Wpisy z tagiem: Arka Gdynia

wtorek, 04 listopada 2014
Nie tylko Real i Fiorentina

Super Mecz nie był jedynym meczem towarzyskim rozegranym w Polsce latem 2014 r., w którym uczestniczył klub zagraniczny. Przegląd sparingów wskazuje, że w Polsce grały kluby z Niemiec, Cypru, Grecji, Izraela i co zrozumiałe – z Czech, Słowacji, Litwy, Rosji i Ukrainy.

Przede wszystkim na pojedyncze mecze zawitały do Polski dwa kluby z Bundesligi – Borussia Dortmund (3:0 ze Śląskiem Wrocław) i Werder Brema (1:1 z Pogonią Szczecin).

Śląsk_-_Borussia_-_zapowiedź_meczu_2014

Zapowiedź meczu Śląsk Wrocław – Borussia Dortmund.

Źródło: nk.pl.

Pogoń_-_Werder_2014

Pogoń Szczecin – Werder Brema (1:1).

Źródło: 24kurier.pl.

Poza tym, w Polsce trenował mistrz Cypru i zdobywca Pucharu Cypru, który niebawem będzie etatowym uczestnikiem Ligi Mistrzów, czyli APOEL Nikozja. Były klub Helio Pinto wygrał po 2:1 z Arką Gdynia (w Gnieźnie) i Lechią Gdańsk (w Chojnicach).

Arka_-_APOEL_2014

Arka Gdynia – APOEL Nikozja (1:2).

Źródło: ekstraklasa.net.

Lechia_-_APOEL_2014

Lechia Gdańsk – APOEL Nikozja (1:2)

Źródło: czas.tygodnik.pl.

Co ciekawe, z tymi samymi rywalami zmierzył się wielki Panathinaikos Ateny, choć w zeszłym sezonie ukończył rozgrywki Superleague Ellada dopiero na czwartej pozycji. „Wszechateńscy” wygrali z Arką 1:0, ale przegrali z Lechią 0:4! Zresztą Lechia miała gościć Benfikę Lizbona w dniu 21 lipca w ramach rozliczenia za transfer Pawła Dawidowicza, ale mecz nie doszedł do skutku. Podobnie, jak planowane na początek września starcie z HSV Hamburg.

Lechia_-_Panathinaikos_2014

Przed meczem Lechia Gdańsk – Panathinaikos Ateny. Trochę szkoda, że mecz nie odbył się na PGE Arenie, ale przy Traugutta kompletu nie było…

Źródło: trojmiasto.tv.

Arka_-_Panathinaikos_2014

Arka Gdynia – Panathinaikos Ateny (0:1).

Źródło: arkowcy.pl.

Mecze sparingowe w Polsce oprócz APOELu Nikozja rozegrały także dwa inne cypryjskie kluby – Omonia Lefkossias (w Grodzisku Wlkp.: 0:2 z Zawiszą Bydgoszcz, 0:2 z Podbeskidziem Bielsko-Biała i 0:3 z Jagiellonią Białystok) i AEK Larnaka (1:2 z Zagłębiem Lubin w Opalenicy).

Najliczniejszą grupę stanowiły jednak klubu z Izraela i Słowacji. Cztery izraelskie kluby wybrały Polskę jako miejsce przygotowań do nowego sezony – wicemistrz Hapoel Beer Szewa (1:0 z Zawiszą w Lipnie, 0:1 z Legią), Ashdod SC (2:1 z Zagłębiem Lubin w Opalenicy), Hapoel Ra’anana (4:0 z Pogonią Siedlce) i Ihud Bnei Sakhnin (2:0 z Miedzią Legnica w Szamotułach).

Tradycyjnie mecze w Polsce rozegrało kilka klubów, które często gości w Polsce, jak np. słowackie MFK Rużomberok (0:5 z Wisłą Kraków w Myślenicach) i MSK Żilina (0:2 z Piasem Gliwice i 1:1 z Wisłą Kraków w Kalwarii Zebrzydowskiej), a także drugoligowcy – MFK Zemplin Michalovce (1:1 z Sandecją Nowy Sącz) i Partizan Bardejov (4:2 z Sandecją). Czeską piłkę reprezentowali tylko piłkarze drugoligowej MFK Karwiny (1:1 z Wisłą Kraków w Myślenicach i 0:0 z Termaliką Bruk-bet Nieciecza w Rybniku-Kamieniu).

