Wpisy z tagiem: liga europy

niedziela, 07 maja 2017
Grzegorz Krychowiak po raz drugi triumfuje w Lidze Europy!

W rozegranym 18 maja 2016 r. w Bazylei finale Ligi Europy 2015/2016 FC Sevilla pokonała FC Liverpool 3:1. Sevilla zwyciężyła w rozgrywkach Pucharu UEFA/Ligi Europy po raz piaty, co jest rekordem, a Grzegorz Krychowiak drugi rok z rzędu mógł unieść Puchar Ligi Europy.

W ten sposób „Krycha” dołączył do elitarnego grona Zbigniewa Bońka i Józefa Młynarczyka, którzy mają co najmniej dwa triumfy w europejskich pucharach. Zbigniew Boniek (Juventus Turyn) wywalczył z Juventusem Turyn Puchar Zdobywców Pucharów, Superpuchar Europy (1984), Puchar Europy (1985), a Józef Młynarczyk z FC Porto – Puchar Europy i Superpuchar Europy (oba w 1987). Krychowiak chce walczyć o kolejne trofea z Ligą Mistrzów na czele, dlatego po sezonie 2015/2016 przeniósł się wraz ze swoim dotychczasowym trenerem Unai Emerym do PSG.

Wkład Polaka w zwycięstwo w rozgrywkach Ligi Europy nie był jednak tak widoczny, jak w poprzednim sezonie. Wtedy Polak wystąpił w 13 meczach i zdobył 2 bramki. Teraz, FC Sevilla w nagrodę za zeszłoroczny triumf uzyskała prawo gry w Lidze Mistrzów. W swojej grupie „Sevillistas” zajęli trzecie miejsce za Manchesterem City (1:2, 1:3) i Juventusem Turyn (0:2, 1:0), a przed Borussią Moenchengladbach (3), 2:4). Dzięki temu, Sevilla na wiosnę 2016 mogła bronić wywalczonego na Stadionie Narodowym w Warszawie trofeum. Sevilla eliminowała kolejno Molde FK (3:0, 0:1), FC Basel (0:0, 3:0), Athletic Bilbao (2:1, 1:2 k. 5:4), Szachtar Donieck (2:2, 3:1), a w finale pokonała FC Liverpool (3:1).

Krychowiak_z_Pucharem_Ligi_Europy_2016

Krychowiak i Mariano Ferreirą z Pucharem Ligi Europy za zwycięstwo w sezonie 2015/2016.

Źródło: sport.interia.pl.

Krychowiak wystąpił w pełnym wymiarze czasowym we wszystkich sześciu meczach w Lidze Mistrzów (540 minut) i otrzymał żółtą kartkę. W lidze Europy wystąpił w sześciu meczach (479 minut) i otrzymał w nich żółtą kartkę. „Krycha” nie grał z powodu kontuzji w dwumeczu z Molde i pierwszym meczu z Basel. W rewanżu zagrał 29 minut i od tamtej pory wystąpił we wszystkich kolejnych pięciu meczach. W finale Polak nie błyszczał tak, jak rok wcześniej w Warszawie, ale najważniejszy jest efekt końcowy. A jest on taki, że Krychowiak znalazł się w trójce najlepszych polskich piłkarzy pod względem triumfów w europejskich pucharach.

 

Źródła: własne, uefa.com, 90minut.pl, sport.interia.pl.

czwartek, 16 marca 2017
Legia przedłużyła iluzoryczne szanse na awans

Dopiero w piątym meczu fazy grupowej Ligi Europy 2015/2016 warszawska Legia odniosła pierwsze zwycięstwo i zachowała matematyczne szanse na awans. 26 listopada 2015 r. Legia pokonała na własnym stadionie mistrza Danii – FC Midtjylland 1:0 (1:0), a jedyną bramkę strzałem głową zdobył Aleksandar Prijović.

2015.11.26_Legia_-_FC_Midtjylland_(1)

Przed meczem.

Stanisław Czerczesow, trener Legii dokonał kilku zmian w składzie w porównaniu z wcześniejszymi meczami. „W bramce stanął Arkadiusz Malarz, bo Duszan Kuciak jeszcze nie uporał się z urazem kolana. Dla 35-letniego bramkarza to był dopiero dziesiąty występ w europejskich pucharach w karierze. Wrócił do nich po sześciu latach, w 2009 roku w Europie pokazał się w barwach greckiej Larissy.” (cyt. za: sportowefakty.wp.pl). W obronie z uwagi na kontuzje nie mogli zagrać Michał Pazdan i Jakub Rzeźniczak, dlatego trener Czerczesow zdecydował się wystawić Tomasza Jodłowca na pozycji środkowego obrońcy obok Igora Lewczuka. Jedynym defensywnym pomocnikiem był Stojan Vranjes, bo w jego przypadku cofnięcie do obrony przynosi katastrofalne skutki, co potwierdził ligowy mecz z Zagłębiem Lubin (2:2), gdy nie popisał się przy obu bramkach dla gości. Poza tym, trener postanowił dać odpocząć mocno eksploatowanemu Tomaszowi Brzyskiemu i zastąpił go Łukaszem Broziem. W miejsce Guilherme wystąpił Ivan Trickovski.

2015.11.26_Legia_-_FC_Midtjylland_(3)

Przywitanie drużyn.

Pierwsze minuty spotkania należały do Legii Warszawa, która kontrolowała przebieg spotkania i zamknęła swoich przeciwników na ich połowie.” (cyt. za: legionisci.com). „(…) w trzy minuty wywalczyli trzy rzuty rożne, ale żaden nie przyniósł zagrożenia.” (cyt. za: eurosport.onet.pl). W 8. minucie spotkania Nemanja Nikolić po świetnym podaniu Aleksandara Prijovicia znalazł się w sytuacji „sam na sam” z Mikkelem Andersenem i pewnym strzałem w długi róg zdobył bramkę, tyle, że był na spalonym. „W 10. minucie pierwszy strzał na bramkę oddali jednak piłkarze FC Midtjylland, lecz Arkadiusz Malarz nie musiał nawet interweniować.” (cyt. za: legionisci.com). Cztery minuty później po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Erik Sviatchenko uprzedził Igora Lewczuka i oddał strzał głową, ale piłka przeleciała nad poprzeczką. „Nieco ponad kwadrans po pierwszym gwizdku arbitra Aleksandar Prijović wypuścił Nemanję Nikolicia, ten dograł do Ivana Trickovskiego, który niecelne podawał w szesnastkę FC Midtjylland.” (cyt. za: legionisci.com). „(…) w 18. minucie pięć metrów przed Arkadiuszem Malarzem znalazł się Erik Swiatczenko. Uderzył, Malarz instynktownie obronił. Piłkarz FC Midtjylland jak się chwilę później okazało był na spalonym (…)” (cyt. za: sportowefakty.wp.pl). „Morten Rasmussen starał się dobić strzał Erika Sviatchenki, ale przy okazji kopnął Malarza w głowę. Golkiper Legii szybko pozbierał się i wrócił do bramki.” (cyt. za: eurosport.onet.pl). W 22. minucie groźny strzał z około dwudziestu metrów obok słupka oddał Pione Sisto. Gra przeniosła się do środkowej strefy boiska i na kolejną groźniejszą akcję trzeba było czekać osiem minut. W 30. minucie Trickovski zagrał piłkę do Prijovicia, który w polu karnym „Wilków” odegrał ją za siebie do Nikolicia. Węgier przerzucił piłkę nad obrońcą, ale nieczysto ją uderzył i Andersen nie miał żadnych problemów z jej złapaniem. Pięć minut później Legia dopięła jednak swego i objęła prowadzenie. Lewczuk dośrodkował w pole karne z bocznej strefy boiska, a Prijović, mimo obecności Kiana Hansena, oddał strzał głową pół-lobem (prawie) w „okienko” i pokonał bramkarza gości. 1:0 dla Legii.Szwajcar, choć mierzy 191 cm wzrostu, raczej uznawany jest za gracza, który głową strzelać goli nie potrafi. A jednak... coś tam umie.” (cyt. za: legia.sport.pl). „Dla „Prijo” była to trzecia bramka w ciągu tygodnia!” (cyt. za: legia.com). A pomyśleć, że miesiąc temu Lewczuk i Prijović mieli do siebie pretensje po przegranym meczu z Lechem. „Dodajmy, że Legia grała w tym momencie w przewadze, bo poza boiskiem opatrywany był Rasmussen.” (cyt. za: eurosport.onet.pl).

Tuż przed przerwą okazję do podwyższenia miał jeszcze Nemanja Nikolić. Reprezentant Węgier został zablokowany przez obrońcę, który uratował Mikkela Andersena w ostatnim momencie.” (cyt. za: legionisci.com). „Goście w pierwszej połowie potwierdzili jedynie to, z czego są najbardziej znani. Zagrożenie stwarzali głównie poprzez stałe fragmenty gry. Po rzutach rożnych, wolnych i autach strzelają blisko połowę goli. Szczególnie wyrzuty z autów w czwartek dawały się miejscowym we znaki.” (cyt. za: sportowefakty.wp.pl). Legia była jednak lepsza od Duńczyków. Gospodarze „dominowali. Może nie była to miażdżąca przewaga, ale jednak zauważalna.” (cyt. za: legia.sport.pl). „Duńczycy strzelali co prawda częściej, ale ani razu celnie.” (cyt. za: legia.com).

Na drugą połowę Duńczycy wyszli bardzo zmotywowani, co widać było w ich grze. Przyjezdni starali się grać bardziej ofensywnie, przez co początkowo mieli dosyć dużą przewagę.” (cyt. za: legionisci.com). „Zaraz po gwizdku na drugą połowę w polu karnym upadł Erik Swiatczenko, ale o jedenastce nie mogło być mowy.” (cyt. za: sportowefakty.wp.pl).

2015.11.26_Legia_-_FC_Midtjylland(7)

W 54. minucie strzał z ponad dwudziestu metrów oddał Daniel Royer, a Malarz złapał piłkę na raty. Dwie minuty później Stojan Vranjes oddał strzał bezpośrednio z rzutu wolnego z dwudziestu metrów, ale piłka przeleciała obok słupka. „Kilka minut później podyktowania rzutu karnego domagał się Nikolić, lecz sędzia z Anglii nie dopatrzył się faulu na węgierskim napastniku.” (cyt. za: eurosport.onet.pl). W 63. minucie znowu było bardzo groźnie w polu karnym gospodarzy, ale Awer Mabil strzelił z woleja tyleż mocno, co niecelnie. Pięć minut później Lewczuk przejął piłkę na własnej połowie i po krótkim rozegraniu piłki z Trickovskim wbiegł w pole karne, ale oddał zbyt słaby strzał, aby pokonać Andersena. Nic dziwnego, że Trickovski złościł się na takie rozegranie akcji przez defensora Legii. „W bardzo podobnej sytuacji kilka minut później obok bramki uderzył Łukasz Broź.” (cyt. za: 90minut.pl).

Wydawało się, że goście, którzy mogli zapewnić sobie awans w Warszawie, zaatakują legionistów w ostatnich minutach, ale tak naprawdę tylko raz na poważnie zbliżyli się do bramki gospodarzy. W 82. minucie pewnym wyjściem na piętnasty metr i wślizgiem nogami Malarz uprzedził Paula Onuachu i zażegnał niebezpieczeństwo. I właściwie byłoby na tyle. To Legia była bliższa podwyższenia prowadzenia.

2015.11.26_Legia_-_FC_Midtjylland_(8)

Już w 90. minucie przy linii końcowej Bartosz Bereszyński dzielnie powalczył o piłkę przy linii końcowej, dostrzegł przed bramką Nikolicia i zagrał tam, a Węgier z bliska zdołał tylko musnąć piętą piłkę i ta wyszła za linię końcową.” (cyt. za: 90minut.pl). W trzeciej minucie doliczonego czasu gry Legia mogła podwyższyć prowadzenie. Wprowadzony w ostatniej minucie Marek Saganowski wycofał piłkę w polu karnym do Kucharczyka, a jego strzał z piętnastu metrów z trudem odbił Andersen. Po chwili sędzia zakończył spotkanie.

Przed meczem Jess Thorup trener gości zapowiadał, że jego drużyna przyjeżdża do Warszawy po trzy punkty, ale na boisku wcale tego nie było widać. „Wilki” nie były zdeterminowane, aby osiągnąć korzystny wynik. Trudno wyobrazić sobie, że właśnie Duńczycy, pomimo porażki byli bliżej drugiego miejsca niż Club Brugge i Legia. Legioniści zagrali jak drużyna, przede wszystkim twardo i szczelnie w obronie. Na zwycięstwo zasłużyli zaangażowaniem i umiejętnością stwarzania sobie sytuacji strzeleckich.

Legia miała szanse na awans pod dwoma warunkami. Po pierwsze, Legia musiała wygrać w Neapolu, co z góry było skazane na niepowodzenie, bo lider grupy „D” wygrał wszystkie pięć spotkań z bilansem bramkowym 17:1. Po drugie, FC Midtjylland musiało zremisować z FC Brugge. Drugi warunek został spełniony, ponieważ mecz zakończył się wynikiem 1:1, natomiast Legia wyraźnie przegrała w Neapolu 2:5 i zajęła ostatnie miejsce w grupie.

 

26 listopada 2015 r., godz. 21:05 – Warszawa, Stadion Legii / Stadion Wojska Polskiego

II kolejka Ligi Europy 2015/2016, grupa „D”

Legia Warszawa 1-0 FC Midtjylland

Bramka: Aleksandar Prijović (35 min.)

Legia: 1. Arkadiusz Malarz – 19. Bartosz Bereszyński, 4. Igor Lewczuk, 3. Tomasz Jodłowiec, 28. Łukasz Broź – 18. Michał Kucharczyk, 8. Ondrej Duda, 23. Stojan Vranješ, 99. Aleksandar Prijović (63 min., 6. Guilherme), 20. Ivan Tričkovski (82 min., 33. Michał Żyro) – 11. Nemanja Nikolić (90 min., 9. Marek Saganowski).

Rezerwowi: 12. Dusan Kuciak, 17. Tomasz Brzyski, 15. Michał Kopczyński, 13. Arkadiusz Piech.

Trener: Stanisław Czerczesow (Rosja).

Midtjylland: 31. Mikkel Andersen – 28. André Rømer, 2. Kian Hansen, 4. Erik Sviatchenko, 70. Filip Novák – 77. Daniel Royer, 3. Tim Sparv, 7. Jakob Poulsen, 17. Kristoffer Olsson (69 min., 10. Martin Pušić), 27. Pione Sisto (46 min., 45. Awer Mabil) – 9. Morten Rasmussen (36 min., 33. Paul Onuachu).

Rezerwowi, którzy nie zagrali: 30. Andreas Raahauge, 15. Jesper Lauridsen, 22. Mikkel Duelund, 26. Patrick Bangaard.

Trener: Jess Thorup.

