Wpisy z tagiem: Stadion Narodowy

sobota, 20 kwietnia 2019
KSW pisze historię na Narodowym

cvc

poniedziałek, 15 kwietnia 2019
Stadion Narodowy 2016 – bliżej ludzi

W 2016 r. na Stadionie Narodowym odbyło się mniej dużych, spektakularnych imprez sportowych o szerokim zainteresowaniu medialnym, a jednocześnie operator obiektu wykonał kilka działań, aby wyjść ze stadionem bliżej mieszkańców Warszawy.

Number One – Szczyt NATO

Absolutnie najważniejszą imprezą Stadionu Narodowego w 2016 r. był Szczyt NATO. Wprawdzie trwał tylko dwa dni (8-9 lipca), to przygotowania do niego, zapewnienie bezpieczeństwa i przywrócenie obiektu do normalnego funkcjonowania zajęły łącznie dwa miesiące. W tym czasie na Narodowym nie można było zorganizować żadnej imprezy, a w tym meczów towarzyskich reprezentacji Polski w piłce nożnej przed UEFA Euro 2016 we Francji. Mecz z Litwą rozegrano na stadionie Wisły w Krakowie, a hitowy pojedynek z Holandią w Gdańsku.

Stadion_narodowy_szczyt_nato__wppl

Stadion Narodowy podczas Szczytu NATO (8-9 lipca 2016 r.)

Źródło: wp.pl.

W efekcie w 2016 roku na Narodowym odbyło się 19 imprez masowych, 200 wydarzeń społecznych i 280 wydarzeń biznesowych. Imprez całostadionowych było mniej niż w latach poprzednich (w 2014 i 2015 r. po 27) i planuje się w 2017 r. (24). Niewątpliwie wpływ na taką liczbę przedsięwzięć miały ograniczenia spowodowane organizacją Szczytu NATO.

Rekreacja, targi, konferencje, wystawy, muzyka

Na stadionie zorganizowano przedsięwzięcia rekreacyjne skierowane do mieszkańców – Zimowy Narodowy, Kartingowy Narodowy, Ekstremalny Narodowy, uzupełnione o możliwość zwiedzania punkt widokowy. Odbyly się też warsztaty rolkowe, a na błoniach stadiony (krytykowana przez polski kościół) impreza The Colour Run. Poza tym, zorganizowano dwie długotrwałe czasowe wystawy – Wielka Makieta Kolejowa i Oceanarium Prehistoryczne 3D (oraz dwudniową Wystawę Kotów Rasowych). Podobnie jak w latach poprzednich stadion był miejscem konferencji (Transport Research Arena, Forum Autodesk) i targów (np. Targi Ślubne Wedding, Orzeł Dystrybucji FMCG, Targi Mieszkaniowe, Audio Video Show, Grecka Panporama, CSR, IT Future Expo, , Warsaw Fashion Store, Slow Fashion, Warszawskie Targi Książki, Festiwal Food Trucków, Snow Expo). Dla najmłodszych odbiorców przeznaczony był Piknik Naukowy i komercyjna Wielka Fabryka Elfów.

Największym wydarzeniem muzycznym był koncert Rihanny. Po raz pierwszy odbył się natomiast koncert Roztańczony Narodowy z udziałem gości zagranicznych (m.in. Lou Bega, Alphaville, Boney M.) oraz gwiazd disco polo (np. Akcent, Boys, Weekend, Milano).

Imprezy sportowe

Co do imprez sportowych, to na Stadionie Narodowym w 2016 r. odbyły się mecze piłkarskie – finał Pucharu Polski (Legia – Lech) oraz mecze reprezentacji Polski w ramach eliminacji Mistrzostw Świata w Rosji (Polska – Dania i Polska – Armenia). Poza tym, Narodowy gościł GP Polski na żużlu, a następnego dnia żużlowy mecz towarzyski Polska – Reszta Świata. GP Polski poprzedziły zamknięty dla kibiców testowy turniej juniorów. Na błoniach stadionu znajdowała się meta Orlen Warsaw Marathon. Rozegrano też Mistrzostwa Polski w Street Workout w karagoriach freestyle i siłowej.

Imprezą z pogranicza sportu i rozgrywki była rewia na lodzie pn. „Kings of Ice. Tribute to Chopin”, w której wystąpili m.in. Rosjanin Jewgienij Pluszczenko (dwukrotny mistrz olimpijski, trzykrotny mistrz świata i siedmiokrotny mistrz Europy w łyżwiarstwie figurowym) i Szwajcar Stephane Lambiel (srebrny medalista olimpijski, dwukrotny złoty medalista i brązowy medalista mistrzostw świata oraz trzykrotny srebrny medalista mistrzostw Europy), Francuz Brian Joubert (mistrz świata i trzykrotny mistrz Europy) i Czech Tomas Verner (złoty, srebrny i brązowy medalista mistrzostw Europy) oraz reprezentanci Polski – Natalia Kaliszek, Maks Spodyriew i Aleksandra Rudolf. Rewię oglądało ok. 10 tys. widzów.

Dlaczego „bliżej ludzi”?

Jak widać Stadion Narodowy był miejscem otwartym dla różnych odbiorców, podobnie zresztą, jak w latach poprzednich. Co więc zdecydowało, że stał się (zgodnie z tytułem) bliżej ludzi? Zmiana charakteru dwóch imprez cyklicznie rozgrywanych na stadionie i organizacja Narodowego Dnia Badmintona. Lekkoatletyczny Memoriał Kamili Skolimowskiej tym razem charakteryzował bezpłatny wstęp, a ponad dwudziestotysięczna widownia została nagrodzona za swoją obecność rekordem świata Anity Włodarczyk w rzucie młotem (28 sierpnia 2016 r.; 82,98 cm). Verva Street Racing tym razem była bezpłatna, tyle że zorganizowana na błoniach stadionu. Narodowy Dzień Badmintona został rozegrany po raz pierwszy i miał na celu przybliżenie badmintona osobom, które go nie znają. Oprócz możliwości poznania zasad, techniki i historii tej dyscypliny sportu była możliwość zagrania oraz obejrzenia meczu pokazowego (Władimir Iwanon, Iwan Sozonow – Adam Cwalina, Przemysław Wacha) i profesjonalnych zawodów rozegranych w ramach Pucharu Polski.

Poza tym, Jakub Opara, prezes zarządu spółki 2012+ podkreślał, że: „Naszym celem jest rozszerzanie oferty. Aby utrzymać status lidera "przemysłu czasu wolnego", chcemy zapewnić naszym gościom możliwości aktywnego spędzenia czasu nie tylko na terenie naszego obiektu, ale również na błoniach PGE Narodowego. Zgodnie z zapowiedziami, w 2016 roku rozpoczęliśmy prace nad projektem "Wspólny PGE Narodowy", który ma stać się ważną częścią przestrzeni miejskiej stolicy. Chcemy stworzyć miejsce dla rodzinnego spędzania czasu. Bezpieczne, przyjazne, atrakcyjne i wspierające relacje międzypokoleniowe. Projektujemy je także z myślą o osobach z ograniczoną sprawnością. "Wspólnym PGE Narodowym" chcemy również wspierać działalność amatorskich organizacji sportowych działających w otoczeniu naszego obiektu (…) W 2016 roku, również zgodnie z obietnicą, do sprzedaży trafiły nasze własne gadżety z logo PGE Narodowego. To dopiero początek uruchomionego przez nas projektu komercjalizacji pamiątek (…) "Mobilny PGE Narodowy" to kolejny projekt realizowany w 2016 roku. Przygotowaliśmy aplikacje na telefony i tablety, z interaktywnymi mapami z możliwością zlokalizowania się na stadionie i w jego obrębie, kalendarzem wydarzeń z aktualizowaną na bieżąco listą oraz funkcją sprawdzenie widoku w wybranym sektorze w różnych aranżacjach np. meczowych czy koncertowych.” (cyt. za: sportowefakty.wp.pl).

Czego zabrakło i co zaplanowano?

Po zapowiedziach z 2015 r. pewnym wydawało się zorganizowanie finału Pucharu Polski w hokeju na lodzie, ale tak się nie stało. Prezes PZHL, który rok wcześniej dużo wypowiadał się na temat takiej możliwości, przez cały rok milczał. Kolejny już nie rozegrano Super Meczu, bo formuła tego wydarzenia chyba już się wyczerpała. Kibiców elektryzowała plotka, że Robert Lewandowski zagwarantował sobie w nowym kontrakcie z Bayernem Monachium rozegranie meczu sparingowego w przerwie letniej 2018 roku na Stadionie Narodowym. Dociekliwi wskazywali, że Bayern zapewne spotka się z Legią. Poza tym, pojawiły się plany organizacji Narodowego Dnia Tenisa Ziemnego albo rozegranie pokazowego meczu. Zobaczymy…

Wymiar finansowy

W 2012 r. Stadion zanotował stratę 20 mln zł, w 2013 r. – 11 mln zł (według innych źródeł – 12 mln zł), ale w 2014 r. już tylko 1 mln zł (według innych źródeł blisko zera). Rok 2015 był pierwszym, w którym obiekt przyniósł zysk operacyjny w kwocie 2,3 mln zł.

W sierpniu 2016 r. Jakub Opara, prezes zarządu spółki PL.2012+ ogłosił, że prognoza na 2016 r. zakłada zysk na poziomie ok. 6 mln zł.Warto przypomnieć, że przychody z działalności operacyjnej w 2013 r wyniosły 13 mln zł, a w 2015 r. – 46 mln zł (28 mln zł – przychód z działalności biznesowej, 13 mln zł – z wydarzeń całostadionowych, 5 mln zł – z wynajmu powierzchni).

 

Źródła: własne, pgenarodowy.pl, badmintonzone.pl, pl.wikipedia.org, sport.pl, stadiony.net, wp.pl. RT, Czary na Narodowym, „Przegląd Sportowy” z dnia 29 lutego 2016 r., s. 28.

środa, 03 kwietnia 2019
Blisko kompromitacji

Reprezentacja Polski pokonała Armenię 2:1 (1:1) w meczu eliminacji piłkarskich mistrzostw świata w Rosji w 2018 r., ale styl gry Polaków pozostawiał wiele do życzenia. Zwłaszcza, że Polacy od 30. Minuty grali z przewagą jednego piłkarza, a zwycięską bramkę w ostatniej akcji meczu zdobył niezawodny Robert Lewandowski. Mecz rozegrano we wtorek 11 października 2016 r. na Stadionie Narodowym w Warszawie.

2016.10.11_Polska__Armenia_2

Już w 40. sekundzie w pole karne polskiej reprezentacji wbiegł Kamo Howhannisjan, ale wślizg Artura Jędrzejczyka zapobiegł groźnej akcji. To było poważne ostrzeżenie dla gospodarzy. W 4. minucie dośrodkował Robert Lewandowski, a Maciej Rybus z ostrego kąta strzelił głową w boczną siatkę. Dwie minuty później Piotr Zieliński podał do Lewandowskiego, który instynktownie uderzył piłkę z powietrza obok słupka. W 11. minucie Kamil Grosicki dośrodkował w pole karne, a Łukasz Teodorczyk nie trafił głową w piłkę, choć wydawało się, że znajduje się w doskonałej sytuacji. Dobitka Lewandowskiego została zablokowana. W następnej minucie po kolejnym dośrodkowaniu w pole karne gości, Teodorczyk oddał strzał głową w rękę Warazdata Harojana. To był bezdyskusyjny rzut karny, ale gwizdek słowackiego sędziego Ivana Kružliaka milczał jak zaklęty. W 17. minucie w pole karne dośrodkował Jakub Błaszczykowski, a Teodorczyk wykazał się brakiem wyczucia gry, bowiem wyskoczył do piłki zdecydowanie za wcześnie. Po kilkuminutowym przestoju w grze „w 25. minucie powinniśmy byli otrzymać rzut karny za zagranie ręką przez jednego z rywali po dośrodkowaniu naszego kapitana. Sędzia wskazał jednak tylko na rzut rożny” (cyt. za: eurosport.onet.pl). Po dośrodkowaniu Rybusa (według niektórych źródeł – Zielińskiego) z rzutu rożnego, Lewandowski oddał strzał głową, a znany z występów w polskiej ekstraklasie Lewon Hajrapetjan wybił piłkę z linii bramkowej. Polacy mieli przewagę, stwarzali sytuacje bramkowe, oddawali strzały, ale gra, mimo wszystko, „nie kleiła” się.Po półgodzinie gry posiadanie piłki oscylowało wokół 70-30 procent dla Polski, jednak dzielnie walczący w obronie goście skrzętnie realizowali swój plan wybijania Biało-Czerwonych z rytmu.” (cyt. za: eurosport.onet.pl).

