Wpisy z tagiem: Stadion Narodowy

piątek, 12 czerwca 2015
A jednak można, czyli imprezy na Stadionie Narodowym w 2014 roku

Rok 2014 był chyba przełomowym dla operatora Stadionu Narodowego, ponieważ potwierdził, że ten obiekt ma ogromny potencjał i może być miejscem rozgrywania bardzo różnych imprez, przyciągających wielu kibiców. Dodatkowo, podana została informacja, że koszty utrzymania bilansują się z wpływami.

Przyznać trzeba, że sześć kolejnych tygodni począwszy od 16 sierpnia musiało rozpierać wywoływać poczucie dumny wśród wszystkich, którzy dobrze życzyli budowie Stadionu Narodowego. Na tym obiekcie rozegrano Super Mecz: Real Madryt – AFC Fiorentina, V Memoriał im. Kamili Skolimowskiej, mecz otwarcia siatkarskich Mistrzostw Świata: Polska Serbia, Puchar Świata w Windsurfingu i imprezę „Dakar na Narodowym” jako kolejną odsłonę Verva Street Racing. Sześć tygodni i pięć różnych imprez, z których każda była inna i stanowiła olbrzymi projekt logistyczny, a co dopiero następujące po sobie? Na Narodowym nie nadążano ze sprzątaniem jednej infrastruktury i przygotowaniem następnej, do kolejnej imprezy. 

Wśród osób, które współpracowały z obsługą lub operatorem Stadionu Narodowego przeważają słowa wskazujące na wielkie zaangażowanie i poczucie misji wśród osób pracujących na największym polskim stadionie. Nie da się ukryć, że ich upór, zawziętość i pomysłowość potwierdziły, że można na Narodowym organizować wielkie imprezy, nawet trudne logistycznie.

A przecież w 2014 r. na Narodowym rozegrano także inne mecze piłkarskie, jak Finał Pucharu Polski (Zawisza Bydgoszcz – Zagłębie Lubin), sparing Polska – Szkocja i mecze eliminacji UEFA Euro 2016: Polska – Niemcy i Polska – Szkocja. Stadion gościł też koncerty muzyczne – Orange Warsaw Festiwal i Sonisphere Festival, a także Piknik Naukowy oraz niezwykle widowiskową imprezę Monster Jam. Oprócz tego na stadionie odbyło się wiele konferencji, kongresów, imprez okolicznościowych i przede wszystkim targów, jak np. Targi Mieszkaniowe, Rodzinne, Mobilne, CSR, Wiatr i Woda, Warszawskie Targi Książki, Kariera IT, Nauki i Kooperacji, Dom Inteligentny, ReDI, IT Future.

W poprzednich latach oprócz piłkarskich meczów i przede wszystkim UEFA Euro 2012, Stadion Narodowy był też gospodarzem imprezy we freestylu motocrossowym, meczów finałowych Polskiej Ligi Futbolu Amerykańskiego (2012 i 2013), czy mety Maratonu Warszawskiego. Pod koniec 2013 r. na Stadionie Narodowym odbyła się Konferencja klimatyczna ONZ – COP19. W tym samym roku obiekt był też objęty Nocą Muzeów. Co więcej, wykorzystywane są także błonia Stadionu, które gościły już imprezę noworoczną, Festiwal Kultury Piwnej, Cirque du Soleil: KOOZA, Orlen Warsaw Marathon i Półmaraton Praski. Poza tym błonia stadionu stają się miejscem spontanicznych spotkań i happeningów.

Stadion_Narodowy_-_widok_na_trybuny_podczas_meczu_z_Niemcami

Jakie imprezy może jeszcze gościć Narodowy? Na pewno mecz hokeja na lodzie, co potwierdza projekt „Zimowy Narodowy”, a poza tym mecz piłki ręcznej, koszykówki, czy hokeja na trawie, a może mistrzostwa w szachach, czy turniej o Szablę Wołodyjowskiego, choć te dwa ostatnie potrzebują bardziej kameralnych miejsc. Choć to trochę mało prawdopodobne, to jednak mecz Polska – Niemcy w piłce ręcznej, albo mecz z udziałem drużyn(y) z NBA mogłyby być imprezami wartymi rozegrania. Rozważano nawet finał EuroBasketu 2017 w polskiej kandydaturze, a obiekt nawet w październiku 2014 r. oglądał Turgay Demirel, szef FIBA! Polska kandydatura jednak przepadła. Poza tym, jak pokazały mecze piłkarskie i futbolu amerykańskiego – Narodowy ma też potencjał do rozegrania meczu rugby. Osobiście marzy mi się zakończenie jednego z etapów wyścigu kolarskiego Tour de Pologne z finiszem na Stadionie Narodowym, ale chyba takie rozwiązanie za bardzo nawiązywałoby do Wyścigu Pokoju, sztandarowej imprezy minionego, jedynego słusznego ustroju. A przecież TdP ma zupełnie inny rodowód. Niezwykle widowiskowy byłby odcinek specjalny Rajdu Barbórki, ale to chyba nieopłacalne przedsięwzięcie biorąc pod uwagę, że rajd jest rozgrywany na początku grudnia, gdy na Stadion zarabia projekt „Zimowy Narodowy”. Skoro można położyć na Stadionie taflę lodową, to możliwe jest rozegranie wyścigów samochodowych na lodzie, jak na Stade de France, czy wyścigów motocyklowych na lodzie, jak kiedyś na warszawskich Stegnach, czy ostatnio w „Arenie Sanok”. A może zawody w przeżywającym w Polsce medialne zainteresowanie łyżwiarstwie szybkim, albo łyżwiarstwie figurowym? Wiadomo, że w 2015 r. na Narodowym będzie gościło Grand Prix Polski na żużlu a także finał piłkarskiej Ligi Europy, ale wydaje się, że najlepsze pomysły dopiero zostaną ujawnione.

Trzeba przyznać, że operator Stadionu Narodowego wysoko zawiesił sobie poprzeczkę. Aż strach pomyśleć co może jeszcze wydarzyć się na tym stadionie. Może wróci jeszcze pomysł skoków narciarskich, który marzeniom Apoloniusza Tajnera, Prezesa PZN, został skrytykowany przez Kamila Stocha, zdobywcę Pucharu Świata w sezonie 2013/2014?

Jak uważa jeden z pracowników Ministerstwa Sportu i Turystyki, informacja o zbilansowaniu kosztów i przychodów Stadionu Narodowego w 2014 r. jest trochę „kreatywna”, ponieważ „w zależności od tego, co się policzy można uzyskać różne wyniki”. Jednocześnie mój informator stwierdził, że Stadion nie pracuje na siebie dużymi, medialnymi imprezami, ponieważ na nich nie zarabia! Organizacja tych imprez przynosi obiektowi korzyści wynikające z zaprezentowania go w mediach jako obiektu funkcjonalnego, nowoczesnego i budzącego pozytywne skojarzenia związane z emocjami sportowymi. Źródłem dochodów Stadionu jest natomiast bieżąca działalność, a więc wynajem powierzchni biurowych i organizacja wielu małych imprez, niewielkich przedsięwzięć – szkoleń, konferencji, jubileuszy, czy imprez firmowych. Nic więc dziwnego, że zwiększenie zakresu tej działalności ma sprawić, że w 2015 roku Stadion wreszcie zarobi na siebie. Tomasz Półgrabski, prezes spółki PL.2012+ stwierdził nawet, że „Jeśli chodzi o wydarzenia biznesowe, Stadion Narodowy jest jednym z najważniejszych centrów konferencyjno-kongresowych w Polsce.” (cyt. za: biznes.onet.pl). Stadion jest także siedzibą polskich związków tenisa oraz żeglarskiego, a rozmowy są prowadzone m.in. z badmintonowym. Półgrabski stwierdził także, że: „Ten obiekt powinien być domem polskiego sportu. Prowadzimy rozmowy z PZPN ws. obecności tutaj muzeum.” (cyt. za: biznes.onet.pl).

Jedna wizytówek Warszawy, ale także całej sportowej Polski, w 2014 r. odniosła spory sukces i za to zarządzającym Stadionem Narodowym należą się zasłużone gratulacje!

 

Źródła: własne, stadion narodowy.org, biznes.onet.pl. Skarb Kibica Halowego Pucharu Świata PWA w windsurfingu 2014 – bezpłatny dodatek do „Przeglądu Sportowego” z dnia 1 września 2014 r., s. 23. J. Wojczyński, EuroBasket na Narodowym?, „Przegląd Sportowy” z dnia 20 października 2014 r., s. 28. 

poniedziałek, 25 maja 2015
Stacja metra – Stadion Narodowy (dzień otwarty II linii metra)

W niedzielę 9 listopada 2014 r. w Warszawie odbył się dzień otwarty drugiej linii metra. Mieszkańcy stolicy mogli obejrzeć wszystkie stacje drugiej nitki, ale na pierwszy przejazd trzeba było poczekać jeszcze przez kilka miesięcy.

Dzięki stacji Stadion Narodowy, obiekt stanie się jeszcze bardziej dostępny niż obecnie, ponieważ pojawi się kolejny środek lokomocji umożliwiający szybkie dostanie się na stadion. Do tej pory przy Narodowym znajdują się przystanki autobusów i tramwajów, a także stacja kolejowa, na której zatrzymują się pociągi Kolei Mazowieckich oraz Szybkiej Kolei Miejskiej. Niewątpliwie  otwarcie stacji metra (wstępnie planowane na… 2012 r.!) przyczyni się do rozładowania zatłoczonych okolic Stadionu w dniach meczowych.

2014.11.09_Stacja_metra_Stadion_Narodowy_(4)

Wewnątrz stacji metra Stadion Narodowy.

Nie bez znaczenia jest również fakt, że wybudowanie stacji metra w pobliżu Stadionu Narodowego, który znajduje się w pobliżu centrum miasta, podnosi jego wartość jako obiektu dogodnego komunikacyjnie dla widzów, a jednocześnie pokazuje szersze spojrzenie za zagadnienia infrastrukturalne w Polsce.

2014.11.09_Stacja_metra_Stadion_Narodowy_(8)

Tablica informacyjna na stacji metra Stadion Narodowy.

Stadion Narodowy dołącza w ten sposób europejskiego standardu polegającego na zapewnieniu kibicom dotarcia na stadion za pośrednictwem metra. Tak jest np. w Berlinie, Londynie, Wiedniu, czy Madrycie. Dodatkowo, po raz kolejny nazwa stadionu została wykorzystana do utworzenia innej nazwy, w tym przypadku nazwy stacji, co też podkreśla jego znaczenie. Nazwa stacji PKP od momentu wybudowania, czyli od 1955 r. to „Warszawa Stadion” i może nawet dobrze się stało, że nie została zmieniona, bo teraz przyjezdnym łatwo będzie odróżnić stację PKP Warszawa Stadion od stacji metra Stadion Narodowy.

2014.11.09_Stacja_metra_Stadion_Narodowy_(7)

2014.11.09_Stacja_metra_Stadion_Narodowy_(0)

Przechodząc natomiast do samej stacji, to jest ona największa – dwa razy szersza od pozostałych, ponieważ od razu wybudowano peron dla III linii (Gocław – Dworzec Zachodni). Z tego też powodu powstała robiąca wrażenie długa antresola z widokiem na perony obu linii. „Za stacją powstała także ogromna hala torów odstawczych. Jej budowa kosztowała ok. 360 mln zł, czyli mniej więcej tyle co przebudowa lotniska w Modlinie wraz z terminalem.” (cyt. za warszawa.gazeta.pl).

