Wpisy z tagiem: Crvena Zvezda Belgrad

środa, 15 listopada 2017
Chuligańska siatkówka

Siatkówka od wielu lat należała do dyscyplin, o których mówi się, że są przeznaczone dla trochę innych odbiorców niż powszechna i popularna piłka nożna. Siatkówka od początków swojego istnienia była kojarzona ze środowiskami akademickimi, można być powiedzieć: „inteligenckimi”. Tymczasem, w latach 2010-2012 doszło do kilku chuligańskich wybryków rodem z piłkarskich aren. Od tamtej pory takich zdarzeń nie było albo media nie informowały o nich.

Podczas siatkarskich meczów, co jakiś czas dochodziło do drobnych incydentów, głównie w Grecji i Turcji. Po rozpadzie Jugosławii, powstaniu nowych państw i dopuszczeniu tych krajów do europejskich rozgrywek, „gorąco” zaczyna być także w innych państwach, ale można przyjąć w uproszczeniu, że punktem zapalnym jest południe Europy.

Kraje Europy Zachodniej – Francja, Niemcy, czy Hiszpania, póki co bronią się przed chuligaństwem. Po części wynika to z faktu, że kluby piłkarskie nie mają swoich odpowiedników w siatkówce. W przeciwieństwie do południa Europy, gdzie piłkarska rywalizacja między Panathinaikosem a Olympiakosem, Fenerbahce a Galatasaray, czy Partizanem a Crveną Przenosi się do siatkarskich hal. Póki co Polska broni się przed chuligaństwem na trybunach, ale nie na parkiecie, o czym świadczy bójka w meczu I ligi w 2011 r.!

Casus Iraklisu Saloniki

Kibice Iraklisu wszczynali burdy podczas praskiego turnieju finałowego Ligi Mistrzów w 2009 r., a rok później (3 lutego 2010 r.) rozrabiali podczas meczu Pucharu CEV z EA Patras. Po pierwszych rozróbach klub został ukarany finansowo, a pod drugich wykluczony z pucharów na jeden sezon! Działacze CEV zapowiedzieli, że wypowiedzieli zdecydowaną wojnę z chuligaństwem.

Siatkarscy_kibice_Iraklisu_Saloniki

Źródło: cev.lu.

CEV była bezlitosna i nie popatrzyła na Iraklis łaskawszym okiem ze względu na osiągnięcia klubu w Europie (dwukrotnie finał Ligi Mistrzów – 2004 i 2009 oraz 3. miejsce w 2002) i Grecji (cztery tytuły mistrzowskie, pięć pucharów i dwa superpuchary). CEV wydawała się nieugięta…

Odpalenie rac przez kibiców CSKA Sofia

W lutym 2010 r. podczas pierwszego meczu pierwszej rundy play off Ligi Mistrzów pomiędzy CSKA Sofia a Resovią Rzeszów dali o sobie znać miejscowi kibice. Przy prowadzeniu Rzeszowian 2:0 w setach bułgarscy fani odpalili race, co spowodowało przerwanie meczu na blisko 40 minut, a później w hali „Samokov” w Sofii zgasło światło.

Ówczesny trener Asseco Resovii - Ljubomir Travica (trener Asseco Resovii) powiedział dla oficjalnego portalu klubu assecoresovia.pl: „Przez pierwsze dwa sety graliśmy bardzo dobrze i szkoda, że kibice bułgarscy zrobili wszystko żeby przerwać naszą dobrą passę. Niestety takie sytuacje, które nie mają nic wspólnego z siatkówką i są dla tej dyscypliny bardzo szkodliwe, zdarzają się od czasu do czasu, zwłaszcza w Bułgarii, Grecji, czy Turcji”. Aleksander Popow, trener CSKA Sofia bagatelizował sprawę mówiąc: „Uważam również, że nie powinniśmy osądzać naszych kibiców. Zdaję sobie sprawę z tego, że teraz pojawi się wiele komentarzy i opinii na ich temat, ale my nie mamy do nich pretensji. Oni bardzo chcieli nam wspierać i akurat wybrali taką drogę do tego. Minusem tej sytuacji jest to, że najprawdopodobniej zostaniemy ukarani finansowo, ale takie jest życie…”.

