Wpisy z tagiem: Stadion Narodowy

czwartek, 15 września 2016
Najwyższe zwycięstwa w historii reprezentacji Polski w piłce nożnej

Zwycięstwo Polski nad Gibraltarem 8:1 na Stadionie Narodowym było jednym z najwyższych w historii reprezentacji Polski w piłce nożnej.

W dotychczasowej historii reprezentacja Polski aż szesnaście razy wygrywała różnicą sześciu goli. Tylko trzy razy zwycięstwo nastąpiło poza granicami kraju. Natomiast spośród trzynastu zwycięstw w Polsce aż cztery nastąpiły w Warszawie. Osiem z tych wygranych nastąpiło w meczach rangi mistrzowskiej, czyli eliminacjach lub samym turnieju. Tylko dwie reprezentacje zostały dwukrotnie zbite różnicą co najmniej sześciu goli – Gibraltar i Finlandia.

Najwyższe zwycięstwo nastąpiło w 2009 r. w Kielcach nad San Marino. To jedyny oficjalny mecz, w którym reprezentacja Polski zdobyła dwucyfrową liczbę bramek. Co ciekawe, mecz odbył się zaledwie kilka dni po fatalnej wyjazdowej wpadce 2:3 z Irlandią Północną. Kadrowicze zagrali dla ówczesnego trenera kadry Leo Beenhakkera, ale wygrana miała tylko wymiar symboliczny, bo reprezentacja i tak nie awansowała na mundial w RPA. W czołówce najwyższych wygranych jest też rozgromienie Azerbejdżanu 8:0 na stadionie Legii. Wtedy kadra Pawła Janasa awansowała jednak na mundial w Niemczech.

Printscren_POL_-_SNM_10.0

Printscreen z relacji telewizyjnej z meczu Polska – San Marino 10:0.

Źródło: wykop.pl.

 

Wygrane (różnicą minimum sześciu goli):

Polska – San Marino 10:0 (4:0), 01.04.2009, Kielce, el. MŚ,

Polska – Norwegia 9:0 (3:0), 04.09.1963, Szczecin,

Polska – Turcja 8:0 (2:0), 24.04.1968, Chorzów

Polska – Azerbejdżan 8:0 (3:0), 26.03.2005, Warszawa, el. MŚ,

Polska – Luksemburg 8:1 (3:0), 20.04.1969, Kraków, el. MŚ,

Polska – Gibraltar 8:1 (4:0), 07.09.2015, Warszawa, el. ME,

Kanada – Polska 1:8 (0:2), 06.07.1975, Montreal,

Polska – Finlandia 7:0 (6:0), 24.10.1965, Szczecin, el. MŚ

Polska – Haiti 7:0 (5:0), 19.06.1974, Monachium, MŚ

Polska – Stany Zjednoczone 7:0 (4:0), 26.03.1975, Poznań,

Gibraltar – Polska 0:7 (0:1), 07.09.2014, Faro (Portugalia), el. ME,

Polska – Finlandia 7:1 (3:1), 08.08.1926, Poznań,

Polska – Łotwa 6:0 (3:0), 26.10.1930, Warszawa,

Polska – Irlandia 6:0 (3:0), 22.05.1938, Warszawa,

Polska – Malta 6:0 (1:0), 15.11.1981, Wrocław, el. MŚ,

Wyspy Owcze – Polska 0:6 (0:4), 21.02.2004, San Fernando (Hiszpania).

Niestety oprócz wysokich zwycięstw były też wysokie porażki. Reprezentacja Polski siedmiokrotnie przegrywała różnicą siedmiu goli i zawsze były to mecze wyjazdowe. Po dwa razy reprezentacja przegrywała z Jugosławią (oba mecze w Belgradzie) i Węgrami. Co ciekawe sześć porażek nastąpiło do 1960 r., a kolejna po pięćdziesięciu latach, gdy Franz Smuda zdecydował się na ofensywne ustawienie z ówczesnymi mistrzami Europy, czyli Hiszpanią. Wszystkie mecze były meczami towarzyskimi.

ESP_-_POL_6.0

Hiszpania – Polska 6:0.

Źródło: newsweek.pl.

Przegrane (różnicą minimum sześciu goli):

Dania – Polska 8:0 (4:0), 26.06.1948, Kopenhaga,

Jugosławia – Polska 9:3 (5:0), 06.09.1936, Belgrad,

Węgry – Polska 8:2 (4:2), 10.07.1949, Debreczyn,

Jugosławia – Polska 7:1 (7:0), 19.10.1947, Belgrad,

ZSRR – Polska 7:1 (4:0), 19.05.1960, Moskwa,

Hiszpania – Polska 6:0 (2:0), 08.06.2010, Murcja,

Węgry – Polska 6:0 (2:0), 27.05.1951, Budapeszt.

Wprawdzie mówi się, że nie ma już słabych drużyn, to w XXI wieku Polska pięciokrotnie wygrała i raz przegrała różnicą minimum sześciu goli. Pojawia się więc pytanie, kiedy do w/w listy dopiszemy kolejne mecze?

 

Źródła: własne, pl.wikipedia.org, wykop.pl, newswek.pl. A. Bugajski, Polska czeka na rekord, „Przegląd Sportowy” z dnia 7 września 2015 r., s. 4.

wtorek, 13 września 2016
Pogrom Gibraltaru

W rozegranym na Stadionie Narodowym w poniedziałek 7 września 2015 r. meczu eliminacji UEFA Euro 2016, Polska pokonała Gibraltar 8:1 (4:0). Pod dwa gole zdobyli Kamil Grosicki, Robert Lewandowski i Arkadiusz Milik, a po jednym Jakub Błaszczykowski i debiutant – Bartosz Kapustka.

W porównaniu ze spotkaniem z Niemcami zmiany były tylko dwie. Obie wymuszone - kontuzjowanego Łukasza Piszczka zastąpił Paweł Olkowski, a Jakub Błaszczykowski wrócił do podstawowego składu kosztem Tomasza Jodłowca.” (cyt. za: eurosport.onet.pl).

 Polska - Gibraltar 8:1 (8)

Od pierwszego gwizdka litewskiego sędziego Gediminas Mažeika Polacy uzyskali przewagę. „Już w 1. minucie po dośrodkowaniu Kamila Grosickiego z rzutu rożnego Łukasz Szukała główkował z kilku metrów i Jordan Perez obronił piłkę nogami.” (cyt. za: 90minut.pl). Jeszcze groźniejszą akcję Polacy stworzyli w siódmej minucie. Wtedy Robert Lewandowski podał piłkę do Jakuba Błaszczykowskiego, a ten do Arkadiusza Milka, który z kilku metrów strzelił obok słupka. Po chwili Polska prowadziła 1:0. Lewandowski dośrodkował a Grosicki strzelił bramkę głową po strzale z sześciu metrów. Po upływie siedmiu minut Polacy podwyższyli prowadzenia (2:0). Grosicki przejął piłkę na dwudziestym metrze, wbiegł w pole karne i delikatną podcinką przerzucił piłkę nad bramkarzem. W ten oto sposób w 31. występie w kadrze narodowej Grosicki zdobył czwartą bramkę (wszystkie w meczach z Gibraltarem).

Trzy minuty później strzałem z dwudziestu metrów Lewandowski podwyższył na 3:0. Po upływie kolejnych trzech minut długa piłka trafiła do „Lewego”, który pospieszył się ze strzałem. Oddał uderzenie z około jedenastu metrów, a Perez strącił piłkę nad poprzeczkę. Następnie Szukała główkował tuż obok słupka, a w kolejnej akcji podał spod linii końcowej do Grosickiego, który z pola karnego oddał strzał też obok słupka. „W 25. minucie refleksem znów wykazał się Perez, broniąc nogą płaski strzał Arkadiusza Milika. Po drugiej stronie boiska Liam Walker kopnął z dwudziestu kilku metrów wprost w ręce Łukasza Fabiańskiego.” (cyt. za: 90minut.pl)

Polska - Gibraltar 8:1 (8)

W 27. minucie chyba trochę zbyt samolubnie zachował się Milik. Oddał strzał zza „szesnastki” nad poprzeczką. Dwie minuty później Polska prowadziła już 4:0! Strzał Milika odbił bramkarz gości, ale piłka wróciła do napastnika, który odegrał ją wzdłuż bramki, a Lewandowski z najbliższej odległości skierował piłkę do bramki Gibraltaru. W 37. minucie Polacy powinni strzelić kolejnego gola. Grosicki oddał strzał z narożnika pola karnego, Perez odbił piłkę, która trafiła w Milika i przeleciała obok słupka. Szkoda, że Milik nie spodziewał się takiej piłki, bo gdyby ją przyjął, to z pewnością strzeliłby gola. Trzy minuty później Lewandowski podał do Błaszczykowskiego, który z pola karnego oddał strzał wprost w bramkarza. Pierwsza połowa zakończyła się pewnym i zasłużonym czterobramkowym prowadzeniem Polaków.

W przerwie na murawę weszli Przemysław Saleta i Tomasz Adamek, którzy promowali swoją walkę zaplanowaną na 26 września 2015 r. Drugą połowę Polacy mogli rozpocząć fantastycznie niczym bokser, który zadaje mocny cios tuż po rozpoczęciu kolejnej rundy. Już w dwunastej sekundzie Lewandowski przejął piłkę i znalazł się w sytuacji „sam na sam” z bramkarzem, ale jego strzał bramkarz odbił na rzut rożny. Po drugiej stroni boiska goście poczynali sobie coraz pewniej, głównie za sprawą Walkera. „Najpierw uderzył niecelnie, a potem jego strzał zablokował Szukała i piłka spadła wprost w ręce Fabiańskiego.” (cyt. za: 90minut.pl). W 54. minucie na próbę z dalszej odległości zdecydował się Anthony Bardon, a Fabiański na raty złapał piłkę. Najwidoczniej „Biało-Czerwoni” uznali, że wystarczy popisów gości, bo dwie minuty później Grzegorz Krychowiak podał w pole karne do Milika, który z kilku metrów strzałem prawą (!) nogą podwyższył wynik na 5:0.

W 58. minucie Lewandowski został sfaulowany przez Erina Barnetta w polu karnym, a sędzia bez wahania wskazał na „wapno”. Do wykonania rzutu karnego przewidzianych było czterech piłkarzy, ale nie było wśród nich Błaszczykowskiego. Grosicki zaproponował (walczącemu o koronę króla strzelców eliminacji) Lewandowskiemu, aby „jedenastkę” wykonywał wracający po kontuzji Błaszczykowski. Tak też się stało, a „Kuba” zrewanżował się kolegą za zaufanie pewnym strzałem. 6:0 dla Polski!

Polska - Gibraltar 8:1 (8)

Jakub Błaszczykowski przygotowuje się do wykonania rzutu karnego…

…i odbiera gratulacje po zdobyciu bramki!

W 72. minucie Grosicki dośrodkował w pole karne z narożnika boiska, a Milki lewą nogą podwyższył wynik na 7:0. Po upływie minuty Polska prowadziła już 8:0! Grosicki podał wzdłuż pola karnego, a debiutujący w kadrze Kapustka skutecznie uderzył piłkę po wślizgu. W 75. minucie Joseph Chipolina oddał strzał z jedenastu metrów, ale Fabiański z trudem odbił piłkę. Trzy minuty później Kyle Casciaro oddał strzał po ziemi z narożnika pola karnego, a „Fabian” złapał piłkę. Trzeciego ostrzeżenia już nie było. Jake Gosling, po podaniu Casciaro,  pięknie wbiegł w pole karne między polskich obrońców i zdobył honorową bramkę dla gości. W ten sposób Polacy zostali ukarani za rozprężenie w ostatnich minutach. Przy bramce zawinił cały blok defensywny, ale zaczęło się od Sebastiana Mili, który wbiegł na boisko i tak szukał sobie miejsca, że nie przeciął podania gości. Do końca meczu nic się nie zmieniło.

