Wpisy z tagiem: Liga Światowa

piątek, 29 lipca 2011
Zwycięstwo nie przyszło łatwo

W piątek 24 czerwca 2011 r. w Płocku w meczu piątej serii Ligi Światowej, Polska pokonała Portoryko 3:1 (24:26, 28:26, 25:22, 25:17).

Polacy przystępowali do meczu jako zdecydowani faworyci. W dotychczasowych ośmiu meczach odnieśli 4 zwycięstwa (bilans setów 14:12), natomiast goście przegrali wszystkie mecze, zwyciężając w zaledwie dwóch setach ugranych z USA. Za Polakami przemawiał również fakt, że na wyjeździe dwukrotnie zwyciężyli po 3:0. W tym sezonie Polacy występowali w Lidze Światowej bez kilku kluczowych siatkarzy (Zagumny, Pliński, Winiarski, Wlazły, Świderski), a jak się później okazało nie było to przeszkodą w zajęciu pierwszego w historii tych rozgrywek miejsca na podium. Do tej pory Polacy mogli pochwalić się miejscem 4. (2005, 2007) i 5. (2002, 2008).

Orlen_Arena

Orlen Arena.

Mecz z Portoryko miał historyczne znaczenie, ponieważ po raz pierwszy Liga Światowa zawitała do Płocka – siedziby jednego ze sponsorów polskiej kadry PKN Orlen. Mecz odbył się w Orlen Arenie, której budowę zakończono w zeszłym roku. Hala została wybudowana przede wszystkim z myślą o piłkarzach ręcznych miejscowej Wisły. Przyznać trzeba, że obiekt nie robi wielkiego wrażenia od wewnątrz. Trybuny, jak to w halach dla klubów piłki ręcznej są usytuowane blisko boiska, a dodatkowo są nachylone pod dosyć dużym kątem. Niebieskie kolory siedzisk nawiązują do barw płockiej Wisły. Z zewnątrz zadziwia nieregularny i nietypowy kształt hali, który robi wrażenie zwłaszcza nocą. Podczas meczu z Portoryko hala nie wypełniła się do ostatniego miejsca i widać było puste siedzenia, ale nie ma się, czemu dziwić. Na przedmeczowej konferencji dobrze zorientowany w polskich realiach – Andrea Anastasi mówił, że Płock jest mekką piłki ręcznej. I słusznie! To w tej hali w maju br. Wisła Płock świętowała mistrzostwo Polski po niespodziewanych zwycięstwach nad Vive-Targi Kielce.

Pierwszą piłkę wygrali gospodarze, ale na przerwę techniczną schodzili z wynikiem 6:8. Wprawdzie goście wygrali kolejną piłkę, ale po asie serwisowym Kurka było po 12. Następnie Polacy prowadzili 14:13 i 16:15. Po chwili na tablicy widniał wynik 17:18 i gdy Polacy wygrali kolejne dwie piłki wydawało się, że wszystko wróci do normy. Przy wyniku 20:20, punkt blokiem zdobył Michał Kubiak, a po chwili goście zaatakowali w aut. Czy można przegrać seta przy stanie 22:20 w meczu z debiutantem Ligi Światowej? Można. Kolejne trzy piłki padły łupem Portorykańczyków. Wprawdzie Polacy doprowadzali do remisu po 23 i po 24, to jednak nieskuteczny atak Zbigniewa Bartmana, a następnie punktowy blok gości załatwiły sprawę. Polacy niespodziewanie przegrali pierwszego seta. Zamiast szybkiego i pewnego 3:0, było 0:1 po secie, który trwał 28 minut.

Niespodziewany_wynik

Niespodziewany wynik...

Zafrasowany_Andrea_Anastasi

...i zafrasowany Andrea Anastasi.

Drugi set był podobnie wyrównany jak pierwszy. Polacy prowadzili 3:2, by przegrywać 5:6, 6:8 i 7:10 po ataku Kubiaka w aut. Przy remisie po 13 as Kurka i błąd rywali dają gospodarzom dwupunktowe prowadzenie, ale przy wyniku 18:16, to goście zdobywają trzy kolejne punkty. Utrzymują jeden punkt przewagi aż do wyniku 25:26, marnując przy tym aż trzy piłki setowe. Polacy wygrywają dwie piłki. Seta kończy potężnym atakiem najlepszy z Polaków – Kurek.

