Wpisy z tagiem: Stadion Narodowy

czwartek, 04 maja 2017
Woffinden wygrał w Warszawie

Brytyjczyk Tai Woffinden wygrał w sobotę 14 maja 2016 r. żużlowe Grand Prix Polski na Stadionie Narodowym wyprzedzając Grega Hancocka i Mateja Zagara. Polacy awansowali do półfinałów.

W pierwszym biegu wystartowało aż trzech Szwedów. Fredrik Lindgren wyprzedził Andreasa Jonssona, Petera Kildemanda i Duńczyka Nielsa Kristiana Iversena. Lindgren wystąpił jako rezerwowy zastępując kontuzjowanego Hampela, który z trybun oglądał zawody w Warszawie. W szóstym biegu Maciej Janowski i Piotr Pawlicki pokonali Grega Hancocka, co mogło być zapowiedzią znakomity zawodów dla „Biało-czerwonych”.

Po dwóch seriach startów komplet punktów na swoim koncie mieli tylko Brytyjczyk Tai Woffinden i Słoweniec Matej Zagar, zaś jedynym zawodnikiem bez punktów był Brytyjczyk Chris Harris. Po czterech seriach prowadził Zagar (10 pkt) przed Lindgrenem i Maciejem Janowskim – po 9 punktów. Woffinden w swoim trzecim i czwartym biegu wywalczył zaledwie punkt, co stawiało pod znakiem zapytania jego awans do półfinałów. Ostatecznie Woffindenowi udało się awansować, ale więcej punktów od niego zdobyło czterech zawodników. Fazę zasadniczą wygrał bowiem Lindgren (12 pkt) przed Chrisem Holderem (Australia), Matejem Zagarem (Słowenia) i Bartoszem Zmarzlikiem – po 10 pkt. Blisko awansu do półfinału był startujący z tzw. „dziką kartą” Patryk Dudek, któremu zabrakło jedno punktu, aby pozostać w zawodach. Największym pechowcem był jednak Piotr Pawlicki, który aż trzy razy leżał ma torze, ale i tak udało mu się zdobyć 4 punkty. Mniej punktów od Polaka zdobył (co akurat nie powinno dziwić) Chris Harris – 3, zaś tyle samo punktów, co Pawlicki zdobyli Duńczycy – Niels Kristian Iversen i (co było sporą niespodzianą) Nicki Pedersen.

2016.05.14_GP_Polski_na_żużlu

W pierwszym półfinale zwyciężył Hancock przed Holderem, Janowskim i Lindgrenem. Szybko po starcie żużlowcy połączyli się w dwie pary, które walczyły o pierwsze i trzecie miejsce w biegu. W drugim półfinale Zmarzlik niespodziewanie wybrał start z zewnętrznego pola startowego. Wzbudziło to zdziwienie, ponieważ to nie było najlepsze pole startowe, ale późniejszy zwycięzca wielkiego finału – Tai Woffinden wystartował właśnie z tego pola. Wracając jednak do drugiego półfinału, to w nim zwyciężył Zagar przed Woffindenem, Antonio Lindbackiem (Szwecja) i Zmarzlikiem.

Finał był popisem Woffindena. Podium uzupełnili Hancock i Zagar. Czwarty był Holder, który objął prowadzenie po dwóch z jedenastu eliminacji. Woffinden podkreślał w wypowiedział po zakończeniu zawodów, że zebrał cenne doświadczenie, które będzie procentowało w dalszej części sezonu. Podkreślał, że w Warszawie usypano jeden z najlepszych tymczasowych torów, na których miał okazję startować. Polskie media chętnie cytowały jedną z wypowiedzi dwukrotnego mistrza świata – „Ta impreza przerosła Cardiff o kilka długości.” (cyt. za: sport.interia.pl), ale brytyjskie media pomijały ją całkowicie.

„Przegląd Sportowy” podkreślał, że Zmarzlik „jeździł tak jak dwa lata temu, kiedy przypięto mu łatkę torowego łobuza (…) zbyt ostro zaatakował Petera Kildemanda, a później przewrócił Piotra Pawlickiego. Potem błąd w wyborach pół startowych w półfinale srodze się na nim zemścił i najważniejszy bieg junior przegrał z kretesem (…) Zmarzlikowi, ale i też pozostałym naszym zawodnikom, przeszkodził brak doświadczenia (…) Biało-czerwoni tymczasem nie potrafili sobie poradzić nie tylko ze sprzętem, ale i z presją.”.

Podsumowując zawody trzeba stwierdzić, że „Grand Prix Polski na PGE Narodowym miało być żużlowym świętem i nim było. Organizatorzy wyciągnęli wnioski z zeszłego roku, przygotowali świetny tor nadający się do walki i zadbali o najmniejsze szczegóły. Na trybuny ściągnęło 50 tysięcy widzów spragnionych żużlowych emocji, wielu z nich na żużlu było po raz pierwszy i z pewnością ta część nie zawiodła się. Fani byli świadkami emocjonujących zawodów (…)” (cyt. za: sport.pl). „W zawodach nie brakowało emocji, ale i licznych upadków. Na szczęście skończyło się bez żadnej poważnej kontuzji. Co najważniejsze udało się zatrzeć złe wspomnienia sprzed roku i pokazać, że Stadion Narodowy w Warszawie jest miejscem, na którym można stworzyć prawdziwe żużlowe święto.” (cyt. za: fakt.pl).

Przy drugim podejściu wreszcie zorganizowano na Narodowym w Warszawie porządne zawody żużlowe. Turniej był i ciekawy i bezpieczny, daleko mu od zeszłorocznej parodii żużla. Oby tak dalej.

 

14 maja 2016 r., godz. 19:00, Warszawa, Stadion Narodowy (PGE Narodowy)

Lotto Warsaw FIM Speedway Grand Prix of Poland

II runda cyklu Grand Prix (Indywidualnych Mistrzostwa Świata na żużlu)

 

Wyniki:
1. Tai Woffinden (Wielka Brytania) - 14 (3,3,1,0,2,2,3) - 1. miejsce w finale.
2. Greg Hancock (USA) - 14 (3,1,0,3,2,3,2) - 2. miejsce w finale.
3. Matej Zagar (Słowenia) - 14 (3,3,3,1,0,3,1) - 3. miejsce w finale.
4. Chris Holder (Australia) - 12 (1,3,3,1,2,2,0) - 4. miejsce w finale.
5. Fredrik Lindgren (Szwecja) - 12 (3,1,2,3,3,0).
6. Bartosz Zmarzlik (Polska) - 10 (2,2,3,w,3,0).
7. Maciej Janowski (Polska) - 10 (1,3,2,3,0,1).
8. Antonio Lindbaeck (Szwecja) - 10 (2,d,3,3,1,1).
9. Patryk Dudek (Polska) - 8 (1,2,0,2,3).
10. Andreas Jonsson (Szwecja) - 8 (2,1,1,2,2).
11. Peter Kildemand (Dania) - 6 (1,d,2,2,1).
12. Jason Doyle (Australia) - 5 (0,1,1,u,3).
13. Niels Kristian Iversen (Dania) - 4 (0,0,2,2,0).
14. Nicki Pedersen (Dania) - 4 (2,2,0,0,w).
15. Piotr Pawlicki (Polska) - 4 (0,2,w,1,1).
16. Chris Harris (Wielka Brytania) - 3 (0,0,1,1,1).
17. Maksym Drabik (Polska) - rezerwowy; nie startował.
18. Paweł Przedpełski (Polska) - rezerwowy; nie startował.

Sędziował: Krister Gardell (Szwecja).

Widzów: 50.000.

 

Klasyfikacja generalna po 2 z 11 eliminacji:  

  1. Chris Holder (Australia) 26 pkt.
  2. Tai Woffinden (W. Brytania) 24.
  3. Greg Hancock (USA) 24.
  4. Peter Kildemand (Dania) 21.
  5. Maciej Janowski (Polska) 20.
  6. Antonio Lindbaeck (Szwecja) 20.
  7. Fredrik Lindgren (Szwecja) 19.
  8. Jason Doyle (Australia) 18.
  9. Matej Zagar (Słowenia) 18.
  10. Bartosz Zmarzlik (Polska) 18.
  11. Nicki Pedersen (Dania) 14.
  12. Andreas Jonsson (Szwecja) 14.
  13. Niels Kristian Iversen (Dania) 12.
  14. Piotr Pawlicki (Polska) 12.
  15. Patryk Dudek (Polska) 8.
  16. Chris Harris (W. Brytania) 6.

 

Źródła: własne, sportowefakty.wp.pl, polskieradio.pl, sport.pl, fakt.pl, sport.interia.pl, skysports.com. D. Ostafiński, M. Puka, Polacy dali się ponieść emocjom, „Przegląd Sportowy” z dnia 16 maja 2016 r., s. 26-27. Oficjalny program 2016 Lotto Warsaw FIM Speedway Grand Prix of Poland.

środa, 03 maja 2017
Przed warszawskim Grand Prix Polski na żużlu 2016

Pierwsza edycja GP Polski na żużlu rozegrana na Stadionie Narodowym, zakończyła się poważną wpadką organizacyjną. Zawodów ze względu na źle przygotowany tor nie udało się rozegrać do końca. Tym razem organizatorzy zapowiadali, że wpadki nie będzie.

Przede wszystkim zmieniono termin rozegrania zawodów i zdecydowanie wcześniej przygotowano tor. Poza tym, rozegrano na nim testowe zawody z udziałem par juniorów. W nieoficjalnych zawodach zwyciężyła Drużyna V – 25 pkt (Marcin Nowak – 15, Oskar Bober – 10), przed drużyną I – 19 pkt (Bartosz Smektała – 11, Damian Drożdż – 8), Drużyną III – 18 pkt (Krystian Pieszczek – 15, Kamil Wieczorek – 3), Drużyną II – 17 pkt (Krystian Rempała – 12, Rafał Karczmarz – 5) i Drużyną IV (Hubert Łęgownik – 5, Sebastian Niedźwiedź).

Były polski żużlowiec – Zenon Plech ocenił stan toru następująco: „To prawdziwa bajka w porównaniu z ubiegłym rokiem. Dobrą decyzją było przesunięcie zwodów o miesiąc w stosunku do roku ubiegłego. Dzięki temu, że jest teraz cieplej można było przygotować dobry tor.” (cyt. za: pgenarodowy.pl). Natomiast uczestnik zawodów testowych – Krystian Pieszczek powiedział: „Geometria toru jest bardzo dobra, pozwala na walkę przy bandzie i ataki przy krawężniku. Jeździło się naprawdę przyjemnie, miałem kilka okazji do wyprzedzania i nie mogę narzekać.” (cyt. za: pgenarodowy.pl). Inny uczestnik testu – Damian Drożdż powiedział: „Materiał dobrze odsypywał się na zewnętrzną i mogłem przez to wyprzedzić kilku rywali.” (cyt. za: pgenarodowy.pl). Warto zauważyć, że tor był dłuższy (275,5 m) i szerszy niż rok wcześniej, co niewątpliwie też wpływało na lepsze warunki do rywalizacji.

