Wpisy z tagiem: Piłka ręczna

środa, 09 maja 2018
Płocka rewolucja AD 2014

W poprzednim wpisie dotyczącym wywalczenia przez Azoty Puławy pierwszego historycznego medalu Mistrzostw Polski nawiązałem do rewolucji kadrowej, która miała miejsce w Wiśle Płock przed rozpoczęciem sezonu 2014/2015. Czas, żeby ją przypomnieć.

Orlen Wisła Płock jest przykładem przeinwestowanego klubu, w którym chcąc osiągnąć sukces nie wydawano dostępnych środków w sposób racjonalny. W pogoni za Vive Kielce ściągnięto za ciężkie pieniądze piłkarzy, którzy usatysfakcjonowaniu podpisanymi kontraktami, grali zdecydowanie poniżej oczekiwań. W przypadku kilku graczy udało się ich szybko pozbyć, ale inni nie mieli zamiaru rezygnować ze sporych pieniędzy. Co roku powtarzano w klubie z Płocka, że będą zmiany. I zmiany były, ale sprowadzano kolejnych zawodników, kadra się trochę zmieniała, ale bezwartościowi gracze dalej w niej zostawali. Wreszcie przed sezonem 2014/2015 wykorzystując kończące się kontrakty i udane negocjacje udało się pozbyć kilku graczy. Co więcej, klub zdecydował się na radykalne „wietrzenie” szatni i z Płocka odeszło 10 graczy, jeden został wypożyczony, a jeden odejdzie po tym sezonie (M. Jurkiewicz). „Wprawdzie w Wiśle przyzwyczajono się już chyba do permanentnej przebudowy drużyny, ale takiego wybuchu nie było w tym klubie od pięciu lat – po sezonie 2008/09 odeszło aż 13 graczy” (cyt. za: przegladsportowy.pl).

Zmiany były jak najbardziej zasadne i potrzebne, choć pozbycie się Petara Nenadicia, czy Muhameda Toromanovicia może budzić mieszane uczucia co do ich zasadności. Liczba tych zmian i spora fluktuacja zawodników z jeden strony stawia pytanie o możliwość ich zgrania i współpracy, zwłaszcza że są to zawodnicy, którzy nie grali ze sobą i (w większości przypadków) nie grali w Polsce. Z drugiej strony stawia niezwykle trudne zadanie przed trenerem Manolo Cadenasem, aby z tej (jak na razie) zbieraniny piłkarzy zrobił drużynę. Ale w Płocku nie będzie chodziło tylko o zrobienie drużyny, ale także o nawiązanie skutecznej walki z Kielcami i wyjście z grupy Ligi Mistrzów. To zadania niezwykle trudne, ale gdyby zarząd klubu nie wierzył w Cadenasa, to nie zdecydowałby się na takie zmiany.

Dosyć krytycznie na temat zmian wypowiadał się były już zawodnik „Nafciarzy” – Marcin Lijewski. Dla portalu sportowefakty.pl powiedział m.in.: „Ogromna szkoda, że ta drużyna się rozpada. Pod względem sportowym ten zespół na dobre zazębił się dopiero pod koniec sezonu. Ciężka praca sprawiła, że pomiędzy zawodnikami pojawiła się na parkiecie chemia. Zaczęliśmy się dobrze czuć jako drużyna (…) Trzeba było to wszystko pielęgnować i tak budowany skład uzupełnić dwoma czy trzema zawodnikami, aby siłę rezerwowych podciągnąć do poziomu ławki Vive. Wówczas czekałby nas ciekawy kolejny sezon. Teraz nie wiem, jak Wisła będzie wyglądać jesienią, ale jeśli władze klubu nie poczynią wzmocnień, to liga będzie nudna”. Co rywalizacji z Vive, to na na dziewięć spotkań rozegranych między tymi klubami w sezonie 2013/2014 (6 w lidze, 2 w Lidze Mistrzów i 1 w Pucharze Polski), Wisła wygrała tylko jeden.

