Wpisy z tagiem: puchar polski

poniedziałek, 01 maja 2017
Legia zdobyła Puchar Polski 2016 w cieniu dymu z rac

W poniedziałek 2 maja 2016 r. po słabiutkim meczu Legia Warszawa pokonała Lecha Poznań 1:0 (0:0) w meczu finałowym Pucharu Polski. Zwycięską bramkę w 69. Minucie spotkania zdobył Aleksandar Prijović. Niestety, dali znać o sobie kibice Lecha, którzy odpalili kilkadziesiąt rac, a kilka rzucili na boisko, czym doprowadzili do przerwania spotkania na kilkanaście minut.

Spotkanie lepiej mogli rozpocząć piłkarze „Kolejorza”. Już w 5. minucie słupek uratował Legię od utraty bramki! Gergő Lovrencsics dośrodkował z rzutu wolnego, Arkadiusz Malarz wypiąstkował piłkę, którą na linii pola karnego przyjął Szymon Pawłowski. Skrzydłowy Lecha oddał mocny strzał, po którym (ku rozpaczy poznańskich kibiców) piłka wylądowała tylko na słupku. Legia odpowiedziała siedem minut później.  Adam Hloušek odebrał piłkę Lovrencsicsowi i podał do Nemanji Nikolicia, który oddał mocny strzał z ponad dwudziestu metrów. Jasmin Burić odbił piłkę na rzut rożny. Dwie minuty później znowu pokazał się Lovrencsis, ale tym razem pod bramką Legii. Przyjął piłkę po precyzyjnym przerzucie Pawłowskiego, wbiegł w pole karne, a piłkę po jego mocnym strzale z kilku metrów, Michał Pazdan wybił wślizgiem na rzut rożny. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego, w polu bramkowym Legii powstało zamieszanie, po którym Marcin Kamiński oddał mocny strzał z kilku metrów. Piłka poleciała jednak wysoko nad bramką. Pierwszy kwadrans był całkiem obiecujący, ale później było gorzej, dużo gorzej. Na boisku nie działo się zbyt wiele. Obie drużyny niby próbowały atakować, ale w pierwszej kolejności starały się nie stracić bramki, dlatego z boiska wiało nudą.

2016.05.02_Finał_Pucharu_Polski_(27)

Dopiero w 32. minucie miała miejsca godna uwagi akcja. Łukasz Trałka odebrał piłkę Tomaszowi Jodłowcowi i zagrał długą piłkę z własnej połowy w kierunku Dawida Kownackiego, który wypuścił sobie piłkę do linii bocznej i umożliwił (już w polu karnym) skuteczną interwencję Michałowi Pazdanowi. Obrońca Legii wybił piłkę na rzut rożny.

Legia też miała swoją groźną akcję przed przerwą. W 43. minucie legioniści rozgrywali rzut wolny z prawej strony boiska, tuż za polem karnym. Michał Kucharczyk wycofał piłkę do stojącego przed „szesnastką” Ariela Borysiuka, który oddał płaski i niezbyt mocny strzał. Piłka odbiła się od obrońców Lecha i trafiła w nogi Ondreja Dudy, który trochę z przypadku odegrał do Aleksandara Prijovicia. Szwajcar oddał strzał z kilku metrów, ale posłał piłkę wysoko nad bramką Buricia. Co do słowackiego pomocnika to był to kolejny mecz, w którym zawiódł.

2016.05.02_Finał_Pucharu_Polski_(29)

Przed rozpoczęciem drugiej połowy meczu.

Pierwsza połowa zdecydowanie zawiodła, a w drugiej, jak się później okazało, piłkarze utrzymali marny poziom. W 51. minucie Karol Linetty zagrał piłkę w pole bramkowe, ale Malarz pewną interwencją uprzedził Lovrencsicsa. Później nie działo się zbyt wiele. Dominowała głównie walka o odzyskanie piłki. Wreszcie w 67. minucie Michał Kucharczyk wyprzedził na skrzydle Tamasa Kadara i dośrodkował w „szesnastkę”, gdzie Kamiński uprzedził Prijovicia i wybił piłkę na rzut rożny.

W 69. minucie spotkania, losy meczu zostały rozstrzygnięte. Linetty próbował odebrać piłkę Guillherme, ale po jego wślizgu piłka poleciała w pole bramkowe, gdzie Prijović w ekwilibrystyczny sposób (w stylu Zlatana Ibrahimovicia) posłała piłkę do bramki Lecha. Burić nie miał szans na skuteczną interwencję, a Kamiński tylko bezradnie przyglądał się uderzeniu Szwajcara zewnętrzną częścią stopy. Legia objęła prowadzenie 1:0!Kamiński mocno uderzył z rzutu wolnego, a Malarz pewnie złapał piłkę odbitą jeszcze od jednego z zawodników stojących w murze.” (cyt. za: 90minut.pl). Wydawało się, że od tego momentu Lech ruszy do przodu, i może tak by się stało, gdyby „Kolejorzowi” nie przeszkodzili jego kibice.

Poznańscy fani zaczęli rzucać race na boisko. Jedna trafiła nawet w nogę Malarza, który nie symulował, nie zwijał się z bólu, tylko… pomagał stewardom w usunięciu płonących rac. Niewątpliwie sytuacja, która trwała przez kilkanaście minut zagrażała zdrowiu bramkarza Legii, podobnie jak przebywanie na boisku w takich warunkach po wznowieniu gry. Wydaje się, że sędzia Szymon Marciniak mógł podjąć odważną decyzję i przerwać mecz, ale chyba przestraszył się ewentualnych skutków. Inna sprawa, że Malarz zapewnił go o gotowości do gry, a inni piłkarze też nie domagali się przerwania meczu. „Przegląd Sportowy” pisał o zachowaniu Marciniaka: „Na siłę starał zapobiec skandalowi, ale zdrowie Malarza było zagrożone.” (cyt. za: „Przegląd Sportowy”).

2016.05.02_Finał_Pucharu_Polski_(32)

Po kilkunastu minutach oczekiwania aż zgasną racę, mecz został wznowiony. Kamiński oddał strzał z dziesięciu metrów w nogi Hlouska, choć szkoda, że zachował się samolubnie i nie odegrał do niepilnowanego i stojącego przed polem karnym Kamila Jóźwiaka. W odpowiedzi Kucharczyk wbiegł w pole karne i upadł po starciu z Abdulem Azizem Tettehem, ale sędzia podjął chyba słuszną decyzję nie wskazując na „wapno”. Później słaby strzał Jóźwiaka został zablokowany.

Warto jeszcze dodać, że w jednym z niepozornych starć w powietrzy Prijovicia z Tettehem, ten pierwszy doznał złamania ręki i nie zagrał do końca sezonu. W ostatniej akcji meczu Michaił Aleksandrow wbiegł w pole karne i mimo, że przeszkadzał mu Maciej Gajos, oddał strzał, tylko, że w żaden sposób tak lekkie uderzenie, nie mogło zaskoczyć Buricia. W sumie ten strzał dobrze podsumował mecz finałowy, bo anemiczny strzał był tak samo słaby jak cały mecz.

Legia zdobyła osiemnasty Puchar Polski, zaś Lech tą porażką praktycznie pogrzebał swoje szanse na występ w europejskich pucharach w kolejnym sezonie.Stawka spotkania sparaliżowała wyraźnie dwa najmocniejsze kadrowo zespoły naszej ekstraklasy.” (cyt. za: sportowefakty.wp.pl). „Spotkanie nie było porywającym widowiskiem, dominowała walka w środku pola i uważna gra w obronie.” (cyt. za: Eurosport.onet.pl). Legioniści nie stosowali swojego ulubionego w ostatnim czasie pressingu.

