Wpisy z tagiem: lekkoatletyka

wtorek, 07 listopada 2017
Polskie piekiełko na Igrzyskach w Rio

Niezadowolenie, oskarżenia, kłótnie, podejrzliwość to takie typowo polskie cechy, które dały o sobie znać podczas Igrzysk Olimpijskich w Rio de Janeiro 2016.

 

Ciężarowy wstyd

Dwaj bracia – Adrian i Tomasz Zielińscy, polscy kandydaci do medali w podnoszeniu ciężarów nie dostąpili nawet możliwości startu, bowiem zostali zdyskwalifikowani za wcześniejsze stosowanie środków dopingujących. Wstyd. Szkoda nawet komentować. Bracia uważają, że są niewinni.

Adrian_Zieliński_RIO_2016

A.Zieliński.

Źródło: polskieradio.pl.

 

Tomasz_Zieliński_RIO_2016

T.Zieliński.

Źródło: sport.se.pl.

Pływacka degrengolada

Żaden z polskich pływaków nie awansował do finału, „do półfinału awansowała zaledwie dwójka – Czerniak i Kacper Majchrzak, do finału nikt. Tak źle polscy pływacy nie wypadli od 40 lat.” (cyt. za: „Przegląd Sportowy”).

Alicja_Tchórz_RIO_2016

Alicja Tchórz w wiosce olimpijskiej.

Źródło: sport.pl.

Do historii przejdzie emocjonalny wpis na Facebooku Alicji Tchórz, która zajęła 21. miejsce na 100 m i 20. na 200 m stylem grzbietowym oraz 15. w sztafecie 4x100 m stylem dowolnym. Polka stwierdziła, że nie czuła odpowiedniego wsparcia od trenerów kadry, a po mistrzostwach świata w 2015 r. w Kazaniu (Polska zdobyła na nich trzy medale) trenerzy i zawodnicy przestali się nawzajem słuchać. Do igrzysk przygotowywała się w klubie. Żale ambitnej pływaczki Polski Związek Pływacki pewnie wytłumaczyłby jej niepokornym charakterem, bowiem Tchórz zasłynęła narzekaniem na nagrodę w wysokości 200 zł w ogólnopolskich zawodach w październiku 2015 r. Tyle tylko, że słaby występ prawie całej kadry pływackiej, jak również niezgłoszenie Konrada Czerniaka do startu w wyścigu na 100 metrów stylem dowolnym pokazują, że PZP ma też poważne problemy organizacyjno-szkoleniowe.

Konrad_Czerniak_RIO_2016

Konrad Czerniak.

Źródło: sport.pl.

W sprawie Czerniaka, początkowo, szefa wyszkolenia Polskiego Związku Pływackiego Jan Wiederek, tłumaczył brak Czerniaka na liście zgłoszeń niedopatrzeniem trenerów, co spotkało się z natychmiastową reakcją samego zainteresowanego. Czerniak to rekordzista Polski na tym dystansie, nie zdobył jednak w tej konkurencji medalu na imprezie międzynarodowej i mało prawdopodobnym był sukces podczas olimpiadzie.

Okazało się, że na listę ostatecznie podpisywał koordynator kadry Piotr Gęgotek, który nie miał sobie nic do zarzucenia zwłaszcza, że według jego wiedzy Czerniak miał potraktować start w tej konkurencji tylko jako przetarcie. Czerniak w emocjonalnym wpisie na FB nazwał takie twierdzenie kłamstwem i dodał m.in.: „Na IO zrobiłem 3 minima które dawały mi przepustkę: 50 dowolnym, 100 dowolnym, 100 motylkowym. Zrezygnowałem z 50 dowolnym na rzecz innego zawodnika który mógł popłynąć na IO pierwszy raz w życiu i spełnić swoje marzenie. Oddałem jedno swoje miejsce dla kogoś innego, odebrano mi start na IO bez zapytania. Nie dostałem żadnych podziękowań ani wyjaśnień ale nie o to chodzi.” (cyt. za: sport.pl). Nawet jeśli start Czerniaka miał być tylko „przetarciem”, to stracił on szansę na sprawdzenie formy przed startem na swoim koronnym dystansie. Dziwne, że w PZP nie dostrzegano (przynajmniej oficjalnie) żadnego problemu.

Kolarskie zgrzyty

W wyścigu omnium wystartowała 19-letnia Daria Pikulik zamiast Małgorzaty Wojtyry, która napisała na twitterze: „Kilka lat ciężkiej pracy i poświęceń, a ktoś to wszystko zmarnował. Nie pojadę jutro w omnium” (cyt. za: sport.pl). Wojtyra narzekała, bo jest starsza, bardziej doświadczona, ma więcej sukcesów w rywalizacji seniorek, a poza tym „Pikulik nie zdobyła nawet punktu by zakwalifikować zawodniczkę z Polski do startu olimpijskiego w omnium” (cyt. za: sport.pl). Trenerzy uznali jednak, że lepiej umożliwić start utalentowanej zawodniczce, która dopiero rozpoczyna poważną karierę. W 2015 roku została wicemistrzynią świata juniorów w tej konkurencji, wygrała także mistrzostwa Europy juniorek. „Wojtyra zdobyła w tej konkurencji brąz ME w Pruszkowie w 2010 roku. Jej najlepszy wynik na MŚ w tej konkurencji to czwarte miejsce w 2011 roku. Poza tym była 12. w 2012 i 19. w 2015 roku. W ME poza brązem zajmowała czwarte szóste i piąte miejsce, odpowiednio w 2011, 2014 i 2015 roku.” (cyt. za: sport.pl).

Omnium to kolarski wielobój, na który składa się kilka konkurencji: scratch, wyścig na dochodzenie, wyścig eliminacyjny, wyścig na czas, start lotny i wyścig punktowy. W Rio de Janeiro został rozegrany po raz pierwszy na igrzyskach w konkurencji kobiet. „W ogłoszonej przed igrzyskami kadrze zaznaczone było, że w omnium pojedzie jedna z dwóch zawodniczek, bo Polska miała tylko jedno miejsce. Trenerzy musieli dokonać wyboru.” (cyt. za: sport.pl).

Małgorzata_Wojtyra_RIO_2016

Małgorzata Wojtyra.

Źródło: sportowefakty.wp.pl.

Wacław Skarul, prezes PZKol. próbował tłumaczyć decyzje trenera kadry Grzegorza Ratajczaka następująco: „Rozumiem żal Małgorzaty Wojtyry, żal sportowca, który nie wystartuje. Tak, kwalifikacja jest jej zasługą. Ale to nie jest nic niezwykłego, że w sportach w których kwalifikacja nie jest imienna, ktoś inny zdobywa miejsce, a kto inny startuje. Co innego wywalczyć kwalifikację dla kraju, co innego potwierdzić formę przed igrzyskami. Od dawna było jasne, że do startu w omnium wybierzemy jedną zawodniczkę z dwóch zgłoszonych i że decyzję podejmie trener w Rio (…) Daria Pikulik nie jest przypadkową zawodniczką. To wicemistrzyni świata juniorek w tej konkurencji. Mistrzyni świata juniorek w wyścigu punktowym. Mają z Małgorzatą Wojtyrą podobne czasy, ale wybór padł na Darię, zapewne dlatego, że jest na torze większą wojowniczką” (cyt. za: sport.pl). Andrzej Piątek, dyrektor sportowy PZKol. widział sprawę trochę inaczej niż Skarul i napisał na Twitterze: „Nie byłoby sprawy, gdyby trener porozmawiał z nimi odpowiednio wcześniej i wyjaśnił dlaczego stawia na tę a nie tamtą. Dzień przed to zdecydowanie za późno” (cyt. za: sport.pl).

Polscy_kolarze_w_RIO_2016

Polscy kolarze szosowi podczas Igrzysk w Rio (od lewej): Michał Kwiatkowski, Michał Gołaś, Rafał Majka i Maciej Bodnar.

Źródlo: mtb-xc.pl.

