Wpisy z tagiem: ZAKSA Kędzierzyn Koźle

czwartek, 21 marca 2013
Dokąd zmierza Puchar Polski w siatkówce mężczyzn?

Od kilku lat wiele się robi, aby Puchar Polski siatkarzy zyskał na randze i wartości. Patrząc jednak na widownię i medialne zainteresowanie częstochowskim finałem można odnieść inne wrażenie.

W tym sezonie po raz pierwszy od kilku lat zdobywca Pucharu Polski nie otrzymywał promocji do Ligi Mistrzów, bo tak zdecydowała CEV. Wprawdzie federacje trzech najsilniejszych lig (włoskiej, polskiej i rosyjskiej) protestowały, to jednak CEV była nieugięta. Władze PlusLigi zapowiedziały jednak, że zdobywca Pucharu Polski będzie mógł liczyć na „dziką kartę” Ligi Mistrzów, o ile polska liga taką kartę otrzyma.

Dla trenerów i zawodników nie miało to jednak większego znaczenia. Andrzej Kowal, trener Asseco Resovii Rzeszów stwierdził dla serwisu plusliga.pl, że „Puchar Polski to trofeum same w sobie. Każdy będzie grał na 100 procent i nie myślał, że nie otrzyma prawa gry w LM”. Zbigniew Bartman, atakujący Asseco Resovii także dla serwisu plus liga.pl powiedział, że: „LM zawsze była dodatkowym bonusem, ale samo zdobycie PP jako trofeum jest nadal bardzo cenne”.

Po_częstochowskim_finale_siatkarzy_(1)

Frekwencja

Hala na Zawodziu nie była wypełniona w całości. Oficjalna jest pojemność wynosi 7.100 miejsc (w tym 5.843 stałe) a liczba widzów na obu dniach turnieju sięgnęła (według „Przeglądu Sportowego”) po 3.500. Wprawdzie jakaś część widowni była wyłączona z powodów bezpieczeństwa, to jednak do wypełnienia hali jeszcze dużo brakowało. Z całą pewnością wpływ na taką frekwencję miał brak drużyny gospodarzy, czyli AZS Częstochowa. Zresztą to jest problem każdego miasta gospodarza, gdy na turnieju brakuje miejscowej drużyny. Dodatkowym ciosem w organizację turnieju było odpadnięcie Skry Bełchatów. Po pierwsze, Skra jako najbardziej utytułowana polska drużyna przyciąga tłumy kibiców. Dobrym przykładem jest Warszawa i mecze Politechniki ze Skrą, które powodują histeryczną wręcz reakcję wśród nastolatek i okolicznych miasteczek. W konsekwencji na Torwarze na większe wsparcie niż gospodarz może liczyć Skra. Po drugie, w niedalekiej odległości od Częstochowy leżą miasta, w których rekrutują się kibice Skry jak np. Piotrków Trybunalski, Tomaszów Mazowiecki, Sieradz, Zduńska Wola, Radomsko czy Opoczno. Zresztą sam Bełchatów leży bagatela75 kilometrówod Częstochowy. Niestety dla organizatorów zabrakło obu drużyn, które mogły przyciągnąć kibiców, czyli miejscowego AZS i Skry Bełchatów. Co ciekawe, obie drużyny wyeliminowała ta sama drużyna, czyli Jastrzębski Węgiel, który w tym kontekście można nazwać katem organizatora.

Trochę dziwnie wyglądały trybuny w połączeniu z zapewnieniami Krzysztofa Matyjaszczyka, Prezydenta Częstochowy dla oficjalnego programu turnieju zgodnie, z którymi „My, Częstochowianie, wiemy, że nasze miasto odgrywa ważną rolę na siatkarskiej mapie kraju, i że popularność tej dyscypliny w naszym mieście stale rośnie”.

Podobne problemy jak Częstochowa miał organizator turnieju finałowego dwa lata temu, czyli Warszawa, ale wtedy grała Skra, która przyciągała kibiców. Skra doszła aż do finału, co miało wymierne przełożenie na frekwencję. Zresztą, przygnębiające wrażenie robiły wtedy trybuny Torwaru podczas drugiego meczu półfinałowego (ZAKSA – AZS Częstochowa), zwłaszcza na tle widoku trybun sprzed kilku godzin, gdy grała Skra z Resovią. Trybuny zostały mocno przerzedzone, bo swój mecz zakończyła już Skra.

Ćwierćfinały (?) i bilety

Może wzorem warszawskiego finału warto wrócić do rozgrywania turnieju finałowego od ćwierćfinałów? Finał i półfinał Pucharu Polski 2011 r. rozegrane zostały na Torwarze, ale poprzedziły je ćwierćfinały rozegrane w dwóch podwarszawskich miastach – w Legionowie i Nowym Dworze Mazowieckim. Mecze w tych dwóch miastach były sporym wydarzeniem, dlatego hale były wypełnione a działacze siatkarscy i dziennikarze śmiało mogli mówić o promocji siatkówki.

Wracając jeszcze, do częstochowskiego finału, to zagrały w nim kluby, które zajmowały cztery pierwsze miejsca w tabeli PlusLigi. To jednak nie wystarczyło do wypełnienia hali na Zawodziu. Nie wystarczyło także to, że cena biletu na najlepsze miejsca na jeden dzień turnieju (pierwszy dzień – dwa półfinału, drugi dzień – finał) była stosunkowo niska, czyli 35 zł. Dla porównania dwa lata temu bilet na najlepsze miejsce na dwa mecze ćwierćfinałowe rozgrywane w Legionowie kosztował 30 zł. Bilet na oba półfinały, jak również bilet na finał kosztowały po 60 zł, ale wcale nie były to najdroższe bilety i najlepsze miejsca.

Po_częstochowskim_finale_siatkarzy_(2)

Media

W „Sporcie” po „Wiadomościach” TVP poinformowano tylko, że ZAKSA Kędzierzyn-Koźle pokonała Resovię Rzeszów 3:1 i sięgnęła po czwarty w historii Puchar Polski. Tylko tyle, że nie pokazano żadnej „migawki” telewizyjnej! Właściwie to nie powinno dziwić, bo finał Pucharu Polski, podobnie jak rozgrywki Plus Ligi są transmitowane przez konkurencyjny Polsat, ale który też się nie popisał transmitując mecz w Polsacie Sport, a nie w paśmie otwartym. W radio RMF FM po półfinałach poinformowano kto z kim wygrał, ale bez wskazania wyniku w setach!

Artur Prokop, Prezes Zarządu PLPS stwierdził w oficjalnych programie turnieju finałowego, że „Niezawodnym partnerem medialnym Polskiej Siatkówki jest Telewizja Polsat, która relacjonować będzie również przebieg turnieju finałowego. Dzięki temu rywalizacja w Enea Cup 2013 dotrze do widzów w całej Polsce.”. Prezes zapomniał jednak dodać, że transmisja być może dotrze do każdego miasta i miasteczka w Polsce, o ile widzowie będą korzystali z pasma zamkniętego Polsatu.

Na swoich stronach internetowych AZS Częstochowa (podobno organizator) i AZS Politechnika Warszawska nie poinformowały o wyniku turnieju finałowego. Częstochowianie podali tylko informację o dojeździe na dwudniowy finał. Więcej można było znaleźć na stronie urzędu miasta Częstochowa! Zresztą miasto zaangażowało się w organizację. Na jednym z telebimów podczas półfinałów ciągle wyświetlano spoty reklamowe Częstochowy.

Organizacyjnie

AZS Częstochowa otrzymał od miasta 650 tys. złotych na promocję miasta poprzez sport, „ale 50 tys. zł otrzyma na organizację finału Pucharu Polski w hali widowiskowo-sportowej na Zawodziu. Częstochowski klub siatkarski będzie musiał zapewnić zakwaterowanie i wyżywienie dla czterech drużyn oraz ochronę podczas imprezy” (cyt. za „Tydzień w Częstochowie.pl”). Jak można się domyśleć taka kwota nie pozwoliła na pokrycie wymienionych kosztów. Z drugiej jednak strony AZS jako organizator mógł otrzymać wpływy za reklamy, bilety i być może za transmisję telewizyjną. Diabeł tkwi w szczegółach i pojawia się pytanie jak organizator imprezy miał podpisaną umowę z PlusLigą organizującą turniej. Kolejne pytanie dotyczy, czy AZS otrzymał środki od sponsora tytularnego, czyli Enei. Artur Prokop, Prezes Zarządu PLPS stwierdził w oficjalnych programie turnieju finałowego, że „Stabilność finansową, a w związku z tym odpowiedni prestiż, gwarantuje rozgrywkom od roku 2010 sponsor Pucharu Polski, Grupa Enea (…)”. Inna sprawa, że na biletach można było zarobić więcej, gdyby w turnieju finałowym zagrały inne kluby.

Po_częstochowskim_finale_siatkarzy_(3)

Dzień przed półfinałami J. Bińczyk pisząc o meczach polskich klubów w Lidze Mistrzów stwierdził: Jedyne, czego mogą siatkarzom z Polski zazdrościć we Włoszech czy Rosji, to zainteresowanie kibiców. Nie wiadomo, jak długo (cyt. za „Gazeta Wyborcza”). I choć wydawało mi się, że jest to przesadzone, to po finałowym turnieju Pucharu Polski to stwierdzenie nabrało innego znaczenia.

 

Źródła: własne, plusliga.pl, wikipedia.pl, azspw.com i azsczestochowa.pl. Enea Cup 2013. Finał Pucharu Polski w piłce siatkowej mężczyzn, Częstochowa, 26-27 stycznia – Oficjalny Program. J. Bińczyk, Liga Mistrzów nie dla polskich mistrzów, Gazeta Wyborcza z dnia 25 stycznia 2013 r., s. 40. RaK, Wkręt-met AZS i Włókniarz podzielą się pieniędzmi na promocję miasta, Tydzień w Częstochowie.pl Nr 1 z dnia 25 stycznia 2013 r., s. 13.