Przechodząc do konkretów, to klub z Płocka opuściło aż 11 zawodników, w tym jeden został wypożyczony. Do Wisły dołączyło natomiast siedmiu graczy, choć trzeba pamiętać, że w trakcie poprzedniego sezonu (2013/2014) do drużyny dołączyło czterech graczy. Dwóch z nich (Kević, Zrnić) znalazło się jednak w pierwszej omawianej grupie, czyli piłkarzy opuszczających Płock. Oznacza to, że w kadrze na nowy sezon zostało zaledwie dziewięciu graczy, którzy reprezentowali Wisłę w poprzednich rozgrywkach.

Klub z Płocka opuścili: bramkarz Marin Sego (Chorwacja; Vive Targi Kielce), obrotowy Muhamed Toromanović (US Creteil Handball), prawy rozgrywający – Paweł Paczkowski (Vive Targi Kielce, a następnie wypożyczony do Dunkerque HB), Bostjan Kavas (Słowenia; Stord – Norwegia) i Marcin Lijewski (Wybrzeże Gdańsk), środkowi rozgrywający – Petar Nenadić (Serbia; Fuechse Berlin), Janko Kević (Chorwacja; HCM Minaur Baia Mare) i Nikola Eklemović (Węgry; HCM Minaur Baia Mare), prawoskrzydłowi Mateusz Góralski (Piotrkowianin Piotrków Trybunalski) i Vedran Zrnić (Chorwacja; Besiktas Stambuł). Lewoskrzydłowy Ivan Milas (Bośnia i Hercegowina) został wypożyczony do rumuńskiego zespołu HCM Baia Mare. Poza tym, stało się jasne, że po zakończeniu sezonu 2014/2015 do Vive Targi Kielce odejdzie kolejny rozgrywający – Mariusz Jurkiewicz, prawdopodobnie najlepszy zawodnik „Nafciarzy” w sezonie 2013/2014.

Wśród klubów, do których odeszli lub mieli odejść piłkarze z Płocka przewijał się HCM Minaur Baia Mare. Trenerem siódmego klubu ligi rumuńskiej z wielkimi ambicjami był wówczas były trener Wisły Płock – Lars Walther, który prowadził Wisłę w latach 2010-2013 zdobywając z nią Mistrzostwo (2011) i wicemistrzostwo (2012) Polski. Walther starał się skorzystać ze swoich doświadczeń w Polsce dlatego ściągnął Kevicia, Milasa, Eklemovicia i Antonio Pribanić (PGE Stal Mielec), a starał się również o innych zawodników Wisły – Kavasa i Nenadicia.

Rodrigo_Corrales_-_Wisła_Płock

Rodrigo Corrales – prawdopodobnie najlepszy zawodnik, który wzmocnił Orlen Wisłę Płock przed sezonem 2014/2015. Został wypożyczony z FC Barcelony, a później podpisał kontrakt z PSG i zdobył mistrzostwo Europy.

Źródło: marca.com.

Pierwszym wzmocnieniem Orlenu po ogłoszeniu odejścia Marina Sego został oczywiście bramkarz. 23-letni Rodrigo Corrales (CB Huesca) był w szerokiej kadrze reprezentacji Hiszpanii na Mistrzostwa Europy 2014, ale ostatecznie Manolo Cadenas postawił na duet Jose Manuel Sierra – Gonzalo Perez de Vargas. Corrales mógł pochwalić się występami w FC Barcelona i doskonałymi warunkami fizycznymi (201 cm). Nowym obrotowym, który zastąpi Muhameda Toromanovicia jest 28-letni reprezentant Portugalii – Tiago Rocha. W poprzednim sezonie reprezentował barwy portugalskiego FC Porto Vitalis. Na prawnym skrzydle po odejściu Mateusza Górlaskiego i Vedrana Zrnicia popisywał się Michał Daszek (MMTS Kwidzyn) walczący o miejsce w „siódemce” z Valentinem Ghioneą. Daszek okazał się jedynym polskim zawodnikiem, który zasilił Wisłę przed rozpoczęciem sezonu.