Skoro był zgrzyt w kadrze kolarzy torowych, to musiał być też w kadrze szosowej. Zbigniew Klęk, pierwszy trener Rafała Majki zarzucił Kwiatkowskiemu, że jechał w wyścigu ze startu wspólnego samolubnie – „Dla mnie Kwiatkowski jechał tylko dla siebie. Było ich czterech, a jedynym wielkim pomocnikiem Rafała był Maciek Bodnar. Był taki moment, kiedy Majka w tej swojej grupce został jako jedyny z Polaków. Ale zostawmy to. Teraz i tak wszyscy będą się cieszyć.” (cyt. za: sport.pl). W mediach było jednak sporo wypowiedzi ekspertów wskazujących, że to właśnie Kwiatkowski ułatwił Majce zdobycie brązowego medalu, ponieważ „bardzo szybko uciekł z peletonu i maksymalną siłę wykorzystał na samym początku zawodów. To potem ułatwiło zadanie Majce, który był na czele niemal do ostatnich metrów, gdy odpuścił, będąc już pewny medalu.” (cyt. za: sport.pl). Zresztą taką taktykę potwierdził Piotr Wadecki, selekcjoner polskiej kadry.

„Kwiato” poczuł się urażony i w emocjonalnym wpisie odniósł się do słów Klęka, apelując do trenera, by skupił się na szkoleniu młodzieży. (cyt. za: sport.tvp.pl). Następnie „Klęk Kwiatkowskiego przeprosił. - Jest mi głupio za słowa, które wypowiedziałem. Ale zrozumcie mnie - to były wielkie emocje, na trasie wyścigu tyle się działo. Zagotowałem się - powiedział trener. Klęk przyznał, że nie widział kluczowego momentu wyścigu, gdy Kwiatkowski zaczekał na szczycie na Majkę. - To mocno zmienia ten punkt widzenia. Przepraszam bardzo wszystkich. Przede wszystkim Michała, ale też tych, którzy poczuli się urażeni tymi słowami - stwierdził i odniósł się też do oświadczenia kolarza: - Nie zamierzam polemizować z tymi słowami Michała. Może i mam jakieś swoje przemyślenia na ten temat, ale życie mnie nauczyło, że taka reakcja w tego typu sytuacjach nie ma żadnego sensu. Nie będę się więc licytował, kto zrobił ile dla Rafała. Tak będzie najlepiej, naprawdę. Dla wszystkich.” (cyt. za: sport.pl).

Sprawa miała jednak swój ciąg dalszy w 2017 r., gdy podczas jednego z pierwszych etapów Tour de France, Rafał Majka upadł, to kolarzem, który mu pomógł, zaczekał na niego i doholował do mety, był kolega, ale z innego zespołu – Michał Kwiatkowski. Tym razem Klęk pochwalił Kwiatkowskiego, ale nie silił się na zbyt wielkie wyróżnienia dla pierwszego polskiego zawodowego mistrza świata, mówiąc, że nie było go z Majką i Kwiatkowskim.

Jak zwykle sędziowie…

Polska szablistka Bogna Jóźwiak odpadła w 1/16 finału turnieju indywidualnego, po porażce z Rosjanką Zofią Wieliką. Liderką światowego rankingu oraz aktualna mistrzyni Europy i świata była zdecydowanie lepsza od Polki, o czym stanowi wynik 15:5.

Bogna_Jóźwiak_RIO_2016

Bogna Jóźwiak z w walce z Zofią Wieliką.

Źródło: sport.pl.

Polka komentując swój występ wskazywała także na stronniczość sędziego – „Sonia była nie do przeskoczenia, plus ewidentnie sędzia pilnował, żebym czasem nie nawiązała walki, także wszystko czego można było się tu spodziewać.” (cyt. za: sport.pl). Wynik rywalizacji nie pozostawia jednak wątpliwości, czy sędzia pomógł Rosjance.

Siatkarskie prowokacje

Podczas meczu fazy grupowej siatkarzy Polska – Iran (3:2) kipiało od emocji pod siatką, ale przyznać trzeba, że Polacy nie zachowali się najlepiej. Niektórych można nawet posądzić o prowokacje wobec Irańczyków, co było zupełnie niepotrzebne, nieeleganckie i po prostu niesportowo.

Eraghi_i_Kurek_RIO_2016

Sajed Eraghi i Bartosz Kurek w starciu pod siatką.

Źródło: sport.pl.

Lekkoatletyczne żale:

1) Obwinianie trenera

Patryk Dobek podczas igrzysk olimpijskich w Rio de Janeiro odpadł już w eliminacjach biegu przez 400 m przez płotki i obwiniał za to trenera Krzysztofa Szałacha, z którym zakończył współpracę jeszcze przed Olimpiadą. Za obwinianie trenera spotkała go krytyka, m.in. ze strony byłych lekkoatletów – Marka Plawgo i Pawła Czapiewskiego.

Patryk_Dobek_RIO_2016

Patryk Dobek.

Źródło: sport.pl.

Dobek wyjawił, że przed igrzyskami trenował sam. „Ze względu na powtarzający się uraz kolana zrezygnowałem ze współpracy ze swoim szkoleniowcem (…) Ten uraz to efekt morderczego, trwającego dwa miesiące zgrupowania na początku roku w RPA. Za mocno trenowaliśmy, obciążenia były za duże i nie wytrzymałem fizycznie tego obozu.” (cyt. za: sport.interia.pl).

2) Brak trenera

Marcin Krukowski odpadł już w eliminacjach konkursu rzutu oszczepem i narzekał, że był pozbawiony wsparcia trenera. Do Olimpiady przygotowywał się pod okiem trenera klubowego, czyli swojego ojca – Michała. PZLA nie sfinansował udziału trenera w Rio, co spowodowało ironiczne komentarze polskiego oszczepnika.

Marcin_Krukowski_RIO_2016

Marcin Krukowski.

Źródło: sportowefakty.wp.pl.

3) Rasizm czy walka o fair play?

Joanna Jóźwik w finale biegu na 800 m pobiła swój rekord życiowy o prawię sekundę, ale to wystarczyło tylko do zajęcia piątego miejsca. Na podium znalazły się: Caster Semenyą (RPA, złoty medal), Francine Niyoinsaba (Burundi, srebro) i Margaret Nyairera Wambui (Kenia, brąz). Ambitna Polka komentowała: „Każdy widział, że one pod względem wydolności i siły prezentują poziom nie do przeskoczenia. Uważam, że należałoby przywrócić kryterium testosteronu w biegach kobiet. Tak by znów było wszystko fair.” (cyt. za: sport.pl).

Joanna_Jóźwik_RIO_2016

Joanna Jóźwik składa chłodne gratulacje Caster Semenyi.

Źródło: sport.pl.

Wypowiedź Polki odbiła się szerokim echem, wywołała dyskusję na temat dyskryminacji, a internetowe wydanie opiniotwórczego uznało, że Polka stwierdziła, „że jest dumna, że ukończyła bieg jako 'pierwsza Europejka' i 'druga biała'” (cyt. za: sport.pl). Polska biegaczka chyba zreflektowała się i „przeprosiła za swoje słowa wszystkich, którzy poczuli się urażeni. „jestem osobą otwartą na wszystkich ludzi i mam wielu przyjaciół w rożnych krajach na całym świecie, a wszelkie dyskryminacje są mi zupełnie obce” (cyt. za: sport.pl). Niesmak jednak pozostał.

Podsumowanie

Działo się, oj działo się, a niektórzy w przypływie emocji, złości i bezsilności pokazali swoje gorsze oblicze. Wymienione przypadki cieniem kładą się na naprawdę znakomity start polskich sportowców w Rio de Janeiro. Można zastanawiać się, czy wszyscy godnie reprezentowali polskie barwy, ale równie zasadnym jest pytanie, czy zapewniono im właściwe warunki i czy polskie związki sportowe zapewniły im godne traktowanie. W Tokio 2020 na pewno czeka nas powtórka i stawianie tych samych pytań…

 

Źródła: własne, sport.pl, eurosport.onet.pl, tvn24.pl, wyborcza.pl, sport.interia.pl, sportowefakty.wp.pl, polskieradio.pl, sport.se.pl, mtb-xc.pl,pl.wikipedia.org. M. Puka, Co z tą Polską, trenerze?, Przegląd Sportowy” z dnia 8 sierpnia 2016 r., s. 13. K. Wolnicki, Marne relacje w kadrze to słabe wyniki, „Przegląd Sportowy” z dnia 16 sierpnia 2016 r., s. 18. J. Wojczyński, Zamieszanie i rozczarowanie, „Przegląd Sportowy” z dnia 16 sierpnia 2016 r., s. 7.

czwartek, 26 października 2017
Polacy najlepsi w Amsterdamie!