2016.05.14_GP_Polski_logo

Źródło: pzm.pl.

Oprócz żużlowców organizatorzy pomyśleli też o kibicach starając się wynagrodzić im zeszłoroczną wpadkę. Kibice, którzy zakupili bilety w 2015 r. mogli liczyć na zniżkę na zawody w 2016 r., a także bilet na mecz żużlowy Polska – Reszta Świata (Stadion Narodowy, 15 maja 2016) i programy zarówno na GP, jak i na wspomniany mecz.

Grand Prix 2015

Zawody w Warszawie w 2015 r. zakończyły się po zaledwie 12. biegach. Zwyciężył w nich Matej Zagar (Słowenia) przed Chrisem Harrisem (W. Brytania) i Jarosławem Hampelem . W klasyfikacji generalnej zwyciężył Tai Woffinden (W. Brytania, 163 pkt) przed Gregiem Hancockiem (USA, 147 pkt) i Nickim Pedersenem (Dania, 131 pkt). Trzech Polaków, którzy uzyskali prawo udziału w całym, startowali ze zmiennym szczęściem. Maciej Janowski zajął 7. miejsce (106 pkt) i zapewnił sobie start w cyklu 2016. Co więcej, aż cztery razy stanął na podium. Wygrał na Łotwie, a trzeciej miejsce zajął w Czechach, Polsce (Toruń) i Australii. Broniący wicemistrzostwa świata z 2014 r., Krzysztof Kasprzak startował fatalnie i w całym cyklu zgromadził zaledwie 45 pkt. Tuż za nim uplasował się Jarosław Hampel (31 pkt.), który z powodu ciężkiej kontuzji wystartował tylko w trzech turniejach, ale dwukrotnie był na podium! W Czechach zajął drugie miejsce, a w Warszawie – trzecie. Postawa Hampela i jego dotychczasowe dokonania zostały docenione i Polak otrzymał „dziką kartę” na cały sezon 2016. Pozostali Polacy startowali na podstawie „dzikich kart” w poszczególnych zawodach i zajęli w klasyfikacji końcowej cyklu następujące miejsca: 18. Bartosz Zmarzlik (17 pkt.), 19. Piotr Pawlicki (8 pkt.), 23. Tomasz Gollob (4 pkt.) i 27. Adrian Cyfer (1 pkt.).

W pierwszej eliminacji cyklu 2016 w słoweńskim Krsku niespodziewanie wygrał Peter Kildemand (Dania) przed Jasonem Doylem, Chrisem Holderem (obaj Australia) i Taiem Woffindenem (Wielka Brytania). Polacy zaprezentowali się bardzo obiecująco. Maciej Janowski zajął 5., Bartosz Zmarzlik 9., a Piotr Pawlicki 11. miejsce.

Polskim faworytem do podium GP Polski jest Bartosz Zmarzlik, który ma za sobą znakomity sezon 2015. „Bartosz Zmarzlik jest w tej chwili najlepszym zawodnikiem PGE Ekstraligi i lokomotywą Stali Gorzów. Już w inauguracyjnej rundzie cyklu Grand Prix w Krsku był bliski awansu do półfinału.”. (cyt. za: „Przegląd Sportowy”). Zmarzlik osiągnął doskonałą formę. Do tego jest znakomicie przygotowany do sezonu. „Inna sprawa, że silniki, które przygotowuje mu szwedzki tuner Jan Andersson, są wyjątkowo dobre.” (cyt. za: „Przegląd Sportowy”). W inauguracji żużla na Narodowym, Zmarzlik był dopiero 13. I trudno wyobrazić sobie, żeby tego miejsca nie poprawił.

Przypomnienie sezonu 2015

W eliminacjach do GP, czyli Grand Prix Challenge znakomicie zaprezentowali się młodzi polscy żużlowcy. Zwyciężył Bartosz Zmarzlik przed Piotrem Pawlickim. Miejsce na podium uzupełnił Chris Harris, a kolejne miejsca zajęli Fredrik Lindgren, Peter Kildeman, Vaclav Milik i Przemysław Pawlicki. Kacper Gomólski był 12. W Mistrzostwach Europy (SEC – Speedway Europ Championship) zwyciężył Emil Sajfutdinow (Rosja) przed Nickim Pedersenem (Dania) i Antonio Lindbaeckiem (Szwecja). Na czwartym miejscu wspólnie z Martinem Vaculikiem (Szwecja) był Janusz Kołodziej.

W Drużynowym Pucharze Świata zwyciężyli Szwedzi (Antonio Lindback, Andreas Jonsson, Linus Sundstroem i Fredrik Lindgren) przed Danią i Polską. „Biało-Czerwoni” startowali w składzie Bartosz Zmarzlik, Krzysztof Buczkowski, Maciej Janowski i Przemysław Pawlicki. W półfinale kontuzji doznał lider i kapitan drużyny – Jarosław Hampel. Reprezentacja Polski rozegrała też cztery mecze sparingowe w ramach Polish Speedway Battle, w których pokonała Team Słowiański (52:38), Wojowników Mistrza (50:37), Byłe Gwiazdy Wybrzeża (50:40) i Resztę Świata (54:36).

Drużynowe Mistrzostw Polski po raz czternasty w historii wywalczyła Unia Leszno, która w finale pokonała Spartę Wrocław. Brąz przypadł ekipie Unii Tarnów. Natomiast Mistrzowie Polski z roku 2014, czyli żużlowcy Stali Gorzów wystąpili w Lidze Światowej (World Speedway League). „Po raz drugi zawody organizowane są w naszym kraju i po raz drugi mistrz Polski nie potrafi pokonać rywali.” (cyt. za: „Przegląd Sportowy”). Na pocieszenie pozostał fakt, że w barwach zwycięzców wystąpiło dwóch Polaków, zresztą w każdej drużynie wystąpił polski żużlowiec. Wygrała szwedzka Elit Vetlanda (Tai Woffinden, Tomas H. Jonasson, Jarosław Hampel, Janusz Kołodziej, Peter Ljung) przed Stalą Gorzów (Krzysztof Kasprzak, Niels Kristian Iversen, Matej Żagar, Bartosz Zmarzlik, Linus Sundstroem), duńskim Holsted SK (m.in. Damian Baliński) i angielskim King’s Lynn Stars (m.in. Piotr Protasiewicz).

W Indywidualnych Mistrzostwach Polski zwyciężył Maciej Janowski (Sparta Wrocław), który wygrał w całych zawodach jeden bieg – w wielkim finale. Faworyci gospodarzy (turniej rozegrano w Gorzowie Wlkp.) – Bartosz Zmarzlik i Janusz Kołodziej uzupełnili pozostałe dwa miejsca na podium.

Warto jeszcze wspomnieć, że Indywidualnym Mistrzem Świata juniorów został Bartosz Zmarzlik, który wyprzedził dwóch Duńczyków – Andresa Thomsena i Mikkela Michelsena. Miejsce tuż za podium zajęli wspólnie Paweł Przedpełski i… kolejny Duńczyk – Mikkel Bech. „W XXI nasi reprezentanci wygrali aż dziewięć edycji, z czego aż cztery w ostatnich pięciu sezonach.” (cyt. za: „Przegląd Sportowy”). W Młodzieżowych Indywidualnych Mistrzostwach Polski zwyciężył Bartosz Zmarzlik przed Piotrem Pawlickim i Krystianem Pieszczkiem.

Podsumowanie

Organizatorzy zrobili naprawdę dużo, aby odzyskać zaufanie kibiców do zawodów żużlowych w Warszawie. Kolejnej szansy już nie będzie… a co do rywalizacji sportowej to faworytów do zwycięstwa jest wielu. W tym też dwóch „Biało-czerwonych” – Maciej Janowski, który w 2015 r. zdobył cenne doświadczenie startując w całym cyklu i Bartosz Zmarzlik, który zanotował znakomity sezon 2015.

 

Źródła: własne, pgenarodowy.pl, speedwayeuro.com, pl.wikipedia.org, pzmpl. MATP, Mistrzowskie ściganie, „Przegląd Sportowy” z dnia 27 kwietnia 2015 r., s. 23. D. Ostafiński, Medal dla kapitana, „Przegląd Sportowy” z dnia 15 czerwca 2015 r., s. 21. R. Borowy, Błyskawiczna metamorfoza Macieja Janowskiego, „Przegląd Sportowy” z dnia 6 lipca 2015 r., s. 10. OST, Dwaj Polacy na podium, „Przegląd Sportowy” z dnia 7 września 2015 r., s. 29. MATP, Zmarzlik ma złoto i ucieka do Grand Prix, „Przegląd Sportowy” z dnia 21 września 2015 r., s. 23. MATP, Rosjanin woli Europę, „Przegląd Sportowy” z dnia 21 września 2015 r., s. 23. OST, Reszta Świata ograna, „Przegląd Sportowy” z dnia 12 października 2015 r., s. 29. D. Ostafiński, Powiew świeżości od strony Polski, „Przegląd Sportowy” z dnia 2-3 maja 2016 r., s. 28. D. Ostafiński, Zmarzlik gotowy na podium GP, „Przegląd Sportowy” z dnia 12 maja 2016 r., s. 18. Oficjalny program 2016 Lotto Warsaw FIM Speedway Grand Prix of Poland.

poniedziałek, 01 maja 2017
Legia zdobyła Puchar Polski 2016 w cieniu dymu z rac

W poniedziałek 2 maja 2016 r. po słabiutkim meczu Legia Warszawa pokonała Lecha Poznań 1:0 (0:0) w meczu finałowym Pucharu Polski. Zwycięską bramkę w 69. Minucie spotkania zdobył Aleksandar Prijović. Niestety, dali znać o sobie kibice Lecha, którzy odpalili kilkadziesiąt rac, a kilka rzucili na boisko, czym doprowadzili do przerwania spotkania na kilkanaście minut.

Spotkanie lepiej mogli rozpocząć piłkarze „Kolejorza”. Już w 5. minucie słupek uratował Legię od utraty bramki! Gergő Lovrencsics dośrodkował z rzutu wolnego, Arkadiusz Malarz wypiąstkował piłkę, którą na linii pola karnego przyjął Szymon Pawłowski. Skrzydłowy Lecha oddał mocny strzał, po którym (ku rozpaczy poznańskich kibiców) piłka wylądowała tylko na słupku. Legia odpowiedziała siedem minut później.  Adam Hloušek odebrał piłkę Lovrencsicsowi i podał do Nemanji Nikolicia, który oddał mocny strzał z ponad dwudziestu metrów. Jasmin Burić odbił piłkę na rzut rożny. Dwie minuty później znowu pokazał się Lovrencsis, ale tym razem pod bramką Legii. Przyjął piłkę po precyzyjnym przerzucie Pawłowskiego, wbiegł w pole karne, a piłkę po jego mocnym strzale z kilku metrów, Michał Pazdan wybił wślizgiem na rzut rożny. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego, w polu bramkowym Legii powstało zamieszanie, po którym Marcin Kamiński oddał mocny strzał z kilku metrów. Piłka poleciała jednak wysoko nad bramką. Pierwszy kwadrans był całkiem obiecujący, ale później było gorzej, dużo gorzej. Na boisku nie działo się zbyt wiele. Obie drużyny niby próbowały atakować, ale w pierwszej kolejności starały się nie stracić bramki, dlatego z boiska wiało nudą.