Nie mogło też zabraknąć klubów litewskich – Atlantas Kłajpeda (w Gniewinie: 2:1 z Pogonią Szczecin i 0:2 z Legią Warszawa), Traku FK (0:1 z Wigrami Suwałki) i Suduva Marijampole (1:3 z Wisłą Płock w Grodzisku Wlkp.). Ukrainę tym razem reprezentowała tylko drużyna Karpat Lwów występująca w rozgrywkach tamtejszej młodej ekstraklasy (1:2 z Górnikiem Zabrze i 1:0 z Cracovią w Wodzisławiu Śląskim) i juniorzy tego klubu (2:2 z Rakowem Częstochowa w Wodzisławiu Śląskim). Wspomnieć też można, że na dłuższym zgrupowaniu były rezerwy Rubina Kazań, które spadły z III ligi rosyjskiej – Rubin-2 Kazań. Klub ten rozegrał w Polsce aż cztery sparingi – ze Zniczem Pruszków (0:0), Widzewem Łódź (2:1), Wigrami Suwałki (0:0 w Legionowie) i Koroną Kielce (0:2).

Ciekawostką było jeszcze zgrupowanie Reprezentacji AFE, czyli związku hiszpańskich piłkarzy, którą tworzyli zawodnicy bezrobotni. Taka przypadkowa drużyna wygrała z Lechią 1:0, Arką 2:0 i przegrała z 1:2 z Bytovią Bytów (w Gniewinie).

Nowe stadiony, boiska treningowe, ośrodki sportowe i bazy sportowe, częściowo po sukcesie UEFA Euro 2012, sprawiły, że do Polski coraz częściej i chętniej przyjeżdżają ekipy zagraniczne. Oczywiście, wcześniej do Polski też przyjeżdżali goście z zagranicy, ale raczej z krajów sąsiadujących z Polską, a mecze z klubami z Europy Zachodniej były raczej wyjątkami. Teraz to się zmienia, ale wśród stałych bywalców można wymienić takie kluby, jak np. Rużomberok, Żilina, Karvina, Partizan Bardejov, Karpaty Lwów, czy Żalgiris Wilno. Z drugiej strony Polska staje się coraz częstszym miejscem rozgrywania sparingów przez kluby z Bundesligi (przede wszystkim Borussia Dortmund), co powinno cieszyć. Podobnie, jak fakt, że coraz częściej na letnie zgrupowania przed rozpoczęciem sezonu przybywają kluby z Cypru i Izraela. Zresztą, polskie kluby (w tym także czołowe) rezygnują z letnich zgrupowań poza granicami kraju, co dodatkowo może sprzyjać przyjazdom silnym klubom zagranicznym.

Super Mecz wpisuje się w ten trend, ale z uwagi na komercyjny charakter funkcjonuje na trochę innych zasadach. Nie mniej lista klubów, które rozegrały sparingi w Polsce z roku na rok wygląda coraz lepiej.

 

Źródła: własne, 90minut.pl, sport.pl, sport.wp.pl, weszlo.com, eurofutbol.pl, pl.wikipedia.org, nk.pl, 24kurier.pl, ekstraklasa.net, czas.tygodnik.pl, trojmiasto.tv, arkowcy.pl.

poniedziałek, 16 kwietnia 2012
Legia pokonała Arkę i zagra w finale Pucharu Polski

W rozegranym w środę 11 kwietnia 2012 r. rewanżowym meczu półfinału Pucharu Polski warszawska Legia pokonała przed własną publicznością Arkę Gdynia 2:1 (1:0) i w finale tych rozgrywek spotka się z chorzowskim Ruchem. 

Obie drużyny rozpoczęły spotkanie dosyć spokojnie, ale z czasem rysowała się przewaga gospodarzy, którzy krótkimi podaniami dosyć szybko dochodzili pod bramkę gości. W 6 min. po dośrodkowaniu w pole karne Ismael Blanco został uprzedzony przez obrońców, a zanosiło się na groźną akcję. Po chwili defensorzy Legii przysnęli i w narożniku pola karnego sam znalazł się Charles Nwaogu. Artur Jędrzejczyk pewnie zaatakował piłkę i skończyło się na rzucie rożnym, chociaż piłkarze gości domagali się… rzutu karnego. „W 11. minucie na strzał z dystansu zdecydował się Michał Żyro, a piłkę z trudem odbił Maciej Szlaga. Dwie minuty później Żyro dokładnie podał w pole karne do Ismaela Blanco, ale skutecznie przeszkadzał mu obrońca gdynian Damian Krajanowski. Chwilę później strzał Argentyńczyka ponownie zablokował defensor gości.” (cyt. za: 90 minut.pl). W 17 min. w miejsce kontuzjowanego Michała Żewłakowa pojawił się Michał Kucharczyk, który jak się później okazało, też nie dotrwał do końca tego meczu.