2014.11.09_Stacja_metra_Stadion_Narodowy_(10)

Antresola na stacji metra Stadion Narodowy.

Na stacji jest rekordowa liczba schodów ruchomych – 18, a prowadzi do niej siedem wejść. Dominującym kolorem stacji jest zielony, choć wydaje się, że w związku z bliskością Stadionu Narodowego, jak również nazwą stacji kolorystyka powinna być biało-czerwona. Z drugiej jednak strony można powiedzieć, że nie wszystko związane z tym obiektem musi być w takich kolorach, choćby dlatego, żeby ułatwić kibicom odróżnienie stacji PKP od stacji metra. Z tego też powodu koszmarne szklane wejścia prowadzące do stacji metra są koloru zielonego i wyraźnie odróżniają się na tle okolicy. Czerwone wejścia zapewne nie byłyby żadnych problemem, bo w takim kolorze są wejście do stacji  Rondo Daszyńskiego. Poważnym mankamentem jest jednak brak bezpośredniego tunelu prowadzącego na peron PKP.

2014.11.09_Stacja_metra_Stadion_Narodowy_(12)

Zielony dach nad wejściem do stacji metra Stadion Narodowy.

Warto też wspomnieć o parametrach innych stacji drugiej linii. Najgłębiej położona jest stacja Nowy Świat – Uniwersytet. Peron znajduje się 23 metry pod poziomem ulicy z uwagi na znajdującą się w pobliżu skarpę warszawską. Kolejne w tym zestawieniu stacje mają peronu 19 metrów pod poziomem ulicy – Świętokrzyska (stacja przesiadkowa) i Centrum Nauki Kopernik. Ta ostatnia stacja może pochwalić się najdłuższymi ruchomymi schodami II linii – 36 metrów. „Wykonawca, spółka AGP Metro, przyznał, że budowa tej stacji była najtrudniejsza.” (cyt. za warszawa.gazeta.pl). Najpłytszą stacją jest Dworzec Wileński – 13 metrów głębokości, ale na stację prowadzi 13 wejść. Do budowy stropu na stacji Rondo ONZ zużyto aż 2,3 tys. m sześć, a w najgrubszym miejscu strop ma 2,3 m. Rondo Daszyńskiego jest natomiast jedną z najdłuższych stacji (400 m). Co ciekawe, na stację Stadion Narodowy poprzez świetliki będzie w słoneczne dni wpadało naturalne światło!

Metro w Warszawie póki co jest pierwsze i jedyne w Polsce, dlatego wyznacza pewne trendy, albo dostosowuje się do trendów europejskich. Ciekawe jednak, czy w przypadku wybudowania metra w innym mieście będzie stacja zlokalizowana przy stadionie?

 

Źródła: własne, warszawa.gazeta.pl, ztm.waw.pl, pl.wikipedia.org.

niedziela, 29 marca 2015
Nowa niechlubna tradycja na Stadionie Narodowym?

Po historycznym meczu z Niemcami na boisko wbiegło dwóch kibiców. Jeden próbował pogratulować doskonałego występu Wojciechowi Szczęsnemu i wyściskał polskiego bramkarza, póki nie został zatrzymany przez służby porządkowe. Drugi biegł w kierunku polskich zawodników, ale już na murawie został powstrzymany.

2014.10.11_Polska_-_Niemcy_(27)

2014.10.11_Polska_-_Niemcy_(28)

2014.10.11_Polska_-_Niemcy_(29)

Nie była to jednak pierwsza taka sytuacja na Narodowym. Wcześniej, w październiku 2012 r. w dniu, w którym zamiast meczu Polska – Anglia oglądaliśmy „Basen Narodowy” po boisku biegało dwóch „pływaków”, a trzeci został powstrzymany przed przedostaniem się na murawę (pływalnię). Zanim jednak zostali ukarani, ówczesny premier Donald Tusk pokazał jak szanuje polskie prawo, dzieląc kibiców na równych i równiejszych. Tusk powiedział bowiem, że „pływacy” nie zasługują na karę! Kto wie, czy te słowa nie zachęciły innych śmiałków do wbiegania na murawę Stadionu Narodowego. Podczas Super Meczu pomiędzy Realem Madryt a Fiorentiną, który został rozegrany w sierpniu 2014 r., na boisko wbiegł kibic przebrany za Cristiano Ronaldo. Choć nie można odmówić mu fantazji i pomysłowości, to na karę i przede wszystkim zakaz stadionowy po prostu zasłużył.

Powtarzające się przypadku wbiegania na murawę Stadionu Narodowego przy ważnych meczach mogą i powinny niepokoić. Po pierwsze, okazuje się, że nie do końca prawdziwe było założenia, że nowe stadiony w Polsce złagodzą obyczaje kibiców. Mniejsze lub większe awantury, czy zakłócenia porządku były już na wszystkich polskich arenach UEFA Euro 2012, ale też na innych nowych stadionach – Wisły, Legii, czy Cracovii. Wprawdzie na Stadionie Narodowym nie doszło jeszcze do wielkiej, chuligańskiej awantury, ale myślę, że wszystko przed nami. Po drugie, martwić powinien system bezpieczeństwa na Stadionie Narodowym, skoro po raz kolejny na boisko wdziera się kibic. Oczywiście, problem jest głębszy i dotyczy wychowania, społecznych zachowań jednostki, itd., ale nikt chyba nie ma wątpliwości, że służby porządkowe na Stadionie są wyjątkowo niemrawe. Z drugiej strony jeszcze bardziej niemrawa była ochrona podczas meczu Legii z Jagiellonią.

Kolejne dwa mecze będą stanowiły poważne wyzwanie dla operatora Stadionu Narodowego, mimo że organizatorem meczów będzie PZPN. Chodzi o finał Pucharu Polski (2 maja 2015 r.) i mecz eliminacji UEFA Euro 2016 z Gruzją (13 czerwca 2015 r.). Zwłaszcza ten pierwszy będzie poważnym testem przed finałem Ligi Europy (27 maja 2015 r.).  

 

Źródła: własne, ekstraklasa.net, fanatycy futbolu.com.pl, sport.pl, polskieradio.pl, 90minut.pl.

poniedziałek, 23 marca 2015
PZPN nic nie zrobił, a kadra Nawałki paradoksalnie zyskała

Gdy 23 lutego 2014 r. rozlosowano w Nicei grupy eliminacyjne piłkarskich Mistrzostw Europy – UEFA Euro 2016 wydawało się, że PZPN musi zmienić jednego z najbliższych sparingpartnerów polskiej reprezentacji. (Ślepy) los przydzielił Polskę do grupy z Irlandią, Gruzją, Gibraltarem oraz Szkocją i Niemcami, czyli dwoma rywalami, z którymi polska reprezentacja grała dwa najbliższe mecze. Ze Szkotami reprezentacja grała 5 marca na Stadionie Narodowym, a z Niemcami 13 maja w Hamburgu. Wydawało się, że w kontekście jesiennych meczów eliminacyjnych koniecznym jest zmiana choćby jednego rywala. PZPN nic nie zrobił i w ciągu prawie pół roku z obydwiema reprezentacjami spotkaliśmy się po dwa razy.

Wiadomo, że w kontekście meczów o stawkę, niezależnie czy w ramach eliminacji, czy turniejów mistrzowskich, trenerzy i zawodnicy wolą unikać tych samych rywali, bo łatwiej im przygotować się do tych meczów. W przypadku, gdy sparingpartner jest jednocześnie rywalem w meczu o stawkę zaczynają się podchody, piłkarskie szachy tylko po to, żeby przed rywalem nie wyjawić swojej taktyki i nie zagrać w otwarte karty. Mecz towarzyski staje się więc parodią i wyczekiwaniem na właściwą potyczkę.

PZPN nie przełożył żadnego z tych meczów, ale po prawdzie byłoby to bardzo trudne. Do meczu ze Szkocją pozostało zaledwie dziewięć dni i ewentualna zmiana sparingpartnera byłaby niezwykle trudna. Oczywiście, dałoby się to zrobić, ale zarówno Szkoci i Polacy musieliby znaleźć kogoś nie zakontraktowanego, albo doprowadzić do zmiany już ustalonych meczów. Tak się nie stało, a z kręgów reprezentacyjnych nie płynęły żadne sygnały, aby dokonać zmiany rywala. Natomiast w przypadku meczu z Niemcami dosyć szybko okazało się, że rywal wystąpi w raczej rezerwowym składzie, a reprezentacja Polski w zestawieniu, powiedzmy eksperymentalnym. Z punktu widzenia pierwszej reprezentacji ten pojedynek był zupełnie nieprzydatny.

Telebim_na_Stadionie_Narodowym_podczas_meczu_z_Niemcami

Efekt był taki, że reprezentacja Polski niespodziewanie zyskała, bo meczach sparingowych wywalczyła zaledwie punkt przegrywając ze Szkocją w fatalnym stylu 0:1 i remisując bezbramkowo z Niemcami. Jesienią kadra Nawałki wywalczyła cztery punkty po pokonaniu Niemców 2:0 i remisie ze Szkocją 2:2. Nie podejrzewam PZPN o rozmyślne działanie, bo kadra Nawałki nie licząc zwycięstw nad Norwegią i Mołdawią podczas mało poważnego zgrupowania w Abu-Zabi, miała na koncie dwa mecze bez gola, i w lutym trudno było o optymizm i szukanie rozwiązań korzystnych dla reprezentacji.

Co ciekawe, z pozostałymi dwoma przeciwnikami eliminacji UEFA Euro 2016 Polska reprezentacja nie grała tak dawno. Irlandia była przeciwnikiem Biało-Czerwonych w 2013 r. aż dwukrotnie. W lutym w Dublinie gospodarze wygrali 2:0, a w listopadzie w Poznaniu padł bezbramkowy remis. Gruzini byli rywalami Polaków w sierpniu 2011 r. i musieli uznać w Lubinie wyższość gospodarzy, którzy wygrali 1:0. Niespełna miesiąc później reprezentacja Polski spotkała się w Gdańsku z Niemcami (2:2). Z Gibraltarem na chwilę losowania jeszcze nie graliśmy, ale ta reprezentacja miała za sobą dopiero kilka rozegranych oficjalnych meczów.

Warto jeszcze przypomnieć, że sytuację jaka miała miejsce na przełomie 2005 i 2006 r. W listopadzie 2005 r. Biało-Czerwoni pewnie pokonali Ekwador 3:0 w meczu sparingowym, rozegranym w Barcelonie. Gdy 9 grudnia tego samego roku rozlosowano w Lipsku grupy piłkarskich mistrzostw świata w Niemczech i los przydzielił nam gospodarzy, a także Kostarykę i Ekwador, pomni doświadczeń sprzed miesiąca oczekiwaliśmy zwycięstwa nad niedawnym rywalem. Los zadrwił jednak z Polaków okrutnie, bo rywal zagrał w nieco zmienionym składzie zupełnie inaczej i w dniu otwarcia mistrzostw (9 czerwca 2006 r.) praktycznie zakończył je dla Polaków wygrywając 2:0. Porównując pierwsze jedenastki z obu meczów, to w Polsce nastąpiły trzy zmiany, a w Ekwadorze pięć.

