Wpisy z tagiem: Stadion Narodowy

sobota, 28 kwietnia 2012
FC Sevilla – sparingowy rywal Legii Warszawa

Rywalem Legii w meczu sparingowym rozegranym na Stadionie Narodowym w dniu 17 kwietnia 2012 r. była FC Sevilla. Hiszpański klub największe sukcesy odnosił kilka lat temu, a obecnie walczy o awans do rozgrywek Ligi Europy. W rankingu UEFA z kwietnia zajmuje wysokie 25. miejsce, zaś Legia 138. Natomiast w najnowszym rankingu Międzynarodowej Federacji Historyków i Statystyków Futbolu (IFFHS) z 30 marca Legia jest zdecydowanie lepsza od Sevilli i zajmuje 71. miejsce, podczas gdy Hiszpanie 206., ale przyznać trzeba, że jest to spowodowane występami w europejskich pucharach w bieżącym sezonie. Przy czym IFFHS wskazywała właśnie Sevillę jako najlepszy klub 2006 i 2007 roku.

Historia

Klub został założony w 1905 roku przez angielskiego emigranta. Jako dokładną datę założenia klubu podawana jest data zatwierdzenia statusu klubu przez gubernatora Sewilli - Jose Contreras Carmena, czyli 14 października 1905 r. W I lidze hiszpańskiej FC Sevilla zadebiutowała dopiero w 1916 r.

Śmierć Antonio Puerty

Jednym z najważniejszych wydarzeń w historii klubu jest śmierć Antonio Puerty. Piłkarz FC Sevilli zasłabł w dniu 28 sierpnia 2007 r. podczas meczu z Getafe CF. Po interwencji kolegów z drużyny Andresa Palopa i Ivica Dragutinovicia, oraz lekarzy wstał i udał się do szatni, gdzie zasłabł. Po przewiezieniu do szpitala lekarze określili jego stan jako krytyczny. Puerta zmarł na skutek zatrzymania akcji serca.

Pamięć Puerty została uczczona już trzy dni później. Podczas przegranego 1:3 meczu z AC Milan o Superpuchar Europy zawodnicy obu zespołów oprócz swojego numeru i nazwiska mieli także nazwisko Antonio Puerty. Mecz został rozpoczęty minutą ciszy. Poza tym od 2008 r. FC Sevilla rozgrywa mecz o Puchar Antonio Puerty nazywany Trofeo Antonio Puerta. Początkowo planowano, że Sevilla będzie grała o to trofeum wyłącznie z drużynami z Andaluzji. I tak było przez pierwsze trzy edycje, gdy klub tragicznie zmarłego piłkarza grał kolejno z Malagą (2:0), Xerez CD (2:1) i Granadą CF (1:1 k. 2:4). W zeszłym roku zaproszono Espanyol Barcelonę (5:0), a od tego roku zapowiadane są klasowe kluby europejskie. Imię Antonio Puerty nosi także nagroda dla najlepszego piłkarza pochodzącego z Andaluzji, przyznawana przez tamtejszy Związek Dziennikarzy Sportowych.

Herb, hymn, przydomki

Herby_FC_Sevilla

Historyczny herb FC Sevilla i herb obowiązujący od 1922 r..

Źródło: www.estadiosdeespana.blogspot.com.

Klub nosi cztery przydomki – Sevillistas, Los Rojiblancos (czerwono-biali), Los nervionenses i Los palanganas. Sevilla posiada dwa hymny – oficjalny, skomponowany w 1983 r. i hymn stulecia, skomponowany w 2005 r. Co do stulecia, to w ramach obchodów tego jubileuszu, Sevilla rozegrała mecz sparingowy z reprezentacją Brazylii (1:1). Sevilla oprócz sekcji piłki nożnej mężczyzn, ma sekcje żeńskiej piłki nożnej, futsalu, wioślarstwa a do niedawna klub wystawiał bolid w serii Superleague Formula.

Derby

Największym rywalem FC Sevilla jest klub z tego samego miasta (założony w 1907 r.) – Real Betis. Pierwsze spotkanie między klubami zostało rozegrane 8 października 1915 r. Sevilla wygrała 4:3. W dotychczasowej historii Sevilla i Betis rozegrały 115 meczy w ramach rozgrywek pierwszej i drugiej ligi hiszpańskiej oraz Pucharu Króla. Bilans tych meczów jest korzystniejszy dla Sevilli – 51 zwycięstw, 28 remisów i 36 porażek. W poprzednich dwóch sezonach derbów nie było, bo Betis grał w Secunda Division. Z tego też powodu ostatnie derbowe zwycięstwo Sevilla odniosła w maju 2008 r.

Stadion

Swoje mecze FC Sevilla rozgrywa na Estadio Ramón Sánchez Pizjuán. Nazwa stadionu odnosi się do legendarnego prezesa, który sprawował tą funkcje w latach 1932-1941 i 1948-1956. Stadion nosi przydomek La Bombonera - taki sam jak Stadion Alberto J. Armando w Buenos Aires, którego gospodarzem jest Boca Juniors.

Stadion_FC_Sevilla_(1)

Estadio Ramón Sánchez Pizjuán

Źródło: www.stadiumguide.com.

Ziemia, na której miał stanąć stadion została w tym celu kupiona już w 1937 r., ale budowę rozpoczęto dopiero w 1954 r. Archtektem stadionu był Manuel Muñoz Monasterio. Stadion został otwarty 7 września 1958 r. meczem pomiędzy FC Sevillą a Jean Real. Stadion był stopniowo rozbudowywany i w 1974 r. jego pojemność sięgnęła 70 tys. miejsc. W związku z tym, że 1982 r. Hiszpania była gospodarzem Mistrzostw Świata, a Sevilla jednym z miast gospodarzy pojemność stadionu została zmniejszono do 66 tys. Na Estadio Ramón Sánchez Pizjuán rozegrano dwa mecze Mistrzostw Świata Espania’82. Pierwszym był pojedynek grupowy Brazylia – ZSRR (2:1, 68 tys. widzów) a drugim półfinał Niemcy – Francja (3:3 k. 5:4, 63 tys. widzów).