Gibraltarczycy wracają na własną połowę po zdobyciu honorowej bramki.

Meczowe statystyki wyraźnie wskazują na przewagę polskiej reprezentacji w posiadaniu piłki (62% - 38%), liczbie strzałów (28:10), celnych strzałów (16:6), niecelnych strzałów (7:2), zablokowanych strzałów (5:2), rzutów rożnych (11:5), spalonych (4:3), fauli (9:5), podań (574:288) i celnych podań (507:230). Szkoda tylko straconej bramki.

 

7 września 2015 r., godz. 20:45 – Warszawa, Stadion Narodowy (PGE Narodowy)

VIII kolejka eliminacji UEFA Euro 2016, Grupa „D”

Polska 8-1 Gibraltar

Bramki: Kamil Grosicki 2 (8 min. i 15 min.), Robert Lewandowski 2 (18 min. i 29 min.), Arkadiusz Milik 2 (56 min. i 72 min.), Jakub Błaszczykowski (59 min. – z rzutu karnego), Bartosz Kapustka (73 min.) – Jake Gosling (87 min.).

Polska: 22. Łukasz Fabiański – 14. Paweł Olkowski (87 min., 18. Sebastian Mila), 4. Łukasz Szukała, 15. Kamil Glik, 13. Maciej Rybus – 16. Jakub Błaszczykowski (62 min., 10. Bartosz Kapustka), 5. Krzysztof Mączyński, 8. Grzegorz Krychowiak, 7. Arkadiusz Milik, 11. Kamil Grosicki – 9. Robert Lewandowski (66 min., 19. Piotr Zieliński).

Rezerwowi, którzy nie weszli na boisko: 1. Wojciech Szczęsny, 12. Artur Boruc, 20. Przemysław Tytoń, 2. Thiago Cionek, 3. Artur Jędrzejczyk, 6. Tomasz Jodłowiec, 17. Sławomir Peszko, 21. Kamil Wilczek, 23. Ariel Borysiuk.

Trener: Adam Nawałka.

Gibraltar: 1. Jordan Perez – 20. Jean-Carlos Garcia, 15. Erin Barnett, 6. Roy Chipolina, 3. Joseph Chipolina – 7. Lee Casciaro (79 min., 12. Jeremy Lopez), 17. Anthony Bardon, 10. Liam Walker, 19. Jamie Coombes (46 min., 9. Kyle Casciaro), 11. Jake Gosling – 18. John-Paul Duarte (68 min., 2. Jamie Bosio).

Rezerwowi, którzy nie weszli na boisko: 23. Liam Neale, 13. Jamie Robba, 4. John Sergeant, 5. Ryan Casciaro, 8. Jayce Mascarenhas-Olivero, 14. Jesse Victory, 16. Justin Rovegno, 21. Robert Guilling, 22. Michael Yome.

Trener: Jeff Wood.

kartki: brak.

sędziowali: Gediminas Mažeika jako sędzia główny, Vytautas Šimkus i Vytenis Kazlauskas jako sędziowie liniowi, Aleksandr Radius jako sędzia techniczny oraz Nerijus Dunauskas i Jurij Paškovskij (wszyscy Litwa) jako dodatkowi sędziowie asystenci.

widzów: 27 763.

 

Źródła: własne, 90minut.pl, uefa.com, sportowefakty.wp.pl, eurosport.onet.pl, sport.pl.

środa, 27 lipca 2016
Plac budowy, ale co dalej?

Pod takim tytułem przygotowałem w 2008 r. wpis, który nie został wtedy opublikowany, ale częściowo pozostaje aktualny. Wprawdzie stadiony, o których mowa w tym wpisie – albo zostały wybudowane albo zmodernizowane, to jednak w dalszym ciągu zasadne są pytania o zarządzanie stadionami i wykorzystywanie ich przestrzeni w sposób zmniejszający koszty utrzymania.

 

W Polsce aktualnie trwa gorączkowe budowanie stadionów, choć patrząc na leniwe tempo prac można mieć wątpliwości, czy budowanie jest rzeczywiście „gorączkowe”. Tylko czy ktokolwiek zastanowił się co będzie się działo na tych stadionach po ich wybudowaniu?

Bez cienia wątpliwości można powiedzieć, że piłkarska Polska przypomina jeden wielki plac budowy. Priorytetem są stadiony przeznaczone na Euro 2012. Nowe stadiony budowane są w Warszawie, Gdańsku, Wrocławiu a przebudowie podlegają Stadion Śląski (o ile mi wiadomo nie zakończył się jeszcze etap planowania) oraz stadiony Lecha i Wisły, gdzie prace są najbardziej zaawansowane. Dodatkowo nowy stadion buduje Legia a także Zagłębie Lubin, choć Dialog Arena wkroczyła w ostatnią fazę budowy. Inwestycje i remonty zapowiadają również inne kluby (Jagiellonia, Widzew, Cracovia, Hutnik Kraków, Zagłębie Sosnowiec Polonia Bytom, Wisła Płock) a nawet Korona Kielce, która może pochwalić się najładniejszym polskim stadionem.

Budowa_Stadionu_Narodowego_(WP)

Budowa Stadionu Narodowego.

Źródło: wiadomosci.wp.pl.

Wydaje się, że wszytko idzie w dobrym kierunku a Euro 2012 zostanie w Polsce zorganizowane. Najważniejsze, czyli stadiony zostaną wybudowane a w najgorszym wypadku pojawią się kilkumiesięczne opóźnienia. Zabraknie jednak zapowiadanych zmian w infrastrukturze – nowych dróg, lotnisk czy hoteli.

Korci mnie jednak, aby zadać pytanie o wykorzystanie nowych stadionów po zakończeniu Euro. Oczywiście, to nie będą supernowoczesne stadiony i nie będą wyznaczały nowych trendów jak swego czasu Arena „A” czy Arena auf Schalke (Veltins Arena). W większości będą to nowoczesne stadiony odpowiadające standardom UEFA. Zastanawiam się czy Polska, a dokładniej miasta, w których powstają nowe stadiony, będą próbowały wykorzystać koniunkturę i starać się o organizację innych imprez, niekoniecznie piłkarskich. Stadiony będą utrzymywały się z organizacji np. koncertów muzycznych. Na Narodowym zapowiada się na fascynujące zawody FMX i być może mecze rugby i futbolu amerykańskiego.  

W 2006 roku w Wielkopolsce zorganizowane zostały Mistrzostwa Europy do lat 19, mimo że żaden ze stadionów nie był nawet europejskim średniakiem. W ciągu najbliższych lat sytuacja zmieni się a stadiony będą pozwalały na organizację dużych imprez. Prezydent Poznania już dawno zapowiedział starania o finał Pucharu UEFA, ale kto nie chciałby zobaczyć finału Ligi Mistrzów na Stadionie Narodowym? Choć przyznam, że nie wiem, czy Narodowy będzie spełniał wymogi UEFA w tym zakresie. Mecze eliminacyjne Polaków do Euro i mundialu nie zaspokoją wszystkich potrzeb, dlatego (przynajmniej w początkowym okresie po wybudowaniu) należy starać się o organizację turniejów eliminacyjnych bądź samych mistrzostw juniorów, meczów sparingowych reprezentacji i być może spotkań, które muszą być rozgrywane na terenie neutralnym (we wrześniu 2008 r. Gruzja grała z Irlandią w Gelsenkirchen, choć Legia była gotowa udostępnić swojego stadionu). Należy pamiętać, że po upływie kilku lat stadiony stracą swoją nowoczesność a UEFA będzie szukała innych regionów wymagających wsparcia. Rozbudowy infrastruktury piłkarskiej wymaga nie tylko Polska i Ukraina, ale także Rumunia, Słowacja, Węgry czy państwa byłej Jugosławii.

Oczywiście dużo będzie zależało od przygotowania, zorganizowania i przebiegu Euro 2012, ale w dzisiejszym świecie, kto nie myśli perspektywicznie, ten stoi w miejscu. Wybudowanie stadionu to jedno zagadnienie a drugie i nie mniej ważne to utrzymanie go. Warto już teraz, gdy stadiony jeszcze nie powstały, pomyśleć o tym i odpowiednio zaplanować, żeby nie okazało się, że stadiony są deficytowe.     

Budowa_Stadionu_Miejskiego_w_Białymstoku

Budowa Stadionu Miejskiego w Białymstoku.

Źródło: bialystok.sport.pl.

Największe emocje (głownie z uwagi na pojemność, koszty i zainteresowanie opinii publicznej) budzą stadiony, które były arenami UEFA Euro 2012. Zdecydowanie najlepiej wiedzie się Stadionowi Narodowemu. Najdroższy obiekt, na którym nie gra żaden klub, szybko dorobił się miana prestiżowego i wielofunkcyjnego. Na Stadionie odbywają się spektakularne i zróżnicowane imprezy, jak otwarcie siatkarskich mistrzostw świata, zawody żużlowe, czy windsurfingowe. Obiekty jest oczywiście miejscem koncertów, wystaw, targów i licznych małych imprez. Przestrzenie biurowe są wykorzystywane niemalże w całości. Poza tym, Stadion jest miejscem rozgrywania meczów reprezentacji Polski w piłce nożnej i finału Pucharu Polski. Dużym wyróżnieniem była organizacja finału Ligi Europy 2015, a zarządzający mają kolejne pomysły na potwierdzenie wielofunkcyjności obiektu. Stadion podobno zaczął zarabiać na siebie, ale widać, operator obiektu ma pomysł na jego ciągłe wykorzystywania i co jakiś czas prezentuje kolejne pomysły i kolejne imprezy, które mogłyby przyciągnąć kibiców. Dodatkowo, w ten sposób buduje odpowiednią markę obiektu, podsycając medialne zainteresowanie obiektem.

Na pozostałych obiektach jest dużo, dużo gorzej. Ich potencjał, usytuowanie i zainteresowanie medialne są mniejsze, co na pewno przekłada się na wykorzystywanie obiektu. O ile w Warszawie wszystkie (albo prawie wszystkie) loże są wykorzystywane, to na pozostałych polskich arenach UEFA Euro 2012 tak nie jest. Wykorzystywanie obiektów przez kluby sprawia, że w przeciwieństwie do Narodowego, terminarz ich dostępności jest znacznie uboższy. Poza meczami klubowymi i reprezentacyjnymi działo się na nich stosunkowo niewiele. W Poznaniu jeszcze przed Euro był koncert Stinga i zawody Red Bull FMX. W Gdańsku odbyły się liczne towarzyskie mecze Lechii Gdańsk (z Metalistem Charków, VfL Wolfsburg, Schalke 04) i w ramach Super Meczu z Barceloną i Juventusem. Poza tym, stadion gości koncerty i mniejsze imprezy. Najgorzej jest chyba we Wrocławiu. Walka Kliczko – Adamek, koncert Queen, turniej towarzyski Polish Masters Cup 2012 (PSV Eindhoven, Benfica Lizbona, Athletic Bilbao, Śląsk Wrocław), Super Mecz (Śląsk – Borussia Dortmund), finał PLFA i impreza Monster Truck’ów to trochę mało jak na kilka lat. Prawie każda z nich (jak wynikało z doniesień medialnych) przynosiła straty. Na stadionie zmieniał się operator i chyba nie ma pomysłu na wykorzystywanie obiektu w dłuższej perspektywie czasowej.

Pozostałe obiekty radzą sobie w miarę możliwości, a że są głównie obiektami miejskimi, to miasta organizują na nich swoje imprezy. Poza tym, co jakiś czas pojawiają się imprezy komercyjne. W przyszłym roku na mniejszych obiektach odbędą się Mistrzostwa Europy do lat 17, ale liczymy na kreatywność zarządzających obiektami. Polskim obiektom UEFA Euro 2012 dalej będziemy się przyglądali.

