Wpisy z tagiem: AZS Częstochowa

sobota, 02 lutego 2013
VII Memoriał im. Z. Ambroziaka dla Skry Bełchatów

Rozegrany w dniach 21-23 września 2012 r. VII Memoriał im. Z. Ambroziaka zakończył się zwycięstwem Skry Bełchatów. Drugie miejsce przypadło Arkasowi Izmir a trzecie drużynie ZAKSY Kędzierzyn-Koźlu. W tej edycji dane mi było obejrzenie meczów podczas drugiego dnia turnieju.

Siódma edycja memoriału została rozegrana w nowej, dosyć ciekawej formule z udziałem (po raz pierwszy w historii) zagranicznego gościa, jakim był uczestnik Final Four Ligi Mistrzów 2012 – Arkas Spor Izmir z Turcji.

Pierwszego dnia turnieju (21 września 2012 r.) rozegrano mecze eliminacyjne, których stawką był awans do półfinału. Przegrani mieli szansę na rozegranie jeszcze jednego meczu – o 5. miejsce. W meczach eliminacyjnych Indykpol AZS Olsztyn pokonał Wkręt-Met AZS Częstochowa 3:2 (24:26, 25:18, 25:27, 25:21, 15:7), a gospodarz turnieju AZS Politechnika Warszawska przegrała z Arkas Spor Izmir 1:3 (25:18, 14:25, 22:25, 15:25).

W pierwszym sobotnim spotkaniu zmierzyły się drużyny gospodarzy – AZS Politechniki Warszawskiej i Wkręt-Met AZS Częstochowy. Akademickie derby były nie tylko meczem o 5. miejsce, ale także rewanżem za finał Pucharu Challenge w zeszłym sezonie, w którym lepszy był AZS Częstochowa (3:1, 2:3 i złoty set 18:16). Analizując składy było pewne, że to Politechnika jest faworytem. Wprawdzie drużyna z Warszawy straciła przed sezonem kilku istotnych siatkarzy, to jednak prezentuje mniej więcej ten sam poziom, co w zeszłym sezonie. Tymczasem w Częstochowie postawiono na budowę młodej i niedoświadczonej drużyny. Jasną Górę opuścili m.in. Krzysztof Gierczyński (Jastrzębski Węgiel), Łukasz Wiśniewski (ZAKSA Kędzierzyn-Koźle), Bartosz Janeczek (Asseco Resovia), Jakub Oczko (Cuprum Lubin), Wojciech Sobala (AZS Olsztyn) i przede wszystkim rozgrywający – Fabian Drzyzga, który przeniósł się do Warszawy. Przed meczem powiedział: „W Częstochowie grałem przez cztery lata. Do sobotniego meczu podchodzę jednak jak do każdego innego, przecież to tylko sparing. Myślę, że zdecydowanie większe emocje będą towarzyszyć mi podczas potyczek ligowych z moim byłym klubem. Nie zmienia to jednak faktu, że i teraz wyjdę na boisko po to, aby wygrać.” (cyt. za azspw.com). Jeśli chodzi o drużynę z Częstochowy, to tworzy ją grupa albo anonimowych albo niedoświadczonych graczy. Ze znanych zawodników na parkiecie pojawili się byli gracze Skry Bełchatów – Miłosz Hebda, Marcin Janusz i Grzegorz Bociek. Największe gwiazdy drużyny spod Jasnej Góry – Dawid Murek i Andrzej Stelmach prawie cały mecz spędzili na ławce, bo Murek pojawił się na parkiecie tylko na kilka chwil.

VII_Memoriał_im._Z._Ambroziaka_2012_(1)

W pierwszych dwóch setach częstochowianie na początku obu partii prowadzili i schodzili z przewagą na pierwszą przerwę techniczną, ale na drugiej przerwie to Politechnika miała przewagę. Wyrównana walka trwała tylko do drugiej przerwy technicznej, bo później gospodarze zwiększali przewagę. Trzeci set różnił się od pierwszego tylko tym, że Politechnika rozpoczęła od prowadzenia 5:0 a następnie straciła sześć kolejnych punktów. Później było już zgodnie z regułą, czyli prowadzenie gości na pierwszej przerwie technicznej, prowadzenia gospodarzy na drugiej przerwie i zwiększanie przewagi. Najlepszymi zawodnikami spotkania w obu drużynach zostali wybrani: Marcin Janusz oraz Grzegorz Szymański.

W pierwszym meczu półfinałowym faworyt turnieju – Skra Bełchatów zmierzyła się z AZS Olsztyn. W drużynie z Bełchatowa zaszły przed sezonem spore zmiany. Zespół opuścili dwaj kluczowi zawodnicy – Bartosz Kurek (Dynamo Moskwa) i Miguel Angel Falasca (Ural Ufa), a także Marcin Możdżonek (ZAKSA Kędzierzyn-Koźle) i grający rzadko Robert Milczarek (Effector Kielce). W ich miejsce sprowadzeni zostali przeciętny Kubańczyk Yosleyder Cala (Tours VB) i Słoweniec Dejan Vinčić (ACH Volley Bled/Lublana), co oznaczało, że do drużyny z Bełchatowa po raz pierwszy od wielu lat nie przyszła żadna gwiazda przed rozpoczęciem sezonu, a wcześniej byli to m.in. Falasca i Antiga. Dodatkowo, w meczu z Olsztynem nie zagrali Daniel Pliński i Paweł Woicki. Nie może więc dziwić, że trener Jacek Nawrocki eksperymentował z ustawieniem drużyny i na przyjęciu obok Kubańczyka Yosleidera Cali pojawił się Mariusz Wlazły, a na ataku przez pierwsze dwa sety grał Konstantin Cupković, zmieniony później przez Aleksandara Atanasijevicia. Największe zdziwienie wzbudziło jednak wystawienie na pozycji drugiego (oprócz Pawła Zatorskiego) libero Michała Winiarskiego! Z reguły tą pozycję okupował Michał Bąkiewicz marnując talent przyjmującego. Tym razem na libero pogrywał jednak „Winiar”. W konsekwencji olsztynianie, w barwach których szaleli Hiszpan Guillermo Hernan, Metodi Ananiev i Piotr Hain, wygrali pierwszego seta 25:19.

VII_Memoriał_im._Z._Ambroziaka_2012_(2)

Drugi set, choć bardziej wyrównany, ponownie wygrali akademicy z Olsztyna i ponownie 25:19, głównie dzięki powiększaniu przewagi w końcówce, gdy Skra nadzwyczajnie przestała grać. W trzecim secie Skra przeorganizowała szyki i uzyskała niewielką przewagę, ale drużyna z Olsztyna cały czas nie odpuszczała doprowadzając do remisu po 18. Od tej pory grali już tylko wicemistrzowie Polski i wygrali 25:21.Czwarty set był wyrównany do stanu 12:11 dla Skry, gdy kontuzji zerwania ścięgna Achillesa doznał Metodi Ananiev z Bułgarii. Kontuzja praktycznie wykluczyła go z gry w tym sezonie. Podobnie było w poprzednim, gdy na początku sezonu w meczu z Treflem Gdańsk doznał zerwania wiązadeł krzyżowych, co spowodowało wielomiesięczną rehabilitację. Wrócił… i znowu sezon ma z głowy. Widać, że dla Bułgara klub z Olsztynu oznacza same kłopoty. W jego miejsce na parkiecie pojawił się 19-letni i niedoświadczony Jakub Urbanowicz. Syn byłego reprezentanta Polski, Leszka Urbanowicza (m.in. AZS Olsztyn, Olympiakos Pireus i Legia Warszawa), choć starał się i zaliczył kilka udanych zagrań, nie mógł zastąpić bardzo dobrze grającego Ananieva. Bełchatowianie szybko wykorzystali szansę, zdobyli kilka punktów przewagi i wygrali 25:20 doprowadzając do tie-breaka.