Po raz pierwszy w historii lekkoatletycznych Mistrzostw Europy Polacy wygrali klasyfikację medalową! Podczas XXIII edycji Mistrzostw Europy, które w dniach 6-10 lipca 2016 r. odbyły się w Amsterdamie Polacy zdobyli 6 złotych, 5 srebrnych i 1 brązowy medal.

W Amsterdamie Polacy łącznie zdobyli 12 medali, czyli tyle samo, co czwarta w klasyfikacji medalowej Turcja (4-5-3). Więcej medali, bo 16 zdobyły reprezentacje Niemiec (5-4-7) i Wielkiej Brytanii (5-3-8), które w klasyfikacji medalowej zajęły odpowiednio drugie i trzecie miejsce.

Logo_ME_lekkoatletyka_Amsterdam_2016

Logo Mistrzostw Europy w lekkoatletyce w Amsterdamie 2016 r.

Źródło: linkedln.com.

Więcej medali reprezentacja Polski zdobył tylko dwukrotnie. W 1966 r. w Budapeszcie – piętnaście (2. miejsce w klasyfikacji medalowej) i w 1962 r. w Belgradzie – trzynaście (4. miejsce). Dwanaście medali, a więc tyle, co w Amsterdamie, „Biało-czerwoni” zdobyli w 1958 r. w Sztokholmie (2. miejsce) i w 2014 r. w Zurichu (6. miejsce). Jeśli natomiast chodzi o złote medale, to więcej krążków z najcenniejszego kruszcu niż w Amsterdamie, Polacy zdobyli tylko dwukrotnie. W 1958 r. w Sztokholmie zdobyli osiem, a w 1966 r. w Budapeszcie – siedem.

Polscy lekkoatleci podtrzymali znakomitą formę i na rozegranych miesiąc później XXXI Letnich Igrzyskach Olimpijskich w Rio de Janeiro w 2016 r. zdobyli 3 medale (złoty, srebrny i brązowy). Rok później podczas XV Mistrzostwach Świata w Londynie Polacy zdobyli osiem medali – 2 złote, 2 srebrne i 4 brązowe. W klasyfikacji medalowej Polacy zajęli 8. miejsce, choć przed ostatnim dniem byli na 3. miejscu. Spośród europejskich reprezentacji wyższe miejsca zajęły Francja i Wielka Brytania. Jeśli weźmiemy pod uwagę tylko liczbę medali, to Polska zajęła 3. miejsce! Więcej krążków zdobyły tylko reprezentacje USA (30) i Kenii (11). Klasyfikację punktową „Biało-czerwoni” zakończyli na 4. miejscu.

Więcej medali niż w Londynie, reprezentacja Polski zdobyła w 2009 r. w Berlinie – dziewięć. Podobne osiągnięcie, jak w stolicy Anglii, Polacy mieli w 2013 r. w Pekinie, tyle tylko, że w Chinach wywalczyli największą liczbę złotych medali w historii startów w mistrzostwach świata – trzy.

Lekkoatletyczna reprezentacja Polski w latach 1956-1966 była nazywana „Wunderteamem” ze względu na wyjątkowe osiągnięcia sportowe. Sukcesy polskich lekkoatletów w ostatnich latach sprawiają, że coraz częściej i głośniej mówi się o drugim (nowym) wunderteamie!

 

Źródła: własne, pl.wikipedia.org, sport.pl, linkedln.com. R. Opiatowski, Polacy zadziwili Europę!, „Przegląd Sportowy” z dnia 11 lipca 2016 r., 16-17.

08:10, martinez-4ever , RAPORTY
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 22 czerwca 2017
Dąbrówieński Bieg Dwóch Jezior 2016

W sobotę 28 maja 2016 r. w Dąbrównie odbył się General Żwir Dąbrówieński Bieg Dwóch Jezior z Bankiem Spółdzielczym w Olsztynku, który był trzecim biegiem z Cyklu Grand Prix Granicy Warmii i Mazur.

Bieg_Dąbrówno_2016_logo

Źródło: projektigrzyska.pl.

Dąbrówno (niem. Gilgenburg) to malownicza wieś położona w województwie warmińsko-mazurskim, w powiecie ostródzkim, w gminie Dąbrówno, na przesmyku między jeziorami Dąbrowa Mała i Dąbrowa Wielka i łączącym je kanałem Welu. Do końca 1946 r. Dąbrówno posiadało prawa miejskie.

Dąbrówno_z_lotu_ptaka

Źródło: dabrowno.pl.

Pięciokilometrowa trasa biegu częściowo przebiegała nad Jeziorem Dąbrowa Wielka, a meta usytuowana była przy budynku Urzędu Gminy. W biegu wzięło udział 159 biegaczy i biegaczek.  Zwycięzcą rywalizacji został Mariusz Pawłowski z Klubu Kurzętnik Biega, który ukończył dystans z czasem 16 minut i 12 sekund.

Dąbrówno_2016_(1)_-_meta_biegu

Meta Biegu.

Bieg główny poprzedziły biegi dzieci w trzech kategoriach, w których wzięło udział 90 startujących. W organizację i przeprowadzenie imprezy zaangażowali się liczni sponsorzy oraz Wójt i Urząd Gminy.

Dąbrówno_2016_(2)_-_nagrody

Nagrody dla najlepszych we wszystkich biegach.

Sportową rywalizację amatorów i dzieci należy wspierać i oczywiście finansować, dlatego szczególne uznania należą się organizatorom.

 

Źródła: własne, dabrowno.pl, projektigrzyska.pl, pl.wikipedia.org.

piątek, 11 grudnia 2015
III edycja Orlen Warsaw Marathon

Zwycięzcami III edycji Orlen Warsaw Marathon (IAAF Silver Road Race Label), rozegranej w niedzielę 26 kwietnia 2015 r. w Warszawie  zostali reprezentanci Etiopii – Fatuma Sado wśród kobiet i Hayle Lemi Berhanu z Etopii wśród mężczyzn. Złoty medal w mistrzostwach Polski w biegu maratońskim zdobył Henryk Szost.

Wśród mężczyzn zwyciężył lider światowych tabel i niespodziewany triumfator maratonu w Dubaju 21-letni Etiopczyk Hayle Lemi Berhanu (2:07:57). Drugie miejsce zajął debiutujący (!) w maratonie Kenijczyk Chemosin Robert Kwemoi (2:08:05), a trzeciej miejsce wywalczył brązowy medalista halowych mistrzostw świara z Budapesztu sprzed 11 lat Etiopczyk Markos Geneti (2:08:11).

2015.04.26_Orlen_Warsaw_Marathon_(4)

Hayle Lemi Berhanu mknie po zwycięstwo.

2015.04.26_Orlen_Warsaw_Marathon_(5)

Markos Geneti biegnie po miejsce na najniższym stopniu podium.

Zwycięzca maratonu nie osiągnął najlepszego wyniku w historii OWM (Tadase Tola, Etiopia, 2014, 2:06:55), ale był lepszy od najlepszego wyniku w historii Maratonu Warszawskiego (John Sammy Kibet, Kenia, 2011, 2:08:17).

2015.04.26_Orlen_Warsaw_Marathon_(7)

Henryk Szost zmierza po drugie z rzędu mistrzostwo Polski w biegu maratońskim.

Najlepszym z Europejczyków był dziewiąty Henryk Szost, a że Orlen Warsaw Marathon w kategorii mężczyzn od pierwszej edycji rozegranej w 2013 r. stanowi jednocześnie Mistrzostwa Polski, to złoty medal zdobył właśnie Szost. Urodzony w Krynicy-Zdroju długodystansowiec powtórzył sukces z zeszłego roku, choć osiągnął czas gorszy niż rok temu o minutę i 16 sekund. Za zwycięstwo otrzymał także Puchar Prezydenta RP. Srebrny medal wywalczył Jakub Nowak z Prefebetu Śniadowo Łomża, a brązowy Artur Kozłowski z MULKS MOS Sieradz. W OWM zajęli odpowiednio czternaste i piętnaste miejsce. Co ciekawe, Emil Dobrowolski i Błażej Brzeziński, którzy rok temu w Mistrzostwach Polski zdobyli srebrny i brązowy medal, tym razem zajęli 4. i 5. miejsce.

Wracając do Szosta, to zapowiadał walkę o rekord Polski w maratonie i do 30. Kilometra wydawało się, że wszystko idzie zgodnie z planem, ale jak sam przyznał: „potem Kenijczycy szarpnęli, a ja sam musiałem walczyć z pogodą” (cyt. za: „Przegląd Sportowy”). Mistrz Polski nie był do końca zadowolony, ale podkreślał, że cieszy się z wypełnienia minimum na IO 2016.