środa, 20 marca 2013
ZAKSA Kędzierzyn-Koźle po raz czwarty z Pucharem Polski

Puchar Polski 2012/2013 w siatkówce mężczyzn (po raz czwarty w historii, po dziesięciu latach przerwy) zdobyła ZAKSA Kędzierzyn-Koźle, która zwyciężyła Asseco Resovię Rzeszów. W półfinałach rozegranych w sobotę 26 stycznia 2013 r. ZAKSA pokonała Jastrzębski Węgiel 3:1 (25:21, 25:19, 20:25, 25:20), zaś Resovia pokonała Delectę Bydgoszcz 3:2 (25:19, 23:25, 25:21, 23:25, 16:14) i relację z tych meczów przedstawiam poniżej.

W pierwszym pojedynku zmierzyli się dobrzy znajomi z ostatnich kilku edycji Pucharu Polski, czyli ZAKSA i Jastrzębski Węgiel. Pierwszy set był wyrównany. ZAKSA przegrywała 6:7, ale gdy wygrała dwie kolejne piłki i zeszła na pierwszą przerwę techniczną z prowadzeniem, to nie oddała go już do końca seta (8:7, 12:8, 20:18, 22:18, 23:21, 25:21).

2013.01.26_Półfinały_Pucharu_Polski_siatkarzy_(1)

Efektownie atakuje Michał Kubiak, ale w tym meczu zawiódł.

Druga partia także należała dla ZAKSY, która dla odmiany rozpoczęła od kilkupunktowego prowadzenia, które co najwyżej topniało, ale od pierwszej przerwy technicznej nie było żadnych wątpliwości, że lepszą drużyną są podopieczni Daniela Castellaniego (6:3, 8:6, 8:7, 14:8, 14:11, 16:11, 21:19, 25:19). Skutecznie atakował przede wszystkim Antonin Rouzier.

Trzecia partia była dla Jastrzębskiego Węgla ostatnią szansą na pozostanie w grze i przedłużenie szansy na grę w finale Pucharu Polski. I tą szansę Jastrzębianie wykorzystali, ale początek seta wcale tego nie zapowiadał. ZAKSA rozpoczęła od prowadzenia 4:1 i utrzymywała je (6:3, 8:5, 10:8). Jastrzębianie wyrównali stan seta na 11:11 po spornej piłce z Pawłem Zagumnym. Poczucie skrzywdzenia i rozkojarzenia spowodowało, że Kędzierzynianie przegrywali 12:16 i gdy wydawało się, że Jastrzębski jest na dobrej drodze do wygrania seta to… ZAKSA wygrała pięć kolejnych piłek (!), w tym dwie ostatnie po atakach Felipe Fontelesa. Przy stanie 18:17 ZAKSA wygrała challenge, Fonteles zaliczył asa serwisowego, ale później jego serwis trafił w siatkę a atak Rouziera w aut. Od remisu 20:20 w grze ZAKSY pojawiło się zdenerwowanie i zniecierpliwienie. W konsekwencji trzykrotni zdobywcy Pucharu Polski nie skończyli żadnej piłki, a Jastrzębianie grali bezbłędnie i wygrali tego seta 25:20. Warto zauważyć, że dopiero w tym secie dobrze zaczął grać Michał Kubiak, który wcześniej zawodził.

2013.01.26_Półfinały_Pucharu_Polski_siatkarzy_(2)

Serwuje Michał Łasko – najlepszy siatkarz Jastrzębskiego Węgla.

Czwarta partia mogła i jak się później okazało zdecydowała o awansie ZAKSY do finału. Nic nie przyszło jednak łatwo. Wprawdzie Kędzierzynianie prowadzili 6:3, a później 8:5, to po chwili przegrywali 9:10, by prowadzić 11:10. ZAKSA uciekła na drugą przerwę techniczną z dwupunktową przewagą (16:14), ale wtedy Jastrzębianie wygrali trzy kolejne piłki, w tym dwie po atakach Michała Łasko (16:17). Walka punkt za punkt nie trwała za długo (19:19), bo w końcówce grała już tylko ZAKSA. Wygrała seta 25:20 i cały mecz 3:1.

O zwycięstwie ZAKSY zdecydowała drużyna i indywidualności, które tworzyły tę drużynę. Świetnie rozgrywał Paweł Zagumny, ale punktowali Antonin Rouzier, Felipe Fonteles, Łukasz Wiśniewski i Michał Ruciak. Wśród gości rozegranie Simona Tischera było gorsze i z punktowaniem było gorzej. Opieranie gry tylko na Michałach – Łasko i Kubiaku to trochę za mało, bo z jednej strony rozegranie było czytelne a z drugiej obaj mieli niewystarczającego wsparcie ze strony Russella Holmesa i Matteo Martimo.

2013.01.26_Półfinały_Pucharu_Polski_siatkarzy_(3)

Radość siatkarzy ZAKSY z awansu do finału Pucharu Polski.

ZAKSA awansowała zasłużenie i zrobiła duży krok do historycznego sezonu, w którym Castellani ma nawiązać do niezapomnianej drużyny Waldemara Wspaniałego.

 

W drugim półfinale rewelacja PlusLigi obecnego sezonu (Delecta Bydgoszcz) spotkała się z mistrzem Polski (Asseco Resovią Rzeszów), która cały czas szczyci się historycznym przerwaniem hegemonii bełchatowskiej Skry. Pierwszy set był wyrównany, ale od stanu 16:19 Bydgoszczanie nie mieli za bardzo szans na nawiązanie walki z Resovią. Gdy przy wyniku 17:21 „Pasy” wygrały challenge stało się jasne, że Delecta jest w trudnej sytuacji, dlatego liderzy PlusLigi przestali grać – przegrali trzy kolejne piłki i pierwszego seta 19:25.

Druga partia była dużo bardziej wyrównana. Przewaga jednej bądź drugiej drużyny sięgała co najwyżej trzy punkty. Resovia prowadziła 12:8, ale od remisu 12:12, to jednak Delecta była na prowadzeniu, którego nie oddała już do końca seta (15:14, 18:15, 25:23). W tym secie świetnie zagrał Dawid Konarski, który zdobył aż 9 punktów.

2013.01.26_Półfinały_Pucharu_Polski_siatkarzy_(4)

Atakuje Zbigniew Bartman.

Trzecia partia, podobnie zresztą jak pierwsza była wyrównana. Delecta przegrywała 7:8, by po chwili prowadzić 9:8. Od stanu 15:14 drużyna z nad Brdy przestała grać. Resovia wygrała cztery punkty z rzędu i to było kluczowe dla losów tego seta, bowiem Delecta nie mogła nawiązać kontaktu punktowego z Rzeszowianami (15:18, 16:20, 21:25). Kluczowa dla zwycięstwa w tym secie była gra blokiem i współpraca Grzegorza Kosoka z Piotrem Nowakowskim. Obaj zdobyli w trzeciej partii 11 punktów.

Czwarty set był przysłowiowym „być albo nie być” dla liderów PlusLigi, tymczasem podobnie jak w poprzednich setach trwała wyrównana walka. Wprawdzie Delecta przegrywała 3:6, to następnie wygrała pięć kolejnych piłek. Następne trzy piłki padły łupem „Sovii”(8:9). Gra jednej i drugiej drużyny była bardzo nierówna. W niezwykle emocjonującej końcówce Delecta objęła prowadzenie 22:20, ale Resovia doprowadziła do remisu 23:23 i wydawało się, że jest na dobrej drodze do wygrania tego seta i całego meczu, tymczasem kolejne dwie piłki wygrała Delecta i doprowadziła do tie-breaka.

2013.01.26_Półfinały_Pucharu_Polski_siatkarzy_(5)

Wystawia Lukas Tichacek.

Piąty set nie przebiegał po myśli Bydgoszczan, którzy przegrywali 2:4, 5:8 (po ataku Wiki w aut), 6:10 i 10:13. Resovia miała finał na wyciągnięcie ręki… i przegrała trzy kolejne piłki (13:13) w nerwowej końcówce Resovia wygrała jednak na przewagi (16:14) i awansowała do finału Pucharu Polski.

W drugim meczu półfinałowym Resovia sprawiała lepsze wrażenie, ale Delecta nie pozostawiała jej pola. Statystyki pokazywały przewagę Resovii pod względem liczby zdobytych punktów (112:104), skuteczności ataku (48%:40%), bloku (14:10) i zagrywce asowej (4:3), jak również liczbie błędów (33:23), co tłumaczyło wyrównany przebieg meczu. Poza tym, Resovia miała bardziej wyrównany zespół, w którym punktowali na podobnym poziomie Zbigniew Bartman, Piotr Nowakowski i Paul Lotman, wspierani przez Grzegorza Kosoka i Aleka Akhrema. Gra Delecty opierała się przede wszystkim na dwóch zawodnikach, którymi byli Dawid Konarski i Stephane Antiga. Różnicę robił też Michal Masny, który fantastycznie rozgrywał i pozostawiał atakującym wolne miejsce na siatce. Lukas Tichacek rzadko kiedy zapewniał swoim kolegom takie „wystawy”. Z drugiej jednak strony Resovia nadrabiała tym, co zawsze, czyli siłowym atakiem Akhrema i Bartmana. Poza tym, na ławce Resovii było dużo spokojnie niż na ławce Delecty, gdzie histerycznie reagował Piotr Makowski. Sędziowie mylili się i to fakt, ale kwestionowanie (zwłaszcza w tie-breaku) niemalże każdej decyzji sędziów, domaganie się challengu, machanie rękoma, obrażanie się i krzyczenie, po prostu nie przystoi trenerowi. I wcale nie chodzi o to, że Makowski jest trenerem rewelacji i lidera PlusLigi, tylko o sam fakt bycia trenerem. Makowski – młody, zdolny trener, który w zastępstwie Jerzego Matlaka doprowadził reprezentację Polski kobiet do brązowego medalu Mistrzostw Europy w 2009 r., nie wytrzymuje presji albo przerasta go możliwość osiągnięcia sukcesu z męską drużyną. Inna sprawa, że takie zachowanie oznacza brak szacunku dla rywala…

2013.01.26_Półfinały_Pucharu_Polski_siatkarzy_(6)

Michal Masny uspokaja Piotra Makowskiego.

 

Półfinały, 26 stycznia 2013 r., Częstochowa, Hala Sportowa Wielofunkcyjna

I półfinał (godz. 14:30):

ZAKSA Kędzierzyn-Koźle – Jastrzębski Węgiel 3:1 (25:21, 25:19, 20:25, 25:20).