VII_Memoriał_im._Z._Ambroziaka_2012_(3)

W ostatnim secie Olsztynianie nie podjęli walki. Niewątpliwie byli osłabieni po zejściu Ananieva, a w głowach musiała pozostać świadomość, że prowadzili z faworytem 2:0, ale mimo to Skra była do ogrania. Bełchatowianie rozpoczęli od prowadzania 6:1, którego nie mogli nie oddać i ostatecznie wygrali tie-breaka 15:8. Trener Nawrocki i kibice z Bełchatowa, mimo awansu do finału muszą mieć potworny ból głowy, bo gołym okiem widać, że to nie jest ta sama Skra, co nawet w zeszłym sezonie. Vincić, Cupković i Cala zagrali słabo. W tym kontekście trudno oprzeć się wrażeniu, że kilku zawodników pozbyto się zbyt pochopnie… Najlepszymi zawodnikami spotkania zostali wybrani Wojciech Sobala i Michał Bąkiewicz.

Drugi mecz półfinałowy także zakończył się po tie-braku, a Arkas Spor Izmir okazał się lepszy od ZAKSY Kędzierzyn Koźle, która wygrała jednak w małych punktach 115:102. Stało się tak dlatego, że Kędzierzynianie wysoko wygrywali w parzystych setach. W pozostałych przegrywali na przewagi.

Arkas Izmir przystąpił do meczu bez większych zmian w porównaniu z zeszłym sezonem, mając w składzie wszystkie największe gwiazdy (Liberman Agamez, Kevin Hansen, Joao Paulo Bravo, John Gordon Perrin, Justin William Duff, Burutay Subaşi) i niesamowitego trenera Glenna Hoaga z Kanady. Natomiast brązowi medaliści mistrzostw Polski przystąpili do meczu jeszcze silniejsi niż w zeszłym sezonie, a warto przypomnieć, że obie drużyny spotkały się w I rundzie play-off Ligi Mistrzów. Arkas wykorzystał wtedy fakt, że ZAKSA była zdziesiątkowana kontuzjami i wygrał 3:1 na wyjeździe i 3:0 awansując do kolejnej rundy, a w końcu do Final Four.

VII_Memoriał_im._Z._Ambroziaka_2012_(4)

Mecz w Warszawie był pierwszym, w którym Daniel Castellani poprowadził ZAKSĘ. Wcześniej argentyński szkoleniowej walczył, zresztą skutecznie, o awans do mistrzostw Europy z reprezentacją Finlandii, zaś drużynę ZAKSY prowadził jego asystent – Sebastian Świderski.

VII_Memoriał_im._Z._Ambroziaka_2012_(5)

Pierwszy set był wyrównany, a Arkas Izmir wygrał go 29:27, choć przegrywał 17:19. Drugie set od pierwszej przerwy technicznej, na którą ZAKSA schodziła z prowadzeniem 8:6, przebiegał pod dyktando drużyny Castellaniego, która wygrała 25:16. Trzecia partia była wyrównana, ale od remisu po 21, to Arkas grał lepiej i wygrał 26:24. Czwarta partia od samego początku należała dla ZAKSY, która tylko zwiększała przewagę – 4:2, 11:4, 21:12 aż wygrała 25:15. Tie-break toczył się wmyśl zasady punkt za punkt i zakończył się (jak każdy wyrównany set w tym meczu) zwycięstwem gości z Turcji 16:14. ZAKSA nie wykorzystała szansy na zrewanżowanie się Arkasowi za porażkę w Lidze Mistrzów, za to Arkas w finale Memoriału zagrał ze Skrą, ale nie wykorzystał szansy na rewanż za półfinał Ligi Mistrzów.

 

I dzień, 21 września 2012 r., Warszawa, Arena Ursynów

mecze eliminacyjne (o ćwierćfinał)

Indykpol AZS Olsztyn – Wkręt-Met AZS Częstochowa 3:2 (24:26, 25:18, 25:27, 25:21, 15:7)

AZS Politechnika Warszawska – Arkas Spor Izmir 1:3 (25:18, 14:25, 22:25, 15:25)

 

II dzień, 22 września 2012 r., Warszawa, Arena Ursynów

Mecz o 5. miejsce:

AZS Politechnika Warszawska – Wkręt-Met AZS Częstochowa 3:0 (25:19, 25:18, 25:20)

AZS Politechnika Warszawskiej: Fabian Drzyzga, Grzegorz Szymański, Paweł Siezieniewski, Krzysztof Wierzbowski, Marcin Nowak, Maciej Zajder, Michał Potera (libero) oraz Paweł Adamajtis, Dawid Dryja, Maksymilian Szuleka, Nemanja Stefanović, Maciej Olenderek (libero).

Trener: Jakub Bednaruk.

Wkręt-Met AZS Częstochowa: Marcin Janusz, Grzegorz Bociek, Michał Kaczyński, Miłosz Hebda, Adrian Hunek, Mariusz Marcyniak, Jakub Bik (libero) oraz Srecko Lisinac.

Trener: Marek Kardos (Słowacja).

Półfinały:

PGE Skra Bełchatów – Indykpol AZS Olsztyn 3:2 (19:25, 19:25, 25:21, 25:20, 15:8)

Skra Bełchatów: Mariusz Wlazły, Vincić, Wytze Kooistra, Karol Kłos, Konstantin Cupković, Yosleider Cala, Paweł Zatorski (libero) oraz Michał Bąkiewicz, Aleksandar Atanasijević i Michał Winiarski (libero).

Trener: Jacek Nawrocki.

Indykpol AZS Olsztyn: Guillermo Hernán, Wojciech Ferens, Metodi Ananiev, Wojciech Sobala, Piotr Hain, Bartosz Krzysiek, Michał Żurek (libero) oraz Jakub Urbanowicz, Jonas Kvalen i Łukasz Szarek.

Trener: Radosław Panas.

 

Arkas Spor Izmir – Zaksa Kędzierzyn-Koźle 3:2 (29:27, 16:25, 26:24, 15:25, 16:14)

Arkas Spor Izmir: John Gordon Perrin, Ahmet Pezük, Justin William Duff, Liberman Agamez, Burutay Subaşı, Kevin Hansen, Hasan Yeşilbudak (libero) oraz Mustafa Ramazanoglu, Mustafa Koç, Emin Gök, Bulent Kandemir i Ufuk Minici.

Nie grali: Hakkı Çapkınoğlu i Joao Paulo Bravo.

Trener: Glenn Hoag (Kanada).

Zaksa Kędzierzyn-Koźle: Antonin Rouzier, Paweł Zagumny, Łukasz Wiśniewski, Felipe Fonteles, Michał Ruciak, Marcin Możdżonek, Piotr Gacek (libero) oraz Serhij Kapelus, Dominik Witczak, Krzysztof Zapłacki i Grzegorz Pilarz.

Trener: Daniel Castellani (Argentyna).