żółte kartki: Duda (46 min.), Żyro (87 min.) – Rømer (39 min.), Sparv (45 min.), Poulsen (84 min.).

sędziowali: Andre Marriner jako sędzia główny, Michael Mullarkey i John Brooks jako sędziowie liniowi, Robert Madley i Lee Mason jako dodatkowi sędziowie asystenci oraz Michael Salisbury (wszyscy Anglia) jako sędzia techniczny.

delegat UEFA: Georges Lüchinger (Liechtenstein).

temperatura: 0C.

widzów: 9 568 (według 90minut.pl, legionisci.com, ), 12 000 (według eurosport.onet.pl).

 

Źródła: własne, 90minut.pl, uefa.com, sport.tvp.pl, meczyki.pl, legia.com, legionisci.com, sportowefakty.wp.pl, weszlo.com, legia.sport.pl, eurosport.onet.pl.

czwartek, 09 marca 2017
Sprawiedliwy remis, który nikogo nie zadowolił

W czwartek 22 października 2015 r. Legia zremisowała 1:1 (0:1) z Club Brugge KV w III kolejce Ligi Europy 2015/2016. Brak zwycięstwa znacznie zmniejszył szanse legionistów na awans do fazy pucharowej.

Trener Czerczesow postanowił nie zmieniać zwycięskiego składu i posłał do boju tych samych zawodników, którzy w weekend mierzyli się w lidze z Cracovią. Drobna korekta zaszła jedynie na ławce rezerwowych, gdzie miejsce Michała Kopczyńskiego zajął powracający po kontuzji Ondrej Duda.” (cyt. za: legia.com). W meczu z „Pasami” Czerczesow debiutował jako szkoleniowiec Legii i odniósł zwycięstwo 3:1 po hat-tricku Nemanji Nikolicia. Przy wszystkich bramkach asystował Tomasz Jodłowiec.

Od początku pierwszej połowy to goście dominowali na boisku. „W 14. minucie w małym zamieszaniu po rzucie rożnym Stefano Denswil głową uderzył prosto w ręce Dušana Kuciaka, a chwilę potem z lewej strony sprzed pola karnego ładnie z powietrza spróbował José Izquierdo. Po jego strzale piłka ponownie wpadła prosto w ręce bramkarza. Groźnie dla Legii było też kilka minut potem po świetnym zagraniu Boliego Bolingoliego-Mbombo do Abdoulaya Diaby'ego – Malijczyk uciekł obrońcom i, mając przed sobą tylko bramkarza, nie zdołał sięgnąć futbolówki.” (cyt. za: 90minut.pl).

2015.10.22_Legia_-_Club_Brugge_(5)

W 24. minucie goście powinni objąć prowadzenie. Hans Vanaken podał piłkę z bocznej strefy boiska wzdłuż bramki, obrońcy Legii nie przecięli piłki, a Jelle Vossen minął się z piłką, chyba zaskoczony, że mógł skierować piłkę do bramki.

2015.10.22_Legia_-_Club_Brugge_(10)

Groźna akcja Brugii z 24. minuty powinna zakończyć się golem.

Goście sprawiali lepsze wrażenie i z łatwością przedostawali się w okolice pola karnego Legii. W 39. minucie Brugia wreszcie objęła zasłużone prowadzenie 1:0. Po dośrodkowaniu z rzut rożnego lekki strzał oddał Brandon Mechele, a Kuciak nie złapał piłki i wypuścił ją przed siebie. Wykorzystał to Davy De fauw, który z najbliższej odległości skierował piłkę do bramki. „Prowadzenie gościom dał 34-letni weteran, wychowanek belgijskiego klubu, który zadebiutował w nim dopiero w ubiegłym roku. Po tym, jak po wielu latach wrócił z tułaczki po holenderskich i rodzimych drużynach.” (cyt. za: sportowefakty.wp.pl). Cztery minuty później goście mogli podwyższyć prowadzenie. Do zagranej z głębi pola prostopadłej piłki Denswila dynamicznie ruszył Izquierdo wykorzystując niepewne krycie Igora Lewczuka. Pod linię szesnastu metrów wybiegł Kuciak, a Izquierdo mijając go „wyrzucił” się do linii bocznej po czym oddał lekki strzał w kierunku bramki, gdzie Lewczuk spokojnie przyjął piłkę.

(…) przyjezdni mieli zdecydowanie więcej z gry. Częściej pojawiali się w polu karnym Kuciaka, na co pozwalała im nieco zagubiona defensywa Legii.” (cyt. za: legia.com). „Duże zagrożenie pod bramką Duszana Kuciaka stwarzali przede wszystkim 24-letni Malijczyk Abdoulay Diaby i 23-letni Kolumbijczyk José Izquierdo. Dobrze spisywał się też znany kibicom stołecznego klubu Hans Vanaken, który rok temu grał przeciwko Legii w barwach Lokeren.” (cyt. za: legia.sport.pl). „W pierwszej połowie legioniści nie oddali na bramkę Sébastiena Bruzzese ani jednego celnego strzału.” (cyt. za: legia.sport.pl).

Trener Czerczesow zdecydował w przerwie o dwóch zmianach. W miejsce Dominika Furmana i Guilherme pojawili się Ondrej Duda i Ivan Trickovski, którzy, jak się później okazało, wnieśli sporo ożywienia w grę gospodarzy.

2015.10.22_Legia_-_Club_Brugge_(17)

Legioniści oczekują na rozpoczęcie drugiej połowy, w której zagrali zdecydowanie lepiej.

Drugą połowę legioniści rozpoczęli z dużym animuszem. Już w 47. minucie Tomasz Jodłowiec podał do Ondreja Dudy, który wypatrzył Michała Kucharczyka. Skrzydłowy Legii w świetnej sytuacji mając przed sobą bramkarza strzelił obok słupka. Co się odwlecze, to jednak nie uciecze. Cztery minuty później Jodłowiec zagrał prostopadłą piłkę do Trickovskiego, który podał wzdłuż bramki do Michała Kucharczyka. Tym razem pomocnik gospodarzy wykończył akcję kolegów i zdobył wyrównującą bramkę, kierując piłkę z kilku metrów do pustej bramki.

W 53. minucie Izquierdo oddał mocny strzał z siedemnastu metrów, ale piłka odbiła się od Igora Lewczuka i zmierzała w kierunku bramki. Kuciak wykazał się nie lada refleksem i odbił piłkę na rzut rożny.

2015.10.22_Legia_-_Club_Brugge_(19)

W 61. minucie swoimi umiejętnościami musiał się popisać z kolei Sébastien Bruzzese – z ponad 20 metrów na mocny strzał zdecydował się Jodłowiec, a bramkarz gości z trudem wypiąstkował piłkę do boku.” (cyt. za: 90minut.pl). „Po chwili na bramkę Belgów uderzał Tomasz Brzyski, strzał był również mocny, ale tym razem Bruzzese złapał piłkę.” (cyt. za: legia.sport.pl). „Goście dopiero po 20 minutach zaczęli znów groźniej atakować, a Legia się cofnęła. Diaby umieścił nawet piłkę w siatce bramki Kuciaka, ale sędzia odgwizdał w akcji z 70. minuty spalonego.” (cyt. za: legia.sport.pl).

2015.10.22_Legia_-_Club_Brugge_(23)

Nemanja Nikolić był niewidoczny w meczu z Brugią, a cztery dni wcześniej zaliczył hat-tricka w meczu ekstraklasy.

Po przestoju w grze, groźniej zaatakowała Legia. W 81. minucie „(…) szansę na pięknego gola miał Tričkovski, zamykając dośrodkowanie z lewej strony przy dalszym słupku. Niepilnowany skrzydłowy Legii złożył się do strzału z półobrotu, ale nie trafił w futbolówkę. Chwilę później Kucharczyk popędził na lewym skrzydle, z linii końcowej zagrał do Michała Pazdana, a strzał reprezentanta Polski zdołała zablokować obrona.” (cyt. za: 90minut.pl). „Za moment Kuciaka chciał zaskoczyć Jose Izquierdo, jednak Słowak był dobrze ustawiony.” (cyt. za: legionisci.com).

Mecz zakończył się remisem, który z przebiegu spotkania był sprawiedliwy. W pierwszej połowie przewagę miała Brugia, a w drugiej Legia. Remis nie zadowalał żadnej ze strony, bo ich strata do FC Midtjylland po trzech kolejkach wynosiła aż pięć punktów. Słabszą grę Brugii w drugiej połowie można trochę tłumaczyć faktem, że myślami byli przy szlagierowym meczu z Anderlechtem. Legia, po zwycięstwie nad Cracovią, w której pokazała zaangażowanie i waleczność, raczej zawiodła. Tym bardziej, że w dwóch domowych meczach w fazie grupowej Ligi Europy zdobyła tylko punkt.

 

22 października 2015 r., godz. 21:05 – Warszawa, Stadion Legii / Stadion Wojska Polskiego

III kolejka Ligi Europy 2015/2016, grupa „D”

Legia Warszawa 1-1 Club Brugge KV

Bramki: Michał Kucharczyk (51 min.) – Davy De fauw (39 min.).

Legia: 12. Dušan Kuciak – 28. Łukasz Broź, 4. Igor Lewczuk, 25. Jakub Rzeźniczak, 17. Tomasz Brzyski – 6. Guilherme (46 min., 8. Ondrej Duda), 3. Tomasz Jodłowiec, 2. Michał Pazdan, 37. Dominik Furman (46 min., 20. Ivan Tričkovski), 18. Michał Kucharczyk – 11. Nemanja Nikolić (76 min., 99. Aleksandar Prijović).

Rezerwowi, którzy nie zagrali: 1. Arkadiusz Malarz, 19. Bartosz Bereszyński, 23. Stojan Vranjes, 9. Marek Saganowski.

Trener: Stanisław Czerczesow (Rosja).

Brugge: 16. Sébastien Bruzzese – 19. Thomas Meunier, 44. Brandon Mechele, 24. Stefano Denswil, 63. Boli Bolingoli-Mbombo (68 min., 28. Laurens De Bock) – 10. Abdoulay Diaby (71 min., 55. Tuur Dierckx), 3. Timmy Simons, 2. Davy De fauw, 20. Hans Vanaken, 22. José Izquierdo – 9. Jelle Vossen (80 min., 17. Leândro Pereira).

Rezerwowi, którzy nie zagrali: 38. Sinan Bolat, 4. Oscar Duarte, 6. Claudemir, 21. Dion Cools.

Trener: Michel Preud'homme.

żółta kartka: Rzeźniczak (50 min.).

sędziowali: Harald Lechner jako sędzia główny, Maximilian Kolbitsch i Andreas Heidenreich jako sędziowie liniowi, Alexander Harkam i Julian Weinberger jako dodatkowi sędziowie asystenci oraz Andreas Staudinger (wszyscy Austria) jako sędzia techniczny.

delegat UEFA: Harry M. Been (Holandia).

temperatura: 7C.

widzów: 16 320.

 

Źródła: własne, 90minut.pl, uefa.com, sport.tvp.pl, meczyki.pl, legia.com, sportowefakty.wp.pl, legia.sport.pl, eurosport.onet.pl, legionisci.com.

piątek, 30 grudnia 2016
Higuain przerwał złudzenia

W meczu II kolejki fazy grupowej Ligi Europy, Legia przegrała z SSC Napoli 0:2 po golach Driesa Mertensa i Gonzalo Higuaina. Spotkanie rozegrano w czwartek 1 października 2015 r. w Warszawie

Henning Berg, dla którego, jak się spodziewano mecz z Napoli był pożegnaniem z warszawską publicznością postanowił wystawić aż pięciu obrońców i posadzić na ławce najlepszego strzelca Legii w sezonie, czyli Nemanję Nikolicia (13 goli w 19 meczach). To był wyraźny sygnał, że Legia będzie nastawiona na grę z kontrataku, przy szczelnej grze w obronie.

Z pierwszym gwizdkiem sędziego goście przejęli inicjatywę, ale wcale nie rzucili się do huraganowych ataków. „W 6. minucie Manolo Gabbiadini podał z lewej strony pola karnego do Driesa Mertensa, który po przebiegnięciu z piłką kilku metrów oddał [lekki – przyp. blog] strzał, ale Dušan Kuciak bez problemu złapał piłkę.” (cyt. za: 90minut.pl).

2015.10.01_Legia__Napoli_1

Czy o takim wyniku zdawał się marzyć Henning Berg?

W 15. minucie „Mertens uderzył bez przyjęcia po dograniu ze skrzydła, ale piłka przeleciała obok prawego słupka.” (cyt. za: legionisci.com). Po chwili „Kalidou Koulibaly chciał podać futbolówkę do swojego bramkarza, jednak zrobił to zbyt słabo i Aleksandar Prijović przejął piłkę, a następnie - będąc przy linii końcowej boiska - podał do wbiegającego Ivana Tričkovskiego, lecz Macedończyk źle trafił w futbolówkę i ta poleciała obok bramki. W 24. minucie z dalszej odległości uderzył Prijović, jednak Gabriel bez trudu złapał piłkę.” (cyt. za: 90minut.pl). Cztery minuty później José Callejón wycofał piłkę w polu karnym do Davida Lópeza, a po jego strzale piłkę z linii bramkowej wybił Michał Pazdan. Piłkę próbował dobijać Manolo Gabbiadini, ale niedokładnie uderzył piłkę i trafiła ona w Dušana Kuciaka. To była najgroźniejsza akcja w całej pierwszej połowie i powinna zakończyć się bramką dla gości.

 „W 34. minucie Michał Kucharczyk zakręcił na lewym skrzydle obrońcami, spróbował podkręconego strzału, z którymi poradził sobie Gabriel.” (cyt. za: legionisci.com). Napoli miało przewagę, ale gospodarze grali z dużym zaangażowaniem. Napoli grało spokojnie, cierpliwie i rozważnie, dla nie forsowali temoa, jakby strzelenie bramki było tylko kwestią czasu. Legioniści bronili się, czekali na kontry, ale grali z zaangażowaniem, jakiego w ligowych meczach u siebie zdecydowanie im brakowało.

W 51. minucie po wrzutce z prawego skrzydła zaskoczyć Kuciaka chciał David Lopez, lecz bramkarz był czujny i nie dał się pokonać.” (cyt. za: legionisci.com). Dwie minuty później José Callejón otrzymał podanie z głębi pola od Mirko Valdifiori’ego i wbiegł w pole karne. Dośrodkował piłkę spod linii końcowej pola karnego, mimo obecności Tomasza Brzyskiego i Igora Lewczuka. Piłka trafiła na siódmy metr, gdzie liczący zaledwie 169 cm Mertens oddał strzał głową, wykorzystując „krycie na radar” Jakuba Rzeźniczaka (183 cm). Kuciak nie miał żadnych szans i Napoli objęło zasłużone prowadzenie 1:0.

2015.10.01_Legia__Napoli_5

Piłkarze Napoli wracają na własną połowę po zdobyciu pierwszej bramki.