W 28. minucie Gaël Andonian sfaulował Teodorczyka, a dwie minuty później sytuacja powtórzyła się i Ormianin opuścił boisko za czerwoną kartkę będącą następstwem dwóch żółtych kartoników. W tym momencie wydawało się, że los jest niezwykle łaskawy dla Polaków i absolutnie nie ma innej możliwości niż zwycięstwo. Jeśli ktoś myślał, że „Biało-czerwoni” rzucą się na gości, to grubo mylił się. Przewaga jednego gracza zadziałała na Polaków raczej deprymująco niż mobilizująco. W 32. minucie Polacy wykonywali rzut wolny, który zakończył się kompletnym niepowodzeniem, bowiem strzał Grzegorza Krychowiaka został zablokowany. Następnie z powodu kontuzji boisko opuścił Jędrzejczyk, a w jego miejsce pojawił się Paweł Wszołek. „W 41. minucie groźnie zaatakowali goście. Taron Woskanjan przebiegł z futbolówką kilkanaście metrów i podał do Artaka Grigorjana, a ten kopnął bez przyjęcia, ale była to próba niecelna.” (cyt. za: 90minut.pl). To trochę ożywiło gospodarzy. Jeszcze w tej samej minucie, w odpowiedzi, Polacy przeprowadzili szybką akcję, po której Lewandowski przestrzelił oddając uderzenie nad bramką z dwunastu-trzynastu metrów. W 43. minucie Teodorczyk oddał strzał z narożnika pola karnego prosto w ręce bramkarza gości Arsen Beglarjan. W pierwszej minucie doliczonego czasu gry Grosicki oddał strzał prosto w ręce Beglarjana, a w trzeciej doliczonej minucie Krychowiak strzelił z czternastu metrów obok słupka.

2016.10.11_Polska__Armenia_4

Drugą połowę Polacy rozpoczęli fantastycznie, bowiem już w 48. minucie objęli prowadzenie. Po dośrodkowaniu Rybusa w pole karne Lewandowski tak naciskał na Hrajra Mkojana, że ten skierował piłkę do własnej bramki. 1:0 dla Polski.

Niespodziewanie dwie minuty później był remis 1:1! Po faulu Macieja Rybusa, Ormianie wykonywali rzut wolny. Marcos Pizzelli ostro dośrodkował w pole karne, „nabiegający Warazdat Harojan nie trafił w piłkę, ale na tyle zmylił Fabiańskiego, że ten nie zdołał skutecznie interweniować” (cyt. za: Eurosport.onet.pl). Fabiański powiedział po meczu, że wydaje mu się, że w tej sytuacji mógł zrobić coś więcej. „Od kilku meczów w gruncie rzeczy powtarza się ten sam scenariusz. Wyjście na prowadzenie, ostatnio nawet podwyższenie wyniku (dziś dwukrotne!), a i tak ta kadra nie potrafi zamknąć spotkania, z wyrachowaniem wyczekiwać ostatniego gwizdka. To nie przystoi poważnym drużynom. Rzecz ewidentnie do poprawki.” (cyt. za: weszlo.com). Portal sportowefakty.wp.pl zwracał uwagę, że „Reprezentacja Polski ma problem z utrzymanie prowadzenia i dobiciem przeciwnika (…) dziewięć goli puścili w tym roku bramkarze reprezentacji Polski. Aż siedem z nich straciliśmy w drugiej połowie.”.

Trzy minuty po stracie bramki, Polacy przeprowadzili akcję, po której piłka przeleciała wzdłuż bramki, ale nikt nie zamknął akcji i nie skierował piłki do bramki gości. W 61. minucie Lewandowski oddał strzał obok bramki po podaniu spod linii bocznej. Dwie minuty później Krychowiak oddał mocny i niecelny strzał z dwudziestu metrów. W 69. minucie po dośrodkowaniu Wszołka, Lewandowski oddał strzał, po którym bramkarz złapał piłkę. Minutę później Grosicki oddał strzał z dwunastu metrów tuż obok słupka bramki gości. „W 73. minucie groźny kontratak przeprowadzili Ormianie. Araz Özbiliz biegł z futbolówką od połowy boiska, ale w sytuacji sam na sam z Fabiańskim oddał słaby strzał i nie zdołał pokonać polskiego golkipera.” (cyt. za: 90minut.pl). Dodać należy, że Ormianina dogonił przed pole karnym Thiago Cionek i zdecydował się na lob. Sześć minut później w doskonałej sytuacji w polu karnym, po zagraniu Lewandowskiego z klepki, znalazł się Zieliński. Mając przed sobą tylko bramkarza – przymierzył i… lekko, delikatnie podał mu piłkę. „Kilka minut później armeński bramkarz przytomnie interweniował po sytuacyjnym strzale rezerwowego Bartosza Kapustki. Próbował także debiutujący w reprezentacji Kamil Wilczek. Po jego ładnej główce piękną robinsonadą popisał się Beglarjan.” (cyt. za: Eurosport.onet.pl). W 87. minucie Lewandowski „dziubnął” piłkę w ręce bramkarza. „Ataki Polaków „były typowym biciem głową w mur” (cyt. za: legionisci.com).

W trzeciej minucie doliczonego czasu gry Araz Özbiliz wykorzystał błąd Cionka i popędził na polską bramkę, ale gdy zobaczył przed sobą tylko Fabiańskiego, strzelił tylko obok słupka. Ta akcja mogła pogrążyć Polaków i pozbawić ich jakiejkolwiek zdobyczy punktowej w meczu ze słabeuszem, który większą część meczu grał w liczebnym osłabieniu. Tak się jednak nie stało, a że stare piłkarskie porzekadło mówi, że „niewykorzystane sytuacje mszczą się”, to Polacy strzelili gola! Po akcji Ormian, sfaulowany został Bartosz Kapustka. Błaszczykowski z Lewandowskim chwilę porozmawiali, po czym „Błaszczu” precyzyjnie dośrodkował z rzutu wolnego, a „Lewy” pewnym strzałem głową zapewnił Polakom zwycięstwo 2:1!!!Sędzia Ivan Kruzilak nawet nie wznawiał gry. Ormianie leżeli na boisku, chowając twarze w dłoniach.” (cyt. za: sportowefakty.wp.pl).

Po meczu

Po meczu okazało się, że między meczem z Danią a Armenią, Polacy trochę poimprezowali, dlatego ich gra była daleka od poziomu przyzwoitości, którego można oczekiwać od ćwierćfinalisty UEFA Euro 2016. Wystawiając oceny indywidualne, to zwracała uwagę nieporadność i błędy Cionka, słaba gra Zielińskiego, który bez jakiejkolwiek samokrytyki stwierdził – „indywidualnie czuję, że zagrałem dzisiaj dobry mecz” (cyt. za: eurosport.onet.pl). Teodorczyk raczej irytował niż zachwycał, zwłaszcza gdy nieudolnie próbował wymusić rzut karny, choć trzeba mu przyznać, że czerwona kartka dla Andoniana była jego zasługą. „Teo” świetnie rozpoczął sezon w barwach Anderlechtu, ale z „Lewym” zupełnie się nie rozumie i z całą pewnością nie stanowi alternatywy dla kontuzjowanego Arkadiusza Milika. Krychowiak zagrał bardzo słaby mecz, Rybus i Grosicki byli niewidoczni albo popełniali błędy niedokładności, a przecież od tych ofensywnych graczy można wymagać zdecydowanie więcej. Tradycyjnie uratował nas Lewandowski wsparty niezawodnym Błaszczykowskim.

Po meczu Lewandowski podkreślał, że Polacy powinni rozstrzygnąć ten mecz wcześniej, a bez walki i pełnego zaangażowania nie da się wygrać spotkania w tej wyrównanej grupie. Fabiański uzupełnił, że Polacy mieli „trochę” szczęścia, choć trzeba go poprawić i powiedzieć, że w tym meczu, to Polacy mieli „furę” szczęścia.

Trener Nawałka opisał grę Polaków w charakterystyczny dla siebie sposób: „Brakowało spokoju, cierpliwości, rozegrania ataku pozycyjnego na dobrym poziomie, skuteczności. Nie mieliśmy jakości, dlatego przeżywaliśmy tak trudne momenty. Mam nadzieję, że ten mecz będzie dla nas dobrą lekcją.” (cyt. za: sportowefakty.wp.pl) i był to chyba najlepszy komentarz do gry Polaków.

Statystyki

„Biało-czerwoni” posiadali piłkę przez dwa razy więcej czasu niż Ormianie (67% - 33%). Przewagę Polaków odzwierciedlała także liczba strzałów (31:5), a w tym strzałów celnych (9:2), niecelnych (9:0) i zablokowanych (13:0). Poza tym, Polacy wykonywali więcej rzutów różnych (14:3) i oczywiście mieli więcej podań (603:215), w tym celnych podań (545:154) na większym poziomie dokładności (90% - 72%).

Rekordy Lewandowskiego

Lewandowski w meczu z Armenią zdobył bramkę nr 40 w barwach narodowych. W klasyfikacji strzelców wszechczasów reprezentacji zajmował czwarte miejsce za – Kazimierzem Deyną (41), Grzegorzem Lato (45) i Włodzimierzem Lubańskim (48), ale pod względem liczby bramek zdobytych w meczach o punkty zrównał się z Lubańskim (25), który nie strzelił ani jednego gola na mistrzostwach świata bądź Europy. Jak wyliczył portal sportowefakty.wp.pl, bramki „Lewego” przyniosły polskiej reprezentacji 11 punktów.

Polski napastnik strzelił co najmniej jedną bramkę w ósmym kolejnym meczu eliminacji do mistrzostw Europy lub świata. W meczach przeciwko Gruzji, Niemcom, Gibraltarowi, Szkocji, Irlandii, Kazachstanowi, Danii i Armenii zdobył czternaście goli. „Lewy” w dwóch meczach przeciwko Rumunii i Czarnogórze przedłużył serię do 11 meczów i 21 goli.

Zwycięski 11 października

Mecz z Armenią był ósmym rozegranym przez Polską reprezentację w XXI wieku w dniu 11 października, siódmym wygranym i szóstym z wynikiem 2:1 (Węgry, Portugalia, Czechy, Białoruś, Irlandia). Odstępstwa od tego wyniku stanowiło historyczne zwycięstwo 2:0 nad Niemcami i porażka 0:1 z Ukrainą.