 

III dzień, 23 września 2012 r., Warszawa, Arena Ursynów

Mecz o 3. miejsce:

Indykpol AZS Olsztyn – ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 0:3 (21:25, 21:25, 23:25)

Finał:

PGE Skra Bełchatów – Arkas Spor Izmir 3:2 (22:25, 25:17, 23:25, 25:13, 15:13)

 

Klasyfikacja generalna w VII Memoriale im. Z. Ambroziaka:

1. PGE Skra Bełchatów,

2. Arkas Spor Izmir,

3. ZAKSA Kędzierzyn-Koźle,

4. Indykpol AZS Olsztyn,

5. AZS Politechnika Warszawska,

6. Wkręt-Met AZS Częstochowa.

 

Wyróżnienia indywidualne w VII Memoriale im. Z. Ambroziaka:

Najlepiej atakujący: Liberman Agamez (Arkas Spor Izmir)

Najlepiej rozgrywający: Guillermo Hernán (Indykpol AZS Olsztyn)

Najlepiej blokujący: Daniel Pliński (PGE Skra Bełchatów)

Najlepszy libero: Hasan Yeşılbudak (Arkas Spor Izmir)

Najlepiej zagrywający: Mariusz Wlazły (PGE Skra Bełchatów)

Najlepiej przyjmujący: Krzysztof Wierzbowski (AZS Politechnika Warszawska)

MVP: Michał Winiarski (PGE Skra Bełchatów).

 

Źródła internetowe: własne, azspw.com, sport.pl, siatka.org i nicesport.pl.

Źródła pisane: (1) Przegląd Sportowy z dnia 24 września 2012 r., s. 32-33. (2) Skarb Kibica. PlusLiga mężczyzn. Sezon 2012/2012 (w:) „Magazyn” nr 39 (59) – dodatek do „Przeglądu Sportowego” z dnia 9 października 2012 r., s. 17-28.

wtorek, 07 lutego 2012
Co to jest Puchar Challenge siatkarzy?

Jutro siatkarze AZS Częstochowa powalczą z hiszpańską Unicają Almerią, a pojutrze AZS Politechnika Warszawska z rosyjskim Dynamem Krasnodar o awans do ćwierćfinału Pucharu Challenge. Warto przybliżyć te stosunkowo młode rozgrywki i wskazać sukcesy, jakie osiągały w nich polskie kluby.

Puchar Challenge to trzecie pod względem ważności europejskie rozgrywki klubowe organizowane przez CEV, czyli Europejską Konfederację Piłki Siatkowej. W 2006 r. władze CEV podjęły decyzję o gruntownej reformie europejskich pucharów począwszy od sezonu 2007/2008. Liga Mistrzów pozostała bez zmian. Top Teams Cup (dawniej Puchar Zdobywców Pucharów) został zastąpiony „nowym” Pucharem CEV, a dotychczasowy Puchar CEV, który był najmniej prestiżowy został zastąpiony właśnie Pucharem Challenge.

Rozgrywki są przeznaczone przede wszystkim dla słabszych federacji. Liczba drużyn, które poszczególne federacje mogą wystawić w Pucharze Challenge jest uzależniona od miejsca, które dana federacja zajmuje w rankingu CEV. W zeszłym sezonie podział miejsc był następujący:

miejsca od 1 do 7 – 1 drużyna,

miejsca od 8 do 20 – 2 drużyny,

miejsca od 21 do 24 – 3 drużyny,

miejsca od 25 do 32 – 2 drużyny,

miejsca od 33 do 35 – 1 drużyna.

Dodatkowo do rozgrywek dołączają zespoły, które odpadły w I rundzie Pucharu CEV.

W pierwszej edycji Pucharu Challenge rozegranej w sezonie 2007/2008 do Final Four awansowała Resovia, która zresztą była organizatorem turnieju finałowego. W meczu półfinałowym przegrała z faworytem i późniejszym zwycięzcą imprezy – włoskim Pallavolo Modeną 2:3, choć prowadziła 2:0. W meczu o 3 miejsce zrezygnowani rzeszowianie przegrali z francuskim Stade Poitevin Poitiers 0:3. Na pocieszenie pozostała gospodarzom nagroda indywidualna dla najlepszego atakującego przyznana Pawłowi Papke. Co ciekawe Pallavolo Modena w ćwierćfinale wyeliminowała AZS Olsztyn (3:1, 3:2).

W drugiej edycji jeszcze lepiej niż Resovia zaprezentował się Jastrzębski Węgiel, który był bliski zwycięstwa w wielkim finale. Najpierw jednak sprawił ogromną sensację eliminując w ćwierćfinale faworyta rozgrywek jakim był Sisley Treviso. Jastrzębianie po porażce 2:3 u siebie byli skazywani na porażkę, a tymczasem w rewanżu rozegrali chyba jeden z najlepszych meczów w historii startów polskich klubów w pucharach i wygrali 3:1. Final Four był rozgrywany w Izmirze. W półfinale Jastrzębianie zwyciężyli rewelacyjny rumuński Tomis Konstancę 3:1, ale już w finale przegrali 2:3 z gospodarzami - Arkasem Spor Izmir, w barwach którego występował Piotr Gruszka. Jastrzębie prowadziło 2:1, a czwarty set przegrało po zaciętej walce 24:26, co ważne Jastrzębianie podkreślali, że byli po prostu gorsi, a sędziowie nie mieli wpływu na wyniki. To nawiązanie do sędziów było o tyle istotne, że czasami w Grecji i Turcji sędziowie wyczyniają cuda. Podobnie jak rok wcześniej polskiemu klubowi pozostała nagroda pocieszenia w postaci nagrody indywidualnej dla najlepszego przyjmującego. Został nim Paweł Rusek.

W trzeciej edycji Pucharu Challenge nie grał żaden polski klub, ponieważ PLS miała trzech reprezentantów w Lidze Mistrzów. Oprócz Skry Bełchatów i Jastrzębskiego Węgla w tych rozgrywkach startowała Resovia, która otrzymała „dziką kartę” i w ten sposób uniemożliwała start polskiego klubu w Pucharze Challenge. Puchar wpadł w ręce włoskiej Perugii.

W zeszłym sezonie w rozgrywkach startował AZS Częstochowa, który trochę pokpił sprawę i przegrał z… izraelskim Maccabi Tel Awiw (0:3, 3:1, złoty set 8:15). Po raz pierwszy w historii Pucharu nie rozgrywano Final Four, a finał stanowił dwumecz rozgrywany systemem „mecz i rewanż”. Po raz trzeci w historii zwyciężyła włoska drużyna i po raz trzeci była to inna drużyna. Lube Banca Marche Macerata pokonała Arkas Spor Izmir (3:0, 3:2).

W obecnym sezonie, oprócz AZS Politechniki Warszawskiej w rozgrywkach uczestniczy AZS Częstochowa. Akademicy z Warszawy wyeliminowali białoruski Metalurg Żłobin (3:1, 3:2) i chorwacki Mladost Marina Kastela (3:0, 3:0). W pierwszym meczu 1/8 finału Politechnika przegrała z Dynamem Krasnodar 0:3, a w przypadku awansu spotka się w kolejnej rundzie ze zwycięzcą z pary Lokomotyw Charków – Galatasaray Stambuł. Pierwszy mecz Ukraińcy wygrali 3:1. Akademicy z Częstochowy dołączyli do Challenge po gładkim odpadnięciu w I rundzie Pucharu CEV z tureckim Halkbankiem Ankara (0:3, 0:3). W nowych rozgrywkach wygrali z portugalskim AJF Bastardo (3:1, 3:2), a w pierwszym meczu kolejnej rundy wygrali u siebie z Unicają Almerią 3:1. W przypadku zwycięstwa w 1/4 finału spotkają się ze zwycięzcą pary Rennes Volley 35 – Stroitel Mińsk. W pierwszy meczu było 3:1 dla Francuzów. Jeśli chodzi o faworyta tegorocznych rozgrywek, to Casa Modena sensacyjnie odpadła z luksemburskim VC Strassen (3:0, 0:3, złoty set: 5:15).