2012.04.11_Legia_-_Arka_Gdynia_(1)

W 23 min. Po interwencji Jakuba Rzeźniczaka piłkę z własnej połowy wyprowadzał Janusz Gol i mając obok siebie aktywnego Piotra Kuklisa zagrał jeszcze przed linią środkową do biegnącego po prawej stronie Blanco. Piłka zagrana między dwóch obrońców Arki trochę „wyrzuciła” Argentyńczyka pod linię boczną, ale ten, gdy doszedł do piłki ostro dośrodkował w pole karne, bo Jakub Kowalski odpuścił blokowanie napastnika Legii. Nacho Novo uwolnił się spod opieki Damiana Krajanowskiego i błyskawicznie strzelił z pięciu metrów tak, że Maciej Szlaga nawet nie próbował interweniować. Legia objęła prowadzenia 1:0 i w tym momencie finał był już na wyciągnięcie ręki.

W 37 min. za faul na Ivicy Vrdoljaku żółtą kartkę otrzymał Kuklis. Siedem minut później Blanco podał do znajdującego się przed szesnastką Rzeźniczaka. Młody defensor nie trafił jednak w bramkę i z groźnie zapowiadającej się akcji pozostało tylko wspomnienie. W doliczonym czasie gry Novo pośliznął się, przewrócił i chcąc przerwać akcję gości zatrzymał piłkę ręką za co otrzymał żółtą kartkę, która jest dla niego o tyle bolesna, że eliminuje go z meczu finałowego z chorzowskim Ruchem. Novo zupełnie niepotrzebnie zagrał piłkę ręką, bo znajdował się na połowie Arki przy linii bocznej. Gdyby nie przerwał akcji, to do bramki gospodarzy było jeszcze daleko. Hiszpan chciał przerwać akcję gości i to mu się chwali, ale zrobił to w bardzo głupi sposób.

Pierwsza połowa zdecydowanie należała do gospodarzy, którzy prowadzili grę, częściej byli w posiadaniu piłki, oddali więcej strzałów i pewnie kontrolowali sprawę awansu do meczu finałowego. Takiej Legii brakowało w ostatnich meczach. Tymczasem druga połowa mogła rozpocząć się od mocnego uderzenia gości. W 48 min. po zagraniu Piotra Tomasiaka z rzutu wolnego Dušan Kuciak z trudem interweniował.

Trzy minuty później Arka wyprowadziła piłkę z własnej połowy. Omar Jarun podał do Jakuba Kowalskiego, a ten do Krajanowskiego, który dośrodkował z prawej strony, przy biernej postawie Michała Żyro. Jego podanie przedłużył głową Nwaogu, przy którym stał Vrdoljak, a Kuklis swobodnie wbiegł w pole karne między oddalonych od niego – Artura Jędrzejczyka i Rzeźniczaka. Kuklis przyjął piłkę na klatkę piersiową na siódmym metrze i strzelił obok interweniującego Kuciaka. Arka przeprowadziła drugą groźną akcję w tym meczu i zdobyła gola, zaś Legia, choć wydawało się, że kontroluje mecz, została ukarana za moment nieuwagi środkowych obrońców. Wydawało się, że w szeregi gospodarzy wkradnie się trochę nerwowości i niepewności, skoro jeden gol Arki oznaczał dogrywkę. Tak się jednak nie stało, bo Arka znowu schowała się za podwójną gardą i nawet nie mogła rozwinąć skrzydeł, bo to gospodarze prowadzili grę. Legia pomna doświadczeń z ostatniego miesiąca, a zwłaszcza licznych remisów, głównie niechlubnych, jak z Gryfem, czy Bełchatowem, starała się wygrać. Chociaż legioniści atakowali, to jednak skutecznie zabezpieczali tyły i Arka nie miała nawet jednej szansy na zdobycie gola.