Podsumowanie

Portal weszlo.com podkreślał, że Armenia grająca w dziesiątkę bez Mchitarjana na Narodowym nie powinna mieć nic do powiedzenia, a tymczasem pojawiła się „jakaś niepojęta, irracjonalna dramaturgia (…) Pudło Ozbiliza w ostatnich sekundach, ratująca nas od jednej z największych piłkarskich kompromitacji XXI wieku.”. Bardziej gorzko grę Polaków opisał portal sportowefakty.wp.pl: Nie umiemy po prostu wyjść na boisko i zrobić tego, co do nas należy. Nie mamy czegoś, co charakteryzuje dobre drużyny, nie jesteśmy powtarzalni..

 

11 października 2016, godz. 20:45 – Warszawa / Stadion Narodowy

Grupa „E” eliminacji Mistrzostw Świata w Rosji 2018

Polska 2-1 Armenia

Bramki: Hrajr Mkojan (48 min. – samobójcza) i Robert Lewandowski (90 min.) – Marcos Pizzelli (50 min.).

Polska: 22. Łukasz Fabiański – 16. Jakub Błaszczykowski, 15. Kamil Glik, 4. Thiago Cionek, 3. Artur Jędrzejczyk (34 min., 18. Paweł Wszołek) – 11. Kamil Grosicki (70 min., 7. Bartosz Kapustka), 10. Grzegorz Krychowiak, 19. Piotr Zieliński, 13. Maciej Rybus – 14. Łukasz Teodorczyk (85 min., 23. Kamil Wilczek), 9. Robert Lewandowski.

Rezerwowi, którzy nie zagrali: Szczęsny, Boruc – Lewczuk, Mączyński, Jodłowiec, Linetty, Peszko, Dąbrowski, Dawidowicz.

Trener: Adam Nawałka.

Armenia: 1. Arsen Beglarjan – 17. Wahagn Minasjan, 3. Warazdat Harojan, 15. Hrajr Mkojan, 5. Gaël Andonian, 20. Lewon Hajrapetjan – 13. Kamo Howhannisjan (60 min., 23. Araz Özbiliz), 11. Artak Grigorjan, 19. Karen Muradjan (34 min., 4. Taron Woskanjan), 21. Dawit Manojan – 8. Marcos Pizzelli (85 min., 16. Dawit Hakobjan).

Rezerwowi, którzy nie zagrali: Manukjan, Aiwazow – A. Woskanjan, Kartashjan, Korjan, Pogosjan, Badojan, Harutjunjan.

Trener: Varuzhan Sukiasjan.

żółte kartki: Cionek (35 min.), Błaszczykowski (87 min.) – Andonian 2 (28 min. i 30 min.), Beglarjan (73 min.), Mkojan (85 min.).

czerwona kartka: Gaël Andonian (30 min., Armenia, za drugą żółtą).

sędziowali: Ivan Kružliak jako sędzia główny, Martin Balko i Tomaš Mokoš jako sędziowie asystenci i Peter Kralović jako sędzia techniczny (wszyscy – Słowacja).

widzów: 44 786.

temperatura: 7C.

 

Źródła: własne, 90minut.pl, weszlo.com, sportowefakty.wp.pl, eurosport.onet.pl, uefa.com, legionisci.com.

poniedziałek, 18 marca 2019
Hat-trick „Lewego” w meczu z Danią

W swoim drugim występie w eliminacjach do Mistrzostw Świata w Rosji 2018, reprezentacja Polski pokonała w sobotę 8 października 2016 r. na Stadionie Narodowym w Warszawie reprezentację Danii 3:2 (2:0). Wszystkie trzy bramki dla „Biało-czerwonych” zdobył Robert Lewandowski!

Polacy wybiegli w najsilniejszym zestawieniu. Kontuzjowany był jedynie Michał Pazdan. Większość kibiców, komentatorów i ekspertów spodziewało się, że obok Kamila Glika zagra Igor Lewczuk, a tymczasem trener Adam Nawałka postawił na Thiago Cionka.

Polacy zagrali na Narodowym po niemal rocznej przerwie (poprzedni mecz z Islandią (4:2) odbył się w listopadzie 2015 r.), a dla kibiców gospodarzy mecz w Warszawie był okazją do podziękowania piłkarzom, którzy osiągnęli historyczny sukces w postaci ćwierćfinału UEFA Euro 2016, a jednocześnie do zobaczenia, jak prezentują się nasi bohaterowie.

2016.10.08_Polska__Dania_2

W 3. minucie mogło jednak zrobić się bardzo nieprzyjemnie. Viktor Fischer po podaniu Petera Ankersena (wykorzystał złe ustawienie Glika) łatwo wbiegł w pole karne, ale w niezłej sytuacji, choć z ostrego kąta, chyba trochę spanikował i oddał strzał raczej wzdłuż bramki niż w jej kierunku. Polacy mogli odpowiedzieć z przytupem w 10. minucie. Kamil Grosicki dośrodkował w pole karne, a zamykający akcję Arkadiusz Milik oddał strzał głową z ostrego kąta, ale Kasper Schmeichel odbił piłkę. „Duńczycy grali wolno, piłkarze Adama Nawałki nie mieli problemów z przerywaniem ich akcji.” (cyt. za: sport.pl). Nic więc dziwnego, że po meczu Łukasz Fabiański mówił, że w pierwszej połowie nie miał w ogóle zajęcia.

W 17. minucie Piotr Zieliński dopadł do zbyt krótko wybitej futbolówki, ale uderzył bez przyjęcia lewą nogą obok słupka.” (cyt. za: 90minut.pl). Trzy minuty później Grosicki oddał nieudany strzał z pola karnego, po którym piłka kozłowa i łatwo ją złapał duński bramkarz. „Wystarczyła chwila nieuwagi, rywale szybko przerzucili piłkę pod naszą bramkę, sam na sam z Fabiańskim znalazł się Nicolai Jorgensen, ale w ostatniej chwili piłkę wybił Łukasz Piszczek.” (cyt. za: sport.pl). W 20. minucie Grosicki dośrodkował nisko, Simon Kjær potknął się i nie przeciął lotu piłki, a Lewandowski z bliska pokonał Schmeichela, który w tej sytuacji był bez szans na skuteczną interwencję. 1:0, a Lewandowski przedłużył serię meczów eliminacyjnych, w których strzelał co najmniej jedną bramkę do siedmiu. „Przewagę "Biało-czerwonych" udokumentowały także niecelny strzał Zielińskiego i zablokowany Lewandowskiego.” (cyt. za: 90minut.pl).

2016.10.08_Polska__Dania_6

W 33. minucie Grosicki wyprzedził na prawym skrzydle dwóch Duńczyków i zagrał w pole karne. Tam był Lewandowski, który próbował minąć ostatniego obrońcę i prawie mu się to udało, ale na miejscu był Schmeichel. Bramkarzowi Danii nie udało się jednak złapać piłki, razem z Lewandowskim upadli na murawę. Polski napastnik zagarnął piłkę rękę i przesunął ją bliżej bramki. Do siatki trafił Błaszczykowski, ale sędzia słusznie tego gola nie uznał.” (cyt. za: sport.pl). Dwie minuty później Grosicki zagrał długą piłkę w pole karne do Milika, który został sfaulowany przez Jannika Vestergaarda. Włoski sędzia Gianluca Rocchi nie miał wątpliwości i wskazał na „wapno”. Pewnym egzekutorem „jedenastki” był Lewandowski i Polska objęła prowadzenie 2:0. „Lewy” wykonał rzut karny na dwa tempa, co nie spodobało się Schmeichelowi, który protestował, jak oparzony, za co został ukarany żółtym kartonikiem. „W międzyczasie polska obrona skutecznie zablokowała strzały Simona Kjæra i Williama Kvista.” (cyt. za: 90minut.pl).

Podsumowując pierwszą część spotkania trzeba zauważyć, że poza dwoma golami Lewandowskiego, to „Duńczycy długo utrzymywali się przy piłce, ale mało z tego wynikało. Polacy przeciwnie nastawili się na kontrataki oraz grę skrzydłami. Na lewej stronie szalał Kamil Grosicki, który raz po raz nękał swoimi rajdami obrońców rywali.” (cyt. za: polsatsport.pl).

Na drugą połowę obie drużyny wybiegły w składach z jedną zmianą. Milik pod koniec pierwszej połowy upadł na boisko i jak się później okazało doznał poważnej kontuzji – zerwania więzadeł krzyżowych w lewym kolanie. Zastąpił go Karol Linetty, uprzedzając fakty – zupełnie niewidoczny w drugiej połowie. Wśród Duńczyków w miejsce Jørgensena wszedł Yussuf Poulsen i była to zmiana na lepsze.

Dwie minuty po wznowieniu gry po przerwie Lewandowski przejął piłkę po błędzie Andreasa Christensena w środkowej strefie boiska i popędził co sił w nogach w kierunku bramki Schmeichela. Wprawdzie gonili go Vestergaard i wspomniany Christensen, to chyba nie mieli ani wiary, ani szybkości, aby złapać „Lewego”. Polski snajper oddał strzał z ostrego kąta w krótki róg bramki strzeżonej Schmeichela, a że szczęście sprzyja lepszym, to Lewandowski skompletował hat-tricka. 3:0! To był 39 gol Lewandowskiego dla reprezentacji Polski, co oznacza, że w tym momencie więcej bramek miało tylko trzech piłkarzy – Kazimierz Deyna (41), Grzegorz Lato (45) i Włodzimierz Lubański (48).

Duńczycy odpowiedzieli golem już po upływie dwóch minut, w zupełnie niegroźnej sytuacji. Kjaer, przy którym był Piszczek, zagrał piłkę głową do Poulsena, ale ubiegł go Glik, który strzałem głową nie dał szans Fabiańskiemu na złapanie piłki. Niespodziewanie zrobiło się 3:1. Red. M. Kołodziejczyk z portalu sportowefakty.wp.pl pisał o tej sytuacji: „Coś jednak niedobrego dzieje się z koncentracją naszych piłkarzy po przerwie. W Kazachstanie skończyło się to tragicznie, bo mimo prowadzenia Polaków 2:0, anonimowi rywale zdołali doprowadzić do remisu i wywalczyli jeden punkt. W Warszawie sygnał do ataku dla Duńczyków dał Kamil Glik. Chwilę po golu Lewandowskiego strzelił do własnej bramki. Całkiem ładnie, głową. Od tego momentu zaczęliśmy grać nerwowo i brzydko. Pachniało późnym Fornalikiem.”. Warto zauważyć, że to był jeden z najgorszych występów Glika w kadrze. „Przegląd Sportowy” zwracał jednak uwagę, że „gol nie powinien zostać uznany, bo wcześniej jeden z Duńczyków była na spalonym.”.

Niedługo potem Ankersen zgrał piłkę do Yussufa Poulsena, a ten bez namysłu uderzył nad poprzeczką.” (cyt. za: 90minut.pl). W 60. minucie Ankersen zagrał piłkę do Poulsena, który z ostrego kąta oddał strzał odbity jednak przez Fabiańskiego. Dziewięć minut później Ankersen znowu podał do Poulsena, ale tym razem sytuacja miała miejsce w polu karnym „Biało-czerwonych”, którzy popełnili błąd w kryciu. Piszczek spóźnił się i nie trafił w piłkę, a Poulsen, choć źle przyjął piłkę, to miał szczęście, bo piłka pozostała mu przy nodze i mógł oddać strzał. Tym razem nie pomylił się i Polska prowadziła już tylko 3:2.

2016.10.08_Polska__Dania_7

Od tego momentu w szeregach gospodarzy zrobiło się bardzo, bardzo nerwowo, ale obie drużyny, choć walczyły do ostatniego gwizdka sędziego, nie stworzyły już żadnych groźnych sytuacji i korzystny wynik dla Polaków stał się faktem. W ten sposób Polacy zrehabilitowali się za wyjazdową wpadkę z Kazachstanem (2:2), choć styl gry, zwłaszcza w drugiej połowie pozostawiał wiele do życzenia. Jeśli chodzi o dane statystyczne, to wprawdzie Duńczycy częściej byli w posiadaniu piłki (60%) i mieli większą skuteczność podań (90% do 83%), to jednak Polacy oddali więcej strzałów (12 do 10) i więcej celnych strzałów (6 do 2). Po takim meczu trener Nawałka miał spory materiał do analiz.