Siatkarscy_kibice_CSKA_Sofia

Źródło: youtube.com.

CSKA rzeczywiście zostało ukarane. Po pierwsze, klub z Sofii musiał zapłacić karę w wysokości 10 tys. euro. Po drugie, fani bułgarskiego zespołu otrzymali zakaz wstępu na mecz rewanżowy, który odbył się 17 lutego w Rzeszowie, a wcześniej zarezerwowali 50 biletów. Obradujący w kwietniu 2010 r. Komitet Wykonawczy CEV mógł podjąć decyzję o wykluczeniu CSKA Sofia z europejskich rozgrywek bądź zawieszeniu wszystkich bułgarskich klubów w pucharach. Tak się jednak nie stało, a warto przypomnieć, że działacze CEV i media chętnie przypominały sprawę Iraklisu Saloniki.

Sprawa miała niespodziewany epilog, bowiem CSKA Sofia – autor jednego z największych skandali w europejskich pucharach 2009/2010 otrzymało „dziką kartę” uprawniającą do startu w Lidze Mistrzów 2010/2011, zresztą po raz trzeci z rzędu!!! Klub z Sofii zamierzał zorganizować Final Four w Pałacu Sportu w Warnie, ale skończyło się tylko na zapowiedziach. Co ciekawe o „dziką kartę” ubiegała się Resovia, która w polskiej lidze zajęła 3. miejsce i nie otrzymała jej, mimo że klub z Rzeszowa otrzymała nagrodę dla najlepiej współpracującego z mediami. CSKA dostało szansę gry w Lidze Mistrzów prawdopodobnie dlatego, że Bułgaria nie miała swojego reprezentanta w tych rozgrywkach. Działanie CEV było jednak o tyle dziwne, że po praskim finale Lgi Mistrzów federacja zapowiadała, że sprzeciwia się chuligańskim wybrykom na meczach siatkówki.

Petardy rzucane przez kibiców Crveny Zvezdy Belgrad

Chuligańskie incydenty nie ominęły też żeńskiej siatkówki. W styczniu 2012 r. w meczu żeńskiej Ligi Mistrzów (2012?) między Crveną Zvezdą Belgrad a Muszynianką (1:3) w hali „Sumice” Stawiło się kilkuset kibiców Crveny zachowujących się jak na meczach piłkarskich. Szalikowcy rzucali petardami na parkiet, co spowodowało, że sędzia przerwał mecz, nakazał zawodniczkom zejść z boiska i zaczął rozmawiać z organizatorami.

Portal sport.pl podał, że „Polki wyglądały na zdezorientowane, a jeden z członków sztabu szkoleniowego długo wykłócał się z sędziami. Spotkanie wznowiono po ok. dwóch minutach, a kibice już do końca nie dali powodu, by je przerwać.”. Atakująca Joanna Kaczor: „Przyznaję, że przy takiej piłkarskiej publiczności chyba nigdy nie zdarzyło mi się grać (…) Na początku było wręcz trochę groźnie, na szczęście udało się opanować sytuację. Z drugiej strony to fajnie, bo dziewczyny z Belgradu traktowały publiczność jak dodatkowego zawodnika. Na pewno pomogło im to w trzecim secie.” (cyt. za sport.pl).

Trener zespołu z Muszyny nazwał zdarzenia po imieniu: „W Belgradzie mieliśmy dziś prawdziwą strzelaninę! Nie było to na pewno przyjemne, bo te petardy w pewnym momencie zaczęły lądować na boisku. Ani lokalni organizatorzy, ani przedstawiciele CEVu nie podchodzili do tej sprawy poważnie. Może dla niektórych było to atrakcyjne? (…) To bardzo dekoncentrowało, bo nie miało nic wspólnego z dopingiem siatkarskim w Polsce. U nas jest zupełnie inaczej. Tutaj ten doping był taki trochę brutalny, ale przeżyliśmy to.” (cyt. za sport.pl). Incydent został przemilczany na oficjalnej stronie CEV.