 

Źródła: własne, gazeta.pl, bialystok.sport.pl, wiadomosci.wp.pl, zaglebie-lubin.pl, legia.com, stadiony.net.

środa, 13 lipca 2016
Recepcja główna Stadionu Narodowego (lipiec 2015)

Recepcja główna Stadionu Narodowego jest istotnym miejscem obiektu. To właśnie tutaj można uzyskać informacje na temat imprez organizowanych na Stadionie, a także korzystania z licznych atrakcji dostępnych prawie codziennie. To tutaj można kupić bilety na niektóre imprezy, jak również kupić pamiątki związane ze Stadionem, czy też skorzystać z fotobudki. Dodatkowo, to właśnie z recepcji głównej rozpoczyna się zwiedzanie stadionu, a także zwiedzanie wystaw, które znajdują się na terenie Stadionu.

W recepcji jest także (a jakżeby inaczej!) całkiem spora makieta Stadionu Narodowego i przekrój trybun obiektu. Poza tym są też stoliki i krzesełka do siedzenia.

2015.07.16_Recepcja_Stadionu_Narodowego_(5)

Wśród pamiątek uwagę, zwłaszcza kibiców w wieku 30+, zwracają figurki kibiców – bohaterów polskich komiksów i kreskówek (Tytus, Romek i A’Tomek, Bolek i Lolek, Reksio). Przynoszą one nostalgiczne przeniesienie do czasów PRL, ale chyba 19 zł za figurkę to jednak wygórowana cena. Niemniej jednak, trzeba pogratulować takiego pomysłu na gadżet związany ze Stadionem Narodowym.

2015.07.16_Recepcja_Stadionu_Narodowego_(4)

Znaczącą atrakcją recepcji głównej w lipcu 2015 r. były także koszulki drużyn, które wystąpiły w dwóch ostatnich klubowych meczach rozegranych na Stadionie Narodowym – Legii Warszawa i Lecha Poznań (Finał Pucharu Polski, 2 maja 2015) oraz FC Sevilla i Dnipro Dniepropietrowsk (Finał Ligi Europy, 27 maja 2015). To naprawdę świetny pomysł – nie tyle na „udekorowanie” obiektu, co nawiązanie do historycznych meczów. Problemem stadionów, na których nie występują kluby, jest brak ich tożsamości, co powoduje, że nie zawsze dba się na nich o historię. W recepcji Narodowego brakuje trochę informacji o głównych imprezach, ale na dobry początek są koszulki.

2015.07.16_Recepcja_Stadionu_Narodowego_(1)

Pewnym zgrzytem jest jednak fakt, że na manekinach z koszulkami Legii i Dnipro znalazły się spodenki… reprezentacji Polski! Dodatkowym problemem są getry. Żaden z manekinów nie ma getrów, które są z kompletu danego klubu. Nie zmienia to jednak faktu, że koszulki robią wrażenie, a ich pozostawieni w recepcji głównej, jest dobrym pomysłem. Jakie będą kolejne? 

 

Zdjęcia wykonano 16 lipca 2015.

 

Źródła: własne, pgenarodowy.pl.

wtorek, 12 lipca 2016
Wystawa „Pompeje. Życie w cieniu wulkanu” na Stadionie Narodowym

Wirtualna wystawa „POMPEJE. Życie w cieniu wulkanu” w dniach 9 kwietnia – 18 października 2015 r. była dostępna na Stadionie Narodowym. Wykorzystanie obiektu na różne przedsięwzięcia należy pochwalić, bo przyczynia się do rentowności Stadionu i potwierdza, że zarządzający ma pomysł na jego użytkowanie. Z drugiej jednak strony, wystawa trochę zawiodła.

O co chodzi z Pompejami?

Pompeje zostały założone w VII w. p.n.e. na wysokości 40 m n.p.m. na rzeką Sarnus (obecnie Sarno) ok. 20 km na południowy wschód od Neapolu. Miasto liczyło 20 tys. mieszkańców, zajmowało obszar 66 ha i było otoczone murem obronnym o długości ponad 3 km. Pompeje były perłą ówczesnej architektury i urbanistyki. Miasto posiadało system kanalizacyjny poprowadzony wzdłuż ulic, sklepy, warsztaty, teatr, forum z bazyliką, termy, amfiteatr z koszarami gladiatorów i wiele innych pięknych obiektów.

Po raz pierwszy miasto zostało zniszczone 5 lutego 62 roku, ale mieszkańcy zdołali je szybko odbudować. Ostateczny kres zadała miastu erupcja wulkanu Wezuwiusz, która rozpoczęła się 24 sierpnia 79 roku i trwała nieprzerwanie przez trzy dni. Na miasto spadły rozżarzone do czerwoności głazy. Potem zaczął sypać z nieba popiół wulkaniczny, który pokrył miasto grubą warstwą 5-6 metrów, a temperatura sięgnęła 600C. Popiół zniszczył także położone w pobliżu dwa inne miasta – Herkulanum i Stabie.

Co ciekawe prace archeologiczne jeszcze się nie zakończyły, a zdecydowana większość znalezisk jest przechowywana w Muzeum Narodowym (Museo Nazionale) w Neapolu. Pompeje znajdują się na liście światowego dziedzictwa kulturowego UNESCO i co roku są odwiedzane przez ponad dwa i pół miliona turystów. A co do Wezuwiusza, to pozostaje czynnym wulkanem. Ostatni raz wybuchł w 1944 r., a od 79 r. aż 77 razy!

2015.07.16_Wystawa_Pompeje_na_Stadionie_Narodowym_(1)

O wystawie

Trzeba przyznać, że historia Pompejów jest na tyle interesująca, że zasługuje, aby poświęcić jej wystawę. Składa się ona z 24 sal, 70 multimedialnych i sensorycznych instalacji i zajmuje w sumie 2 tys. m kw. Począwszy od pierwszych sal ekspozycji widać było wykorzystanie różnych form przekazu – makieta teatru, projekcja w technologii 4D, rekonstrukcje 3D i 4D, efekty multisensoryczne (np. podłoga reagująca na ruch człowieka), cyfrowe projekcje przestrzenne, zsynchronizowane pulpity ciekłokrystaliczne, hologramy, trójwymiarowe miraże, gipsowe odlewy ciał i inne znaleziska.

Wystawa powstała za sprawą Wirtualnego Muzeum Archeologicznego (Museo Archeologico Virtuale) w Neapolu. Dwa lata temu została zaprezentowana w słynnym British Museum w Londynie, gdzie została uznana za kulturalne wydarzenie 2013 roku i najważniejsze wydarzenie w ostatnich 40 latach działalności muzeum.

2015.07.16_Wystawa_Pompeje_na_Stadionie_Narodowym_(2)

Tomasz Półgrabski, prezes zarządu spółki PL.2012+ tłumaczył dlaczego wystawa zagościła na największym polskim stadionie – „Wystawy to zupełnie nowy i niezwykle ważny obszar, w którym zaczynamy funkcjonować. Chcemy robić to na bardzo wysokim poziomie, dlatego będziemy sprowadzać najbardziej spektakularne wystawy z całego świata.” (cyt. za: stadionnarodowy.org.pl). Jak widać to dopiero początek kolejnych wystawa na Narodowym.

Podsumowanie

Wrażenie na wystawie robiła przede wszystkim ruchoma platforma, a na której w 4D można było obserwować wybuch wulkanu z wprowadzeniem lektora Piotra Fronczewskiego, a także przejażdżka 3D po mieście i efekty sensoryczne. Wystawa jest jednak za bardzo multimedialna. Za dużo jest w niej komputerowych grafik przedstawiających architekturę Pompejów. Poza tym, mam wątpliwości, że cena biletu jest adekwatna do wrażeń (45 zł bilet normalny i 35 zł bilet ulgowy). Nie mniej jednak działania mające na celu „ożywienie” Narodowego, jeszcze większe otwarcie dla szerokiej publiczności, nie zamykanie go do imprez sportowych i dążenie do zapewnienia jego rentowności, są jak najbardziej słuszne.

 

Źródła: własne, stadionnarodowy.org.pl, pl.wikipedia.org.

09:04, martinez-4ever , INNE
Link Dodaj komentarz »
sobota, 07 maja 2016
Zwycięstwo nad Gruzją, ale…

W sobotę 13 czerwca 2015 r. w meczu eliminacji UEFA Euro 2016 Polska pokonała Gruzję 4:0 (0:0). Do 88 minuty Polska prowadziła 1:0 po golu Arkadiusza Milika i kibice mogli drżeć o wynik. Później przyszedł jednak hat-trick Roberta Lewandowskiego.

Polacy przystępowali do meczu osłabieni brakiem pauzującego za kartki Kamila Glika, a także kontuzjowanych – Jakuba Wawrzyniaka, Pawła Olkowskiego i Artura Jędrzejczyka. W związku z tym na środku obrony wystąpił Michał Pazdan, a na lewej stronie Maciej Rybus. Jeśli chodzi o gości, to „z powodu kartek nie mógł wystąpić lider defensywy Saba Kwirkwelia z Rubina Kazań, a uraz wykluczył z gry najlepszego napastnika gości Lewana Mczedlidzego z Empoli FC. Z kolei Dżaba Kankawa z Dnipro Dniepropietrowsk znalazł się poza kadrą, choć nie był ani zawieszony za kartki, ani kontuzjowany” (cyt. za: sportowefakty.pl).

2015.06.13_Polska_-_Gruzja_(12)

W 5. minucie zakotłowało się pod gruzińską bramką. Po rzucie rożnym wykonywanym przez Kamila Grosickiego piłka spadła najpierw na głowę Grzegorza Krychowiaka, a potem Sławomira Peszki, którzy stojąc w polu bramkowym nie zdołali oddać celnego strzału.” (cyt. za: 90minut.pl).

2015.06.13_Polska_-_Gruzja_(10)

W 10. minucie Łukasz Piszczek dośrodkował w pole karne, a Grosicki z jedenastu metrów uderzył piłkę bez przyjęcia minimalnie obok słupka. Trzy minuty później Arkadiusz Milik podał do Grosickiego, który huknął sprzed pola karnego wysoko, wysoko nad bramką. Grosicki kopnął piłkę w tej sytuacji zdecydowanie za mocno. Po upływie kolejnych trzech minut Grosicki podał w pole karne, ale Sławomir Peszko minął się z piłką a znajdujący się w polu bramkowym Robert Lewandowski został zablokowany przez obrońcę. Napór Polaków dalej trwał i w 19. minucie wydawało się, że bramka musi paść.

2015.06.13_Polska_-_Gruzja_(31)

Kamil Grosicki był bardzo aktywny podczas meczu z Gruzją.

Krychowiak znakomicie podał do Lewandowskiego, który znalazł się w sytuacji „sam na sam” przed bramkarzem, ale obrońca dogonił polskiego napastnika i utrudnił mu strzał, dlatego „Lewy” minął bramkarza i strzelił w światło bramki, ale Aleksandre Amisulaszwili wybił piłkę z bramki. Piłka wróciła do Lewandowskiego, ale tym razem jego płaski strzał Giorgi Loria wybił na rzut rożny. Po rozegraniu rzutu rożnego i wrzutce Grosickiego, Łukasz Szukała oddał niecelny strzał sprzed pola karnego. W 22. minucie Grosicki ponownie podał do Lewandowskiego, który strzelił z siedmiu metrów prosto w bramkarza. Lloria wybił piłkę na rzut rożny. Później tempo gry spadło, a gra przeniosła się do środka boiska. Do końca pierwszej połowy żadna z drużyn nie stworzył groźnej akcji. Dopiero w 42. minucie Milik oddał niecelny strzał z ponad dwudziestu metrów. Po chwili anemiczne uderzenie z dwudziestu pięciu metrów oddał Sandro Kobachidze. Schodzących do szatni Polaków pożegnały nieśmiałe gwizdy, na które nie zasłużyli. „Biało-czerwoni” zagrali zaprawdę dobre 45 minut tyle, że zabrakło skuteczności. Bardzo solidnie prezentowali się w obronie, a dodatkowo stworzyli wiele sytuacji bramkowych.