2016.05.02_Finał_Pucharu_Polski_(27)

Dopiero w 32. minucie miała miejsca godna uwagi akcja. Łukasz Trałka odebrał piłkę Tomaszowi Jodłowcowi i zagrał długą piłkę z własnej połowy w kierunku Dawida Kownackiego, który wypuścił sobie piłkę do linii bocznej i umożliwił (już w polu karnym) skuteczną interwencję Michałowi Pazdanowi. Obrońca Legii wybił piłkę na rzut rożny.

Legia też miała swoją groźną akcję przed przerwą. W 43. minucie legioniści rozgrywali rzut wolny z prawej strony boiska, tuż za polem karnym. Michał Kucharczyk wycofał piłkę do stojącego przed „szesnastką” Ariela Borysiuka, który oddał płaski i niezbyt mocny strzał. Piłka odbiła się od obrońców Lecha i trafiła w nogi Ondreja Dudy, który trochę z przypadku odegrał do Aleksandara Prijovicia. Szwajcar oddał strzał z kilku metrów, ale posłał piłkę wysoko nad bramką Buricia. Co do słowackiego pomocnika to był to kolejny mecz, w którym zawiódł.

2016.05.02_Finał_Pucharu_Polski_(29)

Przed rozpoczęciem drugiej połowy meczu.

Pierwsza połowa zdecydowanie zawiodła, a w drugiej, jak się później okazało, piłkarze utrzymali marny poziom. W 51. minucie Karol Linetty zagrał piłkę w pole bramkowe, ale Malarz pewną interwencją uprzedził Lovrencsicsa. Później nie działo się zbyt wiele. Dominowała głównie walka o odzyskanie piłki. Wreszcie w 67. minucie Michał Kucharczyk wyprzedził na skrzydle Tamasa Kadara i dośrodkował w „szesnastkę”, gdzie Kamiński uprzedził Prijovicia i wybił piłkę na rzut rożny.

W 69. minucie spotkania, losy meczu zostały rozstrzygnięte. Linetty próbował odebrać piłkę Guillherme, ale po jego wślizgu piłka poleciała w pole bramkowe, gdzie Prijović w ekwilibrystyczny sposób (w stylu Zlatana Ibrahimovicia) posłała piłkę do bramki Lecha. Burić nie miał szans na skuteczną interwencję, a Kamiński tylko bezradnie przyglądał się uderzeniu Szwajcara zewnętrzną częścią stopy. Legia objęła prowadzenie 1:0!Kamiński mocno uderzył z rzutu wolnego, a Malarz pewnie złapał piłkę odbitą jeszcze od jednego z zawodników stojących w murze.” (cyt. za: 90minut.pl). Wydawało się, że od tego momentu Lech ruszy do przodu, i może tak by się stało, gdyby „Kolejorzowi” nie przeszkodzili jego kibice.

Poznańscy fani zaczęli rzucać race na boisko. Jedna trafiła nawet w nogę Malarza, który nie symulował, nie zwijał się z bólu, tylko… pomagał stewardom w usunięciu płonących rac. Niewątpliwie sytuacja, która trwała przez kilkanaście minut zagrażała zdrowiu bramkarza Legii, podobnie jak przebywanie na boisku w takich warunkach po wznowieniu gry. Wydaje się, że sędzia Szymon Marciniak mógł podjąć odważną decyzję i przerwać mecz, ale chyba przestraszył się ewentualnych skutków. Inna sprawa, że Malarz zapewnił go o gotowości do gry, a inni piłkarze też nie domagali się przerwania meczu. „Przegląd Sportowy” pisał o zachowaniu Marciniaka: „Na siłę starał zapobiec skandalowi, ale zdrowie Malarza było zagrożone.” (cyt. za: „Przegląd Sportowy”).

2016.05.02_Finał_Pucharu_Polski_(32)

Po kilkunastu minutach oczekiwania aż zgasną racę, mecz został wznowiony. Kamiński oddał strzał z dziesięciu metrów w nogi Hlouska, choć szkoda, że zachował się samolubnie i nie odegrał do niepilnowanego i stojącego przed polem karnym Kamila Jóźwiaka. W odpowiedzi Kucharczyk wbiegł w pole karne i upadł po starciu z Abdulem Azizem Tettehem, ale sędzia podjął chyba słuszną decyzję nie wskazując na „wapno”. Później słaby strzał Jóźwiaka został zablokowany.

Warto jeszcze dodać, że w jednym z niepozornych starć w powietrzy Prijovicia z Tettehem, ten pierwszy doznał złamania ręki i nie zagrał do końca sezonu. W ostatniej akcji meczu Michaił Aleksandrow wbiegł w pole karne i mimo, że przeszkadzał mu Maciej Gajos, oddał strzał, tylko, że w żaden sposób tak lekkie uderzenie, nie mogło zaskoczyć Buricia. W sumie ten strzał dobrze podsumował mecz finałowy, bo anemiczny strzał był tak samo słaby jak cały mecz.

Legia zdobyła osiemnasty Puchar Polski, zaś Lech tą porażką praktycznie pogrzebał swoje szanse na występ w europejskich pucharach w kolejnym sezonie.Stawka spotkania sparaliżowała wyraźnie dwa najmocniejsze kadrowo zespoły naszej ekstraklasy.” (cyt. za: sportowefakty.wp.pl). „Spotkanie nie było porywającym widowiskiem, dominowała walka w środku pola i uważna gra w obronie.” (cyt. za: Eurosport.onet.pl). Legioniści nie stosowali swojego ulubionego w ostatnim czasie pressingu.

2016.05.02_Finał_Pucharu_Polski_(43)

Legioniści odbierają Puchar Polski na trybunie honorowej…

2016.05.02_Finał_Pucharu_Polski_(44)

…i świętują z kibicami.

Jako pierwszy medal za zdobycie Pucharu odebrał Lucjan Brychczy, 83-letni były piłkarz Legii (przez osiemnaście lat), a obecnie członek sztabu szkoleniowego. Legioniści świętowali, ale umiarkowanie, bo celem na sezon 2015/2016 był dublet, aby uczcić stulecie klubu.

Wracając do zachowania kibiców, to PZPN zapowiedział surowe kary, a prezes Boniek mówił o wydarzeniach na trybunach: „To porażka polskiej piłki.” (cyt. za: „Przegląd Sportowy”). Lech został ukarany grzywną 250 tys. zł, zakazem rozgrywania meczów z udziałem publiczności w kolejnej edycji pucharu polski, pozbawieniem prawa wysyłania zorganizowanych grup kibiców na mecze pucharowe na najbliższy rok i zakazem udziału kibiców w meczach wyjazdowych do końca tego sezonu ligowego. Część kar niestety anulowano lub zmniejszono po odwołaniu „Kolejorza”. To po co karać?

Oba kluby zostały również obciążone kosztami zniszczeń spowodowanych przez swoich kibiców. Straty wstępnie oszacowano na 100 tys. zł, ale późniejsze doniesienia medialne wskazywały 180 tys. zł. Koszty zostały spowodowane zniszczeniem albo uszkodzeniem 600 krzesełek, zniszczeniem filtrów klimatyzacji, przepaleniem kabli, uszkodzeniem  jedne z bram wjazdowych, zdewastowaniem toalet i ściany korytarza, uszkodzeniem szklanych barierek i zużyciem 30 gaśnic. Czy takie muszą być skutki organizacji meczu finałowego o Puchar Polski?

 

2 maja 2016 r., godz. 16:00 – Warszawa, Stadion Narodowy (PGE Narodowy)

Finał Pucharu Polski 2015/2016

Lech Poznań 0-1 Legia Warszawa

Bramka: Aleksandar Prijović (69 min.).

Lech Poznań: 1. Jasmin Burić - 4. Tomasz Kędziora, 23. Paulus Arajuuri, 35. Marcin Kamiński, 5. Tamás Kádár - 11. Gergő Lovrencsics (90 min., 29. Kamil Jóźwiak), 6. Łukasz Trałka (79 min., 14. Maciej Gajos), 55. Abdul Aziz Tetteh, 7. Karol Linetty, 8. Szymon Pawłowski - 24. Dawid Kownacki (87 min., 10. Darko Jevtić).

Rezerwowi, którzy nie zagrali: 27. Krzysztof Kotorowski - 3. Vladimir Volkov, 21. Keeba Ceesay, 26. Maciej Wilusz.

Trener: Jan Urban.

Legia Warszawa: 1. Arkadiusz Malarz - 5. Artur Jędrzejczyk, 4. Igor Lewczuk, 2. Michał Pazdan, 14. Adam Hloušek - 8. Ondrej Duda (67 min., 6. Guilherme), 3. Tomasz Jodłowiec, 7. Ariel Borysiuk, 11. Nemanja Nikolić (83 min., 77. Michaił Aleksandrow), 18. Michał Kucharczyk - 99. Aleksandar Prijović (90 min., 22. Kasper Hämäläinen).

Rezerwowi, którzy nie zagrali: 33. Radosław Cierzniak - 19. Bartoisz Bereszyński, 17. Tomasz Brzyski, 23. Stojan Vranjes.

Trener: Stanisław Czerczesow (Rosja).

żółte kartki: Pawłowski (42 min., za faul), Trałka (56 min., za faul)– Prijović (38 min., za faul), Pazdan (90+2 min., za faul), Jędrzejczyk (90+10 min., za faul), Guilherme (90+11 min.,za faul).

sędziowali: Szymon Marciniak (Płock) jako sędzia główny oraz Sokolnicki i Listkiewicz jako sędziowie liniowi oraz Paweł Raczkowski i Tomasz Musiał jako dodatkowi sędziowie oraz Radosław Siejka jako sędzia techniczny.

widzów: 48 563.