W historii Pucharu Challenge, oprócz drużyn włoskich występowało kilka znanych drużyn z Rosji (Nakieł Nowy Urengoj, Gazprom Surgut i Lokomitiw Jekaterynburg), Hiszpanii (CAI Tereul, Palma Majorka), Francji (Tourcoing Lille) czy Turcji (Halkbank Ankara), ale rozgrywki przeznaczone są przede wszystkim dla słabszych federacji. Z tego właśnie powodu w Pucharze Challenge gra dużo zespołów znanych przede wszystkim jako sparingpartnerzy polskich klubów, jak np. Selver Tallinn, VK DHL Ostrawa, SCC Berlin, VK Opava, VKP Bratysława, Remat Zalau, czy VK Chemes Humenne.

Źródła: własne, cev.lu, wikipedia.

sobota, 02 kwietnia 2011
Jak się nie wygrywa 2:0, to przegrywa się 2:3…

W rozegranym awansem w dniu 5 marca meczu 8 kolejki drugiej fazy rozgrywek Polskiej Ligi Siatkówki AZS Politechnika Warszawska pokonała Tytan AZS Częstochowa 3:2 (22:25, 20:25, 25:22, 26:24, 15:9).

Przed spotkaniem Politechnicy myśleli przede wszystkim o tym, żeby przełamać złą passę w meczach przeciwko częstochowianom. W tym sezonie warszawianie przegrali z AZS Częstochowa u siebie 1:3 i na wyjeździe 1:3 i 2:3, mimo że w tym drugim meczu prowadzili 2:0. Tym razem historia się odwróciła, bo to częstochowianie nie potrafili wykorzystać nadarzającej się szansy na zwycięstwo za trzy punkty.

Siatkarze_Politechniki_Warszawskiej

Siatkarze Politechniki Warszawskiej.

W secie pierwszym trwała wyrównana walka, ale tylko do wyniku 5:5. Później goście zdobyli 7 punktów z rzędu. Politechnicy odrobili jednak znaczną część straty, a od wyniku 13:15 utrzymywała się 2-3 punktowa przewaga częstochowian. Wprawdzie gospodarze doprowadzili do wyniku 19:20, ale końcówka seta zdecydowanie należała do akademików z Częstochowy, którzy tego seta wygrali 25:22.

W drugim secie, podobnie jak w pierwszym wyrównana walka trwała tylko na początku seta. Gospodarze prowadzili na pierwszej przerwie technicznej 8:7, ale na drugiej przegrywali 12:16. Goście zwiększali przewagę (13:19, 14:21), ale nawet rozluźnienie w końcówce nie przeszkodziło im w wygranej 25:20. W tym momencie wydawało się, że siatkarze z Częstochowy dopełnią dzieła zniszczenia i pewnie wygrają 3:0…

Kolejną partię pewni siebie częstochowianie rozpoczęli od prowadzenia 4:2, by za chwilę przegrywać 4:5. Na pierwszej przerwie technicznej goście prowadzili 8:7, a gdy po chwili zdobyli 4 punkty z rzędu wydawało się, że kontrolują przebieg tego seta i wygrają w trzech setach. Tymczasem z wyniku 12:7 zrobiło się 13:15 i tej straty częstochowianie już nie odrobili przegrywając tego seta 22:25. Dobre zmiany w tym secie dali Krzysztof Wierzbowski, nękający gości trudną zagrywką, i Janusz Gałązka.

W czwartej partii historia powtórzyła się, bowiem Politechnika prowadziła wyrównaną walkę tylko w początkowej fazie seta (4:4), by po chwili przegrywać 5:10. Goście, podobnie jak w poprzednim secie nie zrobili użytku z pięciopunktowej przewagi, a niebawem na tablicy wyników pojawił się remis 12:12 a później 16:16. W tym momencie na skutek podwójnego odbicia i żółtej kartki dla Michała Kubiaka za niesportowe zachowanie Częstochowa objęła prowadzenie 18:16 i… nie wykorzystała go. „Inżynierowie” doprowadzili do remisu 19:19 a później 21:21, by po chwili wyjść na pierwsze prowadzenie w tym secie – 22:21. Po emocjonującej końcówce gospodarze wygrali seta 26:24 i doprowadzili do remisu w całym spotkaniu.

Politechnika_-_Częstochowa

Najbardziej sporna sytuacja meczu - żółta kartka dla Michała Kubiaka.

Tie-break nie miał historii. Od wyniku 4:4, gospodarze zdobyli cztery kolejne punkty. Wprawdzie goście zmniejszyli dystans do dwóch punktów (7:9), ale to był tylko łabędzi śpiew, bowiem gospodarze pewnie wygrali ostatniego seta 15:9.

Politechnika wygrała mecz, ponieważ Radosław Panas miał większe pole do manewru. W trudnych sytuacjach szukał optymalnych rozwiązań i korzystał z rezerwowych. Podobnie jak Marek Kardos skorzystał z jedenastu zawodników, z których dziewięciu zdobyło punkty, ale co najważniejsze zawodnicy spoza pierwszej szóstki zdobyli dla Politechniki 18 punktów, przy zaledwie czterech punktach częstochowian. Po raz kolejny potwierdziło się, że siłą Politechniki jest stosunkowo wyrównany skład, natomiast problemem AZS Częstochowa wąska ławka i przywiązanie trenera Kardosa do siedmiu zawodników.

Dodatkowo wśród gości najbardziej zawiedli najbardziej doświadczeni zawodnicy, czyli Krzysztof Gierczyński i Dawid Murek, których skuteczność w ataku była wyjątkowo niska – odpowiednio 21% i 20%. Obaj zaliczyli zaledwie 9 skutecznych ataków spośród 44 wykonanych. Skuteczność w ataku pozostałych częstochowian była dwukrotnie wyższa – Janeczek 51%, Wiśniewski 50% i Nowakowski 43%. Dla porównania wśród Politechników najlepsi zaliczyli wysoką skuteczność – Żaliński 55%, Nowak 57%, Kreek i Gałązka po 50%. Jeśli dodać do tego fakt, że Politechnika straciła więcej punktów z zagrywki, z przyjęcia zagrywki, ataku i bloku, to doskonale widać, że niedyspozycja Gierczyńskiego i Murka miała fatalne skutki dla gości.

Po dobrym początku sezonu częstochowianie wydają się coraz bardziej zmęczeni, natomiast Politechnika nie rezygnuje z walki o półfinał PLS.

 

5 marca 2011 r., godz. 14:45, Arena „Ursynów”

AZS Politechnika Warszawska – Tytan AZS Częstochowa 3:2 (22:25, 20:25, 25:22, 26:24, 15:9).

AZS Politechnika: Michał Kubiak 9, Marcin Nowak 15, Maikel Salas Moreno 1, Oleksandr Statsenko 5, Ardo Kreek 5, Wojciech Żaliński 20, Damian Wojtaszek (L) – Janusz Gałązka 4, Krzysztof Wierzbowski 3, Robert Prygiel 11, Bartłomiej Neroj.