2015.06.13_Polska_-_Gruzja_(17)

W 50. minucie „Dżano Ananidze dośrodkował z kornera, a Guram Kaszia główkował z kilku metrów obok bramki Łukasza Fabiańskiego.” (cyt. za: 90minut.pl). Dziesięć minut później po błędzie w wybiciu (prezentującego egzotyczną formę) Szukały, Waleri Kazaiszwili strzelił niecelnie spod pola karnego. Dwie minuty później gospodarze objęli prowadzenie. Po rozegraniu rzutu rożnego Milik strzelił z około dwudziestu metrów z lewej nogi i zdobył swojego czwartego gola w szóstym meczu w eliminacjach UEFA Euro 2016. Rzut rożny rozegrali Grosicki i Mączyński. Trzy krótkie podania na zewnątrz pola karnego sprawiły, że Milik mógł oddać strzał. Rozegranie rzutu rożnego stanowiło jeden z elementów zgrupowania przed meczem z Gruzją, dlatego nie może dziwić szybkość i skuteczność w akcji Polaków. „Goście odpowiedzieli mocnym strzałem nad bramką Kazaiszwiliego.” (cyt. za: 90minut.pl).

2015.06.13_Polska_-_Gruzja_(42)

Radość Polaków przy ławce rezerwowych po zdobyciu bramki przez Arkadiusza Milika.

W 64. minucie na boisku pojawił się Jakub Błaszczykowski, który zastąpił irytującego Sławomira Peszko. „Kuba” wrócił do kadry po 570 dniach przerwy. „U Nawałki zagrał dwa razy – w listopadzie 2013 roku w meczach ze Słowacją (0:2) i Irlandią (0:0). Później skrzydłowy Borussi Dortmund zerwał wiązadła w kolanie i miał operację.” (cyt. za: „Przegląd Sportowy”).

2015.06.13_Polska_-_Gruzja_(44)

Na boisko wchodzi Jakub Błaszczykowski.

W 68. minucie losy pojedynku mógł rozstrzygnąć Kamil Grosicki, który po podaniu od Jakuba Błaszczykowskiego minimalnie chybił.” (cyt. za: legionisci.com). „Aktywny pomocnik Rennes w 75. minucie ponownie doszedł do pozycji strzeleckiej, tym razem kopiąc niecelnie zza szesnastki.” (cyt. za: 90minut.pl).

2015.06.13_Polska_-_Gruzja_(29)

Polacy nie prezentowali się tak dobrze, jak w pierwszych dwudziestu minutach meczu, ale wydawało się, że kontrolują przebieg spotkania. Niestety wkradło się zdradliwe rozprężenie. Gości przeprowadzili dwie groźne akcje. Najpierw, w 78. minucie Giorgi Czanturia oddał strzał, po którym Łukasz Fabiański na raty łapał piłkę. Cztery minuty Krzysztof Mączyński stracił piłkę, a Giorgi Nawalowski oddał niespodziewany strzał w spojenie słupka w poprzeczkę. Czanturia próbował dobijać, ale został zablokowany. Nawalowski oddał kolejny strzał, który Fabiański obronił, ale strzelec i tak był na spalonym. Polacy wrócili z bardzo dalekiej podróży…

2015.06.13_Polska_-_Gruzja_(41)

W 89. minucie Milik przed polem karnym podał do Lewandowskiego, który i oddał pewny strzał w długi róg gruzińskiej bramki. 2:0. W pierwszej minucie doliczonego czasu gry Piszczek podał do Błaszczykowskiego. Wydawało się, że piłka została zagrana zbyt mocno, ale „Kuba” pobiegł za piłką i uprzedził bramkarza gości posyłając wysoką piłkę w pole bramkowe. Obrońcy bez przekonania zabierali się do wybicia piłki, a Lewandowski wbiegł między Kaszię i Amisulaszwiliego i oddał niedokładny strzał głową. 3:0 dla Polski! Następnie Milik wbiegł między obrońców i zgrał piłkę do Lewandowskiego, który technicznym strzałem po raz kolejny pokonał bramkarza gości. 4:0 dla Polski!!!

Polacy wygrali po przedziwnym meczu. W pierwszej połowie, gdy stworzyli mnóstwo sytuacji strzeleckich nie zdobyli gola, ale w drugiej, gdy zagrali gorzej byli skuteczni. Sporo dyskusji wzbudziła postawa Roberta Lewandowskiego, który raził nieskutecznością i wydawało się, że powinien opuścić boisko, a tymczasem od przedostatniej minuty meczu rozpoczął się show gwiazdy Bayernu Monachium. Tym występem „Lewy” przekonał się, że łaska kibica podąża na pstrym koniu, ale z drugiej strony udowodnił swoją klasę i pokazał kibicom, że należy go rozliczać po końcowym gwizdku sędziego.

2015.06.13_Polska_-_Gruzja_(66)

Robert Lewandowski – bohater meczu z Gruzją, a obok niego Grzegorz Krychowiak.

Dzięki trzem bramkom strzelonym Gruzji, Lewandowski został siódmym strzelcem w historii reprezentacji Polski (26 goli), wyprzedzając Zbigniewa Bońka (24 gole). Dodatkowo wysunął się na czoło klasyfikacji strzelców eliminacji UEFA Euro 2016 (7 goli) wyprzedzając o jedno trafienie Anglika Danny Welbecka i na czoło klasyfikacji kanadyjskiej (ma także 3 asysty). Lewandowski strzelił hat-tricka w 239 sekund, ale szybszy w historii eliminacji UEFA Euro był tylko Arif Erdem. Turek skompletował hat-tricka w 1999 roku w zaledwie 3 minuty podczas wyjazdowego meczu z Irlandią Północną (3:0). Oficjalna strona Bayernu Monachium zaznaczyła jednak, że Lewandowski strzelił najszybszego hat-tricka w tych eliminacjach. Warto dodać, że „Najszybszy hat trick w historii skompletował w 1995 roku Magnus Arvidsson w drugiej lidze szwedzkiej. Zajęło mu to 89 sekund w wygranym 5:3 meczu Hassleholm z Landskroną. W Księdze rekordów Guinnessa za rekordzistę uchodzi jednak wciąż Tommy Ross, który w 1962 roku w barwach Ross County w 90 sekund trzykrotnie pokonał bramkarza Nairn.” (cyt. za: sport.pl).

Lewandowski powiedział po meczu: „Było ciężko, ale najważniejsze, że się udało.” (cyt. za: laczynaspilka.pl), a odnosząc się do goli zdobytych na Stadionie Narodowym powiedział: „tu bramki zawsze smakują inaczej” (cyt. za: „Przegląd Sportowy”). „Przegląd Sportowy” zauważył, że większą frekwencję podczas meczu reprezentacji Polski zanotowano tylko 11 października 2014 r., gdy Polska pokonała Niemców (2:0). Wtedy na trybunach zasiadło 56 934 kibiców, a podczas meczu z Gruzją 56 512.

2015.06.13_Polska_-_Gruzja_(40)

Wynik wskazuje, że Polska pewnie i zdecydowanie pokonała rywali, ale paradoks polega na tym, że wcale tak nie było i kibice drżeli o wynik niemalże do końca meczu. Kluczem do okazałego zwycięstwa okazało się przebudzenie Roberta Lewandowskiego.

 

13 czerwca 2015, godz. 18:00 - Warszawa (Stadion Narodowy)

VI kolejka grupy „D” eliminacji UEFA Euro 2016

Polska 4-0 Gruzja

Bramki: Arkadiusz Milik (62 min.), Robert Lewandowski 3 (89 min., 90+1 min. i 90+3 min.).

Polska: 22. Łukasz Fabiański – 20. Łukasz Piszczek, 4. Łukasz Szukała, 15. Michał Pazdan (90 min., 3. Marcin Komorowski), 13. Maciej Rybus – 11. Kamil Grosicki (80 min., 6. Tomasz Jodłowiec), 5. Krzysztof Mączyński, 8. Grzegorz Krychowiak, 7. Arkadiusz Milik, 17. Sławomir Peszko (64 min., 16. Jakub Błaszczykowski) – 9. Robert Lewandowski.

Trener: Adam Nawałka.

Gruzja: 1. Giorgi Loria – 2. Ucza Lobżanidze, 4. Guram Kaszia, 5. Aleksandre Amisulaszwili, 21. Lasza Dwali, 22. Giorgi Nawalowski – 9. Tornike Okriaszwili (46 min., 8. Murtaz Dauszwili), 19. Sandro Kobachidze (76 min., 14. Baczana Cchadadze), 10. Dżano Ananidze, 7. Waleri Kazaiszwili – 17. Mate Wacadze (63 min., 11. Giorgi Czanturia).

Trener: Kachaber Cchadadze

Sędziowali: Aleksiej Kulbakow jako główny oraz Witalij Maljutin i Oleg Maslyanko jako liniowi, Dmitrij Żuk jako techniczny oraz Sergiej Tsinkewicz i Wiktor Szimusik jako sędziowie dodatkowi (wszyscy Białoruś).

widzów: 56 512.

 

Źródła: własne, 90minut.pl, sport.pl, uefa.com, sportowefakty.wp.pl, pzpn.pl, laczynaspilka.pl, fcbayern.de, weszlo.com, legionisci.com, eurosport.onet.pl. R. Błoński, Początek operacji „Gruzja”, „Przegląd Sportowy” z dnia 8 czerwca 2015 r., s. 13. „Przegląd Sportowy” z dnia 15 czerwca 2015 r., s. 1-8.

poniedziałek, 28 marca 2016
Stadion Narodowy przed meczem Polska – Gruzja [Fotorelacja]

Trzy dni przed meczem eliminacji UEFA Euro 2016, Stadion Narodowy nie przypominał jeszcze miejsca, w którym ma odbyć się impreza na ponad 55 tysięcy widzów.

2015.06.10_Stadion_Narodowy_(0)

2015.06.10_Stadion_Narodowy_(3)

Nie chodzi wcale o to, że nie było murawy, tylko o to, że brakowało jakichkolwiek informacji, plakatów, czy bilboardów informujących o meczu. To akurat w przypadku Narodowego jest normą. Wystarczy przypomnieć jak wyglądał Stadion przed finałem Pucharu Polski. To jednak tak naprawdę nie miało znaczenia, w przeciwieństwie do gotowości i zdolności operatora obiektu do szybkiego dostosowania go kolejnej imprezy.

W środę, 10 czerwca 2015 r. Stadion Narodowy „żył” swoim codziennym życiem, a więc odbywały się na nim komercyjne imprezy, nowożeńcy mieli sesje zdjęciowe, a turyści zwiedzali obiekt. W szatni reprezentacji Polski mogli dostrzec koszulkę Kamila Glika, ale co bardziej zorientowani zauważali, że to nie mogą być koszulki meczowe, bo przecież Glik nie zagra z powodu nadmiaru żółtych kartek. W wielowyznaniowej kaplicy natomiast panowała cisza, jak przystało na miejsce skupienia i modlitwy.

2015.06.10_Stadion_Narodowy_(9)

Kaplica wielowyznaniowa.

Murawa była już przygotowana, ale poddawano ją zraszaniu i zabiegom pielęgnacyjnym z udziałem dużych dmuchaw.