 

Źródła: własne, 90minut.pl, polsatsport.pl, legionisci.com, eurosport.onet.pl, sportowefakty.wp.pl, warszawa,sport.pl, poznan.sport.pl, przegladsportowy.pl, legia.com. Marciniak poprowadzi finał, „Przegląd Sportowy” z dnia 25 kwietnia 2016 r., s. 5. „Przegląd Sportowy” z dnia 4 maja 2016 r., s. 2-3. B. Kubiak, Puchar pełen rac, „Gazeta Wyborcza” z dnia 4 maja 2016 r., s. 22. „Nie myślałem o symulowaniu” – wywiad red. K. Fersztera z Arkadiuszem Malarzem, „Gazeta Stołeczna” – bezpłatny dodatek do „Gazety Wyborczej” z dnia 4 maja 2016 r., s. 8.

niedziela, 30 kwietnia 2017
Stadion Narodowy przed finałem Pucharu Polski 2016 [Fotorelacja]

Stadion Narodowy jest areną meczu finałowego Pucharu Polski od 2014 r. Jak wyglądał w ostatnich dwóch godzinach przed rozpoczęciem finału AD 2016?

Na dwie godziny i piętnaście minut przed pierwszym gwizdkiem sędziego przed Stadionem było cicho i spokojnie:

2016.05.02_Przed_finałem_PP_(2)

Dwie godziny przed meczem wewnątrz Stadionu też było pustawo:

2016.05.02_Przed_finałem_PP_(2)

Na ponad półtorej godziny przed meczem na murawie pojawili się piłkarze obu finalistów. Wtedy jeszcze na galowo, w garniturach:

2016.05.02_Przed_finałem_PP_(3)

Godzinę przed rozpoczęciem spotkania sektor kibiców Lecha był już w znacznej części zapełniony:

2016.05.02_Przed_finałem_PP_(4)

Gdy pozostawały trzy kwadranse do rozpoczęcia meczu, piłkarze Legii wybiegli na rozgrzewkę:

2016.05.02_Przed_finałem_PP_(5)

Dziesięć minut przed godziną „zero”, czyli przed 16:00 sektory wzdłuż boiska były jeszcze mocno przerzedzone:

2016.05.02_Przed_finałem_PP_(6)

Pięć minut przed godziną „zero” na sektorze kibiców Lecha widoczna była pierwsza oprawa meczowa:

2016.05.02_Przed_finałem_PP_(7)

A taki widok punkt o 16 roztaczał się z górnego sektora trybuny zajmowanej przez kibiców Legii:

2016.05.02_Przed_finałem_PP_(8)

Mecz finałowy czas zacząć!

 

Źródło: własne.

sobota, 29 kwietnia 2017
Przed finałem Pucharu Polski 2016 Legia Warszawa – Lech Poznań

W finale Pucharu Polski sezonu 2015/2016 zmierzyły się dwa najlepsze polskie kluby ostatnich sezonów, czyli Legia Warszawa i Lech Poznań, dla których mecz na Stadionie Narodowym był… 54 w sezonie!

Finał_Pucharu_Polski_2016

Źródło: eurosport.onet.pl.

Historia Pucharu Polski

Pierwsza edycja Pucharu Polski została rozegrana w 1926 r. W meczu finałowym Wisła Kraków pokonała Spartę Lwów 2:1. Losy pierwszych finalistów potoczyły się diametralnie różnie, bo Wisła została jednym z najbardziej utytułowanych polskich klubów, a Sparta nigdy nie zagrała na najwyższym szczeblu rozgrywkowym i już nie istnieje.

Najwięcej Pucharów Polski zdobyła Legia Warszawa (17), a kolejne kluby w tej klasyfikacji to Górnik Zabrze (6), Lech Poznań (5), Wisła Kraków i Zagłębie Sosnowiec (po 4). Najwięcej przegranych finałów mają na swoim koncie Górnika Zabrze i Ruch Chorzów (po 7), a poza tym – Wisła Kraków, Legia Warszawa (po 6) i GKS Katowice (5).

61 finałów rozegrano w 21 miastach. Najczęściej grano w Warszawie (19), Chorzowie (10), Łodzi (6) oraz Poznaniu i Krakowie (po 5), przy czym 9 razy finał odbywał się w formie dwumeczu.

Najwięcej goli w meczach finałowych zdobył Włodzimierz Lubański (Górnik Zabrze) – 9. Co więcej, Lubański jako jedyny piłkarz zaliczył w finałach dwa hat-tricki (jeden raz 3 gole, jeden raz 4 gole). Jednym hat-trickiem może pochwalić się czterech piłkarzy – Henryk Kempny (Legia), Ernest Pohl i Jerzy Wilim (obaj Górnik) oraz Jan Furtok (GKS Katowice).

„Przegląd Sportowy” wybrał „Jedenastkę wszechczasów Pucharu Polski”: Henryk Bolesta (Widzew) – Adam Topolski (Legia), Stanisław Oślizło (Górnik Zabrze), Piotr Piekarczyk (GKS Katowice), Wojciech Rudy (Zagłębie Sosnowiec) – Miroslav Radović (Legia), Zygfryd Szołtysik (Górnik Z.), Leszek Pisz (Legia) – Lucjan Brychczy (Legia), Włodzimierz Lubański (Górnik Z.), Mirosław Okoński (Legia / Lech).

Rekord frekwencji w meczu finałowym Pucharu Polski został pobity 1 maja 1963 r. na Stadionie Śląskim w Chorzowie, gdy mecz Zagłębia Sosnowiec z Ruchem Chorzów (2:0) oglądało 70 000 widzów. Kolejne dwa wyniki frekwencji to 55 000 (1 maja 1986 r., Stadion Śląski, GKS Katowice – Górnik Zabrze 4:1) i 45 322 (2 maja 2015 r., Stadion Narodowy, Legia – Lech 2:1).

Sezon 2015/2016

Legia i Lech w drodze do finału nie przepracowały się zbytnio. Legia awansowała z kompletem zwycięstw, zaś Lech tylko z jednym straconym golem. Lech wyeliminował Olimpię Grudziądz (2:0), Ruch Chorzów (1:0), Zagłębie Lubin (1:0, 1:0) i Zagłębie Sosnowiec (1:0, 1:1). Legia natomiast była lepsza od Górnika Łęczna (2:0), Lechii Gdańsk (4:1), Chojniczanki Chojnice (2:1, 4:1) i Zawiszy Bydgoszcz (4:0, 2:1).

Najlepsi strzelcy tej edycji Pucharu to Nemanja Nikolić (Legia) – 6 goli, Aleksandar Prijović (obaj Legia Warszawa) – 4 gole oraz Kamil Drygas, Szymon Lewicki (obaj Zawisza Bydgoszcz), Damian Łanucha (Stal Stalowa Wola), Szymon Matuszek (Dolcan Ząbki), Eryk Sobków (Zagłębie Lubin) i Radosław Wiśniewski (Błękitni Stargard Szczeciński).

Araszkiewicz_losowanie_PP_2016

Kuriozalne losowanie i moment popełnienia błędu przez Jarosława Araszkiewicza.

Źródło: tvn24.pl.

Ta edycja rozgrywek zostanie zapamiętana z powodu kuriozalnego losowania, które odbyło się na jesieni. Najpierw Jarosław Araszkiewicz odczytał „9” jako „6”, a później system informatyczny błędnie przyporządkował jedną parę do miejsca w drabince. W efekcie wyniki losowania zostały skorygowane.

Legia i Lech w Pucharze Polski

Oba zespołu rozegrały przeciwko sobie 10 meczów w Pucharze Polski. Lech wygrał 2, zremisował 3 i przegrał 5 (bilans bramkowy 9:16). We wszystkich rozgrywkach oba kluby rozegrały 122 oficjalne mecze, z których 51 wygrała Legia, 37 Lech, zaś 33 razy był remis. W finale Pucharu Polski oba kluby spotkały się pięciokrotnie. Legia była lepsza trzykrotnie i są to jednocześnie jedyne trzy porażki „Kolejorza” w meczach finałowych.

W 1980 r. Legia pokonała Lecha w Częstochowie 5:0. W 1988 r. Lech pokonał Legię w Łodzi po rzutach karnych 3:2. W meczu padł remis 1:1. W 2004 r. finał rozgrywano w formie dwumeczu. Lech wygrał w pierwszym meczu u siebie 2:0, a na wyjeździe obronił zaliczkę, bo przegrał tylko 0:1. W 2011 r. w Bydgoszczy Legia wygrała w rzutach karnych 5:4 (po dogrywce było 1:1). Wreszcie w 2015 r. na Stadionie Narodowym Legia wygrała 2:1.

Mecz finałowy 2016 odbył się w Warszawie dlatego warto zauważyć, że Legia aż siedmiokrotnie zdobywała Puchar Polski po meczach w Warszawie. Czterokrotnie na własnym stadionie przy ul. Łazienkowskiej, dwa razy na Stadionie X-lecia i raz na Stadionie Narodowym. Przegrała tylko dwa razy (1952 i 2004). Lech natomiast w Warszawie, na stadionie Legii wygrywał Puchar Polski dwa razy – w 1984 (3:0 z Wisłą Kraków) i w 2004 r. (0:1 z Legią, ale pierwszy mecz wygral 2:0).

Dwóch piłkarzy grało w finałach zarówno w barwach Lecha, jak i Legii – Mirosław Okoński i Henryk Miłoszewski. Jak się później okazało bardziej spektakularnego wyczynu dokonał Kasper Hamalainen, który w finale w 2015 r. wystąpił w barwach Lecha w meczu przeciwko Legii, a w finale 2016 r. zagrał dla Legii przeciwko Lechowi. Hamalainen jesienią wystąpił w trzech meczach Pucharu Polski w barwach Lecha, a później przeniósł się do Warszawy, więc przed meczem finałowym był pewien, że triumf w Pucharze Polski 2016 będzie mógł wpisać do swojego piłkarskiego CV.

Tylko jeden z piłkarzy Lecha w sezonie 2015/2016 zdobył Puchar Polski z „Kolejorzem” – Krzysztof Kotorowski. W edycji 2008/2009 wystąpił w trzech meczach, ale w finale przeciwko Ruchowi Chorzów (1:0 po dogrywce) bronił nieżyjący już Chorwat Ivan Turina. Ciekawostką jest to, że w ostatnich trzech finałach z udziałem Lecha (2009, 2011, 2015), Bośniacki bramkarz Jasmin Burić zawsze był rezerwowym. Natomiast wśród piłkarzy Legii najwięcej zwycięskich finałów ma na swoim koncie Michał Kucharczyk – 4. W 2011, 2012 i 2015 r. wystąpił w decydujących spotkaniach, zaś w 2013 r. wystąpił w pierwszych z dwóch finałowych spotkań. Jakub Rzeźniczak ma w swoim dorobku 3 Puchary. Igor Lewczuk zdobywał Puchar Polski z trzema różnymi klubami! W 2010 r. triumfował z Jagiellonią, w 2014 r. z Zawiszą Bydgoszcz, a w 2015 r. z Legią, choć akurat ten mecz przesiedział na ławce rezerwowych.

Przed meczem

Lech wygrał tylko jedno z ostatnich ośmiu spotkań, a w rundzie finałowej ekstraklasy był bardzo nieskuteczny. W czterech meczach zdobył tylko dwa gole i oba w tym samym meczu (2:2 z Piastem Gliwice). Legia natomiast przegrała ostatni (ligowy) mecz poprzedzający warszawski finał (0:2 z Zagłębiem Lubin na wyjeździe), a z ostatnich sześciu meczów wygrała tylko dwa.