W 51 min. po starciu Michała Kucharczyka i Wallace Peresa Benevente sędzia Gil musiał przerwać grę, ponieważ obaj piłkarze potrzebowali pomocy lekarskiej. Kucharczyk już nie pojawił się na boisku a w 55 min. w jego miejsce na boisko wszedł Miroslav Radović. Cztery minuty później na strzał z szesnastu metr zdecydował się Jakub Wawrzyniak, ale widać było, że obrońca Legii uderzył bez przekonania, dlatego Szlaga pewnie złapał piłkę. Minutę później Piotr Kasperkiewicz sfaulował Jędrzejczyka, któremu rozciął łuk brwiowy. Kasperkiewicz został ukarany żółtą kartką, a defensor Legii już do końca spotkania grał z opatrunkiem na głowie.

2012.04.11_Legia_-_Arka_Gdynia_(2)

W 64 min. nastąpiła zmiana w zespole gości. Radosław Pruchnik wszedł za żegnanego oklaskami, byłego legionistę, Tomasza Jarzębowskiego. Po chwili trener Maciej Skorża dokonał zmiany w zespole Legii. Za Blanco wszedł Danijel Ljuboja. W 71 min. dosyć ostro potraktowany został Żyro, który najpierw był opatrywany przez lekarzy a później wyraźnie utykał. W 72 min. Ljuboja strzelał mocno, ale bardzo niecelnie. Po kilku minutach, gdy na boisku pojawił się Żyro, gospodarze wyprowadzali groźną akcję, będąc w przewadze. Piłkę przejął Żyro i fatalnie podał – wprost w jednego z piłkarzy gości. Młody pomocnik nie pierwszy raz w tym meczu został mocno zrugany przez serbski duet Ljuboja – Radović.

W 84 min. Gol uderzył na bramkę gości, ale prosto w bramkarza. Cztery minuty później żółtą kartkę za faul obejrzał Jarun. W 89 min. Jędrzejczyk ze środka boiska zagrał na prawą stronę do Novo, który zacentrował w pole karne, a Żyro zgrał do Gola, który z najbliższej odległości głową wpakował piłkę do bramki Arki. Legia podobnie jak w Gdyni objęła prowadzenie 2:1 i nie oddała go już do końca meczu.

2012.04.11_Legia_-_Arka_Gdynia_(3)

Arka ruszyła do przodu dopiero po stracie bramki. W doliczonym czasie gry groźną akcję zmarnował Kuklis, który pospieszył się ze strzałem i w pełnym biegu uderzył z osiemnastu metrów jakieś dwa metry obok słupska bramki Kuciaka. Do końca meczu nic się nie zmieniło i Legia awansowała do finału Pucharu Polski.

Legia awansowała zasłużenie. W dwumeczu była lepszą drużyną, choć przyznać trzeba, że Arka w kluczowym momencie nie podjęła walki i nie nawet nie spróbowała postraszyć Legii. Przy stanie 1:1 wszystko było jeszcze możliwe, ale Arkowcom chyba zabrakło trochę odwagi.

 

11 kwietnia 2012, godz. 18:30 - Warszawa (Stadion Wojska Polskiego / Pepsi Arena)

Mecz rewanżowy 1/2 finału Pucharu Polski 2011/2012

Legia Warszawa 2-1 Arka Gdynia

Bramki: Nacho Novo (23 min.) i Janusz Gol (89 min.) – Piotr Kuklis (51 min.).

Legia: 12. Dušan Kuciak – 2. Artur Jędrzejczyk, 6. Michał Żewłakow (17 min., 18. Michał Kucharczyk; 55 min., 32. Miroslav Radović), 4. Dickson Choto, 14. Jakub Wawrzyniak – 9. Nacho Novo, 25. Jakub Rzeźniczak, 21. Ivica Vrdoljak, 5. Janusz Gol, 33. Michał Żyro – 22. Ismael Blanco (65 min., 28. Danijel Ljuboja).

Trener: Maciej Skorża.

Arka: 26. Maciej Szlaga – 22. Damian Krajanowski, 4. Wallace Peres Benevente, 6. Omar Jarun, 3. Marcin Bochenek – 13. Jakub Kowalski (70 min., 15. Bartosz Flis), 33. Tomasz Jarzębowski (64 min., 19. Radosław Pruchnik), 16. Piotr Kasperkiewicz, 11. Piotr Kuklis, 7. Piotr Tomasik (66 min., 20. Marcin Radzewicz) – 9. Charles Nwaogu.

Trener: Petr Nemec (Czechy).

żółte kartki: Novo (45+2 min. – za zagranie piłki ręką) – Kuklis (37 min. – za faul), Kasperkiewicz (60 min. – za faul) i Jarun (88 min. – za faul).

sędziował: Paweł Gil (Lublin).

widzów: 14.221.