Turecki fanatyzm

Z relacji „Gazety Wyborczej” wynika także, że do chuligańskich zdarzeń doszło także w meczu ostatniej rundzie play-off Ligi Mistrzów w 2012 r. pomiędzy Arkasem Izmir a Lokomotiwem Nowosybirsk. J. Bińczyk napisał: „Rosjanie nie poradzili sobie z szowinistycznymi kibicami wbiegającymi na boisko i skandalicznym sędziowaniem” (cyt. za „Gazeta Wyborcza”).

Wybryki siatkarzy

Podczas meczów siatkarskich, gdy emocje sięgają zenitu, często dochodzi o głębokich spojrzeń w oczy przeciwnika, słownych zaczepek, czy innych prowokacji. Siatkarze, jak jednak przystało na przedstawicieli sportu (podobno) akademickiego nie przekraczają pewnej granicy przyzwoitości. Jak się okazało – nie zawsze.

W grudniu 2011 r. chuligaństwo wkroczyło na parkiet, ale w dosłownym tego słowa znaczeniu. Po meczu pierwszej ligi między GTPS Gorzów - Energetyk Jaworzno (1:3) „podczas tradycyjnego pożegnania pod siatką środkowy z Jaworzna Adam Michalski uderzył w twarz rozgrywającego GTPS Bartłomieja Neroja.”. Wcześniej Bartłomiej Neroj wraz z Dariuszem Szulikiem szarpali za koszulkę Michalskiego.

Teraz jest spokojnie

Przedstawione wydarzenia okazały się tak naprawdę jednostkowymi incydentami, tyle że wystąpiły mniej więcej w tym samym czasie, czyli w latach 2010-2012. Od tamtej pory media nie informują o takich zdarzeniach, co pozwala sądzić, że wszystko wróciło do normy, czyli spokojnych zawodów siatkarskich. Choć informacje o odpalaniu rac przez kibiców CSKA Sofia można znaleźć w internecie.

 

Źródło: własne, sport.pl, cev.lu, przegladsportowy.pl, assecoresovia.pl, sportowefakty.pl, pl.wikipedia.org, gorzowska.tv, youtube.com. K. Drąg, R. Myśliwiec, Wojna z chuligaństwem, „Przegląd Sportowy” z dnia 12 lutego 2010 r., s. 12. J. Bińczyk, Liga Mistrzów nie dla polskich mistrzów, Gazeta Wyborcza z dnia 25 stycznia 2013 r., s. 40.

środa, 04 lutego 2009
Przerwany sparing Górnika i Crveny

Ile trwał dzisiejszy mecz sparingowy pomiędzy Górnikiem Zabrze a Crveną Zvezdą Belgrad rozegrany na Cyprze? Tylko 20 minut, bo wtedy właśnie doszło do bijatyki między piłkarzami. Trener Górników - Henryk Kasperczak zdecydował, że zabrzanie zamiast meczu odbędą zwykły trening.

Kierownictwo zabrskiego klubu twierdzi, że serbscy piłkarze od początku grali ostro, a punktem zapalnym stało się ostre wejście w Pawła Strąka. Crvena twierdzi natomiast, że to Srąk grał ostro i obwinia sędziego, że nie nakazał Kasperczakowi na zmienienie tego pikarza.