Stadion_FC_Sevilla_(2)

Estadio Ramón Sánchez Pizjuán

Źródło: www.estadiosdeespana.blogspot.com.

W 1986 r. na stadionie rozegrany został finał Pucharu Europy Steaua Bukareszt – FC Barcelona (0:0 k. 2:0). W latach dziewięćdziesiątych minionego stulecia w dalszym ciągu zmniejszano pojemność stadionu wprowadzając wszystkie miejsca siedzące. Obecnie pojemność stadionu wynosi 45.500 miejsc. Reprezentacja Hiszpanii rozegrała na nim 22 mecze, z których 19 wygrała a 3 zremisowała.

 Stadion_FC_Sevilla_(3)

Estadio Ramón Sánchez Pizjuán

Źródło: www.estadiosdeespana.blogspot.com.

Sukcesy

Jedyne mistrzostwo Hiszpanii FC Sevilla zdobyła w 1946 r. Czterokrotnie była wicemistrzem Hiszpanii (1940, 1943, 1951 i 1957). Pięciokrotnie zdobyła Puchar Króla (1935, 1939, 1948, 2007, 2010) i dwa razy zagrała w finale (1955, 1962). W 2007 r. wywalczyła Superpuchar Hiszpanii. Poza tym w minionej dekadzie z dobrej strony pokazała się w Europie zdobywając dwukrotnie Puchar UEFA (2006, 2007) i Superpuchar Europy (2006).

Warto zauważyć, że FC Sevilla po sukcesach z końcówki lat czterdziestych minionego stulecia musiała czekać 60 lat (!) aż do czasu, gdy na ławce trenerskiej zasiadł Juande Ramos. Jak pokazały późniejsze lata Ramos był stworzony do pracy w Sevilli (2005-2007), bo później nie odnosił już takich sukcesów, jak z drużyną z Andaluzji, a pracował w takich klubach jak: Tottenham Hotspur (2007-2008), Real Madryt (2008-2009), CSKA Moskwa (2009), Dnipro Dniepropietrowsk (od 2010). Wywalczył jedynie Puchar Ligi Angielskiej (2008) i wicemistrzostwo Hiszpanii (2009).

Jak wskazuje portal sport.pl: „Analizując ostatnie lata, Sevillę śmiało można nazwać trzecią siłą Primera Division. W poprzednich sześciu sezonach zespół tylko raz znalazł się poza czołową piątką ligi. Ostatnim znaczącym sukcesem było zdobycie Pucharu Króla (2010 rok). W bieżących rozgrywkach drużyna zajmuje dziewiąta pozycję, ale nie straciła jeszcze szans na podium.”.

W tabeli wszechczasów ligi hiszpańskiej FC Sevilla zajmuje 7. miejsce, zaś  według sondażu Centrum Badań Socjologicznych, przeprowadzonego w maju 2007 r., FC Sevilla ma 2,3% kibiców w Hiszpanii, co daje jej 8. miejsce w kraju.

Europejskie puchary

FC Sevilla wygrywając dwa razy z rzędu Puchar UEFA powtórzyła wyczyn Realu Madryt z lat 1985 i 1986 i kto wie, czy nie byłoby trzeciego triumfu, gdyby nie fakt, że w sezonie 2006/2007 FC Sevilla zajęła 3. miejsce w Primera Division, co dało jej promocję do Ligi Mistrzów. W eliminacjach wygrała z AEK Ateny (2:0, 4:1), a w grupie z Arsenalem (0:3, 3:1), Slavią Praga (4:2, 3:0) i Steauą Bukareszt (2:1, 2:0) zajęła pierwsze miejsce. W 1/8 finału Sevilla odpadła po karnych z Fenerbahce Stambuł (2:3, 3:2 k. 2:3). Ostatni raz w fazie grupowej Ligi Mistrzów Sevillistas zagrali w sezonie 2009/2010 i wtedy powtórzy się scenariusz sprzed dwóch sezonów. Wprawdzie Sevilla nie zagrała w ostatniej rundzie kwalifikacyjnej, to wygrała swoją grupę po zwycięstwach nad VfB Stuttgart (3:1, 1:1), Unireą Urziceni (2:0, 0:1) i Glasgow Rangers (4:1, 1:0), a następnie odpadła w 1/8 finału po zaciętej rywalizacji, tym razem z CSKA Moskwa (1:1, 1:2). Ostatni raz do bram Ligi Mistrzów Sevilla pukała w sezonie 2010/2011, ale sensacyjnie przegrała z Bragą (3:4, 1:0). Sevilla została przesunięta to Ligi Europy a pow wyjściu z grupy w 1/16 finału spotkała się z FC Porto i odpadła (1:2, 1:0). Co ciekawe obie drużyny, które wyeliminowały Sevillę odpowiednio z Ligi Mistrzów i Ligi Europy, czyli Braga i FC Porto spotkały się w finale Ligi Europy! Na Aviva Stadium w Dublinie Porto wygrało 1:0. W obecnym sezonie Sevilla zakończyła swój udział w Lidze Europy na dwóch meczach w IV rundzie eliminacyjnej z Hannoverem (1:2 na wyjeździe i 1:1 u siebie). W dotychczasowej historii występów w europejskich pucharach Los Rojiblancos rozegrali 97 meczów, z których 52 wygrali, 19 zremisowali i 26 przegrali, przy bilansie bramkowym 157-99.