Tytan AZS Częstochowa: Krzysztof Gierczyński 7, Piotr Nowakowski 6, Dawid Murek 8, Fabian Drzyzga 2, Bartosz Janeczek 22, Łukasz Wiśniewski 9, Michał Dębiec (L) – Michał Żuk 1, Wojciech Gradowski 2, Miłosz Hebda 1, Jakub Oczko.

Sędziowali: Maciej Maciejewski, Mariusz Gadzina.

Komisarz ligi: Andrzej Skorupa.

MVP meczu: Wojciech Żaliński.

Widzów: 2.000.

 

Statystyki pochodzą z oficjalnego portalu PlusLigi – www.plusliga.pl.

niedziela, 20 marca 2011
Skra – ZAKSA w finale Pucharu Polski

W finale Pucharu Polski siatkarzy zmierzą się PGE Skra Bełchatów i ZAKSA Kędzierzyn Koźle. Bełchatowianie pokonali Resovię Rzeszów 3:1 (25:15, 25:22, 30:32, 25:16), natomiast ZAKSA wygrała z Tytanem AZS Częstochowa także 3:1 (21:25, 25:23, 25:23, 25:18).

Przed spotkaniem Skry z Resovią można było spodziewać się wielkich emocji. W końcu rzeszowianie byli jedyną drużyną, która pokonała Skrę w lidze. Bilans obu drużyn licząc wszystkie rozgrywki musiał wzbudzać szacunek (Skra 26-3, Resovia 20-4). Spotkanie okrzyknięte jako przedwczesny finał rozczarowało, bowiem Skra wygrała stosunkowo łatwo obnażając wszystkie słabości rywala.

O pierwszym secie półfinałowego pojedynku ze Skrą, siatkarze z Rzeszowa powinni i zapewne chcieliby zapomnieć. Wprawdzie wygrali dwie pierwsze piłki, ale były to miłe złego początki, bowiem rywale upokorzyli ich maksymalnie. Skra szybko odrobiła stratę i na pierwszą przerwę techniczną schodziła z prowadzeniem 8:3, które powiększyła do dziesięciu punktów (20:10). Resovia popełniała liczne błędy, natomiast Skra wykorzystywała każdą nadarzająca się okazję, to zdobycia punktu. W efekcie pierwszy set mistrzowie Polski wygrali 25:15.

Atakuje_Resovia

Atakuje Resovia.

W drugim secie zdeterminowana Resovia prowadziła na drugiej przerwie technicznej 16:11 i… przestała grać. Skra prowadziła 22:18, ale pozwoliła Resovii na zdobycie kilku punktów i przy stanie 23:22 zrobiło się nerwowo. Jednak tą partię także wygrali bełchatowianie (25:22).

Trzeci set mógł okazać się przełomowym dla losów meczu, bowiem „Pasy” wygrały go 32:30. Niemalże cały czas trwała walka punkt za punkt. Resovia prowadziła 21:19, by przegrać cztery kolejne piłki. Wtedy wydawało się, że Skra wygra łatwo i szybko 3:0, ale zamiast tego Resovia doprowadziła do remisu (23:23). Jednopunktowa przewaga zmieniała się co chwilę aż wreszcie pomylił się Mariusz Wlazły i Resovia pozostawała w grze…

…ale nie długo, bo w czwartym secie, podobnie zresztą jak w pierwszym, została dosłownie zmiażdżona przez Skrę. Od początku seta mistrzowie Polski budowali bezpieczną przewagę – 8:4, 16:8 i 24:16. W szeregach Resovii nieskutecznymi atakami „popisywali się” Grozer i Achrem, natomiast Baranowicz nie miał pomysłu na zmianę tej sytuacji. Zawodził też Ignaczak, który miał pretensje do sędziów, do kolegów, tylko nie do siebie. Skra wygrała tego seta 25:16 i cały mecz absolutnie zasłużenie.

Skra_Bełchatów

Skra Bełchatów - zdecydowanie lepsza drużyna pierwszego półfinału.

Zwycięstwo smakowało o tyle wyjątkowo, że w poprzedniej edycji Pucharu Polski Skra została wyeliminowana już w ćwierćfinale właśnie przez Resovię. Z tego powodu można mówić o skutecznym rewanżu.

Mariusz_Wlazły

Gracz meczu - Mariusz Wlazły.

 

22 stycznia 2011 r., godz. 14:45, Warszawa, Hala „Torwar”

PGE Skra Bełchatów – Resovia Rzeszów 3:1 (25:15, 25:22, 30:32, 25:16)

PGE Skra Bełchatów: Miguel Angel Falasca, Mariusz Wlazły, Marcin Możdżonek, Daniel Pliński, Michał Winiarski, Bartosz Kurek, Paweł Zatorski (L) – Radosław Wnuk, Paweł Woicki, Michał Bąkiewicz.

Asseco Resovia Rzeszów: Michal Baranowicz, Gyorgy Grozer, Aleh Akhrem, Matej Cernić, Ryan Millar, Łukasz Perłowski, Krzysztof Ignaczak (L) – Grzegorz Kosok, Rafał Buszek, Mateusz Mika, Tomasz Kowalski i Tomasz Józefacki.

MVP meczu: Mariusz Wlazły (Skra)

 

Drugi mecz półfinałowy w porównaniu z pierwszym wyglądał jak ubogi krewny. Klasa drużyn nie ta, co kilkadziesiąt minut wcześniej. Dodatkowo halę opuściła prawie połowa widzów, a zwłaszcza ci najgłośniejsi, czyli sympatycy Skry i Bełchatowa. Nic więc dziwnego, że mecz i jego oglądanie było trochę tak, jak robienie czegoś za karę.

Wystawa_Fabiana_Drzyzgi

Wystawia Fabian Drzyzga.

Obie drużyny, wbrew temu, co sugeruje wynik stworzyły bardzo wyrównane widowisko, które przy odrobinie szczęścia mogło zakończyć się sukcesem akademików z Częstochowy. Pierwszy set był bardzo wyrównany. Dopiero od remisu 19:19 częstochowianie zaczęli skutecznie uciekać rywalom. Druga partia była jeszcze bardziej wyrównana. Przy wyniku 22:22 trzy kolejne piłki wygrali kędzierzynianie. W trzeciej, także wyrównanej, partii akademicy zeszli na drugą przerwę techniczną z dwupunktową przewagą (16:14), którą utrzymywali do stanu 20:18. Wtedy ZAKSA zdobyła trzy punkty z rzędu, ale jeszcze przy wyniku 23:23 wydawało się, że akademicy mają jeszcze szanse na wygranie tego seta. ZAKSA wygrała jednak kolejne dwie piłki. W czwartym i ostatnim secie ostatni remis widniał na tablicy wyników 10:10, a później ZAKSA zdobyła przewagę, której nie oddała już do końca meczu.

Buty_Ryszarda_Boska_1

Ciekawostka ze świata mody... buty Ryszarda Boska, dyrektora ds. sportowych AZS Częstochowa.

Buty_Ryszarda_Boska_2

...i buty z bliska.

 

22 stycznia 2011 r., godz. 17:30, Warszawa, Hala „Torwar”

ZAKSA Kędzierzyn-Koźle – Tytan AZS Częstochowa 3:1 (21:25, 25:23, 25:23, 25:18).