Warto zauważyć, że pod wodzą Nawałki wtedy, po meczu z Danią, reprezentacja rozegrała na Narodowym sześć meczów o punkty i tylko jednego nie wygrała (remis 2:2 ze Szkocją). Ostatni mecz o punkty kadra przegrała rok wcześniej – z Niemcami (1:3), a przecież na Euro rozegrała aż pięć spotkań. Z drugiej jednak strony w ostatnich czterech meczach (Szwajcaria, Portugalia, Kazachstan i Dania), Polacy zdobywali pierwsi gola, ale wygrali tylko ten ostatni. Co ciekawe, w sierpniu 2013 r.  sparingowym meczu rozegranym w Gdańsku, Polska pokonała Danię 3:2, a schodzącego w 78. minucie Lewandowskiego (strzelca jednego z goli) pożegnały gwizdy. Od tamtej pory sporo się jednak zmieniło…

 

8 października 2016 r., godz. 20:45 - Warszawa / Stadion Narodowy

Grupa „E” eliminacji Mistrzostw Świata w Rosji 2018

Polska 3-2 Dania

Bramki: Robert Lewandowski 3 (20 min., 36 min. – karny, 47 min.) – Kamil Glik (49 min. – samobójcza) i Yussuf Poulsen (69 min.)

Polska: 22. Łukasz Fabiański – 20. Łukasz Piszczek, 15. Kamil Glik, 4. Thiago Cionek, 3. Artur Jędrzejczyk – 16. Jakub Błaszczykowski (89 min., 17. Sławomir Peszko), 10. Grzegorz Krychowiak, 19. Piotr Zieliński, 7. Arkadiusz Milik (46 min., 8. Karol Linetty), 11. Kamil Grosicki (74 min., 13. Maciej Rybus) – 9. Robert Lewandowski.

Rezerwowi, którzy nie zagrali: Boruc. Szczęsny – Dawidowicz, Lewczuk, Jodłowiec, Mączyński, Wszołek – Teodorczyk, Wilczek.

Trener: Adam Nawałka.

Dania: 1. Kasper Schmeichel – 4. Simon Kjær, 6. Andreas Christensen, 3. Jannik Vestergaard (82 min., 8. Thomas Delaney) – 2. Peter Ankersen, 7. William Kvist, 23. Pierre Højbjerg, 10. Christian Eriksen, 5. Riza Durmisi – 11. Viktor Fischer (75 min., 15. Pione Sisto), 9. Nicolai Jørgensen (46 min., 20. Yussuf Poulsen).

Rezerwowi, którzy nie zagrali: Lossl, Ronnow, Bjelland, M. Jorgensen, Sviatchenko, Falk, Schone, Larsen, Cornelius.

Trener: Age Hareide (Norwegia).

żółte kartki: Cionek (53 min. – za faul) – Schmeichel (36 min. – za niesportowe zachowanie) i Eriksen (62 min. – za faul).

sędziowali: Gianluca Rocchi jako sędzia główny, Alessandro Costanzo i Filippo Meli jako sędziowie asystenci i Davide Massa jako sędzia techniczny (wszyscy – Włochy).

widzów: 56 811.

temperatura: 8C.

 

Źródła: własne, 90minut.pl, uefa.com, sport.pl, sportowefakty.wp.pl, polsatsport.pl, sport.tvp.pl, legionisci.com.

czwartek, 04 maja 2017
Woffinden wygrał w Warszawie

Brytyjczyk Tai Woffinden wygrał w sobotę 14 maja 2016 r. żużlowe Grand Prix Polski na Stadionie Narodowym wyprzedzając Grega Hancocka i Mateja Zagara. Polacy awansowali do półfinałów.

W pierwszym biegu wystartowało aż trzech Szwedów. Fredrik Lindgren wyprzedził Andreasa Jonssona, Petera Kildemanda i Duńczyka Nielsa Kristiana Iversena. Lindgren wystąpił jako rezerwowy zastępując kontuzjowanego Hampela, który z trybun oglądał zawody w Warszawie. W szóstym biegu Maciej Janowski i Piotr Pawlicki pokonali Grega Hancocka, co mogło być zapowiedzią znakomity zawodów dla „Biało-czerwonych”.

Po dwóch seriach startów komplet punktów na swoim koncie mieli tylko Brytyjczyk Tai Woffinden i Słoweniec Matej Zagar, zaś jedynym zawodnikiem bez punktów był Brytyjczyk Chris Harris. Po czterech seriach prowadził Zagar (10 pkt) przed Lindgrenem i Maciejem Janowskim – po 9 punktów. Woffinden w swoim trzecim i czwartym biegu wywalczył zaledwie punkt, co stawiało pod znakiem zapytania jego awans do półfinałów. Ostatecznie Woffindenowi udało się awansować, ale więcej punktów od niego zdobyło czterech zawodników. Fazę zasadniczą wygrał bowiem Lindgren (12 pkt) przed Chrisem Holderem (Australia), Matejem Zagarem (Słowenia) i Bartoszem Zmarzlikiem – po 10 pkt. Blisko awansu do półfinału był startujący z tzw. „dziką kartą” Patryk Dudek, któremu zabrakło jedno punktu, aby pozostać w zawodach. Największym pechowcem był jednak Piotr Pawlicki, który aż trzy razy leżał ma torze, ale i tak udało mu się zdobyć 4 punkty. Mniej punktów od Polaka zdobył (co akurat nie powinno dziwić) Chris Harris – 3, zaś tyle samo punktów, co Pawlicki zdobyli Duńczycy – Niels Kristian Iversen i (co było sporą niespodzianą) Nicki Pedersen.

2016.05.14_GP_Polski_na_żużlu

W pierwszym półfinale zwyciężył Hancock przed Holderem, Janowskim i Lindgrenem. Szybko po starcie żużlowcy połączyli się w dwie pary, które walczyły o pierwsze i trzecie miejsce w biegu. W drugim półfinale Zmarzlik niespodziewanie wybrał start z zewnętrznego pola startowego. Wzbudziło to zdziwienie, ponieważ to nie było najlepsze pole startowe, ale późniejszy zwycięzca wielkiego finału – Tai Woffinden wystartował właśnie z tego pola. Wracając jednak do drugiego półfinału, to w nim zwyciężył Zagar przed Woffindenem, Antonio Lindbackiem (Szwecja) i Zmarzlikiem.

Finał był popisem Woffindena. Podium uzupełnili Hancock i Zagar. Czwarty był Holder, który objął prowadzenie po dwóch z jedenastu eliminacji. Woffinden podkreślał w wypowiedział po zakończeniu zawodów, że zebrał cenne doświadczenie, które będzie procentowało w dalszej części sezonu. Podkreślał, że w Warszawie usypano jeden z najlepszych tymczasowych torów, na których miał okazję startować. Polskie media chętnie cytowały jedną z wypowiedzi dwukrotnego mistrza świata – „Ta impreza przerosła Cardiff o kilka długości.” (cyt. za: sport.interia.pl), ale brytyjskie media pomijały ją całkowicie.

„Przegląd Sportowy” podkreślał, że Zmarzlik „jeździł tak jak dwa lata temu, kiedy przypięto mu łatkę torowego łobuza (…) zbyt ostro zaatakował Petera Kildemanda, a później przewrócił Piotra Pawlickiego. Potem błąd w wyborach pół startowych w półfinale srodze się na nim zemścił i najważniejszy bieg junior przegrał z kretesem (…) Zmarzlikowi, ale i też pozostałym naszym zawodnikom, przeszkodził brak doświadczenia (…) Biało-czerwoni tymczasem nie potrafili sobie poradzić nie tylko ze sprzętem, ale i z presją.”.

Podsumowując zawody trzeba stwierdzić, że „Grand Prix Polski na PGE Narodowym miało być żużlowym świętem i nim było. Organizatorzy wyciągnęli wnioski z zeszłego roku, przygotowali świetny tor nadający się do walki i zadbali o najmniejsze szczegóły. Na trybuny ściągnęło 50 tysięcy widzów spragnionych żużlowych emocji, wielu z nich na żużlu było po raz pierwszy i z pewnością ta część nie zawiodła się. Fani byli świadkami emocjonujących zawodów (…)” (cyt. za: sport.pl). „W zawodach nie brakowało emocji, ale i licznych upadków. Na szczęście skończyło się bez żadnej poważnej kontuzji. Co najważniejsze udało się zatrzeć złe wspomnienia sprzed roku i pokazać, że Stadion Narodowy w Warszawie jest miejscem, na którym można stworzyć prawdziwe żużlowe święto.” (cyt. za: fakt.pl).

Przy drugim podejściu wreszcie zorganizowano na Narodowym w Warszawie porządne zawody żużlowe. Turniej był i ciekawy i bezpieczny, daleko mu od zeszłorocznej parodii żużla. Oby tak dalej.

 

14 maja 2016 r., godz. 19:00, Warszawa, Stadion Narodowy (PGE Narodowy)

Lotto Warsaw FIM Speedway Grand Prix of Poland

II runda cyklu Grand Prix (Indywidualnych Mistrzostwa Świata na żużlu)

 

Wyniki:
1. Tai Woffinden (Wielka Brytania) - 14 (3,3,1,0,2,2,3) - 1. miejsce w finale.
2. Greg Hancock (USA) - 14 (3,1,0,3,2,3,2) - 2. miejsce w finale.
3. Matej Zagar (Słowenia) - 14 (3,3,3,1,0,3,1) - 3. miejsce w finale.
4. Chris Holder (Australia) - 12 (1,3,3,1,2,2,0) - 4. miejsce w finale.
5. Fredrik Lindgren (Szwecja) - 12 (3,1,2,3,3,0).
6. Bartosz Zmarzlik (Polska) - 10 (2,2,3,w,3,0).
7. Maciej Janowski (Polska) - 10 (1,3,2,3,0,1).
8. Antonio Lindbaeck (Szwecja) - 10 (2,d,3,3,1,1).
9. Patryk Dudek (Polska) - 8 (1,2,0,2,3).
10. Andreas Jonsson (Szwecja) - 8 (2,1,1,2,2).
11. Peter Kildemand (Dania) - 6 (1,d,2,2,1).
12. Jason Doyle (Australia) - 5 (0,1,1,u,3).
13. Niels Kristian Iversen (Dania) - 4 (0,0,2,2,0).
14. Nicki Pedersen (Dania) - 4 (2,2,0,0,w).
15. Piotr Pawlicki (Polska) - 4 (0,2,w,1,1).
16. Chris Harris (Wielka Brytania) - 3 (0,0,1,1,1).
17. Maksym Drabik (Polska) - rezerwowy; nie startował.
18. Paweł Przedpełski (Polska) - rezerwowy; nie startował.

Sędziował: Krister Gardell (Szwecja).

Widzów: 50.000.

 

Klasyfikacja generalna po 2 z 11 eliminacji:  

  1. Chris Holder (Australia) 26 pkt.
  2. Tai Woffinden (W. Brytania) 24.
  3. Greg Hancock (USA) 24.
  4. Peter Kildemand (Dania) 21.
  5. Maciej Janowski (Polska) 20.
  6. Antonio Lindbaeck (Szwecja) 20.
  7. Fredrik Lindgren (Szwecja) 19.
  8. Jason Doyle (Australia) 18.
  9. Matej Zagar (Słowenia) 18.
  10. Bartosz Zmarzlik (Polska) 18.
  11. Nicki Pedersen (Dania) 14.
  12. Andreas Jonsson (Szwecja) 14.
  13. Niels Kristian Iversen (Dania) 12.
  14. Piotr Pawlicki (Polska) 12.
  15. Patryk Dudek (Polska) 8.
  16. Chris Harris (W. Brytania) 6.