Z rywalem, z którym mecz towarzyski poprzedza mecz o stawkę, nigdy nie wiadomo jak zagra. Tym razem – z Niemcami i Szkocją udało się, a ciekawe jak będzie z Irlandią, z którą w 2015 r. zagramy dwa razy (po dwóch sparingach w 2013 r.)?

 

Źródła: własne, pl.wikipedia.org, sport.wp.pl, sport.interia.pl.

piątek, 13 marca 2015
Niedosyt po remisie ze Szkocją

Reprezentacja Polski w piłce nożnej zremisowała z reprezentacją Szkocji 2:2 (1:1) w meczu eliminacji UEFA Euro 2016. Bramki dla Biało-Czerwonych zdobyli Krzysztof Mączyński i Arkadiusz Milik. Mecz został rozegrany we wtorek 14 października 2014 r. na Stadionie Narodowym w Warszawie.

Po historycznym zwycięstwie z Niemcami, polscy piłkarze tonowali emocje i przekonanie o pewnym zwycięstwie nad Szkocją, skoro pokonali mistrzów świata. Świadomi swojej wartości podkreślali, że mecz ze Szkocją będzie zupełnie inny niż z Niemcami, bo od gospodarzy będzie się wymagać prowadzenia gry i atakowania, a nie obrony i gry z kontrataku, jak z Niemcami. Dodatkowo, Szkoci, jak zwykle zagrają twardo i nieustępliwie, a mecz będzie wymagał więcej walki i biegania niż potyczka z Niemcami. Co więcej, zwracali uwagę, że zamierzają świętować tylko symbolicznie, bo mecz ze Szkocją może okazać się najważniejszy w trakcie eliminacji. Zwycięstwo nad Niemcami nic nie zmieniło, bo mistrzowie świata w dalszym ciągu pozostali faworytami grupy, a Biało-czerwoni o drugie miejsce będą walczyć z Irlandią, Szkocją i może nawet Gruzją.

2014.10.14_Polska_-_Szkocja_(2)

Dziennikarze i komentatorzy zwracali uwagę, że na zawodnikach będzie ciążyła presja potwierdzenia, że sobotnie zwycięstwo nie było dziełem przypadku, a okupili je przecież sporym wyczerpaniem fizycznym. Poza tym, sprzymierzeńcem Polaków nie były statystyki, bo już z zasady trudno rozegrać dwa dobre mecze z wymagającymi rywalami w ciągu trzech dni. A statystyki wyraźnie wskazują, że w drugim meczu Polska z reguły zdobywa mniej punktów. Nie bez znaczenia był fakt, że w marcu na tym samym stadionie grająca bez pomysłu Polska przegrała ze Szkocją 0:1.

W porównaniu z wyjściową „jedenastką” na mecz z Niemcami trener Adam Nawałka dokonał trzech zmian. Krzysztof Mączyński niespodziewanie zastąpił w środku boiska Tomasza Jodłowca, Waldemar Sobota wystąpił za Macieja Rybusa na lewym skrzydle, a Artur Jędrzejczyk za Jakuba Wawrzyniaka na lewej obronie.

2014.10.14_Polska_-_Szkocja_(1)

Zanim którakolwiek z drużyn przeprowadziła groźną akcję Gordon Greer postanowił pozbawić Roberta Lewandowskiego ochoty do gry. „Lewy” próbował uderzyć piłkę z woleja przed polem karnym Szkotów, a Greer zaatakował go wyprostowaną nogą i trafił w piszczel. Hiszpański sędzia mógł wyrzucić Szkota z boiska, a on nie odgwizdał nawet faulu!!! W tym momencie stało się jasne, że arbiter pozwoli na bardzo ostrą grę i jak wykazały późniejsze wydarzenia, tak też się stało. Minutę później Polacy mieli jednak powody do radości. Grzegorz Krychowiak podał do Waldemara Soboty, który zagrał piłkę w pole karne, ale Alan Hutton niedokładnie wybił piłkę przed pole karne, gdzie czekał Krzysztof Mączyński. Dokładnie przymierzył  i strzelił tuż przy słupku pokonując Davida Marshalla. Polska objęła prowadzenia 1:0.

Wydawało się, że kolejne zwycięstwo jest na wyciągnięcie ręki, a tymczasem Szkocja doprowadziła do wyrównania 1:1. Steven Fletcher zagrał długą piłkę w pole karne do Ikechi Anyi, który wykorzystał niezdecydowanie i brak krycia ze strony Łukasza Piszczka, i podał do Shauna Maloneya. Piłki nie przejął spóźniony Łukasz Szukała, a Maloney z kilku metrów pokonał Szczęsnego.

Bramka podziałała na Polaków mobilizująco, ale nie przyniosła zmiany wyniku. Najpierw w 20 minucie z ponad dwudziestu metrów celnie strzelił Kamil Grosicki. Cztery minuty później znowu pokazał się Grosicki. Dośrodkował w pole karne, ale próbującemu główkować szczupakiem Sobocie zabrakło centymetrów, aby sięgnąć piłki. Sobota miał pretensje do sędziego, ale Steven Whittaker blokował piłkarza FC Brugge zgodnie z przepisami. Ciągu dalszego przez kilkanaście kolejnych minut jednak nie było, bo Polacy nie poptrafili przeprowadzić składnej akcji.

2014.10.14_Polska_-_Szkocja_(4)

W 33. minucie po starciu w powietrzu między Kamilem Glikiem a Stevenem Fletcherem, polski obrońca upadł z rozciętą głową. Sędzia Mallanco nie odgwizdał faulu, ale przyznać trzeba, że była to typowa walka w powietrzu. Dwie minuty później James Morisson i Steve Naismith rozegrali między sobą piłkę w środkowej strefie boiska, a uruchomiony świetnym podaniem Fletcher strzelił zza pola karnego obok słupka. W 38. minucie „Artur Jędrzejczyk zagrał między obrońców do Waldemara Soboty, ten podał do wbiegającego w szesnastkę Roberta Lewandowskiego” (cyt. za: 90minut.pl). Błąd popełnił Marshall, „ale obrońcy zdołali zablokować strzał Roberta Lewandowskiego” (cyt. za: polsatsport.pl). Cztery minuty później Grosicki po podaniu Krychowiaka strzelił celnie z dwudziestu metrów.

W pierwszej połowie gra toczyła się głównie w środkowej strefie boiska, a Polakom trudno było skonstruować składną akcję i przedostać się w okolice pola karnego gości.

Drugą połowę gospodarze mogli rozpocząć od strzelenia bramki. Już w 47. minucie Piszczek zagrał piłkę do znajdującego się w polu karnym do Milika, który próbował strzelić „piętką”. W 49. minucie Grosicki walczył o piłkę z Anyą wzdłuż linii bocznej i ją stracił, ale szkocki skrzydłowy przewrócił się, więc Grosicki przejął piłkę i dośrodkował w pole karne, ale goście wybili piłkę na rzut rożny. Po dośrodkowaniu z kornera i strąceniu piłki przez Kamila Glika, Milik z bliska strzelił nad bramką. Wydawało się, że kolejne groźne akcje i w konsekwencji bramka pozostają tylko kwestią czasu, a tymczasem bramkę z niczego zdobyli Szkoci. W 57. minucie z rzutu wolnego dośrodkował Morisson, a Naismith zgubił krycie Piszczka i z najbliższej odległości „dziubnął” piłkę pokonując Szczęsnego. Szkocja objęła prowadzenie 2:1! Dwie minuty później Morisson oddał strzał z prawie dwudziestu pięciu metrów, ale piłka przeleciała nad bramką.

2014.10.14_Polska_-_Szkocja_(10)

Polakom strach zajrzał w oczy i wreszcie zaczęli atakować. W 62. Minucie Milik główkował z pięciu metrów nad szkocką bramką. Sześć minut później znowu pokazał się  Milk, ale Lewandowskiemu niewiele zabrakło, aby sięgnąć piłki i z bliska skierować ją do szkockiej bramki. Po kolejnych dwóch minutach Mączyński oddał strzał zza pola karnego, ale nad bramką.

Przerywnikiem w tych akcjach była szybka kontra gości, która mogła zakończyć się strzeleniem trzeciego gola. Morisson podał do Anyi, który świetnie wypatrzył Maloney’a, który z kolei z kilkunastu metrów strzelił pod poprzeczkę, ale Szczęsny odbił piłkę. Warto dodać, że Anya dośrodkował, bo Szukała mu nie przeszkadzał, a Maloney strzelił, bo Jędrzejczyk zgubił krycie. Po chwili Jędrzejczyk zrehabilitował się za swój błąd. Krychowiak przerzucił piłkę do niego, a obrońca FK Krasondar zagrał błyskotliwie i w tempo do Milika. Napastnik Ajaxu wbiegł odważnie między Huttona i Russella Martina, a następnie pewnym i celnym strzałem pokonał Marshalla! Polska wyrównała i wróciła do gry! 2:2. A Milik po serii zmarnowanych sytuacji wreszcie był skuteczny.

2014.10.14_Polska_-_Szkocja_(11)

Trzy minuty później Lewandowski z bocznej strefy boiska wbiegł w pole karne między Huttona i Maloneya, ograł Martina i strzelił na szkocką bramkę, a Marshall z trudem odbił piłkę na rzut rożny. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Krychowiak nieczysto trafił w piłkę i po koźle przeleciała nad poprzeczką. W 84. minucie Biało-czerwoni przeprowadzili ostatnia akcję, w której mogli strzelić zwycięskiego gola, nawet dwukrotnie! Sebastian Mila ograł Morissona i zakładając „siatkę” Scottowi Brownowi zagrał świetną, prostopadłą piłkę do Grosickiego. Skrzydłowy Stade Rennes, mimo wślizgu Whittakera i wypchnięcia poza światło bramki, minął Marshalla i oddał strzał, choć trzeba przyznać, że z ostrego kąta, ale trafił tylko w słupek!  Do piłki nabiegł Mila i mógł (podobnie jak w meczu z Niemcami) zostać bohaterem, ale wtedy zachował zimną krew, a tym razem „podpalił” się i strzelił fatalnie, kilka metrów obok słupka. W bramce było ciasno, bo stało w niej czterech Szkotów i dwóch Polaków, ale Mila mógł spokojnie przymierzyć, bo najbliżej niego, a dokładniej kilka metrów za nim był Darren Fletcher, ale trudno powiedzieć, że go naciskał. To zdecydowanie była piłka meczowa, które, niestety, Mila nie wykorzystał. W 85. minucie sędzia Mallenco pokazał pierwszą żółtą kartkę szkockiemu piłkarzowi, akurat Greer’owi, który ponad siedemdziesiąt minut wcześniej mógł złamać nogę i karierę Lewandowskiemu. Sędzia pozwolił na ostrą grę, ale wyniku meczu nie wypaczył.

