Wpisy z tagiem: wisła płock

środa, 09 maja 2018
Płocka rewolucja AD 2014

W poprzednim wpisie dotyczącym wywalczenia przez Azoty Puławy pierwszego historycznego medalu Mistrzostw Polski nawiązałem do rewolucji kadrowej, która miała miejsce w Wiśle Płock przed rozpoczęciem sezonu 2014/2015. Czas, żeby ją przypomnieć.

Orlen Wisła Płock jest przykładem przeinwestowanego klubu, w którym chcąc osiągnąć sukces nie wydawano dostępnych środków w sposób racjonalny. W pogoni za Vive Kielce ściągnięto za ciężkie pieniądze piłkarzy, którzy usatysfakcjonowaniu podpisanymi kontraktami, grali zdecydowanie poniżej oczekiwań. W przypadku kilku graczy udało się ich szybko pozbyć, ale inni nie mieli zamiaru rezygnować ze sporych pieniędzy. Co roku powtarzano w klubie z Płocka, że będą zmiany. I zmiany były, ale sprowadzano kolejnych zawodników, kadra się trochę zmieniała, ale bezwartościowi gracze dalej w niej zostawali. Wreszcie przed sezonem 2014/2015 wykorzystując kończące się kontrakty i udane negocjacje udało się pozbyć kilku graczy. Co więcej, klub zdecydował się na radykalne „wietrzenie” szatni i z Płocka odeszło 10 graczy, jeden został wypożyczony, a jeden odejdzie po tym sezonie (M. Jurkiewicz). „Wprawdzie w Wiśle przyzwyczajono się już chyba do permanentnej przebudowy drużyny, ale takiego wybuchu nie było w tym klubie od pięciu lat – po sezonie 2008/09 odeszło aż 13 graczy” (cyt. za: przegladsportowy.pl).

Zmiany były jak najbardziej zasadne i potrzebne, choć pozbycie się Petara Nenadicia, czy Muhameda Toromanovicia może budzić mieszane uczucia co do ich zasadności. Liczba tych zmian i spora fluktuacja zawodników z jeden strony stawia pytanie o możliwość ich zgrania i współpracy, zwłaszcza że są to zawodnicy, którzy nie grali ze sobą i (w większości przypadków) nie grali w Polsce. Z drugiej strony stawia niezwykle trudne zadanie przed trenerem Manolo Cadenasem, aby z tej (jak na razie) zbieraniny piłkarzy zrobił drużynę. Ale w Płocku nie będzie chodziło tylko o zrobienie drużyny, ale także o nawiązanie skutecznej walki z Kielcami i wyjście z grupy Ligi Mistrzów. To zadania niezwykle trudne, ale gdyby zarząd klubu nie wierzył w Cadenasa, to nie zdecydowałby się na takie zmiany.

Dosyć krytycznie na temat zmian wypowiadał się były już zawodnik „Nafciarzy” – Marcin Lijewski. Dla portalu sportowefakty.pl powiedział m.in.: „Ogromna szkoda, że ta drużyna się rozpada. Pod względem sportowym ten zespół na dobre zazębił się dopiero pod koniec sezonu. Ciężka praca sprawiła, że pomiędzy zawodnikami pojawiła się na parkiecie chemia. Zaczęliśmy się dobrze czuć jako drużyna (…) Trzeba było to wszystko pielęgnować i tak budowany skład uzupełnić dwoma czy trzema zawodnikami, aby siłę rezerwowych podciągnąć do poziomu ławki Vive. Wówczas czekałby nas ciekawy kolejny sezon. Teraz nie wiem, jak Wisła będzie wyglądać jesienią, ale jeśli władze klubu nie poczynią wzmocnień, to liga będzie nudna”. Co rywalizacji z Vive, to na na dziewięć spotkań rozegranych między tymi klubami w sezonie 2013/2014 (6 w lidze, 2 w Lidze Mistrzów i 1 w Pucharze Polski), Wisła wygrała tylko jeden.

Przechodząc do konkretów, to klub z Płocka opuściło aż 11 zawodników, w tym jeden został wypożyczony. Do Wisły dołączyło natomiast siedmiu graczy, choć trzeba pamiętać, że w trakcie poprzedniego sezonu (2013/2014) do drużyny dołączyło czterech graczy. Dwóch z nich (Kević, Zrnić) znalazło się jednak w pierwszej omawianej grupie, czyli piłkarzy opuszczających Płock. Oznacza to, że w kadrze na nowy sezon zostało zaledwie dziewięciu graczy, którzy reprezentowali Wisłę w poprzednich rozgrywkach.

Klub z Płocka opuścili: bramkarz Marin Sego (Chorwacja; Vive Targi Kielce), obrotowy Muhamed Toromanović (US Creteil Handball), prawy rozgrywający – Paweł Paczkowski (Vive Targi Kielce, a następnie wypożyczony do Dunkerque HB), Bostjan Kavas (Słowenia; Stord – Norwegia) i Marcin Lijewski (Wybrzeże Gdańsk), środkowi rozgrywający – Petar Nenadić (Serbia; Fuechse Berlin), Janko Kević (Chorwacja; HCM Minaur Baia Mare) i Nikola Eklemović (Węgry; HCM Minaur Baia Mare), prawoskrzydłowi Mateusz Góralski (Piotrkowianin Piotrków Trybunalski) i Vedran Zrnić (Chorwacja; Besiktas Stambuł). Lewoskrzydłowy Ivan Milas (Bośnia i Hercegowina) został wypożyczony do rumuńskiego zespołu HCM Baia Mare. Poza tym, stało się jasne, że po zakończeniu sezonu 2014/2015 do Vive Targi Kielce odejdzie kolejny rozgrywający – Mariusz Jurkiewicz, prawdopodobnie najlepszy zawodnik „Nafciarzy” w sezonie 2013/2014.

Wśród klubów, do których odeszli lub mieli odejść piłkarze z Płocka przewijał się HCM Minaur Baia Mare. Trenerem siódmego klubu ligi rumuńskiej z wielkimi ambicjami był wówczas były trener Wisły Płock – Lars Walther, który prowadził Wisłę w latach 2010-2013 zdobywając z nią Mistrzostwo (2011) i wicemistrzostwo (2012) Polski. Walther starał się skorzystać ze swoich doświadczeń w Polsce dlatego ściągnął Kevicia, Milasa, Eklemovicia i Antonio Pribanić (PGE Stal Mielec), a starał się również o innych zawodników Wisły – Kavasa i Nenadicia.

Rodrigo_Corrales_-_Wisła_Płock

Rodrigo Corrales – prawdopodobnie najlepszy zawodnik, który wzmocnił Orlen Wisłę Płock przed sezonem 2014/2015. Został wypożyczony z FC Barcelony, a później podpisał kontrakt z PSG i zdobył mistrzostwo Europy.

Źródło: marca.com.

Pierwszym wzmocnieniem Orlenu po ogłoszeniu odejścia Marina Sego został oczywiście bramkarz. 23-letni Rodrigo Corrales (CB Huesca) był w szerokiej kadrze reprezentacji Hiszpanii na Mistrzostwa Europy 2014, ale ostatecznie Manolo Cadenas postawił na duet Jose Manuel Sierra – Gonzalo Perez de Vargas. Corrales mógł pochwalić się występami w FC Barcelona i doskonałymi warunkami fizycznymi (201 cm). Nowym obrotowym, który zastąpi Muhameda Toromanovicia jest 28-letni reprezentant Portugalii – Tiago Rocha. W poprzednim sezonie reprezentował barwy portugalskiego FC Porto Vitalis. Na prawnym skrzydle po odejściu Mateusza Górlaskiego i Vedrana Zrnicia popisywał się Michał Daszek (MMTS Kwidzyn) walczący o miejsce w „siódemce” z Valentinem Ghioneą. Daszek okazał się jedynym polskim zawodnikiem, który zasilił Wisłę przed rozpoczęciem sezonu.

Najwięcej zmian było na pozycji rozgrywających. Do Łukasza Całujka, Mateusza Piechowskiego, Mariusza Jurkiewicza i Angela Montoro dołączyło czterech nowych graczy. Prawe rozegranie po odejściu Pawła Paczkowskiego, Marcina Lijewskiego i Bostjana Kavasa zostało obsadzone serbskim rozgrywającym – Nemanją Zelenoviciem. 24-letni były gracz Celje Pivovarna Lasko, wychowanek Crvenej Zvezdy Belgrad, w zeszłym sezonie wystąpił w 12 meczach Ligi Mistrzów i zdobył 59 bramek. Zelenović jest reprezentantem Serbii i brał udział w mistrzostw Europy 2014. Serb nie był pierwszym wyborem „Nafciarzy”, którzy „chcieli chorwackiego kadrowicza Lukę Stepančicia, ale ten odmówił. Nie udało się też pozyskać znakomitego Szweda Philipa Stenmalma, który wybrał ligę hiszpańską.” (cyt. za: przegladsportowy.pl). Kolejnym nowym rozgrywającym był zaledwie 19-letni Dan-Emil Racotea (CSM Bucaresti), uważany w Rumunii za wielki talent. W zeszłorocznych młodzieżowych mistrzostw świata wystąpił w dziewięciu meczach, w których zdobył 95 bramek. Nie bez znaczenia przy podejmowaniu decyzji o jego zatrudnieniu była pozytywna rekomendacja Valentina Ghionei. Środek rozegrania po odejściu Petara Nenadicia był od nowego sezonu miejscem gry 30-letniego Rosjanina – Alexandra Tioumentseva, który do tej pory grał w Naturhouse La Rioja. W poprzednim sezonie w fazie grupowej Ligi Mistrzów w ośmiu meczach rzucił łącznie 26 bramek, a jego klub zajął dopiero piąte miejsce w tabeli. Jeśli chodzi o rozgrywki ligi hiszpańskiej, to Tioumentsev zanotował 89 trafień w 25 spotkaniach i przyczynił się do wicemistrzostwa Hiszpanii. Na lewym rozegraniu pojawił się natomiast Miljan Pusica, rozgrywający RK Vojvodiny i reprezentacji Serbii.

Wisła starała się pozyskać także 22-letniego Balazsa Szolossi, środkowego rozgrywającego reprezentacji Węgier oraz 26-letniego Alexandru Simicu, lewego rozgrywającego reprezentacji Rumunii. Ten ostatni zamienił HCM Constanta na HSV Hamburg, a nie na Płock.

Wpływ na rewolucję kadrową miało nie tylko oczekiwanie sukcesów, które muszą zostać poprzedzone gruntownymi zmianami w kadrze, ale także zmniejszony budżet. W efekcie Wisła, w przeciwieństwie do Vive Kielce, nie mogła sięgnąć po gwiazdy handballa. W pierwszej kolejności postawiono na przedłużenie kontraktów z czterema kluczowymi i doświadczonymi zawodnikami (Ivan Nikcević, Kamil Syprzak, Marcin Wichary i Valentin Ghionea). Na poważne wzmocnienia, przy poważnych cięciach budżetu, nie było już mowy.

Portal przegladsportowy.pl podsumował nowych płockich piłkarzy w następujący sposób: Te wszystkie nazwiska nie powalają, a tak naprawdę są mało znane. Jedyna dobra wiadomość dla kibiców jest taka, że większość tych piłkarzy to zawodnicy w miarę młodzi (do 26 lat) i żądni sukcesów. A z takimi trener Cadenas lubi i umie pracować. (cyt. za: przegladsportowy.pl). Wietrzenie szatni na niewiele się zdało, bo Wisła w sezonie 2014/2015 powtórzyła osiągnięcia z poprzedniego sezonu, czyli wicemistrzostwo Polski, finał Pucharu Polski, 1/8 finału Ligi Mistrzów. Z odwiecznym rywalem z Kielc spotkała się sześć razy i wszystkie sześć meczy przegrała.