Zwycięzca maratonu nie osiągnął najlepszego wyniku w historii OWM (Tadase Tola, Etiopia, 2014, 2:06:55), ale był lepszy od najlepszego wyniku w historii Maratonu Warszawskiego (John Sammy Kibet, Kenia, 2011, 2:08:17).

Wśród kobiet najlepsza była Etiopka Fatuma Sado (2:26:25), która wyprzedziła Kenijkę Mercy Jerotich Kibarus (2:27:06) i swoją rodaczkę Chaltu Tafa Waka (2:29:30). Czwarte miejsce zajęła Białorusinka Maryna Damantsevich (2:30:07), która w pierwszej edycji Orlen Warsaw Marathon w 2013 r. zajęła 2. Miejsce, choć z gorszym czasem (2:33:00). Najlepsza z Polek Izabela Piaseczyńska ukończyła rywalizację na 10. Miejscu (2:49:56).

Zwyciężczyni osiągnęła najlepszy rezultat nie tylko w historii OWM, ale także w historii biegów maratońskich rozgrywanych w Warszawie. Dotej pory najlepsy wynik w kobiecym biegu Orlenu uzyskała w pierwszej edycji Kenijka Jerotich Milka – 2:28:23, natomiast w Maratonie Warszawskim w 2013 r. Etiopka Haftu Teshema Goitetom – 2:29:32.

2015.04.26_Orlen_Warsaw_Marathon_(3)

Wraz z biegiem głównym na dystansie maratońskim rozegrane zostały również imprezy towarzyszące, jak bieg na 10km. Organizator z dumą informował, że przez dwa dni „Narodowego Święta Biegania” (pod takim hasłem odbywa się Orlen Warsaw Marathon) na starcie wszystkich biegów stanęło 40 tys. zawodników, co stanowi rekord tej imprezy. Wśród ciekawostek podanych przez organizatora można podać, że 7.700 kg bananów, 7.000 porcji makaronu, 5.000 kg pomarańczy i 1.000 kg jabłek zjedli biegacze. Dwanaście dni zajęła budowa, a cztery demontaż całego miasteczka biegacza składającego się z 38 kontenerów.

Organizatorzy przy silnym wsparciu głównego sponsora, a właściwie to, właściciela imprezy konsekwentnie budują pozycję OWM jako solidnego biegu maratońskiego nie tylko w Europie Środkowo-Wschodniej, ale całej Europie. Wykorzystanie zainteresowania biegami, a w tym biegami maratońskimi, wsparte pieniędzmi największego polskiego koncernu naftowego może przynieść tylko dobre efekty. Nie zanosi się na to, aby Maraton Orlenu był imprezą, która pojawia się i znika. Odbyły się już trzy edycje i podano termin czwartej – 24 kwietnia 2016 r.    

 

III Orlen Warsaw Marathon, Warszawa

26 kwietnia 2015 r., godz. 09:30

Start i meta na błoniach Stadionu Narodowego

 

Klasyfikacja generalna mężczyzn:

1. Hayle Lemi Berhanu (Etiopia) 2:07:57.

2. Chemosin Robert Kwemoi (Kenia) +0:08.

3. Markos Geneti (Etiopia) +0:14.

4. Amanuel Mesel (Erytrea) +0:21.

5. Richard Sigei (Kenia) +0:31.

6. Elijah Kemboi (Kenia) +0:32.

7. Debebe Tolossa (Etiopia) +1:55.

8. Abdisa Sori Bedada (Etiopia) +2:07.

9. Henryk Szost (Polska) +2:14.

…14. Jakub Nowak (Polska) +6:12.

… 15. Artur Kozłowski (Polska) +6:46.

 

Klasyfikacja Generalna 85. Mistrzostw Polski w maratonie mężczyzn:

1. Henryk Szost 2:10:11.

2. Jakub Nowak +3:58.

3. Artur Kozłowski +4:32.

4. Emil Dobrowolski +7:16.

5. Błażej Brzeziński +7:49.

6. Michał Kaczmarek +9:50.

7. Michał Rolbiecki +17:32.

8. Cyprian Tomza +20:17.

9. Kamil Młynarz +22:06.

10. Grzegorz Kozłowski +26:53.

 

Klasyfikacja generalna kobiet:

1. Fatuma Sado (Etiopia) 2:26:25.

2. Mercy Jerotich Kibarus (Kenia) +0:41.

3. Chaltu Tafa Waka (Etiopia) +3:05.

4. Maryna Damantsevich (Białoruś) +3:42.

5. Gebireyes Bizuayehu Ehitu (Etiopia) +5:54.

6. Seada Kedir (Etiopia) +8:54.

7. Gladys Kwambai (Kenia) +9:49.

8. Sitora Khamidova (Uzbekistan) +15:24.

9. Szabo Tunde (Węgry) +22:27.

10. Izabela Piaseczyńska (Polska) +23:31.

 

---------

Podczas rozegranych w sierpniu XV Mistrzostwach Świata w Lekkoatletyce zwycięzca OWM 2015 w kategorii mężczyzn – Hayle Lemi Berhanu (Etiopia) zajął 15. miejsce, natomiast Amanuel Mesel (Erytrea), który w Warszawie był 4., Mistrzostwa świata ukończył na 9. miejscu.

 

Źródła: własne, polska biega.sport.pl, pzla.pl, orlenmarathon.pl, pl.wikipedia.org, en.wikipedia.org. J. Seliga, Żegnaj, królowo, „Przegląd Sportowy” z dnia 27 kwietnia 2015 r., s. 32.

poniedziałek, 10 listopada 2014
V. Memoriał Kamili Skolimowskiej – rekord Polski Pawła Fajdka i start Usaina Bolta

W rozegranym w sobotę 23 sierpnia 2014 r. na Stadionie Narodowym V. Memoriale im. Kamili Skolimowskiej rekord Polski w rzucie młotem ustanowił Paweł Fajdek (83,48 m). Wielka gwiazda memoriału – Jamajczyk Usain Bolt pobił z czasem 9,98 sek. nieoficjalny rekord świata w biegu na 100 m pod dachem.

Piąty Memoriał przedwcześnie zmarłej Kamili Skolimowskiej (mistrzyni olimpijska – 2000, srebrna (2002) i brązowa (2006) medalistka mistrzostw Europy) odbył się na Stadionie Narodowym, co znacznie podniosło jego rangę. Wcześniejsze edycje gościły na bocznym boisku Skry a następnie na stadionie Orła. Poza tym, program rozbudowywano, a dodatkowo zapraszano gwiazdy (Kristian Pars, Tatiana Łysenko, Oscar Pistorius, Gerd Kanter, Reese Hoffa, Robert Harting, Kim Collins, Ladislav Prasil). W tym roku blasku memoriałowi dodawał start Usaina Bolta, ale organizatorzy trochę przesadzili w epatowaniu jego osobą i podkreślaniu, że Jamajczyk wystartuje w Warszawie. Oczywiście, był główną gwiazdą zawodów, ale umieszczenie jego zdjęcia obok zdjęcia „Kamy” na wielkich banerach na górnych trybunach Narodowego było przesadą, ale niech każdy oceni to sam:

V._Memoriał_im._K._Skolimowskiej_-_2014_(4)

Wracając do samych zawodów, to odbyły się tydzień po Mistrzostwach Europy w Zurichu, na których błysnęli Polacy. Biało-czerwoni zdobyli 2 złote, 5 srebrnych i 5 brązowych medali, co dało im szóste miejsce w klasyfikacji medalowej, ale gdyby liczyć tylko liczbę medali, to Polska byłaby na 4. miejscu za Wielką Brytanią (23 medale, 12-5-6), Francją (23 medale; 9-8-6) i Rosją (22 medale 4-6-12) a np. przed Niemcami (8 medali; 4-1-3). Warto dodać, że tylko trzykrotnie w historii biało-czerwoni lekkoatleci kończyli mistrzostwa z lepszym dorobkiem – Budapeszt 1966 – 15 medali (7-5-3), Belgrad 1962 – 13 (3-5-5) i Sztokholm – 12 (8-2-2).