Łukasz Trałka oceniał, że największym atutem Legii jest szybki atak, a słabością pozostawienie dużych przestrzeni po stracie piłki. Natomiast Jakub Rzeźniczak wskazywał, że największym atutem Lecha jest Szymon Pawłowski, a największą słabością… „gorąca głowa Łukasza Trałki” (cyt. za: „Przegląd Sportowy”), czym pewnie nawiązywał do zachowania Trałki wobec Hamalainena w marcowym meczu oby klubów w Poznaniu. Marcin Kamiński powiedział natomiast: „W ostatnim czasie zagraliśmy tyle razy przeciwko Legii, że doskonale znamy jej słabe strony i wiemy jak ją zaatakować.” (cyt. za: „Przegląd Sportowy”). Igor Lewczuk podkreślał, że choć Legia przegrała z Lechem mecz o Superpuchar (1:3) i jesienne spotkanie ligowe w Warszawie (0:1), to w dwóch ostatnich meczach była lepsza (2:0 w Poznaniu, 1:0 w Warszawie).

Jeśli chodzi o sytuację kadrową, to w dniu meczu okazało się, że w Lechu nie może zagrać Nicki Bille Nielsen. W Legii natomiast do dyspozycji trenera Czerczesowa byli leczący ostatnio kontuzje Tomasz Jodłowiec i Michał Pazdan. Najważniejsze było jednak, że trener nie musiał martwić się o występ super ataku. Nemanja Nikolić i Aleksandar Prijović, którzy w całym sezonie we wszystkich rozgrywkach zdobyli razem 49 goli i mieli 17 asyst.

Organizacja

Spotkanie pokaże 26 kamer, w tym 3 super slow motion i jedna ultra slow motion. Firma, która wyprodukowała sygnał zaangażowała do pracy 100 osób i dwa wozy transmisyjne. Murawę na Stadion Narodowy przewiozło 25 tirów z plantacji pod Szczecinem. W każdym samochodzie było 18 rolek trawy.

Podsumowanie

PZPN zrobił dużo, aby nadać finałowi Pucharu Polski odpowiednią rangę, ale i tak nie uniknął wpadki z losowaniem. Dla rozwoju tej imprezy dużym bonusem jest, że w finale spotykają się dwa najlepsze kluby, choć niegrające absolutnie najlepszej piłki. Faworytem była Legia zmierzająca po dublet na stulecie klubu.

 

Źródła: własne, 90minut.pl, tvn24.pl, eurosport.onet.pl. „Przegląd Sportowy” z dnia 2-3 maja 2016 r., s. 2-3 i 13-20. P. Zych, Wielka bitwa o puchar, „Gazeta Wyborcza”, z dnia 2-3 maja 2016 r., s. 20-21. B. Kubiak, Zacząć od pucharu, „Gazeta Stołeczna” – dodatek do „Gazety Wyborczej” z dnia 2-3 maja 2016 r., s. 8.

wtorek, 28 marca 2017
Narodowy 2015, czyli czas zbioru plonów

W 2015 r. na Stadionie Narodowym odbyło się znacznie mniej spektakularnych imprez sportowych, ale zwiększył się wynajem części powierzchni biurowej, wykorzystywanej głównie na mniejsze imprezy. W konsekwencji po raz pierwszy w historii na poziomie operacyjnym znalazł się na finansowym plusie.

Lata poprzednie, a zwłaszcza 2014 r., gdy w ciągu pięciu tygodni zorganizowano cztery zupełnie inne imprezy, pokazały, że obiekt jest wielofunkcyjny i może zostać przystosowany do oczekiwań klienta. Co więcej, stadion na dobre wpisał się w strukturę miasta i zaczął pełnić coraz większą rolę społeczną. To dlatego, że rola i wykorzystanie Narodowego nie ogranicza się tylko do sportu, a jest znacznie szersze. Podkreślał to Tomasz Półgrabski, poprzedni prezes spółki PL.2012+ mówiąc dla gazety.pl: „Nasz pomysł na przychody opiera się przede wszystkim na stworzeniu silnej marki.”.

Finanse

Nie może więc dziwić, że „Stadion PGE Narodowy w Warszawie po raz pierwszy w historii na poziomie operacyjnym znalazł się na finansowym plusie. Oficjalny zysk operatora obiektu spółki PL.2012+ na koniec 2015 roku wyniósł 2,1 mln zł. Łącznie odbyło się na obiekcie ponad 500 wydarzeń.” (cyt. za: wyborcza.biz). Prezes Jakub Marcin Opara, który objął stanowisko w połowie grudnia 2015 r. poinformował, że  „zysk mógł być większy, ale spółka musiała poczynić zabezpieczenia finansowe na poziomie 1,5 mln zł w związku z pozwem byłego zarządu. Pozew wpłynął w grudniu i związany jest z zerwaniem kontraktu menedżerskiego wobec poprzedniego zarządu przez ministra sportu Andrzeja Biernata.” (cyt. za: wyborcza.biz).

Opara zastąpił Tomasza Półgrabskiego w czasie, gdy ogłoszono, że Narodowy po raz pierwszy osiągnie dodatni wynik finansowy. Stało się to w czwartym roku działalności, podczas gdy, jak podkreślał Półgrabski: „Na Wembley okres osiągnięcia dodatniego wyniku wyniósł osiem lat, na innych europejskich arenach krócej, ale tam na co dzień występują kluby piłkarskie w rozgrywkach ligowych i pucharowych.” (cyt. za: sport.pl).

W pierwszym roku przychody z działalności komercyjnej wyniosły 13 mln, a w 2015 - 46 mln (28 mln zł - przychód z działalności biznesowej, 13 mln - z wydarzeń całostadionowych, a 5 mln - z wynajmu powierzchni). W zakresie kosztów Półgrabski informował na początku grudnia 2015 r.: „Zwiększamy przychody, ale staramy się też zoptymalizować koszty, np. za energię elektryczną, za którą obecnie płacimy ponad 300 tysięcy miesięcznie. W ciągu trzech lat, dzięki konsekwentnej realizacji celów, koszty spółki i utrzymania stadionu spadły o 2,7 mln.” (cyt. za: gazeta.pl). Poza tym, spółka odkłada część z zysku na tzw. fundusz inwestycyjny, głównie na remonty, np. w 2016 r. – 1,7 mln zł.

Imprezy

Najważniejsze imprezy sportowe, które odbyły się w 2015 r. na Stadionie Narodowym to całkowicie nieudane Speedway Grand Prix, Memoriał im. Kamili Skolimowskiej, meta PZU Maratonu Warszawskiego i mecze piłkarskie – finał Ligi Europy, finał Pucharu Polski i trzy mecze eliminacji UEFA Euro 2016 (z Gruzją, Gibraltarem i Irlandią).

Stadion_Narodowy_przed_finałem_LE_2015

Stadion Narodowy przed finałem Ligi Europy.

Stadion stał się jednak miejscem dużej liczby imprez o charakterze niekoniecznie sportowym, jak targi (np. Targi Elektroniki Użytkowej, Targi Slow Fashion, Orzeł Dystrybucji FMCG, Targi pracy i praktyk, Ślubne Weeding, IT Future Expo, Warszawskie Targi Książki), konferencje (np. Football Players Zone), wystawy (Pompeje, Oceanarium Prehistoryczne 3D, Lego), koncerty muzyczne (np. AC/DC) i inne (Dni Saskiej Kępy, Warsaw Startup Game, Jezus na Stadionie, Międzynarodowe Pokazy Pirotechniczne). Na Stadionie zaczął funkcjonować również Teatr XL. Uruchomiono na większą skalę niż wcześniej – wycieczki po stadionie, punkt widokowy, zjazd na kolejce tyrolskiej („Ekstremalny Narodowy”), a w zimowych miesiącach – lodowisko („Zimowy Narodowy”). Poza tym, odbyły się dwie imprezy na pograniczu sportu i rozrywki (Verva Street Racing i Kings on Ice).

Przestrzeń wokół Stadionu też jest wykorzystywana. Spod stadionu wystartował wyścig kolarski Tour de Pologne, a swoją metę miał Orlen Marathon. Tutaj odbyły się też dwa odcinki specjalne Rajdu Barbórka, bieg the Colour Run by PZU, BMW Praski Półmaraton i sylwestrowy koncert. Zbudowany też tymczasowy tor kartingowy o nazwie „Kartingowy Narodowy”. Poza tym, w dwóch halach przy Stadionie dostępne były wystawy (np. Dinozaury na żywo i Van Gogh Alive).

Rok 2015 przyniósł debiut na Stadionie Narodowym, a jeśli nie na samym stadionie, to w jego okolicach kolejnych dyscyplin sportu – kolarstwa (start Tour de Pologne), rajdów samochodowych (Rajd Barbórki) i żużla (Grand Prix Polski). Spośród dyscyplin, które rok wcześniej zostały wymienione jako potencjalne do rozegrania na Narodowym pozostają m.in. hokej na lodzie, hokej na trawie, piłka ręczna, koszykówka, rugby, szachy, szermierka (Szabla Wołodyjowskiego), łyżwiarstwo szybkie i łyżwiarstwo figurowe, bo Kings on Ice to była impreza pokazowa, bez sportowej rywalizacji. Rok 2015 przyniósł jednak dywagacje na temat rozegrania sportowej rywalizacji w tenisie stołowym i boksie na Narodowym…

Pomnik_K.Górskiego_przed_Stadionem_Narodowym

Pomnik Kazimierza Górskiego przed Stadionem Narodowym.

Kto wie, czy ważniejsze z historycznej perspektywy nie było odsłonięcie pomnika Kazimierza Górskiego przed wejściem na Stadion (w kwietniu 2015 r.) i oficjalna zmiana nazwy obiektu na PGE Narodowy w lipcu 2015 r.

Plany na 2016 r.

Na 2016 r. przewidziano mniej imprez całostadionowych, ale obiekt gościł szczyt NATO, koncert Rihanny, lekkoatletyczny Memoriał Kamili Skolimowskiej, a jesienią dwa mecze reprezentacji Polski w ramach eliminacji mistrzostw świata. Opara podkreślił, że „PGE Narodowy jest domem polskiej reprezentacji” (cyt. za: wyborcza.biz) i że trwają rozmowy o możliwości organizacji gali KSW oraz bokserskiej z udziałem Krzysztofa Głowackiego. Poza tym poinformował, że „Spółka via Ministerstwo Rozwoju złożyła aplikację do dużego funduszu europejskiego, który operuje w zakresie rozwoju infrastruktury sportowo-turystycznej” (cyt. za: wyborcza.biz) na budowę hali widowiskowo-sportowej na 23 tys. osób. Półgrabski informował natomiast o planowanej organizacji meczu północnoamerykańskiej ligi hokejowej NHL w lutym-marcu 2017 roku i finału Pucharu Polski w hokeju na lodzie. Do spółki zwrócił się PZHL, ale finału nie zorganizowano ani w 2015, ani w 2016 r. Może w latach kolejnych?