Najwięcej zmian było na pozycji rozgrywających. Do Łukasza Całujka, Mateusza Piechowskiego, Mariusza Jurkiewicza i Angela Montoro dołączyło czterech nowych graczy. Prawe rozegranie po odejściu Pawła Paczkowskiego, Marcina Lijewskiego i Bostjana Kavasa zostało obsadzone serbskim rozgrywającym – Nemanją Zelenoviciem. 24-letni były gracz Celje Pivovarna Lasko, wychowanek Crvenej Zvezdy Belgrad, w zeszłym sezonie wystąpił w 12 meczach Ligi Mistrzów i zdobył 59 bramek. Zelenović jest reprezentantem Serbii i brał udział w mistrzostw Europy 2014. Serb nie był pierwszym wyborem „Nafciarzy”, którzy „chcieli chorwackiego kadrowicza Lukę Stepančicia, ale ten odmówił. Nie udało się też pozyskać znakomitego Szweda Philipa Stenmalma, który wybrał ligę hiszpańską.” (cyt. za: przegladsportowy.pl). Kolejnym nowym rozgrywającym był zaledwie 19-letni Dan-Emil Racotea (CSM Bucaresti), uważany w Rumunii za wielki talent. W zeszłorocznych młodzieżowych mistrzostw świata wystąpił w dziewięciu meczach, w których zdobył 95 bramek. Nie bez znaczenia przy podejmowaniu decyzji o jego zatrudnieniu była pozytywna rekomendacja Valentina Ghionei. Środek rozegrania po odejściu Petara Nenadicia był od nowego sezonu miejscem gry 30-letniego Rosjanina – Alexandra Tioumentseva, który do tej pory grał w Naturhouse La Rioja. W poprzednim sezonie w fazie grupowej Ligi Mistrzów w ośmiu meczach rzucił łącznie 26 bramek, a jego klub zajął dopiero piąte miejsce w tabeli. Jeśli chodzi o rozgrywki ligi hiszpańskiej, to Tioumentsev zanotował 89 trafień w 25 spotkaniach i przyczynił się do wicemistrzostwa Hiszpanii. Na lewym rozegraniu pojawił się natomiast Miljan Pusica, rozgrywający RK Vojvodiny i reprezentacji Serbii.

Wisła starała się pozyskać także 22-letniego Balazsa Szolossi, środkowego rozgrywającego reprezentacji Węgier oraz 26-letniego Alexandru Simicu, lewego rozgrywającego reprezentacji Rumunii. Ten ostatni zamienił HCM Constanta na HSV Hamburg, a nie na Płock.

Wpływ na rewolucję kadrową miało nie tylko oczekiwanie sukcesów, które muszą zostać poprzedzone gruntownymi zmianami w kadrze, ale także zmniejszony budżet. W efekcie Wisła, w przeciwieństwie do Vive Kielce, nie mogła sięgnąć po gwiazdy handballa. W pierwszej kolejności postawiono na przedłużenie kontraktów z czterema kluczowymi i doświadczonymi zawodnikami (Ivan Nikcević, Kamil Syprzak, Marcin Wichary i Valentin Ghionea). Na poważne wzmocnienia, przy poważnych cięciach budżetu, nie było już mowy.

Portal przegladsportowy.pl podsumował nowych płockich piłkarzy w następujący sposób: Te wszystkie nazwiska nie powalają, a tak naprawdę są mało znane. Jedyna dobra wiadomość dla kibiców jest taka, że większość tych piłkarzy to zawodnicy w miarę młodzi (do 26 lat) i żądni sukcesów. A z takimi trener Cadenas lubi i umie pracować. (cyt. za: przegladsportowy.pl). Wietrzenie szatni na niewiele się zdało, bo Wisła w sezonie 2014/2015 powtórzyła osiągnięcia z poprzedniego sezonu, czyli wicemistrzostwo Polski, finał Pucharu Polski, 1/8 finału Ligi Mistrzów. Z odwiecznym rywalem z Kielc spotkała się sześć razy i wszystkie sześć meczy przegrała.

 

Źródła: własne, sportowe fakty.pl, eurohandball.com, plock.gazeta.pl, minaur.ro, sprwislaplock.pl, przegladsportowy.pl, sportowefakty.pl, pl.wikipedia.org, marca.com. W. Osiński, Dwóch graczy przejdzie z Wisły do Vive, „Przegląd Sportowy” z dnia 12 maja 2014 r., s. 28.

poniedziałek, 07 maja 2018
Puławy po pierwszy medal mistrzostw Polski

W sezonie 2014/2015 drużyna piłkarzy ręcznych Azotów Puławy sięgnęła po pierwszy medal mistrzostw Polski. Brązowy krążek był największym sukcesem klubu i przebił dwa trzecie miejsca w Pucharze Polski i półfinał Pucharu Challenge.