 

Źródła: własne, 90minut.pl, warszawa.naszemiasto.pl, sport.pl, legionisci.com.

wtorek, 23 listopada 2010
I znowu fartowne zwycięstwo Legii

W piątek 19 listopada 2010 r. w meczu 14. kolejki piłkarskiej ekstraklasy Legia Warszawa pokonała Arkę Gdynia 3:0 (1:0).

Legioniści wygrali mecz, w którym zagrali dużo słabiej niż przed tygodniem, gdy po (paradoksalnie) niezłej grze zostali upokorzeni przez krakowską Wisłę. Trener gospodarzy Maciej Skorża podkreślał po meczu właśnie ten paradoks – tydzień temu zbyt wysoka porażka, a w piątek za wysokie zwycięstwo. Do tego sukcesu warszawian przyczyniło się dwóch ludzi i bynajmniej nie byli to piłkarze Legii. Pierwszym był sędzia z Japonii – Maasaki Toma, który w środę sędziował w meczu Polska – Wybrzeże Kości Słoniowej, zaś drugim bramkarz Arki – Norbert Witkowski.

Arka przyjeżdżała na Łazienkowską z mianem drużyny z najlepszą defensywą. W 13 meczach poprzedzających starcie z Legią, piłkarze z Gdyni stracili tylko 9 goli, ale w meczach wyjazdowych Arka zaliczyła dwa remisy, pięć porażek i bilans bramkowy 0:7. Co więcej Arka nie wygrała z Legią od 1978 r., a w historii spotkań tych drużyn gdynianie tylko raz pokonali Legię. Od 1979 r. arkowcy nie strzelili gola przy Łazienkowskiej, a ostatnią bramkę w ogóle w meczu z Legią strzelili cztery lata temu. Faworytem na papierze była więc Legia. Statystyki wyraźnie wskazywały, że Arka nie może tego meczu wygrać, a jedynym problemem dla wojskowych miało być sforsowanie obrony żółto-niebieskich.

Pierwsza połowa nie potwierdziła jednak statystyk. Arka prezentowała się lepiej do Legii. Wprawdzie pod bramką legionistów dochodziło do gorących sytuacji, ale głównym sprawcą takiego stanu byli obrońcy Legii, którzy prowokowali zagrożenie pod swoją bramką. Co więcej w 20 min. po niedokładnym zagraniu Ariela Borysiuka piłkę przejął aktywny tego dnia Joseph Mawaye i natychmiast zagrał do Marcina Budzińskiego, który znalazł się w sytuacji sam na sam z Wojciechem Skabą. Zbyt długo jednak zwlekał z oddaniem strzału, Skaba skrócił kąt, a Budziński kopnął piłkę prosto w Skabę. Zresztą pewność siebie jaką prezentował bramkarz gospodarzy zastanawiała, bo przecież jeszcze niedawno Skaba był tylko trzecim golkiperem Legii.

Jakub_Rzeźniczak

Jakub Rzeźniczak przygotowuje się do wznowienia gry.

Pierwszy strzał na bramkę gości, Legia oddała w 29 min., kiedy Bruno Mezenga po podaniu Macieja Iwańskiego strzelił prosto w Witkowskiego. Kolejny strzał legioniści oddali osiem minut później, ale Iwański po podaniu Kiełbowicza nie wcelował nawet w światło bramki. Kluczowa akcja meczu miała miejsce w 39 min. Ivica Vrdoljak wbiegł w pole karne i starał się podać do Miroslava Radovica, ale Witkowski pewnie złapał piłkę. Radovic i Marciano Bruma przewrócili się. Radovic próbował wstać, ale Bruma pociągnął go za spodenki, ale wszystko działo się, gdy Witkowski miał piłkę w dłoniach. Wtedy do akcji wkroczył japoński sędzia Toma, który nie dość, że ukarał Brumę żółtą kartką, to wskazał jeszcze na wapno! Telewizyjne powtórki wyraźnie pokazały, że to Radovic faulował Brumę ciągnąc go za sobą przez kilka metrów. Bruma niepotrzebnie zrewanżował się Serbowi, ale nie zmienia to faktu, że karny zupełnie nie należał się Legii! Do piłki ustawionej 11 metrów przed bramką podszedł Vrdoljak i po raz trzeci w tym sezonie okazał się skutecznym egzekutorem rzutu karnego. Witkowski był jednak bliski obronienia tego strzału – rzucił się we właściwą stronę, ale piłka przeleciała mu pod brzuchem. W ten oto sposób słabo grająca Legia objęła całkowicie niezasłużenie prowadzenie, które ustawiło mecz.