 

Źródła: własne, sportowefakty.wp.pl, polskieradio.pl, sport.pl, fakt.pl, sport.interia.pl, skysports.com. D. Ostafiński, M. Puka, Polacy dali się ponieść emocjom, „Przegląd Sportowy” z dnia 16 maja 2016 r., s. 26-27. Oficjalny program 2016 Lotto Warsaw FIM Speedway Grand Prix of Poland.

środa, 03 maja 2017
Przed warszawskim Grand Prix Polski na żużlu 2016

Pierwsza edycja GP Polski na żużlu rozegrana na Stadionie Narodowym, zakończyła się poważną wpadką organizacyjną. Zawodów ze względu na źle przygotowany tor nie udało się rozegrać do końca. Tym razem organizatorzy zapowiadali, że wpadki nie będzie.

Przede wszystkim zmieniono termin rozegrania zawodów i zdecydowanie wcześniej przygotowano tor. Poza tym, rozegrano na nim testowe zawody z udziałem par juniorów. W nieoficjalnych zawodach zwyciężyła Drużyna V – 25 pkt (Marcin Nowak – 15, Oskar Bober – 10), przed drużyną I – 19 pkt (Bartosz Smektała – 11, Damian Drożdż – 8), Drużyną III – 18 pkt (Krystian Pieszczek – 15, Kamil Wieczorek – 3), Drużyną II – 17 pkt (Krystian Rempała – 12, Rafał Karczmarz – 5) i Drużyną IV (Hubert Łęgownik – 5, Sebastian Niedźwiedź).

Były polski żużlowiec – Zenon Plech ocenił stan toru następująco: „To prawdziwa bajka w porównaniu z ubiegłym rokiem. Dobrą decyzją było przesunięcie zwodów o miesiąc w stosunku do roku ubiegłego. Dzięki temu, że jest teraz cieplej można było przygotować dobry tor.” (cyt. za: pgenarodowy.pl). Natomiast uczestnik zawodów testowych – Krystian Pieszczek powiedział: „Geometria toru jest bardzo dobra, pozwala na walkę przy bandzie i ataki przy krawężniku. Jeździło się naprawdę przyjemnie, miałem kilka okazji do wyprzedzania i nie mogę narzekać.” (cyt. za: pgenarodowy.pl). Inny uczestnik testu – Damian Drożdż powiedział: „Materiał dobrze odsypywał się na zewnętrzną i mogłem przez to wyprzedzić kilku rywali.” (cyt. za: pgenarodowy.pl). Warto zauważyć, że tor był dłuższy (275,5 m) i szerszy niż rok wcześniej, co niewątpliwie też wpływało na lepsze warunki do rywalizacji.

2016.05.14_GP_Polski_logo

Źródło: pzm.pl.

Oprócz żużlowców organizatorzy pomyśleli też o kibicach starając się wynagrodzić im zeszłoroczną wpadkę. Kibice, którzy zakupili bilety w 2015 r. mogli liczyć na zniżkę na zawody w 2016 r., a także bilet na mecz żużlowy Polska – Reszta Świata (Stadion Narodowy, 15 maja 2016) i programy zarówno na GP, jak i na wspomniany mecz.

Grand Prix 2015

Zawody w Warszawie w 2015 r. zakończyły się po zaledwie 12. biegach. Zwyciężył w nich Matej Zagar (Słowenia) przed Chrisem Harrisem (W. Brytania) i Jarosławem Hampelem . W klasyfikacji generalnej zwyciężył Tai Woffinden (W. Brytania, 163 pkt) przed Gregiem Hancockiem (USA, 147 pkt) i Nickim Pedersenem (Dania, 131 pkt). Trzech Polaków, którzy uzyskali prawo udziału w całym, startowali ze zmiennym szczęściem. Maciej Janowski zajął 7. miejsce (106 pkt) i zapewnił sobie start w cyklu 2016. Co więcej, aż cztery razy stanął na podium. Wygrał na Łotwie, a trzeciej miejsce zajął w Czechach, Polsce (Toruń) i Australii. Broniący wicemistrzostwa świata z 2014 r., Krzysztof Kasprzak startował fatalnie i w całym cyklu zgromadził zaledwie 45 pkt. Tuż za nim uplasował się Jarosław Hampel (31 pkt.), który z powodu ciężkiej kontuzji wystartował tylko w trzech turniejach, ale dwukrotnie był na podium! W Czechach zajął drugie miejsce, a w Warszawie – trzecie. Postawa Hampela i jego dotychczasowe dokonania zostały docenione i Polak otrzymał „dziką kartę” na cały sezon 2016. Pozostali Polacy startowali na podstawie „dzikich kart” w poszczególnych zawodach i zajęli w klasyfikacji końcowej cyklu następujące miejsca: 18. Bartosz Zmarzlik (17 pkt.), 19. Piotr Pawlicki (8 pkt.), 23. Tomasz Gollob (4 pkt.) i 27. Adrian Cyfer (1 pkt.).

W pierwszej eliminacji cyklu 2016 w słoweńskim Krsku niespodziewanie wygrał Peter Kildemand (Dania) przed Jasonem Doylem, Chrisem Holderem (obaj Australia) i Taiem Woffindenem (Wielka Brytania). Polacy zaprezentowali się bardzo obiecująco. Maciej Janowski zajął 5., Bartosz Zmarzlik 9., a Piotr Pawlicki 11. miejsce.

Polskim faworytem do podium GP Polski jest Bartosz Zmarzlik, który ma za sobą znakomity sezon 2015. „Bartosz Zmarzlik jest w tej chwili najlepszym zawodnikiem PGE Ekstraligi i lokomotywą Stali Gorzów. Już w inauguracyjnej rundzie cyklu Grand Prix w Krsku był bliski awansu do półfinału.”. (cyt. za: „Przegląd Sportowy”). Zmarzlik osiągnął doskonałą formę. Do tego jest znakomicie przygotowany do sezonu. „Inna sprawa, że silniki, które przygotowuje mu szwedzki tuner Jan Andersson, są wyjątkowo dobre.” (cyt. za: „Przegląd Sportowy”). W inauguracji żużla na Narodowym, Zmarzlik był dopiero 13. I trudno wyobrazić sobie, żeby tego miejsca nie poprawił.

Przypomnienie sezonu 2015

W eliminacjach do GP, czyli Grand Prix Challenge znakomicie zaprezentowali się młodzi polscy żużlowcy. Zwyciężył Bartosz Zmarzlik przed Piotrem Pawlickim. Miejsce na podium uzupełnił Chris Harris, a kolejne miejsca zajęli Fredrik Lindgren, Peter Kildeman, Vaclav Milik i Przemysław Pawlicki. Kacper Gomólski był 12. W Mistrzostwach Europy (SEC – Speedway Europ Championship) zwyciężył Emil Sajfutdinow (Rosja) przed Nickim Pedersenem (Dania) i Antonio Lindbaeckiem (Szwecja). Na czwartym miejscu wspólnie z Martinem Vaculikiem (Szwecja) był Janusz Kołodziej.

W Drużynowym Pucharze Świata zwyciężyli Szwedzi (Antonio Lindback, Andreas Jonsson, Linus Sundstroem i Fredrik Lindgren) przed Danią i Polską. „Biało-Czerwoni” startowali w składzie Bartosz Zmarzlik, Krzysztof Buczkowski, Maciej Janowski i Przemysław Pawlicki. W półfinale kontuzji doznał lider i kapitan drużyny – Jarosław Hampel. Reprezentacja Polski rozegrała też cztery mecze sparingowe w ramach Polish Speedway Battle, w których pokonała Team Słowiański (52:38), Wojowników Mistrza (50:37), Byłe Gwiazdy Wybrzeża (50:40) i Resztę Świata (54:36).

Drużynowe Mistrzostw Polski po raz czternasty w historii wywalczyła Unia Leszno, która w finale pokonała Spartę Wrocław. Brąz przypadł ekipie Unii Tarnów. Natomiast Mistrzowie Polski z roku 2014, czyli żużlowcy Stali Gorzów wystąpili w Lidze Światowej (World Speedway League). „Po raz drugi zawody organizowane są w naszym kraju i po raz drugi mistrz Polski nie potrafi pokonać rywali.” (cyt. za: „Przegląd Sportowy”). Na pocieszenie pozostał fakt, że w barwach zwycięzców wystąpiło dwóch Polaków, zresztą w każdej drużynie wystąpił polski żużlowiec. Wygrała szwedzka Elit Vetlanda (Tai Woffinden, Tomas H. Jonasson, Jarosław Hampel, Janusz Kołodziej, Peter Ljung) przed Stalą Gorzów (Krzysztof Kasprzak, Niels Kristian Iversen, Matej Żagar, Bartosz Zmarzlik, Linus Sundstroem), duńskim Holsted SK (m.in. Damian Baliński) i angielskim King’s Lynn Stars (m.in. Piotr Protasiewicz).

W Indywidualnych Mistrzostwach Polski zwyciężył Maciej Janowski (Sparta Wrocław), który wygrał w całych zawodach jeden bieg – w wielkim finale. Faworyci gospodarzy (turniej rozegrano w Gorzowie Wlkp.) – Bartosz Zmarzlik i Janusz Kołodziej uzupełnili pozostałe dwa miejsca na podium.

Warto jeszcze wspomnieć, że Indywidualnym Mistrzem Świata juniorów został Bartosz Zmarzlik, który wyprzedził dwóch Duńczyków – Andresa Thomsena i Mikkela Michelsena. Miejsce tuż za podium zajęli wspólnie Paweł Przedpełski i… kolejny Duńczyk – Mikkel Bech. „W XXI nasi reprezentanci wygrali aż dziewięć edycji, z czego aż cztery w ostatnich pięciu sezonach.” (cyt. za: „Przegląd Sportowy”). W Młodzieżowych Indywidualnych Mistrzostwach Polski zwyciężył Bartosz Zmarzlik przed Piotrem Pawlickim i Krystianem Pieszczkiem.

Podsumowanie

Organizatorzy zrobili naprawdę dużo, aby odzyskać zaufanie kibiców do zawodów żużlowych w Warszawie. Kolejnej szansy już nie będzie… a co do rywalizacji sportowej to faworytów do zwycięstwa jest wielu. W tym też dwóch „Biało-czerwonych” – Maciej Janowski, który w 2015 r. zdobył cenne doświadczenie startując w całym cyklu i Bartosz Zmarzlik, który zanotował znakomity sezon 2015.