Po całkiem udanym poprzednim sezonie (2013/2014), w którym Azoty zajęły 4. miejsce w PGNiG Superlidze, 3. miejsce w Pucharze Polski i osiągnęły półfinał Pucharu Challenge, oczekiwania i nadzieje zdecydowanie wzrosły. Dokonano znacznych zmian zarówno w składzie, jak i na ławce trenerskiej. Wprawdzie nie była to taka rewolucja, jaką przeprowadzono wówczas w Płocku, ale w przeciwieństwie do wicemistrzów Polski zmiana ilościowa pociągnęła za sobą zmianę jakościową.

Przed sezonem, czyli zmiany kadrowe

Przede wszystkim, w Puławach zmieniono trenera. Bogdana Kowalczyk zastąpił trener reprezentacji Bośni i Hercegowiny – Dragan Marković, który podpisał dwuletni kontrakt. Tuż po objęciu posady trenerskiej podkreślał, że w tym sezonie ma trzy cele na obecny sezon – awans z reprezentacją na mistrzostwa świata i Euro 2016 oraz awans z Puławami do finału PGNiG Superligi. Pierwszy cel zrealizował jeszcze w czerwcu, bo Bośnia sensacyjnie wyeliminowała Islandię. W pierwszym meczu wygrała u siebie 33:32, a w rewanżu zremisowała 29:29. Wcześniej w grupie eliminacyjnej z Portugalią, Łotwą i Estonią w sześciu meczach doznali tylko jednej porażki (z Portugalią) w ostatnim meczu, który nie miał już znaczenia.

Dragan Marković (Azoty Puławy)

Dragan Marković.

Źródło: przegladsportowy.pl.

W drużynie prowadzonej przez Markovicia wyróżnili się m.in. Nikola Prce, Ivan Karacić, Faruk Vrazalić, a także uczestnicy ubiegłorocznych MŚ juniorów w naszym kraju – Josip Peric i Dejan Malinovic. Nie można też zapominać o dwóch reprezentantach Bośni do niedawna występujących w Płocku, a mianowicie o Ivanie Milasu i Muhamedzie Toromanoviciu.

Jak się później okazało awansu do polskiego Euro 2016 Bośniakom nie udało się osiągnąć. W rundzie przedwstępnej pewnie wyeliminowali Grecję (28:23, 27:22), ale w fazie grupowej zajęli 3. miejsce za Danią i Białorusią, a przed Litwą. Do awansu zabrakło naprawdę niewiele.

Marković nie miał żadnych obaw co do łączenia funkcji trenerskich w klubie i reprezentacji uważając, że w tej dyscyplinie sportu „takie role są do pogodzenia z korzyścią dla wszystkich stron” (cyt. za sportowefakty.pl) i podawał przykłady Manolo Cadenasa, Bogdana Wenty i Gudmundura Gudmundssona. Jeśli chodzi o przyczyny podjęcia pracy w Polsce to powiedział: „W Puławach zaoferowano mi stabilne warunki pracy. Zespół posiada potencjał do rozwoju i w pewnym zakresie mam wciąż możliwość wzmocnień (…) Wierzę, że przerwiemy dominację świetnych drużyn z Kielce oraz Płocka, i uda się nam osiągnąć finał ekstraklasy. To jest zadanie do zrealizowania. Oczywiście, potrzebujemy wzmocnień (…)” (cyt. za sportowefakty.pl). Co do wzmocnień, to mógł ich poszukać w rodzinie, ponieważ jego syn Dane grał wówczas w klubie Wetzlar, którego trenerem kiedyś był Marković. Drugi syn wybrał jednak piłkę, nożną i grał w juniorach drugoligowego FSV Frankfurt.