 

Źródła: własne, sportowe fakty.pl, eurohandball.com, plock.gazeta.pl, minaur.ro, sprwislaplock.pl, przegladsportowy.pl, sportowefakty.pl, pl.wikipedia.org, marca.com. W. Osiński, Dwóch graczy przejdzie z Wisły do Vive, „Przegląd Sportowy” z dnia 12 maja 2014 r., s. 28.

poniedziałek, 02 kwietnia 2018
Nikola Eklemović – płocki wyrzut sumienia

Węgierski piłkarz ręczny Nikola Eklemović spędził w Wiśle Płock trzy sezony, i chociaż miał bogate i pełne sukcesów CV, to w Płocku będzie przykładem nieudanej polityki transferowej. Dlaczego?

Kariera reprezentacyjna

Nikola Eklemović urodził się 8 lutego 1978 roku w Belgradzie i z racji posiadania również obywatelstwa Jugosławii, może poszczycić się 14 rozegranymi spotkaniami i 35 zdobytymi bramkami dla reprezentacji Serbii. W 2008 r. zadebiutował w reprezentacji Węgier. W 32 meczach rzucił 80 goli. Wziął udział w finałach Mistrzostw Europy 2010 w Austrii (14. miejsce) i Mistrzostw Świata 2011 w Szwecji (7. miejsce). Na jego nieszczęście Węgrzy zaczęli grać lepiej na kolejnych imprezach, na których Eklemović już nie występował – 4. miejsce na Igrzyskach Olimpijskich w Londynie w 2012 r. i 8. miejsce na Mistrzostwach Świata w 2013 r. Na pocieszenie dla Węgra pozostaje fakt, że z juniorską kadrą Jugosławii zdobył srebrny medal Mistrzostw Europy. W licznych wywiadach podkreślał jednak, że Węgry stały się dla niego drugą ojczyzną i to w tym kraju został ukształtowany jako gracz.

Partizan, Crvena Zvezda i Pick Szeged

Karierę rozpoczynał w Partizanie Belgrad, z którego przeszedł w 1996 r. do lokalnego rywala – Crveny Zvezdy Belgrad. Tam wywalczył trzy tytuły mistrza Jugosławii (1997, 1998 i 1999) i raz wystąpił w fazie grupowej Ligi Mistrzów. Jego dobre występy zaowocowały transferem do znacznie silniejszego Pick Szeged (Węgry), gdzie grał w latach 1999-2004. Spektakularnych sukcesów zabrakło, ale i tak Pick zdobył w tym czasie tylko trzy brązowe (1999, 2000, 2001) i trzy srebrne (2002, 2003, 2004) medale ligi węgierskiej. W europejskich pucharach grał w Pucharze EHF, Pucharze Zdobywców Pucharów i Lidze Mistrzów. W każdych rozgrywkach mógł pochwalić się awansem do ćwierćfinału.

MKB Veszprem – początek sukcesów

Decydującym momentem w jego karierze był 2004 r. i podpisanie kontraktu z absolutnym węgierskim dominatorem i europejskim potentatem, czyli MKB Veszprem. Eklemović występował w tym klubie przez siedem lat i wywalczył pięć tytułów mistrza Węgier (2005, 2006, 2008, 2009, 2010), cztery Puchary Węgier (2005, 2007, 2009, 2010). Do tego doszły sukcesy w europejskich pucharach w postaci zdobycia Pucharu Zdobywców Pucharów (2008) oraz półfinału (2006) i trzech ćwierćfinałów Ligi Mistrzów (2007, 2009, 2010). Chyba jedyne przykre zdarzenie podczas jego pobytu w Veszprem to śmierć kolegi z klubu – rumuńskiego obrotowego Mariana Cozmy na początku lutego 2009.

Orlen Wisła Płock – odcinanie kuponów od dawnej świetności

Pod koniec 2010 r. podpisał z Orlen Wisłą kontrakt obowiązujący od 1 lipca 2011 r. Przez połowę 2011 r., a więc do końca obowiązywania kontraktu na Węgrzech, grał niewiele i tłumaczył: „Działacze dali mi jasno do zrozumienia, że skoro podpisałem kontrakt w Wisłą, to nie jestem już potrzebny” (cyt. za sportowefakty.pl). Swoją decyzję o odejściu wyjaśniał następująco: „Grałem w Veszprem 7 lat i przyszedł czas na zmiany. Zmiana zawsze wymusza w człowieku impuls do rozwoju by być jeszcze lepszym (…) Po 12 latach spędzonych na Węgrzech szukałem nowej motywacji do gry. Znalazłem ją w Polsce, w drużynie z Płocka.” (cyt. za: sprwislaplock.pl).

W maju 2011 roku Eklemović wystąpił w Klubowych Mistrzostwa Świata (IHF Super Globe) w barwach klubu Al Sadd, będącego gospodarzem turnieju. Katarska drużyna zaprasza do swojego składu największe europejskie gwiazdy. Sezon przed Eklemovicem byli to Ivano Balić i Kiril Lazarov, co tylko świadczy jak wysoko ceniono jego umiejętności, mimo że przez kilka miesięcy grał niewiele.

W zespole mistrza Polski Eklemović zastąpił na środku rozegrania Vegarda Samdahla, z którym nie przedłużono kontraktu. Do Wisły przyszedł, jak sam podkreślał, by odnosić sukcesy, ale przez trzy kolejne sezony z Wisłą wywalczył po trzy wicemistrzostwa Polski i finały Pucharu Polski (2011, 2012, 2014) i dwa awanse do 1/8 finału Ligi Mistrzów (2012, 2014). W Polsce pojawił się jako znany, ceniony i doświadczony gracz mający za sobą dziesięć sezonów w Lidze Mistrzów, ale szybko okazało się, że trochę mu brakuje do dawnej świetności. Eklemowić zapowiadał, że chciałby grać najlepiej i chciałby „dać z siebie wszystko”, ale na zapowiedziach się skończyło.

Pierwszy sezon w Płocku 2011/2012 był sezonem rozpoznawczym. Eklemović wyróżniał się tylko trochę. Grał raczej przeciętnie, ale można to było tłumaczyć aklimatyzacją i nowymi warunkami. W sezonie 2012/2013 Eklemović nie grał na miarę oczekiwań, ale klub nie mógł się go pozbyć z uwagi na podpisany kontrakt. W. Osiński, dziennikarz „Przeglądu Sportowego” napisał o nim na początku maja 2013 r., że podobnie jak będący w jego wieku Bostjan Kavas i Michał Kubisztal, raczej nie będzie lepszy niż dotychczas. Nowy trener „Nafciarzy” Manolo Cadenas wyraźnie dał do zrozumienia Węgrowi, że będzie co najwyżej zmiennikiem Nenadicia. To jednak Eklemovicia nie zraziło i mimo, że nie grał wiele, to został w Polsce. Trudno mu się dziwić, skoro miesięcznie inkasował 15 tys. euro miesięcznie!

Nikola_Eklemović_w_barwach_Wisły_Płock

Nikola Eklemović podczas przegranego z Vive Kielce finału Pucharu Polski w 2013 r. w Legionowie.

W sezonie 2013/2014 Węgier z reguły wchodził z ławki. Wystąpił w 24 meczach PGNiG Superligi i zdobył 26 bramek. W Lidze Mistrzów dołożył tylko 13 goli, ale portal sportowefakty.pl nie pozostawiał żadnych złudzeń co do przyszłości tego gracza wskazując, że: Piętą achillesową Wisły był brak playmakera z prawdziwego zdarzenia. Nikola Eklemović to już historia piłki ręcznej, Węgier rywali straszy głównie nazwiskiem, a mecze obserwuje najczęściej z perspektywy ławki rezerwowych..

Sentymentalna rywalizacja Wisły z Veszprem

Co ciekawe, w 1/8 finału Ligi Mistrzów Wisła spotkała się z byłym klubem Eklemovicia – MKB Veszprem. Eklemović dogorywając w Płocku otrzymał niepowtarzalną szansę, aby odwiedzić niezwykle ważne dla siebie miejsce. Przed rywalizacją obu klubów powiedział dla  plock.sport.pl: „Z tym klubem wiążą mnie miłe wspomnienia, osiągnąłem z nim wiele sukcesów. Tego się nie zapomina (…) Ten mecz będzie dla mnie wyjątkowym wydarzeniem. Fani Veszprem, podobnie jak nasi kibice potrafią stworzyć na trybunach fantastyczną atmosferę. Już nie mogę się doczekać.”. W pierwszym meczu Wisła wygrała u siebie 34:33 (16:16), a Eklemović rzucił trzy bramki. W rewanżu Węgrzy nie pozostawili jednak wątpliwości kto jest lepszy i wygrali 31:26 (16:11) awansując do ćwierćfinału. W rewanżu Eklemović rzucił dwa gole, a po spotkaniu powiedział m.in. „To było trochę dziwne grać w tej hali w zespole gości. Cieszę się, że zostałem bardzo ciepło przyjęty przez kibiców. Fani nie zapomnieli o wielu sukcesach, które odnosiłem w barwach Veszprem. Cieszę się i bardzo szanuję lokalnych kibiców.” (cyt. za eurosport.onet.pl).

Warto jeszcze dodać, że po podpisaniu kontraktu z „Nafciarzami” Eklemović powiedział m.in.: „Mogę powiedzieć, że Orlen Wisła jest w pełni profesjonalnym klubem, który można porównać z MKB Veszprem.” (cyt. za sprwislaplock.pl). Może ten profesjonalizm dostrzeżony już wtedy przez Eklemovicia zdecydował, że Płocczanie dostali od EHF „dziką kartę” uprawniającą do startu w Lidze Mistrzów i rozstawili ją w czwartym koszyku?

HC Minaur Baia Mare – rumuńskie zakończenie

Na początku sezonu 2013/2014 mówiło się, że Eklemović może zasilić szeregi Gaz-System Pogoni Szczecin, ale wydawało się mało prawdopodobne, że ten klub sprosta jego wymaganiom finansowym. Później pojawiły się spekulacje o podpisaniu kontraktu z jednym z macedońskich klubów grających w Lidze Mistrzów (HC Metalurg Skopje, HC Vardar Skopje), choć portal sportowe fakty.pl informował, że Eklemović dostał ofertę występów w Katarze.

Następnie głośno było o zainteresowaniu Eklemovicem ze strony duńskiego trenera Larsa Walthera, który latem przejął siódmą drużynę rumuńskiej ligi – HCM Minaur Baia Mare. Walther szukał wzmocnień przede wszystkim w Polsce i nawet namówił Eklemovicia na rekonesans. Wizyta i rozmowy na miejscu początkowo nie przekonały go do podpisania kontraktu. Eklemović liczył chyba na lepszą ofertę, ale taka nie przyszła i w końcu zdecydował się na Rumunię.

Eklemović grał w HCM przed dwa sezony. W tym czasie jego klub wywalczył mistrzostwo (2014) i wicemistrzostwo Rumunii (2015), dwa Puchary Rumunii (2014, 2015) i Superpuchar Rumunii (2014). Węgier powiększył listę swoich sukcesów i zakończył karierę, która wiodła go przez Serbię, Węgry, Polskę i Rumunię. Na pewno zabrakło występu w zachodnioeuropejskiej lidze, a zwłaszcza w Bundeslidze, ale przez pewien okres czasu Eklemović należał do czołowych graczy pozostałej części Europy.

Podsumowanie

Gdy Eklemović przychodził do Płocka w 2011 r. „Przegląd Sportowy” zauważał, że jeśli nie przyjechał odcinać kupony, jak Mirza Dżomba w Kielcach, to Wisła będzie miała z niego dużo pożytku. Niestety pożytku nie było, a Eklemović podpisał lukratywny kontrakt korzystając ze swojego bogatego CV i uznanego nazwiska. Eklemović jest dobrym przykładem nietrafionej polityki transferowej klubu z Płocka, któremu zdarzało się kontraktować na kilka sezonów uznanych zawodników, którzy już po kilku miesiącach byli do „odstrzału”.