Miarą wartości każdego mitingu są jego gwiazdy i osiągane przez nie wyniki. Organizatorzy reklamowali memoriał przede wszystkim twarzą Usaina Bolta, ale wśród gwiazd wymieniali tylko Polaków – Tomasz Majewski, Piotr Małachowski, Anita Włodarczyk, Paweł Fajdek, a na oficjalnej stronie internetowej dodali Kamilę Stapaniuk-Lićwinko i Karolinę Kucharczyk. Nie do końca słusznie. Wprawdzie lekkoatletyka nie jest w Polsce bardzo popularna, ale przeciętny polski kibic kojarzy największych rywali czwórki polskich gwiazd, zresztą wielki plus należy się organizatorom za to, że każdy z tych zawodników miał w Warszawie godnego siebie rywala. W każdym razie na status gwiazdy memoriału zasłużyli także (dobrze znani polskim kibicom!) – Robert Harting, Reese Hoffa, Chris Cantwell, Betty Heidler, czy Maria Kuczina, niewspominając już o plejadzie płotkarskich gwiazd.

Wśród zapowiadanych zawodników zabrakło następujących – Kim Collins, Richard Kilty, Blanka Vlasić, Tatjana Łysenko, Lolo Jones, Olgi Sudariewej i chyba Gerd Kanter. Poza tym, trudno oprzeć się wrażeniu, że zabrakło Szymona Ziółkowskiego, Artura Nogi, Justyny Kasprzyckiej i Tomasza Jaszczuka. Ich starty zapewne podniosłyby poziom turnieju, ale także stanowiłby nie lada atrakcję dla polskich kibiców.

Podsumowując, w Warszawie wystartowało sześciu medalistów (Bolt, Harting, Małachowski, Fajdek, Pars, Włodarczyk) i sześciu finalistów Mistrzostw Świata 2013 r. (Moskwa) oraz dziewięciu medalistów (Kuczina, Harting, Urbanek, Majewski, Pars, Fajdek, Włodarczyk, Hrasnova, Fiodorow) i dziesięciu finalistów Mistrzostw Europy 2014 r. (Zurich). Trzech startujących było posiadaczami rekordów świata (Bolt, Merritt, Heidler).

100 m mężczyzn

Ostatnią konkurencją rozgrywaną podczas memoriału był sprint mężczyzn, oczywiście zdominowany przez Usaina Bolta. Trzeba przyznać, że ściągnięcie go do Polski przez dyrektora mityngu Marcina Rosengartena było wielkim sukcesem. Zwłaszcza dlatego, że „Błyskawica” zawsze selekcjonował oferty startów. Wprawdzie dziennikarze uważają, że Bolt otrzymał 250 tys. euro honorarium, ale w tym sezonie Bolt prawie nie startował. Jamajczyk z uwagi na kontuzję i chęć przygotowania się do kolejnych sezonów ograniczył liczbę startów do czterech. Wystartował w Glasgow, gdzie zdobył z kolegami ze sztafety złoty medal Igrzysk Wspólnoty Brytyjskiej – Commonwealth Games, a następnie w Rio de Janeiro (na Copacabanie!) i na Stadionie Narodowym. Po tym ostatnim starcie zrezygnował z udziału w Zurichu (Diamentowa Liga). Zresztą warto wspomnieć, że Bolt już wcześniej opuścił mityng, w którym starował regularnie, czyli Zlata Tretra w Ostrawie.

Usain Bolt jest legendą biegów płaskich. Na dystansach 100 m, 200 m i 4 x 100 m jest rekordzistą świata, a dodatkowo zdobył łącznie sześć złotych medali, broniąc jako pierwszy człowiek w historii tytułów olimpijskich w tych trzech konkurencjach. Poza tym zdobył osiem złotych i dwa srebrne medale mistrzostw świata.

W Warszawie trenował na bieżni AWF, a na Agrykoli w zaimprowizowanym meczu kopał piłkę z młodymi piłkarzami. Dwa dni przed sobotnim mityngiem, w czwartek obchodził 28. urodziny. W starcie Bolta było trochę cyrku i zabawy, a nawet kiczu. Na Stadionie pojawił się w wojskowym Hammerze w asyście Marcina Gortata. Bolt trochę potańczył do muzyki reggae, pozował do zdjęć, trochę „popajacował” i wystartował tylko w biegu finałowym, bo wcześniej odbyły się dwa półfinały.

V._Memoriał_im._K._Skolimowskiej_-_2014_(2)

Jamajczyk wygrał zdecydowanie z czasem 9,98 sek. W ten sposób pobił nieoficjalny rekord świata w biegu na 100 metrów w hali, o ile zadaszony Stadion Narodowym można uznać za halę. Bolt o 0,07 sek. pobił wyczyn Namibijczyka Frenkie Fredericksa z Tampere. Jamajczyk pobił rekord memoriału. Warto jednak dodać, że wynik Bolta wcale nie jest najlepszym osiągniętym w Polsce. Asafa Powell w 2009 r. osiągnął w Szczecinie znakomite 9,82 sek. W tym miejscu warto zauważyć, że „Za sprawą głównie Brytyjczyków i Amerykanów ze Stanów Zjednoczonych już w latach 30. zaczęto prowadzić listy rekordów all-comers, czyli najlepszych wyników osiągniętych na terenie danego państwa.” (cyt. pzla.pl)

V._Memoriał_im._K._Skolimowskiej_-_2014_(10)

Usain Bolt tuż po zwycięskim biegu.

Finałowi rywale byli tylko tłem dla Bolta. Kolejne miejsca zajęli Sheldon Mitchell (Jamajka) – 10,33 sek. i Trell Kimmons (USA) – 10,34 sek. Zawiódł mistrz Afryki sprzed dwóch lat – Simon Magakwe (RPA), który z wynikiem 10,35 sek. zajął dopiero czwarte miejsce. Spośród wszystkich siedemnastu startujących, tylko dwóch (oprócz Bolta) miało rekordy życiowe poniżej 10 sek. – Kimmons (9,95 sek.) i Magakwe (9,98 sek.). Dzięki startowi w Warszawie Bolt zakończył siódmy kolejny sezon z czasem poniżej 10 sek. W regularnych warunkach uzyskał taki wynik w 42 biegach!

100 m kobiet

W sprincie kobiet wygrała Verena Sailer (Niemcy) – 11,26 sek. przed Tiffany Townsend (USA) – 11,30 sek. i Cariną Horn (RPA) – 11,34 sek. Zawiodły natomiast dwie Amerykanki, medalistki igrzysk i mistrzostw świata w sztafecie, uczestniczki finałów sprintu podczas igrzysk. Tianna Madison-Bartoletta była czwarta (11,37 sek.), a Muna Lee piąta (11,44 sek.). Kolejne miejsce zajęły Polski, przy czym Anna Kiełbasińska w biegu eliminacyjnym pobiła wynikiem 11,70 sek. rekord życiowy.

110 przez płotki mężczyzn

Bieg przez płotki mężczyzn należał do jedne z kilku konkurencji, które w Warszawie miały bardzo silną obsadę. Przede wszystkim wystartowali dwaj mistrzowie olimpijscy – Aries Merritt (USA, Londyn 2012; rekordzista świata – 12,80 sek.) i Dayron Robles (Kuba, Pekin 2008; były rekordzista świata – 12,87 sek.), a także mistrz świata 2011 i wicemistrz olimpijski 2012 – Jason Richardson (USA; 12,95 sek.), medalista halowych mistrzostw świata i mistrzostw Europy, wielki europejski talent – Pascal Martinot-Lagarde (Francja; 12,95 sek.), szósty na igrzyskach w Londynie – Orlando Ortega (Kuba; 13,01 sek.) oraz finalista mistrzostw świata i Europy Thomas Martinot-Lagarde (Francja; 13,26 sek.)

Biegi eliminacyjne były tylko „przebieżką”, ale Ortega zasygnalizował wysoką formę osiągając wynik 13,10 sek. Faworyci awansowali dalej, choć o niespodziankę postarał się Damian Czykier, który pokonał Alexa Al-Ameena (Nigeria).

W finale zwyciężył Ortega – 13,03 sek. przed Pascalem Martinot-Lagarde – 13,06 sek. Obaj potwierdzili wysoką formę, którą prezentują w tym sezonie, a wynik Ortegi był wówczas piątym wynikiem na świecie w tym sezonie. Miejsce na podium uzupełnił Robles – 13,36 sek., a dopiero czwarty był Merritt – 13,47 sek.