Co do decyzji o zmianie trenera, to Kowalczyk pracował tylko przez rok, ale mimo sukcesów zarzucano mu, że nie wykorzystał potencjału jaki dawała szeroka i wyrównana kadra, której mogła mu zazdrościć większość ekip PGNiG Superligi. W sezonie wystąpiło 20 graczy i tylko dwóch zanotowało mniej niż dziesięć występów. Zespół pod jego wodzą osiągnął sporo, ale był ekipą nieobliczalną, chimeryczną. W odstępie kilku dni potrafił pokonać Orlen Wisłę Płock i ulec Gwardii Opole. Prezes Jerzy Witaszek po zakończeniu sezonu powiedział, że kadra jest zbyt liczna i zostanie zmniejszona do szesnastu zawodników. Zatrudnienie Markovicia to próba odnalezienia nowej jakości, ale może także czysta kalkulacja wynikająca z faktu, że poprzednim sezonie podium zajęły tylko kluby mające zagranicznych trenerów?

Przechodząc do składu, to jeśli chodzi o pozycję bramkarza, to karierę postanowił zakończyć 41-letni Maciej Stęczniewski, który miał na koncie 91 występów w reprezentacji. O swojej decyzji powiedział: „Już dawno przedstawiłem moje oczekiwania co do warunków przedłużenia kontraktu. Nie otrzymałem odpowiedzi z klubu, zatem kończę z piłką ręczną.”. Trochę to dziwne, bo „Stenia” wystąpił w 26 ligowych meczach i należał do pewnych punktów swojej drużyny. Odszedł także Rafał Grzybowski (11 meczów), który rozwiązał kontrakt i przeniósł się do luksemburskiego HB Kaerjeng, choć zanosiło się, że trafi do Śląska Wrocław. W kadrze pozostali tylko – Litwin Vilius Rasimas i sprowadzony w trakcie poprzedniego sezony Rosjanin Wadim Bogdanow. Luka została jednak szybko zapełniona i w Puławach pojawił się 26-letni Sebastian Zapora (195 cm), który w poprzednim sezonie bronił barw KPR Legionowo. Jego drużyna spadła, a Zapora postanowił pozostać w PGNiG Superlidze.

Najwięcej zmian nastąpiło na pozycji rozgrywających. Michał Szyba odszedł do słoweńskiego Gorenje Velenje. W poprzednim sezonie był czwartym strzelcem Azotów w lidze. Wystąpił w 25 meczach i zdobył 97 goli. Lewy rozgrywający z Białorusi Artur Barzenkow (Barzenkou) po rozwiązaniu kontraktu odszedł do beniaminka – Nielby Wągrowiec, a nie jak wstępnie sądzono do Śląska Wrocław. W Puławach nie narzekali, ponieważ w poprzednim sezonie zagrał tylko w trzech meczach i często był kontuzjowany. Do SPR Chrobrego Głogów przenieśli się: Adam Babicz i Krzysztof Tylutki. Pierwszy rozwiązał kontrakt, choć wystąpił w 27 meczach i zdobył 88 goli (szósty strzelec drużyny). Drugi mógł szukać pracodawcy po wygaśnięciu umowy w Puławach. Zagrał w 26 meczach, w których koncentrował się na defensywie i dlatego zdobył tylko 8 goli. W klubie pozostał (wówczas) 23-letni rozgrywający Paweł Kowalik, który miał na koncie tylko dwa ligowe występy i rozważano jego wypożyczenie do innego klubu.

Azoty zostały wzmocnione dwoma reprezentantami Bośni i Hercegowiny. Na prawe rozegranie przyszedł 26-letni reprezentant Bośni i Hercegowiny – Kosta Savić. W poprzednim sezonie ze swoim węgierskim klubem Csurgoi KK wystąpił w Pucharze EHF (6 meczy, 18 goli). Wcześniej występował w HS Bosna BH Sarajewo. Na lewe rozegranie sprowadzony został reprezentant Bośni – Nicola Prce. 33-latek w przeszłości grał między innymi w Pick Szeged i Realu Ademar Leon. W sezonie 2008/09 w barwach Octavii Vigo był trzecim strzelcem Asobal Ligi. Prce został wybrany najlepszym sportowcem w Bośni w 2014 r.