 

Źródła: własne, eurohandball.com, sportowefakty.pl, sprwislaplock.pl, plock.sport.pl, mkb-mvmveszprem.hu, eurosport.onet.pl, handball-polska.pl, olympic.org, zprp.pl, pl.wikipedia.org, en.wikipedia.org, de.wikipedia.org, hu.wikipedia.org. „Skarb kibica. Piłka ręczna. PGNiG Superliga mężczyzn i kobiet. Sezon 2011/2012” – bezpłatny dodatek do „Przeglądu Sportowego” z dnia 3 września 2011 r., s. 7. W. Osiński, Akcja zakupowa, „Przegląd Sportowy” z dnia 9 maja 2013 r., s. 20. „Skarb kibica. Piłka ręczna. PGNiG Superliga mężczyzn i kobiet. Sezon 2013/2014” – bezpłatny dodatek do „Przeglądu Sportowego” z dnia 6 września 2013 r., s. 13.

wtorek, 18 kwietnia 2017
Obcokrajowcy z polskich klubów w EHF Euro 2016

Mistrzostwa Europy w piłce ręcznej 2016 były wyjątkowe podobnie, jak mistrzostwa świata w siatkówce 2014. Podczas obu imprez rozgrywanych w Polsce wystąpiło wielu obcokrajowców, którzy reprezentowali polski kluby.

Najwięcej zawodników związanych z polską Superlligą było w reprezentacjach Serbii i Białorusi – po pięciu. Dwóch reprezentuje Orlen Wisłę Płock – Milijan Pusica i Ivan Nikcević. Dwóch kolejnych występowało w Płocku wcześniej Petar Nenadić (Fuchse Berlin) i Nemanja Zelenović (SC Magdeburg), przy czym Nenadić odszedł przed sezonem 2015/2016, a Zelenović w listopadzie 2015 r. Dodatkowo, w szerokiej kadrze znalazł się były piłkarz Vive Tauron Kielce – Rastko Stojković (Mieszkow Brześć), ale do turniejowej „szesnastki” już się nie załapał.

W reprezentacji Białorusi jedyny szczypiornista, który reprezentował polski klub podczas mistrzostw – Kirył Kniaziew (Pogoń Szczecin), podobnie jak Stojković był w szerokiej kadrze, ale nie w „16”. Takiego zaszczytu dostąpiło czterech byłych piłkarzy polskich klubów – Dmitrij Nikulenkow (Mieszkow Brześć, kiedyś Kielce), Anton Prakapenia (Schwaz (Austria), kiedyś Chrobry Głogów), Aleksander Titow (Maszeka Mogilew, kiedyś Azoty Puławy) i Siergiej Szyłowicz (Mieszkow Brześć, kiedyś Pogoń Szczecin).

W reprezentacji Chorwacji na skrzydłach występuje dwóch świetnych zawodników Vive Tauron Kielce – Manuel Strlek i Ivan Cupić. Także dwóch zawodników aktualne reprezentujących kluby Superligi znalazło się kadrze Rosji – Wadim Bogdanow (Azoty Puławy) i Dmitrij Żytnikow (Orlen Wisła Płock).

W reprezentacji Hiszpanii podstawowym obrotowym jest Julen Aguinagalde (Vive Tauron Kielce). W szerokiej kadrze znalazł się bramkarz Rodrigo Rodal Corrales (Orlen Wisła Płock), ale ostatecznie nie trafił do kadry na turniej. Trenerem kadry jest Manolo Cadenas jednocześnie prowadzący Orlen Wisłę Płock. W drużynie brązowych medalistów z poprzedniego sezonu znalazł się także Alex Dujszebajew, który później podpisał kontrakt z Kielcami.

Logo_EHF_Euro_2016_(2)

Źródło: sportowefakty.wp.pl.

W reprezentacji Niemiec znalazł się tylko jeden zawodnik występujący poza granicami kraju i jest nim Tobias Reichmann z Kielc. Słowenię reprezentował Uros Zorman, a dobrze poinformowani wskazywali, że inny słoweński rozgrywający – Dean Bombac negocjuje kontrakt z Kielcami. Nieco później takie informacje potwierdziły się.

Trenerem reprezentacji Węgier podczas turnieju był Talant Dujszebajew, jednocześnie Vive Tauron Kielce, a jak się później okazało pracę z węgierską kadrą zastąpił pracą z polską kadrą. W szerokiej kadrze Węgier był Ferenc Ilyes, który swego czasu występował w Płocku, a na turnieju nie zagrał. W podobnej sytuacji znalazł się Branko Vujović (Vive Tauron Kielce).

Nie uwzględniając reprezentacji Polski, to w turnieju łącznie wystąpiło 9 graczy i 2 trenerów reprezentujących polskie kluby. Dodatkowo, trzech było w szerokich kadrach, ale nie zostało zgłoszonych do turnieju. Wystąpiło w nim także 6 graczy, którzy wcześniej grali w polskich klubach, a dwóch było w szerokich kadrach. Najwięcej swoich przedstawicieli byłych i obecnych miało Vive Tauron Kielce, a tylko nieco mniej Orlen Wisła Płock. Kolejne w tej klasyfikacji Azoty Puławy traciły więcej.

O czym to świadczy? Na pewno o dominacji Kielc i Płocka w Polsce, ale też wskazuje, że obcokrajowcy, którzy są sprowadzani do polskiej ligi (w przeciwieństwie do piłkarskiej ekstraklasy) nie są przypadkowi. Symptomatyczne, że jedyny reprezentant Niemiec nie gra w swoim kraju, tylko w Polsce. Niewątpliwie polska Superliga staje się silniejsza i trafiają do niej coraz lepsi szczypiorniści, a obecność Bogdanowa z Azotów Puławy świadczy o tym, że dobrzy obcokrajowcy zasilają także inne kluby niż tylko Kielce i Płock.

 

Liczba obcokrajowców w polskich klubach podczas EHF Euro 2016

Miejsce

Klub

Liczba zawodników

Liczba trenerów

Liczba byłych zawodników

Liczba byłych trenerów

podczas turnieju

w szerokiej kadrze

podczas turnieju

w szerokiej kadrze

1.

Vive Tauron Kielce

5

1

1

1

1

-

2.

Orlen Wisła Płock

3

1

1

2

1

-

3.

Azoty Puławy

1

-

-

1

-

-

4.

Pogoń Szczecin

-

1

-

1

-

-

5.

Chrobry Głogów

-

-

-

1

-

-

Suma

9

3

2

6

2

-

 

Źródła: własne, pol2016.ehf-euro.com sportowefakty.wp.pl, pl.wikipedia.org, en.wikipedia.org. Handball nr 12 (104) 2015. Skarb Kibica. Mistrzostwa Europy w piłce ręcznej mężczyzn Polska 2016 – dodatek do „Przeglądu Sportowego” z dnia 15 stycznia 2016.

wtorek, 22 grudnia 2015
Piłka ręczna to sport dla twardych mężczyzn [Fotorelacja]

Turniej finałowy o Puchar PGNiG Puchar Polski 2014/2015 potwierdził, że piłka ręczna jest sportem dla twardych facetów. Wielokrotnie dochodziło do starć między piłkarzami na pograniczu faulu, ale złośliwości i złej woli raczej nie było. Szczypiorniści wszystkich czterech klubów uczestniczących w turnieju finałowym leżeli na parkiecie i zwijali się z bólu oczekując na pomoc lekarzy. Taka jest właśnie piłka ręczna, co pokazują poniższe zdjęcia. „This is handball!”.

Ręczna_-_męski_sport_(0)

Ręczna_-_męski_sport_(1)

 Ręczna_-_męski_sport_(2)

 Ręczna_-_męski_sport_(3)

 Ręczna_-_męski_sport_(4)

 Ręczna_-_męski_sport_(5)

 Ręczna_-_męski_sport_(6)

 Ręczna_-_męski_sport_(7)

 Ręczna_-_męski_sport_(8)

 Ręczna_-_męski_sport_(9)

 Ręczna_-_męski_sport_(10)

 Ręczna_-_męski_sport_(11)

 Ręczna_-_męski_sport_(12)

 Ręczna_-_męski_sport_(13)

 Ręczna_-_męski_sport_(14)

 Ręczna_-_męski_sport_(15)

sobota, 19 grudnia 2015
Jak zwykle…

W finale Pucharu Polski piłkarzy ręcznych Orlen Wisła Płock poniosła kolejną porażkę z Vive Tauron Kielce. Po raz piąty z rzędu Wisła przegrała z Vive w finale Pucharu Polski, a ostatnim trofeum jakie zdobyła było Mistrzostwo Polski w 2011 r.

2015.04.25-26_Puchar_Polski_Handball_(219)

Drużyna z Płocka od kilku lat z reguły przegrywa ze swoim odwiecznym rywalem. Można powiedzieć, że czasy się zmieniają, zawodnicy się zmieniają, trenerzy się zmieniają, a Płock przegrywa z Kielcami. Nie może więc dziwić, że pomimo starań i zaangażowania niemałych pieniędzy przez głównego sponsora, Płocczanie są bezsilni, bezradni i w tym poczuciu tracą obiektywizm. Wiadomo, że mecze z Vive, to „święta wojna”, ale świadomość, że przegrywa się kolejny mecz i kolejne trofeum, sprawia, że „Nafciarze” szukają winnych. Każda sporna sytuacja powoduje nerwowe reakcje na ławce rezerwowych, a przoduje w nich drugi trener Krzysztof Kisiel, który uwagi ma chyba do każdej decyzji sędziów, niekorzystnej dla Płocka.

Po tegorocznym finale w wypowiedzi dla portalu sportowefakty.wp.pl Valentin Ghionea nie chciał oceniać pracy sędziów, choć później dodawał, że sędziowie byli sprawiedliwi. Adam Wiśniewski zwracał uwagę, że choć sędziowie często karali piłkarzy obu klubów, to Wisła nie wykonywała żadnego karnego. Podkreślał też, że Vive dysponowało większą liczbą zawodników. W pierwszej sprawie miał rację, bo rzeczywiście „Nafciarze” nie wykonywali karnego i to mogło powodować pewne domysły, ale bez przesady! Chyba nikt nie wierzy w świadome działanie sędziów skierowane przeciwko Orlen Wiśle Płock?! Co do drugiej sprawy, to częściowo prawda. Kielczanie rzeczywiście dysponowali dłuższą ławką rezerwowych, ale w gruncie rzeczy, to nie chodziło o ilość zawodników, ale o ich jakość…

2015.04.25-26_Puchar_Polski_Handball_(270)

Przyznać trzeba, że sędziowanie w zeszłorocznym finale Pucharu Polski było słabe, ale czy rzeczywiście wypaczyło wynik meczu? Zdanie są podzielone. Płocczanie pozują na skrzywdzonych przez sędziów, którzy w ich opinii świadomie mają mylić się na korzyść Kielczan, a jednocześnie pozwalać im na brutalną grę. Brutalność rzeczywiście była, ale z obu stron, czego przykładem był finał rozgrywek ligowych w 2014 r. Wtedy kary posypały się zasłużenie. Dopełnieniem tego wszystkiego był list otwarty Zarządu Orlen Wisły Płock do Prezesa ZPRP w maju br., w którym zarzucono piłkarzom Vive Kielce taktykę polegającą na eliminowaniu piłkarzy z Płocka. List emocjonalny, ale nieobiektywny.

Odkładając sędziowanie na bok trzeba przyznać, że w Wiśle wszystko stopniowo zmierza w dobry kierunku. Po pozbyciu się doświadczonych, ale za bardzo przepłacanych i nieefektywnych gwiazd przed sezonem 2013/2014 (Kavas, Eklemović i inni), Manolo Cadenas sensownie buduje drużynę gotową do detronizacji drużyny z Kielc. Wydawało się, że w tym roku nadszedł czas, w którym Wisła może wywalczyć choć jedne trofeum. Wprawdzie w pierwszym meczu ligowym w listopadzie 2014 r. wyraźnie przegrała u siebie 22:35, to w rewanżu w Kielcach była bardzo, bardzo bliska zwycięstwa. 10 marca 2015 r. przegrała 27:30, ale postawiła niesamowity opór gospodarzom. Wydawało się, że przed rywalizacją w Pucharze Polski i play-off Superligi, to dobry prognostyk. Tak się jednak nie stało i Wisła przegrała kolejne cztery (!!!) mecze.