2016.05.02_Finał_Pucharu_Polski_(43)

Legioniści odbierają Puchar Polski na trybunie honorowej…

2016.05.02_Finał_Pucharu_Polski_(44)

…i świętują z kibicami.

Jako pierwszy medal za zdobycie Pucharu odebrał Lucjan Brychczy, 83-letni były piłkarz Legii (przez osiemnaście lat), a obecnie członek sztabu szkoleniowego. Legioniści świętowali, ale umiarkowanie, bo celem na sezon 2015/2016 był dublet, aby uczcić stulecie klubu.

Wracając do zachowania kibiców, to PZPN zapowiedział surowe kary, a prezes Boniek mówił o wydarzeniach na trybunach: „To porażka polskiej piłki.” (cyt. za: „Przegląd Sportowy”). Lech został ukarany grzywną 250 tys. zł, zakazem rozgrywania meczów z udziałem publiczności w kolejnej edycji pucharu polski, pozbawieniem prawa wysyłania zorganizowanych grup kibiców na mecze pucharowe na najbliższy rok i zakazem udziału kibiców w meczach wyjazdowych do końca tego sezonu ligowego. Część kar niestety anulowano lub zmniejszono po odwołaniu „Kolejorza”. To po co karać?

Oba kluby zostały również obciążone kosztami zniszczeń spowodowanych przez swoich kibiców. Straty wstępnie oszacowano na 100 tys. zł, ale późniejsze doniesienia medialne wskazywały 180 tys. zł. Koszty zostały spowodowane zniszczeniem albo uszkodzeniem 600 krzesełek, zniszczeniem filtrów klimatyzacji, przepaleniem kabli, uszkodzeniem  jedne z bram wjazdowych, zdewastowaniem toalet i ściany korytarza, uszkodzeniem szklanych barierek i zużyciem 30 gaśnic. Czy takie muszą być skutki organizacji meczu finałowego o Puchar Polski?

 

2 maja 2016 r., godz. 16:00 – Warszawa, Stadion Narodowy (PGE Narodowy)

Finał Pucharu Polski 2015/2016

Lech Poznań 0-1 Legia Warszawa

Bramka: Aleksandar Prijović (69 min.).

Lech Poznań: 1. Jasmin Burić - 4. Tomasz Kędziora, 23. Paulus Arajuuri, 35. Marcin Kamiński, 5. Tamás Kádár - 11. Gergő Lovrencsics (90 min., 29. Kamil Jóźwiak), 6. Łukasz Trałka (79 min., 14. Maciej Gajos), 55. Abdul Aziz Tetteh, 7. Karol Linetty, 8. Szymon Pawłowski - 24. Dawid Kownacki (87 min., 10. Darko Jevtić).

Rezerwowi, którzy nie zagrali: 27. Krzysztof Kotorowski - 3. Vladimir Volkov, 21. Keeba Ceesay, 26. Maciej Wilusz.

Trener: Jan Urban.

Legia Warszawa: 1. Arkadiusz Malarz - 5. Artur Jędrzejczyk, 4. Igor Lewczuk, 2. Michał Pazdan, 14. Adam Hloušek - 8. Ondrej Duda (67 min., 6. Guilherme), 3. Tomasz Jodłowiec, 7. Ariel Borysiuk, 11. Nemanja Nikolić (83 min., 77. Michaił Aleksandrow), 18. Michał Kucharczyk - 99. Aleksandar Prijović (90 min., 22. Kasper Hämäläinen).

Rezerwowi, którzy nie zagrali: 33. Radosław Cierzniak - 19. Bartoisz Bereszyński, 17. Tomasz Brzyski, 23. Stojan Vranjes.

Trener: Stanisław Czerczesow (Rosja).

żółte kartki: Pawłowski (42 min., za faul), Trałka (56 min., za faul)– Prijović (38 min., za faul), Pazdan (90+2 min., za faul), Jędrzejczyk (90+10 min., za faul), Guilherme (90+11 min.,za faul).

sędziowali: Szymon Marciniak (Płock) jako sędzia główny oraz Sokolnicki i Listkiewicz jako sędziowie liniowi oraz Paweł Raczkowski i Tomasz Musiał jako dodatkowi sędziowie oraz Radosław Siejka jako sędzia techniczny.

widzów: 48 563.

 

Źródła: własne, 90minut.pl, polsatsport.pl, legionisci.com, eurosport.onet.pl, sportowefakty.wp.pl, warszawa,sport.pl, poznan.sport.pl, przegladsportowy.pl, legia.com. Marciniak poprowadzi finał, „Przegląd Sportowy” z dnia 25 kwietnia 2016 r., s. 5. „Przegląd Sportowy” z dnia 4 maja 2016 r., s. 2-3. B. Kubiak, Puchar pełen rac, „Gazeta Wyborcza” z dnia 4 maja 2016 r., s. 22. „Nie myślałem o symulowaniu” – wywiad red. K. Fersztera z Arkadiuszem Malarzem, „Gazeta Stołeczna” – bezpłatny dodatek do „Gazety Wyborczej” z dnia 4 maja 2016 r., s. 8.

niedziela, 30 kwietnia 2017
Stadion Narodowy przed finałem Pucharu Polski 2016 [Fotorelacja]

Stadion Narodowy jest areną meczu finałowego Pucharu Polski od 2014 r. Jak wyglądał w ostatnich dwóch godzinach przed rozpoczęciem finału AD 2016?

Na dwie godziny i piętnaście minut przed pierwszym gwizdkiem sędziego przed Stadionem było cicho i spokojnie:

2016.05.02_Przed_finałem_PP_(2)

Dwie godziny przed meczem wewnątrz Stadionu też było pustawo:

2016.05.02_Przed_finałem_PP_(2)

Na ponad półtorej godziny przed meczem na murawie pojawili się piłkarze obu finalistów. Wtedy jeszcze na galowo, w garniturach:

2016.05.02_Przed_finałem_PP_(3)

Godzinę przed rozpoczęciem spotkania sektor kibiców Lecha był już w znacznej części zapełniony:

2016.05.02_Przed_finałem_PP_(4)

Gdy pozostawały trzy kwadranse do rozpoczęcia meczu, piłkarze Legii wybiegli na rozgrzewkę:

2016.05.02_Przed_finałem_PP_(5)

Dziesięć minut przed godziną „zero”, czyli przed 16:00 sektory wzdłuż boiska były jeszcze mocno przerzedzone:

2016.05.02_Przed_finałem_PP_(6)

Pięć minut przed godziną „zero” na sektorze kibiców Lecha widoczna była pierwsza oprawa meczowa:

2016.05.02_Przed_finałem_PP_(7)

A taki widok punkt o 16 roztaczał się z górnego sektora trybuny zajmowanej przez kibiców Legii:

2016.05.02_Przed_finałem_PP_(8)

Mecz finałowy czas zacząć!

 

Źródło: własne.

sobota, 29 kwietnia 2017
Przed finałem Pucharu Polski 2016 Legia Warszawa – Lech Poznań

W finale Pucharu Polski sezonu 2015/2016 zmierzyły się dwa najlepsze polskie kluby ostatnich sezonów, czyli Legia Warszawa i Lech Poznań, dla których mecz na Stadionie Narodowym był… 54 w sezonie!

Finał_Pucharu_Polski_2016

Źródło: eurosport.onet.pl.

Historia Pucharu Polski

Pierwsza edycja Pucharu Polski została rozegrana w 1926 r. W meczu finałowym Wisła Kraków pokonała Spartę Lwów 2:1. Losy pierwszych finalistów potoczyły się diametralnie różnie, bo Wisła została jednym z najbardziej utytułowanych polskich klubów, a Sparta nigdy nie zagrała na najwyższym szczeblu rozgrywkowym i już nie istnieje.