Na pozycji skrzydłowych nie było zmian, czyli pozostali Paweł Ćwikliński, Adam Skrabania, Przemysław Krajewski i Jan Sobol (Czechy) – najlepszy strzelec drużyny (131 goli w 25 meczach).

Obrotowy Mateusz Jankowski po zakończeniu kontraktu zdecydował się przenieść do spadkowicza – Gwardii Opole. Wśród jego następców wymieniano duet dwóch białoruskich obrotowych opuszczających Chrobrego Głogów – Antona Prakapenię i Jurija Gromyko. Dodatkowo, w prasowych spekulacjach pojawiło się nazwisko opuszczającego Płock Muhameda Toromanovicia, ale od samego początku wydawało się, że Puławianie nie będą w stanie sprostać jego oczekiwaniom finansowym. Ostatecznie Toromanović trafił do francuskiego US Creteil. Media wymieniały też Petara Topicia (HK Metalurg Skopje). Ostatecznie w miejsce Janowskiego nikogo nie sprowadzono i Azoty pozostały z dwoma obrotowymi – Mateuszem Kusem i Pawłem Grzelakiem.

W trakcie sezonu do Azotów dołączyło dwóch nowych graczy. Hrvoje Tojcić to lewy rozgrywający, były młodzieżowy reprezentant Chorwacji, który przyszedł z Terraquilia Carpi (Włochy), a wcześniej grał w RK Zagrzeb, HC Osiguranie Zagrzeb, Bosnia Sarajewo i RK Sisica. Aleksander Tsitou to reprezentant Białorusi, który miał zastąpić na pozycji obrotowego kontuzjowanego Pawła Grzelaka. Białorusin przyszedł z Motora Zaporoże, a wcześniej występował w SKA i Dinamo Mińsk.

Mecze sparingowe

Mecze towarzyskie Azoty zapoczątkowały udziałem w I Międzynarodowym Turnieju Szczypiorno Cup, rozegranym w Kaliszu. Puławianie zajęli 3. miejsce. W półfinale przegrali z reprezentującym Bundesligę – Fuechse Berlin 24:31, a następnie pokonali Pogoń Szczecin 28:26. Następnie drużyna z Puław, wykorzystując kontakty trenera Markovicia udała się na Bałkany. Najpierw przegrała w towarzyskim meczu z Vojvodiną Nowy Sad 28:30, a następnie udała się na turniej do macedońskiej Strugi. W fazie grupowej Azoty niespodziewanie pokonały francuski US Creteil 35:30, a następnie przegrały z Metalurgoiem Skopje 26:33. W meczu o 3. miejsce Azoty przegrały z Sankt Petersburgiem 29:33. Później Azoty wzięły udział w turnieju w bośniackim Doboju, w którym pokonały reprezentację Iranu 39:28, zremisowały z RK Borac Banja Luką 28:28 i pokonały Beskitas Stambuł 31:27. W finale Azoty przegrały jednak z Tatranem Preszow 24:30. Po powrocie do Polski, zamiast międzynarodowego turnieju z udziałem HC Karwina, RK Granitasu Kowno i polskiego zespołu, Azoty rozegrały dwa wygrane sparingi z Litwinami (29:27 w Puławach, 33:17 w Zwoleniu). Łącznie Azoty rozegrały 12 spotkań, w których odniosły 6 zwycięstw, remis i 5 porażek. Biorąc pod uwagę, że tylko jeden mecz został rozegrany z polskim klubem, przygotowania do sezonu i wyniki meczów towarzyskich napawały optymizmem.