 

Kolejny set miał dać odpowiedź na pytanie, czy Polacy przełamali się i wygrają za 3 punkty. Rozpoczęli seta od prowadzenia 1:0, a następnie 4:1 i utrzymywali 2-3 punkty przewagi. Na przerwę techniczną zeszli prowadząc 8:5, ale rozkojarzenie sprawiło, że goście doprowadzili do remisu. Później nastąpił dobry okres w grze Polaków, którzy zwiększali przewagę – 13:10, 15:11, 17:12, 18:15, 20:15. W tym momencie wydawało się, że losy tego seta zostały już przesądzone. Portorykańczycy nie składali broni i doszli gospodarzy na jeden (!) punkt – 20:19, ale to było wszystko na co było ich stać w tym secie. Biało-czerwoni szybko uzyskali przewagę 23:20 i wygrali seta w stosunku 25:22.

 

Ostatnia, jak się okazało po 17 minutach, partia wyglądała tak, jak wszyscy kibice zgromadzeni w hali oczekiwali od naszych siatkarzy. Wyrównana walka trwała tylko do wyniku 8:8, a potem Polacy zagrali koncertowo. Przewaga rosła w oczach – 11:8, 15:10, 20:11. Wprawdzie w końcówce Polacy się rozluźnili, ale i tak pewnie wygrali 25:17.

Na pomeczowej konferencji prasowej kapitan gości – Hector Soto podkreślił, że mimo zwycięstwa w pierwszym secie, serwis Polaków sprawił gościom dużo problemów. Trener gości, Carlos Cardona upatrywał przede wszystkim w nieskutecznym bloku. Polacy komplementowali gości, ale zagrali poniżej swojego poziomu. Najlepszy był Kurek, ale bardzo dobre zawody rozegrał także Bartman, który jak zwykle, najbardziej raził, gdy się „podpalał”. Polacy wygrali zasłużenie, choć dopiero w ostatnim secie spełnili oczekiwania kibiców, co do jakości gry.

 

24 czerwca 2011 r., godz. 20:30, Płock, „Orlen” Arena

Polska – Portoryko 3:1 (24:26, 28:26, 25:22, 25:17)

Polska: Piotr Nowakowski 1, Bartosz Kurek 30, Zbigniew Bartman 23, Michał Kubiak 5, Łukasz Żygadło 1, Marcin Możdżonek 9, Krzysztof Ignaczak (libero) – Grzegorz Kosok 4, Jakub Jarosz, Paweł Woicki, Michał Ruciak 2, Michał Bąkiewicz.

Portoryko: Jose Rivera 9, Juan Figueroa 17, Roberto Muniz 9, Angel Perez, Enrique Escalante 3, Hector Soto 28, Gregorry Berrios (libero) – Jean Carlos Ortiz, Fernando Morales, Daniel Erazo, Sequiel Sanchez.

Sędziowali: Z. Bjelić (Serbia) i P. Deregnaucourt (Francja).

Widzów: 5.500.

MVP meczu: Bartosz Kurek.

Dane statystyczne na podstawie serwisów: fivb.org, sport.pl i onet.pl.

niedziela, 11 kwietnia 2010
Odwołany Final Four Ligi Mistrzów siatkarzy

Dzisiaj miałem oglądać cztery najlepsze kluby Europy walczące w Łodzi w drugim dniu Final Four Ligi Mistrzów siatkarzy. Nie oglądałem, bo turniej został odwołany. I choć jeszcze wczoraj byłem dosłownie rozżalony odwołaniem turnieju, to z każdą chwilą, gdy co raz bardziej docierała do mnie świadomość o wielkiej tragedii, która dotknęła Polskę, upewniałem się, że podjęto słuszną decyzję.

Dzisiaj nie wiadomo, czy w ogóle i kiedy odbędzie się turniej a w konsekwencji, czy będę oglądał go „na żywo”. Przyznam jednak, że w ogóle o to nie dbam. W ogóle mnie to nie martwi. Drugi dzień przekonuję się, że są ważniejsze sprawy niż sport, niż rywalizacja czy widowisko. Oczywiście, trzeba dalej żyć z bólem, ze łzami i bezsilnością a jutro każdy z nas wróci do swoich obowiązków i codziennych zajęć, choć nic nie będzie jak dawniej.

 

Atlas_Arena

Atlas Arena w Łodzi.

Zdjęcie pochodzi z oficjalnego serwisu Skry Bełchatów - www.skra.pl.

Nieugięta postawa działaczy Skry, którzy w porozumieniu ze sponsorem postanowili, że w turnieju nie wezmą udziału, niezależnie od ewentualnych konsekwencji, budzi we mnie wielki podziw i szacunek. W takiej chwili nie tyle, że nie można, ale nie wolno grać a działacze i siatkarze jasno powiedzieli, że oni nie zagrają, nawet gdyby turniej miał odbyć się zgodnie z planem. Nikt nie może mieć i nie ma żadnych pretensji do decydentów, którzy postanowili tak, a nie inaczej, czyli postanowili mądrze i dojrzale kierując się przede wszystkim szacunkiem dla naszych rodaków.