100 m przez płotki kobiet

W biegu przez płotki pań wzięło udział pięć zawodniczek z rekordami życiowymi poniżej 13 sek. Dwie z nich były faworytkami tej rywalizacji w Warszawie – Amerykanka Nia Ali (12,48 sek.) jest halową mistrzynią świata z Sopotu, a Białorusinka Alina Tałaj brązową medalistką tych mistrzostw. Talaj ma w dorobku także srebro mistrzostw Europy (Helsinki 2012) oraz srebro HME (Goeteborg 2013). Stawkę uzupełniały Tatiana Dektyareva (Rosja; 12,68 sek.), Hanna Plotitsyna (Ukraina; 12,93 sek.), Marzia Caravelli (Włochy, 12,85 sek.).

W biegach eliminacyjnych faworytki wygrały swoje serie schodząc jako jedyne poniżej 13 sek. Ali uzyskała 12,90 sek., a Talaj 12,96 sek. Rekord życiowy pobiła Julia Rządzińska – 13,54 sek. W finale Ali po raz kolejny potwierdziła swoją dominację nad Talaj wygrywając z czasem 12,77 sek. (Talaj – 12,90 sek.). Kolejne miejsca zajęły: Plotitsyna – 13,01 sek., Caravelli – 13,25 sek. i Dektyareva – 13,52 sek.

V._Memoriał_im._K._Skolimowskiej_-_2014_(8)

Nia Ali (USA) biegnie po zwycięstwo.

Rzut młotem mężczyzn

Niespodziewanie to właśnie rzut młotem mężczyzn, a nie kobiet, czy sprint mężczyzn okazał się konkurencją, o której mówiło się najwięcej. Paweł Fajdek pobił rekord życiowy, rekord Polski, rekord mityngu i rekord all-comers. W drugiej próbie posłał młot na odległość 83,48 m, czym poprawił o 10 cm należący do Szymona Ziółkowskiego rekord z mistrzostw świata w Edmonton, który dał Ziółkowskiemu złoty medal. Warto dodać, że Ziółkowski rozprawił się z siedemnastoletnim rekordem Zdzisława Kwaśnego i w latach 2000-2001 aż sześciokrotnie poprawiał rekord Polski. Poprzedni rekord życiowy Fajdka pochodził z 1 lipca br. z Velenje i wynosił 82,37 m. Obecny rekord jest jedenastym wynikiem w historii rzut młotem na świecie, a cztery z lepszych wyników należą do zawodników później zdyskwalifikowanych za stosowanie dopingu. Wynik Polaka była wówczas najlepszym wynikiem na tabelach światowych w tym roku.

V._Memoriał_im._K._Skolimowskiej_-_2014_(9)

Paweł Fajdek w klatce do rzutu młotem.

Fajdek zaliczył w Warszawie fantastyczny występ i nawet nie chodzi o to, że pobił rekord Polski, tylko o to, że w każdej próbie rzucał ponad 80 metrów! Trochę szkoda, że taka forma nie przyszła tydzień wcześniej, gdy Fajdek minimalnie przegrał złoty medal mistrzostw Europy z Kristianem Parsem (Węgry). Tym razem Węgier przegrał z Polakiem o prawie pięć metrów (78,56 m), ale przypomnieć trzeba, że Węgier od 2010 r. z każdej dużej imprezy wraca z medalem! Trzecie miejsce zajął w Warszawie Wojciech Nowicki (75,02 m), a czwarte i ostatnie – finalista ostatnich mistrzostw świata i Europy – Słowak Marcel Lomnicky (74,67 m).

Rzut młotem kobiet

W najważniejszej konkurencji memoriału zwyciężyła, zgodnie z przewidywaniami Anita Włodarczyk, ale pozostał niedosyt. Polka osiągnęła 77,66 m i pobiła swój rekord memoriału, ale do zapowiadanego pobicia rekordu świata Betty Heidler (79,42 m) brakowało jednak sporo. Heidler (mistrzyni Europy z 2010 r., srebrna medalista mistrzostw świata 2011 r. i brązowa igrzysk 2012) uzyskała 76,26 m. Trzecie miejsce zajęła dwukrotna wicemistrzyni Europy 2012 i 2014 – Słowaczka Martina Hrasnova – 71,70 m. Czwarte i ostatnie miejsce zajęła sensacyjna brązowa medalista z Zurichu, czyli Joanna Fiodorow (Polska) – 70,92 m. Trudno nie zauważyć, że organizatorzy postarali się o silną obsadę tej, jakże ważnej konkurencji mityngu, skoro wzięły w niej udział wszystkie medalistki i piąta zawodniczka ostatnich Mistrzostw Europy.

V._Memoriał_im._K._Skolimowskiej_-_2014_(7)

Anita Włodarczyk w klatce do rzutu młotem.

Rzut dyskiem

Absolutny dominator rzutu dyskiem od 2009 r. – Niemiec Robert Harting pewnie wygrał z wynikiem 67,40 m. Harting od 2009 r. zdobył sześć złotych medali na wielkich imprezach, a przegrał tylko raz – na mistrzostwach Europy z Piotrem Małachowskim. Harting podtrzymał dobrą serię startów w Polsce. Wcześniej startował tutaj dwa razy i dwa razy pokonał Małachowskiego. Tak samo było podczas memoriału. Niemiec rzucił ponad metr dalej niż podczas mistrzostw Europy, ale do własnego rekordu mityngu zabrakło mu kolejnego metra. Drugie miejsce zajął Małachowski (65,30 m), który zrewanżował się sensacyjnemu brązowemu medaliście z Zurichu – Robertowi Urbankowi (65,20 m). Stawkę uzupełnił Daniel Jasiński (Niemcy), który zdecydowanie odstawał od rywali – 61,42 m.

V._Memoriał_im._K._Skolimowskiej_-_2014_(1)

Robert Harting (Niemcy) z pucharem za zwycięstwo w zawodach rzutu dyskiem.

Rzut dyskiem kobiet

W rywalizacji rzutu dyskiem kobiet rywalizowały tylko dwie Polki. Doświadczona Joanna Wiśniewska osiągnęła 57,19 m i wygrała z Karoliną Makul – 55,60 m.

Pchnięcie kulą mężczyzn

Silną obsadę miały zawody pchnięcia kulą mężczyzn wystartowało w nich ośmiu zawodników (w tym trzech niepełnosprawnych), ale i tak było wiadomo, że trzy miejsca na podium podzielą między sobą trzej wielokrotni medaliści wielkich imprez, czyli Amerykanie – Reese Hoffa i Christian Cantwell oraz Tomasz Majewski. Zawody nie stały na wysokim poziomie, o czym może świadczyć fakt, że do rekordu mityngu sprzed dwóch lat zabrakło prawie metra. Wygrał Hoffa – 20,81 m, przed Majewskim – 20,25 m i Cantwellem – 20,13 m.

V._Memoriał_im._K._Skolimowskiej_-_2014_(5)

Reese Hoffa (USA) przygotowuje się do pchnięcia kulą.

Pchnięcie kulą kobiet

W rywalizacji kobiet w pchnięciu kulą udział wzięły cztery Polski, ale osiągnęły słabe wyniki. Wygrała Anna Wloka – 16,43 m przed Pauliną Gubą – 16,07 m, Aldoną Żebrowską – 15,72 m, Angeliką Kalinkowską – 14,67 m i Klaudią Kardasz – 14,64 m.

Skok w dal mężczyzn

Rywalizację w skoku w dal mężczyzn z wynikiem 7,83 m wygrał Adrian Strzałkowski, który na mistrzostwach Europy w Zurichu był 12. Drugie miejsce z wynikiem 7,53 m zajął Roman Novotny (Czechy), który może pochwalić się finałem Igrzysk Olimpijskich w Pekinie. Trzecie miejsce zajął Michał Łukasiak – 7,37 m. Stawkę uzupełniło pięciu Polaków.

Skok w dal kobiet

W rywalizacji kobiet w skoku w dal najlepsza okazała się Melanie Bauschke (Niemcy) – 6,51 m, która na mistrzostwach Europy w Zurichu zajęła szóste miejsce. Bauschke pobiła dotychczasowy rekord mityngu, który należał do Teresy Dobiji i wynosił 6,44 m. Drugie miejsce zajęła właśnie Dobija (Polska) – 6,41 m, a trzecie Jana Veldakova (Słowacja) – 6,40 m. Stawkę uzupełniły jeszcze dwie Polki.