2014.10.14_Polska_-_Szkocja_(13)

Szkoci zagrali jeden z najlepszych meczów od dłuższego czasu, ale zaskoczyli tym, że zwłaszcza w pierwszej połowie długo utrzymywali się przy piłce i kontrolowali przebieg meczu. Byli wyjątkowo wymagającym rywalem, ale tego właśnie należało się spodziewać, tak samo jak tego, że nie będzie to łatwy mecz, a piękne zagrania zastąpią ostre wejścia. „Szkoci pokazali średnie umiejętności, ale wysoki stopień organizacji gry (…) sprawnie wymieniali podania, grali płynniej, spokojniej. Polacy szukali okazji do kontr (…) mieli kłopot z płynną grą, ale potrafili szarpnąć, podać prostopadle lub ruszyć z piłką szybko i zaskoczyć rywali. Ostatnie zagranie w polu karnym było jednak niedokładne.” (cyt. za: sport.pl). Statystyki potwierdzają taki opis gry obu drużyn, ponieważ gości mieli przewagę w posiadaniu piłki (54%), a tym samym w liczbie podań (457:370) i celnych podań (421:334). Polacy przez przyjęty styl gry oddali więcej strzałów (12:5), a w tym celnych (5:3), niecelnych (6:2) i zablokowanych (1:0). Dodatkowo, Biało-czerwoni częściej wykonywali rzuty rożne (6:2) i paradoksalnie częściej faulowali (14:9), choć trudno było oprzeć się wrażeniu, że to Szkoci grali na granicy faulu, a chwilami wręcz brutalnie.

Wynik Polaków, zwłaszcza w kontekście zwycięstwa z Niemcami jest mocno przeciętny. Z drugiej jednak strony przy odrobinie szczęścia Szkoci mogli wygrać na Stadionie Narodowym po raz drugi w ciągu nieco ponad pół roku. W drugiej połowie Polacy pokazali charakter i składne akcje, które przy lepszej skuteczności Arkadiusza Milika mogły przynieść więcej bramek. Nastrój po takim meczu może być tylko i wyłącznie słodko-gorzki.

 

14 października 2014, godz. 20:45 – Warszawa (Stadion Narodowy)

Mecz eliminacji UEFA Euro 2016

Polska 2-2 Szkocja

Bramki: Krzysztof Mączyński (11 min.), Arkadiusz Milik (76 min.) – Shaun Maloney (18 min.), Steven Naismith (57 min.).

Polska: 1. Wojciech Szczęsny – 20. Łukasz Piszczek, 4. Łukasz Szukała, 15. Kamil Glik, 3. Artur Jędrzejczyk – 11. Kamil Grosicki (89 min., 21. Michał Żyro), 8. Grzegorz Krychowiak, 16. Krzysztof Mączyński, 7. Arkadiusz Milik, 5. Waldemar Sobota (62 min., 18. Sebastian Mila) – 9. Robert Lewandowski.

Trener: Adam Nawałka.

Szkocja: 1. David Marshall – 2. Alan Hutton, 4. Russell Martin, 5. Gordon Greer, 3. Steven Whittaker – 6. Shaun Maloney, 8. Scott Brown, 7. James Morrison, 10. Steven Naismith (71 min., 19. Darren Fletcher), 11. Ikechi Anya – 9. Steven Fletcher (71 min., 13. Chris Martin).

Trener: Gordon Strachan.

żółte kartki: Krychowiak (60 min.), Mila (83 min.) – Greer (85 min.).

sędziowali: Alberto Undiano Mallenco jako głowny, Roberto Diaz Perez del Palomar i Raul Cabanero Martinez jako liniowi, Pau Cebrian Devis jako techniczny oraz Carlos Gomez i Javier Estrada jako dodatkowi (wszyscy Hiszpania).

widzów: 55 197.

temperatura: 14C.

 

Źródła: własne, 90minut.pl, uefa.com, polsatsport.pl, sport.pl, sportowefakty.pl, gwizdek24.se.pl, legionisci.com, pzpn.pl, klubkibicarp.pl, legionisci.com, eurosport.onet.pl, polskieradio.pl. M. Kaliszuk, Kłopotliwe dwumecze, „Przegląd Sportowy” z dnia 13 października 2014 r., s. 12.

sobota, 21 lutego 2015
Polska pokonała Mistrzów Świata!!!

W sobotę 11 października 2014 r. reprezentacja Polski w piłce nożnej niespodziewanie pokonała aktualnych mistrzów świata – reprezentację Niemiec 2:0 (0:0). Bramki dla Biało-czerwonych zdobyli Arkadiusz Milik i Sebastian Mila, a zwycięstwo było o tyle cenniejsze, że nigdy wcześniej Polska nie pokonała Niemców. Przez ponad czterdzieści lat żyliśmy magią Wembley 1973, a teraz polscy piłkarze napisali nową historię.

Polska pokonała Niemcy po raz pierwszy w historii w dniu 11 października 2014 r. i ten dzień stał się historyczny… po raz trzeci w historii. Już wcześniej reprezentacja Polska odnosiła ważne zwycięstwa w dniu 11 października. W 2006 r. pokonała Portugalię 2:1 w el. Euro 2008, a w 2008 r. pokonała Czechy 2:1 w el. MŚ 2010.

Porażka była dla Niemców o tyle bolesna, że ostatni mecz eliminacyjny Niemcy przegrali w… listopadzie 2007 roku – 0:3 z Czechami u siebie, gdy byli już pewni awansu do UEFA Euro 2008. Od tamtej pory rozegrali 33 spotkania, z których zremisowali tylko cztery – 0:0 z Cyprem (ostatni mecz el. ME 2008), 3:3 i 1:1 z Finlandią (el. MŚ 2010) oraz 4:4 ze Szwecją (el. ME 2012). Poza tym, Niemcy nie przegrali osiemnastu kolejnych meczów o punkty. Poprzednio przegrali… w półfinale UEFA Euro 2012 – z Włochami 1:2 na… Stadionie Narodowym! Dla Niemców Stadion Narodowy wydaje się zaczarowany, natomiast reprezentacja Polski właśnie go odczarowała. Wcześniej spośród dziewięciu meczów udało się tutaj wygrać jedynie z RPA (1:0, mecz towarzyski) i San Marino (5:0). Polacy przede wszystkim remisowali na tym stadionie (Portugalia 0:0, Grecja 1:1, Rosja 1:1, Anglia 1:1, Czarnogóra 1:1), ale także dwukrotnie przegrali (Ukraina 1:3, Szkocja 0:1).

2014.10.11_Polska_-_Niemcy_(1)

2014.10.11_Polska_-_Niemcy_(0)

Można powiedzieć, że piłkarze dokonali dzieła zniszczenia reprezentacji Niemiec tej historycznej jesieni. Wcześniej Niemców pokonały reprezentacje piłkarzy ręcznych w eliminacjach do mistrzostw świata, koszykarze w eliminacjach Eurobasketu i siatkarzy w mistrzostwach świata. Poza tym, w ten sam weekend reprezentację Niemiec pokonały polskie piłkarki ręczne!

Problemy Niemców

Przed spotkaniem z Niemcami było jasne, że goście zagrają w mocno okrojonym składzie, dlatego optymiści upatrywali w tym szansy na korzystny wynik. Z drugiej jednak strony w dwóch ostatnich meczach z Niemcami, nasi zachodni sąsiedzi także byli osłabieni, a mimo to nie udawało się wygrać. Tak było we wrześniu 2011 r., gdy Niemcy, opromienieni zapewnieniem sobie awansu do UEFA Euro 2012, przyjechali do Gdańska w znacznym osłabieniu. Tak też było w maju 2014 r., gdy polska reprezentacja zagrała w Hamburgu z Niemcami, ale raczej z niemiecką kadrą „B”. Oba mecze zakończyły się remisami, odpowiednio 2:2 i 0:0. Szansy na zwycięstwo ze zdziesiątkowanym, silnym rywalem Polacy nie potrafili w przeszłości wykorzystywać. Przykładem będzie pamiętny, bo poprzedzony, Basenem Narodowym, mecz z Anglią także zakończył się remisem, ale 1:1. Tym razem miało być inaczej.

Porównując szeroką kadrę Niemiec na zwycięskie mistrzostwa świata w Brazylii z kadrą powołaną na mecze z Polską i Irlandią, to zabrakło aż ośmiu piłkarzy. Trzech z nich zakończyło karierę reprezentacyjną (Philip Lahm, Per Mertesacker i Miroslav Klose), a pięciu nie mogło zagrać z powodu kontuzji (Kevin Grosskreutz, Samie Khedira, Benedikt Hoewedes, Bastian Schweinsteiger, Mesut Oezil). Poza tym, niemieccy dziennikarze zwracali uwagę na to, że Julian Draxler i Andre Schuerrle nie są w pełni sił, Lukas Podolski jest bez formy. Dodatkowo, Loew z powodu kontuzji nie mógł też powołać dwóch gwiazd, których w Brazylii zabrakło (Marco Reus, Mario Gomez). Trener Niemców powołał jednak czterech piłkarzy, którzy nie grali w Brazylii (Sebastian Rudy, Antonio Rüdiger, Karim Bellarabi, Max Kruse). Co ciekawe porównując wyjściowe jedenastki na finał mistrzostw świata i na mecz z Polską powtórzyło się tylko sześć nazwisk (Manuel Neuer, Jérôme Boateng, Mats Hummels, Christoph Kramer, Toni Kroos, Thomas Müller), a w obu meczach zagrali także dwaj inni piłkarze (Mario Götze i André Schürrle). Problemy ze składem Niemców były ich problemami i choć wśród mistrzów świata znalazło się kilku zawodników z wielkimi nazwiskami, to można było mieć nadzieję na nawiązanie walki.

Nie jest też tajemnicą, że niezależnie od zmian personalnych, to Niemcy jeszcze nie odbudowali się psychicznie i fizycznie po długim turnieju i krótkich urlopach. Na dobrą sprawę Loew układa tą drużynę na nowo. Po mistrzostwach świata, a przed meczem z Polską, nasi zachodni sąsiedzi zawodzili. W meczu towarzyskim przegrali w słabym stylu z Argentyną (2:4), a w eliminacjach do UEFA Euro 2016 wymęczyli zwycięstwo nad Szkocją (2:1).

W składzie Polski zabrakło kontuzjowanych – Jakuba Błaszczykowskiego i Sebastiana Boenischa, choć w przypadku tego drugiego nie ma pewności, że dostałby powołanie. O obrażonych na reprezentację Eugenie Polanskim i Ludovicu Obraniaku, a także wiecznie kontuzjowanym Damianie Perquisie można tylko wspomnieć westchnieniem o „farbowanych lisach” Franza Smudy.

Przebieg meczu

Od pierwszego gwizdka sędziego inicjatywę przyjęli goście. Oni też oddali pierwszy celny strzał w tym meczu. Mats Hummels podał ze środka boiska do Mario Götze, który odegrał do stojącego przed polem karnym Thomasa Müllera. Napastnik Bayernu zdecydował się na strzał z pierwszej piłki, ale Wojciech Szczęsny nie miał problemów ze złapaniem piłki. W 15. minucie Robert Lewandowski wbiegł w pole karne, ale uderzył w nogę Jérôme Boatenga i przewrócił się. Czy była to próba wymuszenia rzutu karnego? Trudno powiedzieć, ale sędzia słusznie nakazał grać dalej.