2015.04.25-26_Puchar_Polski_Handball_(281)

Vive jest lepsze, ale dodatkowo procentuje doświadczenie z Ligi Mistrzów, a pewności siebie dodają kolejne zwycięstwa nad Wisłą. W tych warunkach naprawdę trudno utrzymać w Płocku zawodników, którzy otrzymują propozycje z Kielc, o czym świadczą przykłady Nata, Paczkowskiego, Chrapkowskiego, Sego i Jurkiewicza. Polityka transferowa „Nafciarzy” to temat na odrębną analizę, ale po latach rozpasania można powiedzieć, że w Płocku wreszcie są piłkarze młodzi, doświadczeni, ambitni i głodni sukcesów, a tego w kilku ostatnich latach brakowało.

Nie można się dziwić smutkowi piłkarzy, trenerów, czy kibiców „Nafciarzy”, skoro kolejny raz przegrywają. Nie chodzi nawet o okoliczności, czy walory sportowe. Po prostu przegrywają, więc ten smutek jest całkowicie naturalny. Pocieszające jest to, że, Anna Jantar, „nic nie może przecież wiecznie trwać”, a Wisła budowana przez Cadenas naprawdę może wyszarpać Kielcom, choć jedne trofeum. Jeśli nie w tym, to w następnym sezonie.

 

Źródła: własne, Eurosport.onet.pl, sportowefakty.wp.pl, vtkielce.pl, kielce.sport.pl.

piątek, 18 grudnia 2015
Siódmy z rzędu Puchar Polski dla Vive Kielce

W rozegranym 26 kwietnia 2015 r. finale Pucharu Polski piłkarzy ręcznych Vive Tauron Kielce pokonało Orlen Wisłę Płock 26:23 (11:9). W ten sposób drużyna z Kielc siódmy raz z rzędu, a dwunasty w historii sięgnęła po Puchar Polski. Wcześniej w meczu o 3. miejsce Górnik Zabrze pokonał Azoty Puławy 40:31 (19:14).

Zanim doszło do finałowego meczu, rozegrano mecz o trzecie miejsce i zapewnienie sobie startu w Pucharze EHF w następnym sezonie. Niespodziewanie spotkanie Górnika Zabrze i Azotów Puławy miało jednostronny przebieg. Górnik prowadził od początku meczu – 3:2, 5:2. Wprawdzie dwie kolejne bramki zdobyli Puławianie (5:4), to kolejne cztery rzucili Zabrzanie (9:4). W tym czasie bramkarze z Puław (Wadim Bogdanow i Sebastian Zapora) praktycznie nic nie bronili. Później było lepiej, ale piłkarze z pola Puław notowali sporo strat i byli nieskuteczni. Niedokładnością raził znakomity dzień wcześniej Nikola Prce. Nic więc dziwnego, że Górnik zwiększył przewagę do siedmiu goli (15:8). Wprawdzie Puławianie zmniejszyli stratę do czterech goli (16:12), to kolejne dwa trafienia zaliczył Paweł Niewrzawa a po chwili zaliczył spektakularne pudło. Do przerwy Górnik prowadził 19:14.

2015.04.25-26_Puchar_Polski_Handball_(152)

Po przerwie przewaga Górnika szybko wzrosła do siedmiu goli (23:16). W 41 min. po czterech golach (wcześniej niewidocznego) Bartłomieja Tomczaka różnica wynosiła aż dziewięć bramek (28:19). Górnicy byli bardzo skuteczni, ale dużo bronił Mateusz Kornecki, choć przyznać trzeba, że piłkarze Azotów obijali słupki i poprzeczkę jego bramki. Dodatkowo, Puławianie nieporadnie grali w obronie. Wadim Bogdanow odbijał sporo rzutów, ale koledzy pozwalali, żeby rywale dobijali swoje rzutu nawet dwukrotnie. W 50. minucie Górnik objął najwyższe dwunastobramkowe prowadzenie w meczu (35:23). Azoty nieznacznie zniwelowały stratę i Górnik wygrał 40:31. Piłkarze z Górnego Śląska byli w tym meczu lepsi i zasłużyli na miejsce na podium Pucharu Polski.

2015.04.25-26_Puchar_Polski_Handball_(192)

Sukces Górnika jest tym większy, że trener Patrik Liljestrand mógł skorzystać tylko z dziewięciu zawodników w polu, a na domiar złego jedenaście minut przed końcem czerwoną kartkę wskutek gradacji kar otrzymał Adrian Niedpośpiał, a po chwili kontuzji doznał Paweł Niewrzawa.

Najlepszym piłkarzem Górnika Zabrze w meczu został wybrany Adrian Niedpośpiał, a najlepszym piłkarzem Azotów Puławy – Adam Skrabania.

2015.04.25-26_Puchar_Polski_Handball_(184)

Adam Skarabania odbiera nagrodę dla najlepszego piłkarza Azotów Puławy.

2015.04.25-26_Puchar_Polski_Handball_(185)

Adrian Niedośpiał odbiera z rąk Doroty Idzi nagrodę dla najlepszego piłkarza Górnika Zabrze.

 

26 kwietnia 2015 r., godz. 15:00, Warszawa, Hala „Torwar”

Mecz  o 3. miejsce PGNiG Pucharu Polski piłkarzy ręcznych 2014/2015

Górnik Zabrze – Azoty Puławy 40:31 (19:14)

Górnik Zabrze: 1. Mateusz Kornecki, 83. Sebastian Kicki – 4. Adrian Niedośpiał 2, 7. Robert Orzechowski 7, 9. Jurij Gromyko 4, 13. Mariusz Jurasik 1, 14. Michał Bednarczyk 1, 17. Aleksander Buszkow 5, 18. Aleksander Tatarincew 3, 19. Bartłomiej Tomczak 9 (5 z rzutów karnych), 20. Paweł Niewrzawa 8.

Trener: Patrik Liljestrand (Szwecja).

Rzuty karne: 5/5.

Kary: 8 min. (Niedpośpiał – 6 min., Niewrzawa – 2 min.).

Azoty Puławy: 1. Wadim Bogdanow, 25. Sebastian Zapora, 12. Vilius Rismas – 2. Paweł Kowalik 2, 11. Mateusz Kus 2, 13. Adam Skrabania 6 (2 z rzutów karnych), 19. Rafał Przybylski 2, 26. Przemysław Krajewski 8, 33. Kosta Savić 1, 34. Nikola Prce 5, 44. Jan Sobol 3, 55. Aleksander Titow (Tsitou) 2.

Trener: Ryszard Skutnik.

Rzuty karne: 2/2.

Kary: 10 min. (Prce, Kus, Przybylski, Kowaliki Savić – po 2 min.).

Sędziowie: D. Mroczkowski i J. Mroczkowski (Sierpc).

Widzów: 2306 (według sportowefakty.wp.pl).

 

-----------------------------------

 

W finale PGNiG Pucharu Polski piłkarzy ręcznych 2014/2015 spotkały się dwa kluby, które od kilku lat zdominowały polskie rozgrywki i zdecydowanie zdystansowały przeciwników. Faworytem tradycyjnie była ekipa Vive Tauron Kielce, choć obie drużyny były poważnie osłabione. W Kielcach do wcześniej kontuzjowanego Krzysztofa Lijewskiego dołączyli Grzegorz Tkaczyk i Zeljko Musa, którzy urazów doznali dzień wcześniej. W trakcie finału szybko kontuzji doznał Tobias Reichmann, a Julen Aguinagalde z kontuzją dograł mecz do końca. Poza tym jeszcze w pierwszej połowie czerwoną kartkę otrzymał Michał Jurecki, a w drugiej połowie Piotr Grabarczyk. W drużynie z Płocka zabrakło Miljana Pusicy, Tiago Rochy, Zbigniewa Kwiatkowskiego i Mariusza Jurkiewicza, który poważnej kontuzji doznał w półfinale.

Rywalizacja między klubami z Kielc i Płocka nosi miano „świętej wojny” i rzeczywiście od początku na parkiecie była sportowa wojna. Zawodnicy obu klubów skupili się raczej na grze w defensywie i dlatego w pierwszej połowie padło niewiele bramek. Sędziowie chętnie upominali zawodników karami. Można było nawet zastanawiać się, czy nie za często, ale zawodnicy podkreślali, że arbitrom chodziło głównie o to, aby utemperować kipiących energią piłkarzy.

Początek meczu to popis gry obronnej, ale także świetna postawa bramkarzy. Pierwszą bramkę zdobył Angel Montoro, ale szybko odpowiedział na nią Karol Bielecki. Wisła objęła prowadzenia 3:1, a na parkiecie prawie cały czas, któraś z drużyn grała w osłabieniu.

2015.04.25-26_Puchar_Polski_Handball_(201)

W 17. minucie przy stanie 4:3 dla Wisły Rodrigo Corrales popisał się obroną nie tylko rzutu Bieleckiego, ale także dwóch dobitek (Jureckiego i Julena Aguinagalde). Dodatkowo, błyskotliwie na rozegraniu prezentował się Alexander Tioumentsev. Od stanu 6:9 w 23. minucie Vive zdobyło cztery kolejne bramki a gol Manuela Strleka pozwolił im na objęcie pierwszego prowadzenia w meczu (10:9).

2015.04.25-26_Puchar_Polski_Handball_(203)

Później Jurecki otrzymał czerwoną kartkę wskutek gradacji kar. Mistrzowie Polski strzelili jeszcze jedną bramkę a na trzy sekundy przed końcem złe podanie Urosa Zormana do Ivana Cupicia uniemożliwiło zwiększenie prowadzenia. Pierwsza połowa zakończyła się prowadzeniem Kielczan 11:9, a sprawa wyniku końcowego pozostawał jeszcze otwarta, co potwierdziła druga część meczu.

2015.04.25-26_Puchar_Polski_Handball_(246)

Julen Aguinagalde przygotowuje się do wznowienia gry po przerwie. Po prawej stronie – Uros Zorman.

Pierwszą bramkę po przerwie zdobył Bielecki i przewaga Kielczan wzrosła do trzech goli (12:9), ale później zanotowali poważny przestój. Wpływ na to na pewno miała czerwona karta dla Piotra Grabarczyka, który podobnie jak drugi filar kieleckiej defensywy, czyli Michał Jurecki, opuścił boisko z powodu trzech dwuminutowych kar. Mistrzowie Polski przy stanie 13:11 stracili cztery kolejne gole (13:15). Na domiar złego Bielecki z karnego zamiast do bramki, trafił w Corralesa, a Wisła prowadziła wtedy 16:14. „Nafciarze” zdobyli następną bramkę i po stracie Tomasza Rosińskiego nie wykorzystali szansy na zwiększenie przewagi do czterech bramek. Kto wie czy to nie był przełomowy moment meczu, bo piłkarze VTK zaczęli niwelować straty.

2015.04.25-26_Puchar_Polski_Handball_(250)

Po golu Denisa Bunticia przegrywali już tylko 17:18. Dokładność i skuteczność w obronie pozwoliły Kielczanom doprowadzić w 48. minucie do remisu po bramce Rosińskiego (świetna zmiana!), a następnie wyjść na prowadzenia 20:19 po bramce Bieleckiego. Na pięć minut przed końcem meczu przy wyniku 22:21 dla Kielczan wykluczony został Mateusz Piechowski, a Bielecki wykorzystał rzut karny. Następnie Kielczanie przejęli piłkę i zdobyli bramkę po rzucie Ivana Cupicia (24:21). Konsekwentna gra pozwoliła podopiecznym Talanta Dujszebajewa osiągnąć w 58 min. (dzięki kolejnej bramce Bieleckiego) najwyższe – czterobramkowe prowadzenie w meczu (25:21).