Historyczny medal

Ligowa rzeczywistość okazała się jednak brutalna przez duże „B”. Po czterech kolejkach z kompletem czterech porażek Puławianie zamykali ligową tabelę, ale tak się dla nich nieszczęśliwie złożyło, że zagrali w tym czasie z trójką medalistów z zeszłego sezonu. Dlatego też Zygfryd Kuchta, brązowy medalista olimpijski z Montrealu 1976 uspokajał kibiców z Lubelszczyzny mówiąc: „Ze słabszymi przeciwnikami zespół z Puław zdobędzie kilka punktów, sytuacja się poprawi i w klubie zapomną o słabszym początku. Dajmy czas na zgranie drużyny, z której latem odeszło kilku ważnych zawodników (…) Nowy szkoleniowiec też musi mieć chwilę na wprowadzenie swojej wizji” (cyt. za: „Przegląd Sportowy”). W piątej kolejce Azoty zdobyły wreszcie pierwszy punkt po wyjazdowym remisie z 18:18 (9:9) z Chrobrym Głogów. Porażka była jednak blisko, bo w ostatniej minucie goście mieli piłkę i przewagę dwóch zawodników, ale Puławianie przetrwali! W szóstej kolejce Azoty zremisowały u siebie 27:27 (14:13) z Zagłębiem Lubin, ale tylko dlatego, że w ostatniej akcji meczu rozgrywający Faruk Halilbegović (rodak Markovicia) trafił w słupek!

W siódmej kolejce Azoty przegrał na wyjeździe z Pogonią Szczecin 28:36 i zajmowały przedostatnie miejsce z dwoma punktami (2 remisy i 5 porażek). Wyprzedzały Nielbę Wągrowiec tylko lepszym bilansem bramkowym (184:219). Kuchta zmienił zdanie i mówił: „kibice z Puław mają prawo być zaniepokojeni. Albo został popełniony błąd w przygotowaniach do sezonu, albo nie wszystkie transfery okazały się trafione” (cyt. za: „Przegląd Sportowy”). „Przegląd Sportowy” trochę kpił z Puławian nawiązując do przedsezonowego hasła drużyny „Silni jak dąb” sugerując, że jest to raczej „trzęsąca się na wietrze osika”, albo „usychający dąb”.

W efekcie siedmiu meczów bez zwycięstwa Markovicia zwolniono, a Zarząd klubu informował w komunikacie: „W ocenie Zarządu Klubu osiągane wyniki, są nieadekwatne do posiadanego przez drużynę potencjału osobowego, a także zapewnionych przez Klub drużynie warunków treningowych oraz socjalnych. Jednocześnie bardzo poważnie zagrożone jest wykonanie założonych na bieżący sezon, celów sportowych.” (cyt. za: pulawy.naszemiasto.pl).

Nowym trenerem, występującym w typowej roli trenera „strażaka” gaszącego pożar, czyli marne wyniku drużyny, wystąpił 66-letni Ryszard Skutnik. Jego największymi sukcesami były – brązowy medal ze Stalą Mielec, mistrzostwo Tunezji z Etoile du Sahel i po dwa awanse do ekstraklasy ze Stalą Mielec i SPR Tarnów. Skutnik może nie jest nowoczesnym trenerem, korzystającym z nowinek technicznych, a raczej trenerem „starej daty”, to jednak szybko udowodnił, że zna się na rzeczy!

Ryszard Skutnik (Azoty Puławy)

Ryszard Skutnik.

Źródło: sportowefakty.wp.pl.

Sezon zasadniczy Azoty ukończyły na szóstym miejscu wśród dwunastu drużyn z bilansem 9 zwycięstw, 4 remisy i 9 porażek, co oznacza, że bilans pod wodzą Skutnika to 9 zwycięstw (60%), 2 remisy i 4 porażki. W ćwierćfinale Azoty niespodziewanie wyeliminowały Górnika Zabrze, który w sezonie zasadniczym był trzeci – 33:30 i 38:32. W półfinale (zgodnie z przewidywaniami) Azoty szybko i gładko uległy późniejszym mistrzom, czyli Vive Kielce – 22:31, 25:38 i 25:36. Następnie w meczu o brązowy medal Puławianie pokonali Pogoń Szczecin (5. miejsce w sezonie zasadniczym) 3-1 (36:25, 23:30, 29:20, 41:29). Warto dodać, że Przemysław Krajewski z dorobkiem 160 bramek (31 meczy) został królem strzelców rozgrywek ligowych. To był niezwykle udany, historyczny sezon klubu z Lubelszczyzny.

Brązowi medaliści 2014/2015 - Azoty Puławy

Radość piłkarzy Azoty Puławy po zdobyciu pierwszego medalu w historii klubu.

Źródło: 24wspolnota.pl.