ZAKSA Kędzierzyn-Koźle: Paweł Zagumny, Jakub Jarosz, Jurij Gładyr, Patryk Czarnowski, Michał Ruciak, Tine Urnaut, Piotr Gacek (L) – Wojciech Kaźmierczak, Grzegorz Pilarz, Idi.

Tytan AZS Częstochowa: Fabian Drzyzga, Bartosz Janeczek, Łukasz Wiśniewski, Piotr Nowakowski, Krzysztof Gierczyński, Dawid Murek, Michał Dębiec (L) – Jakub Oczko.

MVP meczu: Jakub Jarosz (ZAKSA).

niedziela, 21 listopada 2010
Częstochowa rozbiła Resovię

W niedzielnym meczu 7. kolejki, rozegranym 14 listopada 2010 r., Tytan AZS Częstochowa pokonał Asseco Resovię Rzeszów 3:1 (25:22, 25:16, 23:25, 25:23).

Oba zespoły przystępowały do meczu w bardzo dobrych nastrojach. W poprzedniej kolejce rozegranej w środę 10 listopada częstochowianie niespodziewanie wygrali z Jastrzębiem 3:1, a rzeszowianie po morderczej walce zwyciężyli ZAKSĘ Kędzierzyn-Koźle dopiero w tie-breaku, choć prowadzili już 2:0.

Wydawało się jednak, że Resovia podniesie się po porażce i nie pozwoli sobie na kolejne straty punktowe. Z drugiej jednak strony, częstochowianie po zwycięstwie w poprzedniej kolejce jeszcze bardziej uwierzyli w swoje siły.

Hala_Polonia_w_Częstochowie

Częstochowska Hala "Polonia" nie prezentuje się zbyt okazale, ale to właśnie tutaj miały miejsce historyczne wydarzenia dla polskiej siatkówki.

Pierwszy set był wyrównany, ale cały czas przewagę mieli gospodarze, którzy prowadzili 8:5, 16:14, 21:19 aż w końcu wygrali tą partię z wynikiem 25:22. Drugi set był także zwycięski dla gospodarzy, którzy dosyć niespodziewani osiągnęli dużą przewagę już na początku seta i nie oddali jej do końca. AZS prowadził różnicą maksymalnie pięciu punktów (8:3, 11:6, 14:9, 16:11), ale gdy zwiększył ją do sześciu (20:14) nie mogło już być wątpliwości, kto zapisze tę partię po swojej stronie. Resovia przestała grać w końcówce, dlatego akademicy zwyciężyli 25:16. Znamienna była sytuacja podczas przerwy technicznej, gdy siatkarze Resovii mieli do siebie wzajemne pretensje. W tym momencie było jasne, że z tej mąki chleba nie będzie. Ignaczak podczas calego meczu miał coś do powiedzenia – albo sędziom albo swoim kolegom z boiska. Wprawdzie jest charyzmatycznym zawodnikiem i potrafi mobilizować kolegów, ale w tym meczu pojawiło się to, co w Bełchatowie nazwano trudnym charakterem. Gyorgy Grozer był wściekły, ale nie tylko na siebie. Ataki psuł niemiłosiernie. Z 39 ataków skończył tylko 13 (!). Tajemnicą poliszynela było, że podczas przerw nie odzywał się tylko Michele Baranowicz.

Matej_Cernić

Matej Cernić chyba nie tak wyobrażał sobie mecze Resovii.

Trzecia partia była ostatnią szansą na odwrócenie przez gości losów meczu i to się udało, ale tylko na chwilę. Resovia objęła prowadzenie 8:4. Gospodarze doprowadzili do remisu 10:10 a następnie wyszli na prowadzenie 12:11. Następne dwie piłki wygrali goście, którzy na drugiej przerwie technicznej prowadzili 16:15 a później nawet 21:18. Jednak od tego momentu częstochowianie wygrali pięć piłek przy jednej wygranej przez Resovię. Przy stanie 23:22 przegrali trzy kolejne piłki, w tym dwie po atomowych serwisach Ryana Millara.

W czwartej i jak się okazało piątej partii – Resovia schodziła na przerwy techniczne z minimalnym prowadzeniem (8:6, 16:14), jednak gospodarze wyszli na prowadzenie, którego nie oddali i zwyciężyli czwartego seta 25:23 i cały mecz 3:1. Przyznać jednak trzeba, że przy odrobienie szczęścia a zwłaszcza, przy nieco lepszej dyspozycji Grozera, Resovia mogła doprowadzić do tie-breaka. Z drugiej strony, gdyby częstochowianie zachowali więcej czujności w przyjęciu w końcówce trzeciego seta, to zapewne mecz skończyłby się w trzech setach.

Dawid_Murek

Dawid Murek - ikona AZS Częstochowa.

MVP meczu został wybrany Fabian Drzyzga, ale przyznać trzeba, że w częstochowskim zespole nie było słabego ogniwa. Każdy z zawodników wywiązywał się ze swojego zadania najlepiej jak potrafił. Wyróżniał się Bartosz Janeczek, który zdobył 22 punkty. W zespole gości na normalnym poziomie zagrał jedynie Aleh Akhrem, któremu do pewnego momentu dorównywał Matej Cernić, ale wydaje się, że po kontuzji jeszcze nie doszedł do pełnej dyspozycji, dlatego trener Travica ostrożnie wprowadza go do drużyny. Zresztą późne kontraktowanie zawodników, a zwłaszcza uczestników mistrzostwa świata jeszcze długo będzie odbijało się Resovii bolesną czkawką.

Resovia Rzeszów

Spuszczone głowy siatkarzy z Rzeszowa mówią wszystko...

Jeśli zaś chodzi o AZS, to wydaje się, że częstochowianie jak zwykle grają ponad stan, tzn. osiągają wyniki, do których biorąc pod uwagę siłę drużyny „na papierze” nie są uprawnieni. Zanosi się jednak na to, że drużyna budowana jako połączenie rutyny, młodości, niezbyt wysokiego budżetu i przywiązania do barw klubowych może namieszać w tym sezonie wyjątkowo sporo.

AZS_Częstochowa

Siatkarze AZS Częstochowa - przykład drużyny.

Zastanawia jeszcze rola jaką w AZS pełni w zespole Ryszard Bosek. Siedział za ławką rezerwowych i co jakiś czas podpowiadał siatkarzom i trenerowi gospodarzy. W przerwach między setami Marek Kardos i Ryszard Bosek wymieniali się uwagami, natomiast podczas setów były momenty, w których Kardos, aby przekazać uwagi wybranemu siatkarzowi musiał czekać aż ten wysłucha Boska. Zabawny moment miał miejsce w czwartym secie, gdy Kardos chciał wpuścić na boisko celem podwyższenia bloku Wojciecha Sobalę, a rezerwowi poinformowali trenera, że kolega poszedł za potrzebą…

Marek_Kardos

Marek Kardos dyskutuje z Ryszardem Boskiem.

 

Ryszard_Bosek

Ryszard Bosek udziela wskazówek Łukaszowi Wiśniewskiemu.

 

14 listopada 2010 r., godz. 14:45, Hala „Polonia”

7. kolejka PlusLigi sezonu 2010/2011

Tytan AZS Częstochowa – Asseco Resovia Rzeszów 3:1 (25:22, 25:16, 23:25, 25:23)

AZS Częstochowa: Krzysztof Gierczyński 14, Piotr Nowakowski 8, Dawid Murek 10, Fabian Drzyzga 4, Bartosz Janeczek 22, Łukasz Wiśniewski 11, Michał Dębiec (libero) – Wojciech Gradowski, Wojciech Sobala, Miłosz Hebda, Jakub Oczko.