2014.10.11_Polska_-_Niemcy_(4)

W 17. minucie Toni Kroos miękko wrzucił piłkę z rzutu wolnego z około szesnastu metrów, a zamykający akcję Hummels uderzył głową, mimo rozpaczliwego ciosu karate wykonanego w powietrzu przez Łukasza Szukałę. Piłka odbiła się jednak od kolana Kamila Glika i wyszła poza boisko. Trzy minuty później piłka krążyła jak po sznurku (Götze – Karim Bellarabi – Götze), ale strzał Toniego Kroosa sprzed pola karnego był niecelny. W 28. minucie niecelnie z około osiemnastu metrów strzelił Erik Durm. „W 32. minucie po rykoszecie po uderzeniu Jérôme'a Boatenga piłka spadła pod nogi Müllera, który w trudnej sytuacji z pierwszej piłki uderzył wprost w Wojciecha Szczęsnego.” (cyt. za 90minut.pl). W odpowiedzi Polacy przeprowadzili pierwszą akcję, która zapowiadała się na groźną, ale strzał Kamila Grosickiego z prawie dwudziestu pięciu metrów był niecelny. „Kilkadziesiąt sekund później Polska po raz pierwszy poważnie zagroziła Manuelowi Neuerowi. Po dośrodkowaniu od Kamila Grosickiego ekwilibrystyczne uderzał Robert Lewandowski, ale jego klubowy kolega nie miał żadnych kłopotów.” (cyt. za: legionisci.com).

2014.10.11_Polska_-_Niemcy_(7)

W 38. minucie Kroos podał piłkę ze środkowej strefy boiska do Götze, który wrzucił piłkę w pole karne, a zamykający akcję Bellarabi uderzył z ostrego kąta. Na szczęście dla Polaków piłka przeleciała minimalnie obok słupka. Szczęsny nie miał szans na interwencję i tylko obserwował lot piłki. Po chwili gospodarze stracili piłkę na połowie rywala, a Niemcy wyprowadzili bardzo szybki kontratak. André Schürrle podał piłkę z głębi pola, Mueller wbiegł między dwóch polskich obrońców, ale w polu karnym musiał odchylić się od bramki, a jego strzał był niecelny.

2014.10.11_Polska_-_Niemcy_(10)

W 42. minucie Kroos podał do Schurrle, a ten odegrał piłkę w polu karnym do Müllera, który z około sześciu, siedmiu metrów strzelił obok bramki. „Minutę przed końcem pierwszej odsłony Bellarabi ograł w polu karnym Łukasza Szukałę i zdecydował się na uderzenie, po którym piłkę znakomicie złapał Szczęsny. Kilkadziesiąt sekund później po dośrodkowaniu Kroosa z rzutu rożnego najlepiej w polu karnym odnalazł się Hummels, lecz uderzył nad poprzeczką.” (cyt. za 90minut.pl).

Pierwsza połowa przebiegła pod dyktando Niemców, którzy dominowali na boisku i mimo zdecydowanego naporu i sporej liczby strzałów wcale nie dochodzili do idealnych sytuacji strzeleckich.

Początek drugiej połowy, w opinii Tomasza Hajto, byłego reprezentanta Polski, natchnął Polaków do walki z jeszcze większą zawziętością. Wtedy Lewandowski zaatakował wślizgiem Hummelsa, a niedługo później powtórzył to Piszczek i wkrótce… stało się! W 51. minucie Polacy niespodziewanie, sensacyjnie objęli prowadzenie! Jakub Wawrzyniak podał piłkę na własnej połowie do Tomasza Jodłowca, który zdecydował się na prostopadły przerzut do Kamila Grosickiego, znajdującego się pod polem karnym Niemców. Jeden z obrońców odbił jednak piłkę głową. Łukasz Piszczek przyjął piłkę podeszwą buta i natychmiast wrzucił w kierunku pola karnego. Arkadiusz Milik uciekł Boatengowi i uprzedził Neuera uderzając piłkę głową celnie do bramki. Niespodzianka! Szał radości ponad pięćdziesięciu tysięcy widzów. Teraz dopiero zaczynał się mecz, bo jasnym było, że mistrzowie świata rzucą się do ataku i tak też się stało.

2014.10.11_Polska_-_Niemcy_(14)

Radość Polaków po zdobyciu pierwszej bramki.

Już dwie minuty później Bellarabi podał do Götze, który wbiegł w pole karne, wygrał walką z kilkoma obrońcami, a następnie oddał strzał z ostrego kąta, a Szczęsny choć był w trudnej pozycji, to zatrzymał piłkę jedną ręką, a następnie pewnie ją złapał. W 55. minucie Schürrle po podaniu Christopha Kramera strzelił z około jedenastu metrów, a Szczęsny z trudem odbił ten strzał. Sześć minut później znowu strzelał Schürrle, tym razem po podaniu Kroosa w poprzek boiska. Strzał prawie z narożnika pola karnego wpadł jenak wprost w ręce Szczęsnego. Minutę później Kroos podał Müllera, który z kolei podał do Durma, strzelającego z około dziesięciu, jedenastu metrów celnie, ale w Szczęsnego. W 67. minucie Glik ofiarnie zablokował strzał Draxlera. Po minucie Niemcy stworzyli kolejną groźną sytuację, ale Bellarabi uderzył zbyt lekko. W 70. minucie Polacy wreszcie przeprowadzili szybką kontrę. Grosicki ograł kilku rywali, ale zdecydował się na strzał z siedemnastu metrów, choć nie miał już sił i powinien raczej szukać podania do Lewandowskiego. Piłka poleciała wprost w ręce Neuera. Dwie minuty później w ofensywnej akcji gości zaprezentowali się inni piłkarze niż do tej pory. Rudriger podał z narożnika pola karnego do Drexlera, ale jego strzał był niecelny. Niedługo później goście przejęli piłkę i po dośrodkowaniu Krossa, Hummels niecelnie główkował. W 76. minucie Lewandowski przebiegł prawie 3/4 boiska, ale na dwudziestym metrze wślizgiem piłkę odebrał mu Hummels. Trzy minuty później Kroos podał piłkę przed polem karnym do Bellarabiego, ale piłka po jego strzale wpadła w ręce Szczęsnego.

W 81. minucie Lukas Podolski (wprowadzony raptem cztery minuty wcześniej za Schürrle) strzelił z woleja z około dziesięciu metrów, ale na szczęście dla Polaków trafił w poprzeczkę! Bezradny Szczęsny nawet nie zdążył zareagować, tylko obserwował lot piłki. Sześć minut później Götze strzelił nad bramką, ale wcześniej po zagraniu Bellarabiego piłka odbiła się od Glika, a następnie trafiła w łokieć Szukały. Sędzia mógł podyktować rzut karny, ale podobno szczęście sprzyja… lepszym.

W 88 min. Polska podwyższyła prowadzenie na 2:0!!! Lewandowski w polu karnym łatwo ograł Durma i z pełną premedytacją odegrał piłkę do Sebastiana Mili, który strzelił precyzyjnie w długi róg i pokonał Neuera.

2014.10.11_Polska_-_Niemcy_(21)

Radość Polaków po zdobyciu drugiej bramki.

Goście próbowali zdobyć honorową bramkę, ale nie mieli na to szans. W ostatniej minucie meczu Szczęsny niczym Neuer podczas brazylijskiego mundialu wybiegł daleko poza pole karne i skutecznie główkował. Niecelny strzał Kroosa w trzeciej minucie doliczonego czasu był strzałem rozpaczy i złości.

2014.10.11_Polska_-_Niemcy_(23)

Podsumowanie

Zwycięstwo Polaków było możliwe dzięki taktyce opartej na „obronie Częstochowy” i bezlitosnej skuteczności. Polacy wykazali ogromną wolę walki i determinację i zaangażowanie. Włożyli w spotkanie mnóstwo serca i wysiłku, a dodatkowo żaden, co należy wyjątkowo podkreślić – żaden reprezentant Polski nie popełnił poważnego błędu. Niemcy grali zdecydowanie szybciej, lepiej technicznie i bardziej kreatywnie, co sprawiło, że łatwo przedostawali się pod pole karne Biało-czerwonych. I choć dużo strzelali, to albo niecelnie, albo Szczęsny popisywał się wspaniałymi interwencjami. Polacy odstawali od Niemców piłkarsko. Odstawali umiejętnościami technicznymi, ale takie braki nadrabiali walecznością i chęcią zwycięstwa.

Statystyki pomeczowe opublikowane na stronie uefa.com potwierdzają znaczącą przewagę Niemców. Mistrzowie Świata częściej byli w posiadaniu piłki (62% - 38%), co przełożyło się na ponad dwukrotnie większą liczbę podań (525:207) i celnych podań (486:177). Niemcy oddali więcej strzałów (22:4), w tym celnych (8:3), niecelnych (11:1) i zablokowanych (3:0). Dodatkowo, wykonali więcej rzutów rożnych (6:0). Polacy częściej faulowali, ale nieznacznie (15:11), co pokazuje, że bronili się rozważnie.

Wprawdzie bramki dla Polaków zdobyli Milik i Mila, to pierwszym architektem sukcesu Polaków był Wojciech Szczęsny, który bronił znakomicie, a nawet, gdy nie odbijał piłek, to pomagali mu obrońcy albo poprzeczka. Szczęsny rozegrał wiele świetnych meczów, a warto przypomnieć, że w remisowym meczu z Niemcami 2:2, polski bramkarz także świetnie bronił. Dla „Przeglądu Sportowego” powiedział m.in.: „Naprawdę nie dokonałem niczego wyjątkowego (…) popełniałem błędy i czeka mnie sporo pracy”. Arkadiusz Milik strzelił prawdopodobnie swoją najważniejszą bramkę w dotychczasowej karierze. Sebastian Mila natomiast strzelił swoją drugą najważniejszą bramkę w karierze. Pierwszą, strzelił w 2003 r. mając dwadzieścia jeden lat, gdy strzałem z rzutu wolnego pokonał Davida Seamana a Dyskobolia Grodzisk Wielkopolski sensacyjnie zremisowała w Pucharze UEFA z Manchesterem City 1:1. Trudno uwierzyć, że Mila rozpoczynał 2014 r. z dziesięciokilogramową nadwagą, a trener Śląska Wrocław – Tadeusz Pawłowski musiał odebrać mu opaskę kapitańską. Mila rozegrał w kadrze 31 meczów, ale tylko 9 było meczami o punkty. Strzelił w reprezentacji siedem goli, ale tylko ten ostatni, z Niemcami był golem w meczach o punkty. Wcześniej trafiał tylko w meczach towarzyskich. Robert Lewandowski wprawdzie bramki nie strzelił, ale walczył jak nigdy. Szybko zorientował się, że jest dobrze kryty i wyjątkowo absorbuje uwagę niemieckich obrońców, dlatego zbiegał do linii i wcielał się w rolę skrzydłowego robiąc miejsce dla Milika. Inna sprawa, że Loew twierdził, że Lewy został wyłączony, ale trudno się z tym zgodzić.