2015.04.25-26_Puchar_Polski_Handball_(251)

Wprawdzie „Nafciarze” odrobili dwie bramki (26:22) po rzutach Kamila Syprzaka i Dana-Emila Racotei, to jednak na nic więcej nie było ich stać. W odpowiedzi Rosiński próbował trafić do bramki, ale piłka po lobie odbiła się od poprzeczki, a kontaktowej bramki po kontrze nie zdobył Michał Daszek. Za to Manuel Strlek przypieczętował sukces VTK i w ostatnich sekundach rzucił kolejną bramkę (26:23) pieczętując zwycięstwo i zdobycie trofeum przez Vive Tauron Kielce.

2015.04.25-26_Puchar_Polski_Handball_(273)

Radość Kielczan jeszcze na boisku.

2015.04.25-26_Puchar_Polski_Handball_(305)

Grzegorz Tkaczyk, kapitan Vive wznosi Puchar Polski.

2015.04.25-26_Puchar_Polski_Handball_(315)

Grzegorz Tkaczyk z Pucharem Polski zmierza w kierunku kibiców z Kielc.

Najlepszym zawodnikiem turnieju wybrano obrotowego Orlen Wisły Płock - Kamila Syprzaka. Najlepszym bramkarzem został wybrany także piłkarz z Płocka – Rodrigo Corrales. Królem strzelców final four został Karol Bielecki (Vive Tauron Kielce, 17 bramek). Syprzak w dwóch meczach zdobył siedem bramek i wcale nie zachwycił, dlatego przyznał, że nie zasłużył na nagrodę i jest nią zdziwiony. Może organizatorzy postanowili przyznać Syprzakowi nagrodę za całokształt, bo było wiadomo, że po sezonie odchodzi do zagranicznego klubu, prawdopodobnie do Barcelony. Co innego Corrales, który popisywał się fantastycznymi interwencjami i zakończył turniej z 32-procentową skutecznością.

2015.04.25-26_Puchar_Polski_Handball_(292)

MVP Final Four Pucharu Polski – Kamil Syprzak.

2015.04.25-26_Puchar_Polski_Handball_(286)

Najlepszy bramkarz turnieju – Rodrigo Corrales.

2015.04.25-26_Puchar_Polski_Handball_(289)

Król strzelców turnieju finałowego – Karol Bielecki.

Portal sportowefakty.wp.pl wybrał drużynę gwiazd Final Four Pucharu Polski w składzie – bramkarz: Rodrigo Corrales (Orlen Wisła Płock), lewoskrzydłowy: Adam Skrabania (Azoty Puławy), lewy rozgrywający: Karol Bielecki (Vive Tauron Kielce), środkowy rozgrywający: Paweł Niewrzawa (Górnik Zabrze), prawy rozgrywający: Angel Montoro (Orlen Wisła Płock), prawoskrzydłowy: Tobias Reichmann (Vive Tauron Kielce), obrotowy: Kamil Syprzak (Orlen Wisła Płock).

Portal wymienił także „wielkich nieobecnych” turnieju finałowego: Sebastian Suchowicz, Marek Daćko, Michał Kubisztal i Adam Twardo (Górnik Zabrze), zbigniew Kwiatkowski (Orlen Wisła Płock), Krzysztof Lijewski (Vive Tauron Kielce) i Piotr Masłowski (Azoty Puławy).

 

26 kwietnia 2015 r., godz. 17:30, Warszawa, Hala „Torwar”

Finał PGNiG Pucharu Polski piłkarzy ręcznych 2014/2015

Vive Tauron Kielce – Orlen Wisła Płock 26:23 (11:9)

Vive Tauron Kielce: 1. Sławomir Szmal – 5. Michał Jurecki 1, 10. Piotr Chrapkowski 1, 13. Julen Aguinagalde 1, 14. Karol Bielecki 9 (3 z rzutów karnych), 15. Mateusz Jachlewski 2, 17. Manuel Strlek 4, 21. Denis Buntić 1, 24. Tomasz Rosiński 5, 27. Ivan Cupić 2 (1 z rzutu karnego), 2. Piotr Grabarczyk, 9. Tobias Reichmann, 23. Uros Zorman.

Trener: Talant Dujszebajew (Hiszpania / Kirgistan).

Rzuty karne: 4/6.

Kary: 14 minut (Jurecki i Grabarczyk – po 6 min., Buntić – 2 min.).

Orlen Wisła Płock: 36. Rodrigo Corrales, 12. Marcin Wichary, 16. Adam Morawski – 3. Michał Daszek 1, 7. Dan Racotea 3, 9. Alexander Tioumentsev 6, 10. Adam Wiśniewski 1, 15. Valentin Ghionea 2, 21. Kamil Syprzak 4, 24. Nemanja Zelenović 2, 25. Angel Montoro 4, 18. Mateusz Piechowski, 77. Ivan Nikcević.

Trener: Manolo Cadenas (Hiszpania).

Rzuty karne: 0/0.

Kary: 20 minut (Syprzak, Zelenović i Piechowski – po 4 min., Racotea, Ghionea, Nikcević i Wiśniewski – po 2 min.).

Sędziowie: P. Kaszubski i P. Wojdyr (Gdańsk).

Widzów: 4621 (według sportowefakty.wpl.pl i eurosport.onet.pl).

 

Źródła: własne, sportowefakty.wpl.pl, eurosport.onet.pl, kielce.sport.pl. „Przegląd Sportowy” z dnia 27 kwietnia 2015 r., s. 28.

czwartek, 10 grudnia 2015
Zgodnie z planem

W finale Pucharu Polski piłkarzy ręcznych 2014/2015, zgodnie z przewidywaniami zmierzą się, Vive Tauron Kielce z Orlen Wisłą Płock. Mistrzowie Polski rozbili Górnika Zabrze wygrywając 38:28 (18:15), zaś wicemistrzowie pokonali Azoty Puławy 40:37 (23:18).

W pierwszym meczu półfinałowym naprzeciwko siebie stanęli mistrzowie Polski – Vive Tauron Kielce i brązowi medaliści – Górnik Zabrze. Choć Zabrzanie odpali w tym sezonie z rozgrywek ligowych już w ćwierćfinale i raczej zawodzili przez większość sezonu, to jednak można było spodziewać się zaciętego meczu. To był bowiem mecz ostatniej szansy dla Górnika, aby odnieść znaczący sukces w tym sezonie. Tymczasem początek meczu nie zapowiadał jakiejkolwiek wyrównanej walki.

Vive rozpoczęło od dwóch bramek Tobiasa Reichmanna i jednej Manuela Strleka. Górnicy pierwszą bramkę zdobyli dopiero, gdy zegar wskazywał 4 minuty i 55 sekund gry. Vive utrzymywało 3-4 bramki przewagi, aż coś się zacięło… Świetnie bronił Sebastian Kicki, a Mariusz Jurasik prowadził grę zespołu jak na lidera, a dodatkowo sam trafiał.

2015.04.25-26_Puchar_Polski_Handball_(13)

Mariusz Jurasik próbuje pokonać Marina Sego z rzutu karnego.

W 12 min. Górnik przegrywał tylko jedną bramką (7:8), a szansy na remis nie wykorzystał Robert Orzechowski, którego rzut obronił Marin Sego. Vive zdobyło kolejną bramkę i gdy wydawało się, że opanowało sytuację… straciło trzy kolejne bramki! W siedemnastej minucie Górnik objął pierwsze, i jak się później okazało – jedyny, prowadzenie w tym meczu. Po golu Karola Bieleckiego Kielczanie odzyskali prowadzenia (11:10) i choć w kolejnej akcji Bielecki trafił tylko w słupek, to jednak cztery następne bramki zdobyli faworyci.

2015.04.25-26_Puchar_Polski_Handball_(3)

VTK w natarciu!

W 24. minucie Vive prowadziło więc 15:10. Górnik w tym okresie gry grał nieskutecznie i niedokładnie, a Vive grając z kontry miało niemalże stuprocentową skuteczność. Górnicy poprawili swoją grę i znowu zaczęli zmniejszać przewagę do trzech (13:16) i dwóch goli (15:17). Wtedy jednak Bielecki trafił z karnego, a Górnicy oddali niecelny rzut w ostatnich sekundach pierwszej połowy zakończonej wynikiem 18:15 dla Vive Tauron Kielce.

Drugą połowę Górnicy mogli zacząć od bramki, ale nie wykorzystali swojego rzutu. W konsekwencji Kielczanie zwiększali przewagę utrzymując ją na bezpiecznym poziomie (21:16, 24:18, 27:20). Działo się tak dlatego, że obrońcy trofeum „poprawili obronę, mieli mnóstwo przechwytów (aż piętnaście, brylował w tym elemencie Mateusz Jachlewski – pięć) i wyprowadzali sporo kontrataków” (cyt. za kielce.sport.pl).

2015.04.25-26_Puchar_Polski_Handball_(21)

W 56 min. Vive zwiększyło przewagę do ośmiu goli (35:27) a następnie w kontrze trzech na jednego Uros Zorman zlekceważył rywali i nie zdobył bramki. Potem przechwyt zanotował Piotr Grabarczyk, ale trafił tylko w poprzeczkę. Co się odwlecze to jednak nie uciecze i gola zdobył Ivan Cupić (36:27).

2015.04.25-26_Puchar_Polski_Handball_(17)

Grzegorz Tkaczyk – kapitan Vive Tauron Kielce – nie grał zbyt długo, ale zdobył jedną bramkę.

W końcowych sekundach Vive zwiększyło jednak przewagę do dziesięciu bramek (38:28) i pewnie awansowało do finału Pucharu Polski. Przyznać jednak trzeba, że wbrew temu, co sugeruje wynik, to Górnik w pewnych momentach gry, mocno dał się we znaki Mistrzom Polski, co w pomeczowym wywiadzie podkreślał Grzegorz Tkaczyk. Najlepszym piłkarzem Vive został wybrany Tobias Reichmann, a Górników – Sebastian Kicki.

2015.04.25-26_Puchar_Polski_Handball_(34)

Tobias Reichmann odbiera z rąk Macieja H. Grabowskiego, Ministra Środowiska nagrodę dla najlepszego piłkarza Vive Tauron Kielce.

2015.04.25-26_Puchar_Polski_Handball_(8)

Sebastian Kicki – najlepszy piłkarz Górnika Zabrze w meczu półfinałowym.

 

25 kwietnia 2015 r., godz. 17:30, Warszawa, Hala „Torwar”

I mecz półfinałowy PGNiG Pucharu Polski piłkarzy ręcznych 2014/2015

Vive Tauron Kielce – Górnik Zabrze 38:28 (18:15)

Vive Tauron Kielce: 16. Marin Sego, 1. Sławomir Szmal – 14. Karol Bielecki 8 (1 z rzutu karnego), 9. Tobias Reichmann 6, 27. Ivan Cupić 4 (1), 15. Mateusz Jachlewski 4, 17. Manuel Strlek 4, 23. Uros Zorman 3, 21. Denis Buntić 3, 22. Żeljko Musa 2, 10. Piotr Chrapkowski 1, 2. Piotr Grabarczyk 1, 13. Julen Aguinagalde 1, 6. Grzegorz Tkaczyk 1, 24. Tomasz Rosiński.

Trener: Talant Dujszebajew (Hiszpania / Kirgistan).

Rzuty karne: 3/3.

Kary: 6 minut (Musa, Grabarczyk, Chrapkowski – po 2 min.).

Górnik Zabrze: 83. Sebastian Kicki, 1. Mateusz Kornecki – 18. Aleksander Tatarincew 5, 17. Aleksander Buszkow 2, 9. Jurij Gromyko 5, 13. Mariusz Jurasik 6, 20. Paweł Niewrzawa 6 (1), 19. Bartłomiej Tomczak 2, 7. Robert Orzechowski 1, 4. Adrian Niedośpiał 1, 10. Patryk Kuchczyński, 14. Michał Bednarczyk, Niedźwiedzki.

Trener: Patrik Liljestrand (Szwecja).

Rzuty karne: 1/3.

Kary: 4 min. (Niewrzawa i Buszkow – po 2 min.).