 

Źródła: własne, pgenarodowy.pl, speedwayeuro.com, pl.wikipedia.org, pzmpl. MATP, Mistrzowskie ściganie, „Przegląd Sportowy” z dnia 27 kwietnia 2015 r., s. 23. D. Ostafiński, Medal dla kapitana, „Przegląd Sportowy” z dnia 15 czerwca 2015 r., s. 21. R. Borowy, Błyskawiczna metamorfoza Macieja Janowskiego, „Przegląd Sportowy” z dnia 6 lipca 2015 r., s. 10. OST, Dwaj Polacy na podium, „Przegląd Sportowy” z dnia 7 września 2015 r., s. 29. MATP, Zmarzlik ma złoto i ucieka do Grand Prix, „Przegląd Sportowy” z dnia 21 września 2015 r., s. 23. MATP, Rosjanin woli Europę, „Przegląd Sportowy” z dnia 21 września 2015 r., s. 23. OST, Reszta Świata ograna, „Przegląd Sportowy” z dnia 12 października 2015 r., s. 29. D. Ostafiński, Powiew świeżości od strony Polski, „Przegląd Sportowy” z dnia 2-3 maja 2016 r., s. 28. D. Ostafiński, Zmarzlik gotowy na podium GP, „Przegląd Sportowy” z dnia 12 maja 2016 r., s. 18. Oficjalny program 2016 Lotto Warsaw FIM Speedway Grand Prix of Poland.

poniedziałek, 01 maja 2017
Legia zdobyła Puchar Polski 2016 w cieniu dymu z rac

W poniedziałek 2 maja 2016 r. po słabiutkim meczu Legia Warszawa pokonała Lecha Poznań 1:0 (0:0) w meczu finałowym Pucharu Polski. Zwycięską bramkę w 69. Minucie spotkania zdobył Aleksandar Prijović. Niestety, dali znać o sobie kibice Lecha, którzy odpalili kilkadziesiąt rac, a kilka rzucili na boisko, czym doprowadzili do przerwania spotkania na kilkanaście minut.

Spotkanie lepiej mogli rozpocząć piłkarze „Kolejorza”. Już w 5. minucie słupek uratował Legię od utraty bramki! Gergő Lovrencsics dośrodkował z rzutu wolnego, Arkadiusz Malarz wypiąstkował piłkę, którą na linii pola karnego przyjął Szymon Pawłowski. Skrzydłowy Lecha oddał mocny strzał, po którym (ku rozpaczy poznańskich kibiców) piłka wylądowała tylko na słupku. Legia odpowiedziała siedem minut później.  Adam Hloušek odebrał piłkę Lovrencsicsowi i podał do Nemanji Nikolicia, który oddał mocny strzał z ponad dwudziestu metrów. Jasmin Burić odbił piłkę na rzut rożny. Dwie minuty później znowu pokazał się Lovrencsis, ale tym razem pod bramką Legii. Przyjął piłkę po precyzyjnym przerzucie Pawłowskiego, wbiegł w pole karne, a piłkę po jego mocnym strzale z kilku metrów, Michał Pazdan wybił wślizgiem na rzut rożny. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego, w polu bramkowym Legii powstało zamieszanie, po którym Marcin Kamiński oddał mocny strzał z kilku metrów. Piłka poleciała jednak wysoko nad bramką. Pierwszy kwadrans był całkiem obiecujący, ale później było gorzej, dużo gorzej. Na boisku nie działo się zbyt wiele. Obie drużyny niby próbowały atakować, ale w pierwszej kolejności starały się nie stracić bramki, dlatego z boiska wiało nudą.

2016.05.02_Finał_Pucharu_Polski_(27)

Dopiero w 32. minucie miała miejsca godna uwagi akcja. Łukasz Trałka odebrał piłkę Tomaszowi Jodłowcowi i zagrał długą piłkę z własnej połowy w kierunku Dawida Kownackiego, który wypuścił sobie piłkę do linii bocznej i umożliwił (już w polu karnym) skuteczną interwencję Michałowi Pazdanowi. Obrońca Legii wybił piłkę na rzut rożny.

Legia też miała swoją groźną akcję przed przerwą. W 43. minucie legioniści rozgrywali rzut wolny z prawej strony boiska, tuż za polem karnym. Michał Kucharczyk wycofał piłkę do stojącego przed „szesnastką” Ariela Borysiuka, który oddał płaski i niezbyt mocny strzał. Piłka odbiła się od obrońców Lecha i trafiła w nogi Ondreja Dudy, który trochę z przypadku odegrał do Aleksandara Prijovicia. Szwajcar oddał strzał z kilku metrów, ale posłał piłkę wysoko nad bramką Buricia. Co do słowackiego pomocnika to był to kolejny mecz, w którym zawiódł.

2016.05.02_Finał_Pucharu_Polski_(29)

Przed rozpoczęciem drugiej połowy meczu.

Pierwsza połowa zdecydowanie zawiodła, a w drugiej, jak się później okazało, piłkarze utrzymali marny poziom. W 51. minucie Karol Linetty zagrał piłkę w pole bramkowe, ale Malarz pewną interwencją uprzedził Lovrencsicsa. Później nie działo się zbyt wiele. Dominowała głównie walka o odzyskanie piłki. Wreszcie w 67. minucie Michał Kucharczyk wyprzedził na skrzydle Tamasa Kadara i dośrodkował w „szesnastkę”, gdzie Kamiński uprzedził Prijovicia i wybił piłkę na rzut rożny.

W 69. minucie spotkania, losy meczu zostały rozstrzygnięte. Linetty próbował odebrać piłkę Guillherme, ale po jego wślizgu piłka poleciała w pole bramkowe, gdzie Prijović w ekwilibrystyczny sposób (w stylu Zlatana Ibrahimovicia) posłała piłkę do bramki Lecha. Burić nie miał szans na skuteczną interwencję, a Kamiński tylko bezradnie przyglądał się uderzeniu Szwajcara zewnętrzną częścią stopy. Legia objęła prowadzenie 1:0!Kamiński mocno uderzył z rzutu wolnego, a Malarz pewnie złapał piłkę odbitą jeszcze od jednego z zawodników stojących w murze.” (cyt. za: 90minut.pl). Wydawało się, że od tego momentu Lech ruszy do przodu, i może tak by się stało, gdyby „Kolejorzowi” nie przeszkodzili jego kibice.

Poznańscy fani zaczęli rzucać race na boisko. Jedna trafiła nawet w nogę Malarza, który nie symulował, nie zwijał się z bólu, tylko… pomagał stewardom w usunięciu płonących rac. Niewątpliwie sytuacja, która trwała przez kilkanaście minut zagrażała zdrowiu bramkarza Legii, podobnie jak przebywanie na boisku w takich warunkach po wznowieniu gry. Wydaje się, że sędzia Szymon Marciniak mógł podjąć odważną decyzję i przerwać mecz, ale chyba przestraszył się ewentualnych skutków. Inna sprawa, że Malarz zapewnił go o gotowości do gry, a inni piłkarze też nie domagali się przerwania meczu. „Przegląd Sportowy” pisał o zachowaniu Marciniaka: „Na siłę starał zapobiec skandalowi, ale zdrowie Malarza było zagrożone.” (cyt. za: „Przegląd Sportowy”).

2016.05.02_Finał_Pucharu_Polski_(32)

Po kilkunastu minutach oczekiwania aż zgasną racę, mecz został wznowiony. Kamiński oddał strzał z dziesięciu metrów w nogi Hlouska, choć szkoda, że zachował się samolubnie i nie odegrał do niepilnowanego i stojącego przed polem karnym Kamila Jóźwiaka. W odpowiedzi Kucharczyk wbiegł w pole karne i upadł po starciu z Abdulem Azizem Tettehem, ale sędzia podjął chyba słuszną decyzję nie wskazując na „wapno”. Później słaby strzał Jóźwiaka został zablokowany.

Warto jeszcze dodać, że w jednym z niepozornych starć w powietrzy Prijovicia z Tettehem, ten pierwszy doznał złamania ręki i nie zagrał do końca sezonu. W ostatniej akcji meczu Michaił Aleksandrow wbiegł w pole karne i mimo, że przeszkadzał mu Maciej Gajos, oddał strzał, tylko, że w żaden sposób tak lekkie uderzenie, nie mogło zaskoczyć Buricia. W sumie ten strzał dobrze podsumował mecz finałowy, bo anemiczny strzał był tak samo słaby jak cały mecz.

Legia zdobyła osiemnasty Puchar Polski, zaś Lech tą porażką praktycznie pogrzebał swoje szanse na występ w europejskich pucharach w kolejnym sezonie.Stawka spotkania sparaliżowała wyraźnie dwa najmocniejsze kadrowo zespoły naszej ekstraklasy.” (cyt. za: sportowefakty.wp.pl). „Spotkanie nie było porywającym widowiskiem, dominowała walka w środku pola i uważna gra w obronie.” (cyt. za: Eurosport.onet.pl). Legioniści nie stosowali swojego ulubionego w ostatnim czasie pressingu.

2016.05.02_Finał_Pucharu_Polski_(43)

Legioniści odbierają Puchar Polski na trybunie honorowej…

2016.05.02_Finał_Pucharu_Polski_(44)

…i świętują z kibicami.

Jako pierwszy medal za zdobycie Pucharu odebrał Lucjan Brychczy, 83-letni były piłkarz Legii (przez osiemnaście lat), a obecnie członek sztabu szkoleniowego. Legioniści świętowali, ale umiarkowanie, bo celem na sezon 2015/2016 był dublet, aby uczcić stulecie klubu.

Wracając do zachowania kibiców, to PZPN zapowiedział surowe kary, a prezes Boniek mówił o wydarzeniach na trybunach: „To porażka polskiej piłki.” (cyt. za: „Przegląd Sportowy”). Lech został ukarany grzywną 250 tys. zł, zakazem rozgrywania meczów z udziałem publiczności w kolejnej edycji pucharu polski, pozbawieniem prawa wysyłania zorganizowanych grup kibiców na mecze pucharowe na najbliższy rok i zakazem udziału kibiców w meczach wyjazdowych do końca tego sezonu ligowego. Część kar niestety anulowano lub zmniejszono po odwołaniu „Kolejorza”. To po co karać?

Oba kluby zostały również obciążone kosztami zniszczeń spowodowanych przez swoich kibiców. Straty wstępnie oszacowano na 100 tys. zł, ale późniejsze doniesienia medialne wskazywały 180 tys. zł. Koszty zostały spowodowane zniszczeniem albo uszkodzeniem 600 krzesełek, zniszczeniem filtrów klimatyzacji, przepaleniem kabli, uszkodzeniem  jedne z bram wjazdowych, zdewastowaniem toalet i ściany korytarza, uszkodzeniem szklanych barierek i zużyciem 30 gaśnic. Czy takie muszą być skutki organizacji meczu finałowego o Puchar Polski?

 

2 maja 2016 r., godz. 16:00 – Warszawa, Stadion Narodowy (PGE Narodowy)

Finał Pucharu Polski 2015/2016

Lech Poznań 0-1 Legia Warszawa

Bramka: Aleksandar Prijović (69 min.).

Lech Poznań: 1. Jasmin Burić - 4. Tomasz Kędziora, 23. Paulus Arajuuri, 35. Marcin Kamiński, 5. Tamás Kádár - 11. Gergő Lovrencsics (90 min., 29. Kamil Jóźwiak), 6. Łukasz Trałka (79 min., 14. Maciej Gajos), 55. Abdul Aziz Tetteh, 7. Karol Linetty, 8. Szymon Pawłowski - 24. Dawid Kownacki (87 min., 10. Darko Jevtić).

Rezerwowi, którzy nie zagrali: 27. Krzysztof Kotorowski - 3. Vladimir Volkov, 21. Keeba Ceesay, 26. Maciej Wilusz.

Trener: Jan Urban.

Legia Warszawa: 1. Arkadiusz Malarz - 5. Artur Jędrzejczyk, 4. Igor Lewczuk, 2. Michał Pazdan, 14. Adam Hloušek - 8. Ondrej Duda (67 min., 6. Guilherme), 3. Tomasz Jodłowiec, 7. Ariel Borysiuk, 11. Nemanja Nikolić (83 min., 77. Michaił Aleksandrow), 18. Michał Kucharczyk - 99. Aleksandar Prijović (90 min., 22. Kasper Hämäläinen).

Rezerwowi, którzy nie zagrali: 33. Radosław Cierzniak - 19. Bartoisz Bereszyński, 17. Tomasz Brzyski, 23. Stojan Vranjes.