 

Źródła: własne, pgenarodowy.pl, gazeta.pl, sport.pl, wyborcza.biz, eurosport.onet.pl.

poniedziałek, 20 marca 2017
Kajetanowicz najlepszy w Rajdzie Barbórka 2015

Mistrz Europy, Kajetan Kajetanowicz po raz trzeci z rzędu zwyciężył w kończącym sezon Rajdzie Barbórka dokładając do tego prestiżowe zwycięstwo w Kryterium Asów. Rajd odbył się w sobotę 12 grudnia 2015 r.

Załoga Kajetan Kajetanowicz i Jarosław Baran wyprzedziła Rafała Grzesińskiego i Mateusza Tutaja o 8,01 sekundy, a Michała Ratajczyka i Jędrzeja Szcześniaka o 8,29 sek. Jeśli ktoś myśli, że zwycięstwo przyszło mistrzowi łatwo, to jest w wielkim błędzie.

2015.12.12_Rajd_Barbórka_(1)

OS 1 (Tor Służewiec) niespodziewanie wygrał Jakub Brzeziński przed Bryanem Bouffierem i mistrzem Polski 2014 – Wojciechem Chuchałą. Bouffier otrzymał jednak 10 sekund kary i spadł na… 10 miejsce. Litwin Dominykas Butvilas był 6., Tomasz Kuchar 7., Kajetanowicz ze stratą 6,42 sek. dopiero 11, a jeszcze dostał 5 sek. kary!

2015.12.12_Rajd_Barbórka_(40)

Jakub Brzeziński.

OS 2 (PGE Narodowy) padł łupem Bouffiera. Drugi był „Kajto”, który zabrał się za odrabianie strat, a trzeci Chuchała. Butvilas był 9., a Kuchar 10. Dramat na trasie tego OS przeżył Brzeziński, który z powodu awarii pojazdu stracił ponad 4 minuty i zajął… 77. miejsce, co pogrzebało jego szanse na dobry wynik. W klasyfikacji po dwóch OS prowadził Chuchała przed Grzesińskim i Kajetanowiczem. Kuchar był 5., Bouffier 6., Ratajczyk 9., a Butvilas 10.

2015.12.12_Rajd_Barbórka_(53)

Brayan Bouffier.

OS 3 (Autodrom Bemowo) był krótki 1,5 km, więc nie przyniósł większym zmian w czołówce. Ten odcinek wreszcie zwyciężył Kajetanowicz przed Brzezińskim i Maciejem Oleksowiczem. Tuż za podium był Kuchar, natomiast większe straty ponieśli Bouffier i Butvilas, którzy zajęli odpowiednio 33. (strata 14,45 sek.) i 37. (strata 15 sek.).

2015.12.12_Rajd_Barbórka_(53)

Wojciech Chuchała – mistrz Polski 2014.

OS 4 (Tor Służewiec) przyniósł spodziewane zmiany w klasyfikacji generalnej. Jeśli Kajetanowicz miał zaatakować to tylko tutaj, bo ten odcinek był dłuższy niż dwa pozostałe łącznie. Kajetanowicz potwierdził swoją klasę i zwyciężył przed Grzesińskim i Brzezińskim. Bouffier był 4., Ratajczyk 8., Kuchar 9., a Butvilas 13. W klasyfikacji po czterech odcinakach specjalnych prowadził „Kajto” przed Grzesińskim i Chuchałą. Kuchar spadł z 5. na 6. pozycję, a Ratajczyk awansował z 8. na 7. miejsce.

2015.12.12_Rajd_Barbórka_(31)

Rafał Grzesiński.

OS 5 (PGE Narodowy) wygrał Ratajczyk, co pozwoliło mu w klasyfikacji łącznej przesunąć się aż o cztery pozycje na najniższy stopień podium, spychając Kuchara na 7. miejsce. Wracając do odcinka pod Stadionem Narodowym, to drugie miejsce zajął Kajetanowicz, a trzecie Grzesiński. Wielki pechowiec tego OS, gdy był przejeżdżany po raz pierwszy, czyli Brzeziński zajął 4. miejsce. Wspomniany wcześniej Kuchar był dopiero 17. ze stratą 8,81 sek.

2015.12.12_Rajd_Barbórka_(58)

Kajetan Kajetanowicz.

OS 6 (Autodrom Bemowo) zakończył się zwycięstwem Brzezińskiego przed Oleksowiczem i Marcinem Gagackim. Ratajczyk był 4., a pilnujący zwycięstwa w rajdzie Kajetanowicz – 5. Krótki odcinek niewiele zmienił w klasyfikacji generalnej. Cały rajd wygrał Kajetanowicz przed Grzesińskim, Ratajczykiem, Oleksowiczem i Chuchałą. Trochę poniżej oczekiwań zaprezentowali się Kuchar i Bouffier. Pierwszy utrzymywał się w klasyfikacji generalnej na miejscach 4.-7., zaś drugi na miejscach 6.-10. i gdyby nie kary oraz nieudany trzeci OS mógł walczyć o podium. Największym przegranym jest Brzeziński. Zwycięzca pierwszego OS przez awarię był na drugim OS stracił szanse na dobrą pozycję. Później był 2., 3., 4. i 1. Fantastyczne wyniki, gdyby nie ten feralny drugim OS. Brzeziński mógł pokusić się o niespodziankę, a tak pozostaje niedosyt i rozczarowanie. Grzesiński cały czas był na podium w klasyfikacji generalnej, a Ratajczyk oddał miejsce w czołowej trójce po drugim OS, ale po piątym wrócił do czołówki. Słabiej pojechał też Butvilas, który na pierwszych OS był 6. i 9., a później poza „dziesiątką”. Może jednak nie jest tak utalentowany, jak kreują go niektóre media. Kajetanowicz wygrywając rajd po raz trzeci z rzędu wyrównał osiągnięcie Mariana Bublewicza i Leszka Kuzaja. W sezonie 2015 na 123 odcinki specjalne na podium ukończył aż 108.

2015.12.12_Rajd_Barbórka_(57)

Kajetan Kajetanowicz.

Jeśli chodzi o łączny czas dwóch przejazdów pod Stadionem Narodowym to najlepszy był Kajetanowicz przed Ratajczykiem, Bouffierem, Grzesińskim i Chuchałą. Ten odcinek rozgrywano po raz pierwszy i trzeba przyznać, że nie był jakoś szczególnie widowiskowy. Pozwalał kierowcom na rozwijanie dużych prędkości, a następnie zmuszał do wyhamowania przed szykanami w postaci opon i beczek. Śliska asfaltowa nawierzchnia nie sprawiała kierowcom większych problemów i poza nielicznymi przypadkami raczej płynnie przemierzali cały dystans. Od strony organizacyjnej ciekawe było zasłonięcie wejścia na Dworzec Stadion i peron, aby uniemożliwić oglądanie rywalizacji bez zakupu biletów. Czasy bezpłatnych imprez odchodzą chyba w niepamięć, choć „zza płotu”, np. od strony Alei Zielenieckiej można było obserwować ten odcinek. Czy wróci w kolejnych latach trudno jednak powiedzieć.

 

53. Rajd Barbórka, 12 grudnia 2015 r., Warszawa, długość: 18,10 km, 6 odcinków specjalnych,

Klasyfikacja generalna:

  1. Kajetan Kajetanowicz / Jarosław Baran (Ford Fiesta) 16:20,16.
  2. Rafał Grzesiński / Mateusz Tutaj (Ford Fiesta VS) +00:08,01.
  3. Michał Ratajczyk / Jędrzej Szcześniak (Mitsubishi Lancer Evo IX) +00:08,29.
  4. Maciej Oleksowicz / Michał Kuśnierz (Ford Fiesta) +00:12,97.
  5. Wojciech Chuchała / Sebastian Rozwadowski (Subaru Impreza FF11) +00:16,04.
  6. Marcin Gagacki / Marcin Bilski (Mitsubishi Lancer Evo IX RS) + 00:20,66.
  7. Tomasz Kuchar / Daniel Dymurski (Ford Fiesta) +00:21,26.
  8. Grzegorz Grzyb / Robert Hundla (Ford Fiesta R5) +00:28,63.
  9. Jarosław Szeja / Marcin Szeja (Subaru Impreza STI) +00:32,42.
  10. Brayan Bouffier / Thibault De La Haye (Ford Fiesta) +0034,93.

…12. Dominykas Butvilas / Kamil Heller (Litwa; Subaru Impreza STI) +00:37,90.

… 63. Jakub Brzeziński / Grzegorz Olchawski (Ford Fiesta) +04:12,94.

… 68. Felix Baumgartner / Mihaela Schwartzenberg (Austria; Subaru Impreza) +06:43,11.

Sklasyfikowano 71 zawodników.

 

OS 2 (PGE Narodowy), 2,85 km, godz. 09:00

  1. Bouffier 02:22,04.
  2. Kajetanowicz +00:01,08.
  3. Chuchała +00:04,33.
  4. Ratajczyk +00:05,14.
  5. Grzesiński +00:05,15.

… 9. Butvilas +00:08,76.

… 10. Kuchar +00:09,12.

… 79. Baumgartner +04:34,95.

 

OS 5 (PGE Narodowy), 2,85 km, godz. 12:20

  1. Ratajczyk 02:22,87.
  2. Kajetanowicz +00:00,94.
  3. Grzesiński +00:03,00.
  4. Brzeziński +00:03,90.
  5. Chuchała +00:05,26.

… 12. Bouffier +00:06,87.

… 14. Butvilas +00:07,70.

… 17. Kuchar +00:08,81.

… 45. Baumgartner +00:23,61.

 

PGE Narodowy – łączny czas dwóch odcinków specjalnych:

  1. Kajetanowicz 4:46,93.
  2. Ratajczyk +00:03,12.
  3. Bouffier +00:04,85.
  4. Grzesiński +00:06,13.
  5. Chuchała +00:07,57.
  6. Grzyb +00:10,77.
  7. Oleksowicz +00:11,39.
  8. Gagacki +00:11,81.
  9. Butvilas +00:14,44.
  10. Tomaszek +00:14,86.

 

Źródła: własne, barborka.pl. RYŚ, Barbórka dla Kajetanowicza, „Przegląd Sportowy” z dnia 14 grudnia 2015 r., s. 38.

sobota, 18 marca 2017
Wystawa „Van Gogh Alive” na Stadionie Narodowym

W dniach 14 listopada 2015 r. – 14 lutego 2016 r. w Centrum Wystawowym przy Stadionie Narodowym zagościła wystawa multimedialna „Van Gogh Alive. The experience”.