2015.06.10_Stadion_Narodowy_(1)

Dmuchawy.

2015.06.10_Stadion_Narodowy_(2)

Sprzątanie trybun.

Za bramkami rozkładano sztuczną nawierzchnię kolorystycznie zbliżoną do trawy. Ławki rezerwowych zostały już wystawione, ale stały obok siebie, co podkreślało, że jest to ustawienie tymczasowe.

2015.06.10_Stadion_Narodowy_(8)

2015.06.10_Stadion_Narodowy_(5)

Widoczne rozkładanie sztucznej nawierzchni poza boiskiem, za bramką.

Na trybunach pracowały ekipy sprzątające, a przy tunelu prowadzącym na boisko leżały jakieś pojedyncze deski. Słowem – do przygotowania pozostała już tylko kosmetyka. Przykłady z zeszłego roku, kiedy Stadion, co tydzień gościł zupełnie inną imprezę, wskazują, że kilka dni na przygotowanie obiektu to dla operatora Stadionu Narodowego naprawdę sporo. Widać, że zapał i doświadczenie przynoszą efekty.

 

Źródło: własne.

niedziela, 20 marca 2016
Po finale Ligi Europy 2015 rozegranym w Warszawie

Warszawski finał dostarczył wielu emocji na boisku i pod względem atrakcyjności był jednym z najlepszych w ostatnich latach. Co więcej udział w tym widowisku wziął polski piłkarz. Grzegorz Krychowiak zagrał znakomity mecz, został dziesiątym piłkarzem, który sięgnął po europejski puchar i trzecim, który strzelił gola w finale.

2015.05.27_Dnipro_-_Sevilla_(0674)

Finał był historyczny, bo po raz pierwszy zwycięzca Ligi Europy uzyskał prawo gry w Lidze Mistrzów w następnym sezonie. FC Sevilla jako pierwszy klub w historii wygrała Ligę Europy dwukrotnie z rzędu. Poza tym, jest pierwszym klubem, który wygrał Puchar UEFA/Ligę Europy cztery razy. Trzy triumfy mają na swoim koncie Inter Mediolan, Juventus Turyn i FC Liverpool. Od zastąpienia Pucharu UEFA, Ligą Europy kluby hiszpańskie triumfowały w latach parzystych – Atletico Madryt (2010 i 2012) oraz Sevilla (2014), która warszawskim triumfem przełamała dotychczasową serię. „Następny sezon w pierwszej piątce klubowego rankingu UEFA zaczną trzy zespoły z Hiszpanii, w dwudziestce będzie ich pięć. W ostatnich czterech sezonach reprezentanci La Liga aż 14 razy docierali do półfinałów Ligi Mistrzów i Ligi Europy (Niemcy wybiegali w tym czasie pięć półfinałów, a Anglicy - trzy).” (cyt. za: sport.pl). Co ciekawe, FC Sevilla dołączyła do Legii Warszawa, czyli klubu, który rozegrał najwięcej meczów na Stadionie Narodowym, czyli dwa.

Grzegorz Krychowiak jest piątym Polakiem po Andrzeju Buncolu, Tomaszu Rząsie, Euzebiuszu Smolarki i Mariuszu Lewandowskim, który sięgnął po Puchar UEFA/Ligi Europy. „(…) skończył LE jako trzeci w klasyfikacji odbiorów (liczymy tylko piłkarzy, którzy zagrali przynajmniej siedem spotkań). Polaka (3,75 odbiorów na mecz) wyprzedzili tylko Scott Brown z Celtiku (4,86) i Gabriel Paulista z Villarreal (5). Wśród najczęściej blokujących strzały rywali był czwarty (1,17 na mecz).” (cyt. za: sport.pl). Nic więc dziwnego, że po meczu pojawiły się informacje o zainteresowaniu Polakiem ze strony Atletico Madryt, PSG, Arsenalu i Manchesteru United!

Swój wielki dzień w Warszawie miał także Daniel Carrico z Sevilli, który rozegrał 48 meczów w Lidze Europy i jest rekordzistą pod względem liczby występów w tych rozgrywkach. 26-letni obrońca wcześniej reprezentował Sporting Lizbona.

2015.05.27_Dnipro_-_Sevilla_(0682)

Mecz był pokazywany w ponad 100 krajach, a bilety kupili kibice z 91 krajów, co jest rekordem Ligi Europy. Wśród  gości specjalnych pojawili się m.in. Alex Ferguson, czy Vincente Del Bosque. Mecz był historyczny także dla Polski, bowiem po raz pierwszy finał europejskiego pucharu został rozegrany w naszym kraju. Zbigniew Boniek mówił przed meczem, że trudno było przekonać Platiniego, aby Polska organizowała kolejne (po UEFA Euro 2012) duże piłkarskie wydarzenie. Organizacja meczu była bez zarzutu. Narzekać można tylko na przenikliwe zimno, ale to akurat było niezależne od organizatorów. Obawy mogła budzić murawa, która podczas finału Pucharu Polski była po prostu fatalna i nie spełniała wymogów UEFA. Została jednak sprowadzona z Niemiec i nikt nie mógł narzekać.

Finał Ligi Europy 2015 został zorganizowany bardzo dobrze. „Polska kolejny raz pokazała, że może gościć największe wydarzenia piłkarskie. Teraz przyjdzie nam czekać dwa lata na kolejną ważną imprezę w naszym kraju – finały Młodzieżowych Mistrzostw Europy.” (cyt. za: „Przegląd Sportowy”).

2015.05.27_Dnipro_-_Sevilla_(0686)

W mediach pojawiło się (i słusznie!) wiele pochwał z powodu organizacji. O odpowiedni PR zadbał także operator Stadionu Narodowego, który na stronie obiektu poinformował o wielu pozytywnych komentarzach odnoście organizacji meczu i najwyższych ocenach przyznanych przez UEFA. Poza tym, pojawiły się informacje o tym, że Narodowy, mimo za małej pojemności, może być miejscem rozegrania finału Ligi Mistrzów! Czy to prawda, czy świadomie puszczona plotka trudno powiedzieć, ale najważniejsze, że Polska/Warszawa/Stadion Narodowy (po raz kolejny) sprawdziły się! Portal sport.pl podkreślił, że: „Stadion Narodowy jako gospodarz wielkich sportowych wydarzeń sprawdza się perfekcyjnie.”.

 

Źródła: własne, sport.pl, uefa.com, stadionnarodowy.org.pl. „Przegląd Sportowy” z dnia 27 maja 2015 r., s. 2. „Przegląd Sportowy” z dnia 28 maja 2015 r., s. 2 i 3.

sobota, 19 marca 2016
Sevilla po raz drugi wygrała Ligę Europy!

W środę 27 maja 2015 r. po niezwykle ciekawym i emocjonującym meczu FC Sevilla pokonała Dnipro Dniepropietrowsk 3:2 (2:2) i wygrała rozgrywki Ligi Europy. Mecz finałowy rezegrano na Stadionie Narodowym w Warszawie.

Obie drużyny wystąpiły w najsilniejszych składach. Zaskoczeniem w pierwszej jedenastce Dnipro mogła być obecność Nikoli Kalnicia kosztem Jewhena Sełezniowa. W Sevilli zaskoczeń nie było, choć dziennikarze zastanawiali się przed meczem, czy od pierwszej minuty nie wystąpi Coke kosztem Aleixa Vidala. Tak się jednak nie stało.

2015.05.27_Dnipro_-_Sevilla_(0687)

Od początku meczu inicjatywę przejęli obrońcy trofeum. „(…) w szóstej minucie świetnie podał Vidal w pole karne do Reyesa, ten upadł po starciu z rywalem, ale sędzia faulu się nie dopatrzył. Dnipro odpowiedziało kontrą. Zabójczą.” (cyt. za: sport.pl). Po zagranej piłki z własnej połowy Kalinić zagrał piłkę głową do Matheusa, który uciekł Benoit’owi Tremoulinasowi, a następnie dośrodkował w pole karne. Daniel Carrico próbował przeciąć głową dośrodkowanie, ale wyskoczył za wcześniej i Kalinić pewnym strzałem głową pokonał Rico!

2015.05.27_Dnipro_-_Sevilla_(0710)

Sevilla otrząsnęła się po tym ciosie i ruszyła do odrabiania strat. „Dobre okazje mieli Vitolo oraz Jose Antonio Reyes, ale żadnemu nie udało się doprowadzić do remisu.” (cyt. za: sport.tvp.pl). W 24. minucie po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Grzegorz Krychowiak uderzył piłkę głową, ale jego strzał z trudem odbił Denys Bojko. Cztery minuty później Krychowiak dopiął jednak swego i strzelił wyrównująca bramkę. Rzut rożny krótko rozegrali Ever Banega i Jose Antonio Reyes, a po dośrodkowaniu w pole karne, Bacca zgrał piłkę do Krychowiaka, który mimo, że przeszkadzał mu Leo Matos, oddał strzał z kilku metrów i pokonał Bojkę. Krychowiak strzelił niezwykle ważną bramkę, bo „uspokoiła drużynę i skróciła drogę do obrony tytułu.” (cyt. za: sport.pl). Dla Krychowiaka był to czwarty gol w sezonie, drugi w Lidze Europy i pierwszy od trzydziestu lat gol Polaka w meczu o europejskie trofeum.

2015.05.27_Dnipro_-_Sevilla_(0712)

Po upływie kolejnych trzech minut Sevilla już prowadziła. Reyes zagrał znakomitą prostopadłą piłkę do Bacci, który uciekł Douglasowi, na pełnej szybkości minął ukraińskiego bramkarza i skierował piłkę do pustej bramki. „Sevilla odwróciła losy wyniku... i przestała atakować. Ukraińcy natomiast odzyskali właściwy rytm i mogli wyrównać już w 37. minucie, gdy Sergio Rico w sobie tylko znany sposób obronił soczyste uderzenie Jewhena Konoplianki sprzed pola karnego. W tej akcji golkiper hiszpańskiego zespołu zachował się fenomenalnie (…)” (cyt. za: sportowefakty.pl). Siedem minut później był jednak bezradny wobec strzału Rusłana Rotania z rzutu wolnego z osiemnastu metrów. „Uderzył nad murem, a źle ustawiony Rico nie miał szans sięgnąć piłki.” (cyt. za: sport.pl). Dla Rotania, podobnie jak i dla Artema Fedeckyja to mógł być kolejny piękny wieczór na Stadionie Narodowym, bowiem obaj grali tutaj w marcu 2013 r. w meczu eliminacji mundialu w Brazylii, gdy Ukraina pokonała Polskę 3:1.

2015.05.27_Dnipro_-_Sevilla_(0717)

Piłka po strzale Rotania zmierza do bramki Rico.

Pierwsza połowa była prowadzona w znakomitym tempie, a cztery gole przez czterdzieści pięć minut musiały przywoływać skojarzenia z pamiętnym finałem Pucharu UEFA w 2001 r., gdy FC Liverpool pokonał Deportivo Alaves 5:4. „W przerwie obaj trenerzy najwyraźniej wpajali swoim piłkarzom, że muszą więcej myśleć o dyscyplinie taktycznej - od początku drugiej połowy obserwowaliśmy już bardziej zachowawczy futbol. Dnipro bardzo głęboko się cofnęło, licząc w zasadzie wyłącznie na kontrataki. Sevilla z kolei przejęła wyraźną inicjatywę, ale długo nie mogła przedostać się pod pole karne Ukraińców.” (cyt. za: eurosport.onet.pl). Postęp w grze Sevilli polegał przede wszystkim na tym, że szybciej rozbijali próby Ukraińców i nie pozwalali im rozwinąć skrzydeł.