Niemcy nie byli krytyczni wobec siebie, w przeciwieństwie do niemieckich mediów. Loew i piłkarze twierdzili, że byli lepsi i zabrakło im szczęścia. Menadżer niemieckiej reprezentacji, Oliver Bierhoff stwierdził, że piłkarze zagrali dobrze, ale zabrakło skuteczności. Dziennikarze byli jednak bezlitośni dla swoich piłkarzy. Zwrócili uwagę, że dwa najgorsze mecze ich reprezentacja rozegrała właśnie z Polską. Mistrzowie świata zagrali poniżej oczekiwań, a najgorszy występ zanotował Erik Durm, który popełnił błędy przy obu bramkach i Manuel Neuer, który spóźnił się z interwencją przy pierwszym golu, gdy zanotował pusty „przelot”. Na tym tle wybiło się dwóch piłkarzy – debiutujący Karim Bellarabi, który był widoczny, ale nieskuteczny i Toni Kroos, który kierował grą gości, jak na klasowego rozgrywającego przystało.

2014.10.11_Polska_-_Niemcy_(30)

Po zwycięstwie Polacy podkreślali, że to był ważny mecz i historyczne zwycięstwo, ale to dopiero początek eliminacji i koniecznie trzeba skupić się na kolejnych meczach.

Zwycięstwo nad Niemcami, to pierwszy sukces polskiej reprezentacji, odkąd prezesem PZPN został Zbigniew Boniek. Czekamy na kolejne!

 

11 października 2014, godz. 20:45 – Warszawa (Stadion Narodowy)

Mecz eliminacji UEFA Euro 2016

Polska 2-0 Niemcy

Bramki: Arkadiusz Milik (51 min.), Sebastian Mila (88 min.)

Polska: 1. Wojciech Szczęsny – 20. Łukasz Piszczek, 4. Łukasz Szukała, 15. Kamil Glik, 14. Jakub Wawrzyniak (84 min., 3. Artur Jędrzejczyk) – 11. Kamil Grosicki (71 min., 5. Waldemar Sobota), 8. Grzegorz Krychowiak, 6. Tomasz Jodłowiec, 7. Arkadiusz Milik (77 min., 18. Sebastian Mila), 13. Maciej Rybus – 9. Robert Lewandowski.

Trener: Adam Nawałka.

Niemcy: 1. Manuel Neuer – 16. Antonio Rüdiger (83 min., 23. Max Kruse), 17. Jérôme Boateng, 5. Mats Hummels, 15. Erik Durm – 11. Karim Bellarabi, 20. Christoph Kramer (71 min., 14. Julian Draxler), 18. Toni Kroos, 19. Mario Götze, 9. André Schürrle (77 min., 10. Lukas Podolski) – 13. Thomas Müller.

Trener: Joachim Loew.

żółte kartki: Szukała (20 min.), Lewandowski (56 min.), Piszczek (90+3 min.) – Boateng (25 min.), Bellarabi (86 min.).

sędziowali: Pedro Proença jako główny, Bertino Miranda i Tiago Trigo jako sędziowie liniowi, Luis Campos jako sędzia techniczny oraz Joao Capela i Bruno Esteves jako sędziowie dodatkowi (wszyscy Portugalia).

widzów: 56 934

temperatura: 17C.

 

Źródła: własne, 90minut.pl, sport.pl, uefa.com, sport.wp.pl, polskieradio.pl, sportowefakty.pl, eurosport.onet.pl, legionisci.com, pzpn.pl, weszlo.com. Przegląd Sportowy z dnia 6 października 2014 r., s. 2-3. Przegląd Sportowy z dnia 13 października 2014 r., s. 1-13.

poniedziałek, 19 stycznia 2015
Windsurfing na Narodowym – od strony organizacyjnej

Największa impreza windsurfingowa, a przynajmniej jej drugi dzień, mimo sporej widowni i przychylnych opinii mediów, nie była pozbawiona wpadek organizacyjnych.

„Windsurfing na Stadionie Narodowym” było przedsięwzięciem świetnie rozreklamowanym. O tej imprezie żeglarskiej było w mediach znacznie więcej informacji niż o Super Meczu, meczu otwarcia siatkarskich mistrzostw świata, mityngu lekkoatletycznym, czy „Dakarze na Narodowym”. Może działo się tak dlatego, że spółka PL.2012+ windsurfing traktowała bardzo, bardzo prestiżowo.

Spowodowanie zainteresowania widzów i przyciągnięcie ich na stadion w sile ok. 20 tys. udało się, ale analizując pozostałe warunki organizacji drugiego dnia imprezy (6 września 2014 r.) było już tylko gorzej. Po pierwsze, widzów zachęcono, aby zjawili się wcześniej z uwagi na pre-show (pokazy, animacje, konkursy dla widzów), które niestety były ograniczone do kilkunastominutowego pokazu flyboard.

2014.09.06_Windsurfing_na_Narodowym_(13)

Po drugie, nagłośnienie było fatalne. Szum wiatraków był tak silny, że praktycznie zagłuszał prowadzących imprezę, jak również zawodników wypowiadających się do mikrofonu. Trudno oprzeć się jednak wrażeniu, że można było temu zapobiec.

2014.09.06_Windsurfing_na_Narodowym_(42)

Po trzecie, podczas zawodów oświetlenie nie było najlepsze. Pod dachem Stadionu Narodowego było po prostu za ciemno. Wprawdzie oświetlenie powinno być ustawione w taki sposób, aby nie utrudniać rywalizacji windsurferów, ale wydaje się, że jego natężenie mogło być większe, a tym samym lepsze dla obserwowania zawodów.

2014.09.06_Windsurfing_na_Narodowym_(5)

Po czwarte, kibice mogli kupić piwo, ale nigdzie nie było informacji, że nie można go pić na trybunach, tylko w (podobno) wyznaczonej strefie gastronomicznej. Z piwem można było wejść na trybuny, a następie oczekiwać na stewarda, który wyprosi z trybun informując o zakazie spożywania napojów alkoholowych na obiekcie. Podczas rozegranego równo wcześniej meczu Polska – Serbia nikt nikogo nie zatrzymywał, ale łatwiej było opanować  i wykazać się na tle trzykrotnie mniejszej liczbie widzów.

2014.09.06_Windsurfing_na_Narodowym_(0)

Dobry pomysłem przyjętym podczas imprez organizowanych na Stadionie Narodowym jest promowanie ich podczas innych, wcześniejszych. Wiatraki na windsurfing można było oglądać podczas Memoriału im. Kamili Skolimowskiej, a także podczas meczu otwarcia siatkarskich mistrzostw świata Polska – Serbia. Tym razem dla kibiców sporą atrakcją była możliwość spotkania z Markiem Dąbrowskim, wielokrotnym uczestnikiem Rajdu Dakar. Dąbrowski promował kolejną edycję imprezy Verva Street Racing, tym razem pod nazwą „Dakar na Narodowym”. To był pozytywny przejaw organizacji „Windsurfingu na Narodowym”, ale z uwagi na wcześniej wypunktowane cztery powody pozostaje napisać tylko jedno – niesmak pozostał. 

sobota, 17 stycznia 2015
Holenderka Arianne Aukes zdominowała windsurfingowy Puchar Świata na Stadionie Narodowym

W zawodach Pucharu  Świata, rozegranych w sobotę 6 września 2014 r. na Stadionie Narodowym w ramach trzydniowej imprezy „Windsurfing na Narodowym”, klasą dla siebie była Holenderka Arianne Aukes, która w każdej z trzech konkurencji zajmowała miejsce na podium. Zresztą, reprezentanci Holandii zajęli siedem miejsc na podium z osiemnastu możliwych, ale Polki też miały swoje wielkie chwile.

2014.09.06_Windsurfing_na_Narodowym_(20)

Drugi dzień „Windsurfingu na Narodowym” był właściwym dniem zawodów, w którym rozegrano zaliczane do Pucharu Świata – finały we freestyle, slalomie i skokach. Pierwszego dnia, w piątek, rozegrano eliminacje do tych zawodów. Natomiast trzeci dzień był nazwany „Festiwalem Sportów Wodnych” i oprócz licznych pokazów i konkursów (wodne polo, flyboard, jet ski, narciarstwo wodne) rozegrano halowe mistrzostwa Polski w windsurfingu w slalomie i żeglarskiej klasie Laser.

2014.09.06_Windsurfing_na_Narodowym_(11)

Pierwszą rozegraną w sobotę konkurencją był freestyle. Zarówno w rywalizacji kobiet, jak i mężczyzn pierwsze próby każdego ze startujących „stały pod znakiem zmagań z wiatrem” (cyt. za stadionnarodowy.org.pl). Wśród kobiet zdecydowanie najlepsza, wręcz pozakonkurencyjna była Sarah-Quita Offringa (Aruba), która doskonale panowała nad deską i poradziła sobie z nietypowym wiatrem. Offringa debiutowała w cyklu PWA w 2003 r., mając zaledwie 12 lat, i już w debiutanckim sezonie zwyciężyła w zawodach w Bonaire! Pozostałe miejsca na warszawskim podium uzupełniły dwie Holenderki – Arrianne Aukes i Maaike Huvermann. Wśród mężczyzn triumfował „po serii spektakularnych, podobnie jak w piątkowych eliminacjach Francuz Nicolas Akgazcyian” (cyt. za stadionnarodowy.org.pl). Podobnie, jak w rywalizacji pań, pozostałe miejsca na podium uzupełnili reprezentacji Holandii – Elton (Taty) Frans i Rafael de Windt.

2014.09.06_Windsurfing_na_Narodowym_(21)

Drugą konkurencją był slalom, w którym widzowie mogli obserwować bezpośrednią rywalizację między zawodnikami. Wśród kobiet „triumfowała liderka rankingu PWA Lena Erdil, która w wyścigach finałowych dwukrotnie wygrała z naszą reprezentantką Zofią Klepacką. Polka miała problemy z wiatrem i startowała gorzej niż Erdil. Pod koniec pierwszego wyścigu udało jej się jednak dogonić rywalkę i na ostatniej prostej obie ścigały się deska w deskę.” (cyt. za stadionnarodowy.org.pl). Na najniższym stopniu podium stanęła wspomniana już Holenderka Arrianne Aukes. Klepacka, brązowa medalistka igrzysk olimpijskich z 2012 r. w klasie RS:X podkreślała, że „po urodzeniu drugiego dziecka do „prawdziwych” treningów wróciła dopiero latem” (cyt. za eurosport.onet.pl). Z dobrej strony pokazały się także dwie inne Polki, które zostały sklasyfikowane na piątym miejscu – Agnieszka Pietrasik i Justyna Śniady, choć akurat w przypadku tej ostatniej najlepsze miało dopiero nadejść…

2014.09.06_Windsurfing_na_Narodowym_(28)

2014.09.06_Windsurfing_na_Narodowym_(30)

W slalomie panów rywalizacja była bardziej wyrównana, bo o zwycięstwie Brytyjczyka Bena Proffita nad Akgazcyian’em zdecydował dopiero trzeci wyścig. Proffit „w każdym wyścigu zaliczał świetny start i dobrze wchodził w wiraże” (cyt. za  stadionnarodowy.org.pl). Trzecie miejsce zajął Matteo Iachino (Włochy). W ćwierćfinałach odpadli dwaj zawodnicy, na których liczyli polscy kibice – Przemysław Miarczyński, brązowy medalista igrzysk olimpijskich z 2012 r. w klasie RS:X, a także mieszkający w Polsce – Steve Allen, dziewięciokrotny mistrz świata w windsurfingu. Wcześniej, bo w eliminacjach odpadli Piotr Myszka i Maciej Rutkowski.