Skok wzwyż mężczyzn

Zawody w skoku wzwyż stały na bardzo niskim poziomie. Wszyscy trzej zawodnicy osiągnęli wysokość 2,21 m. Wygrał Białorusin Andrei Churyla przed Słowakiem Marusem Bubenikiem i Sylwestrem Bednarkiem, który trapiony licznymi kontuzjami próbuje powrócić do formy sprzed pięciu lat, gdy zdobył brązowy medal mistrzostw świata w Berlinie. Łukasz Mamczarz – medalista igrzysk paraolimpijskich 2012 nie wziął udziału w konkursie.

V._Memoriał_im._K._Skolimowskiej_-_2014_(0)

Sylwester Bednarek przygotowuje się do skoku.

Skok wzwyż kobiet

Konkurs skoku wzwyż kobiet stał na zdecydowanie wyższym poziomie niż w przypadku mężczyzn, ale i obsada była znacznie, znacznie silniejsza. Kibice liczyli na rywalizację dwóch halowych mistrzyń świata z Sopotu, czyli Mariji Kuchiny i Kamili Lićwinko. Choć Polka ustępowała rywalce, a do walki włączyła się Ukrainka Oksana Okuneva, to kibice nie powinni narzekać na poziom. Warto zauważyć, że wszystkie trzy zawodniczki wzięły udział w mistrzostwach Europy w Zurichu. Kuchina z wynikiem 1,99 m zdobyła srebro, Okuneva zajęła szóste miejsce (1,94 m), a Lićwinko dziewiąte (1,90 m).

V._Memoriał_im._K._Skolimowskiej_-_2014_(6)

Skok Kamili Lićwinko.

W Warszawie wygrała Kuchina – 1,97 m, przed Okunevą – 1,94 m i Lićwinko – 1,91 m. Szkoda, że nie wystartowała Justyna Kasprzycka, która zajęła w tym sezonie czwarte miejsce w Sopocie (1,97 m) i Zurichu (1,99 m). 

Podsumowanie

Podczas V Memoriału im. Kamili Skolimowskiej rozegranych zostało czternaście konkurencji. W pamięci kibiców pozostanie rekord Polski Fajdka, start Bolta i wartościowy wynik Ortegi. Memoriał ciągle rozwija się, o czym może świadczyć przeniesienie rywalizacji na Stadion Narodowy, co dodatkowo podkreśla wielofunkcyjność tego stadionu. Ale memoriał rozwija się także z powodu osiąganych wyników. Tym razem pobito pięć rekordów memoriału (Bolt, Ortega, Fajdek, Włodarczyk, Bauschke), dwa polskie rekordy all-comers (Fajdek i Ortega) i dwa rekordy życiowe (Kiełbasińska, Rządzińska). Memoriał zakończył się także wielkim sukcesem organizacyjnym, ponieważ zawody w Warszawie obejrzało ponad dwadzieścia tysięcy widzów, a to wynik rzadko spotykany w Polsce. Może sukces memoriału zostanie przekuty w poważną przebudowę stadionu Skry?

V._Memoriał_im._K._Skolimowskiej_-_2014_(11)

Zwycięzcy poszczególnych konkurencji V Memoriału im. Kamili Skolimowskiej (na zdjęciu brakuje tylko Roberta Hartinga).

 

V. Memoriał im. Kamili Skolimowskiej

23 sierpnia 2014 r., godz. 17:00, Warszawa, Stadion Narodowy

Widzów: ok. 20 tys. („Rzeczpospolita”), 23 tys. (pzla.pl, eurosport.onet.pl, „Przegląd Sportowy”).

Wyniki (tylko miejsca na podium):

Mężczyźni

100 m

1. Usain Bolt (Jamajka) - 9,98 (rekord mityngu)

2. Sheldon Mitchell (Jamajka) - 10,33

3. Trell Kimmons (USA) - 10,34

 

110 m przez płotki

1. Orlando Ortega (Kuba) - 13,03 (rekord mityngu, rekord all-comers)

2. Pascal Martinot-Lagarde (Francja) - 13,06

3. Dayron Robles (Kuba) - 13,39

 

rzut młotem

1. Paweł Fajdek (Polska) - 83,48 (rekord Polski, rekord mityngu, rekord all-comers, najlepszy wynik na świecie w sezonie)

2. Krisztan Pars (Węgry) - 78,56

3. Wojciech Nowicki (Polska) - 75,02

4. Marcel Lomnicky (Słowacja) - 74,67

 

pchnięcie kulą

1. Reese Hoffa (USA) - 20,81

2. Tomasz Majewski (Polska) - 20,25

3. Christian Cantwell (USA) - 20,13

 

rzut dyskiem

1. Robert Harting (Niemcy) - 67,40

2. Piotr Małachowski (Polska) - 65,30

3. Robert Urbanek (Polska) - 65,20

 

skok w dal

1. Adrian Strzałkowski (Polska) - 7,83

2. Roman Novotny (Czechy) - 7,53

3. Michał Łukasiak (Polska) - 7,37

 

skok wzwyż

1. Andrei Churyla (Białoruś) - 2,21

2. Matus Bubenik (Słowacja) - 2,21

3. Sylwester Bednarek (Polska) - 2,21

 

kobiety

100 metrów

1. Verena Sailer (Niemcy) - 11,26

2. Tiffany Townsend (USA) - 11,30

3. Carina Horn (RPA) - 11,34

 

100 metrów przez płotki

1. Nia Ali (USA) - 12,77

2. Alina Talay (Białoruś) - 12,90

3. Hanna Plotitsyna (Ukraina) - 13,01

 

rzut młotem

1. Anita Włodarczyk (Polska) - 77,66 (rekord mityngu)

2. Betty Heidler (Niemcy) - 76,26

3. Martina Hrasnova (Słowacja) - 71,70

4. Joanna Fiodorow (Polska) - 70,92

 

pchnięcie kulą

1. Anna Wloka (Polska) - 16,43

2. Paulina Guba (Polska) - 16,07

3. Aldona Żebrowska (Polska) - 15,72

 

rzut dyskiem

1. Joanna Wiśniewska (Polska) - 57,19

2. Karolina Makul (Polska) - 55,60

 

skok w dal

1. Melanie Bauschke (Niemcy) - 6,51 (rekord mityngu)

2. Teresa Dobija (Polska) - 6,41

3. Jana Veldakova (Słowacja) - 6,40

 

skok wzwyż

1. Marija Kuchina (Rosja) - 1,97

2. Oksana Okuneva (Ukraina) - 1,94

3. Kamila Lićwinko (Polska) - 1,91

 

Źródła: własne, memorialkamili.pl, pzla.pl, sport.pl, warszawa.sport.pl, polskieradio.pl, eurosport.onet.pl, ebilet.pl, sportowefakty.pl, stadion narodowy.pl, usainbolt.com, zuerich2014.en/ch, iaaf.org, pl.wikipedia.org. M. Petruczenko, Wielki atleta, wielki aktor, „Przegląd Sportowy” z dnia 13 sierpnia 2012 r., s. 6. M. Petruczenko, Bolt a sprawa polska, „Przegląd Sportowy” z dnia 17 stycznia 2014 r., s. 13. J. Seliga, Unikalna setka, „Przegląd Sportowy” z dnia 30 czerwca 2014 r., s. 29. M. Petruczenko, Hisoryczny popis biało-czerwonych, „Przegląd Sportowy” z dnia 18 sierpnia 2014 r., s. 22-23. Lotto 5. Warszawski Memoriał Kamili Skolimowskiej” – bezpłatny dodatek do „Przeglądu Sportowego” z dnia 18 sierpnia 2014 r. K. Rawa, Fajdek ukradł show Bolta, „Rzeczpospolita” z dnia 25 sierpnia 2014 r., s. 17. M. Petruczenko, Trwa bitwa królowej sportu, „Przegląd Sportowy” z dnia25 sierpnia 2014 r., s. 15. M. Petruczenko, Rekord na Narodowym, „Przegląd Sportowy” z dnia25 sierpnia 2014 r., s. 16-17.

środa, 08 maja 2013
Pierwszy Orlen Warsaw Marathon przeszedł do historii

W pierwszym Warsaw Orlen Marathon rozegranym w niedzielę 21 kwietnia 2013 r. zwyciężył Etiopczyk Sisay Lemma Kasaye z bardzo dobrym czasem 02:09:02 i Kenijka Milka Cherotich.