W 64. minucie bliski szczęścia był jednak Stephane M'Bia, który po rzucie rożnym doszedł do piłki na 6. metrze, ale główkował nad poprzeczką. Chwilę później Krychowiak mógł skompletować dublet, lecz jego mocny strzał w zamieszaniu został zablokowany przez obrońców.” (cyt. za: sportowefakty.pl). Dziewięć minut później piłkarze obu drużyn walczyli o piłkę na dwudziestym metrze. Jaba Kankava instynktownie podbił piłkę, a Vitolo natychmiast zagrał ją do wbiegającego w pole karne Bacci. Kolumbijczyk pewnym strzałem pokonał Bojkę i ponownie dał Sevilli prowadzenie. „Dnipro na tego gola już nie potrafiło odpowiedzieć, za to Bacca mógł mieć na koncie nawet hat-trick, gdyby w 79. minucie Bojko nie zatrzymał instynktowną interwencją jego uderzenia głową.” (cyt. za: sportowefakty.pl). „Ukraińcy mieli co prawda dużo czasu, by jeszcze doprowadzić do dogrywki, jednak zabrakło im już sił oraz nieco szczęścia.” (cyt. za: sport.tvp.pl).

W 87. minucie powiało grozą. Brazylijczyk Matheus osunął się na murawę. Wyglądało jakby zasłabł, a koledzy z drużyny natychmiast prosili o pomoc lekarzy. Piłkarz nie wrócił już na boisko, a że trener Markiewicz wykorzystał limit zmian, to Dnipro kończyło mecz w dziesiątkę. Sport.pl informował, że zasłabnięcie Matheusa było następstwem zderzenia głowami z Tremoulinasem, do którego doszło chwilę wcześniej, a Brazylijczyk doznał złamania nosa. Eurosport.onet.pl informował, że Matheus „mógł doznać wstrząśnienia mózgu”. Sportowefakty.pl donosiły, że „nic poważnego mu się nie stało”.

2015.05.27_Dnipro_-_Sevilla_(0747)

Matheus leży na boisku.

Do końca meczu nic się nie zmieniło i Sevilla w zimnej Warszawie sięgnęła całkowicie zasłużenie po puchar Ligi Europy.

2015.05.27_Dnipro_-_Sevilla_(0794)

2015.05.27_Dnipro_-_Sevilla_(0797)

2015.05.27_Dnipro_-_Sevilla_(0806)

Analiza

Cóż to był za mecz! Dynamiczny, prowadzony w wysokim tempie, na naprawdę niezłym poziomie. Bez kalkulacji, bez asekuracji. To był futbol na tak.” (cyt. za: weszlo.com). „Dnipro, szalenie groźne z kontry, nie wytrzymało na dłuższą metę chorego tempa narzuconego przez Sevillę i kontrolowanego przez Krychowiaka. Potwierdziły się słowa prezesa Castro: – Dnipro pełne entuzjazmu? Entuzjazmu Sevilli nikt nie pobije.” (cyt. za: weszlo.com). Warszawski finał był połączeniem pięknej gry i walki, czego dowodem może być aż osiem żółtych kartek, które przyznał sędzia spotkania – Anglik Martin Atkinson, który prowadził m.in. półfinał Juventus – Real w Turynie (2:1).

Portal sport.pl jako głównych bohaterów meczu wskazał rozgrywających obu klubów, czyli Rusłana Rotania i Evera Benagę. „Banega miał cztery kluczowe podania, ale kończył mecz bez asysty i z jednym strzałem. Rotań strzelił gola, ale zagrań "otwierających" naliczono mu ledwie trzy. Jednak oni pokazali, że grając na "dziesiątce", nie trzeba trzymać się napastnika, nie trzeba dreptać między defensywnymi pomocnikami rywala, ale od razu, od obrony przejmować dowodzenie nad grą zespołu (…) Kluczem do zwycięstwa była wymienność w strefie między liniami obrony i pomocy obydwu drużyn. Zwłaszcza dla piłkarzy Dnipro było to spore wyzwanie, ponieważ mieli naprzeciw siebie Mbię i Krychowiaka. A jednak inteligencja 33-letniego Rotania pozwoliła (zwłaszcza przed przerwą) na przenoszenie akcji bliżej bramki Sevilli. Fedorczyk wchodził na pozycję kapitana zespołu, co dawało rozgrywającemu więcej miejsca, swobody. Z kolei w Sevilli to Banega schodził bardzo blisko defensywnych pomocników, niemal zabierał piłkę spod nóg Krychowiakowi czy Mbii i przyspieszał ataki. Wtedy do środka mogli schodzić i Reyes, i Vitolo - najbardziej było to widoczne przy akcji na 2:1, ale też przy trzecim golu dla Hiszpanów, gdy ten drugi skrzydłowy prostopadle podał do napastnika.” (cyt. za: sport.pl).

KRYCHOWIAK!

Z polskiego punktu widzenia Krychowiak musiał być kluczowym graczem tego meczu. Sport.pl ocenił występ Krychowiaka jednoznacznie: „Był w finale taki jak przez cały sezon: niezastąpiony”, a weszlo.com wskazało Polaka jako jednego z trzech najważniejszych aktorów warszawskiego finału, dodając – „Spotkanie to było kropką na „i”, wisienką na torcie, w zasadzie idealnym podsumowaniem sezonu w wykonaniu Krychowiaka (…)Dziś El Polaco del Sevilla to lider i mentalny kapitan jednej z najatrakcyjniej grających drużyn na świecie.” (cyt. za: weszlo.com). W warszawskim finale wypełnił trzy zadania, które przed nim stoją w każdym meczu, czyli (1) walczenie o piłkę przed obrońcami i wspieranie stoperów, (2) łatanie dziur po wyjściach bocznych defensorów i (3) wchodzenie w pole karne przy stałych fragmentach. „Cały czas był pod grą. 73 kontakty z piłką! Więcej w dzisiejszym meczu miał ich tylko Ever Banega (94). Celność podań na poziomie 82%. Nieźle. Do tego odbiory, przechwyty, wygrane pojedynki. Wszystko na swoim, czyli bardzo wysokim poziomie.” (cyt. za: weszlo.com).

 

27 maja 2015, godz. 20:45 – Warszawa, Stadion Narodowy

Finał Ligi Europy 2014/2015

Dnipro Dniepropietrowsk – Sevilla FC 2:3 (2:2)

Bramki: Kalinić (7 min.) i Rotan (44 min.) – Grzegorz Krychowiak (28 min.), Carlos Bacca (31 min. i 73 min.).

Dnipro: 71. Denys Boyko, 12. Leo Matos, 14. Evgeniy Cheberyachko, 23. Douglas, 44. Artem Fedeckyj – 25. Valeriy Fedorchuk (68. min., 19. Roman Bezus), 7. Jaba Kankava (85. min., 28. Jewhen Shakhov), 10. Jewhen Konoplianka, 29. Rusłan Rotan, 99. Matheus Nascimento – 9. Nikola Kalinić (78. min., 11. Jewhen Sełezniow).

Rezerwowi: 16. Jan Lastuvka – 2. Alexandru Vlad, 24. Walerij Łuczkiewicz, 20. Bruno Gama.

Trener: Miron Markiewicz.

Sevilla: 29. Sergio Rico – 2. Benoit Tremoulinas, 15. Timothee Kolodziejczak, 6. Daniel Carrico, 22. Aleix Vidal – 4. Grzegorz Krychowiak, 25. Stephane Mbia, 20. Victor Vitolo, 19. Ever Banega, 10. Jose Antonio Reyes (58. min., 23. Coke) – 9. Carlos Bacca (82. min., 7. Kevin Gameiro).

Rezerwowi: 13. Beto – 3. Fernando Navarro, 5. Diogo Figueiras, 17. Denis Suarez.

Trener: Unai Emery.

Żółte kartki: Kankava (17 min.), Kalinić (45 min.), Bezus (70 min.), Rotan (75 min.), Matos (83 min.) – Krychowiak (45 min.), Carrico (62 min.), Bacca (74 min.).

sędziowali: Martin Atkinson jako główny, Michael Mullarkey i Stephen Child jako liniowi, Anthony Taylor i Andre Marriner (wszyscy Anglia) jako sędziowie dodatkowi oraz Pavel Královec (Czechy) jako sędziowie liniowi.

widzów: 45 000 (według 90minut.pl), 54 000 (według „Przeglądu Sportowego”).

 

Źródła: własne, 90minut.pl, sport.pl, pzpn.pl, weszlo.com, sport.tvp.pl, sportowefakty.pl, eurofutbol.pl, eurosport.onet.pl, uefa.com. Final 2015 Warsaw – Official Programme, UEFA 2015. „Przegląd Sportowy” z dnia 28 maja 2015 r., s. 2-3.

piątek, 18 marca 2016
Dnipro Dniepropietrowsk – finalista Ligi Europy

W warszawskim finale Ligi Europy 2015 przeciwnikiem FC Sevilla było ukraińskie Dnipro Dniepropietrowsk, określone przez portal sport.pl jako „jedna z największych niespodzianek europejskich pucharów ostatnich lat”.

Historia

Klub został założony w 1918 r. przy zakładzie im. Pietrowskiego w Jekaterynosławiu (tak do 1926 r. nazywał się Dniepropetrowsk). Nazywał się wtedy BRIT (Briański Robotniczy Industrialny Technikum). Klub występował w rozgrywkach mistrzostw Jekaterynosławia. Gdy trwała Wojna domowa w Rosji rozgrywek nie prowadzono. 9 maja 1925 r. jako Zespół Zakładu im. Pietrowskiego rozegrał mecz z klubem „Triochgorka” Moskwa. Od następnego roku klub nazywał się Petroweć – od nazwy zakładu który reprezentował. W 1936 r. rozpoczęto rozgrywki mistrzostw ZSRR w piłce nożnej a klub nazywał się Stal Dniepropetrowsk. Po zakończeniu II wojny światowej, rozgrywki ZSRR zostały zainaugurowane w 1947 r., a klub połączył się z Dynamem Dniepropietrowsk. W latach 1949–1961 klub nazywał się Metałurh Dniepropetrowsk. W 1954 r. osiągnął swój największy wówczas sukces docierając do półfinału Pucharu ZSRR, gdzie przegrał ze Spartakiem Erewań. W 1961 r. klub został przejęty przez nowego sponsora – JueMZe, fabrykę produkcji maszyn, założoną przez Ministerstwo Obrony. Rok później sponsor (a może raczej resort obrony?) zdecydował o zmianie nazwy klubu na Dniepr Dniepropetrowsk. W 1971 r. klub awansował do pierwszej ligi ZSRR, a rok później zajął 6. miejsce, a w latach 1972 i 1976 ponownie wystąpił w finale Pucharu ZSRR. Dwa lata później Dniepr spadło do drugiej ligi, ale po dwóch latach powróciło do radzieckiej elity. Kolejny (czwarty już) półfinał Pucharu ZSRR w 1982 r. był zapowiedzią największych sukcesów historii klubu Dniepr zdobyło dwa mistrzostwa, Puchar, Superpuchar i dwa Puchary Ligi ZSRR. Dniepr był źródłem talentów dla Dynama Kjów. „W Dniprze jako 29-latek rozpoczynał trenerską karierę trenerską legendarny Walery Łobanowski, a także znakomici piłkarze: Oleg Protasow, Giennadij Litowczenko i Oleg Taran.” (cyt. za: sport.pl).W ostatnim sezonie w radzieckiej lidze Dniepr zajął 9. miejsce. Po upadku ZSRR, klub zaczął używać ukraińskiej nazwy „Dnipro” i występuje w rozgrywkach ukraińskiej federacji, ale niczego nie wygrał. Największymi sukcesami pozostają dwa wicemistrzostwa i trzy finały Pucharu Ukrainy. Klub nieprzerwanie występuje w rozgrywkach pierwszej ligi ukraińskiej (25 sezonów). Przez pierwsze trzy sezony nie schodził poniżej czwartego miejsca. Następnie zajął 12. (1999) i 11. (2000) miejsce, ale przez kolejnych piętnaście sezonów nie zajął niższego miejsca niż szóste, przy czym ostatnich siedem sezonów to miejsca w „czwórce”. „W połowie lat 90. Dnipro znalazło się na skraju przepaści. Z finansowania zrezygnowała firma Naftogaz, w dodatku sprzedając do innych klubów siedmiu najlepszych zawodników i trenera. Ratunek przyszedł ze strony Ihora Kołomojskiego, oligarchy pochodzącego z Dniepropietrowska.” (cyt. za: sport.pl).