Mertens strzelił poprzedniego gola na stadionie Legii 1401 dni (3 lata, 10 miesięcy i 1 dzień) temu, podczas meczu fazy grupowej Ligi Europy Legia – PSV Eindhoven 0:3. W pierwszym meczu miedzy tymi klubami, gdy PSV wygrało u siebie 1:0, to jedyną bramkę też zdobył Mertens!

Dwie minuty później po utracie bramki Legia mogła wyrównać! Najpierw strzał Pirijovicia został zablokowany przez Vlada Chiricheșa, a po dośrodkowaniu Tomasza Brzyskiego z rzutu rożnego piłkę głową uderzył Christian Maggio i omal nie pokonał Gabriela, ale na jego szczęście piłka trafiła w poprzeczkę. To było zresztą symboliczne, że najgroźniejszy strzał na bramkę Napoli w całym meczu wcale nie oddał piłkarz Legii. To smutne…

Legia „po stracie gola zaatakowała Włochów. Przycisnęła gości (…) Zareagował Berg, który wpuścił na boisko Nikolicia i kreatywnego Ondreja Dudę. Tej ułańskiej ofensywy starczyło jednak na kilka minut. A jeśli już polska drużyna się odkrywała, to Napoli bardzo groźnie kontrowało.” (cyt. za: sportowefakty.wp.pl).

2015.10.01_Legia__Napoli_6

Rzadki widok – piłka w pobliżu pola karnego Napoli.

W 64. minucie jeden z Włochów dopadł wybitej z pola karnego piłki, lecz jego próbę ofiarnym wślizgiem zdołał zablokować Guilherme. Kilka minut potem po centrze z rzutu wolnego i główce Koulibaly’ego znów świetnie odnalazł się Dries Mertens. Tym razem zwycięsko z pojedynku z nim wyszedł już jednak Dusan Kuciak. Dwadzieścia minut przed końcem regulaminowego czasu gry zagroził wprowadzony po przerwie Nemanja Nikolić, ale strzał najlepszego strzelca Legii wyłapał Gabriel. W 73. minucie podopieczni Henninga Berga nie wykorzystali dotychczas najlepszej okazji. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego w powietrzu walkę wygrał Tomasz Jodłowiec, ku jego zaskoczeniu z piłką minął się bramkarz rywali, lecz polski pomocnik spudłował.” (cyt. za: legionisci.com)

Następne dwie minuty mogły przynieść nokaut gospodarzy, ponieważ Napoli przeprowadziło trzy doskonałe sytuacje. W 74. Minucie Allan „wykorzystał wspaniałe zgranie piętą jednego z kolegów i praktycznie od środkowej linii boiska samotnie pędził na bramkę Kuciaka” (cyt. za: legia.com), ale strzelił obok słupka. Dwie minuty później po zagraniu piłki z głębi pola Gabbiadini oddał strzał z powietrza wykorzystując niezdecydowanie Igora Lewczuka. Kuciak niepewnie łapał piłkę, ale więcej było strachu niż realnego zagrożenia. Po kilkudziesięciu sekundach mieliśmy deja vu, bo Allan znalazł się w identycznej sytuacji, jak dwie minuty wcześniej. Tym razem zdecydował się… no właśnie, na co? Niby podanie, a może strzał. W każdy razie, Legia znowu miała szczęście.

Gdy wydawało się, że Legia dowiezie do końca minimalną porażkę, niesamowitym kunsztem technicznym błysnął wprowadzony zaledwie siedem minut wcześniej Gonzalo Higuain. Argentyńczyk otrzymał piłkę przed polem karnym i biegł wzdłuż linii „szesnastki”, nic nie robiąc sobie z piątki (!!!) legnionistów. Następnie oddał mierzony strzał w okienko bramki Kuciaka. Napoli objęło prowadzenie 2:0. Przy strzale Higuaina najwięcej niezdecydowania wykazał „Rzeźnik”.

Przewaga Napoli w tym spotkaniu była zdecydowana, ale nie przygniatająca. To nie był mecz, w którym Legia cały czas broniła się, a goście ostrzeliwali jej bramkę. Oczywiście Napoli miało przewagę i kontrolowało przebieg spotkania, a Legia, choć potrafiła przedostać się na połowę gości, to nie była w stanie poważnie zagrozić bramce Gabriela. Trudno było gospodarzom wymienić kilka celnych podań. Bezsilność i niemoc legionistów była aż nadto widoczna, ale poziom zaangażowania był wysoki. Trudno było oprzeć się wrażeniu, że klub z Neapolu przyjechał, aby zdobyć trzy punkty najmniejszym nakładem sił i cel osiągnęli, pokazując gospodarzom, ile im brakuje do europejskiego poziomu. A przecież Napoli było osłabione brakiem Pepe Reiny, Marka Hamsika i kontuzjowanego Lorenzo Insigne, a Higuain wszedł na ostatnich trzynaście minut. Ivan Strinić i Raul Albiol całe spotkanie spędzili na ławce rezerwowych.

 

1 października 2015 r., godz. 21:05 – Warszawa, Stadion Wojska Polskiego

II kolejka Ligi Europy 2015/2016, grupa „D”

Legia Warszawa 0-2 SSC Napoli

Bramki: Dries Mertens (53 min.) i Gonzalo Higuaín (84 min.).

Legia: 12. Dušan Kuciak – 19. Bartosz Bereszyński, 25. Jakub Rzeźniczak, 2. Michał Pazdan (89 min., 47. Rafał Makowski), 4. Igor Lewczuk, 17. Tomasz Brzyski – 20. Ivan Tričkovski (62 min., 8. Ondrej Duda), 6. Guilherme, 3. Tomasz Jodłowiec, 18. Michał Kucharczyk (62 min., 11. Nemanja Nikolić) – 99. Aleksandar Prijović.

Rezerwowi, którzy nie zagrali: 1. Arkadiusz Malarz, 28. Łukasz Broź, 23. Stojan Vranjes, 9. Marek Saganowski.

Trener: Henning Berg (Norwegia).

Napoli: 22. Gabriel – 11. Christian Maggio, 21. Vlad Chiricheș, 26. Kalidou Koulibaly, 31. Faouzi Ghoulam – 5. Allan (85 min., 94. Nathaniel Chalobah), 6. Mirko Valdifiori, 19. David López – 7. José Callejón (77 min., 9. Gonzalo Higuaín), 23. Manolo Gabbiadini, 14. Dries Mertens (72 min., 77. Omar El Kaddouri).

Rezerwowi, którzy nie zagrali: 1. Rafael, 3. Ivan Strinić, 8. Jorginho, 33. Raul Albiol.

Trener: Maurizio Sarri.

żółta kartka: Rzeźniczak (44 min.).

sędziowali: Michális Koukoulákis jako sędzia główny, Alexandros Grevenis i Chrysoula Kourompylia jako sędziowie liniowi, Athenasios Giachos i Andreas Pappas jako dodatkowi sędziowie asystenci oraz Christos Baltas (wszyscy Grecja) jako sędzia techniczny.

delegat UEFA: Oleg Harlamov (Estonia)

temperatura: 8C.

widzów: 26 357.

 

Źródła: własne, 90minut.pl, uefa.com, sport.tvp.pl, legia.com, eurosport.onet.pl, legionisci.com, legia.sport.pl, sportowefakty.wp.pl, rp.pl.

środa, 28 grudnia 2016
SSC Napoli – rywal Legii Warszawa

Rywalem Legii Warszawa w fazie grupowej z Ligi Europy 2015/2016 był włoski klub SSC Napoli, który dopiero w ostatnich latach zaczyna nawiązywać do sukcesów z końca lat osiemdziesiątych minionego stulecia, gdy grał w nim Diego Armando Maradona.

Historia

Pierwszym klubem założonym w Neapolu (protoplastą Napoli) był Naples Foot-Ball&Cricket Club. Klub założył w 1904 r. żeglarz William Poths i jego współpracownik Hector M. Bayon. W pierwszym meczu wygrali 3:2 z angielską załogą statku „Arabik”. W 1906 r. nazwa klubu została skrócona do Naples Foot-Ball Club. W tamtym czasie kluby z południa Włoch nie były dopuszczone do rozgrywek mistrzowskich, dlatego klubowi z Neapolu pozostawały mecze z żeglarzami i w mniej znaczących rozgrywkach, jak np. Lipton Challenge Cup, przeznaczonym dla klubów z południowych Włoch i Sycylii. W latach 1909-1915 rozgrano sześć edycji, w których aż pięciokrotnie w finale spotkały się Naples FBC i Palermo FBC. Piłkarze Naples trzykrotnie wygrali (1909 – 4:2, 1911 – 2:1, 1914 – 2:1), a dwukrotnie ponieśli porażkę (1910 – 1:4, 1912 – 0:6). W 1912 r. powstał klub Internazionale Napoli. Obie drużyny zadebiutowały w mistrzostwach Włoch w sezonie 1912/1913, a po I Wojnie Światowej połączyły się w Foot-Ball Club Internazionale-Naples, znany także jako FBC Internaples.

W sierpniu 1926 r., gdy prezydentem klubu był Giorgio Ascarelli, zmieniona została nazwa klubu na Associazione Calcio Napoli (AC Napoli) i ta data podawana jest jako oficjalna data założenia SSC Napoli. W tamtym czasie gwiazdą klubu był Attila Sallustro.

Awans do Serie A został wywalczony pod wodzą trenera Williama Garbutta, a następnie Napoli dwukrotnie zajęło trzecie miejsca we włoskiej ekstraklasie (1932/1933 i 1933/1934). W 1942 r. Napoli spadło do Serie „B” i przeniosło się ze zniszczonego wskutek bombardowań Stadio Giorgio Ascarelli (Stadio Pertenopeo) na Stadio Arturo Collana (Stadio XXVIII Ottobre, Stadio della Liberazione). W 1959 r. Napoli przeniosło się na Stadio San Paolo (pierwotna nazwa – Stadio del Sol). Pierwsze trofeum zostało wywalczone trzy lata później, gdy Napoli pokonało Spal Ferrara 2:1 w finale Pucharu Włoch.

25 czerwca 1964 r. klub ponownie zmienił nazwę. Tym razem na Sociata Sportiva Calcio Napoli, czyli w skrócie SSC Napoli. Rok później wywalczył awans do włoskiej elity i Coppa delle Alpi, czyli Puchar Alp – turniej z udziałem klubów włoskich i szwajcarskich. W sezonie 1967/1968 Napoli sięgnęło po pierwsze w historii klubu wicemistrzostwo Włoch. Najbardziej znanymi piłkarzami w tamtym okresie byli Dino Zoff, Jose Altafini i Omar Sivori i Antonio Juliano. W sezonach 1970/1971 i 1973/1974 klub wywalczył kolejne dwa trzecie miejsca w lidze i w sezonie 1974/1975 zadebiutował w europejskich pucharach, a dokładniej w Pucharze UEFA. W tym samym sezonie Napoli wywalczyło także drugie w historii klubu wicemistrzostwo Włoch. Następnie „Azzuri” pokonali angielski Southampton 4:1 w dwumeczu o Coppa di Lega Italo-Inglese (Anglo-Italian League Cup), a w finale Pucharu Włoch 1976 rozbili Hellas Weronę 4:0. W sezonie 1976/1977 Napoli odpadło dopiero w półfinale Pucharu Zdobywców Pucharów. Następnie „Błękitni” wywalczyli trzecie miejsce w sezonie 1980/1981, ale zamiast spodziewanych sukcesów było pikowanie w dół tabeli i obrona przed spadkiem w 1983 r. W kolejnym sezonie Napoli zajęło 12. miejsce z punktem przewagi nad strefą spadkową i niespodziewanie sprowadziło uważanego wówczas za najlepszego piłkarza świata – Diego Armando Maradonę. 30 czerwca 1984 r. klub przeprowadził najdroższy wówczas transfer w historii płacąc za Argentyńczyka 12 mln euro (według en.wikipedia.org), według niektórych źródeł 10 mln dolarów (według nowiny24.pl), a według weszlo.com 14 mln dolarów. Diego wylądował na lotnisku i przywitało go 253 dziennikarzy, 78 fotografów i tłumy kibiców. „Gdy przybył do Neapolu całe miasto przyszło na stadion tylko po to, by go zobaczyć na żywo. Wziął piłkę, pokazał trzy żonglerskie sztuczki i mieszkańcy Neapolu znaleźli się w siódmym niebie” (cyt. za: „Legendarne postacie futbolu”).

Niektórzy uważają, że transfer sfinansowała Kamorra, czyli „oczywiście neapolitańska mafia, której macki docierały, docierają i docierać będą do najprzeróżniejszych dziedzin tamtejszego życia społecznego. Futbol interesował ich zawsze – potrafił przynieść dochody, był elementem dodającym splendoru, budował pozycję w organizacji i poza nią. Zwolennicy teorii spiskowej przekonują, że Maradona był potrzebny mafii by… uszczęśliwiać ludzi.” (cyt. za: weszlo.com). Potwierdzeniem tej tezy były zdjęcia Maradony z wysoko postawionymi członkami rodziny Giuliano (jednej z najważniejszych w neapolitańskiej mafii). Wracając do finansującego transfer, to inne źródła podają, że „lokalni politycy wykorzystali znajomości w branży bankowej by załatwić klubowi kredyt” (cyt. za: nowiny24.pl). Inni podają, że pieniądze na transfer pochodziły od mafii i władz miasta, ale czy można się dziwić skoro obecny właściciel „Gli Azzurri” powiedział: „Jesteśmy państwem rządzonym przez mafię, a Neapol to ich stolica.” (cyt. za: weszlo.com).

Mural z Maradoną w Neapolu.

Źródło: weszlo.com.

Rzadko się zdarza, że klubowe dzieje można tak łatwo łączyć z postacią jednego piłkarza, ale (…) dzieje SSC Napoli można podzielić na trzy okresy – przed Marodoną (1926-1984), z Maradoną (1984-1991) i po Maradonie.” (cyt. za: „Puchar UEFA”). Rola jaką Argentyńczyk odegrał dla klubu była niezwykła. To w czasie jego siedmioletniej gry dla „Azzurrich”, klub dobył jedyne dwa tytuły mistrza Włoch, Puchar Włoch, Superpuchar i Puchar UEFA, a on sięgnął z reprezentacją Argentyny po mistrzostwo i wicemistrzostwo świata. To był najpiękniejszy okres zarówno w historii klubu z Neapolu, jak i w karierze Argentyńczyka. Nie może więc dziwić, że niekiedy nazwa klubu jest potocznie zmieniana na SSC Maradona!