Wystawa zawitała do Warszawy po odwiedzeniu Berlina, Szanghaju, Petersburga, Florencji i Singapuru, a w Polsce odwiedziła jeszcze Kraków. Nie była ona zwykłą wystawą, jaką można oglądać w muzeach. W folderach informacyjnych można było przeczytać, że „poszerza dotychczasową definicją słowa „wystawa”.

Źródło: vangoghalive.pl.

W pierwszej sali będącej niejako wprowadzeniem na kilku tablicach przedstawiono sylwetkę Van Gogha. Także na tablicach omówionych zostało kilkanaście najbardziej znanych obrazów artysty (m.in. Słoneczniki, Pokój van Gogha w Arles, Kawiarniany taras w nocy, Gwiaździsta noc nad Rodanem, Krzesło Vincenta z fajką, Autoportret z zabandażowanym uchem, Gwiaździsta noc, Wazon z irysami, Kościół w Auvers). Poza tym, przygotowano instalację, w której przedstawiono w rzeczywistych rozmiarach widok z obrazu Pokój van Gogha w Arles.

2015.12.05_Wystawa_Van_Gogh_(7)

Najważniejszą część wystawy stanowiła jednak główna sala, w której ponad trzy tysiące dzieł Van Gogha było wyświetlanych na wielkoformatowych ekranach, przy czym obrazy poruszały się, a wszystkiemu towarzyszyła znakomicie dobrana muzyka. Wystawa odeszła więc od charakterystycznych dla muzeów – ciszy, skupienia, sztywnej atmosfery czy braku możliwości dotykania eksponatów. Poza tym przeważała w niej chronologia, więc pokazywała historię ewoluującej twórczości artysty, nawiązując do różnych okresów jego życia, gdy malarz był związany z różnymi miastami (Tilburg, Haga, Paryż, Londyn, Etten, Drenthe, Antwerpia, Arles), a jednocześnie doskonale oddaje mit i tajemnicę, którymi owiane są życie i twórczość Van Gogha. Wystawa pokazuje pewną historię, z której można wyczytać samotność, smutek, ubóstwo, szaleństwo, chorobę, frustrację i brak zrozumienia. Takie chyba było życie wielkiego artysty.

2015.12.05_Wystawa_Van_Gogh_(1)

Vincent Willem van Gogh to holenderski malarz postimpresjonistyczny, który urodził się 30 marca 1853 r. w holenderskim Groot-Zundert w Brabancji, niedaleko Antwerpii, a zmarł 29 lipca 1890 r. w Auvers-sur-Oise, we Francji. Za życia była mało doceniany, a sławę zyskał dopiero po śmierci. Prawdopodobnie za życia sprzedał tylko jeden obraz (Czerwona winnica). Pod koniec I połowy XX wieku był uważany za jednego z największych i najbardziej rozpoznawalnych artystów w historii. Obecnie jest uważany za jednego z największych malarzy w historii.

2015.12.05_Wystawa_Van_Gogh_(5)

Pozycję van Gogha w świecie sztuki ugruntowała fundacja jego imienia, która przejęła rodzinną spuściznę artysty. Jego dorobek stanowi ponad 2 tys. dzieł (870 obrazów, 150 akwarel, 1000 rysunków i 133 szkiców listowych zawartych w ponad 600 listach). Ponad 600 obrazów mistrza znajduje się w kolekcjach publicznych, a 483 w muzeach europejskich (m.in. 210 w Muzeum Vincenta van Gogha w Amsterdamie, 23 w Musee d’Orsay w Paryżu, po 4 w National Gallery w Londynie i NY Carlsberg Glyptotek w Kopenhadze). Jedyny obraz, który (oficjalnie) znajduje się w Polsce to Gospodarstwa wśród drzew (ang. Farmhouses Among Trees). Można go oglądać w Muzeum Kolekcji im. Jana Pawła II w Warszawie.

Wystawa „Van Gogh Alive” potwierdza rosnące znaczenie Stadionu Narodowego jako miejsca organizacji różnego rodzaju przedsięwzięć, nie tylko sportowych. Potwierdza również, że zarządzający obiektem poszukuje różnych sposobów na zwiększanie dochodów, wykorzystując do tego sztukę i przestrzeń wokół stadionu. Podkreślić należy, że wystawy na stadionie stają się zjawiskiem powszechniejszym na Stadionie Narodowym („Pompeje. Życie w cieniu wulkanu”, „Dinozaury na żywo”, Oceanarium 3D).

 

Źródła: własne, vangoghalive.pl, pgenarodowy.pl, vggallery.com, pl.wikipedia.pl. Życie i twórczość: Van Gogh, Wydawnictwo Solis, Warszawa 2012.

 

Zdjęcia wykonano 5 grudnia 2015 r.

piątek, 03 marca 2017
Zwycięstwo nad Irlandią daje awans do UEFA Euro 2016!

W niedzielę 11 października 2015 r. reprezentacja Polski pokonała na Stadionie Narodowym reprezentację Irlandii 2:1 (2:1) i wywalczyła awans do finałów piłkarskich Mistrzostw Europy 2016. Bramki dla „Biało-Czerwonych” zdobyli Grzegorz Krychowiak i Robert Lewandowski.

Polacy przystępowali do meczu w lepszej sytuacji niż Irlandczycy, ponieważ nie musieli wygrywać za wszelką cenę. Awans do UEFA Euro 2016 dawało „Biało-Czerwonym” nie tylko zwycięstwo, ale także remis 0:0 i 1:1. Niepokoić mogła sytuacja zdrowotna w polskiej kadrze. Z powodu kontuzji w meczu z Irlandią nie mogli wystąpić Maciej Rybus, Tomasz Jodłowiec i Arkadiusz Milik. Dodatkowo, trener Nawałka zaskoczył kibiców i ekspertów wystawiając Pawła Olkowskiego w miejsce Jakuba Błaszczykowskiego.

Polska_-_Irlandia_(1)

Początek spotkania był bardzo nerwowy ze strony Polaków, którzy niewątpliwie czuli presję związaną z wagą spotkania, ale z drugiej strony goście bardzo agresywnie atakowali gospodarzy. Polacy starali się grać ostrożnie, a wręcz zachowawczo, co doprowadziło do kilku niecelnych podań. „W zasadzie pierwsza dogodna sytuacja dla Polski skończyła się golem.” (cyt. za: „Przegląd Sportowy”). W 13. minucie Kamil Grosicki uderzył piłkę w zamieszaniu podbramkowym w bramkarza i Polacy wywalczyli rzut rożny. Po dośrodkowaniu Grzegorz Krychowiak przyjął piłkę na dwudziestym metrze i oddał strzał w długi róg bramki. Piłkę uderzył nieczysto, ale Darren Randolph był zasłonięty i nie miał szans na skuteczną interwencję. Irlandzki bramkarz tylko odprowadził piłkę wzrokiem, a Polska objęła prowadzenie 1:0 i była już tylko o krok od awansu. Dla Krychowiaka był to drugi gol w trzydziestym występie w kadrze. Pierwszą bramkę strzelił także w eliminacjach UEFA Euro 2016, w wyjazdowym meczu z Gruzją. Poza tym, to była druga bramka „Krychy” na Stadionie Narodowym. Pierwszą zdobył w maju 2015 r. w finale Ligi Europy (Sevilla – Dnipro Dniepropietrowsk 3:2).

2015.10.11_Polska__Irlandia_(8)
Pole karne tuż przed zdobyciem gola przez Krychowiaka.

Irlandczycy odpowiedzieli natychmiast. W 14. minucie Michał Pazdan próbował zatrzymać Shane Longa i wyskoczył w powietrze, ale wysoko uniósł nogę i uderzył piłkarza rywali. Faul był, ale turecki sędzia Cüneyt Çakır popełnił błąd, bo podyktował rzut karny, a zdarzenie miało miejsce przed polem karnym. Inna sprawa, że Pazdan pospieszył się z reakcją, bo w pobliżu był Jakub Wawrzyniak, który również mógł przerwać akcję. Zagdanie polskiego sefensora zostało nazwane „Kung Fu Pazdan”. „Koszmary Pazdana wróciły, a ksywę rodem z azjatyckich filmów o sztukach walki otrzymał dwa lata temu podczas towarzyskiego meczu z Irlandią właśnie. Wtedy w środku pola brutalnie sfaulował dzisiejszego egzekutora - Waltersa. Od tamtego czasu mocno się zmienił, przestał grać wślizgiem.” (cyt. za: sportowefakty.wp.pl). Warto zaznaczyć, że nie były to najlepsze dni dla obrońcy Legii, bo ledwie kilka dni wcześniej był zamieszany w utratę dwóch goli w meczu ze Szkocją (2:2).

Polska_-_Irlandia_(11)
Jon Walters przygotowuje się do wykonania rzutu karnego.

W 16. minucie Jon Walters podszedł do piłki ustawionej na jedenastym metrze i silnym, płaskim strzałem pokonał Łukasza Fabiańskiego, który wyczuł intencje strzelca, ale zabrakło centymetrów do zatrzymania piłki. Irlandia doprowadziła więc do remisu 1:1, a Walters strzelił swoja ósmą bramkę w 37 występie w narodowych barwach.

Polacy prawie odpowiedzieli natychmiast, bo w zamieszaniu podbramkowym piłkę do bramki skierował Krzysztof Mączyński, tyle że na spalonym był Robert Lewandowski. Przez następnych dwadzieścia minut zamiast piłkarskiej finezji, kreatywności i polotu na boisku gościła zaciekła walka o każdy centymetr boiska. Z tego też powodu groźnych sytuacji było, jak na lekarstwo.

„W 24. minucie znów groźnie było w polu karnym Irlandczyków, kiedy Krzysztof Mączyński zakręcił piłką, ale ta nieznacznie przeleciała obok słupka.” (cyt. za: legionisci.com). Następnie w 35. minucie Grosicki oddał strzał z narożnika pola karnego mocno podkręcając piłkę, ale futbolówka tylko przeleciała obok słupka. Siedem minut później Polacy dopięli swego. Karol Linetty podał do Krzysztofa Mączyńskiego, który dośrodkował do Lewandowskiego. Najlepszy polski strzelec uprzedził Waltersa i z dwunastu metrów oddał strzał głową. Piłka przeleciała nad Séamusem Colemanem i wpadła do bramki strzeżonej przez Randolpha. Polska objęła prowadzenie 2:1 i takim wynikiem zakończyła się pierwsza połowa meczu. Strzelając tą bramkę Lewandowski został królem strzelców eliminacji UEFA Euro 2016. Z wynikiem 13 goli wyrównał rekord eliminacji należący do Davida Healy’ego z Irlandii Północnej, który taki wyniki osiągnął w eliminacjach UEFA Euro 2008. Po meczu Lewandowski był komplementowany przez irlandzkiego trenera Martina O’Neilla, który podkreślał, że „Lewy” strzelił 15 bramek w ostatnich 6 meczach w klubie i reprezentacji, prezentuje klasę światową i jest kandydatem do Złotej Piłki.