Resovia Rzeszów: Wojciech Grzyb 5, Matej Cernić 9, Aleh Akhrem 23, Michele Baranowicz 1, Gyorgy Grozer 17, Łukasz Perłowski 7, Krzysztof Ignaczak (libero) – Ryan Millar 6, Rafał Buszek 5, Grzegorz Kosok 2, Tomasz Józefacki,

Sędziowali: Andrzej Lemek, Sylwester Strzylak.

Komisarz ligi: Bogusław Kawiak.

Widzów: 1.800.

Statystyki pochodzą z oficjalnego portalu PlusLigi – www.plusliga.pl.

wtorek, 26 października 2010
Politechnika najlepsza w V. Memoriale im. Zdzisława Ambroziaka

Rozgrywany w Warszawie V. Memoriał im. Zdzisława Ambroziaka zakończył się sporą niespodzianką, ponieważ zwyciężyła w nim warszawska Politechnika uchodząca za najsłabszy zespół turnieju. „Inżynierowie” w pobitym polu zostawili wszystkie pozostałe, wyżej notowane i bardziej utytułowane kluby.

Ostatniego dnia turnieju w pierwszym meczu Politechnika zmierzyła się z AZS Częstochowa. Wiadomym było, że zwycięstwo Politechniki będzie oznaczało ich historyczny sukces w całym memoriale, co po ograniu Resovii i Skry wydawało się bardzo prawdopodobne. Tak też się stało. Warszawianie wygrali 3:1, choć przyznać trzeba, że mecz był bardzo nierówny. Obie drużyny popełniały sporo błędów, ale mniej błędów, więcej indywidualności i większa wola zwycięstwa były po stronie Politechniki. Częstochowianie mogą mieć do siebie sporo pretensji o to, że nie doprowadzili do tie-breaku. W czwartym secie przy prowadzeniu 22:21 przegrali piłkę a następnie w polu zagrywki stanął Zbigniew Bartman i zaserował trzy kolejne asy serwisowe. Najlepszymi zawodnikami w obu drużynach wybrani zostali: Damian Wojtaszek w Politechnice i Michał Dębiec w Częstochowie. Co ważne oba zespoły zagrały w najsilniejszych składach, co może stanowić zapowiedź lepszego sezonu dla warszawskiej Politechniki. Jeśli natomiast chodzi o częstochowian, to chyba zgodnie z przewidywaniami, przy ich obecnym składzie, szczytem możliwości będą miejsca 5-6. Dobre wrażenie pozostawił po sobie Libero – Michał Dębiec. Martwi, że największa gwiazda zespołu, powracający po koszmarnej kontuzji Dawid Murek potrzebuje jeszcze czasu, żeby dojść do swojej normalnej dyspozycji.

Mecz Politechnika - AZS Częstochowa

Mecz Politechnika - AZS Częstochowa.

Drugi niedzielny pojedynek był meczem, który w zamierzeniu organizatorów miał być finałem, a tymczasem jego stawką było co najwyżej drugie miejsce. Mistrz Polski – Skra Bełchatów pokonała trzecią drużynę minionego sezonu, czyli Resovię Rzeszów 3:1 a najlepszymi graczami w obu drużynach wybrani zostali: Miguel Angel Falasca (Skra) i Mateusz Mika (Resovia). Tradycji stało się zadość bowiem Skra wygrała w Memoriale piaty kolejny pojedynek z drużyną z Rzeszowa. Pierwszy set rozgrzał widzów do czerwoności, bo żaden z zespołów nie chciał odpuścić i walczył do końca, stąd też zakończył się wynikiem 35:33. Wprawdzie w drugim secie Resovia wygrała zdecydowanie 25:18, to jednak w kolejnych dwóch partiach to zespól Skry prezentował równą i bardziej dokładną grę. Dlatego wygrał, jak najbardziej zasłużenie, choć Resovia nie oddała zwycięstwa bez walki przegrywając w ostatniej partii 27:29.

Mecz Skra Bełchatów - Resovia Rzeszów

Mecz Skra Bełchatów - Resovia Rzeszów.

Zauważyć należy, że trener Jacek Nawrocki w tym meczu nie skorzystał z powracającego po kontuzji Daniela Plińskiego, a także Mariusza Wlazłego, Michała Winiarskiego i Stephane’a Antigi. Z kolei trener Ljubomir Travica nie mógł skorzystać z niedawno zakontraktowanych i odpoczywających po mistrzostwach świata – Gyorga Grozera i Mateja Cernica a także charyzmatycznego lidera zespołu, czyli Krzysztofa Ignaczaka. Trzeci z gwiazdorów pozyskanych przed tym sezonem – mistrz olimpijski Ryan Millar wchodził na boisko tylko na zagrywki. W Resovii wyróżniał się nowy rozgrywający, reprezentant Włoch – Michał Baranowicz, a także Mateusz Mika i Wojciech Grzyb. Zdecydowanie poniżej oczekiwań zagrał Alek Achrem. Największym problemem Resovii będzie jednak w nadchodzącym sezonie, a zwłaszcza w jego początkowej fazie zgranie. Trzy największe gwiazdy z uwagi na mistrzostwa globu, praktycznie nie trenowały z zespołem.

Ryan Millar

Do zagrywki przygotowuje się mistrz olimpijski - Ryan Millar.

Warto dodać, że od kilku sezonów Memoriał im. Zdzisława Ambroziak pozostaje jednym z najsilniej obsadzonych turniejów w Polsce. Organizatorzy robią znaczne postępy przy jego organizacji i podobnie jak w zeszłym roku, tak i w tym pojawia się pytanie, czy w przyszłym roku zdecydują się przenieść turniej do prawie dwa razy większego „Torwaru” i czy wreszcie zaproszą zagraniczne ekipy. W tym roku w turniejach sparingowych w Polsce zagrało kilka zagranicznych drużyn. W Częstochowie w Memoriale im. Arkadiusza Gołasia zagrał czeski VK DHL Ostrawa i austriacki Hypo Tirol Innsbruck, który zasłynął tym, że w minionym sezonie wyeliminował z Ligi Mistrzów VfB Friedrichshafen. W bardzo silnie obsadzonym I Międzynarodowym Turnieju im. Jana Strzelczyka, oprócz Resovii zagrała włoska Copra Morpho Piacenza, turecki Fenerbahce Stambuł i niemiecki Netzhoppers KW. W olsztyńskim Memoriale im. prof. Wiktora Wawrzyczka zwyciężył francuski Tours VB, a trzecie miejsce zajęło rosyjskie Dynamo Jantar Kaliningrad. Jastrzębski Węgiel zagrał u siebie sparingi z niemieckim SCC Berlin a w III Pucharze Prezydenta Krosna zagrał słowacki Chemes Humennew. Czy w przyszłym roku do Warszawy zawita Trentino Volley, Sisley Treviso albo Dynamo Moskwa i Iskra Odincowo?

 

I dzień Memoriału, piątek 15 października 2010 r.

AZS Politechnika Warszawska - Asseco Resovia Rzeszów 3:2 (23:25, 25:16, 24:26, 25:18, 15:13)

PGE Skra Bełchatów - Tytan AZS Częstochowa 3:1 (25:19, 25:17, 26:28, 25:20)

II dzień Memoriału, sobota 16 października 2010 r.