ZAKSA: Paweł Zagumny 2, Antonin Rouzier 25, Jurij Gladyr 4, Łukasz Wiśniewski 12, Felipe Fonteles 16, Michał Ruciak 10, Piotr Gacek (libero) oraz Elvi Contreras Nogueira, Marcin Możdżonek 4, Grzegorz Pilarz, Serhij Kapelus.

Trener: Daniel Castellani (Argentyna).

Jastrzębski Węgiel: Simon Tischer 2, Michał Łasko 18, Matteo Martino 8, Patryk Czarnowski 2, Russell Holmes 9, Michał Kubiak 16, Damian Wojtaszek (libero) oraz Mateusz Malinowski, Rob Bontje, Łukasz Polański 3, Krzysztof Gierczyński, Tiago Violas.

Trener: Lorenzo Bernardi (Włochy).

Sędziowali: Cezary Matusiak jako główny oraz Robert Dworak i Mariusz Gadzina.

MVP meczu: Paweł Zagumny.

Widzów: 3.500 (według „Przeglądu Sportowego”).


II półfinał (godz. 18:00):

Delecta Bydgoszcz – Asseco Resovia Rzeszów (19:25, 25:23, 21:25, 25:23, 14:16)

Delecta: Michal Masny 3, Dawid Konarski 25, Wojciech Jurkiewicz 2, Andrzej Wrona 5, Marcin Wika 7, Stephane Antiga 16, Michał Dębiec (libero) oraz Piotr Lipiński, Tomasz Wieczorek 7 i Marcin Waliński 6.

Trener: Piotr Makowski.

Asseco Resovia: Lukas Tichacek 1, Zbigniew Bartman 22, Piotr Nowakowski 19, Grzegorz Kosok 14, Paul Lotman 19, Alek Akhrem 13, Krzysztof Ignaczak (libero) oraz Maciej Dobrowolski i Jochen Schoeps 1.

Trener: Andrzej Kowal.

Sędziowali: Cezary Matusiak jako główny oraz Marek Lagierski i Andrzej Kuchna.

MVP meczu: Paul Lotman.

Widzów: 3.500 (według „Przeglądu Sportowego”).

 

Finał, 27 stycznia 2013 r., Częstochowa, Hala Sportowa Wielofunkcyjna

Asseco Resovia Rzeszów – ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 1:3 (25:19, 18:25, 21:25, 23:25)

 

Wyróżnienia indywidualne w Pucharze Polski 2012/2013:

Najlepszy zagrywający: Michał Ruciak (ZAKSA Kędzierzyn-Koźle).

Najlepszy przyjmujący: Piotr Gacek (ZAKSA Kędzierzyn-Koźle).

Najlepszy broniący: Krzysztof Ignaczak (Asseco Resovia Rzeszów).

Najlepszy blokujący: Łukasz Wiśniewski (ZAKSA Kędzierzyn-Koźle).

Najlepszy atakujący: Felipe Fonteles (ZAKSA Kędzierzyn-Koźle).

Najlepszy rozgrywający: Paweł Zagumny (ZAKSA Kędzierzyn-Koźle).

Najlepszy zawodnik turnieju: Felipe Fonteles (ZAKSA Kędzierzyn-Koźle).

 

Źródła: własne, plusliga.pl, sport.czest.pl i sport.pl. „Przegląd Sportowy” z dnia 28 stycznia 2013 r., s. 14-15. Skarb Kibica. PlusLiga mężczyzn. Sezon 2012/2013 (w:) „Magazyn” nr 39 (59) – dodatek do „Przeglądu Sportowego” z dnia 9 października 2012 r., s. 17-28. Enea Cup 2013. Finał Pucharu Polski w piłce siatkowej mężczyzn, Częstochowa, 26-27 stycznia – Oficjalny Program.

wtorek, 19 marca 2013
Przed Final Four Pucharu Polski siatkarzy 2012/2013

W częstochowskim Final Four Pucharu Polski (26-27 stycznia 2013 r.) zmierzyły się drużyny, które w chwili rozgrywania turnieju zajmowały pierwsze cztery miejsca w tabeli. Ryszard Bosek dla serwisu plusliga.pl powiedział: „W Częstochowie zagrają cztery zespoły, które prezentują podobne umiejętności (…) każda z czterech drużyn ma takie same szanse na zdobycie Pucharu Polski” (cyt. za plusliga.pl).

Statystyki przed turniejem finałowym wyglądały następująco:

Delecta Bydgoszcz to sensacyjny lider tabeli (bilans meczów 12-4), który odpadł z Pucharu CEV, ale awansował do 1/4 Pucharu Challenge [ostatecznie Delecta odpadła w półfinale po złotym secie z Uralem Ufa]. W drodze do turnieju finałowego Delecta wyeliminowała AZS Olsztyn 3:2 (w) i Politechnikę Warszawską 1:3 (d), 3:0 (w). Drużyna Delecty jest ewenementem tegorocznego sezonu, bo nie zasilił jej żaden siatkarz, a nawet kilku opuściło. Okazało się jednak, że utrzymanie młodej drużyny wspartej kilkoma doświadczonymi siatkarzami (Antiga, Masny, Jurkiewicz, Wika i Lipiński) było strzałem w dziesiątkę. „Siłę Delecty stanowi zespołowość oraz, co mocno podkreśla Piotr Makowski, inteligencja zawodników.” (cyt. za plusliga.pl). Warto dodać, że niemalże ta sama drużyna w zeszłym sezonie osiągnęła największy sukces w historii klubu, czyli 5. miejsce i awans do europejskich pucharów. W tym sezonie Delecta jest murowanym kandydatem do co najmniej piątego miejsca w Plus Lidze. Pierwsze miejsce w tabeli (po 16. kolejkach) to jedno, ale pokonanie w tym sezonie Skry Bełchatów po serii osiemnastu porażek z tym klubem nabrało wyjątkowego znaczenia. Bilans oficjalnych meczów w tym sezonie: 19-6 (76% zwycięstw).

ZAKSA Kędzierzyn-Koźle przed częstochowskim turniejem była wiceliderem PlusLigi (bilans meczów 11-5), który awansował do II rundy play-off Ligi Mistrzów [ostatecznie ZAKSA zajęła 4. miejsce]. W meczu o Final Four ZAKSA zagra z dobrym znajomym – Arkasem Izmir. Jeśli natomiast chodzi o turniej finałowy Pucharu Polski, to ZAKSA awansowała do niego po pokonaniu Czarnych Radom 3:0 i 3:1 (oba mecze na wyjeździe). Największym sukcesem transferowym ZAKSY przed rozpoczęciem obecnego sezonu było utrzymanie Zagumnego, Ruciaka i Rouziera. Wprawdzie z klubu odszedł Samica, ale klub pozyskał utalentowanego Wiśniewskiego i doświadczonych Możdżonka i Fontelesa a na ławce trenerskiej Stelmacha zastąpił duet Castellani-Świderski. Nic więc dziwnego, że „nikt w Kędzierzynie nie ukrywa, że drużyna zbudowana jest, by walczyć o złoto mistrzostw Polski i nieźle zaprezentować się w Lidze Mistrzów” (cyt. za „Magazyn”). Bilans oficjalnych meczów w tym sezonie: 19-7 (73% zwycięstw).

Trzecie miejsce w tabeli PlusLigi zajmuje Jastrzębski Węgiel (bilans meczów 12-4). Przygodę z Pucharem CEV zakończył na 1/8 zaś w Pucharze Polski wyeliminował AZS Częstochowę 3:2 (d) i Skrę Bełchatów 3:2 (w), 3:0 (d). Jastrzębianie przystąpili do tego sezonu w odmienionym składzie, ale najważniejszym było utrzymanie w drużynie gwiazd światowego formatu na boisku (Łasko) i na ławce trenerskiej (Bernardi). Wydaje się, że drużyna jest silniejsza niż w poprzednich dwóch sezonach i tym razem powinna powalczyć o medal mistrzostw Polski. Bilans oficjalnych meczów w tym sezonie: 18-5 (78% zwycięstw).

Czwartym do brydża jest Resovia Rzeszów, która w PlusLidze zajmowała dopiero 4. miejsce (bilans meczów: 10-6). „Pasy” dokonały w zeszłym sezonie historycznego wyczynu, bo zakończyły siedmioletnią hegemonię Skry Bełchatów i po 37 latach sięgnęły po Mistrzostwo Polski. Zresztą Resovia nie opuszcza podium PlusLigi od czterech lat. W tym sezonie Resovia jednak zawodzi. Najpierw gładko przegrała ze Skrą Bełchatów 0:3 w meczu o Superpuchar Polski, rozegranym w… Częstochowie. Później chimerycznie grała w PlusLidze a w Lidze Mistrzów gładko przegrała w play-off z Lube Banca Macerata 0:3 (d) i 1:3 (w). Natomiast w ćwierćfinale Pucharu Polski Resovia dwukrotnie pokonała Effectora Kielce po 3:0. Resovia gra poniżej oczekiwań, co może dziwić, bo z kluczowych graczy z klubu odszedł tylko Grozer, ale w jego miejsce przyszedł Bartman i Schops. Z drugiej jednak strony to tylko pokazuje jakie znaczenie dla klubu miał Niemiec. Przed sezonem Jan Such powiedział: „W Rzeszowie trudno będzie zastąpić Grozera. To przede wszystkim jemu zawdzięczamy złoty medal.” (cyt. za „Magazyn”). Bilans oficjalnych meczów w tym sezonie: 16-11 (59% zwycięstw).

Tylko raz w historii zdarzyło się, że wszystkie wymienione kluby spotkały się w półfinale mistrzostw Polski. Działo się to w 2010 r. w Bydgoszczy. Co ciekawe wtedy były dokładnie takie same pary półfinałowe. Resovia pokonała Delectę 3:1 a Jastrzębski Wegiel – ZAKSĘ 3:0. W finale Jastrzębski prowadzony przez Pawła Abramowa pokonał Resovię 3:2 i sięgnął po jedyny jak dotąd Puchar Polski. Resovia i ZAKSA sięgały po Puchar Polski trzykrotnie, zaś największym sukcesem Delecty pozostaje wspomniany półfinał.