Nazwa, barwy i przydomki

Nazwa klubu pochodzi od Dniepru – rzeki, która przepływa przez Dniepropietrowsk i jest symbolem Ukrainy. Dniepr ma szczególne znaczenie nie tylko dla miasta, w nazwie którego też się pojawia, ale także dla państw byłego ZSRR. Dniepr jest bowiem czwartą najdłuższą rzeką Europy, po Wołdze, Dunaju i Uralu. Długość Dniepru wynosi 2.285 km, co powoduje, że jest dłuższy od dwunastej europejskiej rzeki – Wisły ponad dwa razy (1047 km).

Dniepr przepływa przez Białoruś, Rosję i Ukrainę, dlatego nie może dziwić, że nazwa rzeki występuje w nazwie dwóch klubów, które leżą właśnie nad Dnieprem. Są nimi Dniepr Smoleńsk (Rosja) i chyba bardziej znany Dniepr Mohylew (Białoruś). Podobną nazwę jak klub z Dniepropietrowska nosi drużyna Dnipro Czerkasy, występująca w rozgrywkach Drugiej Lihi, a także jeden z ukraińskich hokejowych klubów. Co ciekawe, „Dnipro” to także nazwa stacji metra w Kijowie otwartej w 1960 r.

Herb_Dnipro_Dniepropietrowsk

Herb „Dnipro” Dniepropietrowsk.

Źródło: theguardian.com.

Jeśli chodzi o miast, to Dniepropietrowsk liczy milion mieszkańców i jest czwartym ukraińskim miastem pod względem liczby mieszkańców, za Kijowem, Charkowem i Odessą. Współczesna, potoczna nazwa miasta to właśnie… Dnipro!

Barwy klubu niebiesko-białe albo (jak według innych źródeł) niebiesko-biało-niebieskie. Przydomki klubu to „Biało-niebiesko-błękitni”, co nawiązuje do barw klubu oraz „Dnieprzanie”, co z kolei nawiązuje do położenia miasta nad Dnieprem.

Herb klubu został ustanowiony w 1962 r. i nawiązywał do trzech zasadniczych elementów – piłki nożnej, wody i nazwy klubu. Czternaście lat później, zainspirowany nowymi trendami we wzornictwie, klub zdecydował się na herb tarczy zwieńczonej falami. Wersja ta nie trwała zbyt długo - odznaka została ponownie przebudowana. W 1987 r. w herbie pojawiła się łódź i równoległe piłki. Od tamtego czasu herb był zmieniany cztery razy, a w ostatnich jedenastu latach pozostał całkowicie biały i niebieski, ponieważ usunięto czerwone elementy.

Stadion

Wprawdzie Dnipro gra na terenie, który nie jest ogarnięty działaniami wojennymi i mecze ligowe rozgrywa na własnym stadionie, to jednak UEFA nakazała przenieść mecze w Lidze Europy do Kijowa. Dnipro grało więc na Stadionie Olimpijskim.

Artem Fedecki powiedział w wywiadzie dla „Przeglądu Sportowego”, że jeśli w następnym sezonie Dnipro nie będzie mogło grać w Dniepropietrowsku, to powinno domowe mecze rozgrywać we Lwowie. Fedecki zauważył, że w Kijowie kibice dopingują przede wszystkim Dynamo, a meczami Dnipro zainteresowali się dopiero, gdy klub ten był jedynym ukraińskim w europejskich pucharach. Fedecki zaznaczył też, że we Lwowie Dnipro jest popularne.

Od czasu założenia klubu w 1918 r. występował na małym stadionie „Sokil” z czterema innymi klubami. Następnie występował na stadionie Metalurga (Stali). Nowy obiekt nazwany „Meteor” został wybudowany przez fabrykę JueMZe.

Stadion_"Meteor"_w_Dniepropietrowsku

Stadion „Meteor” w Dniepropietrowsku.

Źródło: ua.igotoworld.com.

Stadion został przebudowany w 1966 roku na pierwotnym miejscu i przeszedł kilka rekonstrukcji, ostatnia z nich w 2001 roku. Jednak w 2002 roku po kilku meczach w europejskich rozgrywkach, stało się jasne, że klub potrzebuje nowoczesnego stadionu na nowym miejscu. Tak więc, w 2005 roku Grupa Privat rozpoczęła budowę Dnipro Arena w centrum Dniepropietrowska.” (cyt. za: pl.wikipedia.org).

Projekt powstał w Kijowie, a architekci wzorowali się na stadionie Borusii Moenchengladbach. Wykonawcą była niemiecka firma Hochtief. Nowy stadion powstał na miejscu obiektu nieistniejącego już klubu Metalurg Dniepropietrowsk. Według Tiechtierina [Wadim Tiechtierin – ówczesny rzecznik klubu – przyp. blog] ostatni mecz rozegrano tam w 1978 roku, a ostatnio był tam największy z miejskich bazarów.” (cyt. za: sport.pl). Na budowę stadionu o pojemności 31 tys. miejsc Kołomojski wydał 45 milionów euro, ale Dniepropietrowsk i Odessa ostatecznie nie przyjęły UEFA Euro 2012, co Kołomojski traktuje jako osobistą porażkę. Zwłaszcza, że Euro odbyło się w Doniecku na stadionie wybudowanym za prywatne pieniądze Rinata Achmetowa, który jest powodem kompleksów Kołomojskiego.

Dnipro_Arena_(1)

Dnipro Arena w Dniepropietrowsku.

Źródło: odessarents.com.

2 września 2008 Dnipro zagrało swój ostatni mecz na Meteorze przeciwko Metalist Charków. Obecnie ze stadionu korzystają zespoły młodzieżowe. 15 września 2008 uroczyście została otwarta Dnipro Arena. „W wielkim widowisku na murawie wzięło udział 4,5 tys. aktorów, sportowców i dzieci z dniepropietrowskich szkół. Próby trwały kilkanaście dni (…) Z okazji inauguracji rozegrano dwa półgodzinne mecze z udziałem byłych gwiazd Dnipro sprzed 25 i 20 lat oraz Dynama Kijów i Spartaka Moskwa.” (cyt. za: sport.pl). Na otwarcie przybył ówczesny prezydent Ukraony Wiktor Juszczenko, a także Grigorij Surkis. Dwa tygodnie później Dnipro rozegrało swój pierwszy oficjalny mecz na nowym obiekcie, ale przegrało 1:2 z Metalurgiem Zaporoże. „Polskim akcentem na stadionie Dnipro jest wyposażenie toalet, wyprodukowane przez Cersanit.” (cyt. za: sport.pl).

Dnipro_Arena_(2)

Dnipro Arena w Dniepropietrowsku.

Źródło: odessarents.com.

W latach osiemdziesiątych XX wieku, Dnipro rozgrywało swoje mecze w europejskich pucharach na stadionie w Krzywym Rogu, ponieważ Dniepropietrowsk był wtedy miastem zamkniętym dla cudzoziemców. W fabryce JueMZe produkowano rakiety balistyczne SS-20 z głowicami jądrowymi, więc do miasta nie było wstępu.”

Stadion_"Metalurga"_w_Krzywym_Rogu

Stadion „Metalurga” w Krzywym Rogu.

Źródło: stadiony.net.

Stadion „Metalurga” został zainaugurowany 11 kwietnia 1970 r. meczem Krywbas – Gomselmasz Homel 1:4. Renowacji doczekał się dopiero w 1999 r. Obecnie ma pojemność 29.783 miejsc, w tym 294 miejsca VIP i 30 miejsc dla prasy. Gospodarzem obiekty jest FK Krywbas Krzywy Róg.

Sukcesy

Największe sukcesy klubu przyszły w drugiej połowie lat osiemdziesiątych minionego stulecia. Drużyna pod wodzą najpierw Wołodymyra Jemecia i Hennadija Żyzdyka a następnie Jewhena Kuczerewskiego należała do absolutnej czołówki klubów piłkarskich ZSRR. W tym czasie Dnipro wywalczyło dwa mistrzostwa ZSRR (1983, 1988), dwa wicemistrzostwa (1987, 1989), dwa trzeciej miejsca (1984, 1985), Puchar ZSRR (1989), Superpuchar ZSRR (1988), dwa Puchary Ligi (1986, 1989) i jeden finał tych rozgrywek (1990). Poza tym, Dnipro dwukrotnie zagrało w ćwierćfinale Pucharu Europy Mistrzów Klubowych (1985, 1990).

Po przystąpieniu do rozgrywek organizowanych przez ukraińską federację sukcesy Dnipro były znacznie mniejsze – dwa wicemistrzostwa Ukrainy (1993, 2014), sześć trzecich miejsc w rozgrywkach ligowych (1992, 1995, 1996, 2001, 2004, 2015) i trzy finały Pucharu Ukrainy (1995, 1997, 2004), przegrane z Szachtarem Donieck. Poza tym, Dnipro siedem razy wystąpiło w półfinale Pucharu Ukrainy (2001, 2002, 2003, 2005, 2011, 2013, 2015).

Europejskie puchary

Dnipro zadebiutowało w europejskich pucharach w sezonie 1984/1985. Od tamtej pory Dnipro zaliczyło 17 startów w Pucharze UEFA/Lidze Europy, 3 starty w Pucharze Europy Mistrzów Klubowych/eliminacjach Ligi Mistrzów i 1 start w Pucharze Intertoto. Ukraiński klub rozegrał (łącznie z Pucharem Intertoto) 120 meczów, w których osiągnął 53 zwycięstwa, 28 remisów i 39 porażek.

Największym sukcesem jest awans do finału Ligi Europy 2014/2015. Najpierw jednak Dnipro przystąpiło do eliminacji Ligi Mistrzów, ale w III rundzie odpadło z FC Kopenhaga (0:0, 0:2). W meczu o awans do Ligi Europy, Dnipro uporało się z Hajdukiem Split (2:1, 0:0). W fazie grupowej Dnipro nie zachwycało w meczach z Interem Mediolan (0:1, 1:2), Saint Eitenne (0:0, 1:0) i Qarabagiem Agdam (0:1, 2:1). Dnipro awansowało do fazy pucharowej tylko dlatego, że w meczu Qarabagu z Interem sędzia z niewiadomych powodów nie uznał bramki prawidłowo strzelonej przez Azerów. Ukraińcy skorzystali jednak z szansy i eliminowali kolejno – Olympiakos Pireus (2:0, 2:2), Ajax Amsterdam (1:0, 1:2), Club Brugge (0:0, 1:0) i Napoli (1:1, 1:0).

Wcześniej Dnipro mogło pochwalić się dwoma ćwierćfinałami PEMK. W sezonie 1984/1985 Dnipro wyeliminowało Trabzonspor (3:0, 0:1) i Lewskiego Sofia (2:0, 1:3), ale odpadło z Bordeaux (1:1, 1:1 k. 3:5). Natomiast w sezonie 1989/1990 Dnipro wyeliminowało walijski Linfield (2:1, 1:0) i Tirol Innsbruck (2:0, 2:2), ale musiało uznać wyższość Benfiki Lizbona (0:1, 0:3).