„Boski Diego” wsparty przez Ciro Ferrarę, Salvatore Bagniego i Fenrando De Napoli, podniósł Napoli ku ligowemu szczytowi. W sezonie 1984/1985 „Błękitni” zajęli rozczarowujące ósme miejsce. W sezonie 1985/1986 wywalczyli trzecie miejsce w lidze, ale w sezonie 1986/1987 wywalczyli dublet zwyciężając w lidze i Pucharze Włoch (3:0 i 1:0 z Atalantą Bergamo). 10 maja 1987 r. to dzień, który na zawsze zapisał się w historii klubu. Remis z Fiorentiną przyniósł scudetto. A swoją drogą to był pierwszy triumf w Serie A klubu z północy Włoch, co zapewniło Maradonie dozgonny tytuł legendy klubu. Meczy nie wygrywał sam, ale nikt nie ma wątpliwości, że bez niego Napoli wyglądałoby zupełnie inaczej. „Dla Maradony pisano wiersze, stawiano mu statuy, tworzono murale – wyrazom kultu nie było końca. Podobno 25% mężczyzn urodzonych w Neapolu w tamtym okresie dostało imię „Diego”, więcej – nawet wiele dziewczynek nazwano „Diega”. Podczas pewnych wyborów dwadzieścia tysięcy osób zagłosowało na niego (choć rzecz jasna nie kandydował), co unieważniło elekcję (…) Ma swój plac w mieście – Diego Armando Maradona Montesanto, ma też swoją kapliczkę. Pokochano go za tytuły, za to, że dał miastu sukcesy, ale też dlatego, że uznali go za swojego. Był znienawidzony w całej Italii tak samo jak i oni. Pochodził z biedoty, miał w sobie fantazję, ale i duszę buntownika – wielu neapolitańczyków definiowały podobne cechy. Ostatecznie futbol zgotował Neapolowi test na tożsamość podczas Italia 90′, kiedy Włochy i Argentyna zmierzyły się w półfinale mundialu na San Paolo. Napisali mu wtedy na bannerze: Italia w naszych pieśniach, Maradona w naszych sercach.” (cyt. za: weszlo.com).

Po „dublecie zaangażowano brazylijskiego napastnika – Carecę z Sao Paulo, który wraz z Maradoną i Bruno Giordano stworzył w przedniej linii tercet nazwany MAGICA (Maradona – Giordano – Careca).” (cyt. za: „Puchar UEFA”). W sezonie 1987/1988 Napoli doznało niewytłumaczalnego spadku formy. W ostatnich czterech meczach wywalczyło tylko punkt i tytuł świętował AC Milan. Podobno na takim rozstrzygnięciu zyskała też kamorra… W Pucharze Europy Napoli nie powiodło się, bowiem szybko odpadło z Realem Madryt, ale rok później wywalczyło Puchar UEFA! Jedyne w historii klubu trofeum w rywalizacji europejskiej, a jednocześnie jedyna takie trofeum Maradony, co jeszcze bardziej podkreślało jago znaczenie i przywiązanie dla klubu. Triumf w Pucharze UEFA przyćmił druzgocącą wpadkę w finale Pucharu Włoch (1:0, 0:4 z Sampdorią Genua). W sezonie 1989/1990 Napoli drugie mistrzostwo Włoch, choć działo się to w kontrowersyjnych okolicznościach. Napoli wyprzedziło bowiem AC Milan, a dwa punkty otrzymało za walkower w wyjazdowym meczu z Atalantą, gdy Alemao (według innych źródeł – Careca) został trafiony w głowę monetą stulirową rzuconą przez jednego z kibiców gospodarzy.

Po mundialu rozegranym w 1990 r. we Włoszech, Napoli jeszcze sięgnęło po Superpuchar Włoch (5:1 z Juventusem), ale później rozpoczął się stopniowy upadek klubu i jego legendy. W kwietniu 1991 r. w organizmie Maradony wykryto kokainę, co spowodowało piętnastomiesięczną dyskwalifikację i zakończenie przygody z Napoli.

W sezonie 1994/1995 Napoli wystąpiło w Pucharze UEFA, a w kolejnym sezonie 1996/1997 dotarło do finału Pucharu Włoch, w którym przegrało z Vicenzą (1:0, 0:3 po dogrywce). W sezonie 1997/1998 „Azzurri” spadli do Serie B. Awans wywalczyli dopiero w sezonie 1999/2000, ale tylko na chwilę, bo w kolejnym powróciło na drugi front.

W sierpniu 2004 r. Napoli ogłosiło bankructwo z uwagi na długi przekraczające 70 milionów euro (których narobili szefowie Cobelii i Naldi)!!! Kibice nie odwrócili się od klubu, o czym świadczy, że na jednym z meczów Serie C został pobity rekord frekwencji. Mecz na San Paolo obserwowało… 51 tys. widzów! W ratowanie klubu zaangażował się rzymski producent filmowy Aurelio De Laurentis (jego produkcje nominowano do Oscara 38 razy), który wyłożył 30 milionów euro i rozpoczął zarządzanie klubem. Właściwie z uwagi na jego późniejsze zasługi dla klubu trzeba powiedzieć, że rozpoczął kolejny etap w historii klubu zwanej „po Maradonie”. Nazwa klubu została zmieniona na Napoli Soccer (!). Kibice protestowali, ale to był sposób na uniknięcie przejęcia długów po SSC Napoli.

Awans do Serie B był blisko już w sezonie 2004/2005, ale Napoli przegrało rywalizację o awans z lokalnym rywalem – Avellino 1:2. W maju 2006 r. nazwa klubu została zmieniona na Societa Sportiva Calcio Napoli, co oznaczało powrót do historycznej nazwy. W sezonie 2008/2009 startując w Pucharze UEFA, Napoli wróciło do europejskich pucharów po czternastu latach przerwy. „Azzurri” stopniowo odbudowywali swoją pozycję, aż wreszcie w sezonie 2011/2012 wywalczyło (czwarty w historii klubu) Puchar Włoch (2:0 z Juventusem), który był jednocześnie pierwszym trofeum Napoli od 1991 r. W meczu o Superpuchar Napoli uległo faworyzowanemu Juventusowi 2:4 po dogrywce. W sezonie 2012/2013 Napoli wywalczyło (piąte w historii klubu) wicemistrzostwo Włoch. W 2014 r. Napoli wywalczyło (piąty w historii klubu) Puchar Włoch (3:1 z Fiorentiną), trzeciej miejsce w lidze i Superpuchar Włoch (2:2 k. 6:5 z Juventusem). W 2015 r. klub z Neapolu został klasyfikowane na 3. miejscu w rankingu klubów prowadzonym przez IFFHS.

Nazwa, barwy i przydomki

Nazwa klubu zmieniała się tylko kilkukrotnie. Od 1 sierpnia 1926 r., czyli od założenia klubu brzmiała AC Napoli, a od 25 czerwca 1964 r. – SSC Napoli. 30 lipca 2004 r. klub został rozwiązany, ale od 6 września 2004 r. został reaktywowany pod nazwą Napoli Soccer. Od 24 maja 2006 r. ponownie nosi nazwę Societa Sportiva Calcio (SSC) Napoli, czyli klub sportowy piłki nożnej Napoli.

Neapol jest nadmorskim miastem, więc barwy klubu są błękitne i nawiązują do błękitnych wód Zatoki Neapolitańskiej. Odcienie i liczba odcieni zmieniała się na przestrzeni lat, ale zawsze w historii SSC Napoli barwy były błękitne. Dodatkowo, od 1920 r. wyraźnie odróżniają się od niebieskich barw włoskiej reprezentacji.

Herb Napoli zmieniał się na przestrzeni lat, ale zasadniczy element, czyli duża litera „N” umieszczona w kole pozostaje bez zmian. Tylko przez pierwsze dwa lata (1926-1928) herb nie zawierał tego elementu. Później zmieniał się tylko kolor litery i odcienie błękitu.

Historyczne herby SSC Napoli.

Źródło: napoli24h.pl.

Najbardziej znane przydomki klubu z Neapolu to „Azzurri” i „Gil Azzurri”, czyli „Błękitni”, co oczywiście nawiązuje do barw klubu. Piłkarze Napoli są także nazywani „Partenopei”, co nawiązuje do imienia mitycznej syreny Partenopy, której ciało zostało odnalezione na brzegu przez greckich założycieli miasta. „Partenopei” – tak we Włoszech określa się mieszkańców Neapolu. Nie można też zapomnieć o mało popularnym określeniu „ja ciucciarelli” co oznacza „małe osły” w lokalnym dialekcie. Nazwa została nadana po szczególnie słabych wynikach w latach 1926-1927. Nawiązanie do osła miało być obraźliwe, bowiem symbolem neapolitańskim jest czarny koń, a tymczasem klub przyjął osła jako maskotka o nazwie „O Ciuccio”.

Stadion

Stadio San Paolo, czyli Stadion Świętego Pawła to domowy obiekt Napoli. W trakcie II Wojny Światowej zniszczony został Stadio Partenopeo (Stadio Giorgio Ascarelli), a Napoli było zmuszone do rozgrywania swoich meczów na różnych obiektach. Najczęściej występowało na Stadio Arturo Collana (Stadio XXVIII Ottobre, Stadio della Liberazione).

Budowę nowego stadionu rozpoczęto w 1948 r., ale ukończono dopiero w 1959 r. W meczu otwarcia (6 grudnia 1959) Napoli pokonało w obecności 87.500 widzów Juventus Turyn 2:1. Stadion był wówczas drugim co do wielkości obiektem sportowym Italii i nazywał się Stadio del Sole, czyli Stadion Słońca.

Stadio del Sole.

Źródło: diariopartenopeo.it.

Swoje mecze na Stadio San Paolo rozgrywała reprezentacja, ale od 1970 r. obiekt był miejscem wielkich koncertów muzycznych (U2, Rolling Stones). Stadion był wielokrotnie modernizowany, a zwłaszcza przed UEFA Euro 1980, podczas którego rozegrano na tym obiekcie trzy mecze grupowe (Holandia – Grecja 1:0, RFN – Holandia 3:2, Anglia – Hiszpania 2:1) i mecz o 3. miejsce (Czechosłowacja – Włochy 1:1 k. 9:8).

Zasadniczą przebudowę przeszedł jednak przez Mistrzostwami Świata w 1990 r. Obiekt został zadaszony, dobudowano nowe sektory na koronie obiektu między dźwigarami dachu  i zlikwidowano miejsca stojące. W efekcie pojemność zmniejszyła się do 76 tys. miejsc. Na stadionie rozegrano dwa mecze grupowe (Argentyna – ZSRR 2:0, Argentyna – Rumunia 1:1), mecz 1/8 finału (Kamerun – Kolumbia 2:1 po dogrywce), ćwierćfinał (Anglia – Kamerun 3:2 po dogrywce) i półfinał (Argentyna – Włochy 1:1 k. 4:3).

Stadio San Paolo.

Źródło: vesuviolive.it.

Po mundialu obiekt podlegał zniszczeniom, ale sukcesy za czasów De Laurentiisa sprawiły, że stadion poddano kolejnym renowacjom, zwłaszcza na skutek występów w europejskich pucharach z Ligą Mistrzów na czele.

Pod koniec XX wieku padła propozycja, by przemianować go na Stadio Diego Maradona ze względu na niezwykły związek piłkarza z Napoli. Jednak włoskie prawo zezwalało wówczas na nadawanie patronatów jedynie osobom nieżyjącym od 10 lat lub dłużej.” (cyt. za: stadiony.net).

Pojemność stadionu wynosi 60.240 (330 miejsc dla prasy). Wymiary boiska wynoszą 110 m X 68 m, a moc oświetlenia 900 luxów. „Obecnie stadion sprawia przygnębiające wrażenie (…) ściany pokryte są zielonym mchem, zaciekami, grzybem – na pierwszy rzut oka wygląda to po prostu źle (…) wewnątrz kompleksu znajdują się sale gimnastyczne, boisko do koszykówki i sztuk walki” (cyt. za: legia.com). Nic więc dziwnego, że „De Laurentiis nazywa go sedesem i chce nowej areny.” (cyt. za: weszlo.com).

Sukcesy

Największymi sukcesami klubu są Puchar UEFA (1988/1989), dwa mistrzostwa Włoch (1986/1987, 1989/1990) i pięć Pucharów Włoch (1961/1962, 1975/1976, 1986/1987, 2011/2012, 2013/2014) oraz dwa Superpuchary Włoch (1990, 2014). Poza tym, Napoli wywalczyło również sześć wicemistrzostw (1967/1968, 1974/1975, 1987/1988, 1988/1989, 2012/2013, 2015/2016) i osiem trzecich miejsc w lidze (1933/1934, 1965/1966, 1970/1971, 1973/1974, 1980/1981, 1985/1986, 2010/2011, 2013/2014) oraz cztery finały Pucharu Włoch (1971/1972, 1977/1978, 1988/1989, 1996/1997) i jeden przegrany mecz o Superpuchar (2012). Dodatkowo, Napoli wygrywało rozgrywki mniej prestiżowe – Coppa di Lega Italo-Inglese (Anglo-Italian League Cup, 1976) i Coppa delle Alpi (1966).

W europejskich Pucharach (oprócz triumfu w Pucharze UEFA 1989) Napoli może pochwalić się półfinałem (1976/1977) i ćwierćfinałem Pucharu Zdobywców Pucharów (1962/1963) oraz półfinałem Ligi Europy (2014/2015).

Europejskie puchary

Napoli tylko raz awansowało do finału europejskiego pucharu i od razu był to zwycięski puchar. W sezonie 1988/1989 „Azzurri” eliminowali kolejno PAOK Saloniki (1:0, 1:1), 1. FC Lokomotive Lipsk (1:1, 2:0), Girondins Bordeaux (1:0, 0:0), Juventus Turyn (0:2, 3:0 po dogrywce) i faworyzowany Bayern Monachium (2:0, 2:2), aby w finale spotkać się z VfB Stuttgart. W zespole z Badenii-Wirtembergii prowadzonym przez holenderskiego szkoleniowca Arie Haana występowali wówczas tacy piłkarze, jak Guido Buchwald, Srecko Katanec, Maurizio Gaudino i rozpoczynający wielką karierę Jurgen Klinsmann. W dwumeczu to jednak Napoli było lepsze (2:1, 3:3) i sięgnęło po Puchar UEFA. W drużynie oprócz Maradony (3 gole) występowali m.in. Brazylijczycy Careca (6 goli) i Alemao (1 gol), Andrea Carnevale (3 gole), Fernando De Napoli, Ciro Ferrara (1 gol). Warto dodać, że Careca razem z Gutschow’em (Dynamo Drezno) zostali najlepszymi strzelcami ówczesnej edycji Pucharu UEFA.

Piłkarze SSC Napoli świętują zdobycie Pucharu UEFA.

Źródło: uefa.com.

Mecze z polskimi klubami

Napoli tylko raz rywalizowało z polskim klubem. W sezonie 1976/1977 wyeliminowało Śląsk Wrocław w ćwierćfinale Pucharu Zdobywców Pucharów (0:0, 2:0). Legia rywalizowała z włoskimi klubami siedmiokrotnie, ale tylko raz wyeliminowała swojego rywala. W sezonie 1990/1991 wyeliminowała w ćwierćfinale Pucharu Zdobywców Pucharów – Sampdorię Genua, ówczesnego lidera Serie „A” (1:0, 2:2). Poza tym, legioniści przegrywali rywalizację z Interem Mediolan (dwukrotnie), AC Milan, Vicenzą Calcio, Udinese Calcio i SS Lazio. Legioniści z reguły remisowali jeden mecz, a drugi nieznacznie przegrywali. Bilans meczów Legii z włoskimi klubami w europejskich pucharach to 14 meczów – 2 zwycięstwa, 5 remisów, 7 porażek i bilans bramkowy 10:17.