Polskie akcenty

W barwach FC Sevilla nigdy nie zagrał Polak, ale w latach 1994-1997 w barwach największego rywala FC Sevilla, czyli Betisu grał Wojciech Kowalczyk. Popularny „Kowal” zagrał w 62 meczach ligowych strzelając 16 goli. Od zeszłego roku w kadrze Sevilli jest niemiecki pomocnik polskiego pochodzenia – Piotr Trochowski, który urodził się w Tczewie i mówi po polsku.

FC Sevilla nigdy nie spotkała się z polskim klubem w europejskich pucharach, ale w trakcie swoich ostatnich największych sukcesów rozegrała dwa sparingi z krakowską Wisłą. We wrześniu 2006 r. w meczu w ramach obchodów 100-lecia „Białej Gwiazdy”, Wisła pokonała zdobywcę Pucharu UEFA 1:0 po golu Hristu Chiacu (58 min.). Niecały rok później (w lipcu 2007 r.), gdy Sevilla obroniła Puchary UEFA, oba kluby spotkały się na stadionie Soldier Field w Chicago podczas turnieju towarzyskiego – Chicago Trophy 2007. Wisła znowu pokonała Sevillę 1:0. Tym razem po golu Andrzeja Niedzielana (62 min.) i wygrała cały turniej.

Znani piłkarze i trenerzy

W barwach Sevilli występowali m.in.: Manuel Jimenez (rekordzista pod względem liczby oficjalnych meczów Sevilli – 354), Dani Alves, Jose Antonio Reyes, Sergio Ramos, Luis Fabiano, Seydou Keita, Arouna Kone, Carlos Marchena, Diego Capel, Enzo Maresca, Didier Zokora, Christian Poulsen, Aleksandr Kierżakow i Javier Saviola. W trochę dalszej przeszłości barwy FC Sevilla prezentowali: Diego Maradonna, Bebeto (5 meczów), Rinat Dasajew, Anton Polster, Ivan Zamorano, Davor Suker, Robert Prosinecki, Diego Simeone, Aldo Duscher, Jose Mari, Nikos Machlas i Marcelo Zalayeta.

Najbardziej znanym trenerem Sevilli jest Juande Ramos, ale warto wspomnieć o innych Hiszpanach – Luis Aragones i Jose Camacho. Sevillę prowadzili także dwaj znani Argentyńczycy – Helenio Herrera i Carlos Bilardo, a także Austriak Ernst Happel.

Budżet

Sevilla sporo zarabia na piłkarzach, których wypromuje a następnie sprzedaje za duże pieniądze. Najdroższym graczem w historii został w 2008 roku Dani Alves, za którego Barcelona zapłaciła 30 mln euro. Reyes odszedł do Arsenalu za 17 mln funtów, a Sergio Ramos do Realu Madryt za 27 mln euro.

Obecna drużyna

Największą gwiazdą drużyny jest bezcenny reprezentant Mali – napastnik Frederic Kanoute. Drugim gwiazdorem jest wyceniany jest na 20 milionów euro pomocnik Jesus Navas, który najprawdopodobniej pojedzie z reprezentacją Hiszpanii na Euro 2012. Jak podawał sport.pl „Nie licząc gwiazd Barcelony i Realu jest najlepszym podającym w Primera Division (9 asyst)”. Natomiast najskuteczniejszym zawodnikiem Sevilli jest Alvaro Negredo (przyszedł przed sezonem 2009/2010 z Almerii za 15 mln euro), który w tym sezonie zdobył 11 bramek. Drugi w kolejności Manu del Moral ma na koncie 10 trafień. Wśród napastników jest jeszcze Jose Antonio Reyes, który przed sezonem przyszedł z Atletico Madryt, ale zmaga się z kontuzjami. Innym istotnym graczem jest bramkarz Andres Palop, który zasłynął nie tylko świetnymi paradami, ale także bramką strzeloną głową w meczu Pucharu UEFA w Doniecku. Warto jeszcze wspomnieć o obrońcach – Fernando Navarro i Emir Spahić, pomocnikach – Diego Perotti, Piotr Trochowski i Ivan Rakitić.

Trenerem drużyny jest 49-letni José Miguel González Martín del Campo, zwany po prostu „Michel”.

Podsumowanie

Po wielkich sukcesach przyszedł okres, gdy klub gra poniżej oczekiwań i możliwości. Z całą pewnością znajduje się w przebudowie i nie ma jeszcze wypracowanego stylu, ale wciąż liczy się w walce o czołowe lokaty, choć już nie o podium.

 

Źródła: własne, iffhs.de, sport.pl, 90minut.pl, stadiumguide.com, estadiosdeespana.blogspot.com, wikipedia.pl, en.wikipedia, es.wikipedia, realmadrid.pl, eurofutbol.pl, pl.uefa.com, „Skarb kibica. Liga Mistrzów. Sezon 2007/2008” – dodatek do „Przeglądu Sportowego” z dnia 14 września 2007 r., s. 71; „Skarb kibica. Liga Mistrzów. Sezon 2009/2010” – dodatek do „Przeglądu Sportowego” z dnia 11 września 2009 r., s. 64; „Legia Warszawa” nr 6(15)/2011, s. 4-5.

piątek, 16 marca 2012
Kilka uwag o Stadionie Narodowym po meczu z Portugalią

Spotkanie z Portugalią wykazało, że potrzeba jeszcze trochę czasu i pracy, aby organizacja meczów na Stadionie Narodowym stała na najwyższym poziomie.