Polska_-_Irlandia_(15)
Irlandczycy wznawiają grę ze środka boiska po utracie drugiej bramki.

„Do niedzieli irlandzka obrona była najlepsza w grupie. Straciła zaledwie pięć goli. Niemcy, którzy miesiąc temu naszą rozmontowywali trzema podaniami, wbili jej tylko jednego, strzałem z trzydziestu metrów. Teraz do przerwy traciła dwa. Tyle, że gdyby strzeliła jeszcze jednego, to awansowałby do Euro.” (cyt. za: sportowefakty.wp.pl).

W drugiej połowie znowu była walka, walka i jeszcze raz walka. Dużo gry siłowej, dużo wślizgów i chwilami walki wręcz. „W 50. minucie z lewej strony boiska dośrodkował Jakub Wawrzyniak, ale niecelny strzał głową oddał Michał Pazdan.” (cyt. za: 90minut.pl) „lecz jego główka nie leciała nawet w światło bramki” (cyt. za: legionisci.com). „Chwilę później Robbie Brady podał do Glenna Whelana, który zdecydował się na uderzenie sprzed pola karnego, lecz piłkę po odbiciu od Linettego złapał Łukasz Fabiański. W 57. minucie strzał z daleka oddał Robbie Keane, jednak uderzenie było bardzo nieudane.” (cyt. za: 90minut.pl). W 63. minucie na boisku pojawił się Błaszczykowski. Było to jego 74. występ i „pod tym względem jest rekordzistą wśród piłkarzy powołanych na spotkania ze Szkocją i Irlandią.” (cyt. za: „Przegląd Sportowy”). Minutę później Grosicki po podaniu od Lewandowskiego (według innych źródeł – od Krychowiaka) obrócił się z piłką na piętnastym metrze i upadając oddał strzał, po którym piłkę złapał Randolph. W 72. minucie Jakub Błaszczykowski wbiegł między trzech obrońców i znakomicie podał do Lewandowskiego, który przyjął piłkę na szesnastym metrze, ale Coleman zdążył ją wybić. „W 76. minucie sprzed pola karnego uderzył Lewandowski, ale futbolówka poleciała obok słupka. W odpowiedzi także niecelny strzał oddał Aiden McGeady.” (cyt. za: 90minut.pl). W 81. minucie po dośrodkowaniu Aidena McGeady’ego (wprowadzony na boisko za Glenna Whelana w 58 min.) strzał głową oddał niepilnowany Richard Keogh (John O’Shea – według sportowefakty.wp.pl), ale Fabiański na raty złapał piłkę. Gdyby Irlandczycy strzelili gola na 2:2, to oni pojechaliby do Francji, dlatego tak bardzo żałowali niewykorzystania tej sytuacji. Cztery minuty później Grociski wyłożył piłkę na szesnastym metrze Krychowiakowi, ale strzał zupełnie mu nie wyszedł. Źle uderzył w piłkę, obrońca mu przeszkadzał i piłka poleciała wysoko nad poprzeczką.

W końcowych minutach ciężar gry wziął na siebie Lewandowski, który umiejętnie przetrzymywał piłkę i dosłownie - dawał faulować się gościom, co pozwalało zyskiwać cenne sekundy. Sędzia doliczył aż pięć minut. W pierwszej minucie O’Shea powalił Lewandowskiego i obejrzał drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę. W czwartej minucie Sławomir Peszko podał do Błaszczykowskiego, który dośrodkował w Lewandowskiego. Polskiemu napastnikowi niewiele zabrakło, aby uderzyć piłę. Wyniki spotkania nie zmienił się, co oznaczało, że Polska awansowała do UEFA Euro 2016 i po raz trzeci z rzędu zagra podczas turnieju finałowego Mistrzostw Europy!

Oficjalne statystyki UEFA z tego meczu potwierdzają, że gospodarze mieli przewagę – w posiadaniu piłki (55% - 45%), oddanych strzałach (16:6), strzałach celnych (5:3), faulach (23:21), spalonych (4:1), podaniach (322:243), celnych podaniach (255:173) i skuteczności podań (79,19% - 71,19%). Irlandczycy mogli pochwalić się większą liczbą żółtych (4:2) i czerwonych (1:0) kartek. Jedynie w liczbie rzutów rożnych był remis (4:4).

Polska_-_Irlandia_(22)

Polska_-_Irlandia_(24)

Polska_-_Irlandia_(25)

Polska_-_Irlandia_(26)

Polska_-_Irlandia_(27)

W eliminacjach do UEFA Euro 2016 wystąpiło 28 polskich piłkarzy, a 14 kolejnych zasiadło co najwyżej na ławce rezerwowych. Tylko dwóch Polaków wystąpiło we wszystkich dziesięciu meczach eliminacyjnych – Krychowiak i Lewandowski, ale tylko ten pierwszy rozegrał wszystkie mecze od pierwszej do ostatniej minuty. Dziewięć meczy rozegrało czterech piłkarzy – Glik, Szukała, Grosicki i Milik. We wszystkich dziesięciu meczach na ławce rezerwowych siedziało dwóch piłkarzy – Artur Boruc i Thiago Cionek. Mecz z Irlandią był 19 pod wodzą Adama Nawałki (9 zwycięstw, 7 remisów, 3 porażki i bramki 41:16).

Warto jeszcze zauważyć, że 11 października po raz czwarty okazał się szczęśliwą kartką w kalendarzu polskiej reprezentacji. Tego dnia w 2006 r. Polska pokonała Portugalię (2:1, el. Euro 2008), w 2008 r. Czechy (2:1, el. MŚ 2010), a w 2010 r. Niemcy (2:0, el. Euro 2016).

---------------------------------------------

Irlandia zakończyła rywalizację grupową na trzecim miejscu i o awans do UEFA Euro 2016 musiała walczyć w barażach, w których wyeliminowała Bośnię i Hercegowinę (1:1, 2:0).


11 października 2015 r., godz. 20:45 – Warszawa, Stadion Narodowy (PGE Narodowy)

X kolejka grupy „D” eliminacji UEFA Euro 2016

Polska 2-1 Irlandia

Bramki: Grzegorz Krychowiak (13 min.) i Robert Lewandowski (42 min.) – Jon Walters (16 min., rzut karny).

Polska: 22. Łukasz Fabiański – 20. Łukasz Piszczek, 15. Kamil Glik, 21. Michał Pazdan, 14. Jakub Wawrzyniak – 7. Paweł Olkowski (63 min., 16. Jakub Błaszczykowski), 8. Grzegorz Krychowiak, 10. Karol Linetty, 5. Krzysztof Mączyński (78 min., 4. Łukasz Szukała), 11. Kamil Grosicki (85 min., 17. Sławomir Peszko) – 9. Robert Lewandowski.

Rezerwowi, którzy nie zagrali: Wojciech Szczęsny, Artur Boruc – Thiago Cionek, Artur Jędrzejczyk, Piotr Zieliński, Bartosz Kapustka, Sebastian Mila, Artur Sobiech, Ariel Borysiuk.

Trener: Adam Nawałka.

Irlandia: 23. Darren Randolph - 2. Séamus Coleman, 5. Richard Keogh, 4. John O'Shea, 19. Robbie Brady – 14. Jon Walters, 8. James McCarthy, 6. Glenn Whelan (58 min., 7. Aiden McGeady), 21. Jeff Hendrick, 11. James McClean (73 min., 20. Wes Hoolahan) – 9. Shane Long (55 min., 10. Robbie Keane).

Rezerwowi, którzy nie zagrali: David Forde, Rob Elliot – Marc Wilson, David Meyler, Daryl Murphy, Cyrus Christie, Paul McShane, Darron Gibson, David McGoldrick.
Trener: Martin O’Neill (Irlandia Północna).

żółte kartki: Glik (74 min., za faul), Peszko (87 min., za niesportowe zachowanie) – O'Shea (19 min. i 90+2 min., obie za faule), Whelan (45+1 min., za faul), Walters (90+5 min., za faul).

czerwona kartka: John O'Shea (90+2 min., za drugą żółtą).

sędziowali: Cüneyt Çakır jako sędzia główny, Bahattin Duran i Tarik Ongun jako sędziowie liniowi, Huseyin Gocek i Baris Simsek jako dodatkowi sędziowie asystenci oraz Cem Satman (wszyscy Turcja) jako sędzia techniczny.

temperatura: 4C.

widzów: 57 497.


Źródła: własne, 90minut.pl, polsatsport.pl, sport.pl, eurosport.onet.pl, legionisci.com, sportowefakty.wp.pl. „Przegląd Sportowy” z dnia 12 października 2015 r., s. 1-11.

czwartek, 02 marca 2017
Komunikacją miejską na mecz Polska – Irlandia

Przed meczem Polska – Irlandia (11 października 2015 r.) w warszawskiej komunikacji miejskiej pojawiły się plakaty o treści „Aby iść na mecz potrzebny jest… bilet. To nic nadzwyczajnego”. Plakat miał zachęcić do korzystania z komunikacji miejskiej zwłaszcza, że organizator meczu, czyli PZPN zapewnił, że posiadacze biletów na mecz byli uprawnieni do bezpłatnych przejazdów w obrębie pierwszej strefy biletowej ZTM.

Takie działania organizatora meczu i władz miasta jest zrozumiałe, ponieważ korzystanie przez kibiców z komunikacji miejskiej, a nie prywatnych samochodów zmniejsza korki i przyczynia się do sprawnego opuszczenia przez kibiców okolic stadionu po zakończeniu meczu. W przypadku Stadionu Narodowego dodatkowym ułatwieniem komunikacyjnym jest zlokalizowana w pobliżu stacji metra „Stadion Narodowy”.

Plakat FA CUP 1929

Bezpłatne przejazdy komunikacją w dniu meczu dla posiadaczy biletów nie są w Polsce niczym nowym i pojawiają się przy okazji niektórych meczów gromadzących sporą widownię. Co ciekawe, zachęcanie do korzystania z komunikacji miejskiej ma niemal stuletnią tradycję. W Muzeum Transportu w Londynie znajduje się plakat, którym zachęcano do skorzystania z metra jako środka transportu na finał pucharu Anglii. Mecz Bolton Wanderers – Portsmouth rozgrywano na legendarnym stadionie Wembley… 29 kwietnia 1929 r. Inna sprawa, że Wembley Park jest położony na obrzeżach miasta i najłatwiej dotrzeć do niego właśnie metrem. Tak jest obecnie, a kilkadziesiąt lat temu, biorąc pod uwagę rozwój miasta i komunikacji, zapewne metro znacznie skracało czas dotarcia na obiekt.

 

Źródła: własne, pgenarodowy.pl, ztm.waw.pl.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 8
| < Październik 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31          
Tagi