Jeśli chodzi o rywalizację włosko-polską w klubowych rozgrywkach UEFA, to kluby z obu państw rywalizowały 29 razy i zwycięsko wyszły z 23 starć. Bilans meczów także jest korzystny dla Włochów – 59 meczów, 35 zwycięstw (59,32%), 17 remisów, 7 porażek (11,86%) i bilans bramkowy 108:64 (średni wynik 1,83:1,08). W rywalizacji uczestniczyło 13 włoskich klubów, a najczęściej grały – Juventus (5 razy), Inter i Udinese (po 4) i Parma (3), zaś z polski strony 12 klubów, a najczęściej – Legia (7), Widzew Łódź (5) i Wisła Kraków (4). Co do siedmiu zwycięstw nad włoskimi klubami, to odniosły je Legia, Widzew i Wisła (po 2) oraz Gwardia Warszawa.

Co ciekawe do sezonu 2015/2016 polski klub nigdy nie wygrał na wyjeździe z włoskim klubem. Zmienił to dopiero Lech Poznań, który jesienią 2015 r. sensacyjnie pokonał Fiorentinę (2:1).

Polacy w Napoli

Przed dwumeczem z Legią w barwach Napoli zagrał tylko jeden Polak. Igor Łasicki wiosną 2014 r. rozegrał jeden mecz w Serie „A”. W trakcie rywalizacji z Legią Łasicki był wypożyczony do SS Maceratese 1922. Latem 2016 r. Napoli zakontraktowało dwóch kolejnych polskich piłkarzy – Arkadiusza Milika i Piotra Zielińskiego.

Znani piłkarze w historii Napoli

Portal Napoli24h.pl wymienia jako legendy klubu następujących piłkarzy: Dino Zoff, Antonio Juliano, Antonio de Oliveira Filho „Careca” (Brazylia), Diego Armando Maradona (Argentyna), Ricardo Rogério de Brito Alemão” (Brazylia) Gianfranco Zola, Fabio Cannavaro i Paolo Cannavaro. A przecież w błękitnych barwach występowali (z różnym skutkiem) tak znani piłkarze, jak Omar Sivori, Jose Altafini (Brazylia), Ruud Krol (Holandia), Edmundo (Brazylia) i Ezequiel Lavezzi (Argentyna).

Wybór portalu częściowo uzasadniają klubowe, indywidulane rekordy (według stanu na dzień 2 października 2016 r.). Najwięcej meczów w barwach Napoli mają na swoim koncie: Giuseppe Bruscolotti – 511 (w latach 1972-1988), Antonio Juliano – 505 (1962-1978), Marek Hamsik – 412 (od 2007), Moreno Herrario – 396 (1977-1988) i Ciro Ferrara – 322 (1984-1994). Najwięcej ligowych występów zaliczył drugi w klasyfikacji Antonio Juliano – 394, a w tym 355 w Serie A.

Najwięcej bramek w oficjalnych meczach zdobył Diego Armano Maradona – 115 (1984-1991). Tuż za nim plasują się Atilla Sallustro – 108 (1926-1937), Edinson Cavani – 104 (2010-2013), Antonio Vojak – 103 (1929-1935) i Marek Hamsik – 101 (od 2007 r.). Kwestią czasu pozostaje, gdy Słowak stanie się najlepszym strzelcem w historii „Azzurrich”.

Najwięcej bramek w meczach ligowych (włączając wszystkie ligi na poziomie centralnym/krajowym) zdobył Attilla Sallustro – 106, a najwięcej goli w Serie A zdobył Antonio Vojak – 102. Najwięcej bramek w sezonie ligowym zdobył Gonzalo Higuain – 36 w sezonie 2015/2016. 26 lipca 2016 r. Higuain został wytransferowany do Juventusu Turyn za niebagatelną kwotę 90 mln euro, czym pobił rekord Edinsona Cavaniego (63 mln euro), jeśli chodzi o transfer z Napoli.

Tytuł króla strzelców włoskiej Serie A, czyli capocannoniere wywalczyło trzech „Azzurrich” – Diego Maradona z 15 golami w sezonie 1987/1988, Edinson Cavani z 29 golami w sezonie 2012/2013 i Gonzalo Higuain z 36 golami w sezonie 2015/2016.

Jeśli chodzi o trenerów to Napoli było prowadzone m.in. przez takich trenerów jak Ladislao Kubala, Ottavio Bianchi, Claudio Ranieri, Marcello Lippi, Vujadin Boskov, Luigi Simoni, Zdenek Zeman, Roberto Donadoni i Rafael Benitez.

Budżet i finanse

Giancarlo Abete za czasów swoich rządów włoską federacją mówił, że „Napoli to przykład dla innych klubów jak można rywalizować z krezusami z północy mając zbilansowany budżet. Aurelio De Laurentiis wie jak planować przyszłość, spokojnie wprowadzać zmiany i trzymać koszty pod kontrolą”. (cyt. za: weszlo.com).

Kluczowa liczba dla zrozumienia wszystkiego, co robi De Laurentiis: gdy w sezonie 10/11 Napoli zdobyło ligowy brąz lądując tylko za Milanem i Interem, ich dwuletni bilans finansowy ukazywał dziesięciomilionowy dochód, podczas gdy giganci z Mediolanu w tej samej tabelce musieliby wpisać łącznie blisko trzysta milionów strat. Podobno cała pierwsza jedenastka Napoli z tamtego sezonu zarabiała tyle samo, co jeden tylko Milan. Napoli nie jest skażone chorobą, która udławiła wiele włoskich klubów, a więc wieloletnim życiem ponad stan, długami, kredytami. De Laurentiis uczył się na błędach poprzedników i procentowy stosunek płac do budżetu jest bardzo zdrowy, w okolicach zalecanych 40%, podczas gdy u konkurencji często dwa razy więcej. Do tego dochodzi kilka transferowych majstersztyków z Cavanim na czele, dobre umowy sponsorskie, mądre inwestowanie pieniędzy otrzymywanych z tytułu praw telewizyjnych, zaciekła walka z miastem o nowy stadion i rozwój akademii (…) Oczywiście nie jest to facet święty, potrafił na prestiżowy mecz z Chelsea wywindować ceny biletów, co wśród często wywodzących się z biedoty zagorzałych kibiców wzbudziło ostrą reakcję, potrafi chlapnąć coś kontrowersyjnego, przekroczyć swoje kompetencje. Ogółem jednak lista jego grzechów jest nieporównywalnie krótsza niż lista jego zasług. Boisko boiskiem, tutaj może być różnie, raz lepiej raz gorzej, ale już fakt regularnej wspinaczki w rankingu Deloitte badającym siłę ekonomiczną klubów Europy mówi sam za siebie. Z obrotami rzędu 160 milionów znaleźli się na szesnastym miejscu na kontynencie za sezon 13/14 (ostatni, z którego dostępne są dane). W dziesięć lat od bankructwa są w doskonałej formie, a mają markę, z którą muszą liczyć się wszyscy. De Laurentiis rozwija dalej swoje wizje. Chce siatki klubów filialnych, chciałby odważniej stawiać na neapolitańczyków.” (cyt. za: weszlo.com).

Obecna drużyna

Trenerem drużyny jest Mauriozio Sarri (pracujący przez ostatnie trzy lata w Empoli), a w drużynie występowali tacy piłkarze, jak Gonzalo Higuain, Jose Callejon i Raul Albiol (sprowadzeni z Realu Madryt przez poprzedniego trenera – Rafaela Beniteza), a także Pepe Reina, Ivan Strinić, Kalidou Koulibaly, David Lopez, Dries Mertens Lorenzo Insigne i Marek Hamsik. W sezonie 2014/2015 Napoli zawiodło oczekiwania kibiców zajmując w Serie „A” (dopiero) piąte miejsce i niespodziewanie odpadając w półfinale Ligi Europy z Dnipro Dnipropietrowsk. „Napoli to klub z europejskiego topu, a świadczy o tym łączna wartość zawodników tej drużyny według portalu transfermarkt.de - 258,75 miliona euro.” (cyt. za: legia.com).

Podsumowanie

Obecnie Napoli znajduje się poza zasięgiem Legii, a korzystny rezultat zespół z Warszawy może zawdzięczać tylko szczęściu, przypadkowi lub zbiegowi okoliczności. Napoli nie jest potentatem z piękną historią, ale stopniowo nawiązuje do siedmiu lat chwały i sukcesów w erze Maradony.

Źródła: własne, 90minut.pl, legia.com, nowiny24.pl, weszlo.com, napoli24h.pl, uefa.com, stadiony.net, stadiumguide.com, transfermarkt.pl, pl.wikipedia.org, en.wikipedia.org, diariopartenopeo.it, vesuviolive.it. Encyklopedia Piłkarska FUJI – tom 18. Puchar Targów i UEFA, Wydawnictwo GiA, Katowice 1996, s. 135-138. B. Morlino, Legendarne postacie futbolu, Wydawnictwo Olesiejuk, Ożarów Mazowiecki 2012, s. 34-37. „Liga Europy 2015/2016. Skarb Kibica” – bezpłatny dodatek do „Przeglądu Sportowego” z dnia 17 września 2015 r., s. 12.

czwartek, 11 sierpnia 2016
Festiwal stałych fragmentów gry daje Legii fazę grupową Ligi Europy

W decydującym meczu IV rundy eliminacji Ligi Europy 2015/2016 warszawska Legia pokonała na własnym stadionie Zorię Ługańsk 3:2 (1:1) i po raz trzeci z rzędu awansowała do Ligi Europy. Aż cztery z pięciu goli padły ze stałych fragmentów gry – trzy z rzutów wolnych i jeden z karnego.

Gospodarze przystępowali do meczu z niewielką zaliczką z pierwszego meczu, gdy w Kijowie pokonali Zorię 1:0 po golu Michała Kucharczyka. Dobry nastrój niewątpliwie popsuła domowa porażka w ligowym meczu z Koroną Kielce 1:2, ale mimo wszystko Legia miała przewagę przed rewanżem. Nie może więc dziwić, że od pierwszego gwizdka sędziego gospodarze postanowili przyjmować piłkarzy Zorii na własnej połowie i pozwalać im na rozgrywanie piłki. Taka taktyka szybko mogła doprowadzić do wyrównania stanu rywalizacji. Już w 2 min. Michał Pazdan sfaulował przed polem karnym Iwana Petriaka i został ukarany żółtą kartką. Wprawdzie strzał z rzutu wolnego Żeljko Ljubenovicia był niecelny, to jednak ta sytuacja była poważnym ostrzeżeniem dla gospodarzy, że w tym meczu tak łatwo nie będzie.

W 5 min. Dominik Furman podał z głębi pola do Michała Kucharczyka, który oddał niedokładny strzał z szesnastu metrów, a bramkarz gości – Mykyta Szewczenko bez problemów złapał piłkę. Następnie Pazdan „po powietrznym pojedynku z Pietrakiem upadł na murawę tak niefortunnie, że doznał kontuzji łokcia i po chwili jego miejsce na boisku zajął Igor Lewczuk” (cyt. za: sportowefakty.wp.pl).

W 16 min. Tomasz Brzyski wykonywał rzut wolny (po faulu na Guilherme) i dośrodkowywał spod linii bocznej z odległości ponad trzydziestu metrów od bramki Zorii. Do piłki wyskoczyli Jakub Rzeźniczak, Aleksandar Prijović i Tomasz Jodłowiec. Wszyscy wbiegali w światło bramki, co na pewno miało wpływ na brak interwencji Szewczenki. Piłka wpadła do siatki i Legia objęła prowadzenie 1:0! W ten oto sposób Brzyski po raz drugi na stadionie Legii zdobył bramkę z centrostrzału, choć nie tak efektowną, jak w meczu z Lechem Poznań jesienią 2014 r.

W 26. minucie przyjezdni mogli wyrównać. Ze stałego fragmentu gry mocno wrzucił jeden z Ukraińców, ale żaden z jego kolegów nie zdołał zamknąć akcji w polu karnym Legii.” (cyt. za: legionisci.com). Dziesięć minut później Dmytro Chomczenowśkyj dośrodkował, a Petriak strzelił głową do tyłu, jednak Dusan Kuciak pewnie złapał piłkę. Po upływie kolejnych trzech minut goście doprowadzili do remisu. „Na 20 metrze niepotrzebnie Ołeksandra Karawajewa sfaulował Igor Lewczuk i arbiter przyznał gościom rzut wolny.” (cyt. za: legionisci.com). Dmytro Chomczenowśkyj oddał pewny strzał nad murem i pokonał Kuciaka. Zoria była, więc cały czas w grze, bo strzelenie przez nią kolejnej bramki dawało jej awans.

2015.08.27_Legia_-_Zoria_(6)

Dmytro Chomczenowśkyj przygotowuje się do oddania strzału, który przyniesie Zorii bramkę na 1:1.

W 45 min. groźną akcję przeprowadzili legioniści. Kucharczyk wbiegł w pole karne i podał do niewidocznego dotychczas Nemanji Nikolicia, ale uprzedził go obrońca. Po chwili okazało się jednak, że Nikolić i tak był na pozycji spalonej. „Arbiter przedłużył pierwszą połowę o dwie minuty, w czasie których żółtą kartkę za faul na Prijoviciu zarobił Siwakow. Dominik Furman spróbował powtórzyć wyczyn Brzyskiego z 16. minuty, tym razem z lewej strony, ale jego próba była nieskuteczna, dlatego wynik do przerwy nie uległ już zmianie.” (cyt. za: legia.com).

Pierwsza połowa była wyrównana, chaotyczna z dużą liczbą niedokładnych podań i nerwowości po obu stronach boiska, ale wynik premiował gospodarzy. Drugą połowę lepiej rozpoczęła Legia. W 49 min. Guilherme oddał strzał zza pola karnego, a piłka zakręciła tuż obok spojenia słupka z poprzeczką. W odpowiedzi już minutę później Ljubenović oddał strzał obok słupka zza pola karnego. Na następnie kapitan Zorii – Mykyta Kameniuka „huknął zza pola karnego,  ale strzał został zablokowany przez Rzeźniczaka” (cyt. za: legia.com).

Wynik cały czas był korzystny dla Legii, ale trudno powiedzieć, żeby Legia kontrolowała wydarzenia na boisku, nie mogąc dłużej utrzymać się przy piłce. Poza tym, każda akcja gości wprawiała kibiców gospodarzy w stan drżenia serca. Do 62 min. niewiele działo się na boisku.

Wtedy Kucharczyk po podaniu od Aleksandara Prijovicia oddał słaby strzał w kierunku bramki, a Guillherme odbił piłkę, która przelatywała mu miedzy nogami i zmyliła Szewczenkę, wpadając do bramki gości. Legia objęła prowadzenie 2:1!