Im dłużej myślę o rozgrywaniu Final Four w Łodzi, tym coraz bardziej nie wyobrażam sobie możliwości rozegrania tego turnieju w tym miejscu i w tym terminie. To była słuszna decyzja. Właśnie w ten sposób, my kibice, mogliśmy uczcić śmierć prawie stu obywateli naszego państwa, mniej lub bardziej znanych, wybitnych. Tych, którzy zapłacili ogromną cenę za to, żeby świat dowiedział się prawdy o zbrodni katyńskiej.

 

Cześć pamięci tragicznie zmarłych!

 

niedziela, 28 czerwca 2009
Wyraźna porażka siatkarzy w Arenie Łódź

Dzisiejszy mecz Polski z Brazylią w ramach Ligi Światowej można nazwać typowym meczem bez historii. Brazylia zwyciężyła 3:0 (25:19, 25:21, 25:20) a jej sukces nie był zagrożony nawet przez chwilę. Wprawdzie Polacy walczyli, ale z reguły do drugiej przerwy technicznej a prowadzenie 4:0 w trzecim secie stanowiło łabędzi śpiew.

Polski zespół gra w tegorocznej Lidze Światowej w mocno przemeblowanym składzie, bo w kadrze  brakuje Winiarskiego, Wlazłego, Plińskiego, Zagumnego, Gacka i Świderskiego. Daniel Castellani wyszedł ze słusznego założenia, że w natłoku imprez rangi mistrzowskiej w tym sezonie o wiele ważniejsze są eliminacje do Mistrzostw Świata i wrześniowe Mistrzostwa Europy, dlatego właśnie dał odpocząć największym gwiazdom reprezentacji. Następcy zostali rzuceni na głęboką wodę. Cztery mecze z Brazylią (także nieco przemeblowaną) wykazały, że dublerom brakuje jeszcze sporo, aby zastąpić podstawowych graczy. Na pewno brakuje mi trochę umiejętności, ale przede wszystkim brakuje doświadczenia, ogrania i pewności siebie. Brazylia bezlitośnie obnażyła wszystkie błędy naszej reprezentacji, ale jest nadzieja, że nasz młodzież wyciągnie wnioski z tej surowej lekcji.

Mecz Polska Brazylia w Lidze Światowej w Łodzi

Arena Łódź prezentuje się imponująco

Oba mecze z Brazylią zostały rozegrane w nowej łódzkiej hali nazywanej zamiennie „Nową Halą” albo (częściej) „Areną Łódź”. Bez wątpienia jest to największa (13,5 tys. pojemności) i najbardziej nowoczesna polska hala. Pod względem pojemności pobiła katowicki „Spodek” (11,5 tys.)  i halę sportową MOSiR w Łodzi (9,5 tys.), nazywaną również „Pałacem Sportowym”. Dodatkowo, instalacja klimatyzacji podniosła standard tej hali w porównaniu z obiema wymienionymi. Biorąc pod uwagę przestronność hali, wyjścia ewakuacyjne i architekturę można ją potraktować jako dwukrotnie rozbudowaną wersją hali „Łuczniczka” w Bydgoszczy (6,1 tys.). Mankamentem jest położenie hali tuż obok stadionu ŁKS Łódź, co znacznie ogranicza liczbę miejsc parkingowych. O ile hala została już wybudowana o tyle infrastruktura wokół hali nie została jeszcze ukończona, a przynajmniej na taką wygląda. To jednak nie zmienia faktu, że nowa hala już w tym roku przejdzie prawdziwy najazd kibiców. Po meczach z Brazylią odbędą się w niej: Memoriał im. Huberta Wagnera, dwa mecze sparingowe reprezentacji Polski koszykarzy (z Chorwacją), Eurobasket i Mistrzostwa Europy w siatkówce kobiet.

I jeszcze jedna ciekawostka. Nowa hala znajduje się tuż obok stadionu ŁKS, a pod jedną z trybun mieści się stara hala sportowa, w której mecze rozgrywają koszykarki tego klubu. W odległości ok. 2 km od obu hal znajduje się „Pałac Sportowy”. Trzy hale w bliskim sąsiedztwie, to coś, czego prawie wszystkie polskie miasta mogą pozazdrościć.

| < Październik 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31          
Tagi