2014.09.06_Windsurfing_na_Narodowym_(32)

W trzeciej i ostatniej konkurencji – skokach (jump / wave) dla polskiej publiczności zaczęło się znakomicie, bo po pierwszej rundzie prowadziła Justyna Śniady! „Pierwsze skoki zawodnicze były zachowawcze i miały na celu bardziej zapoznanie się z rampą, niż wykonanie efektownych akrobacji” (cyt. za stadionnarodowy.org.pl).

2014.09.06_Windsurfing_na_Narodowym_(39)

Rampa do skoków.

2014.09.06_Windsurfing_na_Narodowym_(45)

Justyna Śniady przygotowuje się do skoku.

Gdy jednak trzeba było pokazać więcej umiejętności, Polka traciła dystans. Wyprzedziła ją Holenderka Amanda Beenen, a trzecie miejsce zajęła jej rodaczka Arrianne Aukes, która po raz trzeci stanęła na podium, mimo że w swojej drugiej próbie tak niefortunnie najechała na rampę, że doznała lekkiej, niegroźnej kontuzji. Śniady, piąta zawodniczka tegorocznych mistrzostw świata PWA w tej konkurencji, była niezwykle zadowolona, bo startowała z posklejaną deską. Po zawodach mówiła: „W eliminacjach źle trafiłam na wąski najazd na rampę i w efekcie deska się rozdwoiła na rufie. Z pomocą przyjaciół została posklejana taśmą tak dobrze, że… mam drugie miejsce i niesamowite wrażenia” (cyt. za eurosport.onet.pl).

2014.09.06_Windsurfing_na_Narodowym_(34)

2014.09.06_Windsurfing_na_Narodowym_(36)

2014.09.06_Windsurfing_na_Narodowym_(43)

Wśród mężczyzn wygrał Francuz Thomas Traversa, który wykonywał równe, wysokiej klasy skoki. Drugi był Wenezuelczyk Ricardo Campello, który próbował wykonywać trudne technicznie skoki, ale z wykonaniem było już gorzej. Trzecie miejsce zajął także Francuz – Antoine Martin.

2014.09.06_Windsurfing_na_Narodowym_(47)

Windsurfing na Narodowym oglądało z trybun 20 tys. kibiców, co jest absolutnym rekordem frekwencji na halowych zawodach windsurfingowych.” (cyt. za stadion narodowy.org.pl). Nic więc dziwnego, że organizatorzy imprezy, jak i środowiska związane z windsurfingiem i żeglarstwem podkreślały, że zawody zakończyły się sukcesem. Podobnie było z uczestnikami zawodów. „Wszyscy zawodnicy i zawodniczki zgodnie przyznawali, ze warunki w basenie były bardzo trudne i czasami ciężko było im sobie poradzić z silnym wiatrem. Windsurferzy podchodzili do zawodów jednak na luzie i zmagania na Stadionie Narodowym traktowali jako przygodę oraz okazję do dobrej zabawy.” (cyt. za stadion narodowy.org.pl). Wprawdzie nie wszyscy widzowie orientowali się w zasadach rywalizacji, ale chodziło przecież o jej popularyzację i przyjemne spędzie czasu.

 

6 września 2014 r., godz. 20:00, Warszawa, Stadion Narodowy

„Windsurfing na Narodowym”

The 2014 Warsaw PWA Indoor World Cup

Halowy Puchar Świata PWA w Windsurfingu 2014

Wyniki podane za: pwaworldtour.com:


Freestyle

kobiety:
1. Sarah-Quita Offringa (Aruba)
2. Arrianne Aukes (Holandia)
3. Maaike Huvermann (Holandia)
4. Oda Johanne Stokstad Brødholt (Norwegia)

mężczyźni:
1. Nicolas Akgazciyan (Francja)

2. Elton (Taty) Frans (Holandia)
3. Rafael de Windt (Holandia)
4. Max Matissek (Austria)

5. Rick Jendrusch (Holandia)

6. Everon (Tonky) Frans (Holandia)

7. Dieter Van der Eyken (Belgia)

8. Davy Scheffers (Holandia)

9. Jakub Kawałkowski (Polska)

10. Ricardo Campello (Wenezuela)

11. Philip Soltysiak (Kanada)

12. Jose „Gollito” Estredo (Wenezuela)

13. Steven Van Broeckhoven (Belgia)

14. Thomas Traversa (Francja)

15. Nick van Ingen (Holandia)

16. Antony Ruenes (Francja)

 

Slalom

kobiety:
1. Lena Erdil (Turcja)
2. Zofia Klepacka (Polska)
3. Arrianne Aukes (Holandia)
4. Delphine Cousin (Francja)

5. Agnieszka Pietrasik (Polska)

5. Justyna Śniady (Polska)

7. Maria Andres (Hiszpania)

7. Sarah-Quita Offringa (Aruba)

 

mężczyźni:
1. Ben Proffitt (Wielka Brytania)
2. Nicolas Akgazciyan (Francja)
3. Matteo Iachino (Włochy)
4. Andrea Rosati (Włochy)

5. Julien Quentel (Francja)

5. Jose Estredo (Wenezuela)

7. Klaas Voget (Niemcy)

7. Ricardo Campello (Wenezuela)

9. Cyril Moussilmani (Francja)

9. Cedric Bordes (Francja)

9. Steven Van Broeckhoven (Belgia)

9. Jules Denel (Francja)

13. Elton (Taty) Frans (Holandia)

13. Steven Allen (Australia)

13. Przemysław Miarczyński (Polska)

13. Pierre Mortefon (Francja)

 

Skoki (Jump / Wave)

kobiety:
1. Amanda Beenen (Holandia)

2. Justyna Śniady (Polska)
3. Arrianne Aukes (Holandia)
4. Lena Erdil (Turcja)

 

mężczyźni:
1. Thomas Traversa (Francja)

2. Ricardo Campello (Wenezuela)
3. Antoine Martin (Francja)
4. Jules Denel (Francja)

5. Ben Proffitt (Wielka Brytania)

6. Alex Mussolini (Hiszpania)

7. Andrea Rosati (Włochy)

8. Jamie Hancock (Wielka Brytania)

9. Graham Ezzy (USA)

10. Robert Bałdyga (Polska)

11. Daniel Bruch (Niemcy)

12. Elton (Taty) Frans (Holandia)

13. Boujmaa Guilloul (Maroko)

14. Levi Lenz (Brazylia)

15. Leon Jamaer (Niemcy)

16. Maciej Rutkowski (Polska)

17. Everon (Tonky) Frans (Holandia)

 

Widzów: 20 tys. (stadionnarodowy.org.pl).

 

Źródła: własne, pwaworldtour.com, stadionnarodowy.org.pl, eurosport.onet.pl. Windsurfing na Stadionie Narodowym, halo-wawa.pl – bezpłatny miesięcznik, wrzesień 2014 nr 4, s. 1 i 7. Skarb Kibica Halowego Pucharu Świata PWA w windsurfingu 2014 – bezpłatny dodatek do „Przeglądu Sportowego” z dnia 1 września 2014 r.J. Wojczyński, Zabawa była przednia, „Przegląd Sportowy” z dnia 8 września 2014 r., s. 16.

czwartek, 15 stycznia 2015
Przed „Windsurfingiem na Narodowym”

Gdy 16 października 2012 r. zamiast meczu piłkarskiego Polska – Anglia na Stadionie Narodowym był „basen narodowy”. Nowy operator obiektu, spółka PL.2012+ postanowiła przekuć porażkę w sukces i udowodnić, że na stadionie da się zrobić basen. Jak powiedział Mikołaj Piotrowski, rzecznik Stadionu Narodowego „Puszczamy oko do kibiców”.

W związku z tym, że impreza na Stadionie była istotna dla operatora, to w mediach od prawie pół roku wcześniej pojawiały się liczne artykuły promocyjne. W prasie, Internecie i telewizji trudno było nie natknąć się na informacje o windsurfingu na Narodowym. Co więcej, żadna inna impreza organizowana na tym stadionie nie była tak rozreklamowana! To tylko dowodzi jak bardzo operatorowi obiektu zależało na sukcesie tegoż przedsięwzięcia. Inna sprawa, że informacje na temat imprezy powtarzały się od kilku miesięcy, choć z drugiej strony dzięki temu kibice mogli dobrze poznać parametry imprezy, które organizator postanowił przekazać kibicom.

Windsurfing_na_Narodowym_(1)

Źródło: isup.pl.

Specjalnie wybudowany basen miał długość 90 m i szerokość 33 m. Został wypełniony 3 tys. m3 wody (3 mln litrów), których nalewanie trwało 50 godzin. Po jednej stronie basenu ustawiono 34 wiatraki, które o mocy „dobrej klasy Harleya Davidsona” (78KM) wytwarzały wiatr o sile 15-30 węzłów (70 km/h). Powierzchnia basenu była na tyle duża, że można w nim umieścić 80 tirów, 20 myśliwców F16 albo 3 promy kosmiczne, czyli można zrobić z niego „parking narodowy”.

Windsurfing_na_Narodowym_(2)

Źródło: warszawa.gazeta.pl.

Pierwsze zawody windsurfingowe były rozgrywane pod dachem na przełomie lat 80. i 90. minionego stulecia. W Pucharze Świata po raz pierwszy rywalizowano w paryskiej hali Bercy, a później w Madrycie, Gandawie i po raz ostatni osiem lat temu w Londynie. W międzyczasie zawody były rozgrywane także halach w Stanach Zjednoczonych, aczkolwiek nie był to Puchar Świata. Kiedyś zawody zorganizowano także na Stade de France.

Z jednej strony rywalizacja w hali jest bardziej wymierna, ponieważ dla wszystkich startujących panują takie same warunki. Z drugiej jednak nie ma specjalistów od rywalizowania w hali, ponieważ zawodnicy praktycznie nie mają możliwości trenowania w takich warunkach i kluczowe znaczenie ma adaptacja do nowych warunków. Na akwenie kibiców jest niewielu i generalnie panuje cisza. W hali natomiast tysiące widzów reagują na wydarzenia w basenie, a do tego dochodzi muzyka i oświetlenie. Nie wszyscy zawodnicy radzą sobie z takimi warunkami. Poza tym, na otwartym akwenie decyduje przede wszystkim szybkość, a pod dachem spryt i umiejętności techniczne. Akwen jest otwarty, a basen ograniczony bandami, co powoduje, że margines błędu jest minimalny. W hali woda jest płaska, a jeśli pojawi się jakaś fala, a raczej „falka”, to nie będzie wynikała z charakterystyki akwenu. Duży wpływ na ostateczne wyniki ma więc szybkość, ale nie fizyczna, tylko szybkość przyzwyczajania się do nowych warunków.

Zawody pod dachem przybliżają i popularyzują każdą dyscyplinę sportu szerszej publiczności, a w przypadku takiej, jak windsurfing dodatkowo stają się niepowtarzalną szansą dla zaprezentowania się sponsorów. Poza tym, zawody w hali to bardziej show z pogranicza sportu i rozrywki, a nie typowa sportowa rywalizacja, jak na otwartym akwenie.