Najwyższe zwycięstwo w europejskich pucharach Dnipro odniosło w lipcu 1997 r., gdy pokonało FC Erewań 6:1. Najwyższe porażki Dnipro to 1:4 z Ałanią Władywkaukaz (sierpień 1997 r.) i 0:3 Benfiką Lizbona (marzec 1990 r.) w meczach u siebie.

Najwięcej występów w barwach Dnipro w pucharach ma Rusłan Rotań – 58, a najwięcej bramek – 10 - Jewhen Sełezniow.

Mecze z polskimi klubami

Dnipro trzykrotnie rywalizowała z polskimi pucharami i dwa razy przegrało taką rywalizację. Co więcej w sześciu meczach odniosło tylko 1 zwycięstwo, a poza tym 3 remisy i 2 porażki, przy bilansie bramkowym 5:5.

W sezonie 1986/1987 Dnipro odpadło z warszawską Legią w I rundzie Pucharu UEFA. W Warszawie padł bezbramkowy remis, natomiast rewanż Legia zamiast w Dniepropietrowsku zagrała w Krzywym Rogu i wygrała 1:0. Bramkę zdobył Jarosław Araszkiewicz po rajdzie przez połowę boiska, a wcześniej rzutu karnego nie wykorzystał Oleg Protasow.

W sezonie 2007/2008 Dnipro wyeliminowało GKS Bełchatów w II rundzie kwalifikacyjnej Pucharu UEFA (1:1, 4:2), ale w sezonie 2010/2011 w rundzie play-off niespodziewanie odpadło z Lechem Poznań (0:1, 0:0). Informacje na temat polsko-ukraińskiej rywalizacji w europejskich pucharach są dostępne tutaj.

W finale Ligi Europy Dnipro spotkało się z FC Sevillą. Oba kluby nigdy wcześniej nie grały ze sobą w europejskich pucharach. Dnipro tylko raz w historii miało za przeciwnika hiszpańską drużynę. W sezonie 2004/2005 Dnipro przegrało w fazie grupowej Pucharu UEFA 1:2 z Realem Saragossa. Mecz odbył się w Hiszpanii.

Polacy w Dnipro

W Dnipro nigdy nie zagrał żaden Polak, ale wystąpiło kilku piłkarzy, którzy później biegali po polskich boiskach. Bramkarz Ihor Berezowskyj zagrał dla Dnipro 1 mecz, a później był rezerwowym w Legii. Chorwat Denis Galvina wystąpił w 9 meczach Dnipro, a później reprezentował barwy Arki Gdynia. Serhiej Szewcow między występami w Dnipro (łącznie 29 meczów, 3 bramki) zagrał jedną rundę dla Dyskobolii Grodzisk Wielkopolski.

Poza tym, w drużynach juniorskich lub „młodej ekstraklasy” Dnipro wystąpiło pięciu piłkarzy, którzy reprezentowali drużyny występujące poniżej ekstraklasy – Serhij Bihus, Jewhenij Chorolskyj, Maksym Demjanczuk, Ołeksandr Harbar i Taras Maksymiw. Szóstym jest Łotysz, Arturs Karasausks, który na początku stycznia 2016 r. dołączył do Piasta Gliwice.

Znani piłkarze w historii Dnipro

Najlepszymi piłkarzami w historii Dnipro byli – pomocnik Gennadij Litowczenko oraz napastnicy: Oleg Taran, Jurij Gawriłow i Oleg Protasow.

Jeśli chodzi o trenerów, to tylko trzech pochodziło spoza krajów dawnego ZSRR – Francuz Jules Limbeck (1936), Niemiec Bernd Stange (1995-1996) i Hiszpan Juande Ramos (2010-2014). Znanymi trenerami z ZSRR i Ukrainy byli m.in. Walery Łobanowski (1968-1973), Jozef Szabo (1978-1979) i Oleg Protasow (2006-2008).

Budżet i finanse

Właścicielem Dnipro od połowy lat dziewięćdziesiątych minionego stulecia jest Ihor Kołomojski, były gubernator Dniepropietrowska, zadeklarowany patriota, który jednak nie mieszka na Ukrainie, tylko w Szwajcarii, gdyż „ma ponoć ostrą alergię na rosnące na tutejszych czarnoziemach zboża” (cyt. za: sport.pl). O jego patriotyzmie niech stanowi fakt, że jawnie finansował prywatne bojówki ochraniające miasto, m.in. batalion Dnipro, który walczył we wschodniej Ukrainie z wojskami rosyjskimi, tzn. z „zielonymi ludzikami”. Na ten cel podobno wydał ponad dziesięć milionów dolarów.

Kołomojski ma trzy obywatelstwa: ukraińskie , cypryjskie i izraelskie. „Jako Żyd z pochodzenia, aktywny działacz gmin żydowskich, chciał kupić Maccabi Tel Aviv. Kiedy to nie wyszło, postawił na Dnipro. Mówi się, że ma paranoję na punkcie dybania na jego majątek oraz interesy.” (cyt. za: weszlo.com).

Kołomojski to jednak przede wszystkim biznesmen, który jest właścicielem wielu niezależnych od siebie firm na całym świecie. Należą do nich m.in. Priwat Bank, stacje benzynowe, linie lotnicze, agencja informacyjna, telewizja 1+1, zakłady chemiczne i naftowe, terminal przeładunkowy, kurort wypoczynkowy w Gruzji. Jego majątek jest szacowany według Forbesa, na około trzy miliardy dolarów, choć w przeszłości podawano kwoty nawet trzykrotnie razy większe. O takich jak Kołomojski mówi się na Ukrainie, że są „właścicielami miast”. Był wiceprezesem ukraińskiej federacji piłkarskiej i bezskutecznie kandydował na stanowisko prezesa. Uważał, że Dnipro jest ofiarą kijowsko-donieckiego układu przez który sędziowie co sezon odbierają jego zespołowi po kilkanaście punktów.

Na budowę stadionu wydał 50 milionów euro. W roli trenera zatrudnił Juande Ramosa, któremu podobno jest winien około 2 mln euro. W latach 2010-2012 wydał na transfery kilkadziesiąt milionów euro. Do najdroższym należeli Brazylijczyk Giuliano (11 mln euro), Oleksandr Gładkij (7 mln euro) i Nikola Kalinic (6 mln euro). Tamte czasy to już jednak przeszłość, a gra drużyny oparta jest na rodzimych graczach, którzy niejednokrotnie mają za sobą doświadczenie w postaci gry w Dynamie Kijów bądź Szachtarze Donieck.

Jak podaje portal sport.pl – Kołomojski wydał na transfery 20 milionów euro w 2007 r., a w kolejnych: 10, 20, 35 i 17 milionów. To ponad sto milionów euro w zaledwie pięć lat. Dodać trzeba, że w 2010 r., gdy wydał 35 milionów, to Dnipro odpadło w eliminacjach Ligi Europy z… Lechem Poznań! W ostatnich trzech latach na trzy transfery gotówkowe wydano zaledwie siedem milionów euro. Ograniczenie wydatków i wojna paradoksalnie pomogły klubowe, bo Markiewicz nie odszedłby z Metalista, a Rusłan Rotań z Rubina Kazań. 

Kilka lat temu Kołomojski mówił: „Chcę widzieć swój klub wielkim.” (cyt. za: weszlo.com), a największy sukces przyszedł w trakcie wojny z Rosją, gdy on sam zadeklarował, że futbol przestaje się dla niego liczyć.

Obecna drużyna

Siłą Dnipro jest doskonale zorganizowana gra w defensywie i szybki kontratak. W drodze do warszawskiego finału Dnipro rozegrało 18 meczów, w których strzeliło 15 bramek, a straciło zaledwie 12 goli! Unai Emery, trener FC Sevilla ocenił Dnipro w następujący sposób: „To znakomicie ułożona drużyna. Ich obrońcy świetnie współpracują, a do finału Dnipro zaprowadził pressing (…) Oni potrafią i odbierać piłkę wysoko, i bronić się nieco cofnięci (…) Mamy do czynienia z zespołem świetnie przygotowanym kondycyjnie i walecznym. Zwróćcie uwagę, jak często się zdarza, że piłkarze Dnipro leżą po starciach.” (cyt. za: „Przegląd Sportowy”).

Tym, co jeszcze charakteryzuje drużynę jest fakt, że sukces Dnipro został osiągnięty wychowankami (dwunastu w pierwszej drużynie!) i ukraińskimi piłkarzami, co zdecydowanie odróżnia ten klub od brazylijskiego Szachtara Donieck. W rewanżowym meczu półfinału z Napoli na boisko wyszło aż ośmiu Ukrainców!

Kluczowymi piłkarzami są Jewhen Konoplianka, Jewhen Sełezniow i bramkarz Denys Bojko. Jewhen Konoplianka był jednym z odkryć UEFA Euro 2012. Teraz miał za sobą słabszy sezon niż poprzedni, ponieważ „we wszystkich rozgrywkach strzelił osiem goli i miał siedem asyst. Rok temu zdobył 13 bramek i miał dziewięć podań, po których koledzy trafiali do siatki” (cyt. za: „Przegląd Sportowy”). Konoplianka był już trzykrotnie wybierany najlepszym piłkarzem roku na Ukrainie. W rozgrywkach Ligi Europy zdobył 8 goli, miał tez 9 asyst. W reprezentacji Ukrainy rozegrał 43 mecze, w których zdobył 8 goli. Sełezniow to były król strzelców ligi ukraińskiej, a bramkarz Bojko jest pewnym punktem zespołu. Warto jeszcze zauważyć, że Artem Fedecki i Sełezniow byli w kadrze Szachtara, który w 2009 r. triumfował w finale Pucharu UEFA, ale obaj w finałowym meczu z Werderem (2:1) nawet nie usiedli na ławce rezerwowych.

Zimą 2014/2015 do drużyny dołączył tylko Brazylijczyk (2,5 mln euro), a bez sumy odstępnego Papa Gueye (Metalist Charków) i Dmytro Czyhrynski (Szachtar Donieck), który ma na swoim koncie 12 występów w Barcelonie.

Trenerem Dnipro jest, świetnie mówi po polsku, Myron Markiewicz. Rocznie zarabia podobno 2 mln dolarów. Nigdy nie był mistrzem Ukrainy, ale z Metalistem dwukrotnie wywalczył wicemistrzostwo (1993, 2014).

Podsumowanie

Dnipro to drużyna, która jest ogromną niespodzianką klubowych rozgrywek w Europie sezonu 2014/2015. Klub stał się powodem do dumy Ukraińców. Nic więc dziwnego, że przed meczem pisano: „Sukces na Stadionie Narodowym w Warszawie potrzebny jest dziś nie tylko Dniprowi, ale całej Ukrainie” (cyt. sport.pl za sport.ua).

 

Źródła: własne, fcdnipro.ua, sport.pl, weszlo.com, 90minut.pl, uefa.com, pl.wikipedia.org, en.wikipedia.org, encyklopedia.interia.pl, theguardian.com, stadiony.net, ua.igotoworld.com, odessarents.com. T. Wacławek, Wrócili po puchar, „Rzeczpospolita” z dnia 27 maja 2015 r., s. 16. P. Żelazny, Dnipro jednoczy, „Rzeczpospolita” z dnia 26 maja 2015 r., s. 16. „Przegląd Sportowy” z dnia 27 maja 2015 r., s. 2, 12 i 13. K. Wójkowski, Legia Warszawa w Europejskich Pucharach. Historia klubu i jego kibiców na piłkarskich arenach, Warszawa 2013, s. 139-140. Final 2015 Warsaw – Official Programme, UEFA 2015.

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 8
| < Listopad 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
    1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30      
Tagi