 

1. Dwie bramy prowadzące do odgrodzonego terenu stadionu.

Najwięcej zastrzeżeń kibiców i mediów dotyczyło otwarcia zaledwie dwóch bram prowadzących na stadion. O ile w drodze na mecz nie stanowiło to większego problemu, ponieważ kibice zmierzali na stadion w różnym czasie przez dwie - trzy godziny, o tyle po meczu powstał problem, bo wszyscy chcieli opuścić obiekt w tym samym meczu. Gdyby nie genialny pomysł na ogrodzenie Stadionu Narodowego płotem, to nie byłoby powodów do narzekań, a tak kilkadziesiąt tysięcy ludzi tłoczyło się po wyjściu ze stadionu do dwóch bram umożliwiających opuszczenie odgrodzonego obszaru. Nie trzeba być tęgim mózgiem, żeby wyobrazić sobie, że panika w takiej sytuacji może doprowadzić do tragedii. Samo opuszczenie stadionu, przynajmniej z dolnych trybun, nie stanowiło problemu. Wejście prowadziło przez kołowrotki, ale już wyjście następowało po odsunięciu kilkumetrowych bram.

Stadion_Narodowy_29.02.2012_(1)

2. Po wyjściu z ogrodzonego terenu…

Wracając jeszcze do wyjścia z ogrodzonego terenu, to zupełnie nie rozumiem, dlaczego nie zostały uprzątnięte „zasieki” utworzone przy pierwszej kontroli przed wejściem na teren stadionu, czyli w drodze do jednej z tych dwóch bram wejściowych. Mam na myśli prowizoryczne bramki wejściowe prowadzące do osób kontrolujących bilety i ochroniarzy dokonujących przeszukania. Całkowitym absurdem było jednak pozostawienie koszy na śmieci na drodze prowadzącej od bram wejściowych. Niewidoczne kosze powodowały niebezpieczeństwo, ponieważ teren przed wejściem bramą od strony ronda Waszyngtona nie był oświetlony. Za bramą (na terenie obszaru zarządzanego przez NCS) stoją lampy, ale przed bramą już nie, co oznaczało, że koniecznym było uważne patrzenie pod nogi.

3. Gastronomia, handel, promocja.

Co do kiosków gastronomicznych, to pracowało w nich zdecydowanie za mało osób. To, że tworzyły się kolejki było naturalną koleją rzeczy, zwłaszcza że w dniu meczu było zimno i co poniektórym zależało wyłącznie na kupieniu ciepłej herbaty. Za mało było też kiosków z oficjalnymi pamiątkami UEFA Euro 2012, ale tak właśnie promujemy najważniejszą imprezę sportową w historii naszego kraju. A swoją drogą informacji o meczu Polska – Portugalia trudno było szukać w samym mieście… Dodatkowo, otocznie stadionu, zwłaszcza od strony Alei Zielenieckiej jest w dalszym ciągu placem budowy, co na trzy miesiące przed docelową imprezą po prostu irytuje!

Stadion_Narodowy_29.02.2012_(2)

4. Komunikacja.

Jeśli chodzi o rozwiązania komunikacyjne i dodatkowe linie autobusowe, to po praskiej stronie, w mojej opinii, wszystko funkcjonowało sprawnie i pozwalało na dosyć szybkie podróżowanie. Miasto powinno jednak „poczuwać” się do organizacji meczu w tym kontekście, że korzystanie z komunikacji miejskiej w dniu meczu, albo w określonych godzinach, powinno być bezpłatne dla posiadaczy biletu na mecz.

Organizacja Euro 2012, to spore wyzwanie wymagające ciągłego doskonalenia, uczenia się na błędach i wyciągania wniosków. Za późno oddano jednak Stadion Narodowy do użytku, aby został przetestowany w różnych warunkach. Wszystko wskazuje, że do Euro zostanie zorganizowany jeszcze tylko finał Pucharu Polski. To zdecydowanie za mało i w tym kontekście wielka szkoda, że mecz o Superpuchar Polski nie doszedł do skutku.

Stadion_Narodowy_29.02.2012_(3)

Swoje uwagi przekazałem do operatora Stadionu Narodowego, czyli Narodowego Centrum Sportu a także do Sekretariatu ds. EURO 2012 m.st. Warszawy, spółki PL.2012 i PZPN.


Źródło: własne.

czwartek, 15 marca 2012
Na otwarcie Narodowego bezbramkowo z Portugalią

W rozegranym w środę 29 lutego 2012 r. meczu otwarcia Stadionu Narodowego reprezentacja Polski bezbramkowo zremisowała z reprezentacją Portugalii. W pierwszej połowie zdecydowanie dominowali Portugalczycy, którzy tylko egoizmowi i nieskuteczności zawdzięczają fakt, że nie prowadzili 4:0. W drugiej połowie Portugalia zdecydowanie spuściła z tonu, a chaotycznie grający Polacy, głównie za sprawą Obraniaka stwarzali zagrożenie pod bramką Rui Patricio. Bezbramkowy remis z czołową drużyną świata wlał trochę optymizmu w serca Polaków, ale szkoda, że do przerwy nie było 0:3, bo wtedy kadrowicze poznaliby swoje miejsce w szyku a Franz Smuda przestał opowiadać swoje Dyzmy.

Pierwsza połowa była w wykonaniu Polaków dużo gorsza niż w meczach z Niemcami (2:2) i Włochami (0:2). Praktycznie każdy atak gości zwiastował zagrożenie pod bramką Szczęsnego. Jedyne czego kadrowiczom Smudy nie można było odmówić, to braku waleczności.

Polska_-_Portugalia_29.02.2012_(1)

Przed odegraniem hymnów państwowych.