Resovia jest najbardziej utytułowanym (jeśli chodzi o Puchar Polski) uczestnikiem tego turnieju finałowego, bo oprócz trzech Pucharów (1975, 1983, 1987), trzykrotnie przegrywała w półfinale i jeden raz w półfinale. ZAKSA oprócz trzech Pucharów (2000, 2001, 2002) dwukrotnie przegrała w finale, zaś Jastrzębski oprócz wspomnianego już zwycięstwa w 2010 r., dwukrotnie przegrywał w finale. W nowym stuleciu (od sezonu 2000/2001) w 13 edycjach Pucharu Polski ZAKSA awansowała do fazy półfinałów aż ośmiokrotnie, Jastrzębski Węgiel – 6 razy, Resovia – 4 a Delecta – 1. Najbardziej utytułowanym klubem w historii Pucharu Polski pozostaje AZS Olsztyn (7 zwycięstw), przed AZS AWF Warszawa i Skrą Bełchatów (po 6) i Legią Warszawa (5).

Analizując szanse poszczególnych drużyn w półfinałach, to pierwszy mecz o finał wydaje się bardziej wyrównany, choć ZAKSA w tym sezonie dwukrotnie wygrała w PlusLidze z Jastrzębskim 3:0. Jeśli natomiast chodzi o Puchar Polski, to oba klubu w ostatnich latach spotykały się dosyć często. W 2010 r. Jastrzębski wygrał 3:0 w półfinale w Bydgoszczy, w 2011 r. ZAKSA wygrała 3:1 w ćwierćfinale w Legionowie, a w zeszłym roku Jastrzębski wygrał 3:2 w półfinale w Rzeszowie.

Trudno było wskazać zdecydowanego faworyta…

 

Źródła: własne, plusliga.pl, siatka.org, wikipedia.pl, „Magazyn” nr 39 (59) – bezpłatny dodatek do „Przeglądu Sportowego” z dnia 9 października 2012 r. (Skarb Kibica PlusLiga mężczyzn 2012/2013).

sobota, 02 lutego 2013
VII Memoriał im. Z. Ambroziaka dla Skry Bełchatów

Rozegrany w dniach 21-23 września 2012 r. VII Memoriał im. Z. Ambroziaka zakończył się zwycięstwem Skry Bełchatów. Drugie miejsce przypadło Arkasowi Izmir a trzecie drużynie ZAKSY Kędzierzyn-Koźlu. W tej edycji dane mi było obejrzenie meczów podczas drugiego dnia turnieju.

Siódma edycja memoriału została rozegrana w nowej, dosyć ciekawej formule z udziałem (po raz pierwszy w historii) zagranicznego gościa, jakim był uczestnik Final Four Ligi Mistrzów 2012 – Arkas Spor Izmir z Turcji.

Pierwszego dnia turnieju (21 września 2012 r.) rozegrano mecze eliminacyjne, których stawką był awans do półfinału. Przegrani mieli szansę na rozegranie jeszcze jednego meczu – o 5. miejsce. W meczach eliminacyjnych Indykpol AZS Olsztyn pokonał Wkręt-Met AZS Częstochowa 3:2 (24:26, 25:18, 25:27, 25:21, 15:7), a gospodarz turnieju AZS Politechnika Warszawska przegrała z Arkas Spor Izmir 1:3 (25:18, 14:25, 22:25, 15:25).

W pierwszym sobotnim spotkaniu zmierzyły się drużyny gospodarzy – AZS Politechniki Warszawskiej i Wkręt-Met AZS Częstochowy. Akademickie derby były nie tylko meczem o 5. miejsce, ale także rewanżem za finał Pucharu Challenge w zeszłym sezonie, w którym lepszy był AZS Częstochowa (3:1, 2:3 i złoty set 18:16). Analizując składy było pewne, że to Politechnika jest faworytem. Wprawdzie drużyna z Warszawy straciła przed sezonem kilku istotnych siatkarzy, to jednak prezentuje mniej więcej ten sam poziom, co w zeszłym sezonie. Tymczasem w Częstochowie postawiono na budowę młodej i niedoświadczonej drużyny. Jasną Górę opuścili m.in. Krzysztof Gierczyński (Jastrzębski Węgiel), Łukasz Wiśniewski (ZAKSA Kędzierzyn-Koźle), Bartosz Janeczek (Asseco Resovia), Jakub Oczko (Cuprum Lubin), Wojciech Sobala (AZS Olsztyn) i przede wszystkim rozgrywający – Fabian Drzyzga, który przeniósł się do Warszawy. Przed meczem powiedział: „W Częstochowie grałem przez cztery lata. Do sobotniego meczu podchodzę jednak jak do każdego innego, przecież to tylko sparing. Myślę, że zdecydowanie większe emocje będą towarzyszyć mi podczas potyczek ligowych z moim byłym klubem. Nie zmienia to jednak faktu, że i teraz wyjdę na boisko po to, aby wygrać.” (cyt. za azspw.com). Jeśli chodzi o drużynę z Częstochowy, to tworzy ją grupa albo anonimowych albo niedoświadczonych graczy. Ze znanych zawodników na parkiecie pojawili się byli gracze Skry Bełchatów – Miłosz Hebda, Marcin Janusz i Grzegorz Bociek. Największe gwiazdy drużyny spod Jasnej Góry – Dawid Murek i Andrzej Stelmach prawie cały mecz spędzili na ławce, bo Murek pojawił się na parkiecie tylko na kilka chwil.

VII_Memoriał_im._Z._Ambroziaka_2012_(1)

W pierwszych dwóch setach częstochowianie na początku obu partii prowadzili i schodzili z przewagą na pierwszą przerwę techniczną, ale na drugiej przerwie to Politechnika miała przewagę. Wyrównana walka trwała tylko do drugiej przerwy technicznej, bo później gospodarze zwiększali przewagę. Trzeci set różnił się od pierwszego tylko tym, że Politechnika rozpoczęła od prowadzenia 5:0 a następnie straciła sześć kolejnych punktów. Później było już zgodnie z regułą, czyli prowadzenie gości na pierwszej przerwie technicznej, prowadzenia gospodarzy na drugiej przerwie i zwiększanie przewagi. Najlepszymi zawodnikami spotkania w obu drużynach zostali wybrani: Marcin Janusz oraz Grzegorz Szymański.

W pierwszym meczu półfinałowym faworyt turnieju – Skra Bełchatów zmierzyła się z AZS Olsztyn. W drużynie z Bełchatowa zaszły przed sezonem spore zmiany. Zespół opuścili dwaj kluczowi zawodnicy – Bartosz Kurek (Dynamo Moskwa) i Miguel Angel Falasca (Ural Ufa), a także Marcin Możdżonek (ZAKSA Kędzierzyn-Koźle) i grający rzadko Robert Milczarek (Effector Kielce). W ich miejsce sprowadzeni zostali przeciętny Kubańczyk Yosleyder Cala (Tours VB) i Słoweniec Dejan Vinčić (ACH Volley Bled/Lublana), co oznaczało, że do drużyny z Bełchatowa po raz pierwszy od wielu lat nie przyszła żadna gwiazda przed rozpoczęciem sezonu, a wcześniej byli to m.in. Falasca i Antiga. Dodatkowo, w meczu z Olsztynem nie zagrali Daniel Pliński i Paweł Woicki. Nie może więc dziwić, że trener Jacek Nawrocki eksperymentował z ustawieniem drużyny i na przyjęciu obok Kubańczyka Yosleidera Cali pojawił się Mariusz Wlazły, a na ataku przez pierwsze dwa sety grał Konstantin Cupković, zmieniony później przez Aleksandara Atanasijevicia. Największe zdziwienie wzbudziło jednak wystawienie na pozycji drugiego (oprócz Pawła Zatorskiego) libero Michała Winiarskiego! Z reguły tą pozycję okupował Michał Bąkiewicz marnując talent przyjmującego. Tym razem na libero pogrywał jednak „Winiar”. W konsekwencji olsztynianie, w barwach których szaleli Hiszpan Guillermo Hernan, Metodi Ananiev i Piotr Hain, wygrali pierwszego seta 25:19.

VII_Memoriał_im._Z._Ambroziaka_2012_(2)

Drugi set, choć bardziej wyrównany, ponownie wygrali akademicy z Olsztyna i ponownie 25:19, głównie dzięki powiększaniu przewagi w końcówce, gdy Skra nadzwyczajnie przestała grać. W trzecim secie Skra przeorganizowała szyki i uzyskała niewielką przewagę, ale drużyna z Olsztyna cały czas nie odpuszczała doprowadzając do remisu po 18. Od tej pory grali już tylko wicemistrzowie Polski i wygrali 25:21.Czwarty set był wyrównany do stanu 12:11 dla Skry, gdy kontuzji zerwania ścięgna Achillesa doznał Metodi Ananiev z Bułgarii. Kontuzja praktycznie wykluczyła go z gry w tym sezonie. Podobnie było w poprzednim, gdy na początku sezonu w meczu z Treflem Gdańsk doznał zerwania wiązadeł krzyżowych, co spowodowało wielomiesięczną rehabilitację. Wrócił… i znowu sezon ma z głowy. Widać, że dla Bułgara klub z Olsztynu oznacza same kłopoty. W jego miejsce na parkiecie pojawił się 19-letni i niedoświadczony Jakub Urbanowicz. Syn byłego reprezentanta Polski, Leszka Urbanowicza (m.in. AZS Olsztyn, Olympiakos Pireus i Legia Warszawa), choć starał się i zaliczył kilka udanych zagrań, nie mógł zastąpić bardzo dobrze grającego Ananieva. Bełchatowianie szybko wykorzystali szansę, zdobyli kilka punktów przewagi i wygrali 25:20 doprowadzając do tie-breaka.