Ivica_Vrdoljak

Ivica Vrdoljak za chwilę zamieni rzut karny na gola.

Początek drugiej połowy był bliźniaczo podobny do pierwszej połówki. Legioniści niedokładnie rozgrywali piłkę i prowokowali zagrożenie pod własną bramką decydując się na ryzykowne podania. Wreszcie w 55 min. Manu wbiegł w pole karne i odegrał do Borysiuka, ale ten z 16 metrów strzelił wysoko nad bramką. Dziesięć minut później Iwański zagrał do wbiegającego w pole karne Borysiuka, Mezenga przewrócił się po starciu z Emilem Nollem, a zamykający akcję Jakub Rzeźniczak nie spodziewał się, że piłka do niego trafi, więc uderzył piłkę wślizgiem a ta poszybowała nad bramką gości. Legii grało się łatwiej, bo arkowcy próbowali atakować, ale okazało się, że w meczach wyjazdowych nie prezentują żadnej siły ofensywnej.

Rzut_rożny_dla_Arki_Gdynia

Piłkarze Arki przygotowują się do wykonania rzutu rożnego.

Kolejną groźną akcję gospodarze skonstruowali w 81 min. Iwański przerzucił piłkę nad obrońcami, Mezenga mocno wstrzelił piłkę wzdłuż bramki, a Witkowski wbił sobie piłkę do bramki! W tym momencie było jasne, że Legia nie da sobie wydrzeć zwycięstwa w tym meczu. Trzy minuty później Radović doskonale zagrał do Iwańskiego, który w sytuacji sam na sam strzelił prosto w Witkowskiego. Legia dopięła jednak swego i strzeliła trzecią bramkę już w doliczonym czasie gry. Rzut wolny wykonywał Tomasz Kiełbowicz. Nie strzelił mocno, skupiając się na tym, żeby piłka leciała w światło bramki. Wydawało się, że Witkowski złapie futbolówkę, ale ta wyśliznęła mu się z rąk i zatrzepotała w siatce. Setny występ w ekstraklasie okazał się dla bramkarza gości wyjątkowo bolesny.

Norbert_Witkowski

Piątkowy mecz był dla Norberta Witkowskiego koszmarem.

Legia wygrała, ale z całą pewnością jej gra pozostawiła wiele do życzenia. Arka zagrała całkiem niezły mecz, ale pudło Budzińskiego, karny „z kapelusza” i fatalna postawa Witkowskiego sprawiły, że goście doznali najwyższej porażki w tym sezonie.

Warto jeszcze zauważyć, że trener Dariusz Pasieka przed kolejnym ligowym spotkaniem będzie miał poważne problemy ze skompletowaniem jedenastki meczowej. W Warszawie z powodu kontuzji nie zagrali: Bledzewski, Bożok, Robakowski, Burkhardt, Sulima, Bednarek i Glavina, natomiast Bruma i Szmatiuk otrzymali po czwartej żółtej kartce. Dodatkowo na kartki muszą uważać ci, którzy mają po trzy żółte kartoniki, czyli Witkowski, Labukas, Noll i Rożić. Przed piątkowym meczem trener gości powiedział, że nie popełni harakiri, dlatego jego zespół nie zagra otwartej piłki. Być może problemy kadrowe sprawią, że przed meczem ze Śląskiem jednak popełni harakiri.

 

19 listopada 2010, godz. 20:00 - Warszawa (Stadion Wojska Polskiego)

Legia Warszawa 3-0 Arka Gdynia

Bramki: Ivica Vrdoljak (40 min. z karnego), Bruno Mezenga (81 min.), Tomasz Kiełbowicz 90 (min.)

Legia: 84. Wojciech Skaba - 25. Jakub Rzeźniczak, 15. Iñaki Astiz Ventura, 17. Marcin Komorowski, 11. Tomasz Kiełbowicz - 9. Manú (90 min., 20. Sebastian Szałachowski), 16. Ariel Borysiuk, 21. Ivica Vrdoljak (87 min., 18. Michał Kucharczyk), 32. Miroslav Radović (90 min., 2. Artur Jędrzejczyk), 8. Maciej Iwański - 80. Bruno Mezenga.