Największą gwiazdą zawodów był Steve Allen, dziewięciokrotny mistrz świata w windsurfingu, a także brązowi medaliści Igrzysk Olimpijskich w Londynie w 2012 r., czyli Zofia Klepacka i Przemysław Miarczyński. Nie sposób nie wspomnieć o Piotrze Myszce, który nie wystartował w Londynie tylko dlatego, że Polskę mógł reprezentować tylko jeden zawodnik (Miarczyński). Oczywiście na Narodowym, nie zabrakło stałych uczestników Pucharu Świata organizacji PWA (Professional Windsurfers Association), a w tym dwójki Polaków, jedynych stałych uczestników cyklu, czyli wychowanej w Australii Justyny Śniady i dwukrotnego młodzieżowego mistrza świata, najlepszego juniora swojego pokolenia – Macieja Rutkowskiego.

 

Źródła: własne, stadionnarodowy.org.pl, wiadomosci.onet.pl, eurosport.onet.pl, TVP.info.pl, warszawa.gazeta.pl, przegladsportowy.pl, sport.wp.pl, pwaworldtour.com, groupon.pl, isup.pl. Basen na stadionie, „Przeglądu Sportowego” z dnia 23 czerwca 2014 r., s. 27. Każdy dzień stanowi odkrycie, „Przeglądu Sportowego” z dnia 14 lipca 2014 r., s. 28. OSA, Napływ gwiazd na Narodowy, „Przeglądu Sportowego” z dnia 29 sierpnia 2014 r., s. 28. Skarb Kibica Halowego Pucharu Świata PWA w windsurfingu 2014 – bezpłatny dodatek do „Przeglądu Sportowego” z dnia 1 września 2014 r.

środa, 17 grudnia 2014
Podsumowanie siatkarskiego mundialu, czyli udane Mistrzostwa Polsatu

Siatkarskie mistrzostwa świata rozegrane w Polsce zakończyły się wielkim sukcesem zarówno organizacyjnym, czego można było się spodziewać, jak również, co było tylko życzeniem – sportowym. Organizacja mistrzostw wykazała kilka drobnych niedociągnięć, ale cieniem na cały turniej kładzie się zakodowanie transmisji telewizyjnych przez Polsat oraz zatrzymanie prezesa i wiceprezesa PZPS.

FIVB_POLAND_2014_(1)

Źródło: pzps.pl.

Powierzenie Polsce, a właściwie PZPS i Polsatowi organizacji mistrzostw świata w siatkówce mężczyzn było decyzją doskonale przemyślaną przez FIVB. W Polsce od wielu lat panuje przyjazny klimat dla siatkówki – są pieniądze, jest zainteresowanie sponsorów, mediów i kibiców. Siatkówka w Polsce jest kochana. Podczas, gdy na świecie, czy nawet w Europie zainteresowanie jest zróżnicowane, to w Polsce buduje się nowe hale, zwiększa liczbę drużyn uczestniczących w rozgrywkach ligowych i popularyzuje siatkówkę gdzie się tylko da. Od dawna to Polska wyznacza nowe standardy w organizacji imprez siatkarskich i budowanie wielkiego show dla volleyball. FIVB nie pomyliła się i Polska (Polsat) osiągnęła wielki sukces organizacyjny, a sukces sportowy spowodował, że wszelkie gratulacje płynące dla Polski łączyły element organizacji z elementem sportowym. Eksperci, siatkarze i trenerzy podkreślali, że nikt inny tak bardzo nie zasłużył na ten sukces sportowy, jak kraj nad Wisłą.

Największą rysą na organizacji było oczywiście zakodowanie transmisji przez Polsat. Zrozumiałym jest, że w sytuacji, gdy Polsatowi „sypnął” się budżet po wycofaniu głównego sponsora trzeba było szukać oszczędności i dodatkowych wpływów, ale dlaczego kosztem kibiców? Z jednej strony stacja TV podjęła się organizacji turnieju wiedząc o zainteresowaniu Polaków tą dyscypliną sportu, a z drugiej na finiszu przygotowań postanowiła na nich zarobić. Sam fakt kodowania tak bardzo nie bulwersuje, jak termin w jakim podano tą informację. Gdyby Polsat już wcześniej informował o takiej możliwości, to przyzwyczaiłby przeciętnego Kowalskiego do dodatkowego wydatku, ale Polsat postanowił o tym dopiero, gdy musiał nie tyle zbilansować budżet, co zmniejszyć straty. W Polsce kibice (telewidzowie) nie są jeszcze przyzwyczajeni do pay-per-view, dlatego zmiana podejścia musi następować stopniowo. A Polsat postanowił zarobić już nie tylko na walkach bokserskich, czy galach MMA, ale też na jednej z największych imprez organizowanych w Polsce. To dziwi o tyle, że cały czas stacja reklamowała mistrzostwa jaką wielką szansę na promocję Polski i Polaków. Promocja była, ale dla wybranych. Turniej odbywał się w Polsce, ale czy poza miastami gospodarzami, dało się to odczuć? Zdecydowanie nie! Turniej oglądali wybrani, którzy postanowili za to zapłacić. Publiczna stacja telewizyjna ograniczała się do „migawek” z meczów, a gazety jakoś dystansowały się od imprezy. Mistrzostwa niby w Polsce, ale tak gdzieś obok nas, w tajemnicy… Wątek kodowania transmisji można już pominąć, aczkolwiek żale, apele, komentarze w wykonaniu panów Kmity, Borka, Szaranowicza, czy Owsiaka, tylko pogłębiały poczucie niezadowolenia. Zresztą trener Bułgarów Płamen Konstantinow odmawiał komentarzy dla Polsatu za kodowanie transmisji.

Stadion Narodowy

FIVB_POLAND_2014_(3)

Źródło: poland2014.fivb.org.

Strzałem „w dziesiątkę” była organizacja ceremonii i meczu otwarcia na Stadionie Narodowym. Przedsięwzięcie przyciągnęło na stadion rekordową liczbę 61,5 tys. widzów, której nie doczekali się nawet piłkarze. Ale prawda jest taka, że po wielu latach rywalizacji na najwyższym poziomie (z sukcesami!!!) polscy siatkarze zasłużyli na takie wyróżnienie. Sukces rodzi sukces, dlatego szybko pojawiły się komentarze, że meczów na Narodowym powinno być więcej. Polska otrzymała prawo organizacji Mistrzostw Europy w 2017 r., a wszystko wskazuje na to, że finał tej imprezy odbędzie się na Stadionie Narodowym. Organizatorzy zaliczyli jednak bardzo, bardzo poważną wpadkę, ponieważ z perspektywy niższych rzędów dolnych trybun niewiele był widać, a bilet kosztował „tylko” 250 zł.

Budżet

Problemy z budżetem spowodowane wycofanie się strategicznego sponsora (Orlen?) sprawiły, że PZPS i Polsat postanowiły o organizacji turnieju z mniejszą pompą niż początkowo zakładano. W 2008 r. Polsat wydał na prawa marketingowe i telewizyjne do mundialu 15 mln euro, choć cztery lata temu mówiono o kwocie 20 mln euro. Maria Kmita, dyrektor Polsatu nie ukrywał, że „To będzie największa produkcja w historii naszej telewizji. Rzucamy najlepsze siły, techniczne i ludzkie” (cyt. za „Rzeczpospolita”). Polsat podjął wyzwanie, ale wątpliwe, aby stacja prezesa Solorza-Żaka nie straciła na tej inwestycji, ale może?

Koszt organizacji mistrzostw świata był szacowany na 36,9 miliona złotych. Co ciekawe, w 2014 r. Ministerstwo Sportu i Turystyki na siatkówkę łącznie przekaże 31,5 mln zł, z których 3,5 mln zł zasiliło budżet mundialu. Na promocję mistrzostw wydano w latach 2011-2014 aż 30 mln zł, a na ceremonię otwarcia i organizację meczu otwarcia aż 10 mln zł, z których 1 mln zł pokryło miasto stołeczne Warszawa.

Budżet poprzedniego mundialu (Włochy 2010) zamknął się w kwocie 30 mln euro, choć już wtedy prezes PZPN głośno mówił, że ten budżet był przeszacowany albo co najmniej dziwnie policzony. PZPS w sierpniu szacował wydatki na mistrzostwa świata na poziomie 75,4 mln zł, a wpływy wycenił na 75,1 mln zł. Oprócz środków z  ministerstwa pozostałe źródła przychodów to: miasta gospodarze (29,3 mln zł), Katowice, które podpisały odrębną umowę na organizację mundialu (4,3 mln zł), bilety (18 mln zł) i FIVB (20 mln zł). Nic więc dziwnego, że prezes PZPS podkreślał, że organizator otrzymał ogromną pomoc finansową z FIVB.

FIVB_POLAND_2014_(2)

Źródło: only-volleyball.blog.onet.pl.

Uczymy się na włoskich błędach

W porównaniu z włoskim mundialem Polacy wyciągnęli wnioski, o czym było już wiadomo cztery lata temu. Po pierwsze system rywalizacji był sprawiedliwy, a po drugiej turniej rozegrano (nie licząc meczu otwarcia) tylko w sześciu, a nie w dziesięciu (jak we Włoszech) miastach. W konsekwencji warunki hotelowe i transportowe w dużych miastach były na wyższym poziomie niż w przypadku organizacji turnieju w większej liczbie ośrodków. Najwięcej krytyki spadło na organizatorów za to, że reprezentacja Polski gościła we Wrocławiu, a nie w Krakowie. Tłumaczenie, że z Wrocławiem wcześniej zawarto umowę, a wybudowanie Areny Kraków w terminie było zagrożone, nie przekonuje w pełni. Krakowska hala, co potwierdził Memoriał Wagnera, stwarza doskonałe warunki dla meczów siatkarskich, ale organizacja wielkich turniejów wymaga wcześniejszych decyzji i pewności w organizacji, a nie prowizorki.

W Polsce była największa w historii frekwencja podczas mundialu. 103 mecze obejrzało prawie 584 tys. widzów, co dało średnią – 5,7 tys. na jeden mecz. We Włoszech 78 spotkań obejrzało ponad 340 tys. widzów, co dało średnią 4,3 tys. kibiców na jeden mecz, a cztery lata wcześniej 104 mecze obejrzało 298 tys. widzów (średnia 2,9 tys.). Do Polski niestety, podobnie jak do Włoch przyjechało bardzo mało kibiców z całego świata. Sprzedano zdecydowaną większość wejściówek, ale nabywcami byli głownie Polacy.

Epilog

Zatrzymanie prezesa i wiceprezesa PZPS w związku z zarzutami korupcyjnymi stanowi smutne i niezasłużone podsumowanie bardzo udanej, choć zakodowanej imprezy.

 

Źródła: własne, eurosport.onet.pl, sport.pl, siatkarskiportal.pl, pzps.pl, poland2014.fivb.org, only-volleyball.blog.onet.pl. K. Drąg, R. Myśliwiec, Uczymy się na błędach, dodatek do „Przeglądu Sportowego” z 2010 r., str. 5 (brak dokładnej daty wydania). K. Drąg, Będzie skromniej, ale za to bez strat, „Przegląd Sportowy” z dnia 7 sierpnia 2014 r., s. 16. „Rzeczpospolita”.

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 8
| < Listopad 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
    1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30      
Tagi