Najwięcej Pucharów Polski zdobyła Legia Warszawa (17), a kolejne kluby w tej klasyfikacji to Górnik Zabrze (6), Lech Poznań (5), Wisła Kraków i Zagłębie Sosnowiec (po 4). Najwięcej przegranych finałów mają na swoim koncie Górnika Zabrze i Ruch Chorzów (po 7), a poza tym – Wisła Kraków, Legia Warszawa (po 6) i GKS Katowice (5).

61 finałów rozegrano w 21 miastach. Najczęściej grano w Warszawie (19), Chorzowie (10), Łodzi (6) oraz Poznaniu i Krakowie (po 5), przy czym 9 razy finał odbywał się w formie dwumeczu.

Najwięcej goli w meczach finałowych zdobył Włodzimierz Lubański (Górnik Zabrze) – 9. Co więcej, Lubański jako jedyny piłkarz zaliczył w finałach dwa hat-tricki (jeden raz 3 gole, jeden raz 4 gole). Jednym hat-trickiem może pochwalić się czterech piłkarzy – Henryk Kempny (Legia), Ernest Pohl i Jerzy Wilim (obaj Górnik) oraz Jan Furtok (GKS Katowice).

„Przegląd Sportowy” wybrał „Jedenastkę wszechczasów Pucharu Polski”: Henryk Bolesta (Widzew) – Adam Topolski (Legia), Stanisław Oślizło (Górnik Zabrze), Piotr Piekarczyk (GKS Katowice), Wojciech Rudy (Zagłębie Sosnowiec) – Miroslav Radović (Legia), Zygfryd Szołtysik (Górnik Z.), Leszek Pisz (Legia) – Lucjan Brychczy (Legia), Włodzimierz Lubański (Górnik Z.), Mirosław Okoński (Legia / Lech).

Rekord frekwencji w meczu finałowym Pucharu Polski został pobity 1 maja 1963 r. na Stadionie Śląskim w Chorzowie, gdy mecz Zagłębia Sosnowiec z Ruchem Chorzów (2:0) oglądało 70 000 widzów. Kolejne dwa wyniki frekwencji to 55 000 (1 maja 1986 r., Stadion Śląski, GKS Katowice – Górnik Zabrze 4:1) i 45 322 (2 maja 2015 r., Stadion Narodowy, Legia – Lech 2:1).

Sezon 2015/2016

Legia i Lech w drodze do finału nie przepracowały się zbytnio. Legia awansowała z kompletem zwycięstw, zaś Lech tylko z jednym straconym golem. Lech wyeliminował Olimpię Grudziądz (2:0), Ruch Chorzów (1:0), Zagłębie Lubin (1:0, 1:0) i Zagłębie Sosnowiec (1:0, 1:1). Legia natomiast była lepsza od Górnika Łęczna (2:0), Lechii Gdańsk (4:1), Chojniczanki Chojnice (2:1, 4:1) i Zawiszy Bydgoszcz (4:0, 2:1).

Najlepsi strzelcy tej edycji Pucharu to Nemanja Nikolić (Legia) – 6 goli, Aleksandar Prijović (obaj Legia Warszawa) – 4 gole oraz Kamil Drygas, Szymon Lewicki (obaj Zawisza Bydgoszcz), Damian Łanucha (Stal Stalowa Wola), Szymon Matuszek (Dolcan Ząbki), Eryk Sobków (Zagłębie Lubin) i Radosław Wiśniewski (Błękitni Stargard Szczeciński).

Araszkiewicz_losowanie_PP_2016

Kuriozalne losowanie i moment popełnienia błędu przez Jarosława Araszkiewicza.

Źródło: tvn24.pl.

Ta edycja rozgrywek zostanie zapamiętana z powodu kuriozalnego losowania, które odbyło się na jesieni. Najpierw Jarosław Araszkiewicz odczytał „9” jako „6”, a później system informatyczny błędnie przyporządkował jedną parę do miejsca w drabince. W efekcie wyniki losowania zostały skorygowane.

Legia i Lech w Pucharze Polski

Oba zespołu rozegrały przeciwko sobie 10 meczów w Pucharze Polski. Lech wygrał 2, zremisował 3 i przegrał 5 (bilans bramkowy 9:16). We wszystkich rozgrywkach oba kluby rozegrały 122 oficjalne mecze, z których 51 wygrała Legia, 37 Lech, zaś 33 razy był remis. W finale Pucharu Polski oba kluby spotkały się pięciokrotnie. Legia była lepsza trzykrotnie i są to jednocześnie jedyne trzy porażki „Kolejorza” w meczach finałowych.

W 1980 r. Legia pokonała Lecha w Częstochowie 5:0. W 1988 r. Lech pokonał Legię w Łodzi po rzutach karnych 3:2. W meczu padł remis 1:1. W 2004 r. finał rozgrywano w formie dwumeczu. Lech wygrał w pierwszym meczu u siebie 2:0, a na wyjeździe obronił zaliczkę, bo przegrał tylko 0:1. W 2011 r. w Bydgoszczy Legia wygrała w rzutach karnych 5:4 (po dogrywce było 1:1). Wreszcie w 2015 r. na Stadionie Narodowym Legia wygrała 2:1.

Mecz finałowy 2016 odbył się w Warszawie dlatego warto zauważyć, że Legia aż siedmiokrotnie zdobywała Puchar Polski po meczach w Warszawie. Czterokrotnie na własnym stadionie przy ul. Łazienkowskiej, dwa razy na Stadionie X-lecia i raz na Stadionie Narodowym. Przegrała tylko dwa razy (1952 i 2004). Lech natomiast w Warszawie, na stadionie Legii wygrywał Puchar Polski dwa razy – w 1984 (3:0 z Wisłą Kraków) i w 2004 r. (0:1 z Legią, ale pierwszy mecz wygral 2:0).

Dwóch piłkarzy grało w finałach zarówno w barwach Lecha, jak i Legii – Mirosław Okoński i Henryk Miłoszewski. Jak się później okazało bardziej spektakularnego wyczynu dokonał Kasper Hamalainen, który w finale w 2015 r. wystąpił w barwach Lecha w meczu przeciwko Legii, a w finale 2016 r. zagrał dla Legii przeciwko Lechowi. Hamalainen jesienią wystąpił w trzech meczach Pucharu Polski w barwach Lecha, a później przeniósł się do Warszawy, więc przed meczem finałowym był pewien, że triumf w Pucharze Polski 2016 będzie mógł wpisać do swojego piłkarskiego CV.

Tylko jeden z piłkarzy Lecha w sezonie 2015/2016 zdobył Puchar Polski z „Kolejorzem” – Krzysztof Kotorowski. W edycji 2008/2009 wystąpił w trzech meczach, ale w finale przeciwko Ruchowi Chorzów (1:0 po dogrywce) bronił nieżyjący już Chorwat Ivan Turina. Ciekawostką jest to, że w ostatnich trzech finałach z udziałem Lecha (2009, 2011, 2015), Bośniacki bramkarz Jasmin Burić zawsze był rezerwowym. Natomiast wśród piłkarzy Legii najwięcej zwycięskich finałów ma na swoim koncie Michał Kucharczyk – 4. W 2011, 2012 i 2015 r. wystąpił w decydujących spotkaniach, zaś w 2013 r. wystąpił w pierwszych z dwóch finałowych spotkań. Jakub Rzeźniczak ma w swoim dorobku 3 Puchary. Igor Lewczuk zdobywał Puchar Polski z trzema różnymi klubami! W 2010 r. triumfował z Jagiellonią, w 2014 r. z Zawiszą Bydgoszcz, a w 2015 r. z Legią, choć akurat ten mecz przesiedział na ławce rezerwowych.