VII_Memoriał_im._Z._Ambroziaka_2012_(3)

W ostatnim secie Olsztynianie nie podjęli walki. Niewątpliwie byli osłabieni po zejściu Ananieva, a w głowach musiała pozostać świadomość, że prowadzili z faworytem 2:0, ale mimo to Skra była do ogrania. Bełchatowianie rozpoczęli od prowadzania 6:1, którego nie mogli nie oddać i ostatecznie wygrali tie-breaka 15:8. Trener Nawrocki i kibice z Bełchatowa, mimo awansu do finału muszą mieć potworny ból głowy, bo gołym okiem widać, że to nie jest ta sama Skra, co nawet w zeszłym sezonie. Vincić, Cupković i Cala zagrali słabo. W tym kontekście trudno oprzeć się wrażeniu, że kilku zawodników pozbyto się zbyt pochopnie… Najlepszymi zawodnikami spotkania zostali wybrani Wojciech Sobala i Michał Bąkiewicz.

Drugi mecz półfinałowy także zakończył się po tie-braku, a Arkas Spor Izmir okazał się lepszy od ZAKSY Kędzierzyn Koźle, która wygrała jednak w małych punktach 115:102. Stało się tak dlatego, że Kędzierzynianie wysoko wygrywali w parzystych setach. W pozostałych przegrywali na przewagi.

Arkas Izmir przystąpił do meczu bez większych zmian w porównaniu z zeszłym sezonem, mając w składzie wszystkie największe gwiazdy (Liberman Agamez, Kevin Hansen, Joao Paulo Bravo, John Gordon Perrin, Justin William Duff, Burutay Subaşi) i niesamowitego trenera Glenna Hoaga z Kanady. Natomiast brązowi medaliści mistrzostw Polski przystąpili do meczu jeszcze silniejsi niż w zeszłym sezonie, a warto przypomnieć, że obie drużyny spotkały się w I rundzie play-off Ligi Mistrzów. Arkas wykorzystał wtedy fakt, że ZAKSA była zdziesiątkowana kontuzjami i wygrał 3:1 na wyjeździe i 3:0 awansując do kolejnej rundy, a w końcu do Final Four.

VII_Memoriał_im._Z._Ambroziaka_2012_(4)

Mecz w Warszawie był pierwszym, w którym Daniel Castellani poprowadził ZAKSĘ. Wcześniej argentyński szkoleniowej walczył, zresztą skutecznie, o awans do mistrzostw Europy z reprezentacją Finlandii, zaś drużynę ZAKSY prowadził jego asystent – Sebastian Świderski.

VII_Memoriał_im._Z._Ambroziaka_2012_(5)

Pierwszy set był wyrównany, a Arkas Izmir wygrał go 29:27, choć przegrywał 17:19. Drugie set od pierwszej przerwy technicznej, na którą ZAKSA schodziła z prowadzeniem 8:6, przebiegał pod dyktando drużyny Castellaniego, która wygrała 25:16. Trzecia partia była wyrównana, ale od remisu po 21, to Arkas grał lepiej i wygrał 26:24. Czwarta partia od samego początku należała dla ZAKSY, która tylko zwiększała przewagę – 4:2, 11:4, 21:12 aż wygrała 25:15. Tie-break toczył się wmyśl zasady punkt za punkt i zakończył się (jak każdy wyrównany set w tym meczu) zwycięstwem gości z Turcji 16:14. ZAKSA nie wykorzystała szansy na zrewanżowanie się Arkasowi za porażkę w Lidze Mistrzów, za to Arkas w finale Memoriału zagrał ze Skrą, ale nie wykorzystał szansy na rewanż za półfinał Ligi Mistrzów.

 

I dzień, 21 września 2012 r., Warszawa, Arena Ursynów

mecze eliminacyjne (o ćwierćfinał)

Indykpol AZS Olsztyn – Wkręt-Met AZS Częstochowa 3:2 (24:26, 25:18, 25:27, 25:21, 15:7)

AZS Politechnika Warszawska – Arkas Spor Izmir 1:3 (25:18, 14:25, 22:25, 15:25)

 

II dzień, 22 września 2012 r., Warszawa, Arena Ursynów

Mecz o 5. miejsce:

AZS Politechnika Warszawska – Wkręt-Met AZS Częstochowa 3:0 (25:19, 25:18, 25:20)

AZS Politechnika Warszawskiej: Fabian Drzyzga, Grzegorz Szymański, Paweł Siezieniewski, Krzysztof Wierzbowski, Marcin Nowak, Maciej Zajder, Michał Potera (libero) oraz Paweł Adamajtis, Dawid Dryja, Maksymilian Szuleka, Nemanja Stefanović, Maciej Olenderek (libero).

Trener: Jakub Bednaruk.

Wkręt-Met AZS Częstochowa: Marcin Janusz, Grzegorz Bociek, Michał Kaczyński, Miłosz Hebda, Adrian Hunek, Mariusz Marcyniak, Jakub Bik (libero) oraz Srecko Lisinac.

Trener: Marek Kardos (Słowacja).

Półfinały:

PGE Skra Bełchatów – Indykpol AZS Olsztyn 3:2 (19:25, 19:25, 25:21, 25:20, 15:8)

Skra Bełchatów: Mariusz Wlazły, Vincić, Wytze Kooistra, Karol Kłos, Konstantin Cupković, Yosleider Cala, Paweł Zatorski (libero) oraz Michał Bąkiewicz, Aleksandar Atanasijević i Michał Winiarski (libero).

Trener: Jacek Nawrocki.

Indykpol AZS Olsztyn: Guillermo Hernán, Wojciech Ferens, Metodi Ananiev, Wojciech Sobala, Piotr Hain, Bartosz Krzysiek, Michał Żurek (libero) oraz Jakub Urbanowicz, Jonas Kvalen i Łukasz Szarek.

Trener: Radosław Panas.

 

Arkas Spor Izmir – Zaksa Kędzierzyn-Koźle 3:2 (29:27, 16:25, 26:24, 15:25, 16:14)

Arkas Spor Izmir: John Gordon Perrin, Ahmet Pezük, Justin William Duff, Liberman Agamez, Burutay Subaşı, Kevin Hansen, Hasan Yeşilbudak (libero) oraz Mustafa Ramazanoglu, Mustafa Koç, Emin Gök, Bulent Kandemir i Ufuk Minici.

Nie grali: Hakkı Çapkınoğlu i Joao Paulo Bravo.

Trener: Glenn Hoag (Kanada).

Zaksa Kędzierzyn-Koźle: Antonin Rouzier, Paweł Zagumny, Łukasz Wiśniewski, Felipe Fonteles, Michał Ruciak, Marcin Możdżonek, Piotr Gacek (libero) oraz Serhij Kapelus, Dominik Witczak, Krzysztof Zapłacki i Grzegorz Pilarz.

Trener: Daniel Castellani (Argentyna).

 

III dzień, 23 września 2012 r., Warszawa, Arena Ursynów

Mecz o 3. miejsce:

Indykpol AZS Olsztyn – ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 0:3 (21:25, 21:25, 23:25)

Finał:

PGE Skra Bełchatów – Arkas Spor Izmir 3:2 (22:25, 25:17, 23:25, 25:13, 15:13)

 

Klasyfikacja generalna w VII Memoriale im. Z. Ambroziaka:

1. PGE Skra Bełchatów,

2. Arkas Spor Izmir,

3. ZAKSA Kędzierzyn-Koźle,

4. Indykpol AZS Olsztyn,

5. AZS Politechnika Warszawska,

6. Wkręt-Met AZS Częstochowa.

 

Wyróżnienia indywidualne w VII Memoriale im. Z. Ambroziaka:

Najlepiej atakujący: Liberman Agamez (Arkas Spor Izmir)

Najlepiej rozgrywający: Guillermo Hernán (Indykpol AZS Olsztyn)

Najlepiej blokujący: Daniel Pliński (PGE Skra Bełchatów)

Najlepszy libero: Hasan Yeşılbudak (Arkas Spor Izmir)

Najlepiej zagrywający: Mariusz Wlazły (PGE Skra Bełchatów)

Najlepiej przyjmujący: Krzysztof Wierzbowski (AZS Politechnika Warszawska)

MVP: Michał Winiarski (PGE Skra Bełchatów).

 

Źródła internetowe: własne, azspw.com, sport.pl, siatka.org i nicesport.pl.

Źródła pisane: (1) Przegląd Sportowy z dnia 24 września 2012 r., s. 32-33. (2) Skarb Kibica. PlusLiga mężczyzn. Sezon 2012/2012 (w:) „Magazyn” nr 39 (59) – dodatek do „Przeglądu Sportowego” z dnia 9 października 2012 r., s. 17-28.

niedziela, 20 marca 2011
Finał bez historii, czyli Puchar Polski dla Skry Bełchatów

W meczu bez historii Skra Bełchatów pokonała ZAKSĘ Kędzierzyn-Koźle 3:0 i po raz piąty w historii zdobyła Puchar Polski w siatkówce mężczyzn.

W pierwszym secie Skra stopniowo budowała swoją przewagę, prowadząc 8:5, 11:6 i 16:12. Wprawdzie kędzierzynianie doszli mistrzów Polski tylko na dwa punkty 17:19, ale kolejne trzy piłki wygrali bełchatowianie, co zdecydowanie przybliżyło ich do wygrania seta. Skra wygrała 25:19 po efektownym ataku Mariusza Wlazłego, choć równie skuteczny w ataku był Bartosz Kurek. W rozegraniu imponował Miguel Angel Falasca, w przyjęciu Paweł Zatorski, a w bloku Marcin Możdżonek.

Drugi set miał zupełnie inny przebieg. Skra przegrywała 1:3, 2:4, 12:13, ale później wyszła na czteropunktowe prowadzenie (18:14). Ambitni kędzierzynianie, podobnie jak w pierwszym secie, doszli Skrę na dwa punkty (17:19), ale Skra zdobyła kolejne dwa punkty i wynik seta przy stanie 21:17 czy 23:20 wydawał się przesądzony. Zawodnicy Skry chyba poczuli się zbyt pewnie, bo ZAKSA doprowadziła do remisu 23:23. W tym okresie znakomicie na zagrywce grał Tine Urnat wprowadzony za Michała Ruciaka i libero kędzierzynian, czyli Piotr Gacek. Po skutecznym ataku Michała Winiarskiego Skra wygrała 26:24, choć na własne życzenie zafundowała sobie trochę nerwów w końcówce seta.