Arka: 33. Norbert Witkowski - 22. Marciano Bruma, 2. Ante Rožić (61 min., 28. Krystian Żołnierewicz), 23. Maciej Szmatiuk, 20. Emil Noll - 27. Mirko Ivanovski, 8. Michał Płotka, 10. Marcin Budziński, 7. Paweł Zawistowski, 11. Tadas Labukas - 21. Joseph Désiré Mawayé (73 min., 37. Wojciech Wilczyński).

żółte kartki: Borysiuk (57 min.), Manú (66 min.) – Bruma (39 min.), Budziński (45 min.), Szmatiuk (63 min.), Płotka (71 min.), Zawistowski (90 min.).

czerwona kartka: Michał Płotka (84. minuta, Arka, za drugą żółtą).

sędziował: Masaaki Tōma (Japonia).

widzów: 21.255.

 

Dane statystyczne na podstawie serwisów: 90minut.pl, ekstraklasa.tv, gazeta.pl i pzpn.pl oraz „Przeglądu Sportowego”.

piątek, 20 sierpnia 2010
Bezbarwny „Kolejorz”

W sobotnim meczu 2. kolejki piłkarskiej ekstraklasy poznański Lech zremisował bezbramkowo z gdyńską Arką.

Trudno uwierzyć, że Mistrz Polski 2010, a do niedawna klub grający najbardziej widowiskową piłkę w Polsce, jest daleki od formy z zeszłego sezonu. Lechici przed meczem z Arką w pięciu spotkaniach obecnego sezonu wygrali i zremisowali zaledwie po jednym meczu strzelając w sumie dwa gole. Nic więc dziwnego, że poznańscy kibice liczyli na przełamanie, tym bardziej, że Lech grał na Bułgarskiej a przeciwnikiem wydawała się nie najsilniejsza Arka. Rzeczywistość okazała się zgoła odmienna, bo choć Lech miał przewagę optyczną, to nic z niej nie wynikało, a „nic” oznacza, że piłkarze „Kolejarza” nie oddali na bramkę Norberta Witkowskiego celnego strzału przy czterech strzałach Arki. Co więcej, gdyby Labukas wykazał więcej zdecydowania, to zwycięzcą meczu mogła zostać Arka.

Stadion Miejski w Poznaniu

Stadion Miejski w Poznaniu robi wrażenie...

Stadion Miejski w Poznaniu

... ale pozostaje w dalszym ciągu placem budowy.


Spotkanie było prowadzone w sennym tempie, które co jakiś czas przerywały wyjątkowo niecelne strzały (10:1 dla Lecha), faule (15:11 dla Arki) albo zamieszania w polu karnym, po których tylko „kotłowało” się pod jedną czy drugą bramką.

W pierwszej połowie działo się wyjątkowo niewiele. W 23 min. Marcin Kikut wrzucił piłkę w pole karne Arki, gdzie Holender Marciano Bruma wybił ją głową, ale zrobił to tak niefortunnie, że piłka spadła pod nogi Sławomira Peszki. Poznaniak uderzają ją bez zastanowienia z ok. 8-9 metrów, ale trafił tylko w boczną siatkę. Po upływie trzech minut miała miejsce najbardziej kontrowersyjna sytuacja meczu. Wspomniany już Bruma (w zeszłym sezonie występował w Eredivisie w barwach Willem II Tilburg) sprytnie zatrzymał w polu karnym Łotysza Artjomisa Rudnevsa jednak sędzia Sebastian Jarzębak (Bytom) nie odgwizdał faulu uznając zapewne, że starcie obu zawodników mieściło się w ramach twardej, męskiej walki o piłkę.

Lech - Arka

Gra toczyła się w środkowej strefie boiska.

W 40 min. boisko musiał opuścić Seweryn Garncarczyk, którego zastąpił Peruwiańczyk Luis Henriquez. Nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie fakt, że Gancarczyk po starciu z Chorwatem Denisem Glaviną poważnie rozciął skórę pod prawym kolanem. Prawdopodobnie przyczyną rozcięcia był twardy przedmiot pozostawiony na boisku w związku z trwającą budową poznańskiego stadionu. W tym miejscu należy zauważyć, że choć stadion robi wrażenie, to jednak jest niewykończony, a tereny wokół obiektu są jednym wielkim placem budowy. Wprawdzie stadion przyjmuje kibiców na trybuny za bramkami (razem 11.993), to jednak pojawiają się poważne wątpliwości, czy zgoda na organizację jakichkolwiek imprez na tym stadionie nie była przedwczesna. Wartym odnotowanie jest fakt, że podczas sobotniego meczu zabłysnęły nowe jupitery, umieszczone w dachu stadionu.