Przed meczem

Lech wygrał tylko jedno z ostatnich ośmiu spotkań, a w rundzie finałowej ekstraklasy był bardzo nieskuteczny. W czterech meczach zdobył tylko dwa gole i oba w tym samym meczu (2:2 z Piastem Gliwice). Legia natomiast przegrała ostatni (ligowy) mecz poprzedzający warszawski finał (0:2 z Zagłębiem Lubin na wyjeździe), a z ostatnich sześciu meczów wygrała tylko dwa.

Łukasz Trałka oceniał, że największym atutem Legii jest szybki atak, a słabością pozostawienie dużych przestrzeni po stracie piłki. Natomiast Jakub Rzeźniczak wskazywał, że największym atutem Lecha jest Szymon Pawłowski, a największą słabością… „gorąca głowa Łukasza Trałki” (cyt. za: „Przegląd Sportowy”), czym pewnie nawiązywał do zachowania Trałki wobec Hamalainena w marcowym meczu oby klubów w Poznaniu. Marcin Kamiński powiedział natomiast: „W ostatnim czasie zagraliśmy tyle razy przeciwko Legii, że doskonale znamy jej słabe strony i wiemy jak ją zaatakować.” (cyt. za: „Przegląd Sportowy”). Igor Lewczuk podkreślał, że choć Legia przegrała z Lechem mecz o Superpuchar (1:3) i jesienne spotkanie ligowe w Warszawie (0:1), to w dwóch ostatnich meczach była lepsza (2:0 w Poznaniu, 1:0 w Warszawie).

Jeśli chodzi o sytuację kadrową, to w dniu meczu okazało się, że w Lechu nie może zagrać Nicki Bille Nielsen. W Legii natomiast do dyspozycji trenera Czerczesowa byli leczący ostatnio kontuzje Tomasz Jodłowiec i Michał Pazdan. Najważniejsze było jednak, że trener nie musiał martwić się o występ super ataku. Nemanja Nikolić i Aleksandar Prijović, którzy w całym sezonie we wszystkich rozgrywkach zdobyli razem 49 goli i mieli 17 asyst.

Organizacja

Spotkanie pokaże 26 kamer, w tym 3 super slow motion i jedna ultra slow motion. Firma, która wyprodukowała sygnał zaangażowała do pracy 100 osób i dwa wozy transmisyjne. Murawę na Stadion Narodowy przewiozło 25 tirów z plantacji pod Szczecinem. W każdym samochodzie było 18 rolek trawy.

Podsumowanie

PZPN zrobił dużo, aby nadać finałowi Pucharu Polski odpowiednią rangę, ale i tak nie uniknął wpadki z losowaniem. Dla rozwoju tej imprezy dużym bonusem jest, że w finale spotykają się dwa najlepsze kluby, choć niegrające absolutnie najlepszej piłki. Faworytem była Legia zmierzająca po dublet na stulecie klubu.

 

Źródła: własne, 90minut.pl, tvn24.pl, eurosport.onet.pl. „Przegląd Sportowy” z dnia 2-3 maja 2016 r., s. 2-3 i 13-20. P. Zych, Wielka bitwa o puchar, „Gazeta Wyborcza”, z dnia 2-3 maja 2016 r., s. 20-21. B. Kubiak, Zacząć od pucharu, „Gazeta Stołeczna” – dodatek do „Gazety Wyborczej” z dnia 2-3 maja 2016 r., s. 8.

wtorek, 14 marca 2017
Gol Nikolicia w pucharowym meczu z Chojniczanką [Fotorelacja]

W rewanżowym meczu ćwierćfinału Pucharu Polski 2014/2015 Legia Warszawa pokonała pierwszoligową Chojniczanką Chojnice 4:1 (3:1). Mecz został rozegrany 18 listopada 2015 r.

W pierwszym meczu Legia wygrała na wyjeździe 2:1 i awansowała do półfinału. Wynik spotkania ustalił w 63 minucie Nemanja Nikolić. Z rzutu rożnego piłkę dośrodkował Tomasz Brzyski, a Węgier, mimo niewielkiego wzrostu, idealnie wyskoczył w powietrze i strzałem głową pokonał Dominika Hładuna. Choć w polu bramkowym stało aż siedmiu piłkarzy gości i czterech gospodarzy, to największym sprytem i wyczuciem wykazał się Nikolić:

Gol_Nikolicia_z_Chojniczanką_(1)

Gol_Nikolicia_z_Chojniczanką_(2)

Źródła: własne, 90minut.pl.

sobota, 23 lipca 2016
Jedyny udany mecz „Zjawy” w barwach Cracovii?

We wtorek 11 sierpnia 2015 r. Dolcan Ząbki przegrał w I rundzie Pucharu Polski (1/16 finału) z Cracovią 2:3 (2:1). Dwie bramki dla Cracovii zdobył były piłkarz Dolcanu – Dariusz Zjawiński, zaś gola i asystę zaliczył utalentowany Bartosz Kapustka. Chociaż tego dnia panował ponad trzydziestostopniowy upał piłkarze obu drużyn stworzyli naprawdę bardzo dobre widowisko.

Mecz między Dolcanem a Cracovią był czwartym dla Dolcanu a piątym dla Cracovii w sezonie. Dolcan poprzednie trzy mecze rozegrał na wyjazdach. Wyeliminował ROW 1964 Rybnik z Pucharu Polski wygrywając 4:0, a w I lidze wygrał z Pogonią Siedlce (4:0 w Pruszkowie) i zremisował z Miedzią Legnica 1:1. Natomiast Cracovia kolejno pokonała Lechię Gdańsk 1:0 (w), zremisowała z Wisłą Kraków 1:1 (d), pokonała Podbeskidzie Bielsko-Biała 1:0 (d) i przegrała z Piastem Gliwice 1:2 (d). W porównaniu z ostatnimi meczami trener Dolcanu dokonał tylko trzech zmian w wyjściowej „jedenastce”, zaś trener Cracovii aż sześciu. W bramce Cracovii debiutował w oficjalnym meczu Grzegorz Sandomierski, wcześniej piłkarz m.in. Jagiellonii Białystok, KRC Genk, Blackburn Rovers, Dinama Zagrzeb i Zawiszy Bydgoszcz.

W 10. sekundzie meczu Dariusz Zjawiński podał do Jakuba Wójcickiego, który uprzedził Piotra Petasza i podał w pole karne, gdzie strzał z pierwszej piłki oddał Bartosz Kapustka i goście objęli prowadzenie. Kapustka zadebiutował w barwach Cracovii w marcu 2014 r. i do meczu z Dolcanem zaliczył w „Pasach” 30 meczów (3 gole). Poprzednią bramkę dla Cracovii zdobył w ostatnim meczu sezonu 2014/2015 (3:0 z Piastem w Gliwicach).

Radość gości nie trwała jednak zbyt długo, bo w 1. minucie 20. sekundzie do wyrównania doprowadził Damian Świerblewski. Szymon Sawala zagrał piłkę z prawej nogi lobem zza linii środkowej boiska do Daniela Gołębiewskiego, ale zanim oddał on strzał piłkę odbił Sandomierski. Wtedy Świerblewski celnie strzelił do bramki. 1:1.

Podczas meczu termometry wskazywały 34C, dlatego w 21. minucie sędzia Piotr Idzik (Poznań) zarządził przerwę na uzupełnienie płynów. W 25. minucie „po dośrodkowaniu w pole karne w trudnej sytuacji uderzał głową Polczak. Pewnie łapie to bramkarz gospodarzy” (cyt. za: cracovia.pl). Po chwili Sandomierski obronił strzał Pawła Tarnowskiego odbijając piłkę na rzut rożny. Po dośrodkowaniu Sawala zgrał piłkę głową do Szymona Matuszka, który pewnym strzałem głową pokonał Sandomierskiego. 2:1 dla Dolcanu!