Do trzeciego seta siatkarze Skry przystąpili zmotywowani, pewni siebie i pomni doświadczeń z poprzedniej partii, dlatego od początku chcieli udowodnić, że są zdecydowanie lepsi od rywala. Przewaga bełchatowian rosła w oczach – 8:6, 15:12, 19:13, 23:16, 25:18.

Skra wygrała, bo była lepsza, zdecydowanie lepsza. W turnieju finałowym nie było drużyny, która mogła nawiązać z bełchatowianami równorzędną walkę. Skra była klasą samą dla siebie. Sprawiała wrażenie jakby grała w innej lidze, na zupełnie innym poziomie. Wprawdzie Resovia wygrała ze Skrą jednego seta w półfinale, a ZAKSA była blisko powtórzenia tego wyczynu, to jednak potwierdziło się, że ze Skrą można wygrać seta, ale już cały mecz tylko wtedy, gdy rywal natrafi na wyjątkową niedyspozycję mistrzów Polski. Co więcej, gra Skry wygląda jak praca skomplikowanej maszynerii, w której każdy element jest doskonale dopasowany do pozostałych, a gdy zawodzi, to pozostałe uzupełniają go. W grze bełchatowian nie ma miejsca na przypadek, czy nieporozumienie. Dlatego cechuje ich precyzja, gracja i skuteczność. Na Skrę warto było popatrzeć nawet nie dlatego, żeby zobaczyć efektowne bloki, czy silne ataki, ale dlatego, że Skra łączy piekielną siłę właśnie z gracją, która ujawnia piękno siatkówki.

 

23 stycznia 2011 r., godz. 14:45, Warszawa, Hala „Torwar”

PGE Skra Bełchatów – ZAKSA Kędzierzyn-Kożle (25:19, 26:24, 25:18)

PGE Skra Bełchatów: Miguel Angel Falasca, Mariusz Wlazły, Marcin Możdżonek, Daniel Pliński, Michał Winiarski, Bartosz Kurek, Paweł Zatorski (L) – Stephane Antiga, Paweł Woicki.

ZAKSA Kędzierzyn-Koźle: Paweł Zagumny, Jakub Jarosz, Jurij Gładyr, Patryk Czarnowski, Michał Ruciak, Idi, Piotr Gacek (L) – Wojciech Kaźmierczak, Tine Urnaut, Dominik Witczak, Grzegorz Pilarz.

MVP meczu: Miguel Angel Falasca (Skra).

 

Największym wygranym była drużyna Skry, która oprócz Pucharu Polski zapewniła sobie start w przyszłorocznej Lidze Mistrzów i premię w wysokości 300 tys. złotych. Przyznane zostały także nagrody indywidualne:

MVP - Mariusz Wlazły (PGE Skra Bełchatów)

najlepszy zagrywający - Mariusz Wlazły (PGE Skra Bełchatów)

najlepszy przyjmujący - Michał Winiarski (PGE Skra Bełchatów)

najlepszy broniący - Paweł Zatorski (PGE Skra Bełchatów)

najlepszy blokujący - Jurij Gładyr (ZAKSA Kędzierzyn-Koźle)

najlepszy atakujący - Bartosz Kurek (PGE Skra Bełchatów)

najlepszy rozgrywający - Paweł Zagumny (ZAKSA Kędzierzyn-Koźle).

Wydaje się, ze Paweł Zagumny zdobywa nagrody dla najlepszego rozgrywającego siłą rozpędu, bo w turnieju finałowym lepiej zaprezentował się Falasca. Sporo wątpliwości, a nawet kontrowersji wzbudziła nagroda dla Jurija Gładyra, bo zdecydowanie lepsze wrażenie w bloku robił Marcin Możdżonek i być może Daniel Pliński. Prawdopodobnie organizatorzy nie chcieli wręczyć wszystkich nagród Skrze, co mogłoby sugerować brak obiektywizmu. Osiągnęli jednak skutek wręcz odwrotny, bo siatkarze Skry zasłużyli na absolutnie wszystkie nagrody.

Skra – ZAKSA w finale Pucharu Polski

W finale Pucharu Polski siatkarzy zmierzą się PGE Skra Bełchatów i ZAKSA Kędzierzyn Koźle. Bełchatowianie pokonali Resovię Rzeszów 3:1 (25:15, 25:22, 30:32, 25:16), natomiast ZAKSA wygrała z Tytanem AZS Częstochowa także 3:1 (21:25, 25:23, 25:23, 25:18).

Przed spotkaniem Skry z Resovią można było spodziewać się wielkich emocji. W końcu rzeszowianie byli jedyną drużyną, która pokonała Skrę w lidze. Bilans obu drużyn licząc wszystkie rozgrywki musiał wzbudzać szacunek (Skra 26-3, Resovia 20-4). Spotkanie okrzyknięte jako przedwczesny finał rozczarowało, bowiem Skra wygrała stosunkowo łatwo obnażając wszystkie słabości rywala.

O pierwszym secie półfinałowego pojedynku ze Skrą, siatkarze z Rzeszowa powinni i zapewne chcieliby zapomnieć. Wprawdzie wygrali dwie pierwsze piłki, ale były to miłe złego początki, bowiem rywale upokorzyli ich maksymalnie. Skra szybko odrobiła stratę i na pierwszą przerwę techniczną schodziła z prowadzeniem 8:3, które powiększyła do dziesięciu punktów (20:10). Resovia popełniała liczne błędy, natomiast Skra wykorzystywała każdą nadarzająca się okazję, to zdobycia punktu. W efekcie pierwszy set mistrzowie Polski wygrali 25:15.

Atakuje_Resovia

Atakuje Resovia.

W drugim secie zdeterminowana Resovia prowadziła na drugiej przerwie technicznej 16:11 i… przestała grać. Skra prowadziła 22:18, ale pozwoliła Resovii na zdobycie kilku punktów i przy stanie 23:22 zrobiło się nerwowo. Jednak tą partię także wygrali bełchatowianie (25:22).

Trzeci set mógł okazać się przełomowym dla losów meczu, bowiem „Pasy” wygrały go 32:30. Niemalże cały czas trwała walka punkt za punkt. Resovia prowadziła 21:19, by przegrać cztery kolejne piłki. Wtedy wydawało się, że Skra wygra łatwo i szybko 3:0, ale zamiast tego Resovia doprowadziła do remisu (23:23). Jednopunktowa przewaga zmieniała się co chwilę aż wreszcie pomylił się Mariusz Wlazły i Resovia pozostawała w grze…

…ale nie długo, bo w czwartym secie, podobnie zresztą jak w pierwszym, została dosłownie zmiażdżona przez Skrę. Od początku seta mistrzowie Polski budowali bezpieczną przewagę – 8:4, 16:8 i 24:16. W szeregach Resovii nieskutecznymi atakami „popisywali się” Grozer i Achrem, natomiast Baranowicz nie miał pomysłu na zmianę tej sytuacji. Zawodził też Ignaczak, który miał pretensje do sędziów, do kolegów, tylko nie do siebie. Skra wygrała tego seta 25:16 i cały mecz absolutnie zasłużenie.

Skra_Bełchatów

Skra Bełchatów - zdecydowanie lepsza drużyna pierwszego półfinału.

Zwycięstwo smakowało o tyle wyjątkowo, że w poprzedniej edycji Pucharu Polski Skra została wyeliminowana już w ćwierćfinale właśnie przez Resovię. Z tego powodu można mówić o skutecznym rewanżu.

Mariusz_Wlazły

Gracz meczu - Mariusz Wlazły.

 

22 stycznia 2011 r., godz. 14:45, Warszawa, Hala „Torwar”

PGE Skra Bełchatów – Resovia Rzeszów 3:1 (25:15, 25:22, 30:32, 25:16)

PGE Skra Bełchatów: Miguel Angel Falasca, Mariusz Wlazły, Marcin Możdżonek, Daniel Pliński, Michał Winiarski, Bartosz Kurek, Paweł Zatorski (L) – Radosław Wnuk, Paweł Woicki, Michał Bąkiewicz.

Asseco Resovia Rzeszów: Michal Baranowicz, Gyorgy Grozer, Aleh Akhrem, Matej Cernić, Ryan Millar, Łukasz Perłowski, Krzysztof Ignaczak (L) – Grzegorz Kosok, Rafał Buszek, Mateusz Mika, Tomasz Kowalski i Tomasz Józefacki.

MVP meczu: Mariusz Wlazły (Skra)

 

Drugi mecz półfinałowy w porównaniu z pierwszym wyglądał jak ubogi krewny. Klasa drużyn nie ta, co kilkadziesiąt minut wcześniej. Dodatkowo halę opuściła prawie połowa widzów, a zwłaszcza ci najgłośniejsi, czyli sympatycy Skry i Bełchatowa. Nic więc dziwnego, że mecz i jego oglądanie było trochę tak, jak robienie czegoś za karę.

Wystawa_Fabiana_Drzyzgi

Wystawia Fabian Drzyzga.

Obie drużyny, wbrew temu, co sugeruje wynik stworzyły bardzo wyrównane widowisko, które przy odrobinie szczęścia mogło zakończyć się sukcesem akademików z Częstochowy. Pierwszy set był bardzo wyrównany. Dopiero od remisu 19:19 częstochowianie zaczęli skutecznie uciekać rywalom. Druga partia była jeszcze bardziej wyrównana. Przy wyniku 22:22 trzy kolejne piłki wygrali kędzierzynianie. W trzeciej, także wyrównanej, partii akademicy zeszli na drugą przerwę techniczną z dwupunktową przewagą (16:14), którą utrzymywali do stanu 20:18. Wtedy ZAKSA zdobyła trzy punkty z rzędu, ale jeszcze przy wyniku 23:23 wydawało się, że akademicy mają jeszcze szanse na wygranie tego seta. ZAKSA wygrała jednak kolejne dwie piłki. W czwartym i ostatnim secie ostatni remis widniał na tablicy wyników 10:10, a później ZAKSA zdobyła przewagę, której nie oddała już do końca meczu.

Buty_Ryszarda_Boska_1

Ciekawostka ze świata mody... buty Ryszarda Boska, dyrektora ds. sportowych AZS Częstochowa.

Buty_Ryszarda_Boska_2

...i buty z bliska.