Druga połowa przyniosła trochę więcej emocji, ale nie zmieniło to ogólnej oceny, tego słabego widowiska. W 56 min. Filip Burkhardt wrzucił piłkę w pole karne „Kolejorza”, Kikut podbił piłkę głową, a Bośniak Jasmin Burić z największym trudem sparował piłkę na poprzeczkę. Lech nie miał żadnego pomysłu na sforsowanie defensywy Arki i nie zmieniła tego zmiana w 58 min. Całkowicie niewidocznego Joel’a Tshibambę zastąpił również bezbarwny, jak się później okazało, Artur Wichniarek, który już po chwili uderzył bardzo niecelnie z rzutu wolnego z ok. 20 metrów.

Wichniarek za Tshibambę

Wejście Artura Wichniarka za Joela Tshibambę nie zmieniło obrazu gry.

 

Losy spotkania mogły rozstrzygnąć się w ostatnich dziesięciu minutach. W 80 min. Galvina dośrodkował z rzutu rożnego wprost na głowę Macieja Szmatiuka, który wyskoczył zza pleców słabego serbskiego obrońcy – Ivana Djurdjevica, ale strzelił głową wprost w Buricia. W odpowiedzi po wrzutce z połowy boiska, Rudnevs zgrał głową na skrzydło do Siergieja Kriwca, który wszedł na boisko za Tomasza Bandrowskiego zaledwie dziesięć minut wcześniej. Kriwiec odegrał piłkę do Rudnevsa, który z ok. 10 metrów uderzył tuż nad poprzeczką. Piłkę meczową miał Litwin Tadas Labukas, który z dziecinną łatwością ograł Serba Dmitrije Injaca i znalazł się przed Buriciem, który jednak w kapitalnym stylu obronił strzał piłkarza Arki. W ten sposób Burić stał się bohaterem meczu, odpłacił za zawaloną bramkę na Widzewie i uzasadnił decyzję trenera Jacka Zielińskiego, który mimo błędu Bośniaka tydzień temu, postawił właśnie na niego a nie na Krzysztofa Kotorowskiego. W doliczonym czasie gry Galvina strzelił w krótki róg, ale Burić z trudem wybił piłkę na róg.

Lech zawiódł, ale kibice Lecha jak zwykle stanęli na wysokości zadania. Żywiołowo dopingowali swoich ulubieńców do ostatniej minuty gry i dopiero po ostatnim gwizdku sędziego wyrazili swoje niezadowolenie gwiżdżąc i domagając się zwycięstw. W formie jaką zaprezentował Lech w sobotę trudno liczyć na korzystny wynik w Dniepropietrowsku.

Po tym meczu bilans meczów Lecha z Arką, rozgrywanych w Poznaniu w ekstraklasie wynosi: 3 zwycięstwa, 6 remisów i 3 porażki. Bramki 9-7 dla Lecha.

 

14 sierpnia 2010, godz. 18:15 - Poznań (Stadion Miejski)

Lech Poznań 0-0 Arka Gdynia

Lech: 30. Jasmin Burić - 23. Marcin Kikut, 5. Manuel Santos Arboleda Sánchez, 3. Ivan Đurđević, 2. Seweryn Gancarczyk (40, 25. Luis Alfonso Henríquez Ledezma) - 17. Sławomir Peszko, 21. Dimitrije Injac, 6. Tomasz Bandrowski (71, 10. Siergiej Kriwiec), 14. Semir Štilić, 16. Artjoms Rudņevs - 20. Joël Omari Tshibamba (58, 18. Artur Wichniarek).

Arka: 33. Norbert Witkowski - 22. Marciano Bruma, 8. Michał Płotka, 23. Maciej Szmatiuk, 20. Emil Noll - 36. Denis Glavina, 10. Marcin Budziński, 25. Filip Burkhardt (81, 11. Tadas Labukas), 7. Paweł Zawistowski, 19. Miroslav Božok - 21. Joseph Désiré Mawaye (67, 27. Mirko Ivanovski).

Żółte kartki: Burkhardt (45 min.), Glavina (53 min.).

Sędziował: Sebastian Jarzębak (Bytom).

Widzów: 11.993.

Dane statystyczne pochodzą z serwisów: sport.pl, ekstraklasa.tv, ekstraklasa.org, 90minut.pl.

| < Sierpień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      
Tagi