Dolcan nie zwalniał tempa i dwie minuty później „nad poprzeczką uderzał Kądzior i po rękach Sandomierskiego piłka wychodzi na rzut rożny” (cyt. za: cracovia.pl). „W 30 minucie Cracovia przeprowadziła bliźniaczo podobną akcję do tej po której zdobyła bramkę. Dariusz Zjawiński z linii końcowej posłał piłkę na ósmy metr do wbiegającego Krzysztofa Szewczyka, ale młodego napastnika Pasów w ostatniej chwili uprzedził bramkarz gospodarzy.” (cyt. za: terazpasy.pl).

Krakowianie przejęli inicjatywę i starali się doprowadzić do remisu. W 36. minucie „po ładnym rozegraniu zapoczątkowanym przez Miro Covilo, akcję strzałem piętką kończy Wójcicki. Broni bez kłopotów golkiper ząbczan.” (cyt. za: cracovia.pl). Minutę później błąd popełnił Hiszpan Antonio Calderón. Piłkę przejął Kapustka i podał do Marcina Budzińskiego, który strzelił obok słupka. Dodatkowo, przewrócił się w pole karnym, ale był czysto powstrzymywany.

Dolcan próbował się jednak odgryzać. W 41. minucie „Świerblewski znów namieszał w polu karnym i obijając piłkę po nodze Deleu zdobywa kolejny rzut rożny.” (cyt. za: cracovia.pl). Dwie minuty później po dośrodkowaniu w pole karne gości, jeden z piłkarzy Dolcanu wpadł na Sandomierskiego, który doznał urazu głowy. Bramkarz dotrwał do końca pierwszej połowy, ale po przerwie został zastąpiony przez Krystiana Stępniowskiego, gdyż z podejrzeniem wstrząśnienia mózgu udał się do jednego z warszawskich szpitali.

Po udzieleniu pierwszej pomocy Sandomierskiemu, Cracovia miała jeszcze trzy sytuacje przed przerwą. Najpierw, w 44. minucie błąd na własnej połowie popełnił Piotr Petasz. Piłkę przejął Krzysztof Szewczyk i podał w pole karne, gdzie w sporym zamieszaniu Kapustka oddał strzał obok słupka. Następnie „W 45 minucie Cracovia bliska była zdobycia drugiej bramki. Po akcji prawą stroną piłka trafiła do ustawionego w polu karnym Marcina Budzińskiego, który natychmiast celnie strzelił, ale fantastyczną interwencją bramkarz Dolcanu Mateusz Kryczka.” (cyt. za: terazpasy.pl). Wreszcie „W doliczonym czasie pierwszej połowy bramkarz gospodarzy zderzył się w polu karnym z Krzysztofem Szewczykiem. Piłkarze Cracovii domagali się rzutu karnego, ale sędzia był innego zdania.” (cyt. za: terazpasy.pl). Pierwsza połowa zakończyła się prowadzeniem Dolcanu, który wcale nie był drużyną lepszą, ale przez pierwsze 20-25 minut miał więcej z gry niż „Pasy”.

2015.08.11_Dolcan_-_Cracovia_PP_(7)

Zraszanie boiska w przerwie meczu.

Drugą połowę obie drużyny rozpoczęły podobnie jak pierwszą, tzn. od szybko strzelonej bramki. W 63. sekundzie Kapustka dośrodkował w pole karne, a Zjawiński, mimo obecności obrońcy pokonał Mateusza Kryczkę strzałem głową z czternastu metrów. Cracovia doprowadziła do remisu 2:2.

Warto zauważyć, że Zjawiński w latach 2012-2014 rozegrał 54 mecze dla Dolcanu, w których zdobył 27 goli. W sezonie 2013/2014 został królem strzelców I ligi (21 goli) i wraz z trenerem Robertem Podolińskim przeniósł się do Cracovii. W sezonie 2014/2015 rozegrał 25 ligowych meczów (2 gole) i 2 w Pucharze Polski (1 gol). W sezonie 2015/2016 wystąpił w czterech meczach ligowych, ale tylko przez 99 minut.

2015.08.11_Dolcan_-_Cracovia_PP_(16)

Przy piłce Deleu.

W 53. minucie na strzał z dystansu zdecydował się Calderon, ale Krystian Stępniowski odbił piłkę przed siebie. Przejął ją Gołębiewski, ale fatalnie przestrzelił. Z kilku metrów nie wcelował nawet w światło bramki. Cztery minuty później strzał Budzińskiego z szesnastu metrów fantastycznie obronił Kryczka.

2015.08.11_Dolcan_-_Cracovia_PP_(18)

W 61. minucie Michał Bajdur „znalazł się w doskonałej pozycji i oddał strzał na bramkę Stępniowskiego. Strzał był na tyle lekki, że bramkarz „Pasów” pewnie złapał piłkę” (cyt. za: cracovia.pl). Cztery minuty później ten sam piłkarz „zapędził się pod pole karne Cracovii i znowu oddał strzał. Tym razem defensywa Cracovii bez zarzutu.” (cyt. za: cracovia.pl).

Po upływie kolejnych czterech minut Hubert Wołąkiewicz z własnej połowy zagrał długą piłkę do Zjawińskiego, którego nie upilnował Damian Jakubik. W pobliżu byli jeszcze Sawala i Matuszek, a Kryczka chyba za wcześniej wyszedł z bramki, zdołał odbić piłkę. „Zjawa” wykorzystał błąd bramkarza i zdobył gola. 3:2 dla Cracovii.

2015.08.11_Dolcan_-_Cracovia_PP_(20)

Radość piłkarzy Cracovii po zdobyciu trzeciej bramki.

Od tego momentu Dolcan starał się doprowadzić do wyrównania i był naprawdę blisko osiągnięcia celu. W 73. minucie „Stępniowski po rzucie wolnym znowu zmuszony do interwencji. Bramkarz „Pasów” bezbłędnie łapie piłkę w rękawice.” (cyt. za: cracovia.pl). Trzy minuty później kolejną świetną interwencją popisał się Stępniowski broniąc groźny strzał Sawali z kilkunastu metrów. Po upływie kolejnych trzech minut Petasz przedarł się przez linię obrony, a piłka po jego strzale przeleciała obok słupka. W 81. minucie Marcin Krzywicki podał do Damiana Kądziora, którego strzał z dwunastu metrów odbił bramkarz gości. I to właściwie byłoby na tyle jeśli chodzi o ofensywę Dolcanu w tym meczu. Cracovia starała się natomiast kontrolować przebieg meczu.

2015.08.11_Dolcan_-_Cracovia_PP_(22)

Dariusz Zjawiński opuszcza boisko po otrzymaniu czerwonej kartki.

W 89. minucie Zjawiński za faul od tyłu otrzymał czerwoną kartkę, ale czy słusznie? Faul był, ale chyba sędzia przesadził z najwyższym wymiarem kary. W następnej akcji Budziński podał do niewidocznego w tym meczu Denissa Rakelsa, którego strzał z linii szesnastu metrów odbił Kryczka. Emocje jednak się nie skończyły. W pierwszej minucie doliczonego czasu gry przepychanka w narożniku boiska na połowie gospodarzy między Petaszem a Cetnarskim zakończyła się żółtymi kartkami dla obu zawodników, z tą tylko różnicą, że dla Petasza była to druga żółta kartka i oznaczała czerwoną.