Już w 4. minucie odważnie w pole karne wbiegł Nani, ale jego strzał z kilkunastu metrów odbił Wojciech Szczęsny. W następnej minucie goście przeprowadzili kolejną groźną akcję, ale Hugo Almeida oddał niecelny strzał. W 13. minucie Ludovic Obraniak ograł Fábio Coentrão i z ponad dwudziestu metrów strzelił obok słupka bramki strzeżonej przez Rui Patricio. W 17. minucie po raz kolejny było groźnie pod polską bramką. Nani okiwał trzech obrońców, ale zamiast podawać do niekrytego i czekającego na piłkę Hugo Almeidy oddał strzał, który obronił Szczęsny. W 21. minucie kontuzji doznał obrońca Realu Madryt - Fábio Coentrão, którego zastąpił Nélson. Pięć minut później po faulu Marcina Wasilewskiego na Cristiano Ronaldo sam poszkodowany wykonywał rzut wolny, ale jego uderzenie było niecelne.

Polska_-_Portugalia_29.02.2012_(2) 

W 32 min. niecelnie strzelał Maciej Rybus. Po upływie sześciu minut znowu pokazał się Rybus, który dośrodkował w pole karne, ale strzał głową Obraniaka z czternastu metrów był zbyt słaby, aby zaskoczyć Rui Patricio. W odpowiedzi goście przeprowadzili kolejną groźną akcję. Nani podał do Ronaldo, który z narożnika pola karnego z około dziewięciu metrów oddał silny strzał, po którym piłka odbiła się od rąk Szczęsnego i po słupku wyszła poza boisko. W pole bramkowe nabiegał Almeida, a Ronaldo mógł wykazać trochę więcej umiejętności w grze zespołowej.

Polska_-_Portugalia_29.02.2012_(3) 

Podpory portugalskiej defensywy – Rui Patricio i Pepe.

Najlepszą okazję w cały meczu Polacy stworzyli, a właściwie Portugalczycy podarowali im w 44 minucie. Wtedy naciskany przez Łukasza Piszczka – Nélson odegrał do tyłu, a Ireneusz Jeleń przejął piłkę, sprytnym zwodem zwiódł Pepe, ale Rui Patricio odważnie wyszedł z bramki i zablokował strzał Jelenia, choć sędzia uznał, że Jeleń nie trafił w bramkę. W doliczonym czasie gry Jakub Błaszczykowski fatalnie dośrodkował z rzutu wolnego, a goście natychmiast wyprowadzili kontrę pięciu na dwóch. Nani po raz kolejny okazał się egoistą, bo zamiast podawać do lepiej ustawionych partnerów oddał niecelny strzał.

Polska_-_Portugalia_29.02.2012_(4)

W drugiej połowie tempo spadło, bo goście oszczędzali się przed meczami ligowymi, co było wodą na młyn dla Polaków. Już w 49. minucie Piszczek dośrodkował w pole karne, a strzał Obraniaka powędrował wysoko, wysoko nad bramką gości. W 51. minucie strzał z zza pola karnego oddał Obraniak, ale wprost w ręce Rui Patricio. Po ośmiu minutach Eugen Polański podał do Obraniaka, który dośrodkował w pole karne, a piłka po strzale głową Błaszczykowskiego przeleciała obok słupka portugalskiej bramki.

Polska_-_Portugalia_29.02.2012_(5)

Wojciech Szczęsny i Cristiano Ronaldo.

W 69 minucie kolejny raz do rzutu wolnego podszedł Ronaldo, ale jego strzał bez problemów wyłapał Szczęsny. W 76. minucie boisko opuścił Ronaldo, którego żegnał także gwiazdy. Schodzący gwiazdor wyraźnie pokazał, że nie akceptuje gwizdania kręcąc głową, ale także podziękował za oklaski. W końcówce Franz Smuda zapragną jednak wygrać wykorzystując zmęczenie rywala, dlatego sprytnie w ciągu ostatnich trzynastu minut wprowadził pięciu piłkarzy. Polacy rzeczywiście przycisnęli, a po podaniu Adriana Mierzejewskiego w 86 min. z siedmiu metrów strzelał Sławomir Peszko, ale bramkarz gości nie dał się zaskoczyć. Później na bramkę gości strzelał Kamil Grosicki i z wolnego Mierzejewski, a Patricio pewnie łapał piłkę po tych uderzeniach.

Polska_-_Portugalia_29.02.2012_(6)

Biorąc pod uwagę grę Polaków i podejście gości, wynik remisowy należy uznać za sukces, tym bardziej, że „wynik poszedł w świat”. Można się zastanawiać, jakby zagrali Portugalczycy, gdyby mecz odbywał się podczas Euro 2012. To tylko gdybanie, ale ważniejsze, żeby wyciągnąć z tego meczu wnioski a podstawowy wniosek jest taki, że przednia formacja polskiej kadry bez Roberta Lewandowskiego nie istnieje. Drugi wnioski – mecz z Portugalią definitywnie powinien zakończyć reprezentacyjną przygodę Jelenia. Trzeci wniosek – Jakub Wawrzyniak zasługuje na miejsce w pierwszej jedenastce, a tematu Sebastiana Boenischa póki co nie ma. Czwarty wniosek – para środkowych obrońców Wasilewski – Perquis rozumie się coraz lepiej i powrót do kadry Arkadiusza Głowackiego nie jest konieczny. (W chwili publikowania tego wpisu wiadomo jednak, że Perquis po złamaniu łokcia ma nikłe szanse na grę podczas Euro 2012). Piąty wniosek – gdy Szczęsny jest w formie, to można zapomnieć o Borucu. Czy Smuda wyciągnie wnioski, czy po raz niewiadomo który okaże się, że chyba oglądał jakiś inny mecz….?