 

22 stycznia 2011 r., godz. 17:30, Warszawa, Hala „Torwar”

ZAKSA Kędzierzyn-Koźle – Tytan AZS Częstochowa 3:1 (21:25, 25:23, 25:23, 25:18).

ZAKSA Kędzierzyn-Koźle: Paweł Zagumny, Jakub Jarosz, Jurij Gładyr, Patryk Czarnowski, Michał Ruciak, Tine Urnaut, Piotr Gacek (L) – Wojciech Kaźmierczak, Grzegorz Pilarz, Idi.

Tytan AZS Częstochowa: Fabian Drzyzga, Bartosz Janeczek, Łukasz Wiśniewski, Piotr Nowakowski, Krzysztof Gierczyński, Dawid Murek, Michał Dębiec (L) – Jakub Oczko.

MVP meczu: Jakub Jarosz (ZAKSA).

Półfinaliści w komplecie. Obrońca Pucharu Polski wyeliminowany.

Zgodnie z oczekiwaniami w półfinałowych meczach Pucharu Polski siatkarzy zagrają Skra Bełchatów z Resovią Rzeszów i ten mecz może uchodzić za przedwczesny finał. W drugim meczu Tytan AZS Częstochowa zmierzy się z ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle.

W pierwszym meczu rozgrywanym w Arenie Legionowo ZAKSA Kędzierzyn pokonała Jastrzębski Wegiel 3:1 (26:24, 25:22, 19:25, 25:22).

Przed spotkaniem było jasne, że faworytem jest ZAKSA zajmująca w tabeli PLS wysokie 4. miejsce, natomiast Jastrzębski Węgiel przystępował do meczu z piętnem najgorszego sezonu od 10 lat. Niecały tydzień przed meczem ćwierćfinałowym siatkarze JW ulegli u siebie Delekcie Bydgoszcz 1:3 i stało się jasne, że po raz pierwszy od sezonu 2000/2001 (!!!) nie zagrają w półfinałach PLS. Zadaniem trenera Bernardiego i siatkarzy żółto-zielonych było obronienie Pucharu Polski i zapewnienie sobie startu w przyszłorocznej Lidze Mistrzów, bo chyba nikt nie spodziewał się, że ten awans zostanie wywalczony przez dobry start w tej edycji LM. Jastrzębie przystępowało do meczu osłabione brakiem Adama Nowika i Igora Yudina, choć przyznać trzeba, że reprezentant Australii w tym sezonie gra po prostu słabo. W ZAKSIE brakowało Sebastiana Świderskiego, ale do jego nieobecności można było się przyzwyczaić, bo kontuzji doznał na początku sezonu.

Atakuje_Benjamin_Hardy

Atakuje Banjamin Hardy.

Pierwszy set był najbardziej wyrównany spośród wszystkich rozegranych w tym meczu. ZAKSA utrzymywała kilkupunktową przewagę (8:6, 16:13), ale po drugiej przerwie technicznej straciła prowadzenie (16:17). Później prowadziła 22:20, ale jastrzębianie doprowadzili do remisu po 22. W końcówce kędzierzynianie zachowali jednak więcej zimnej krwi i zwyciężyli 26:24. Wśród kędzierzynian wyróżniał się Jakub Jarosz, a wśród rywali Mitja Gasparini.

W drugim secie Jastrzębie rozpoczęło od prowadzenia 4:0, które szybko roztrwoniło. ZAKSA wyrównała na 7:7 a pierwsze prowadzenie objęła przy wyniku 14:13 i nie oddała go już do końca seta wygrywając po dosyć wyrównanej walce 25:22.

Czarnowski_za_Kazimierczaka

Zmiana w ZAKSIE - Patryk Czarnowski wchodzi za Wojciecha Kaźmierczaka.

Jastrzębski_Węgiel_w_przyjęciu

Siatkarze Jastrzębskiego Węgla przygotowują się do przyjęcia.

Trzecia partia była dla obrońców Pucharu być, albo nie być w Pucharze, dlatego wspięli się na wyżyny swoich możliwości i wygrali ją 25:19. Wyrównana walka trwała tylko do stanu 13:12 dla ZAKSY, bo później inicjatywę przejęło Jastrzębie prowadząc 18:14, 23:18 aż w końcu 25:19. W tym secie ożywienie do gry żółto-zielonych zdecydowanie wprowadzili rezerwowi, dla których była to (jak się później okazało) jedna z ostatnich szans do pokazania się w tegorocznej edycji Pucharu Polski.

ZAKSA_Kędzierzyn-Koźle

ZAKSA Kędzierzyn-Koźle - zwycięzcy pierwszego ćwierćfinału rozgrywanego w Legionowie.

Czwarty i ostatni set, podobnie jak poprzednie, był wyrównany tylko w początkowej fazie. Po pierwszej przerwie technicznej ZAKSA powiększała przewagę, która z wyniku 8:6 zwiększyła się do 16:10, co wydawało się, że przekreśliło jakiekolwiek szanse jastrzębian. Tymczasem żółto-zieloni pokazali charakter i doszli ZAKSĘ na dwa punkty (18:20), wtedy jednak zabrakło i siły i szczęścia a set zakończył się zwycięstwem kędzierzynian wynikiem 25:22.

Obrońca Pucharu Polski odpadł już w ćwierćfinale…

 

20 stycznia 2011 r., godz. 18:00, Arena Legionowo

ZAKSA Kędzierzyn Koźle – Jastrzębski Węgiel 3:1(26:24, 25:22, 19:25, 25:22)

ZAKSA Kędzierzyn-Koźle: Paweł Zagumny, Michał Ruciak, Tine Urnaut, Jurij Gladyr, Patryk Czarnowski, Jakub Jarosz, Piotr Gacek (L) – Idi, Grzegorz Pilarz, Wojciech Kaźmierczak.

Jastrzębski Węgiel: Grzegorz Łomacz, Benjamin Hardy, Lukas Divis, Łukasz Polański, Bartosz Gawryszewski, Mitja Gasparini, Łukasz Rusek (L) – Maciej Pawliński, Grzegorz Pająk, Marcin Wika.

 

W drugim meczu AZS Politechnika Warszawska, wspierana przez miejscową publiczność, przegrał na własne życzenie z Resovią Rzeszów 1:3 (21:25, 25:22, 22:25, 23:25).

W pierwszej partii Politechnika dzielnie walczyła do stanu 10:8 i… przestała grać. Od tego momentu punkty zdobywali tylko przyjezdni, którzy wyszli na prowadzenie 19:11. Stało się tak głównie za sprawą atomowego serwisu Gyorgy Grozera, który sprawiał niezwykle dużo kłopotów w przyjęciu gospodarzy. Politechnicy podjęli jednak walkę i stopniowo niwelowali straty do pięciu (16:21), a następnie tylko do trzech punktów (20:23). „Pasy” nie oddały jednak prowadzenia i wygrały 25:21.

Politechnika-Resovia

Drugi set padł łupem warszawiaków, którzy schodzi na pierwszą przerwe techniczną z prowadzeniem 8:7, by po chwili przegrywać 8:9 i 9:12. Czas wzięty przez Radosława Panasa wybił gości z uderzenia i po doskonałej grze w obronie „inżynierowie” prowadzili 16:14. Po chwili był jednak wynik remisowy (17:17), a przyczynił się do tego Damian Wojtaszek, który za niesportowe zachowanie został ukarany żółtą kartką. Przyznać jednak trzeba, że na żółtą, a nawet na czerwoną kartkę zasłużył Zbigniew Bartman, który uderzył ze złości w stanowisko sędziego głównego. Wprawdzie AZS przegrywał 18:19, ale wszystkie negatywne emocje i całą złość „politechnicy” przenieśli na doskonałą grę, dlatego wygrali tego seta 25:22.

Zawodnicy Politechniki

Trzeci set był dosyć wyrównany. Oba zespoły doskonale prezentowały się w ataku, natomiast trochę gorzej w przyjęciu. Gospodarze przegrywali 7:8 i 9:12. Wtedy, podobnie jak w poprzednim secie, o czas poprosił opiekun Politechniki a jego zawodnicy objęli prowadzenie 14:13 a następnie 16:15. Gdy „inżynierowie” objęli prowadzenie 21:19 o czas poprosił Ljubo Travica i rzeszowianie zdobyli pięć (!) kolejnych punktów, czy praktycznie zapewnili sobie zwycięstwo tego seta. Resovia wygrała trzecią partię 25:22.

Przyjęcie_Damiana_Wojtaszka

Przyjęcie Damiana Wojtaszka.

Jak Politechnika przegrała czwartego seta, to wiedzą chyba tylko zawodnicy. Gospodarze prowadzili 8:7 a pomimo walki „punkt za punkt” prowadzili nawet 16:13. Po nieskutecznym ataku Cernica, AZS prowadził 22:19 i wydawało się, że wyciągnął wnioski z poprzedniego seta. Okazało się, że podopieczni trenera Panasa nie nauczyli się niczego, bo przegrali trzy kolejne piłki. Przy remisie 23:23 Oleg Stasenko zaatakował w aut, grzebiąc ostatecznie jakiekolwiek szanse Politechniki, bo za chwilę skutecznym atakiem popisał się świetny w tym meczu Grozer.

Gwiazdy_Resovii

Gwiazdy Resovii (od lewej) - Grozer, Baranowicz, Millar, Ignaczak, Cernić i Akhrem.

Politechnika, jak zwykle w tym sezonie zagrała z Resovią dobry mecz, ale tym razem go przegrała. Zastanawiające, że w trzeciej i czwartej partii „Politechnicy” przegrali, mimo że prowadzili odpowiednio 21:19 i 22:19. Dwukrotne niewykorzystanie takiej przewagi oznacza, że nie chodzi o umiejętności tylko psychikę i zawodnicy Politechniki, chyba nie udźwignęli presji, która na nich ciążyła. Za karę odpadli z Pucharu Polski, choć pozostawili po sobie dobre wrażenia.

Gyorgy_Grozer

Gracz meczu - Gyorgy Grozer.

 

20 stycznia 2011 r., godz. 20:00, Arena Legionowo

AZS Politechnika Warszawska – Asseco Resovia Rzeszów 1:3 (21:25, 25:22, 22:25, 23:25)

AZS Politechnika Warszawska: Maikel Salas Moreno, Robert Prygiel, Zbigniew Bartman, Michał Kubiak, Ardo Kreek, Marcin Nowak, Damian Wojtaszek (L) – Oleksandr Statsenko, Krzysztof Wierzbowski.