Po emocjonującym i chwilami widowiskowym meczu Cracovia wygrała z Dolcanem 3:2 i awansowała do 1/8 finału Pucharu Polski. Dolcan nie wyrównał więc swojego najlepszego osiągniecia w historii, gdy w sezonie 2009/2010 odpadł w 1/8 finału po (kosmicznym wręcz!) meczu z Koroną Kielce (3:4 po dogrywce). Na pocieszenie pozostaje gospodarzom fakt, że walczyli, jak równy z równym, a chwilami prezentowali się lepiej od przedstawiciela ekstraklasy. Niemniej jednak, mimo upału, był to znakomity pojedynek, a kibice powinni być usatysfakcjonowani tym, co zobaczyli.

 

11 sierpnia 2015 r., godz. 17:00 – Ząbki, stadion Dolcanu / Dolcan Arena

Dolcan Ząbki 2-3 Cracovia

1/16 finału Pucharu Polski 2015/2016

Bramki: Damian Świerblewski (2 min.), Szymon Matuszek (26 min.) – Bartosz Kapustka (1 min.), Dariusz Zjawiński 2 (47 min. i 67 min.).

Dolcan: 12. Mateusz Kryczka – 14. Damian Jakubik, 6. Piotr Klepczarek, 27. Szymon Sawala, 21. Piotr Petasz – 9. Paweł Tarnowski (67 min., 4. Aleksander Jagiełło), 23. Szymon Matuszek, 15. Antonio Calderón, 11. Damian Kądzior, 24. Damian Świerblewski (53 min., 7. Michał Bajdur) – 10. Daniel Gołębiewski (75 min., 19. Marcin Krzywicki).

Trener: Dariusz Dźwigała.

Cracovia: 29. Grzegorz Sandomierski (46 min., 19. Krystian Stępniowski) – 26. Deleu, 25. Bartosz Rymaniak, 24. Piotr Polczak, 21. Hubert Wołąkiewicz – 22. Jakub Wójcicki, 5. Miroslav Čovilo (67 min., 10. Mateusz Cetnarski), 67. Bartosz Kapustka, 27. Marcin Budziński, 32. Krzysztof Szewczyk (46 min., 92. Deniss Rakels) – 9. Dariusz Zjawiński.

Trener: Jacek Zieliński.

żółte kartki: Petasz 2 (? i 90 min.) – Wołąkiewicz (9 min.), Deleu, Cetnarski (90+1 min.), Budziński (90+3 min.).

czerwone kartki: Petasz (90. min., za drugą żółtą) – Zjawiński (89. min., za brutalny faul).

sędziował: Piotr Idzik (Poznań).

widzów: 450 (90minut.pl, przegladsportowy.pl), 500 (dolcanzabki.pl).

temperatura: 34C.

-------------------------------

Dla Dolcanu była to ostatnia runda w historii klubu, który na skutek poważnych problemów finansowych właściciela klubu – dewelopera Dolcan, przestał istnieć na początku 2016 r. i nie przystąpił do rundy wiosennej sezonu 2015/2016. Cracovia wyeliminowała w 1/8 finału Pucharu Polski GKS Katowice (3:1 na wyjeździe), ale w ćwierćfinale sensacyjnie odpadła z I-ligowym Zagłębiem Sosnowiec (2:1, 0:2). Rozgrywki ligowe Cracovia zakończyła na 4. miejscu i awansowała do eliminacji Ligi Europy. W I rundzie Cracovia skompromitowała się przegrywając z macedońskim FK Škendija 79 (Tetovo) – 0:2 i 1:2.


Źródła: własne, 90minut.pl, sportowefakty.wp.pl, przegladsportowy.pl, cracovia.pl, terazpasy.pl, dolcanzabki.pl.

sobota, 16 lipca 2016
Znicz nie powtórzy sukcesu

Znicz Pruszków nie powtórzy największego sukcesu w historii klubu, czyli ćwierćfinału Pucharu Polski 2014/2015. W kolejnej edycji Znicz odpadł z rywalizacji już w pierwszym meczu. W rundzie wstępnej w sobotę 18 lipca przegrał u siebie z Nadwiślanem Góra 0:1.

Co ciekawe, gdyby Znicz wygrał, to zanosiło się na powtórki z zeszłego sezonu, bo w I rundzie na Znicz czekało Zagłębie Lubin, które Pruszkowianie wyeliminowali w zeszłym sezonie w 1/8 finału (2:1 u siebie). W II rundzie Znicz teoretycznie mógł się spotkać z Termaliką Bruk-Bet Nieciecza, którą z kolei wyeliminował w I rundzie zeszłego sezonu (2:1 u siebie). Tyle tylko, że Termalika musiała uporać się z Błękitnymi Stargard Szczeciński, jeszcze większą rewelacją poprzedniej edycji Pucharu Tysiąca Drużyn. Trzecioligowi Błękitni w zeszłym sezonie odprawili następujące kluby: Małapanew Ozimek (6:1 na wyjeździe), Pogoń Siedlce (3:1 u siebie), Chojniczanka Chojnice (1:0 u siebie), Gryf Wejherowo (2:1 na wyjeździe), GKS Tychy (3:2 u siebie) i Cracovię (dwa razy 2:0). Odpadli dopiero w półfinale po dramatycznej rywalizacji z przyszłym mistrzem Polski – Lechem Poznań (3:1, 1:5 po dogrywce).

Znicz_Pruszków_-_Nadwiślan_Góra_PP_lipiec_2015

Źródło: zniczpruszkow.com.pl.

Porażka Znicza jest drobną wpadką, choć oba klubu prezentują mniej więcej ten sam poziom. W zeszłym sezonie w II lidze Znicz zajął 9. miejsce, a Nadwiślan 10. Oba klubu dzieliła różnica jednego punktu. W meczach między nimi lepszy był Znicz, który w pierwszej kolejce wygrał z Nadwiślanem 3:0. Mecz był rozegrany w Pruszkowie, ale formalnie gospodarzem była drużyna z Góry. W 18. kolejce (ponownie w Pruszkowie) Znicz wygrał 2:0. W trzecim z rzędu meczu rozegranym w Pruszkowie nie było trzeciego z rzędu zwycięstwa gospodarzy.

Przyznać jednak trzeba, że Znicz nie jest tą samą drużyną, co w zeszłym sezonie. Jak podaje oficjalna strona klubu, z Pruszkowa odeszło dziesięciu piłkarzy, a w ich miejsce pojawiło się jedenastu nowych. Widoczna powinna być przede wszystkim strata najlepszego strzelca Macieja Górskiego, który w 39 meczach zdobył 19 goli (a w tym 33 mecze ligowe, 15 goli). W tym sezonie były napastnik m.in. Legii, Arki i Sandecji Nowy Sącz, ponownie próbuje szczęścia w I lidze, ale tym razem w barwach Chrobrego Głogów.

 

Źródła: własne, 90minut.pl, zniczpruszkow.com.pl.

środa, 23 grudnia 2015
Przed i w trakcie piłkarskiego Pucharu Polski

W czwartek 30 kwietnia 2015 r., dwa dnia przez finałem Pucharu Polski w piłce nożnej Legia – Lech, arena tego spotkania, czyli Stadion Narodowy nie zdradzała żadnych oznak przygotowania do meczu. Żadnych!

2015.04.30_Stadion_Narodowy_(15)

Na elewacji Stadionu, jak również na płocie okalającym teren obiektu nie było żadnych banerów, czy plakatów informujących o meczu. W recepcji głównej też brakowało jakichkolwiek widocznych informacji o meczu. Właściwie powinno to dziwić, ale z drugiej strony organizator meczu, czyli PZPN sprzedał wszystkie albo prawie wszystkie bilety, więc dodatkowa forma promocji nie była już potrzebna. Poza tym, ci którzy byli zainteresowani meczem wiedzieli o nim dużo, dużo wcześniej.