Trener: Stanisław Czerczesow (Rosja).

żółte kartki: Pawłowski (42 min., za faul), Trałka (56 min., za faul)– Prijović (38 min., za faul), Pazdan (90+2 min., za faul), Jędrzejczyk (90+10 min., za faul), Guilherme (90+11 min.,za faul).

sędziowali: Szymon Marciniak (Płock) jako sędzia główny oraz Sokolnicki i Listkiewicz jako sędziowie liniowi oraz Paweł Raczkowski i Tomasz Musiał jako dodatkowi sędziowie oraz Radosław Siejka jako sędzia techniczny.

widzów: 48 563.

 

Źródła: własne, 90minut.pl, polsatsport.pl, legionisci.com, eurosport.onet.pl, sportowefakty.wp.pl, warszawa,sport.pl, poznan.sport.pl, przegladsportowy.pl, legia.com. Marciniak poprowadzi finał, „Przegląd Sportowy” z dnia 25 kwietnia 2016 r., s. 5. „Przegląd Sportowy” z dnia 4 maja 2016 r., s. 2-3. B. Kubiak, Puchar pełen rac, „Gazeta Wyborcza” z dnia 4 maja 2016 r., s. 22. „Nie myślałem o symulowaniu” – wywiad red. K. Fersztera z Arkadiuszem Malarzem, „Gazeta Stołeczna” – bezpłatny dodatek do „Gazety Wyborczej” z dnia 4 maja 2016 r., s. 8.

niedziela, 30 kwietnia 2017
Stadion Narodowy przed finałem Pucharu Polski 2016 [Fotorelacja]

Stadion Narodowy jest areną meczu finałowego Pucharu Polski od 2014 r. Jak wyglądał w ostatnich dwóch godzinach przed rozpoczęciem finału AD 2016?

Na dwie godziny i piętnaście minut przed pierwszym gwizdkiem sędziego przed Stadionem było cicho i spokojnie:

2016.05.02_Przed_finałem_PP_(2)

Dwie godziny przed meczem wewnątrz Stadionu też było pustawo:

2016.05.02_Przed_finałem_PP_(2)

Na ponad półtorej godziny przed meczem na murawie pojawili się piłkarze obu finalistów. Wtedy jeszcze na galowo, w garniturach:

2016.05.02_Przed_finałem_PP_(3)

Godzinę przed rozpoczęciem spotkania sektor kibiców Lecha był już w znacznej części zapełniony:

2016.05.02_Przed_finałem_PP_(4)

Gdy pozostawały trzy kwadranse do rozpoczęcia meczu, piłkarze Legii wybiegli na rozgrzewkę:

2016.05.02_Przed_finałem_PP_(5)

Dziesięć minut przed godziną „zero”, czyli przed 16:00 sektory wzdłuż boiska były jeszcze mocno przerzedzone:

2016.05.02_Przed_finałem_PP_(6)

Pięć minut przed godziną „zero” na sektorze kibiców Lecha widoczna była pierwsza oprawa meczowa:

2016.05.02_Przed_finałem_PP_(7)

A taki widok punkt o 16 roztaczał się z górnego sektora trybuny zajmowanej przez kibiców Legii:

2016.05.02_Przed_finałem_PP_(8)

Mecz finałowy czas zacząć!

 

Źródło: własne.

sobota, 29 kwietnia 2017
Przed finałem Pucharu Polski 2016 Legia Warszawa – Lech Poznań

W finale Pucharu Polski sezonu 2015/2016 zmierzyły się dwa najlepsze polskie kluby ostatnich sezonów, czyli Legia Warszawa i Lech Poznań, dla których mecz na Stadionie Narodowym był… 54 w sezonie!

Finał_Pucharu_Polski_2016

Źródło: eurosport.onet.pl.

Historia Pucharu Polski

Pierwsza edycja Pucharu Polski została rozegrana w 1926 r. W meczu finałowym Wisła Kraków pokonała Spartę Lwów 2:1. Losy pierwszych finalistów potoczyły się diametralnie różnie, bo Wisła została jednym z najbardziej utytułowanych polskich klubów, a Sparta nigdy nie zagrała na najwyższym szczeblu rozgrywkowym i już nie istnieje.

Najwięcej Pucharów Polski zdobyła Legia Warszawa (17), a kolejne kluby w tej klasyfikacji to Górnik Zabrze (6), Lech Poznań (5), Wisła Kraków i Zagłębie Sosnowiec (po 4). Najwięcej przegranych finałów mają na swoim koncie Górnika Zabrze i Ruch Chorzów (po 7), a poza tym – Wisła Kraków, Legia Warszawa (po 6) i GKS Katowice (5).

61 finałów rozegrano w 21 miastach. Najczęściej grano w Warszawie (19), Chorzowie (10), Łodzi (6) oraz Poznaniu i Krakowie (po 5), przy czym 9 razy finał odbywał się w formie dwumeczu.

Najwięcej goli w meczach finałowych zdobył Włodzimierz Lubański (Górnik Zabrze) – 9. Co więcej, Lubański jako jedyny piłkarz zaliczył w finałach dwa hat-tricki (jeden raz 3 gole, jeden raz 4 gole). Jednym hat-trickiem może pochwalić się czterech piłkarzy – Henryk Kempny (Legia), Ernest Pohl i Jerzy Wilim (obaj Górnik) oraz Jan Furtok (GKS Katowice).

„Przegląd Sportowy” wybrał „Jedenastkę wszechczasów Pucharu Polski”: Henryk Bolesta (Widzew) – Adam Topolski (Legia), Stanisław Oślizło (Górnik Zabrze), Piotr Piekarczyk (GKS Katowice), Wojciech Rudy (Zagłębie Sosnowiec) – Miroslav Radović (Legia), Zygfryd Szołtysik (Górnik Z.), Leszek Pisz (Legia) – Lucjan Brychczy (Legia), Włodzimierz Lubański (Górnik Z.), Mirosław Okoński (Legia / Lech).

Rekord frekwencji w meczu finałowym Pucharu Polski został pobity 1 maja 1963 r. na Stadionie Śląskim w Chorzowie, gdy mecz Zagłębia Sosnowiec z Ruchem Chorzów (2:0) oglądało 70 000 widzów. Kolejne dwa wyniki frekwencji to 55 000 (1 maja 1986 r., Stadion Śląski, GKS Katowice – Górnik Zabrze 4:1) i 45 322 (2 maja 2015 r., Stadion Narodowy, Legia – Lech 2:1).

Sezon 2015/2016

Legia i Lech w drodze do finału nie przepracowały się zbytnio. Legia awansowała z kompletem zwycięstw, zaś Lech tylko z jednym straconym golem. Lech wyeliminował Olimpię Grudziądz (2:0), Ruch Chorzów (1:0), Zagłębie Lubin (1:0, 1:0) i Zagłębie Sosnowiec (1:0, 1:1). Legia natomiast była lepsza od Górnika Łęczna (2:0), Lechii Gdańsk (4:1), Chojniczanki Chojnice (2:1, 4:1) i Zawiszy Bydgoszcz (4:0, 2:1).

Najlepsi strzelcy tej edycji Pucharu to Nemanja Nikolić (Legia) – 6 goli, Aleksandar Prijović (obaj Legia Warszawa) – 4 gole oraz Kamil Drygas, Szymon Lewicki (obaj Zawisza Bydgoszcz), Damian Łanucha (Stal Stalowa Wola), Szymon Matuszek (Dolcan Ząbki), Eryk Sobków (Zagłębie Lubin) i Radosław Wiśniewski (Błękitni Stargard Szczeciński).

Araszkiewicz_losowanie_PP_2016

Kuriozalne losowanie i moment popełnienia błędu przez Jarosława Araszkiewicza.

Źródło: tvn24.pl.

Ta edycja rozgrywek zostanie zapamiętana z powodu kuriozalnego losowania, które odbyło się na jesieni. Najpierw Jarosław Araszkiewicz odczytał „9” jako „6”, a później system informatyczny błędnie przyporządkował jedną parę do miejsca w drabince. W efekcie wyniki losowania zostały skorygowane.

Legia i Lech w Pucharze Polski

Oba zespołu rozegrały przeciwko sobie 10 meczów w Pucharze Polski. Lech wygrał 2, zremisował 3 i przegrał 5 (bilans bramkowy 9:16). We wszystkich rozgrywkach oba kluby rozegrały 122 oficjalne mecze, z których 51 wygrała Legia, 37 Lech, zaś 33 razy był remis. W finale Pucharu Polski oba kluby spotkały się pięciokrotnie. Legia była lepsza trzykrotnie i są to jednocześnie jedyne trzy porażki „Kolejorza” w meczach finałowych.

W 1980 r. Legia pokonała Lecha w Częstochowie 5:0. W 1988 r. Lech pokonał Legię w Łodzi po rzutach karnych 3:2. W meczu padł remis 1:1. W 2004 r. finał rozgrywano w formie dwumeczu. Lech wygrał w pierwszym meczu u siebie 2:0, a na wyjeździe obronił zaliczkę, bo przegrał tylko 0:1. W 2011 r. w Bydgoszczy Legia wygrała w rzutach karnych 5:4 (po dogrywce było 1:1). Wreszcie w 2015 r. na Stadionie Narodowym Legia wygrała 2:1.

Mecz finałowy 2016 odbył się w Warszawie dlatego warto zauważyć, że Legia aż siedmiokrotnie zdobywała Puchar Polski po meczach w Warszawie. Czterokrotnie na własnym stadionie przy ul. Łazienkowskiej, dwa razy na Stadionie X-lecia i raz na Stadionie Narodowym. Przegrała tylko dwa razy (1952 i 2004). Lech natomiast w Warszawie, na stadionie Legii wygrywał Puchar Polski dwa razy – w 1984 (3:0 z Wisłą Kraków) i w 2004 r. (0:1 z Legią, ale pierwszy mecz wygral 2:0).

Dwóch piłkarzy grało w finałach zarówno w barwach Lecha, jak i Legii – Mirosław Okoński i Henryk Miłoszewski. Jak się później okazało bardziej spektakularnego wyczynu dokonał Kasper Hamalainen, który w finale w 2015 r. wystąpił w barwach Lecha w meczu przeciwko Legii, a w finale 2016 r. zagrał dla Legii przeciwko Lechowi. Hamalainen jesienią wystąpił w trzech meczach Pucharu Polski w barwach Lecha, a później przeniósł się do Warszawy, więc przed meczem finałowym był pewien, że triumf w Pucharze Polski 2016 będzie mógł wpisać do swojego piłkarskiego CV.

Tylko jeden z piłkarzy Lecha w sezonie 2015/2016 zdobył Puchar Polski z „Kolejorzem” – Krzysztof Kotorowski. W edycji 2008/2009 wystąpił w trzech meczach, ale w finale przeciwko Ruchowi Chorzów (1:0 po dogrywce) bronił nieżyjący już Chorwat Ivan Turina. Ciekawostką jest to, że w ostatnich trzech finałach z udziałem Lecha (2009, 2011, 2015), Bośniacki bramkarz Jasmin Burić zawsze był rezerwowym. Natomiast wśród piłkarzy Legii najwięcej zwycięskich finałów ma na swoim koncie Michał Kucharczyk – 4. W 2011, 2012 i 2015 r. wystąpił w decydujących spotkaniach, zaś w 2013 r. wystąpił w pierwszych z dwóch finałowych spotkań. Jakub Rzeźniczak ma w swoim dorobku 3 Puchary. Igor Lewczuk zdobywał Puchar Polski z trzema różnymi klubami! W 2010 r. triumfował z Jagiellonią, w 2014 r. z Zawiszą Bydgoszcz, a w 2015 r. z Legią, choć akurat ten mecz przesiedział na ławce rezerwowych.