Do momentu przerwania meczu Crvena prowadziła 1:0 po golu w 7 min. Brazylijczyka Cleo. W barwach serbskiego klubu zagrał dobry znajomy Legii - Nenad Milijas. Natomiast Górnik pochwalił się swoimi nowymi nabytkami, którymi są: Banaś, Gorawski, Strąk, Przybylski i Szczot.
środa, 21 stycznia 2009
Crvena Zvezda po raz trzeci

Pisałem już o Milijasie i Burżanoviciu jako o dwóch piłkarzach, którzy mogli zagrać w polskiej lidze. W składzie Crveny jest jednak dwóch piłkarzy, którzy grali już w polskiej ekstraklasie - Grzegorz Bronowicki i Nikola Mijailović.

Bronowicki po świetnych występach w reprezentacji Leo Beenhakkera został sprzedany przez Legię latem 2007 za 1 mln euro. Od tamtej pory „Bronek" rozegrał w barwach Crveny tylko 22 mecze. W zeszłym sezonie 12 a w tym 10. Przyznać jednak trzeba, że trapiły go kontuzje, co zaowocowało brakiem powołania na Euro 2008. Bronowicki wywalczył z Legią Mistrzostwo Polski 2006 a z reprezentacją awans do turnieju finałowego Euro 2008.

Crvena_Zvezda_Belgrad_logo

Dużym zaskoczeniem jest obecność w składzie Czerwonej Gwiazdy, znanego z występów w Wiśle Kraków - Nikoli Mijailovicia. Wisła zapłaciła za niego Żeleżnikowi Belgrad 400 tys. euro, a przez pięć lat jego gry pod Wawelem (50 meczy i 1 gol w lidze) zawsze były z nim jakieś kłopoty. Pamiętamy go jako piłkarza mającego problemy z samym sobą, żeby nie napisać, że z głową. Życie Nikoli w Krakowie wyznaczały: alkohol, dyskoteki, bójki i stłuczki. Za rasistowskie odzywki wobec Benniego McCarthiego po meczu Wisła - Blackburn (1:2) w fazie grupowej Pucharu UEFA, Mijailović został zawieszony na pięć meczy w europejskich pucharach. Po odejściu z Wisły w 2007 r. słuch o nim zaginął i wydawało się, że zakończy karierę. W 2008 r. rozegrał jednak 5 meczy w Chimiki Moskwa i niespodziewanie trafił do Crveny, w której rozegrał 9 ligowych meczy. Jego transfer był dużym zaskoczeniem, ale jednocześnie wielka szansą, dla tego, ciągle zdolnego, piłkarza. Mijailović dwukrotnie wywalczył z Wisłą Mistrzostwo Polski (2004, 2005) a będąc piłkarzem tego klubu sięgnął również po wicemistrzostwo Europy U-21 (2004).

I jeszcze o dwóch zdarzeniach, w których splotły się drogi polskiej piłki kopanej i Crveny Zvezdy. W sezonie 2007/2008 w dwumeczu decydującym o awansie do fazy grupowej Pucharu UEFA Crvena dwukrotnie wygrała z Groclinem Grodzisk Wielkopolski po 1:0. Przed rozpoczęciem obecnego sezonu Wisła rozważała ściągnięcie na Reymonta - Dusana Bastę, który trafił jednak do Włoch.
wtorek, 20 stycznia 2009
Igor Burzanović – kolejna niedoszła gwiazda Legii

Wczoraj pisałem o Nenadzie Milijasie, ale w Crvenie Zvezdzie Belgrad, gra jeszcze jeden piłkarz, którym interesowała się Legia, choć w jego przypadku nie było poważnej oferty i kontraktu czekającego na podpis. 

Igor Burzanović to 23-letni piłkarz występujący na pozycji ofensywnego pomocnika lub napastnika. Legia interesowała się nim w październiku 2005 r., ale żadnej oferty nie złożyła. Burzanović był wtedy podstawowym graczem młodzieżowej reprezentacji Serbii i Czarnogóry, ale po proklamowaniu niepodległości przez Czarnogórę w czerwcu 2006 r. zdecydował się grać właśnie dla tego kraju. W pierwszym historycznym meczu reprezentacji Czarnogóry przyczynił się do zwycięstwa 2:1 z Węgrami strzelając pierwszą bramkę. Do tej pory rozegrał w reprezentacji 8 meczy i strzelił 2 bramki. Uważany jest za jednego z liderów czarnogórskiej kadry.