Organizatorzy nie ulegli strachowi, który pojawił się ledwie kilka dni wcześniej po zamachu w Bostonie (poniedziałek, 15 kwietnia) i nie odwołali maratonu. Z drugiej strony można było mówić o ryzyku, bo nie można było wykluczyć, że także w Warszawie znajdzie się naśladowca bostońskich zamachowców. Ale ten maraton musiał się odbyć, skoro był reklamowany jako „Narodowe święto biegania” a wśród „twarzy” imprezy obejmującej maraton, bieg na10 km i marszobieg na3,3 km, znaleźli się celebryci – Kasia Kowalska, Marcin Dorociński, Tomasz Karolak, Krzysztof Ibisz, a także sportowcy – Marek Dąbrowski, Kuba Giermaziak, Patryk Szczerbiński i Rafał Martoń. W biegu na10 km (towarzyszącemu biegowi maratońskiemu) wystartowali m.in. medalista mistrzostw Europy i świata w biegu na800 metrów – Adam Kszczot, Justyna Kowalczyk (18. miejsce) i Adam Małysz (1.850 miejsce).

Inna sprawa, że 2013 r. jest historycznym rywalizacji maratończyków w Warszawie, bowiem po raz pierwszy w historii miasta jednego roku zostaną rozegrane dwa maratony. Jesienny Maraton Warszawski ma za sobą wieloletnią tradycję i wsparcie miasta, którego podczas Orlen Warsaw Marathon chyba trochę brakowało, albo żeby być dokładniejszym – nie było ono widoczne. Być może wynikało to z faktu, że kwietniowy maraton ma wsparcie jednego, ale znaczącego sponsora. Warto zauważyć, że trasa kwietniowego maratonu pokrywała się z trasą 34. Maratonu Warszawskiego (2012). Różnicą było to, że meta Maratonu Warszawskiego była usytuowana na płycie Stadionu Narodowego, zaś meta orlenowskiego maratonu była usytuowana w pobliżu Stadionu Narodowego i stacji Warszawa Stadion.

2013.04.21_Orlen_Warsaw_Marathon_(1)

Pierwsze5 kmmaratończycy przebiegli w czasie wskazującym na końcowy rezultat w postaci 02:03:37, czyli pobicie rekordu świata (02:03:38). Później tempo spadło, ale na35. kilometrzerealne wydawało się pobicie najlepszego rezultatu osiągniętego w Polsce (02:08:17) przez Kenijczyka Sammego Kibeta podczas Maratonu Warszawskiego w 2011 r.

Największa gwiazdą orlenowskiego maratony był 40-letni Marokańczyk Jaouad Gharib (rekord życiowy 2.05:27) – wicemistrz olimpijski z Pekinu (2008), dwukrotny mistrz świata z Paryża (2003) i Helsinek (2005). W Warszawie był dopiero trzeci. Zwyciężył Etiopczyk Sisay Lemma Kasaye a drugie miejsce zajął Kenijczyk Elas Kemboi. Wśród kobiet zwyciężyła Kenijka Milka Jerotich przed Białorusinką Maryną Damantsevich i Polką Olgą Kalendarovą-Ochal.

Orlenowski maraton był jednocześnie mistrzostwami Polski. Wśród mężczyzn w 83. edycji mistrzostw złoty medal zdobył Arkadiusz Gardzielewski (8. miejsce), srebrny Błażej Brzeziński (9.), a brązowy Radosław Dudycz (11.). Jeśli zaś chodzi o rywalizację kobiet, to złoto zdobyła Olga Kalendarova-Ochal (3.), zrebro Marzena Morawska (7.), a brąz Monika Ukleja (8.).

2013.04.21_Orlen_Warsaw_Marathon_(2)

Maratonu nie ukończył faworyt Polaków – Henryk Szost, rekordzista Polski (2:07:39), najlepszy Europejczyk w zeszłym roku i dziewiąty zawodnik Igrzysk Olimpijskich w Londynie. Szost zszedł z trasy z powodu kontuzji po30 km. Start w Warszawie miał być dla niego szczególny, bowiem nie startował w Polsce od kilku lat i zależało mu na wypełnieniu minimum na mistrzostwa Europy w 2014 r. w Zurichu. Szost chciał osiągnąć czas poniżej 2:10, ale przegrał z kontuzją.

W tym samym czasie co w Warszawie także w Londynie odbył się jeden z najbardziej znanych maratonów, ale tam zwycięzcy uzyskali lepsze czasy – Etiopczyk Tsegaye Kebede zwyciężył z czasem 2:06.04. Kasaye ze swoim warszawskim czasem nie zmieściłby się w Londynie w pierwszej „piątce”. Natomiast, Kenijka Priscah Jeptoo uzyskała 2:20.15. Zwycięzczyni z Warszawy – Kilka Cherotich także nie zmieściłaby się w „piątce”. Czasy osiągnięte przez maratończyków w Warszawie były jednak więcej niż przyzwoite. Nie może dziwić, że przed maratonem Sebastian Chmara, członek komitetu organizacyjnego orlenowskiego biegu powiedział dla sport.pl, że „Polskie biegi wygrywa się z czasem 2.15, 2.16, nawet 2.18. My postanowiliśmy zaprosić największe gwiazdy biegów maratońskich. Pojawiają się tacy, którzy osiągają czas 2.07, 2.08.” (cyt. za sport.pl). Czesław Zapała, dyrektor sportowy Orlen Maratonu, który przez wiele lat pracował przy organizacji zawodów w Eindhoven i Wiedniu dodał: „To nowe wydarzenie w kalendarzu imprez lekkoatletycznych, więc niewielu wierzyło, że przyjdą wybitni biegacze. Tym bardziej iż tego samego dnia odbywać się będzie maraton w Londynie. A jednak udało nam się ściągnąć wysokiej klasy maratończyków, w tym kilku z rekordami poniżej 2-godzin 8 minut.” (cyt. za sport.pl).

W orlenowskim maratonie wzięło udział ok. 6 tys. biegaczy, z których 3.954 ukończyło bieg. Dla porównania rozgrywany równolegle bieg na10 kmukończyło 7.737 biegaczy. Warto jeszcze zauważyć, że tegoroczny kwiecień był rekordowy pod względem liczby maratonów w Polsce, których odbyło się osiem, czyli tyle ile jeszcze kilka lat temu w ciągu całego roku. Maraton przyciągnął wielu warszawiaków nie tylko jako uczestników, ale także jako widzów, co zbliża warszawskie maratony do biegów w Nowym Jorku, Berlinie, Londynie, czy Tokio, które są miejscem nie tylko sportowej rywalizacji, ale są także miejscem miejskiego święta, radosnego odpustu XXI wieku, który realizuje walory promocyjne, zdrowotne i wychowawcze. Biorąc pod uwagę, że w Polsce rośnie moda na bieganie, to powstanie kolejnej stołecznej imprezy jest sukcesem i okazją do świętowania.

 

I. Orlen Warsaw Marathon, Warszawa

21 kwietnia 2013 r., godz. 09:30


Wyniki mężczyzn:

1. Sisay Lemma Kasaye (Etiopia) 02:09:02.

2. Elas Kemboi (Kenia) 02:09:49.

3. Jaouad Gharib (Maroko) 02:10:11.

4. Nicholas Manza Kamakya (Kenia) 02:10:33.

5. David Toniok Cherono (Kenia) 02:10:56.

6. Evans Ruto (Kenia) 02:12:02.

7. Dmytro Baranovsky (Ukraina) 02:12:46.

8. Arkadiusz Gardzielewski (Polska) 02:13:43.

9. Błażej Brzeziński (Polska) 02:13:56.

10. Felix Keny (Kenia) 02:16:54.

11. Radosław Dudycz (Polska) 02:18:23.

 

Wyniki kobiet:

1. Milka Jerotich (Kenia) 02:28:23.

2. Maryna Damantsevich (Białoruś) 02:33:00.

3. Olga Kalendarova-Ochal (Polska) 02:34:25.

4. Svitlana Stanko-Klymenko (Ukraina) 02:36:41.

5. Alena Samokhvalova (Rosja) 02:39:24.

6. Gulzhanat Zhanatbek (Kazachstan) 02:44:54.

7. Marzena Morawska (Polska) 02:56:44.

8. Monika Ukleja (Polska) 03:01:26.

9. Katarzyna Biryło (Polska) 03:06:16.

10. Agnieszka Malinowska-Sypek (Polska) 03:08:10.

 

Źródła: własne, sport.pl. „Przegląd Sportowy” z dnia 22 kwietnia 2013 r., s. 37.

| < Grudzień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31
Tagi