 

29 lutego 2012, godz. 20:45 – Warszawa (Stadion Narodowy)

Mecz towarzyski – otwarcie Stadionu Narodowego

Polska 0-0 Portugalia

Polska: 1. Wojciech Szczęsny – 26. Łukasz Piszczek, 27. Marcin Wasilewski, 24. Damien Perquis, 14. Jakub Wawrzyniak (85 min., 2. Sebastian Boenisch) – 16. Jakub Błaszczykowski (90 min., 20. Sebastian Mila), 5. Dariusz Dudka, 7. Eugen Polanski (81 min., 6. Adam Matuszczyk), 10. Ludovic Obraniak (82 min., 18. Adrian Mierzejewski), 8. Maciej Rybus (77 min., 17. Sławomir Peszko) – 21. Ireneusz Jeleń (67 min., 25. Kamil Grosicki).

Trener: Franz Smuda.

Portugalia: 12. Rui Patrício – 11. João Pereira, 3. Pepe (67 min., 14. Rolando), 2. Bruno Alves, 5. Fábio Coentrão (21 min., 6. Nélson) – 16. Raul Meireles, 8. João Moutinho (46 min., 10. Manuel Fernandes), 4. Miguel Veloso – 17. Nani (82 min., 21. Nélson Oliveira), 9. Hugo Almeida (66 min., 23. Hélder Postiga), 7. Cristiano Ronaldo (76 min., 19. Quaresma). 

Trener: Paulo Jorge Gomez Bento.

żółta kartka: Miguel Veloso (48 min. – za faul).

sędziowie: Alon Yefet jako głowny oraz Davidy i Mozes (Izrael).

widzów: ok. 51.000 (za: sport.pl), 55.000 (za: 90minut.pl), 57.000 (za: „Przegląd Sportowy”), 58.000 (za: legioniści.com). PZPN na swojej stronie internetowej podał, że mecz obserwowało „ponad 50 tysięcy kibiców”.

 

Źródła: własne, 90minut.pl, sport.tvp.pl, weszlo.com, klubkibicarp.pl, legioniści.com, pzpn.pl i „Przegląd Sportowy” z dnia 1 marca 2012 r.

poniedziałek, 13 lutego 2012
Superpuchar wstydu i ignorancji

Dzisiaj zamiast zaczytywać się w sportowych stronach gazet codziennych po wielkim pojedynku jakim mógł być mecz o Superpuchar Polski między Legią Warszawa a Wisłą Kraków pozostało w dalszym ciągu dyskutowanie na temat przyczyn i konsekwencji odwołania tego meczu.

W środę Ekstraklasa S.A. podjęła decyzję o odwołaniu Superpucharu pod naporem obu klubów, które dały organizatorowi ultimatum. Zagroziły, że jeśli do godz. 16 nie będzie decyzji, to wspólnie odmawiają uczestnictwa w tym niepewnym meczu. Spotkanie władz miasta, policji, Ekstraklasy i innych odpowiedzialnych służb nie przyniosło spodziewanego efektu, więc Ekstraklasa odwołała mecz. Do tego czasu przedstawiciele klubów albo nie zabierali głosu albo wyrażali przekonanie co do zorganizowania meczu. W środę miarka się jednak przebrała, bo zanosiło się, że decyzja zostanie podjęta w piątek popołudniu, na nieco ponad 24 godziny przed meczem. Tylko to pokazuje, że w całej rozgrywce i przepychankach miedzy odpowiedzialnymi organami nie uwzględniono zdania tych najważniejszych, czyli klubów i kibiców.

 Stadion_Narodowy_09.02.2012_(1)

Oczywiście, policja wskaże, że nie mogła zgodzić się na organizację imprezy w obawie o bezpieczeństwo kibiców. Trudno jednak przyjąć taki argument, jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że 29 stycznia Stadion Narodowy został otwarty tylko po to, aby za wszelką cenę przeprowadzić na nim imprezę „Oto jestem!”. Wtedy policja zgłaszała zastrzeżenia, ale w końcu wyraziła zgodę na przeprowadzenie imprezy. Tłumaczenie stróż prawa dla braku zgody na Superpuchar było takie jak zwykle – impreza z udziałem kibiców to impreza podwyższonego ryzyka. Na imprezie otwarcia byli inni widzowie niż na meczu. To prawda, ale bezpieczeństwo takie samo. W tym kontekście śmieszne było otwarcie stadionu na jego oficjalne… otwarcie (!) a następnie… zamknięcie i przystąpienie do dalszych prac budowlanych. Komicznie wyglądały tłumaczenia władz miasta, że Superpuchar nie może się odbyć, bo Stadion Narodowy jest „wielkim placem budowy”. A 29 stycznia nie był?

Niezwracanie uwagi na potrzeby klubów i konieczność odpowiedniego przygotowania się do meczu, jak również ustalenia planu treningów to chyba nowa jakość, którą wyznacza Pani Minister Joanna Mucha. Wszystkie służby nie zainteresowały się zdaniem tych najbardziej zainteresowanych, czyli klubów. Ich potrzeby były permanentnie ignorowane. Czemu się jednak dziwić, skoro Pani Minister na jednej z narad zapytała Kto wybrał drużyny do tego meczu? (cyt. za: romankolton.blog.interia.pl). Co więcej Pani Minister powiedziała: „Tak, posypuję głowę popiołem, rzeczywiście w ostatnich tygodniach popełniłam kilka błędów komunikacyjnych. Skąd to się wzięło? Z prostej przyczyny - braku czasu (…) Zwłaszcza ostatnio długo siedzę nad papierami.” (cyt. za: sport.pl).

Przykre, że policja odmówiła zgody na rozegranie meczu, ale legitymację do takiego postępowania dał jej Premier Donald Tusk, który po rozróbach po finale Pucharu Polski ukarał kilka tysięcy kibiców, w tym posiadaczy karnetów, nakazując wojewodom zamknięcie stadionów Legii i Lecha. Dlaczego? Bo uczestnicy zamieszek mogli znaleźć się na obiektach tych klubów, a policja nie potrafiła ich zatrzymać w ciągu kilku dni, więc została uprawiona do prewencyjnego (!) zamknięcia stadionów. W POlskiej rzeczywistości stadiony można albo (a) zamykać albo (b) nie otwierać.