2015.04.30_Stadion_Narodowy_(16)

Jeśli chodzi o mecz, to nie spowodował on paraliżu miasta, a przynajmniej na Pradze, wzdłuż Targowej i Grochowskiej. Przemieszczanie się, nawet samochodem, przed i w trakcie meczu nie stanowiło żadnego problemu. Z jednej strony można wysnuć wniosek, że organizator, władze miasta i operator Stadionu Narodowego nauczyli się organizacji takich imprez i wyciągnęli wnioski z wcześniejszych. To zapewne jest prawdą, ale tylko częściową, bo pamiętać trzeba, że zasadnicza grupa kibiców Legii przyszła na Stadion Narodowy na pieszo spod stadionu Legii na Łazienkowskiej.

Mecz nie przeszkadzał nawet ślubowi w pobliskim kościele…

wtorek, 22 grudnia 2015
Piłka ręczna to sport dla twardych mężczyzn [Fotorelacja]

Turniej finałowy o Puchar PGNiG Puchar Polski 2014/2015 potwierdził, że piłka ręczna jest sportem dla twardych facetów. Wielokrotnie dochodziło do starć między piłkarzami na pograniczu faulu, ale złośliwości i złej woli raczej nie było. Szczypiorniści wszystkich czterech klubów uczestniczących w turnieju finałowym leżeli na parkiecie i zwijali się z bólu oczekując na pomoc lekarzy. Taka jest właśnie piłka ręczna, co pokazują poniższe zdjęcia. „This is handball!”.

Ręczna_-_męski_sport_(0)

Ręczna_-_męski_sport_(1)

 Ręczna_-_męski_sport_(2)

 Ręczna_-_męski_sport_(3)

 Ręczna_-_męski_sport_(4)

 Ręczna_-_męski_sport_(5)

 Ręczna_-_męski_sport_(6)

 Ręczna_-_męski_sport_(7)

 Ręczna_-_męski_sport_(8)

 Ręczna_-_męski_sport_(9)

 Ręczna_-_męski_sport_(10)

 Ręczna_-_męski_sport_(11)

 Ręczna_-_męski_sport_(12)

 Ręczna_-_męski_sport_(13)

 Ręczna_-_męski_sport_(14)

 Ręczna_-_męski_sport_(15)

poniedziałek, 21 grudnia 2015
Bałkańscy szczypiorniści, czyli polityka nie jest ważna

Rozpad Jugosławii sprawił, że wszystkie relacje między nowo utworzonymi państwami mają podtekst związany z wojną. Sportowcy, mimo że jednym z inicjatorów wojny był Zvonimir Boban, starają się unikać takich skojarzeń. Wyraźnie mówią, że rywalizacja sportowa to jedno, a polityka to drugie i tych dwóch sfer życia nie można mieszać ze sobą. Gdy Semir Stilić podpisał kontrakt z Lechem Poznań, w klubie tym występowało wielu piłkarzy z różnych państw z byłej Jugosławii. Stilić pytany dziennikarzy o relacje z tymi piłkarzami wyraźnie powiedział: „Polityka mnie nie interesuje”, czym dał jasny przekaz, że przybył, aby grać i kontynuować karierę. Tak postępuje wielu sportowców, choć oczywiście zdarzają się przypadki skrajne w postaci sportowców fanatycznie wręcz przywiązanych do swojej narodowości.

Większość sportowców z państw byłej Jugosławii podczas rywalizacji w innych państwach, a zwłaszcza, gdy reprezentują barwy klubów spoza swojego regionu, wykazują dużo życzliwości między sobą i w miarę możliwości starają się krótko porozmawiać. Tak też było w przerwie między półfinałowymi meczami Pucharu Polski w piłce ręcznej 2014/2015. Po zakończeniu spotkania Vive Tauron Kielce – Górnik Zabrze, bałkańscy szczypiorniści z kieleckiego klubu rozmawiali ze swoimi odpowiednikami z Azotów Puławy. W drugim półfinale Azoty mierzyły się z Orlenem Wisłą Płock.

Jak widać bałkańscy szczypiorniści (przynajmniej w Polsce) rzeczywiście chcą rywalizować, a nie zajmować się polityką, historią i przeszłością.

Szczypiorności_z_Jugosławii_(0)

Zeljko Musa, Marin Sego i Denis Buntić (wszyscy Chorwacja, Vive Tauron Kielce) witają się z Nikolą Prce (Bośnia i Hercegowina, Azoty Puławy, nr 34).

Szczypiorności_z_Jugosławii_(1)

Denis Buntić (Chorwacja, Vive Tauron Kielce) rozmawia z Nikolą Prce (Bośnia i Hercegowina) i Hrvoje Tojciciem (Chorwacja, obaj Azoty Puławy). Rozmowie przysłuchuje się Marin Sego (Chorwacja, Vive Tauron Kielce).

Szczypiorności_z_Jugosławii_(2)

Uros Zorman (Słowenia, Vive Tauron Kielce, nr 23) i Marko Tarabochia (Chorwacja, Azoty Puławy, nr 14).

 

Źródła: własne, przegladsportowy.pl, en.wikipedia.org. „PGNiG Puchar Polski w piłce ręcznej” – bezpłatny dodatek do „Przeglądu Sportowego” z dnia 20 kwietnia 2015 r., s. 2.

niedziela, 20 grudnia 2015
Organizacyjny sukces Pucharu Polski

Final Four Pucharu Polski piłkarzy ręcznych w 2015 r. został zorganizowany znacznie lepiej niż dwie poprzednie edycje, a zwłaszcza zeszłoroczna. Organizatorom należą się słowa pochwały za poprawę, ale za także umiejętność wyciągnięcia wniosków i przyznania się do błędów.

Podczas meczów półfinałowych trybuny Torwaru były wypełnione w 80-90%, a dzień finałowy, a zwłaszcza finał pomiędzy Vive Tauron Kielce a Orlen Wisłą Płock zgromadził prawie komplet widzów. W Warszawie z uwagi na bogatą ofertą kulturalno-sportową, jak również dużą ludność napływową naprawdę trudno postarać się o komplet widzów. Tymczasem, turniej finałowy Pucharu Polski sprostał temu wyzwaniu. Kluczem do sukcesu było spełnienie dwóch warunków, o których pisałem już w zeszłym roku podsumowując nieudaną organizacyjnie edycję 2014.

Termin i działania promocyjne

Po pierwsze, miejsce rozgrywania turnieju finałowego było znane ponad pół roku wcześniej, a nie raptem dwa miesiące wcześniej. Zeszłoroczny turniej finałowy był rozgrywany w kwietniu, a miejsce jego organizacji podano dopiero na początku lutego. Teraz było znacznie lepiej, bo o miejscu rozegrania turnieju było wiadomo już od… października zeszłego roku! Tak dużo czasu pozwoliło na odpowiednie przygotowanie organizacji turnieju, ale przede wszystkim zaplanowanie i przemyślenie najdrobniejszych szczegółów. Poza tym, wczesna informacja o jakiejkolwiek imprezie stanowi o profesjonalizmie organizatora, a dodatkowo pozwala dotrzeć do jak najszerszej publiczności. Z tego powodu „plus” dla Związku Piłki Ręcznej w Polsce.