Wydawało się, że w tym momencie wojskowi spokojnie utrzymają wynik i zapewnią sobie awans. Po pięciu minutach stało się jednak jasne, że legionistom wcale nie będzie łatwiej, bo Zoria po raz drugi doprowadziła do remisu i po raz drugi po strzale z rzutu wolnego! Po faulu Rzeźniczaka, pewny strzał z ponad dwudziestu metrów wykonał Rusłan Malinowski. Wydaje się, że Kuciak został chyba zmylony przez wbiegających w pole karne Jakuba Rzeźniczaka i Igora Lewczuka. Chwilę po stracie bramki trener Henning Berg wprowadził na boisko Ondreja Dudy w miejsce niewidocznego Nikolicia, chcąc wzmocnić środkową strefę boiska.

2015.08.27_Legia_-_Zoria_(8)

Za chwilę Rusłan Malinowski pokona Dusana Kuciaka.

Od zdobycia wyrównującej bramki Zoria miała przewagę, ale nie potrafiła stworzyć żadnej groźnej sytuacji. Na strachu gospodarzy. Warty odnotowania był tylko mocny strzał z pola karnego, który w 72 min. oddał Iwan Petriak, ale wprost w ręce Kuciaka. „Już w końcówce świetnie lewym skrzydłem ruszył Tomasz Jodłowiec, zgrał do środka do Prijovicia, a ten po obrocie z piłką uderzył minimalnie obok bramki.” (cyt. za: 90minut.pl).

W czwartej minucie doliczonego czasu gry Dominik Furman podał w pole karne do Ondreja Dudy, który został podcięty przez Jewhena Opanasenkę i sędzia Tobias Welz wskazał na „wapno”. Do „jedenastki” podszedł sam poszkodowany i pewnym strzałem pokonał Szewczenkę. 3:2 dla Legii!

2015.08.27_Legia_-_Zoria_(14)

Ondrej Duda przygotowuje się do wykonania jedenastki, która przypieczętuje trzeci z rzędu awans Legii do fazy grupowej Ligi Europy.

Kibice mogli odetchnąć z ulgą, bo stało się jasne, że Legia wywalczy upragniony awans. Do końca spotkania nic się nie zmieniło. Legia po raz drugi pokonała Zorię Ługańsk i z kompletem sześciu zwycięstw w eliminacjach Ligi Europy awansowała do fazy grupowej. Za sam awans Legia zarobi minimum 2,4 miliona euro, a do tego poprawi swoją pozycję w rankingu UEFA.

Zwycięstwo z Zorią nie przyszło Legii łatwo, a żeby było ciekawiej, to statystyki wskazywały na przewagę Ukraińców, którzy oddali więcej strzałów (10:6), więcej strzałów celnych (6:4) i wykonywali więcej rzutów rożnych (5:3). Legia mogła pochwalić się tylko większą liczbą spalonych (5:1) i fauli (16:15). Awans był celem i został osiągnięty, ale przebieg meczu i gra Legii wymagają analizy.

 

27 sierpnia 2015 r., godz. 21:00 – Warszawa, Stadion Wojska Polskiego

Mecz rewanżowy IV rundy eliminacji Ligi Europy 2015/2016

Legia Warszawa 3-2 Zoria Ługańsk

Bramki: Tomasz Brzyski (16 min., rzut wolny), Guilherme (62 min.), Ondrej Duda (90 min., rzut karny) – Dmytro Chomczenowśkyj (39 min.), Rusłan Malinowśkyj (66 min.).

Legia: 12. Dušan Kuciak – 19. Bartosz Bereszyński, 25. Jakub Rzeźniczak, 2. Michał Pazdan (7 min., 4. Igor Lewczuk), 17. Tomasz Brzyski – 6. Guilherme, 37. Dominik Furman, 3. Tomasz Jodłowiec, 99. Aleksandar Prijović (90 min., 9. Marek Saganowski), 18. Michał Kucharczyk – 11. Nemanja Nikolić (66 min., 8. Ondrej Duda).

Rezerwowi, którzy nie zagrali: 1. Arkadiusz Malarz, 20. Ivan Trickovski, 28. Łukasz Broź, 47. Rafał Makowski.

Trener: Henning Berg (Norwegia).

Zoria: 30. Mykyta Szewczenko – 39. Jewhen Opanasenko, 3. Michaił Siwakow, 99. Andrij Pylawśkyj (83 min., 44. Wjaczesław Czeczer), 6. Mykyta Kameniuka – 20. Ołeksandr Karawajew, 22. Željko Ljubenović (87 min., 10. Dżaba Lipartia), 5. Artem Hordijenko, 18. Rusłan Malinowśkyj, 37. Dmytro Chomczenowśkyj (58 min., 28. Pyłyp Budkiwśkyj) – 34. Iwan Petriak.

Rezerwowi, którzy nie zagrali: 91. Ihor Łewczenko, 16. Hryhorij Jarmasz, 8. Wjaczesław Tankowskyj, 24. Dmytro Hreczyszkin.

Trener: Jurij Wernydub.

żółte kartki: Pazdan (2 min.), Rzeźniczak (65 min.), Duda (90 min. + 4) – Kameniuka (37 min.), Siwakow (45 min. + 2), Budkiwśkyj (79 min.), Opanasenko (90 min. + 5).

sędziowali: Tobias Welz jako sędzia główny, Rafael Foltyn i Holger Henschel jako sędziowie liniowi i Robert Hartmann jako sędzia techniczny (wszyscy Niemcy).

widzów: 23.141 (według legionisci.com i sportowefakty.wp.pl), 23.163 (według 90minut.pl), ok. 24.000 (według eurosport.onet.pl).

 

Źródła: własne, 90minut.pl, uefa.com, sport.tvp.pl, legionisci.com, sportowefakty.wp.pl, legia.sport.pl, legia.com, eurosport.onet.pl.

czwartek, 21 lipca 2016
Gol Kucharczyka, awans i nic ponadto

W rewanżowym meczu III rundy eliminacji Ligi Europy 2015/2016 Legia Warszawa pokonała u siebie wicemistrza Albanii FK Kukesi 1:0 (0:0). Jedyną bramkę zdobył w 47. minucie Michał Kucharczyk. Legia nie zachwyciła, ale awansowała do kolejnej rundy. Mecz odbył się w czwartek 6 sierpnia 2015 r.

Przed rozpoczęciem spotkania losy awansu były przesądzone. Przerwanie pierwszego meczu na skutek rzucenia przez albańskich kibiców przedmiotu, który trafił w głowę Ondreja Dudy, skończyło się walkowerem na korzyść Legii. UEFA, choć mogła wykluczyć Albańczyków, przyjęła okoliczności łagodzące, mimo że za zachowanie kibiców, FK Kukesi już było karane. Tydzień wcześniej w Tiranie Legia prowadziła 2:1, a mecz został przerwany w 52. minucie.

Legia była aktywna i kontrolowała przebieg meczu od samego jego początku. Legioniści grali sporo na jeden kontakt, ale długimi chwilami wydawało się, że gospodarze grają w zwolnionym tempie. Albańczycy w ogóle nie kwapili się do ataków, jakby z góry byli pogodzeni z porażką, nie mówiąc o awansie.

2015.08.06_Legia_-_FK_Kukesi_(11)

Pierwszą groźną akcję przeprowadzili gospodarze. W 6. minucie Ondrej Duda strzelił sprzed pola karnego nad poprzeczką bramki strzeżonej przez Ervisa Koçiego. Dziesięć minut później dobrze zapowiadający się atak zaprzepaściło niecelne dośrodkowanie Bartosza Bereszyńskiego. Po chwili niecelny strzał oddał Michał Kucharczyk. W 21. minucie po zagraniu Tomasza Brzyskiego, „Kuchy” wywalczył rzut rożny. Jednak po dośrodkowaniu Dominika Furmana z rzutu rożnego Jakub Rzeźniczak oddał strzał głową, a piłka przeleciała tylko obok słupka. „Po pół godzinie mieliśmy dwie okazje dla Albańczyków - najpierw po dośrodkowaniu z rzutu wolnego Gledi Miciego bliski trafienia głową był Gent Jan Muca, następnie po rzucie rożnym” (cyt. za: legia.com) wykonywanym przez Erica Floresa, Birungueta próbował zaskoczyć Dusana Kuciaka sprytnym uderzeniem. W 34. minucie po zderzeniu dwóch piłkarzy FK Kukesi francuski sędzia Tony Chapron zarządził przerwę na uzupełnianie płynów. Nic dziwnego, w końcu tropikalny upał tego dnia o godzinie 21 sięgnął „tylko” 28C.

2015.08.06_Legia_-_FK_Kukesi_(5)

W 41. minucie Duda ograł dwóch rywali w bocznej strefie boiska i wbiegł w pole karne równolegle do linii końcowej a następnie oddał kąśliwy strzał zewnętrzną częścią prawnej stopy. Koci odbił piłkę przed pole karne, skąd Tomasz Brzyski oddał niecelny strzał. Piłka powędrowała kilka metrów nad poprzeczką. Po chwili gospodarze przeprowadzali szybką skrzydłem akcję, ale wślizg Renato Maloty przy linii końcowej zablokował Michała Żyrę. W tym starciu Żyro odniósł kontuzję, która wyłączyła go na… trzy miesiące. W miejsce młodego skrzydłowego wszedł Guilherme.

2015.08.06_Legia_-_FK_Kukesi_(8)

Renato Malota i Michał Żyro leżą na boisku po ostrym wślizgu Maloty. Żyro doznał w tej sytuacji kontuzji.

Druga połowa rozpoczęła się dla Legii najlepiej jak tylko mogła. W 47. minucie w walce o górną piłkę z Bereszyńskim upadł Gledi Mici i nie podnosił się z boiska. Nikt nie przerywał gry. Duda wymienił podania z Guilherme, a następnie podał na jedenasty metr do Kucharczyka, który mocnym strzałem zdobył pierwszą i jedyną bramkę w tym meczu.

W 57. minucie „Gui” podał w tempo do Aleksandara Prijovicia, który przeniósł piłkę nad poprzeczką. Cztery minuty później debiutu w Legii doczekał się Rafał Makowski, który zastąpił Michała Pazdana. Następnie Kucharczyk  z dalszej odległości strzelił obok słupka. Później „w polu karnym futbolówkę otrzymał Aleksandar Prijović, ale z ostrego kąta uderzył bardzo mocno i równie niecelnie” (cyt. za: legionisci.com). W 67. minucie „kąśliwie z obrębu pola karnego strzelił Kucharczyk, Koci "wypluł" futbolówkę, jednak próbujący zdążyć z dobitką Prijović popełnił faul na golkiperze gości, co nie umknęło uwadze sędziego” (cyt. za: sportowefakty.wp.pl). Po chwili za Kucharczyka wszedł Robert Bartczak.

2015.08.06_Legia_-_FK_Kukesi_(10)

W 71. minucie Brzyski uderzył z rzutu wolnego z dwudziestu metrów bardzo niecelnie. Minutę później „Legia ładnie wyprowadziła akcję z własnej połowy. Po szybkim rozegraniu futbolówki na 25 metrze otrzymał ją Guilherme. Wydawało się, że mógł podawać do jednego z kolegów, ale zdecydował się na uderzenie, które mu nie wyszło i golkiper z Albanii łatwo je wybronił. Goście zaś mieli problemy ze skonstruowaniem jakiegokolwiek ataku. Udało im się dopiero w 75. minucie, a zakończyli go niegroźnym strzałem zza pola karnego” (cyt. za: legionisci.com). Cztery minuty później Legia wyprowadziła groźną akcję zakończoną strzałem Brzyskiego sprzed pola karnego. Piłka odbiła się jeszcze od Bartczaka, ale Koci odbił ją przed siebie, a jeden z obrońców gości wybił na rzut rożny. W ostatniej minucie meczu Duda popisał się świetnym prostopadłym podaniem do Guilherme, ale Brazylijczyk, choć stanął „oko w oko” z Kocim, to miał za mało miejsca na skuteczny strzał i trafił w bramkarza.

2015.08.06_Legia_-_FK_Kukesi_(17)

Legia wygrała zasłużenie. Miała przewagę, częściej była w posiadaniu piłki, oddała więcej strzałów (15:6) i więcej strzałów celnych (5:2). Legioniści z łatwością przedostawali się przed pole karne gości, ale grali spokojnie, chwilami aż za spokojnie. Nawet w konstruowaniu ataku gospodarze grali sennie, nie forsując tempa. Świadczy o tym także liczba wykonywanych rzutów rożnych (3:1).

Jak podkreślał portal weszlo.com, Legia miała przed tym meczem pięć celów: (1) nie dopuścić do kompromitacji, czyli wygrać, (2) zapewnić rozrywkę kibicom, (3) dać pograć zmiennikom, (4) uniknąć kontuzji i (5) dać szansę pograć młodym. Realizację celów portal ocenił w następujący sposób: „Legia w skali szkolnej zasłużyła dziś tylko na tróję z plusem. Zaliczone, ale nie ma czym się chwalić”.

 

6 sierpnia 2015, godz. 21:00 - Warszawa (Stadion Wojska Polskiego)

Mecz rewanżowy III rundy eliminacji Ligi Europy 2015/2016

Legia Warszawa 1-0 FK Kukësi

Bramka: Michał Kucharczyk (47 min.)

Legia: 12. Dušan Kuciak – 19. Bartosz Bereszyński, 25. Jakub Rzeźniczak, 4. Igor Lewczuk, 17. Tomasz Brzyski – 33. Michał Żyro (45 min., 6. Guilherme), 37. Dominik Furman, 2. Michał Pazdan (61 min., 47. Rafał Makowski), 8. Ondrej Duda, 18. Michał Kucharczyk (68 min., 27. Robert Bartczak) – 99. Aleksandar Prijović.

Trener: Henning Berg (Norwegia)

Kukësi: 12. Ervis Koçi – 13. Rrahman Hallaçi, 5. Gentian Muça, 24. Renato Malota, 7. Gledi Mici – 17. Birungueta, 23. Besar Musolli, 16. Edon Hasani (50 min., 10. Ndriqim Halili), 9. Erick Flores, 19. Jean Carioca (82 min., 4. Ylli Shameti) – 18. Felipe Moreira (90 min., 8. Edison Qafa).

Trener: Marcello Troisi (Brazylia)

żółte kartki: Bereszyński (28 min.), Furman (53 min.) – Birungueta (58 min.).

sędziowali: Tony Chapron jako sędzia główny, Nicolas Danos i Alexandre Viala jako sędziowie liniowi oraz Wilfried Bien jako sędzia techniczny (wszyscy Francja)

widzów: 11 847

temperatura: 28C.

 

Źródła: własne, 90minut.pl, uefa.com, legia.sport.pl, eurosport.onet.pl, legionisci.com, legia.com, weszlo.com, sportowefakty.wp.pl, sport.tvp.pl.

wtorek, 19 lipca 2016
UEFA uczyniła sobie z polskich klubów dojną krowę

Jak wyliczył portal weszlo.com polskie kluby w ostatnim czasie z tytułu kar za zachowanie kibiców przekazały europejskiej centrali nieco ponad milion euro (stan na dzień 4 sierpnia 2015 r.).