Asseco Resovia Rzeszów: Michal Baranowicz, Gyorgy Grozer, Aleh Akhrem, Matej Cernić, Ryan Millar, Łukasz Perłowski, Krzysztof Ignaczak (L) – Grzegorz Kosok, Rafał Buszek.

Kibice_Resovii

Kibice Resovii dzielnie wspierali swój klub.

-------------------------------------------------------------

W meczach rozegranych w hali MOSiR w Nowym Dworze Mazowieckim, zgodnie z przewidywaniami Tytan AZS Częstochowa pokonał Delectę Bydgoszcz 3:0 (25:20, 25:15 i 25:19), natomiast Skra Bełchatów wygrała z Rajbudem GTPS Gorzów Wielkopolski także 3:0 (25:16, 25:18, 25:21).

niedziela, 12 grudnia 2010
Politechnika lepsza od Kędzierzyna

W rozegranym w dniu wczorajszym (11 grudnia) meczu 12. kolejki PlusLigi AZS Politechnika Warszawska pokonała ZAKSA Kędzierzyn-Kożle 3:1 (25:18, 21:25, 25:23, 25:23).

Przed spotkaniem siatkarze gospodarzy zapowiadali walkę o 3 punkty, ale wydawało się, że ZAKSA typowana przed sezonem do walki o mistrzostwo Polski doprowadzi choćby do tie-breaku. W tym sezonie bowiem ZAKSA aż siedem meczy kończyła po pięciu setach. Co więcej ostatnich sześć ligowych meczy ZAKSA kończyła w ten sposób. Ważniejsze było jednak to, że kędzierzynianie przyjeżdżali do Warszawy z trzema zwycięstwami z rzędu, bo w trzeciej kolejce łatwo wygrali z akademikami 3:1. Natomiast Politechnika była niezwykle zmotywowana i pałała chęcią rewanżu. Trener Radosław Panas podkreślał natomiast, że ostatnie dwa wyjazdowe mecze były najlepszymi w sezonie (3:0 z Jastrzębiem i 1:3 z Resovią).

Gospodarze przystępowali do meczu bez powracającego po kontuzji Michała Kubiaka. Wprawdzie Kubiak pojawił się na boisku, ale dosłownie na chwilę. Straty ZAKSY są jednak dużo poważniejsze. Koszmarna kontuzja Sebastiana Świderskiego z całą pewnością osłabiła wartość kędzierzynian o jakieś 30%. Wprawdzie sprowadzony na jego miejsce, znany z występów w VfB Friedrichshafen, Brazylijczyk Idi gra nieźle, ale do klasy „Świdera” dużo mu brakuje. Dodatkowo zespół z najwyższym, po Skrze budżetem, gra poniżej sporych oczekiwań a prezes kędzierzynian Kazimierz Pietrzyk jeszcze przed sezonem mówił, że jeśli zespół nie zdobędzie medalu w tym sezonie, to „zaczną się rozliczenia”. Trener Krzysztof Stelmach szuka wytłumaczenia wszędzie tylko nie w grze swojej drużyny. Wszyscy narzekają na przeciążony terminarz, ale Skrze i Częstochowie nie przeszkadza to w demolowaniu słabszych rywali i utrzymywaniu wysokiego poziomu. Pozostali mają wyraźne wahania formy, ale np. Politechnika, Delecta i Fart Kielce grają na miarę swoich możliwości, a może nawet trochę więcej. Trener Stelmach stwierdził jednak, że liga jest słaba. O błędach własnych i jego siatkarzy… cisza. W takich właśnie okolicznościach oba zespoły przystępowały do wczorajszego meczu.

ZAKSA_wyprowadza_atak

Siatkarze ZAKSY wyprowadzają atak.

W pierwszym secie goście dotrzymywali kroku „inżynierom” tylko w początkowej fazie tej partii (8:5). Im dalej, tym było gorzej, a Politechnika prowadziła nawet 16:8, 18:9 i 21:13. Kędzierzynianie popełniali mnóstwo niewymuszonych błędów a dodatkowo reagowali bardzo nerwowo.

Druga partia była wyrównana. Niemalże cały czas prowadziła Politechnika, ale kędzierzynianie nie tracili dystansu przegrywając co najwyżej 3 punktami (7:8, 13:16). Kluczową decyzją dla losów tego seta było zastąpienie słabego Michała Ruciaka (w całym meczu 29% skuteczności w ataku) Słoweńcem – Tine Urnautem (44%), który zdecydowanie poprawił grę w ataku i mobilizował kolegów do lepszej gry. W końcówce tej partii gospodarze oddali inicjatywę ZAKSIE, która doprowadziła do remisu po 19 a niebawem wyszła na pierwsze prowadzenie w tym secie (22:21), nie oddając już go do końca. Wykorzystując siłę ataku Jakuba Jarosza i indywidualne błędy Wojciecha Żalińskiego, Michała Kubiaka i Damiana Wojtaszka goście zwyciężyli tę partię 25:21.

Radość_kędzierzynian

Radość kędzierzynian - wyjątkowo rzadki widok w sonotnim meczu.

W trzecim secie goście prowadzili 7:5, by zejść na pierwszą przerwę techniczną z wynikiem 7:8. Następnie toczyła się wyrównana walka, ale przy stanie po 11 Politechnika wygrała 5 kolejnych piłek i na drugą przerwę techniczną schodziła z prowadzeniem 16:11. Kolejne 4 piłki padły łupem gości i zrobiło się już tylko 16:15. Kolejne dwie piłki wygrywają gospodarze, którzy, jak się wydawało kontrolowali przebieg tego seta doprowadzając do stanu 24:20. Zwycięstwo wydawało się być pewne, jednak goście wygrali 3 piłki a czwarta chyba była asem serwisowym Jurija Gladyra. Sędziowie uznali jednak, że był aut i zamiast doprowadzenia do remisu 24:24 przegrali seta 23:25. Na nic zdały się dyskusje z sędziami. Sytuacja gości stała się trudna.

Atakuje_Jakub_Jarosz

Atakuje Jakub Jarosz.

Czwarty set była wyrównany a żaden z zespołów nie osiągnął większej przewagi niż 2-3 punkty. Końcówka należała jednak do Politechniki, która wygrała tego seta 25:23. Mecz zakończył skutecznym atakiem Robert Prygiel, który słabł w oczach a ataki wykonywał (jak się wydawało) w sposób ociężały i powolny. W końcówce tego seta był jednak skuteczny.

Mecz_z_trochę_innej_perspektywy

Mecz z trochę innej perspektywy.

MVP meczu zasłużenie został wybrany Maikel Salas Moreno, który oprócz rozgrywania, przyjmował, atakował i blokował (5 punktów!), co więcej kilkukrotnie Salas „załapał” na pojedynczym bloku Jarosza. Warto zwrócić uwagę, że Żaliński, który zastąpił w tym meczu Kubiaka zagrał fatalnie. Wprawdzie przyjęcie miał przyzwoite (55%), to atak wyjątkowo słaby (23%!). Dla równowagi w szeregach gości grał praktycznie tylko Jarosz, ale on też się mylił. Zdecydowanie poniżej oczekiwań grał wspomniany już Ruciak i Patryk Czarnowski. Przyjęcie Piotra Gacka pozostawiało dużo do życzenia tym bardziej, że kilkukrotnie popełniał ewidentne błędy, jak choćby podbijanie piłki lecącej w aut. Paweł Zagumny też nie mógł odnaleźć właściwego rytmu, ale najbardziej irytujące były jego dyskusje z sędziami. „Guma” taki już jest, ale wydaje się, że tak doświadczonemu zawodnikowi, reprezentantowi Polski i być może najlepszemu polskiemu siatkarzowi w ostatniej dekadzie takie zachowania po prostu nie przystoją. Zagumny dyskutował, klękał przed sędziami zwracał ręce i głowę w kierunku nieba. Teatr na nic się nie zdał, bo sędziowie tylko raz zmienili swoją decyzję na korzyść ZAKSY. Zagummy w 2008 r. podczas Pucharu Polski, grając w barwach AZS Olsztyn, zagroził sędziom, że jego zespół zejdzie z boiska, jeśli sędziowie będą popełniali błędy. W meczu z Politechnikom nie było takiej sytuacji, ale „Guma” otwarcie mówił: „po raz kolejny zostaliśmy oszukani przez sędziów. Powoli zaczynamy się do tego przyzwyczajać, czasami nawet już nie mam siły się denerwować.” (cyt. za reprezentacja.net).

Ławka_ZAKSY_Kędzierzyn_Koźle

Podczas przerw technicznych trener Stelmach używał mocnych słów.

Trener Stelmach przyznał, że jego zespół przegrał przez własne błędy, a w internecie już pojawiają się doniesienia, że Stelmach nie poleci z drużyną do Salonik na rewanżowy mecz z Arisem w Pucharze CEV.

 

11 grudnia 2010 r., godz. 14:45, Hala „Towar”

AZS Politechnika Warszawska – ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 3:1 (21:18, 21:25, 25:23, 25:23)

AZS Politechnika: Wojciech Żaliński 5, Marcin Nowak 12, Maikel Salas Moreno 7, Zbigniew Barman 12, Robert Prygiel 16, Ardo Kreek 9, Damian Wojtaszek (L) – Oleksandr Statsenko, Michał Kubiak.

ZAKSA Kedzierzyn-Koźle: Paweł Zagumny 2, Lima Martins Idner Faustino „Idi” 10, Jakub Jarosz 20, Jurij Gładyr 11, Patryk Czarnowski 4, Michał Ruciak 4, Piotr Gacek (L) – Tine Urnaut 11, Dominik Witczak, Tomislav Smuc, Wojciech Kazimierczak 1.

Sędziowali: Piotr Dudek, Andrzej Lemek.

Komisarz ligi: Bogusław Pachniewicz.

MVP meczu: Maikel Salas Moreno.

Widzów: 4.250

 

Statystyki pochodzą z oficjalnego portalu PlusLigi – www.plusliga.pl.

| < Wrzesień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30  
Tagi