Przed meczem

Lech wygrał tylko jedno z ostatnich ośmiu spotkań, a w rundzie finałowej ekstraklasy był bardzo nieskuteczny. W czterech meczach zdobył tylko dwa gole i oba w tym samym meczu (2:2 z Piastem Gliwice). Legia natomiast przegrała ostatni (ligowy) mecz poprzedzający warszawski finał (0:2 z Zagłębiem Lubin na wyjeździe), a z ostatnich sześciu meczów wygrała tylko dwa.

Łukasz Trałka oceniał, że największym atutem Legii jest szybki atak, a słabością pozostawienie dużych przestrzeni po stracie piłki. Natomiast Jakub Rzeźniczak wskazywał, że największym atutem Lecha jest Szymon Pawłowski, a największą słabością… „gorąca głowa Łukasza Trałki” (cyt. za: „Przegląd Sportowy”), czym pewnie nawiązywał do zachowania Trałki wobec Hamalainena w marcowym meczu oby klubów w Poznaniu. Marcin Kamiński powiedział natomiast: „W ostatnim czasie zagraliśmy tyle razy przeciwko Legii, że doskonale znamy jej słabe strony i wiemy jak ją zaatakować.” (cyt. za: „Przegląd Sportowy”). Igor Lewczuk podkreślał, że choć Legia przegrała z Lechem mecz o Superpuchar (1:3) i jesienne spotkanie ligowe w Warszawie (0:1), to w dwóch ostatnich meczach była lepsza (2:0 w Poznaniu, 1:0 w Warszawie).

Jeśli chodzi o sytuację kadrową, to w dniu meczu okazało się, że w Lechu nie może zagrać Nicki Bille Nielsen. W Legii natomiast do dyspozycji trenera Czerczesowa byli leczący ostatnio kontuzje Tomasz Jodłowiec i Michał Pazdan. Najważniejsze było jednak, że trener nie musiał martwić się o występ super ataku. Nemanja Nikolić i Aleksandar Prijović, którzy w całym sezonie we wszystkich rozgrywkach zdobyli razem 49 goli i mieli 17 asyst.

Organizacja

Spotkanie pokaże 26 kamer, w tym 3 super slow motion i jedna ultra slow motion. Firma, która wyprodukowała sygnał zaangażowała do pracy 100 osób i dwa wozy transmisyjne. Murawę na Stadion Narodowy przewiozło 25 tirów z plantacji pod Szczecinem. W każdym samochodzie było 18 rolek trawy.

Podsumowanie

PZPN zrobił dużo, aby nadać finałowi Pucharu Polski odpowiednią rangę, ale i tak nie uniknął wpadki z losowaniem. Dla rozwoju tej imprezy dużym bonusem jest, że w finale spotykają się dwa najlepsze kluby, choć niegrające absolutnie najlepszej piłki. Faworytem była Legia zmierzająca po dublet na stulecie klubu.

 

Źródła: własne, 90minut.pl, tvn24.pl, eurosport.onet.pl. „Przegląd Sportowy” z dnia 2-3 maja 2016 r., s. 2-3 i 13-20. P. Zych, Wielka bitwa o puchar, „Gazeta Wyborcza”, z dnia 2-3 maja 2016 r., s. 20-21. B. Kubiak, Zacząć od pucharu, „Gazeta Stołeczna” – dodatek do „Gazety Wyborczej” z dnia 2-3 maja 2016 r., s. 8.

wtorek, 28 marca 2017
Narodowy 2015, czyli czas zbioru plonów

W 2015 r. na Stadionie Narodowym odbyło się znacznie mniej spektakularnych imprez sportowych, ale zwiększył się wynajem części powierzchni biurowej, wykorzystywanej głównie na mniejsze imprezy. W konsekwencji po raz pierwszy w historii na poziomie operacyjnym znalazł się na finansowym plusie.

Lata poprzednie, a zwłaszcza 2014 r., gdy w ciągu pięciu tygodni zorganizowano cztery zupełnie inne imprezy, pokazały, że obiekt jest wielofunkcyjny i może zostać przystosowany do oczekiwań klienta. Co więcej, stadion na dobre wpisał się w strukturę miasta i zaczął pełnić coraz większą rolę społeczną. To dlatego, że rola i wykorzystanie Narodowego nie ogranicza się tylko do sportu, a jest znacznie szersze. Podkreślał to Tomasz Półgrabski, poprzedni prezes spółki PL.2012+ mówiąc dla gazety.pl: „Nasz pomysł na przychody opiera się przede wszystkim na stworzeniu silnej marki.”.

Finanse

Nie może więc dziwić, że „Stadion PGE Narodowy w Warszawie po raz pierwszy w historii na poziomie operacyjnym znalazł się na finansowym plusie. Oficjalny zysk operatora obiektu spółki PL.2012+ na koniec 2015 roku wyniósł 2,1 mln zł. Łącznie odbyło się na obiekcie ponad 500 wydarzeń.” (cyt. za: wyborcza.biz). Prezes Jakub Marcin Opara, który objął stanowisko w połowie grudnia 2015 r. poinformował, że  „zysk mógł być większy, ale spółka musiała poczynić zabezpieczenia finansowe na poziomie 1,5 mln zł w związku z pozwem byłego zarządu. Pozew wpłynął w grudniu i związany jest z zerwaniem kontraktu menedżerskiego wobec poprzedniego zarządu przez ministra sportu Andrzeja Biernata.” (cyt. za: wyborcza.biz).

Opara zastąpił Tomasza Półgrabskiego w czasie, gdy ogłoszono, że Narodowy po raz pierwszy osiągnie dodatni wynik finansowy. Stało się to w czwartym roku działalności, podczas gdy, jak podkreślał Półgrabski: „Na Wembley okres osiągnięcia dodatniego wyniku wyniósł osiem lat, na innych europejskich arenach krócej, ale tam na co dzień występują kluby piłkarskie w rozgrywkach ligowych i pucharowych.” (cyt. za: sport.pl).

W pierwszym roku przychody z działalności komercyjnej wyniosły 13 mln, a w 2015 - 46 mln (28 mln zł - przychód z działalności biznesowej, 13 mln - z wydarzeń całostadionowych, a 5 mln - z wynajmu powierzchni). W zakresie kosztów Półgrabski informował na początku grudnia 2015 r.: „Zwiększamy przychody, ale staramy się też zoptymalizować koszty, np. za energię elektryczną, za którą obecnie płacimy ponad 300 tysięcy miesięcznie. W ciągu trzech lat, dzięki konsekwentnej realizacji celów, koszty spółki i utrzymania stadionu spadły o 2,7 mln.” (cyt. za: gazeta.pl). Poza tym, spółka odkłada część z zysku na tzw. fundusz inwestycyjny, głównie na remonty, np. w 2016 r. – 1,7 mln zł.

Imprezy

Najważniejsze imprezy sportowe, które odbyły się w 2015 r. na Stadionie Narodowym to całkowicie nieudane Speedway Grand Prix, Memoriał im. Kamili Skolimowskiej, meta PZU Maratonu Warszawskiego i mecze piłkarskie – finał Ligi Europy, finał Pucharu Polski i trzy mecze eliminacji UEFA Euro 2016 (z Gruzją, Gibraltarem i Irlandią).

Stadion_Narodowy_przed_finałem_LE_2015

Stadion Narodowy przed finałem Ligi Europy.

Stadion stał się jednak miejscem dużej liczby imprez o charakterze niekoniecznie sportowym, jak targi (np. Targi Elektroniki Użytkowej, Targi Slow Fashion, Orzeł Dystrybucji FMCG, Targi pracy i praktyk, Ślubne Weeding, IT Future Expo, Warszawskie Targi Książki), konferencje (np. Football Players Zone), wystawy (Pompeje, Oceanarium Prehistoryczne 3D, Lego), koncerty muzyczne (np. AC/DC) i inne (Dni Saskiej Kępy, Warsaw Startup Game, Jezus na Stadionie, Międzynarodowe Pokazy Pirotechniczne). Na Stadionie zaczął funkcjonować również Teatr XL. Uruchomiono na większą skalę niż wcześniej – wycieczki po stadionie, punkt widokowy, zjazd na kolejce tyrolskiej („Ekstremalny Narodowy”), a w zimowych miesiącach – lodowisko („Zimowy Narodowy”). Poza tym, odbyły się dwie imprezy na pograniczu sportu i rozrywki (Verva Street Racing i Kings on Ice).

Przestrzeń wokół Stadionu też jest wykorzystywana. Spod stadionu wystartował wyścig kolarski Tour de Pologne, a swoją metę miał Orlen Marathon. Tutaj odbyły się też dwa odcinki specjalne Rajdu Barbórka, bieg the Colour Run by PZU, BMW Praski Półmaraton i sylwestrowy koncert. Zbudowany też tymczasowy tor kartingowy o nazwie „Kartingowy Narodowy”. Poza tym, w dwóch halach przy Stadionie dostępne były wystawy (np. Dinozaury na żywo i Van Gogh Alive).

Rok 2015 przyniósł debiut na Stadionie Narodowym, a jeśli nie na samym stadionie, to w jego okolicach kolejnych dyscyplin sportu – kolarstwa (start Tour de Pologne), rajdów samochodowych (Rajd Barbórki) i żużla (Grand Prix Polski). Spośród dyscyplin, które rok wcześniej zostały wymienione jako potencjalne do rozegrania na Narodowym pozostają m.in. hokej na lodzie, hokej na trawie, piłka ręczna, koszykówka, rugby, szachy, szermierka (Szabla Wołodyjowskiego), łyżwiarstwo szybkie i łyżwiarstwo figurowe, bo Kings on Ice to była impreza pokazowa, bez sportowej rywalizacji. Rok 2015 przyniósł jednak dywagacje na temat rozegrania sportowej rywalizacji w tenisie stołowym i boksie na Narodowym…

Pomnik_K.Górskiego_przed_Stadionem_Narodowym

Pomnik Kazimierza Górskiego przed Stadionem Narodowym.

Kto wie, czy ważniejsze z historycznej perspektywy nie było odsłonięcie pomnika Kazimierza Górskiego przed wejściem na Stadion (w kwietniu 2015 r.) i oficjalna zmiana nazwy obiektu na PGE Narodowy w lipcu 2015 r.

Plany na 2016 r.

Na 2016 r. przewidziano mniej imprez całostadionowych, ale obiekt gościł szczyt NATO, koncert Rihanny, lekkoatletyczny Memoriał Kamili Skolimowskiej, a jesienią dwa mecze reprezentacji Polski w ramach eliminacji mistrzostw świata. Opara podkreślił, że „PGE Narodowy jest domem polskiej reprezentacji” (cyt. za: wyborcza.biz) i że trwają rozmowy o możliwości organizacji gali KSW oraz bokserskiej z udziałem Krzysztofa Głowackiego. Poza tym poinformował, że „Spółka via Ministerstwo Rozwoju złożyła aplikację do dużego funduszu europejskiego, który operuje w zakresie rozwoju infrastruktury sportowo-turystycznej” (cyt. za: wyborcza.biz) na budowę hali widowiskowo-sportowej na 23 tys. osób. Półgrabski informował natomiast o planowanej organizacji meczu północnoamerykańskiej ligi hokejowej NHL w lutym-marcu 2017 roku i finału Pucharu Polski w hokeju na lodzie. Do spółki zwrócił się PZHL, ale finału nie zorganizowano ani w 2015, ani w 2016 r. Może w latach kolejnych?

 

Źródła: własne, pgenarodowy.pl, gazeta.pl, sport.pl, wyborcza.biz, eurosport.onet.pl.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 8
| < Kwiecień 2019 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30          
Tagi