Igor_Burzanović

Od 1 stycznia 2007 roku jest piłkarzem Crveny Zvezdy, która zapłaciła za niego Buducnost Podgorica zaledwie 200 tys. euro. W lidze serbskiej grał dla Buducnost (122 mecze i 62 bramki) i Crveny (58 meczy i 14 bramek). W zespole Czerwonej Gwiazdy gra z magicznym numerem 10. Zdobył Mistrzostwo i Puchar Serbii w 2007 r. Strzelił po jednej bramce w eliminacjach Ligi Mistrzów i w Pucharze UEFA.

Burzanović, zresztą podobnie jak i Milijas, ma zadatki na gwiazdę europejskiego formatu, ale musi jeszcze sporo popracować. Przyznać też trzeba, że kariera Milijasa rozwija się szybciej.
 
poniedziałek, 19 stycznia 2009
Nenad Milijas – piłkarz, który klasycznie wystawił Legię

W grudniu 2005 r. do Warszawy przyjechał młody (wtedy 23-letni), zdolny i obiecujący rozgrywający młodzieżowej reprezentacji Serbii i Czarnogóry i gwiazda FK Zemun (130 meczy i 18 bramek w serbskiej lidze). Milijas miał jeszcze ofertę od jednego z potentatów serbskiej piłki - Crveny Zvezdy Belgrad, ale zdecydował się przyjechać do stolicy Polski. Janusz Olędzki i Dragomir Okuka przedstawiali go jako perspektywicznego, odważnego i pewnego siebie piłkarza. Nie może, więc dziwić, że Legia poważnie zainteresowała się Milijasem. Cały czas wydawało się, że Legia przebiła ofertę Crveny a anegdota mówi, że Nenad siedział już w budynku klubowym Legii nad kontraktem z długopisem w ręku i... wrócił do Belgradu. Tam podpisał kontrakt z Czerwoną Gwiazdą zapewniając, że było to jego marzenie. 

Milijas wykorzystał Legię do podbicia wysokości kontraktu oferowanego przez Crvenę. W Legii najbardziej oburzony był Aleksandar Vuković, były piłkarz i fanatyk Partizana Belgrad,  dlatego gdy tej samej zimy Legia zagrała na Cyprze sparing z Crveną (1:1), Vuko nie żałował Milijasowi kopniaków.

Nenad Milijas

Wprawdzie na początku przygody z Crveną, Milijas grał niewiele, to z upływem czasu stał się kluczowym piłkarzem Czerwonej Gwiazdy. Z młodzieżową reprezentacją Serbii zagrał w półfinale Mistrzostw Europy w 2006 r. W barwach Crveny rozegrał do tej pory 130 meczów w serbskiej lidze strzelając 18 goli. Z klubem tym zdobył Mistrzostwo i Puchar Serbii 2007. W Pucharze UEFA strzelił 3 bramki. O jego roli w klubie niech świadczy fakt, że jest kapitanem i wykonuje większość stałych fragmentów gry. Dobre występy w lidze zaowocowały powołaniem do reprezentacji Serbii, w której rozegrał 5 meczy i strzelił 1 bramkę. Grał nawet w grudniowym meczu Polska-Serbia rozegranym w Turcji.

Latem 2008 r. FC Koln podobno oferowało za Milijasa 2 mln euro, ale do transferu nie doszło. Milijas w dalszym ciągu pozostaje jednak na celowniku co najmniej kilku znaczących klubów takich jak CSKA Moskwa, Panathinaikos Ateny, Borussia Dortmund i AEK Ateny.

Warto przyglądać się karierze tego piłkarza, bo może dużo osiągnąć. Tym bardziej, że niewiele zabrakło by grał w Polsce.
 
| < Grudzień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31
Tagi