Weszlo.com wzięło pod uwagę kary z ostatnich dwóch sezonów i kilka bardziej spektakularnych z poprzednich sezonów. Polskie kluby płaciły więc:

Legia Warszawa – 648 tys. euro,

Ruch Chorzów – 200 tys. euro,

Śląsk Wrocław – 125 tys. euro,

Lech Poznań – 80 tys. euro,

Piast Gliwice – 5 tys. euro.

Oczywiście część z tych kar jest zasadna, ale doniesienia medialne wskazują, że polskie kluby są karane także z absurdalnych powodów i można odnieść wrażenie, ze UEFA uwzięła się na polskie kluby. Ciągle słyszymy i czytamy o kolejnych karach, niekiedy za drobne przewinienia. Z drugiej strony chyba nikt szczegółowo nie analizował, czy odwołania polskich klubów są uwzględniane i jak to wygląda w innych państwach.

Część polskich mediów grzmiała (i słusznie), gdy Omonia Nikozja nie została ukarana za transparent swoich kibiców wywieszony podczas meczu z Jagiellonią Białystok – „Nasi dziadkowie gonili was aż do Berlina” z uciekającą swastyką.

Oprawa_kibiców_Omonii_Nikozja

Źródło: sport.interia.pl.

Nie można oprzeć się bowiem wrażeniu, że UEFA stosuje podwójne standardy i kluby z Europy Środkowo-Wschodniej traktuje bardziej restrykcyjnie, pobłażając klubom z najsilniejszych lig. Poza tym, czym jest milion euro dla UEFA, która jak pokazał przykład Michela Platini’ego zdaje się robić wałki na znacznie, znacznie większe kwoty…

Michel_Platini_zdjęcie_07.2016

Źródło: ctvnews.ca.


Źródła: własne, weszlo.com, sport.pl, sport.interia.pl, ctvnews.ca.

piątek, 15 lipca 2016
Wymęczone zwycięstwo Legii nad FC Botosani

W czwartek 16 lipca 2015 r. w pierwszym meczu II rundy eliminacji Ligi Europy 2015/2016 (nieskuteczna i niedokładna) Legia Warszawa pokonała FC Botosani 1:0 po bramce Słowaka Ondreja Dudy w 77. minucie. Legioniści nie zachwycili.

Gospodarze przystąpili do meczu nie tylko z celem w postaci zwycięstwa i awansu do kolejnej rundy eliminacji Ligi Europy, ale także odzyskania zaufania kibiców. Utrata tytułu mistrzowskiego w sezonie 2014/2015 i zdecydowana porażka w meczu o Superpuchar Polski 2015 z Lechem Poznań (1:3) sprawiły, że kibicom zaczęły puszczać nerwy. W końcówce meczu w Poznaniu kibice z Warszawy opuścili trybuny, zaś podczas meczu z Botosani na trybunie zajmowanej przez najwierniejszych i najgłośniejszych fanów pojawiły się dwa płótna o jakże wymownej treści – „Macie wygrywać, walczyć, zapier….. Kto tego nie pojmie niech stąd spierd…!” i „Od pół roku nie zasługujecie na nasz doping.”. W czasie wyczytywania składów kibice śpiewali „Legia to my”, a później m.in. „K…. mać Legia grać”, „Co wy robicie, wy naszą Legię hańbicie” i „Piłkarzyki pajacyki”.

2016.07.16_Legia_-_FC_Botosani_(0)

Legioniści nie sprawiali wrażenia kogoś, kto przejąłby się treścią transparentów, ponieważ grali podobnie, jak wiosną 2015 r., czyli wolno, niedokładnie i bez pomysłu. Raziła duża liczba strat i niecelnych podań. Chwilami gospodarze sprawiali wrażenie drużyny, która po raz pierwszy spotkała się na boisku. Widoczny był nie tylko brak zgrania, ale przede wszystkim brak jakiejkolwiek koncepcji gry. Trudno było oprzeć się wrażeniu, że Legii brakuje klasycznego rozgrywającego. Dodatkowo, irytowała duża liczba spalonych. Legioniści przez cały mecz aż dziewięciokrotnie byli łapani na ofsajdzie, podczas gdy rywale tylko jeden raz. Najczęściej (sześciokrotnie) na pozycji spalonej był jeden z nowych piłkarz Legii, trzykrotny król strzelców ligi węgierskiej – Nemanja Nikolić. Tłumaczył po meczu, że taki ma styl gry, czyli na granicy spalonego i musi przyzwyczaić się do nowych warunków gry (w nowym klubie i w nowym otoczeniu). Niby legioniści mieli przewagę, ale rywal niespodziewanie też potrafił długo utrzymywać się przy piłce, nawet na połowie gospodarzy. „To goście oddali pierwszy celny strzał i to oni wykonali pierwszy rzut rożny w meczu.” (cyt. za: „Przegląd Sportowy”).

Już w 3. minucie pewnym wejściem przed polem karnym Dominik Furman zatrzymał groźną akcję Botosani. W 8. minucie Michał Kucharczyk oddał fatalnie niecelny strzał z szesnastu metrów. Trzy minuty później Dušan Kuciak wybiegł pod linię szesnastu metrów, aby pewnie złapać piłkę po podaniu z głębi pola do jednego z piłkarzy gości. Siedem minut później Kuciak pewnie złapał piłkę po strzale Cipriana Brata z dystansu. Chwilę później po rzucie rożnym do dobrej sytuacji doszedł Dan Roman, ale nie trafił w bramkę.

2016.07.16_Legia_-_FC_Botosani_(3)

W 22. minucie Legia powinna objąć prowadzenie. Guilherme świetnie podał do Nikolicia, który stanął „oko w oko” z bramkarzem gości – Płamenem Ilijewem. Bułgar odbił piłkę do boku, gdzie znajdował się Kucharczyk i starał się dobić piłkę głową do bramki Botosani. Tak się jednak nie stało, bo Kucharczyk nie trafił w bramkę i potwierdził, że Robinem van Persie’m to on nie jest. Później na boisku nie działo się zbyt wiele. W 35. minucie z daleka niecelnie uderzył Radosław Dimitrow. Pięć minut później goście przeprowadzili kolejną groźną akcję. Paul Batin podał w pole karne, a piłkę na rzut rożny w ostatniej chwili wybił Jakub Rzeźniczak. W 41. minucie groźny, płaski strzał z narożnika pola karnego oddał Brata, a piłka minimalnie minęła dalszy słupek. W 44. minucie Ondrej Duda próbował strzelać piętą z ostrego kąta, ale wyszło z tego podanie do bramkarza. W trzeciej minucie doliczonego czasu gry na strzał z ponad trzydziestu metrów zdecydował się Dominik Furman, ale piłka przeleciała nad bramką gości. Schodzących na przerwę gospodarzy żegnały przeraźliwe gwizdy.

Początek drugiej połowy należał do gospodarzy, ale nie potrafili zdobyć bramki. Najpierw po trzydziestu sekundach Kucharczyk wbiegł w pole karne i chyba był faulowany przez George Mirona, ale gwizdek chorwackiego sędziego Ante Vučemilović-Šimunović Jr. milczał. W 49. minucie dobre dośrodkowanie Kucharczyka z narożnika boiska mógł wykorzystać Nikolić, który skoczył wyżej od dwóch obrońców, ale jego strzał głową był zbyt lekki i bramkarz pewnie złapał piłkę. Dwie minuty później Duda ograł obrońcę w polu karnym przy linii końcowej i podał na siódmy metr, gdzie Kucharczyk i Nikolić nie porozumieli się, który z nich ma oddać strzał.

2016.07.16_Legia_-_FC_Botosani_(6)

W 66. minucie przypomnieli o sobie goście. Raul Costin oddał strzał z rzutu wolnego z dwudziestu pięciu metrów, a Kuciak z trudem odbił piłkę. „Blisko kwadrans przed końcem starcia niepewnie po dośrodkowaniu z rzutu rożnego zachował się Ilijew, który błąd przy piąstkowaniu naprawił udanie broniąc próbę Jakuba Rzeźniczaka.” (cyt. za: 90minut.pl). Chwilę później Michał Żyro dośrodkował z bocznej strefy boiska, a debiutujący w Legii Aleksandar Prijović uprzedził Mirona i z kilku metrów uderzył piłkę nad bramką Rumunów. „Prijo” mógł zaliczyć typowe „wejście smoka”, bo na boisku pojawił się ledwie sześć minut wcześniej. W 74. minucie Łukasz Broź „efektownie minął trzech rywali, jednak zbyt długo zwlekał ze strzałem” (cyt. za: legia.sport.pl). Wreszcie w 77. minucie Legia objęła prowadzenie 1:0! Żyro dośrodkował w pole karne, skąd piłkę wybił Andrei Cordos. Ondrej Duda przyjął piłkę i z prawie dwudziestu metrów oddał znakomity strzał do bramki gości. Dwie minuty później Kucharczyk oddał kąśliwy strzał z narożnika pola karnego, ale Ilijew odbił piłkę. W drugiej minucie doliczonego czasu gry ponownie groźnie strzelił zza pola karnego Duda, ale tym razem Ilijew odbił piłkę. Wcześniej swoje okazje mieli także Kucharczyk i Żyro. Ostatecznie Legia nie powiększyła swojego dorobku bramkowego.

Schodzących z boiska legionistów żegnały gwizdy. Legia przeważała, była lepsza, oddała więcej strzałów (15:8), więcej celnych strzałów (8:2) i wykonała więcej rzutów rożnych (9:5), ale w meczu ósmą drużyną ligi rumuńskiej kibice mieli prawo oczekiwać dominacji i ładnej gry. Henning Berg w wypowiedzi dla „Przeglądu Sportowego” mówił w swoim stylu – „To był dobry mecz. Legia stworzyła osiem szans bramkowych, a Botosani żadnej.”. Odnosząc się do zachowania kibiców norweski trener powiedział, że gwizdy i buczenie na pewno nie pomagały drużynie. Dominik Furman nie chciał komentować zachowania kibiców i powiedział, że piłkarze Legii nie czuli frustracji trybun. Dusan Kuciak stwierdził, że legioniści nie zasłużyli na gwizdy. Natomiast Łukasz Broź przyznał, że taka reakcja trybun nie pomagała piłkarzom, a poza tym była bolesna i trudna do zrozumienia…

 

16 lipca 2015 r., godz. 21:00 – Warszawa (Stadion Wojska Polskiego)

I mecz II rundy eliminacji Ligi Europy 2015/2016

Legia Warszawa 1-0 FC Botoșani

Bramka: Ondrej Duda (77 min.).

Legia: 12. Dušan Kuciak – 28. Łukasz Broź, 25. Jakub Rzeźniczak, 2. Michał Pazdan, 17. Tomasz Brzyski – 6. Guilherme (68 min., 33. Michał Żyro), 37. Dominik Furman, 3. Tomasz Jodłowiec, 8. Ondrej Duda (90 min., 16. Michał Masłowski), 18. Michał Kucharczyk – 11. Nemanja Nikolić (68 min., 99. Aleksandar Prijović).

Rezerwowi, którzy nie zagrali: 34. Arkadiusz Malarz, 19. Bartosz Bereszyński, 4. Igor Lewczuk, 9. Marek Saganowski.

Trener: Hennig Berg (Norwegia).

Botoșani: 1. Płamen Ilijew – 88. Radosław Dimitrow, 4. George Miron, 3. Andrei Cordoș, 20. Florin Acsinte – 7. Ciprian Brata (69 min., 9. Petre Ivanovici), 17. Stelian Cucu, 30. Raul Costin (84 min., 8. Marius Croitoru), 10. Gabriel Vașvari (64 min., 16. Scott Robertson), 29. Paul Batin – 21. Dan Roman.

Rezerwowi, którzy nie zagrali: 12. Razvan Plesca, 19. Andrei Patache, 23. Rashid Browne, 80. Atilla Hadnagy.

Trener: Leontin Grozavu.

żółte kartki: Broź (54 min., za faul), Rzeźniczak (58 min., za faul), Guilherme (64 min., za faul), Duda (78 min., za zdjęcie koszulki) – Cordoș (20 min., za opóźnienie gry), Vașvari (60 min., za faul), Cucu (62 min., za faul).

sędziowali: Ante Vučemilović-Šimunović Jr. jako sędzia główny, Dalibor Conjar i Igor Mramar jako sędziowie liniowi i Bruno Marić jako sędzia techniczny (wszyscy – Chorwacja).

widzów: 10 446.

temperatura: 20C.

 

Źródła: własne, 90minut.pl, uefa.com, sportowefakty.wp.pl, eurosport.onet.pl, legia.com, fcbotosani.ro, legia.sport.pl, legionisci.com, sport.tvp.pl. R. Błoński, Duda uratował Legię, „Przegląd Sportowy” z dnia 17 lipca 2015 r., s. 4.

czwartek, 14 lipca 2016
FC Botosani – rywal Legii Warszawa

W II rundzie eliminacji Ligi Europy 2015/2016 rywalem warszawskiej Legii była rumuńska drużyna FC Botosani. W poprzednim sezonie zajęła 8. miejsce w lidze a awans do europejskich pucharów nie tyle wywalczyła, co otrzymała. Cztery wyżej sklasyfikowane kluby nie otrzymały bowiem zgody na grę w europejskich rozgrywkach. Botosani to typowy średniak.

Historia

Botoszany  to miasto w północnej części historycznej Mołdawii w Rumunii, zamieszkałe przez 115 tys. mieszkańców. Miasto położone jest po 60 km od granicy z Ukrainą i z Mołdawią. Wprawdzie klub FC Botosani powstał dopiero w 2001 r., ale to wcale nie oznacza, że wcześniej w Botoszanach nie było futbolu. Przed wybuchem II wojny światowej głównym lokalnym klubem był „Venus”. Po wojnie, w 1949 r. drużyna została reaktywowana przy fabryce włókienniczej i często zmieniała nazwy („Flamura Rosie”, „Textila”, „Unirea”). Grała głównie w rozgrywkach regionalnych, a na poziomie centralnym co najwyżej w trzeciej lidze, ale bez większych sukcesów. W 1973 r. po raz kolejny zmieniono nazwę. Tym razem na „CS Botosani”. W sezonie 1974/1975 klub wygrał rozgrywki trzeciej ligi i awansował do drugiej, gdzie zajął 15. miejsce i spadł. W kolejnym sezonie znowu awansował do drugiej ligi i ponownie spadł (17 miejsce). Kolejny sezon (1978/1979) przyniósł ponowny awans do drugiej klasy rozgrywkowej, ale tym razem CS Botosani pozostał w niej aż na jedenaście sezonów, lokując się głownie w środku stawki. W pierwszych sezonach były to miejsca: 3., 4., 6., 8., 9. Dopiero sezon 1989/1990 przyniósł spadek do trzeciej ligi. W 1993 r. przyszedł spadek do rozgrywek regionalnych, a następnie rozwiązanie klubu.