Teraz Premier milczy, bo o ile surowe podejście do stadionowego chuligaństwa zapewniło mu kilka punktów procentowych, to odwoływanie imprez na Stadionie Narodowym już nie bardzo, zwłaszcza że PO dramatycznie traci poparcie. Premier chyba już zapomniał jak w czerwcu zeszłego roku triumfalnie wręcz obwieścił, że prace na Stadionie Narodowym zakończą się… 30 listopada, a co więcej dodał: „Nie ma żadnych wątpliwości, że Stadion Narodowy będzie gotowy z odpowiednim wyprzedzeniem przed Euro 2012” (cyt. za: gazetaprawna.pl). Na pytanie, czy Stadion Narodowy jest gotowy, żal odpowiadać z litości dla Premiera, który teraz milczy. W końcu jest już po wyborach, a cel w postaci zwycięstwa został osiągnięty. Premier nie ma więc żadnego interesu, aby zajmować się kontrowersyjną sprawą, ale jak przyjdzie do pokazania się w loży VIP to nam (potencjalnym wyborcom) przypomni się podkreślając swój wkład w wybudowanie stadionów i organizację Euro 2012.

Policja wskazuje, że Stadion Narodowy nie nadaje się na mecze klubowe. Bulwersujące jest to, że dopiero teraz zgłasza swoje zastrzeżenia. Po co było budować ten Stadion skoro nie nadaje się na mecze klubowe. Tylko po to, żeby rozegrać na nim 5 meczów w ramach Euro 2012? Skoro odpada Superpuchar, to za chwilę okaże się, że nie można rozgrywać na nim finału Pucharu Polski. Tego problemu na razie nikt nie podnosi, bo jest jeszcze kwestia meczu Polska – Portugalia.

 Stadion_Narodowy_09.02.2012_(2)

Józef Wojciechowski, właściciel Polonii Warszawa, do niedawna był poważnie zainteresowany rozegraniem na Narodowym hitowego meczu Polonia – Śląsk Wrocław, ale w rozmowie z onet.pl stwierdził, że wycofuje się z tego pomysłu. NCS, operatorowi stadionu, pozostaje więc organizacja meczów reprezentacji Polski, ale będzie to utrudnione, bo Grzegorz Lato już dawno mówił, że Narodowy jest za drogi i kadra nie musi tam grać. To jednak nie będzie problem, bo kilka miesięcy temu Pani Minister Mucha zapytana o sposób w jaki Stadion Narodowy będzie zarabiał na siebie wymieniła… koncerty np. Stinga…

Radosław Gilewicz, były reprezentant Polski powiedział dla serwisu sport.pl: „Spotkanie tej rangi musi zostać rozegrane. Nie rozumiem dlaczego nie można przenieść go na inny obiekt (…) To wstyd, że w tej sytuacji nie dojdzie do spotkania”. Problem w tym, że nie chodzi tylko o wstyd. Smutna prawda jest bowiem taka, że jedna z dwóch głównych aren Euro 2012 nie jest jeszcze gotowa na rozegranie meczów, ale najważniejsze, że w grudniu w blasku fleszy Pani Minister pokazała certyfikat dopuszczający Stadion Narodowy do użytkowania. Tylko, do jakiego użytkowania, skoro nie można rozegrać na nim meczu piłkarskiego?

Mam wielką nadzieję, że ktoś, a najlepiej NIK rozliczy budowę Stadionu Narodowego pod kątem rzetelności wydatkowania środków publicznych.


Źródła: własne, romankolton.blog.interia.pl, legioniści.com, onet.pl, sport.pl, ekstraklasa.net, gazetaprawna.pl.

Zdjęcia Stadionu Narodowego zostały wykonane na dwa dni przed planowanym terminem meczu o Superpuchar Polski, czyli w dniu 9 lutego 2012 r.

poniedziałek, 06 lutego 2012
Oto jestem!

Pod takim właśnie tytułem w niedzielę 29 stycznia 2012 r. odbyło się oficjalne otwarcie Stadionu Narodowego. Wprawdzie temperatura sięgnęła dziesięciu stopni poniżej zera przez Stadion przewinęło się 75 tys. widzów.

 Oto_jestem_-_Stadion_Narodowy_1

W ciągu pięć godzin na płycie stadionu zagrały następujące zespoły: VooVoo i Haydamaky, a po nich kolejno Zakopower, Coma, T.Love z gościem specjalnym Stanisławem Sojką i Lady Pank. Po koncertach widzowie zostali wyproszenie ze Stadionu, aby obserwować pokaz sztucznych ogni, do którego zużyto aż 3 tony materiałów wybuchowych. Pokaz odbył się jednak z kilkunastominutowym opóźnieniem, co przy takiej pogodzie nie pozostawało bez znaczenia.

 Oto_jestem_-_Stadion_Narodowy_2

Większość widzów nie zeszła na płytę, tylko wykorzystała otwarcie Stadionu do zapoznania się z jego wyglądem bądź potraktowała imprezę jako urozmaicenie niedzielnego spaceru. Z tego właśnie powodu zróżnicowanie widzów było ogromne począwszy od małych dzieci, matek z wózkami z niemowlakami a kończąc na emerytach i rencistach. Każdy był bardziej zainteresowany Stadionem niż występami na scenie, choć wydaje się, że latem bądź wczesną jesienią wraz z lepszą pogodą na Narodowym pojawiłoby się więcej widzów i prawdopodobnie więcej zainteresowanych koncertami. Większość widzów pojawiała się na Stadionie dosłownie na chwilę, aby zrobić kilka pamiątkowych zdjęć.