Sędziowie: A. Rajkiewicz i J. Tarczykowski (Szczecin).

Widzów: 3382 (według: sportowefakty.wp.pl).

 

-----------------------------------

 

W drugim meczu półfinałowym zmierzyły się drużyny wicemistrza Polski, czyli Orlen Wisły Płock i czwartej drużyny minionego sezonu, czyli Azoty Puławy. Faworytem spotkania mogła być tylko drużyna z Płocka, ale Azoty niesione awansem do półfinału rozgrywek ligowych, jak i pucharowych stać było na niespodziankę. Pierwsze minuty potwierdzały taką możliwość. Wynik spotkania otworzył rozgrywający Puław – Nikola Prce. Choć Mariusz Jurkiewicz szybko zdobył wyrównującą bramkę, to jednak Puławy znowu wyszły na prowadzenie. Kolejne dwie bramki to dzieło „Nafciarzy”, ale Azoty trzymały jednak dystans i po (trzecim) golu Prce doprowadziły do remisu 5:5.

2015.04.25-26_Puchar_Polski_Handball_(72)

W 7. minucie Wadim Bogdanow obronił rzut karny egzekwowany przez Michała Daszka (kolejne trzy bezwzględnie wykorzystał Valentin Ghionea), a Jan Sobol w kontrze trafił tylko w poprzeczkę, ale dobitka była skuteczna. Azoty objęły prowadzenie 7:6.

2015.04.25-26_Puchar_Polski_Handball_(84)

Bezbłędny z rzutów karnych rumuński skrzydłowy Valentin Ghionea został wybrany najlepszym piłkarzem Orlen Wisły Płock w tym meczu.

Płocczanie zaczęli grać uważniej, wzmocnili obronę i po golu Mateusza Piechowskiego objęli prowadzenie 12:9. Wtedy do głosu doszli piłkarze Azotów i gdy zegar wskazywał 17 min. 37 sek. prowadzili 14:13 i, uprzedzając fakty, to było ich ostatnie prowadzenie w tym meczu. Dokładna gra wicemistrzów Polski, przy licznych stratach Puławian, sprawiła, że po golu Angela Montoro na trzy sekundy przed końcem pierwszej połowy Orlen Wisła wyszła na najwyższe w tym meczu – pięciobramkowe prowadzenie (23:18).

2015.04.25-26_Puchar_Polski_Handball_(74)

Rozgrywa Nemanja Zelenović.

Pierwsza połowa zakończyła się takim wynikiem jak niejeden cały mecz, dlatego portal sportowefakty.wp.pl pisał o tej części meczu m.in. tak: „Obie drużyny prowadziły dynamiczny atak pozycyjny i nie bały się szybkich wznowień. Gole sypały się jak z rękawa (…) Obie ekipy długo grały w rytmie bramka za bramkę (…) Zawodnicy obu ekip rzucali na bramkę z nieprawdopodobną skutecznością.”.

Drugą połowę, podobnie jak pierwszą Puławianie rozpoczęli znacznie lepiej i po czterech minutach tracili do Wisły tylko dwa gole (22:24). „Niebiesko-biali” sprawiali wrażenie rozkojarzonych, ale to był tylko ich problem, a nie piłkarzy z Puław, którzy znowu nie tracili dystansu. Wtedy czas wziął Manolo Cadenas. Po wznowieniu gry Montoro zdobył gola, a po stracie Puławian, Daszek dołożył kolejnego Wisła objęła prowadzenia 26:22, a w 37 min. znowu prowadziła różnicą pięciu bramek (28:23).

2015.04.25-26_Puchar_Polski_Handball_(91)

Przy piłce Angel Montoro.

Gdy w 42. minucie po golu Mariusza Jurkiewicza, Orlen Wisła zwiększyła przewagę do siedmiu bramek (32:25) wydawało się, że jest już po meczu. Puławy znowu jednak podjęły walkę. W 51. minucie Wisła prowadziła już tylko 35:32. Świetną zmianę w bramce Azotów dał Sebastian Zapora. Szansy na zmniejszenie przewagi do dwóch goli nie wykorzystał Sobol, którego rzut obronił Marcin Wichary. Później obronił jeszcze rzut Rafała Przybylskiego, aż wreszcie pokonał go Prce (35:33). W odpowiedzi Ghionea (jak zwykle) wykorzystał rzut karny i Wisła wyszła na trzy bramki przewagi, co już nie z mieniło się do końca spotkania. Orlen Wisła Płock pokonała Azoty Puławy 40:37 i w finale spotka się z Vive Tauron Kielce. Najlepszym piłkarzem wygranych został wybrany Valentin Ghionea, a wśród przegranych Rafał Przybylski.

2015.04.25-26_Puchar_Polski_Handball_(110)

Najlepszy piłkarz Azotów Puławy w meczu półfinałowym – Rafał Przybylski.

 

25 kwietnia 2015 r., godz. 20:00, Warszawa, Hala „Torwar”

I mecz półfinałowy PGNiG Pucharu Polski piłkarzy ręcznych 2014/2015

Orlen Wisła Płock – Azoty Puławy 40:37 (23:18)

Orlen Wisła Płock: 12. Marcin Wichary, 36. Rodrigo Corrales – 3. Michał Daszek 3 (1 z rzutu karnego), 7. Dan Racotea 4, 9. Alexander Tioumentsev 4, 10. Adam Wiśniewski 5, 15. Valentin Ghionea 6 (4), 18. Mateusz Piechowski 1, 19. Mariusz Jurkiewicz 4, 21. Kamil Syprzak 3, 24. Nemanja Zelenović 5, 25. Angel Montoro 4, 77. Ivan Nikcević 1.

Trener: Manolo Cadenas (Hiszpania).

Rzuty karne: 5/6.

Kary: 6 minut (Zelenović, Racotea i Syprzak – po 2 min.).

Azoty Puławy: 1. Wadim Bogdanow, 25. Sebastian Zapora, 12. Vilius Rismas – 11. Mateusz Kus 3, 13. Adam Skrabania 6, 19. Rafał Przybylski 7, 26. Przemysław Krajewski 4, 33. Kosta Savić 5 (2 z rzutów karnych), 34. Nikola Prce 8, 44. Jan Sobol 4, 55. Aleksander Titow (Tsitou).

Trener: Ryszard Skutnik.

Rzuty karne: 2/3.

Kary: 6 min. (Kus, Krajewski i Sobol – po 2 min.).

Sędziowie: Krzysztof Bąk i Kamil Ciesielski (Zielona Góra).

Widzów: 3693 (według sportowefakty.wp.pl).

 

Źródła: własne, kielce.sport.pl, plock.sport.pl, sportowefakty.wpl.pl. „Przegląd Sportowy” z dnia 27 kwietnia 2015 r., s. 28.

piątek, 20 listopada 2015
Przed Pucharem Polski piłkarzy ręcznych 2015

W turniej finałowym podobnie jak w dwóch poprzednich latach zagrają zespoły Vive Tauron Kielce, Orlenu Wisły Płock i Azotów Puławy. Czwartym uczestnikiem jest Górnik Zabrze, który zastąpił Chrobrego Głogów – uczestnika poprzednich dwóch edycji.

Vive Tauron Kielce i Orlen Wisła Płock to aktualnie dwa najsilniejsze polskie kluby, zdecydowanie dominujące w krajowych rozgrywkach. Wystarczy zauważyć, że ostatnim innym niż wymienione klubem, który zwyciężył w Pucharze Polski jest Warszawianka, a działo się to w… 2002 roku! Oznacza to, że przez kolejnych dwanaście edycji puchar wędrował albo do Kielc albo do Płocka. Co więcej, aż dziewięciokrotnie od 2002 r. w finale rozgrywek spotykały się Kielce z Płockiem, w tym w czterech ostatnich.

W historii Pucharu Polski, rozgrywanego od sezonu 1958/1959 najwięcej triumfów ma na swoim koncie drużyna z Kielc – 11 (1985, 2000, 2003, 2004, 2006, 2009, 2010, 2011, 2012, 2013, 2014), która notuje serię sześciu kolejnych triumfów w tych rozgrywkach. Drugie miejsce na liście triumfatorów zajmuje oczywiście Orlen Wisła Płock z 10 zwycięstwami (1992, 1995, 1996, 1997, 1998, 1999, 2001, 2005, 2007, 2008). Wisła wygrywała w tych rozgrywkach pięciokrotnie z rzędu w latach 1995-1999. Na trzecim miejscu jest słaby ostatnio Śląsk Wrocław – 7 triumfów (ostatni w 1989 r.). Czwartą pozycję z 4 zwycięstwami zajmują Grunwald Poznań, Hutnik Kraków, Górnik (Pogoń) Zabrze i Spójnia Gdańsk. Górnik Zabrze, a właściwie jego poprzedniczka, czyli Pogoń Zabrze triumfowała w latach 1984, 1988, 1990. Ewentualne zwycięstwo w Warszawie pozwoli Zabrzanom na samodzielne zajmowanie czwartego miejsca w klasyfikacji triumfów w historii Pucharu Polski. Jeśli chodzi o czwartego uczestnika warszawskiego Final Four, to największym sukcesem Azotów Puławy pozostaje zajęcie trzeciego miejsca w ostatnich dwóch latach po zwycięstwach nad Chrobrym Głogów.

Nie ma wątpliwości, że Vive Tauron Kielce i Wisła Płock są zdecydowanymi faworytami całego turnieju ze wskazaniem na klub z Kielc, choć w tym sezonie wydaje się, że Płock jest niezwykle blisko detronizacji Kielczan.

Plakat_Finał_PP_piłkarzy_ręcznych_2015

Źródło: torwar.cos.pl.

Vive Tauron Kielce było najlepsze w fazie zasadniczej Superligi z kompletem 22 zwycięstw! A następnie w ćwierćfinale szybko uporało się po dwóch zwycięstwach z MMTS Kwidzyn. W półfinale spotka się z Pogonią Szczecin. W Pucharze Polski, VTK wyeliminowało w 1/8 KS Meble Wójcik Elbląg po wyjazdowym zwycięstwie 32:26, a następnie zdemolowało w ćwierćfinale pierwszoligowy KPR Legionowo 35:19 (d) i 39:25 (w). W Lidze Mistrzów po raz drugi w historii VTK zakończyło fazę grupową z kompletem 10 zwycięstw. W grupie drużyna z Kielc dwukrotnie wygrała z Pick Szeged, Dunkerque, Aalborg, Motorem Zaporoże i Kadetten Schaffhausen. W 1/8 Ligi Mistrzów, Kielce wyeliminowały Montpelliere, choć w meczu rewanżowym doznały jedynej w sezonie porażki, a następnie w ćwierćfinale dwukrotnie pokonały Vardar Skopje, któremu rady nie dała drużyna z Płocka. W 41 meczach obecnego sezonu Vive Tauron Kielce odniosło znakomity bilans – 40 zwycięstw i 1 porażka, co daje 97,56% zwycięstw.

Orlen Wisła Płock zakończyła fazę zasadniczą na drugim miejscu z bilansem 19 zwycięstw, 1 remis i 2 porażki. W ćwierćfinale Wisła dwukrotnie wygrała z Chrobrym Głogów, a w półfinale spotka się z Azotami Puławy. W Pucharze Polski Wisła urządziła sobie ostre strzelanie. Najpierw w 1/8 rozbiła na wyjeździe szczecińską Pogoń 40:24, a następnie w ćwierćfinale zdeklasowała SPR Tarnów wygrywając 43:18 (d) i 45:23 (w). W Lidze Mistrzów Wiśle szło już jednak gorzej. W swojej trudnej grupie zajęła 3. miejsce z bilansem 6 zwycięstw, 1 remis, 3 porażki notując m.in. dwie bardzo cenne wygrane przed własną publicznością – z Barceloną i zeszłorocznym triumfatorem Ligi Mistrzów – SG Flensburg-Handewitt. W 1/8 finału Wisła spotkała się z macedońskim Vardarem Skopje. W pierwszym meczu „Nafciarze” wygrali 32:26 i wydawali się bliscy awansu do ćwierćfinału, ale w rewanżu przegrali w Skopje aż 20:31. Orlen Wisła Płock rozegrała łącznie w obecnym sezonie 39 meczów, z których 31 wygrała, 2 zremisowała i 6 przegrała, co daje 79,49% zwycięstw.