W latach 1998-2000 grała drużyna Unirea Botosani, jednak połączyła się z występującą w trzeciej lidze Poli Iasi. Nowy twór występował pod nazwą Poli Unirea Iasi. Życie nie zna jednak próżni i w Botoszanach w 2001 r. został założony nowy klub – FC Botosani, ale jego początków trzeba szukać wcześniej i w innym miejscu. Miejscowy adwokat Ioan Salavastru w 1999 r. przejął klub Flacarii Flamanzi, który w sezonie 2000/2001 połączył się z FCM Dorohoi. Po tym, jak okazało się, że w Botoszanach nie będzie Unirei, Salvastru postanowił przenieść klub do rodzinnego miasta i nadać mu nazwę FC Botosani.

W debiutanckim sezonie 2001/2002 Botosani występowało w trzeciej lidze i zajęło 2. Miejsce. W następnym Botosani ukończyło rozgrywki na 6. miejscu, a w kolejnym na 1. i awansowało do drugiej ligi. Przez trzy sezony w trzeciej lidze klub rozegrał 72 mecze, w których zdobył 153 punkty (średnia 2,13 punktu na mecz). Bilans meczów Botosani na tym poziomie rozgrywkowym to 46 zwycięstw, 19 remisów, 21 porażek i bilans bramkowy 149-70 (+79).

W debiutanckim sezonie 2004/2005 w drugiej lidze Botosani zajęło 9. miejsce, a później było 4., 11., 9., 5., 9., 7., 5. i wreszcie w sezonie 2012/2013 – 1. miejsce skutkujące awansem do pierwszej ligi. W II lidze Botosani spędziło 9 sezonów i rozegrało 276 meczów, w których zdobyło 423 punkty (średnia 1,53 punktu na mecz). Bilans meczów Botosani na tym poziomie rozgrywkowym to 122 zwycięstwa, 47 remisów, 67 porażek i bilans bramkowy 368-306 (+62).

Botosani w historycznym sezonie w najwyższej klasie rozgrywkowej w Rumunii zajęło 8. miejsce (34 mecze, 43 punkty, 12 zwycięstw, 7 remisów, 15 porażek, bramki: 36-52). W zeszłym sezonie klub z Botoszan ponownie zajął 8. miejsce z nieco lepszym bilansem (34 mecze, 47 punktów, 12 zwycięstw, 11 remisów, 11 porażek, bramki: 40-43). Średnia punktów zdobytych przez Botosani w jednym meczu rumuńskiej Liga I to 1,32. Sezon 2014/2015 był najlepszym w historii klubu, bo zaowocował awansem do eliminacji Ligi Europejskiej. Stało się tak dlatego, że rumuńska federacja nie przyznała licencji na grę w Europie czterem klubom z czołówki. W przypadku trzech klubów z powodu problemów finansowych (CFR Cluj – 3. miejsce, Petrolul Ploiesti – 6. i Dinamo Bukareszt – 7.), a w przypadku jednego (CSU Craiova – 5.) ze względu na zbyt krótki czas istnienia. W Pucharze Rumunii, FC Botosani odpadło już w 1/16 finału przegrywając na wyjeździe po rzutach karnych z Rapidem Bukareszt.

Nazwa, barwy i przydomki

Nazwa klubu nie ma żadnych historycznych odniesień, bo FC Botosani, czyli Fotbal Club Botosani jest wystarczająco jasna. Barwy klubu są czerwono-biało-niebieskie. Przydomki klubu nawiązują do miasta i barw – „Botoşenenii”, który oznacza mieszkańców okręgu Botoszani i „Roș-alb-albaștri”, czyli czerwono-biało-niebiescy.

Herbem klubu jest czerwona tarcza z nazwą klubu w białych literach i piłką „w grochy”. Wzdłuż tarczy poprowadzony jest niebieski kolor, przecięty białym, co poprzecznym pasem, co nawiązuje do barw klubu. Nad tarczą znajduje się wizerunek murów podobny do murów w herbie miasta Botoszany.

Herb_FC_Botosani

Herb FC Botosani.

Źródło: fcbotosani.ro.

Stadion

Swoje domowe mecze FC Botosani rozgrywa na położonym w pobliżu centrum Botoszan Stadionie Miejskim (Stadionul Municipal). Stadion był modernizowany w XXI wieku aż trzykrotnie – w 2008, 2009 i 2013 roku, a w 2014 r. postawiono maszty oświetleniowe. Pierwszy mecz przy sztucznym oświetleniu FC Botosani rozegrało 14 września 2014 r. w 7. kolejce rumuńskiej ekstraklasy w meczu z Dinamo Bukareszt (3:2). Wokół boiska znajduje się bieżnia lekkoatletyczna, która ogranicza widoczność z trybun. „Jego północna trybuna na zapleczu ma lokale komercyjne, tymczasem wolny północno-wschodni narożnik służy za główną bramę na obiekt.” (cyt. za: stadiony.net).

Stadion_FC_Botosani

Stadionie Miejskim (Stadionul Municipal) w Botoszanach.

Źródło: fcbotosani.ro.

Pojemność stadionu jest podawana na poziomie przekraczającym 10 tys., a dokładniej 10.600 (pl.wikipedia.org i int.soccerway.com) i 12.000 (en.wikipedia.org, efortuna.pl), ale serwis stadiony.net podaje, że stadion w Botoszanach „powstał z pojemnością 12 tys. widzów, jednak z powodu instalacji krzesełek na wszystkich trybunach dziś mieści ok. 8500 osób.”. Także 8.500 miejsc podaje 90minut.pl. Oficjalna strona klubu (fcbotosani.ro) informuje jednak, że liczba miejsc na stadionie (wszystkie siedzące) wynosi 7.782.

Stadion w Botoszanach został dopuszczony do rozgrywek europejskich, choć portal weszlo.com pisał: „Bardzo możliwe jednak, że swój mecz będą musieli zagrać w Cluj lub Bukareszcie.”. zapewne opierał się na wypowiedzi Kamila Bilińskiego, wówczas gracza Dinamo Bukareszt, który powiedział: „Spodziewam się, że Botosani nie będzie grało na własnym obiekcie. Gdyby tak było, mogłoby się pojawić z pięć czy siedem tysięcy kibiców. Przypuszczam, że spotkanie odbędzie się w Bukareszcie albo w Cluj - zakończył Biliński.” (cyt. za: legia.net, eurosport.onet.pl)

Sukcesy

Największym sukcesem klubu są oczywiście dwa ósme miejsce w pierwszej lidze (203/2014, 2014/2015). Poza tym, FC Botosani ma na koncie mistrzostwo drugiej (2012/2013) i trzeciej ligi (2003/2004). Największym osiągnięciem w Pucharze Rumunii jest 1/8 finału, do której FC Botosani docierało trzykrotnie (2008/2009, 2012/2013, 2013/2014).

Europejskie puchary

Debiut FC Botosani w europejskich pucharach nastąpił 2 lipca 2015 r., gdy FCB zremisowało na własnym stadionie z gruzińskim FC Spartaki Cchinwali Jedyną bramkę, a zarazem pierwszą w historii występów w rozgrywkach europejskich zdobył w 21. minucie meczu Petre Ivanovici. Warto dodać, że Spartaki zajął w lidze gruzińskiej czwarte miejsce, a awans do europejskich pucharów dało mu zwycięstwo trzeciego w tabeli Dinama Tbilisi w Pucharze Gruzji.

W meczu rewanżowym rozegranym 9 lipca w Tbilisi, Botosani wygrało 3:1 a bramki zdobyli – Dan Roman dwie i Paul Batin. W ten oto sposób Dan Roman stał się najlepszym (jak na razie) strzelcem klubu w historii występów w europejskich pucharach.

Mecze z polskimi klubami

FC Botosani dopiero w tym sezonie zadebiutowało w europejskich pucharach, więc wcześniej nie grało z polskimi klubami w oficjalnych meczach. W lutym 2008 r. podczas zimowej przerwy w rozgrywkach, FCB rozegrało w Turcji sparing z Polonią Bytom i przegrało 0:1.

Dotychczas w europejskich pucharach kluby polskie i rumuńskie rywalizowały dziesięć razy, ale tylko czterokrotnie polskie kluby przechodziły do kolejnych rozgrywek. Bilans jest jednak wyrównany – 20 meczów, 8 zwycięstw, 4 remisy, 8 porażek, przy korzystniejszym dla Polaków bilansie bramkowym (34:27). Przyczyniła się do tego Legia, która w sezonie 1969/1970 wygrała w I rundzie Pucharu Europy Mistrzów Klubowych z FC UTA 2:1 i 8:0. Legia jest rekordzistą pod względem rywalizacji z klubami rumuńskimi, ponieważ spotykała się z nimi 4 razy. Sześć innych polskich klubów rywalizowało z Rumunami po jednym razie (Zagłębie Wałbrzych, GKS Katowice, Widzew Łódź, Polonia Warszawa, Zagłębie Lubin, Śląsk Wrocław). Najczęstszymi rywalami polskich klubów były Steaua Bukareszt i Rapid Bukareszt (po 3 razy). Wracając do Legii, to w sezonie 1971/1972 odpadła w II rundzie Pucharu UEFA z Rapidem Bukareszt (0:4, 2:0), ale czterdzieści lat później wojskowy klub zrewanżował się z nawiązką. W sezonie 2011/2012 Legia dwukrotnie wygrała z Rapidem Bukareszt w fazie grupowej Ligi Europy (1:0, 3:1) i ostatecznie awansowała do 1/16 finału. W sezonie 2013/2014 Legia dwukrotnie zremisowała ze Steauą Bukareszt (1:1, 2:2) w IV rundzie eliminacji do Ligi Mistrzów, ale to Rumunii awansowali do elitarnych rozgrywek. Legia rywalizowała z rumuńskimi klubami cztery razy i choć tylko dwa razy awansowała do kolejnej fazy rozgrywek, to ma korzystniejszy bilans meczów (5 zwycięstw, 2 remisy, 1 porażka, bramki: 19-9).

Polacy w FC Botosani

W FC Botosani nigdy dotąd nie grali polscy piłkarze, ale grało dwóch zawodników, którzy byli w kadrach polskich klubów. Macedończyk Aco Stojkov jesienią 2003 r. rozegrał w barwach Górnika Zabrze 6 meczów i strzelił jednego gola, zaś Rumun Bogdan Straton wiosną 2011 r. był w kadrze Widzewa Łódź, ale nie rozegrał oficjalnego meczu.

Znani piłkarze w historii FC Botosani

W sezonie 1985/1986 w CS Botosani grał jeden z najbardziej znanych rumuńskich piłkarzy – Nicolae Dobrin. Na swoim koncie miał prawie 400 występów w barwach Arges Pitesti a w reprezentacji Rumunii 48 meczów i 6 goli. W 1992 r. na krótko został trenerem CS Botosani.

Budżet i finanse

Trudno powiedzieć jakim budżetem dysponuje drużyna z Botoszan, ale można być pewnym dwóch rzeczy. Po pierwsze, budżet klubu nie jest zbyt wysoki, choćby z tego powodu, że klub nie zakontraktował dobrych graczy, a co najwyżej solidnych średniaków. Wartość piłkarzy transfermarkt.pl wycenia na niecałe 10 milionów euro. Po drugie, FC Botosani musi być stabilne finansowo i odpowiednio zarządzane skoro (w przeciwieństwie do trzech innych rumuńskich klubów) federacja przyznała klubowi licencję na grę w europejskich pucharach. To tylko dobrze świadczy o właścicielu (Valeriu Iftimie) i prezesie klubu (Cornel Sfaiter).

Obecna drużyna

Przed debiutem w eliminacjach Ligi Europy portal weszlo.com pisał o drużynie z Botoszan: „Na tle kryzysu w Rumunii mają całkiem niezłą kasę – właśnie ściągnęli Płamena Iliewa, solidnego golkipera, który przez ostatnie lata był pierwszym bramkarzem Lewskiego Sofia, grywał też w kadrze – tak samo jak Radoslav Dimitrow, prawy defensor. Lewoskrzydłowy Quenten Martinus pojawiał się w Eredivisie, a Scott Robertson, kolejny nowy nabytek, zaliczył dwa mecze dla reprezentacji Szkocji, a sporo więcej wybiegał w Dundee Utd i Hibernianie. Do tego zgraja rumuńskich wyjadaczy do gry na zaraz – żadne gwiazdy, ale solidni wyrobnicy do walki. Legia oczywiście jest faworytem, może nawet zdecydowanym, ale Botosani to na pewno nie jest zespół, który położy się przed Polakami.”. Natomiast wspomniany wcześniej Kamil Biliński powiedział o drużynie z Botoszan: „Ostatnio zespół zaczął być przebudowywany - przyszło i odeszło kilku zawodników. W zeszłym sezonie czerwono-biało-niebiescy nie zachwycali (…) To po prostu średniak rozgrywek, który oparty jest na doświadczonych piłkarzach (…) można zwrócić uwagę na skrzydłowego Quentena Martinusa, którego media przymierzały do Steauy. Ciekawy piłkarz, notuje sporo asyst. Temat był, podawano już nawet informacje, że wszystko zostało sfinalizowano, ale najnowsze wieści mówią, że nic z tego nie wyszło. Poza tym, Botosani to jednak ekipa bazująca na kolektywie.” (cyt. za: legia.net, eurosport.onet.pl).

Najskuteczniejszym strzelcem Botosani w lidze w zeszłym sezonie był doświadczony 34-letni Rumun Attila Hadnagy, który zdobył 9 bramek. Nie ma się jednak czemu dziwić, skoro w latach 2004-2012 w barwach Petrolulu Ploiesti i FC Brasov rozegrał 204 mecze, w których zdobył 65 goli. Przed obecnym sezonem do drużyny dołączył z Gaz Metan 29-letni napastnik Dan Roman, który zdobył 6 ligowych goli. Roman jest tyleż doświadczonym, co nieskutecznym napastnikiem, dlatego często zmieniał kluby (CFR Cluj, Gloria Bistrita, FC Brasov, Targu Mures, Gaz Metan). Kapitanem drużyny jest Ciprian Dinu, a trenerem Leontin Grozavu.

Podsumowanie

Legia była zdecydowanym faworytem rywalizacji z FC Botosani, klubem, dla którego środek ligowej stawki w Rumunii to maksimum możliwości. Nie można jednak wykluczyć, że sprawne zarządzanie klubem, jeszcze większe korzystanie z drużyn juniorskich i trochę szczęścia mogą przynieść 4-5 miejsce. Niemniej jednak to zupełnie inny poziom gry, infrastruktury, marketingu i budżetu niż Legia.

 

Źródła: własne, uefa.com, 90minut.pl, legia.com, legia.com.pl, legia.net, efortuna.pl, eurosport.onet.pl, stadiony.net, int.soccerway.com, europlan-online.de, fcbotosani.ro, pl.wikipedia.org, en.wikipedia.org,transfermarkt.pl.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5
| < Sierpień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      
Tagi