AZS Politechnika Warszawska - PGE Skra Bełchatów 3:1 (11:25, 25:19, 25:20, 25:23)

Tytan AZS Częstochowa - Asseco Resovia 3:1 (27:25, 23:25, 25:22, 25:20)

III dzień Memoriału, niedziela 17 października 2010 r.

AZS Politechnika Warszawska - Tytan AZS Częstochowa 3:1 (25:23, 20:25, 25:20, 25:22)

Politechnika: Maikel Salas Moreno, Robert Prygiel, Zbigniew Bartman, Michał Kubiak, Marcin Nowak, Dariusz Szulik, Damian Wojtaszek (libero) oraz Bartłomiej Neroj, Oleksandr Statsenko, Wojciech Żaliński, Krzysztof Wierzbowski, Ardo Kreek;

Tytan AZS Częstochowa: Jakub Oczko, Miłosz Hebda, Michal Hrazdira, Wojciech Gradowski, Wojciech Sobala, Piotr Nowakowski, Michał Dębiec (libero) oraz Fabian Drzyzga, Dawid Murek, Krzysztof Gierczyński.

PGE SKra Bełchatów - Asseco Resovia 3:1 (35:33, 18:25, 25:22, 29:27)

PGE Skra Bełchatów: Jakub Novotny, Bartosz Kurek, Michał Mysera, Miguel Angel Falasca, Michał Bąkiewicz, Marcin Możdżonek, Paweł Zatorski (L), Grzegorz Bociek, Karol Kłos, Radosław Wnuk

Asseco Resovia: Wojciech Grzyb, Rafał Buszek, Aleh Achrem, Michał Baranowicz, Grzegorz Kosok, Mateusz Mika, Piotr Świst (L), Łukasz Perłowski, Ryan Millar.

 

Nagrody indywidualne otrzymali:

MVP – Zbigniew Bartman (Politechnika),

Najlepszy atakujący – Alek Achrem (Resovia),

Najlepszy rozgrywający – Michał Baranowicz (Resovia),

Najlepszy przyjmujący – Michał Kubiak (Politechnika),

Najlepszy blokujący – Karol Kłos (Skra),

Najlepszy libero – Paweł Zatorski (Skra).

niedziela, 27 września 2009
Skra wygrała w Memoriale Ambroziaka

W zakończonej dzisiaj IV edycji Memoriału Zdzisława Ambroziaka, tradycyjnie już zwyciężyła PGE Skra Bełchatów. Mistrzowie Polski wystąpili w Memoriale po raz trzeci i po raz trzeci wygrali. Co więcej, podczas tych trzech turniejów rozegrali 11 meczy i wszystkie wygrali.

Przedsezonowy turniej dedykowany pamięci znakomitego siatkarza i dziennikarza rozpoczął się w piątek od dwóch niespodzianek. AZS Politechnika Warszawa postawiła trudne warunki Mistrzowi Polski, czyli Skrze i przegrała dopiero po emocjonującym tie-braku 2:3 (-17, -22, 20, 23, -17). W drugim spotkaniu AZS Częstochowa niespodziewanie wygrał z Resovią 3:2 (-21, 18, 16, -19, 10).

W sobotę obyło się bez niespodzianek. Skra rozgromiła AZS Częstochowa 3:0 (20, 21, 21), natomiast Resovia zgodnie z planem wygrała z Politechniką 3:1 (24, -22, 22, 25).

Częstochowianie w ataku

Częstochowianie w ataku.

Dzisiaj Częstochowa wygrała w meczu bez historii z Politechniką 3:0 (20, 21, 23). W pierwszych dwóch setach częstochowianie wypracowywali kilkupunktową przewagę, którą trwonili a następnie odzyskiwali ją. W trzecim secie trwała wyrównana walka „punkt za punkt”, z której obronną ręką wyszli akademicy z Częstochowy. Widać, że w zespole z Jasnej Góry dominującą rolę w nadchodzącym sezonie będzie odgrywał Dawid Murek i aktualny Mistrz Europy – Piotr Nowakowski. Nagrodę dla najlepszego zawodnika meczu otrzymał jednak Łukasz Wiśniewski.

Mecz Skra - Resovia 3:0

Mecz Skra - Resovia 3:0.

W drugim meczu, który miał być traktowany jako finał zmierzył się mistrz (Skra) z wicemistrzem (Resovia) Polski. To byłby finał, gdyby nie fakt, że Resovia już w pierwszym dniu turnieju uległa Częstochowie. Niezależnie jednak od tego rzeszowianie mieli jeszcze szanse na zwycięstwo w całym turnieju, ale warunkiem było wygranie ze Skrą 3:0 albo 3:1. Boisko zweryfikowało jednak marzenia i nadzieje Resovii wyjątkowo brutalnie. Skra zwyciężyła 3:0 (22, 24, 18). Pierwszy set przebiegał pod dyktando bełchatowian. W drugim Skra wyszła na prowadzenie dopiero w końcówce seta (19:18) i mimo przegranych kolejnych dwóch piłek, wygrała tę partię. Trzeci set był popisem Skry, ale wydaje się, że Resovia przy wysokim prowadzeniu bełchatowian straciła ochotę do gry. Najlepszym graczem tego meczu wygrany został Miłosz Hebda ze Skry. Warto dodać, że Skra zagrała wyjątkowo równo jako drużyna, ale dominującą rolę odgrywali Marcin Możdżonek i Bartosz Kurek. Trener Nawrocki dał pograć także pozostałym trzem mistrzom Europy, reprezentującym barwy Skry, czyli Piotrowi Gackowi, Michałowi Bąkiewiczowi i Danielowi Plińskiemu. Dużo mniej zagrali natomiast obcokrajowcy Skry, czyli Stephene Antiga i Jose Miguel Falasca. Wprawdzie z powodu kontuzji zagrakło trzech graczy (Mariusz Wlazły, Michał Winiarski i Jakub Novotny), ale Skra, co potwierdziła w Warszawie, w nowym sezonie znowu będzie mocna. Jeśli natomiast chodzi o zespół Resovii to pozytywne wrażenie zostawili po sobie właśnie obcokrajowcy – rozgrywający Rafael Redewitz (Brazylia) i Aleh Akrem (Białoruś).

W zeszłym sezonie w pięciu ligowych meczach Skra straciła z Resovią tylko jednego seta, więc dzisiejszy wynik stanowi kontynuację tej fatalnej passy. Co więcej w warszawskim Memoriale Skra po raz pierwszy wygrała z rzeszowianami bez straty seta. Dotychczas wygrywała 2:1, 3:2 i 3:2. Pięciokrotny mistrz Polski (2005-2009) dominuje w sezonie 2009/2010 jeszcze przed jego rozpoczęciem!

Nagrody indywidualne otrzymali:

MVP – Bartosz Kurek (Skra),

Najlepszy zagrywający – Paweł Mikołajczak (Częstochowa),

Najlepszy atakujący – Mikko Oivanen (Resovia),

Najlepszy rozgrywający – Maciej Dobrowolski (Skra),

Najlepszy przyjmujący – Michał Bąkiewicz (Skra),

Najlepszy blokujący – Marcin Możdżonek (Skra),

Najlepszy libero – Piotr Gacek (Skra), Pawel Zatorski (Częstochowa), Krzysztof Ignaczak (Resovia), Robert Milczarek (Politechnika).

 

| < Sierpień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      
Tagi