 Oto_jestem_-_Stadion_Narodowy_3

Organizatorzy podali, że pierwszych 40 tys. widzów otrzymało pamiątkowe bilety i jeśli wierzyć tym zapewnieniom, to rozeszły się one w ciągu 2,5 godziny. Podobno już po godzinie bramki wejściowe na Stadionie odnotowały 20 tys. wejść. Bramy Stadionu, a właściwie płotu otaczającego Stadion otwarto o godz.14 aok. 16:20 można było bez problemu wejść na teren obiektu bez żadnych pamiątkowych biletów.

 Oto_jestem_-_Stadion_Narodowy_4

Jak przy okazji każdej dużej imprezy warto pokusić się o oceny i wnioski. Przede wszystkim już teraz widać jak chybionym pomysłem jest płot wokół Stadionu. Właśnie tam, a nie przy bramkach prowadzących na Narodowy pojawiają się kolejki, a stłoczeni ludzie denerwują się i złorzeczą ochronie. Co więcej jedno wejście było jednocześnie wyjściem, co stwarzało możliwość tratowania się i wzajemnego napierania na siebie ludzi wchodzących i wychodzących. Oczywiście to skrajny przypadek, ale podczas dnia otwartego Stadionu (2 października) wytyczono kierunek zwiedzania i wskazano jedno wejście i jedno wyjście. Tym razem komuś po prostu zabrakło wyobraźni.

 Oto_jestem_-_Stadion_Narodowy_5

Cały Stadion nie był udostępniony dla widzów z uwagi na różnego rodzaju ograniczenia techniczne. Zaskakujące były jednak otwarte i czyste toalety, tak samo jak zaskakujące były tylko dwa „kioski gastronomiczne”. Widać, że organizatorowi nie zależało na tym, aby zatrzymać widzów na Stadionie na trochę dłużej poprzez umożliwienie zakupienia ciepłego napoju, czy posiłku. Z drugiej strony to właśnie niska temperatura tłumaczy organizatorów, że nie było punktów informacyjnych w postaci stoisk, na których można by uzyskać informacje nt. Euro2012, wolontariatu, miasta stołecznego Warszawy itd., ale niestety tak właśnie promuje się Stadion Narodowy, miasto, NCS i Ministerstwo Sportu. Tak, czyli nijak.

Oto_jestem_-_Stadion_Narodowy_6

Oczywiście po imprezie w okolicach Stadionu zrobił się ogromny korek, choć trzeba przyznać, że sporo zrobiono, aby ograniczyć jego skutki. Po pierwsze od rana zamknięte dla samochodów osobowych były niektóre ulice, a po drugie pojawiły się specjalne linie - autobusowa (nr 909) i tramwajowa (nr 77). NCS i Warszawa dużo się uczą na kolejnych imprezach organizowanych na Stadionie Narodowym, począwszy od imprezy zamykającej Stadion X-lecia, czyli Red Bull X-Fighters zorganizowanego we wrześniu 2008 r. I to się im chwali, tylko czemu to wszystko trwa tak wolno?

 Oto_jestem_-_Stadion_Narodowy_7

 Oto_jestem_-_Stadion_Narodowy_8

Oto_jestem_-_Stadion_Narodowy_9

Oto_jestem_-_Stadion_Narodowy_10

 Oto_jestem_-_Stadion_Narodowy_11

Źródła: własne, stadion narodowy.org.pl, sport.pl, onet.pl.

niedziela, 11 września 2011
Big Light Show

W dniu 27 sierpnia 2011 roku na Stadionie Narodowym w Warszawie, a właściwie przed nim, miała miejsce impreza nazwana „Big Light Show”. Polegała ona na tym, że elewacja stadionu została rozświetlona. Organizatorami przedsięwzięcia było Narodowe Centrum Sportu oraz Rochstar Events. 

Big_Light_Show_1

Przed stadionem na Wybrzeżu Szczecińskim zorganizowano zamkniętą imprezę dla kilkunastu tysięcy osób połączoną z koncertem zespołu Fox, Marii Peszek oraz Andrzeja Smolika. Większość widzów zgromadziła się jednak po drugiej stronie Wisły na niszczejących bulwarach, a także na moście Świętokrzyskim i przede wszystkim na moście Poniatowskiego. Ten drugi na całej swojej długości był wypełniony widzami.

 Big_Light_Show_2

Pokaz laserów i świateł trwał niecałe 15 min. Z informacji, których udzielali organizatorzy wynikało, że powinien rozpocząć się po godz. 21, tymczasem pokaz rozpoczął się przed godz. 23. Najbardziej wytrwali czekali od godz. 19, ale przyznać trzeba, że zupełnie niepotrzebnie, bo pokaz nie był niczym nadzwyczajnym. Reżyserem pokazu oświetlenia był Michiel Milbou, belgijski projektant i reżyser światła.

 Big_Light_Show_3

Najpierw elewacja stadionu była rozświetlona na niebiesko, czerwono, granatowo i fioletowo, a następnie na biało-czerwono. Pojawiły się także lasery i fajerwerki. Nic specjalnego. Większość widzów oczekiwała czegoś więcej.

 Big_Light_Show_4

Największym pozytywem imprezy było przyciągnięcie wielu tysięcy widzów, którzy udowodnili, że Stadion Narodowy jest bardzo ważnym punktem na mapie Warszawy, przyciągającym wiele osób, jeszcze przed oficjalnym otwarciem. Z drugiej strony potwierdziło się, że Warszawa dysponuje niewieloma atrakcjami, skoro Big Light Show cieszyło się, tak dużym zainteresowaniem.

Big_Light_Show_5

1 ... 6 , 7 , 8
 
| < Listopad 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
    1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30      
Tagi