Po drugie, turniej było znakomicie rozpropagowany. Akcja promocyjno-informacyjna była bliska ideału. Nie bez znaczenia była fakt, że w te działania zaangażowało się miasto stołeczne Warszawa, a reklama turnieju pojawiła się billboardach i autobusach komunikacji miejskiej nie ograniczając się tylko do centrum miasta i okolic hali „Torwar”. Dodatkowo, o turnieju była mowa przed jego rozpoczęciem. Co jakiś czas np. w portalu sportowefakty.wp.pl pojawiały się artykuły dotyczące Pucharu Polski, do których jednocześnie podłączano link z informacją o sprzedaży biletów. Nic więc dziwnego, że na dwa tygodnie przed pierwszym meczem półfinałowym informowano, że w sprzedaży została mniej niż jedna trzecia biletów na pierwszy dzień (półfinały) i pojedyncze wejściówki na drugi dzień turnieju. Poza tym, do „Przeglądu Sportowego” z dnia 20 kwietnia 2015 r. dołączono bezpłatny czterostronicowy dodatek „PGNiG Puchar Polski w piłce ręcznej”. Z tego powodu drugi „plus” dla ZPRP.

Doświadczenie, koniunktura i Euro 2016

Niewątpliwie sukcesowi frekwencyjnemu sprzyjały trzy zasadnicze elementy. Pierwszy – stricte organizacyjny, bo za turniej odpowiedzialny był Marcin Herra, który zdobył ogromne doświadczenie przy organizacji UEFA Euro 2012. Natomiast dwa pozostałe były związane z powracającą koniunkturą na piłkę ręczną, a właściwie zainteresowaniem piłką ręczną. Polacy zdobyli brązowy medal mistrzostw świata rozgrywanych raptem dwa miesiące wcześniej w dalekim Katarze, a w przyszłym roku odbędą się w Polsce Mistrzostwa Europy w piłce ręcznej mężczyzn. Niewątpliwie to zainteresowanie kibiców piłką ręczną, choć w wydaniu reprezentacyjnym, przełożyło się na frekwencję podczas Pucharu Polski. Z drugiej jednak strony przyczynili się do tego organizatorzy, którzy w komunikatach prasowych ciągle podkreślali, że w Warszawie wystąpi kilkunastu medalistów ostatnich mistrzostw świata. Za umiejętność wykorzystania koniunktury – kolejny „plus” dla ZPRP.

Turniej

Jeśli chodzi o przebieg turnieju, to prowadzenie imprezy było na dużo, dużo lepszym poziomie niż w poprzednich dwóch latach. Dwaj prowadzący potrafili zainteresować publiczność dodatkowo organizując w przerwach meczów i w przerwach między meczami liczne atrakcje dla kibiców w postaci konkursów i zabaw.

2015.04.25-26_Puchar_Polski_Handball_(146)

Andrzej Kraśnicki, Prezes ZPRP podkreślał, że organizując turniej starano się korzystać z doświadczeń poprzednich edycji, a także dobrych wzorców, np. z turnieju finałowego Ligi Mistrzów, który rozgrywany jest w Kolonii. Prezes Kraśnicki nie ukrywał też, że „Puchar Polski został też wpisany w (…) drogę przygotowań do EURO 2016”. Kraśnicki i Herra podkreślali, że ZPRP buduje markę Pucharu Polski i zainteresowanie tą imprezą w Warszawie, która nie kojarzy się z piłką ręczną. W zeszłym roku Marcin Lijewski narzekał na puste trybuny, a w tym roku jeszcze przed pierwszym meczem Piotr Grabarczyk mówił: „Myślę, że działania idą w dobrym kierunku”. Po turnieju Grzegorz Tkaczyk powiedział natomiast: „Z roku na rok jest coraz lepiej. To było naprawdę fajne widowisko.” (cyt. za: sportowefakty.wp.pl), a Bartłomiej Tomczak: „Ten turniej był świetną promocją piłki ręcznej. Pokazaliśmy się w stolicy szerszemu gronu widzów. Ci dopisali. Oby formuła tego turnieju dalej się rozwijała.”.

Co poprawić?

ZRPR z całą pewnością zasługuje na pochwałę, ale jak zwykle w takich sytuacjach, nie można osiągnąć na laurach, tylko zastanowić się „co dalej?”, „co można jeszcze poprawić?”. Ranga Pucharu Polski rośnie z roku na rok, ale wydaje się, że pula nagród powinna być wyższa. W tym roku, podobnie, jak i w poprzednim zwycięzca otrzymał 50 tys. zł, finalista 25 tys. zł, a następne drużyny odpowiednio 15 tys. i 10 tys. zł. Prezes ZPRP nie wyklucza jednak, że w przyszłorocznej, jubileuszowej pięćdziesiątej edycji pula nagród zostanie zwiększona. Poza tym, można mieć poważne wątpliwości, czy trzecia drużyna z Pucharu Polski powinna otrzymywać promocję do Pucharu EHF z urzędu. Rozgrywki ligowe są bardziej wymagające, trwają dłużej i wymagają utrzymywania wysokiej formy przez więcej niż tylko kilka meczów. Co do nagród to dobrym pomysłem było wybieranie najlepszego piłkarza w obu drużynach, ale szkoda że te nagrody nie były przyznawane po meczu finałowym. Wtedy wręczono nagrody dla najlepszego zawodnika, bramkarza i strzelca, ale nie meczu tylko całego turnieju. Z drugiej strony wręczanie jako nagrody maskotki EHF Euro 2016 dla najlepszy piłkarzy w poszczególnych meczach było mało poważne. Warto jeszcze zastanowić się, czy oprócz nagród finansowych poszczególne drużyny (oprócz zwycięzcy) nie powinny dostawać małych pucharów, bo wręczanie dyplomów jest mało poważne.   

Jest jeszcze kwestia miejsca organizacji turnieju finałowego. Skoro Puchar Polski ciągle rozwija się, to może pora przenieść go do którejś nowoczesnej hali, np. w Gdańsku, czy Krakowie. Problemem paradoksalnie będą zeszłoroczne mistrzostwa Europy, które odbędą się w tych miastach, a także w Katowicach i Wrocławiu. W Warszawie nie będzie tej dużej imprezy. Z drugiej jednak strony trzy kolejne edycje (2013, 2014, 2015) odbyły się w Warszawie i okolicach. Pora na czwartą? Znamienna jest wypowiedź Marcina Jędryczki, dyrektora Centralnego Ośrodka Sportu, jeszcze sprzed turnieju: „Cieszymy się, że zarówno w tym roku, jak i najprawdopodobniej kolejnych będziemy mieli okazję organizować Final Four.” (cyt. za: sportowe fakty.pl). Według oficjalnych danych turniej obejrzało 14 002 widzów, czym został podbity rekord frekwencji podczas turniejów Pucharu Polski rozgrywanych w formule Final Four, choć w tym zestawieniu nie uwzględniono edycji 2011, którą rozegrano w Płocku. W Warszawie mecze półfinałowe obejrzało łącznie 7075 widzów, mecz o 3. miejsce – 2306 widzów, a finał – 4621 widzów, podczas gdy Marcin Herra informował, że do sprzedaży przygotowano 4796 biletów. Wspomniany wiceprezes ZPRP nie ukrywa, że marzeniem jest rozegranie turnieju na Stadionie Narodowym.

Do rozważenia też należy pozostawić organizatorom możliwość sfotografowania się kibicom z Pucharem Polski. W zeszłym roku na stoisku Vive Kielce dostępny był Puchar Polski z poprzedniego roku. Czemu nie zapewnić kibicom takiej całkiem przyjemnej pamiątki? Niezależnie jednak od sugestii poprawiania, organizacja tegorocznego turnieju finałowego Pucharu Polski zasługuje na wysoką ocenę. Oby tak dalej.

 

Źródła: własne, sportowefakty.wp.pl, warszawa.sport.pl. „PGNiG Puchar Polski w piłce ręcznej” – bezpłatny dodatek do „Przeglądu Sportowego” z dnia 20 kwietnia 2015 r.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5
| < Październik 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31          
Tagi