Górnik Zabrze w obecnym sezonie zawodzi. Wprawdzie w sezonie zasadniczym zajął wysokie 3. miejsce (13 zwycięstw, 4 remisy, 5 porażek), choć tyle samo punktów zdobyła Pogoń Szczecin, to jednak odpadł już w ćwierćfinale. Zresztą rywalizacja z Azotami Puławy była o tyle dziwna, że w drugim meczu (pierwszy wygrały Azoty) Górnik prowadził na wyjeździe nawet różnicą ośmiu bramek przewagi, ale przegrał. Później klub z Puław potwierdził, że po sezonie do Puław przechodzą trzej gracze Górnika (Michał Kubisztal, Adam Twardo i Robert Orzechowski). Niczego nie udowodniono, ale niesmak, domysły i podejrzenia o nieuczciwą grę pozostały. W Pucharze Polski „Górnicy” odnieśli trzy zwycięstwa. W 1/8 finału wygrali na wyjeździe z pierwszoligową PE Gwardią Opole 29:23, a w ćwierćfinale dwukrotnie pokonali Zagłębie Lubin – 34:33 (w) i 32:25 (d). W I rundzie kwalifikacyjnej Pucharu EHF Górnik dwa razy wygrał z macedońskim HC Zomimak. W II rundzie kwalifikacyjnej spotkał się z białoruskim SKA Mińsk i odpadł odnosząc w dwumeczu jedno zwycięstwo i będąc gorszym o zaledwie jedną bramkę. W 31 meczach obecnego sezonu Górnik Zabrze uzyskał bilans – 19 zwycięstw, 4 remisy i 8 porażek, co daje 61,29% zwycięstw.

Azoty Puławy rozpoczęły sezon pod wodzą bośniackiego trenera Dragana Markovicia i szybko potwierdziło się, że zagraniczny trener nie musi oznaczać sukcesów. Drużyna grała poniżej oczekiwań i bliżej jej było do strefy spadkowej niż walki o medale. Trenerem „strażakiem” gaszącym pożar został Ryszard Skutnik, a Puławianie włączyli się do walki o „ósemkę”. Sezon zasadniczy zakończyli na szóstym miejscu (9 zwycięstw, 4 remisy, 9 porażek), które było poniżej przedsezonowych oczekiwań, ale na wyrost wobec formy z początku sezonu. W ćwierćfinale trochę niespodziewanie Azoty wyeliminowały już po dwóch meczach Górnika Zabrze i w półfinale spotkają się z Orlenem Płock. W 1/8 finału Pucharu Polski Azoty wyeliminowały Stal Mielec po wyjazdowym zwycięstwie 26:23. W ćwierćfinale Azoty bez żadnych problemów wyeliminowały MKS Nielbę Wągrowiec po dwóch zwycięstwach – 33:21 (d) i 30:24 (w). Jeśli chodzi o europejskie puchary, to Azoty zaprezentowały się naprawdę dobrze. Po zeszłorocznym półfinale Pucharu Challenge oczekiwania były bardzo duże, ale po losowaniu optymizm zmalał. Azoty wylosowały w III rundzie serbską Metaloplastikę Sabac, która w zeszłorocznej edycji Pucharu Challenge przegrała w finale ze szwedzkim IK Savenhof, które w półfinale rozbiło właśnie Azoty. Tymczasem szczypiorniści z Puław wygrali oba mecze! W 1/8 Azoty dwukrotnie wygrały z belgijskim HC Vise BM, ale w ćwierćfinale musiały uznać wyższość Benfiki Lizbona. Rywalizację ustawała domowa porażka 29:37, a wyjazdowe zwycięstwo 32:31 miało tylko symboliczny wymiar. W 33 meczach obecnego sezonu Azoty Puławy odniosły 19 zwycięstw, 4 remisy i 10 porażek, co daje 57,58% zwycięstw.      

W półfinałach spotkają się Vive z Górnikiem i Orlen z Azotami. Inne rozwiązanie niż finał Vive – Orlen byłoby nawet nie niespodzianką, a sensacją. Dominacja obu klubów jest tak duża w Polsce, że trudno wyobrazić sobie półfinałową porażkę któregokolwiek z tych klubów.

 

Źródła: własne, zprp.pl, ehfcl.com, europeancup.eurohandball.com, pl.wikipedia.org, torwar.cos.pl. 

niedziela, 02 sierpnia 2015
Uskrzydlona Wisła Płock zwyciężyła Górnika Zabrze

W sobotę 28 lutego 2015 r. w meczu XVII kolejki PGNiG Superligi wicelider – Orlen Wisła Płock pokonał trzecią drużynę – Górnika Zabrze 34:29 (18:16). Uwagę zwracają aż 23 bramki (!) zdobyte przez skrzydłowych z Płocka – Ivana Nikcevicia i Michała Daszka. 

2015.02.28_Wisła_Płock_-_Górnik_Zabrze_(1)

Spotkanie rozpoczęło się wspaniale dla gospodarzy, którzy po stratach Zabrzan i szybkich atakach w 2 min. 28 sek. prowadzili aż 4:0 po trzech bramkach Michała Daszka i jednej Kamila Syprzaka. Nic więc dziwnego, że trener gości Patrik Liljestrand wziął czas. Poskutkowało, bo goście stopniowo odrabiali straty. W 8. minucie było 6:4, a w 12 min. po bramce Michała Kubisztala już tylko 9:8. Rozgrywający Górnika po strzeleniu bramki doznał urazu i leżał poza boiskiem. Sędziowie nie przerwali gry, a Wisła wykorzystała przewagę i objęła prowadzenie 10:8. Kolejne dwie bramki także zdobyli gospodarze i objęli czterobramkowe prowadzenie (12:8). Dopiero wtedy na boisku pojawił się najbardziej znany i utytułowany piłkarz gości, czyli Mariusz Jurasik. Na niewiele to jednak pomogło, ponieważ wynik 12:8 utrzymywał się utrzymywał się przez dłuższy czas aż wreszcie „nafciarze” trafili i objęli największe w meczu – pięciobramkowe prowadzenie (13:8).

2015.02.28_Wisła_Płock_-_Górnik_Zabrze_(2)

Górnik dziewiątą bramkę (13:9) zdobył po prawie ośmiu minutach gry bez gola. Później było jednak lepiej i goście zniwelowali stratę do dwóch goli (15:13), ale dwie kolejne bramki po szybkich atakach zdobyli Ivan Nikcević i Michał Daszek (17:13). Na 19. sekund przed zakończeniem pierwszej połowy meczu przy wyniku 18:15 po faulu na Bartłomieju Tomczaku dwuminutową karą ukarany został Tiago Rocha. Co ciekawe, to była pierwsza kara w tym meczu. Goście wykorzystali rzut karny, a po chwili przejęli piłkę. Wymianę piłki między Kubisztalem a Adamem Twardo zakończył nieudaną próbą lobowania strzałem ten ostatni, ale na tyle słabym, że Rodrigo Corrales z łatwością odbił piłkę. Pierwsza połowa zakończyła się prowadzeniem Wisły 18:16, ale Górnik nie wykorzystał szansy na zniwelowanie straty do jednego gola.

2015.02.28_Wisła_Płock_-_Górnik_Zabrze_(3)

Drugą połowę Górnicy rozpoczęli tak samo jak pierwszą, tzn. nie wykorzystali szansy na zmniejszenie straty do gospodarzy. Rzut Tomczaka ze skrzydła świetnie odbił Corrales. Wisła kontrolowała przebieg spotkania utrzymując 2-3 gole przewagi, a goście tradycyjnie nie wykorzystywali szansy na zmniejszenie straty. Przy stanie 21:19 spudłował Paweł Niewrzawa, a przy stanie 22:19 rzut karny wykonywał Michał Kubisztal. Na boisko po raz pierwszy wszedł Michał Wichary i… obronił karnego! A po hali niosło się gromkie: „Ura, ura, ura, Wi-chu-ra!”.

2015.02.28_Wisła_Płock_-_Górnik_Zabrze_(4)

Jeśli goście liczyli na korzystny rezultat, to chyba wszelkie nadzieje stracili w 40. minucie, gdy Kubisztal sfaulował Mariusza Jurkiewicza i otrzymał czerwoną kartkę. Przez dwie minuty siły były jednak wyrównane, bo Jurkiewicz także został ukarany, tyle, że za niesportowe zachowanie. Po faulu rzucił piłką o parkiet, co musiało spotkać się z karą. Ciężar rozgrywania akcji gości spoczął na barkach Jurasika.

2015.02.28_Wisła_Płock_-_Górnik_Zabrze_(5)

Górnicy próbowali trzymać dystans i w 45. minucie po golu Jurasika przegrywali trzema bramkami (26:23). Po chwili dwuminutową karę otrzymał Adrian Niedośpiał, co spotkało się z bardzo dużymi protestami siedzącego już na ławce rezerwowych Jurasika i trenera gości  Liljestranda, który został za to ukarany żółtą kartką. Z Jurasikiem i Liljestrandem dyskutował Mirosław Baum, szef Kolegium Sędziów ZPRP, co było zupełnie niepotrzebne, bo tylko prowokowało obu panów. Zresztą każda kolejna sporna sytuacja wywoływała reakcje Bauma. Niepotrzebnie.

2015.02.28_Wisła_Płock_-_Górnik_Zabrze_(6)

Grając w osłabieniu Zabrzanie spisywali się bardzo dobrze, bo najpierw gola strzelił Aleksander Tatarincew, a następnie po strzale Tiago Rochy w poprzeczkę mieli kolejną szansę na zmniejszenie straty do jednej bramki. Stracili jednak piłkę, a szybki Nikcević strzelił gola i zwiększył przewagę do trzech goli (27:24). Co ciekawe, w jednej z późniejszych akcji, gdy Kamil Syprzak leżał poza boiskiem Mariusz Jurkiewicz wstrzymywał grę pokazując sędziemu na Syprzaka. Gdy w pierwszej połowie sytuacja była odwrotna i leżał Kubisztal, „Nafciarzom” to nie przeszkadzało.

W 50. minucie Wisła znowu zwiększyła przewagę do pięciu bramek (29:24), ale Górnik strzelił dwie kolejne bramki (29:26). Wtedy karę dwóch minut otrzymał Adam Twardo, ale goście strzelili w osłabieniu (!) bramkę. Tatarincew pokonał Corralesa a strata Górnika wynosiła już tylko dwie bramki (29:27). Trener Manolo Cadenas wziął czas, a niedługo potem Marek Daćko otrzymał karę dwóch minut, a dwa rzuty karne z rzędu wykorzystał Michał Daszek, choć drugiego dosyć szczęśliwie (31:27). Trener Liljestrand wziął czas i zdecydował się na wycofanie bramkarza. Górnik stracił piłkę w ataku, a Jurkiewicz rzucił piłkę z własnej połowy i praktycznie rozstrzygnął wynik meczu (32:27). Górników stać było tylko na zniwelowanie straty do czterech goli. Na dziesięć sekund przed końcem meczu gola z rzutu karnego zdobył Nikcević i ustalił wynik meczu na 34:29, bo Tatarincew w ostatnich sekundach uderzył nad płocką bramką.

2015.02.28_Wisła_Płock_-_Górnik_Zabrze_(7)

Analizując przebieg spotkania zwraca uwagę niesamowita skuteczność skrzydłowych z Płocka. Ivan Nikcević i Michał Daszek zdobyli aż 23 bramki, czyli 68% bramek strzelonych przez gospodarzy. Warto zauważyć, że z rzutów karnych zdobyli tylko 3 bramki, a aż 20 z gry! Przyznać jednak trzeba, że wynik strzelecki mógł być jeszcze bardziej okazały, ale obaj niewykorzystani po jednym karnym. Skrzydłowi Płocczan byli doskonale dysponowani, a Daszek świetnie wykorzystał nieobecność Ghionei. Nie dość, że grał dużo, to bardzo skutecznie.

Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że to goście wykreowali skrzydłowych gospodarzy na bohaterów meczu. Rozgrywali piłkę długo, bardzo długo i często ją tracili, co dawało Wiśle szanse na szybkie uskrzydlone kontry. Górnicy opierali swoją grę opierali głównie na współpracy z kołem, która po fatalnym początku dużo lepiej wyglądała po dobrej zmianie Marka Daćko za Jurija Gromykę.

Trener płocczan i zawodnicy byli zadowoleni z gry i wyniku podkreślając, że Górnik postawił trudne warunki gry. Rozgrywający gości Adam Twardo stwierdził, że Wisła zasłużyła na zwycięstwo. Inaczej mecz oceniał inny Mariusz Jurasik, który w wypowiedzi dla telewizji Polsat Sport uważał, że „sędziowie trzymali wynik” i za każdym razem, gdy Górnik zbliżał się do Wisły na 2-3 gole, to był karany dwoma minutami. Jurasik zwrócił uwagę, że spotkanie sędziowali Hiszpanie, a w klubie z Płocka jest kilku zawodników, którzy porozumiewają się w tym języku. Trudno jednak zgodzić się z popularnym „Józkiem”, bo sędziowie nie wypaczyli wyniku, a Górnik miał swoje szanse na korzystny wynik. Z drugiej jednak strony, były piłkarz reprezentacji Polski, Artur Siódmiak, stwierdził w wypowiedzi dla serwisu sportowefakty.pl, że niby wynik był na styku, ale „Wisła kontrolowała wynik”. A wracając do Jurasika, to takie bezpodstawne insynuacje takiemu doświadczonemu i zasłużonemu piłkarzowi, po prostu nie przystoją.

 

28 lutego 2015 r., godz. 17:30 – Płock, Orlen Arena

XVII kolejka PGNiG Superligi 2014/2015

Orlen Wisła Płock - Górnik Zabrze 34:29 (18:16)

Orlen Wisła: 36. Rodrigo Corrales (39% 17/42, 0/2 k), 12. Marcin Wichary (50% 0/0, 1/2 k) – 77. Ivan Nikčević (11, 1/2k), 3. Michał Daszek (12, 2/3k), 21. Kamil Syprzak (2), 2. Zbigniew Kwiatkowski, 17. Tiago Rocha, 19. Mariusz Jurkiewicz (4), 9. Alexander Tioumentsev (1), 24. Nikola Zelenović (2), 25. Angel Montoro (2), 7. Dan Racotea, 18. Mateusz Piechowski.

Trener: Manolo Cadenas (Hiszpania).

Karne: 3/4.

Kary: 6 min. (Racotea, Rocha i Jurkiewicz – po 2 min)

Upomnienia: Kwiatkowski, Jurkiewicz.

Górnik: 1. Mateusz Kornecki (29% 4/17, 2/4 k), 16. Sebastian Suchowicz (21% 3/14, 0/0 k), 83. Sebastian Kicki (20% 2/9, 0/1 k), 4. Adrian Niedośpiał (1), 20. Paweł Niewrzawa (2), 10. Patryk Kuchczyński(3, 1/1k), 19. Bartłomiej Tomczak, 9. Yurij Gromyko (1), 5. Marek Daćko (5), 24. Adam Twardo, 18. Aleksander Tatarincew (4), 7. Robert Orzechowski (2), 11. Michał Kubisztal (5, 2/3k), 13. Mariusz Jurasik (6).

Trener: Patrik Liljestrand (Szwecja).

Karne: 3/5.

Kary: 8 min. (Niedośpiał – 4 min., M. Daćko i A. Twardo – po 2 min.).

Upomnienia: Niedośpiał, Kubisztal, Twardo.

Czerwona kartka: Kubisztal (40 min.).

Widzów: 3.500 (według sportowefakty.pl)

 

Źródła: własne, sprwislaplock.pl, sportowefakty.pl, hanballzabrze.pl, polsatsport.pl. W. Osiński, Mańkuci strzelali jak natchnieni, „Przegląd Sportowy” z dnia 2 marca 2015 r., s. 26.

sobota, 01 sierpnia 2015
Przed meczem Wisły Płock z Górnikiem Zabrze

Spotkanie Wisły Płock i Górnika Zabrze było zapowiadane jako hit 17. Kolejki PGNiG Superligi 2014/2015, ponieważ spotykał się wicemistrz Polski z brązowym medalistą zeszłego sezonu, a dodatkowo oba kluby zajmowały takie same miejsca w tabeli obecnego sezonu.

Co ciekawe emocje mogła wzbudzać godzina rozpoczęcia spotkania. Wisła Płock na swojej oficjalnej stronie internetowej (sprwislaplock.pl) informowała (w dwóch miejscach) o godz. 18:00, natomiast mecz był rozgrywany pół godziny wcześniej, o czym informowały m.in.: zprp.pl, polsatsport.pl, ebilet.pl, a nawet wydruki na biletach na mecz.

Porównanie sukcesów obu klubów nie ma żadnego sensu. Wisła przez dwadzieścia pięć lat nie schodzi z podium ligi i w tym czasie (od 1990 r.) wywalczyła siedem tytułów mistrzowskich, 13 srebrnych i pięć brązowych medali, a także dziesięć Pucharów Polski. W ostatnim czasie Wisła pozostaje jednak w cieniu klubu z Kielc. Ostatnie mistrzostwo zdobyła w 2011 r., a Puchar Polski w 2008 r. Jeśli chodzi o rozgrywki europejskie, to Wisła awansowała do 1/8 finału Ligi Mistrzów trzykrotnie (2011/2012, 2013/2014, 2014/2015), a także dwukrotnie do ćwierćfinału Pucharu EHF (1991/1992, 1993/1994) i raz do ćwierćfinału Pucharu Zdobywców Pucharów (1996/1997). Górnik natomiast w zeszłym sezonie wywalczył brązowym medal, a wcześniej jako Pogoń Zabrze zdobył dwa tytuły mistrza Polski (1989, 1990), dwa srebrne (1976, 1979, 1988) i trzy brązowe medale (1967, 1985, 1987), a także trzy Puchary Polski (1984, 1988, 1990). W grudniu 2014 r. klub przeprowadził konkurs „Ćwierć wieku na podium – wybieramy Siódemkę 25-lecia”. Głosowanie kibiców sprawiło, że do historycznej siódemki wybrani zostali: Andrzej Marszałek – Adam Wiśniewski, Michał Zołoteńko, Krzysztof Kisiel, Marcin Lijewski, Krzysztof Wróblewski i Michał Dębski.

Siódemka_25-lecia_Wisły_Płock

Źródło: sprwislaplock.pl.

W obecnym sezonie, przed meczem z Górnikiem gospodarze rozegrali 28 meczów, z których 22 wygrali, 2 zremisowali i 4 przegrali, co oznacza 78,57% zwycięstw. W lidze Wisła wygrała 14 meczów, 1 zremisowała i 1 przegrała (Vive Tauron Kielce), w Pucharze Polski odniosła 2 zwycięstwa, a w Lidze Mistrzów awansowała do 1/8 finału, ponieważ w swojej grupie zajęła 3. miejsce z bilansem 6 zwycięstw, 1 remis, 3 porażki. Górnik rozegrał 21 meczów, z których 14 wygrał, 3 zremisował i 4 przegrał, co daje 66,67% zwycięstw. W lidze Górnik wygrał 10 meczów, a po 3 zremisował i przegrał. W Pucharze Polski odniósł jedno zwycięstwo, a w Pucharze EHF odpadł w II rundzie eliminacyjnej po 3 zwycięstwach i 1 porażce. Warto zauważyć, że w czołówce ligowych strzelców znajdują się Valentin Ghionea i Michał Kubisztal.

Przed meczem z Górnikiem, Wisła wygrała w Lidze Mistrzów ze zwycięzcą poprzedniej edycji, czyli SG Flensburg (31:29), a w tygodniu pokonała SPR Tarnów 43:18 w pierwszym meczu ćwierćfinału Pucharu Polski. Co więcej, Wisła przystępowała do meczu z Zabrzanami będąc w trakcie serii 12 zwycięstw z rzędu we wszystkich rozgrywkach. Ostatnia strata punktów przez „Nafciarzy” miała miejsce 23 listopada zeszłego roku, gdy Wisła odniosła wyjazdowy remis z KIF Kolding (30:30) w Lidze Mistrzów. Po meczu z Górnikiem, Wisła opuściła Płock na dwa tygodnie, udając się na wyjazdowe mecze z SPR Tarnów w lidze oraz Wybrzeżem i Vive w lidze. Górnik natomiast w ostatnim ligowym meczu niespodziewanie zremisował na wyjeździe, po słabej grze, z Wybrzeżem Gdańsk (28:28).

W zeszłym sezonie oba kluby spotkały się pięciokrotnie i wszystkie pięć meczów wygrała Wisła. Dwa sezonie zasadniczym, a trzy w półfinale ligi. Zabrzanom pozostaje tylko pocieszyć się faktem, że w dwóch z tych pięciu meczów przegrali różnicą tylko trzech goli. W tym sezonie, w pierwszej rundzie Wisła wygrała w Zabrzu 34:30 (16:16).

Oba zespołu prowadzą zagraniczni trenerzy, ale porównanie ich sukcesów zdecydowanie wypada na korzyść trenera Wisły – Hiszpana Manolo Cadenasa. Jako trener wywalczył w lidze hiszpańskiej – mistrzostwo, cztery wicemistrzostwa i siedem brązowych medali. Poza tym, prowadzone przez niego drużyny wywalczyły Puchar Hiszpanii, dwa Puchary Ligi, Superpuchar Hiszpanii i trzy Puchary Zdobywców Pucharu. Trzy razy został wybrany trenerem roku w lidze. Cadenas łączy pracę w Polsce z funkcją trenera reprezentacji Hiszpanii. W zeszłym roku wywalczył brązowy medal mistrzostw Europy, a w tym roku na mistrzostwach świata w Katarze wywalczył 4. miejsce po porażce z… Polską. Natomiast trener Górnika – Szwed Patrik Liljestrand może pochwalić się sukcesem jako zawodnik – srebrnym medalem Igrzysk Olimpijskich w Barcelonie (1992).

Zostawiając w historię w tle, a wracając do bieżącej rywalizacji, to z powodu kontuzji wśród gospodarzy zabrakło serbskiego rozgrywającego – Miljana Pusicy oraz skrzydłowych – Adama Wiśniewskiego i Rumuna Valentina Ghionei. W Górniku zabrakło poważniejszych absencji.

Nie bez znaczenia dla kibiców pozostaje fakt, że w składzie Górników jest trzech piłkarzy, którzy mają za sobą grę w Płocku – Mariusz Jurasik, znienawidzony za grę w Kielcach, a także Adam Twardo i Michał Kubisztal. Ten ostatni w przedmeczowych wypowiedziach głośno mówił, że liczy na nawiązanie walki z Wisłą.

Spotkanie prowadzili dwaj hiszpańscy sędziowie – Ernesto Ruiz Vergara i Alberto Macias de Paz, którzy wraz z dwoma innymi (prowadzili w tej samej kolejce mecz Vive Tauron Kielce – Stal Mielec) przybyli do Polski w ramach umowy o współpracy pomiędzy Związkiem Piłki Ręcznej w Polsce (ZPRP) a Królewską Federacją Piłki Ręcznej w Hiszpanii (RFEBM).

 

Źródła: własne, europeancup.eurohandball.com, ehrcl.com, handballzabrze.pl, sprwislaplock.pl, zprp.pl, polsatsport.pl, plock.sport.pl, przegladsportowy.pl, pl.wikipedia.org.

 
1 , 2 , 3
| < Listopad 2018 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
      1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30    
Tagi