 

---------------------

Brązowy medal Azoty zdobyły w dwóch kolejnych sezonach, ale ten ostatni już pod wodzą innego trenera – Marcina Kurowskiego. Ryszard Skutnik został zwolniony po sezonie 2015/2016, w którym także zdobył brązowy medal. Do dwóch krążków ligowych dochodzi 4. miejsce w Pucharze Polski, ćwierćfinał Pucharu Challlenge i III runda Pucharu EHF. Skutnik Poprowadził Azoty w 72 oficjalnych meczach, w których osiągnął bilans 45 zwycięstw (62,5%), 3 remisy i 24 porażki. Na 72 mecze złożyło się 56 pojedynków w lidze, 8 w Pucharze Polski, 6 w Pucharze Challenge i 2 w Pucharze EHF.

 

Źródła: własne, sportowefakty.pl, azoty-pulawy.pl, przegladsportowy.pl, pulawy.naszemiasto.pl, kurierlubelski.pl, dziennikwschodni.pl, sportowefakty.wp.pl, 24wspolnota.pl, pl.wikipedia.org, eurohandball.com, ehfcl.com, uschb.fr. Szyba zagra w Słowenii, „Przegląd Sportowy” z dnia 29 maja 2014 r., s. 18. P. Wesołowski, Azoty są w dołku, „Przegląd Sportowy” z dnia 29 września 2014 r., s. 28. PIOWES, Górnik Zabrze wiceliderem, derby dla Zagłębia Lubin, „Przegląd Sportowy” z dnia 6 października 2014 r., s. 25. PIOWES, Pogoń wiceliderem, Azoty cudem uratowały punkt, „Przegląd Sportowy” z dnia 13 października 2014 r., s. 21. P. Wesołowski, Dąb z Puław na razie usycha, „Przegląd Sportowy” z dnia 20 października 2014 r., s. 25.

poniedziałek, 02 kwietnia 2018
Nikola Eklemović – płocki wyrzut sumienia

Węgierski piłkarz ręczny Nikola Eklemović spędził w Wiśle Płock trzy sezony, i chociaż miał bogate i pełne sukcesów CV, to w Płocku będzie przykładem nieudanej polityki transferowej. Dlaczego?

Kariera reprezentacyjna

Nikola Eklemović urodził się 8 lutego 1978 roku w Belgradzie i z racji posiadania również obywatelstwa Jugosławii, może poszczycić się 14 rozegranymi spotkaniami i 35 zdobytymi bramkami dla reprezentacji Serbii. W 2008 r. zadebiutował w reprezentacji Węgier. W 32 meczach rzucił 80 goli. Wziął udział w finałach Mistrzostw Europy 2010 w Austrii (14. miejsce) i Mistrzostw Świata 2011 w Szwecji (7. miejsce). Na jego nieszczęście Węgrzy zaczęli grać lepiej na kolejnych imprezach, na których Eklemović już nie występował – 4. miejsce na Igrzyskach Olimpijskich w Londynie w 2012 r. i 8. miejsce na Mistrzostwach Świata w 2013 r. Na pocieszenie dla Węgra pozostaje fakt, że z juniorską kadrą Jugosławii zdobył srebrny medal Mistrzostw Europy. W licznych wywiadach podkreślał jednak, że Węgry stały się dla niego drugą ojczyzną i to w tym kraju został ukształtowany jako gracz.

Partizan, Crvena Zvezda i Pick Szeged

Karierę rozpoczynał w Partizanie Belgrad, z którego przeszedł w 1996 r. do lokalnego rywala – Crveny Zvezdy Belgrad. Tam wywalczył trzy tytuły mistrza Jugosławii (1997, 1998 i 1999) i raz wystąpił w fazie grupowej Ligi Mistrzów. Jego dobre występy zaowocowały transferem do znacznie silniejszego Pick Szeged (Węgry), gdzie grał w latach 1999-2004. Spektakularnych sukcesów zabrakło, ale i tak Pick zdobył w tym czasie tylko trzy brązowe (1999, 2000, 2001) i trzy srebrne (2002, 2003, 2004) medale ligi węgierskiej. W europejskich pucharach grał w Pucharze EHF, Pucharze Zdobywców Pucharów i Lidze Mistrzów. W każdych rozgrywkach mógł pochwalić się awansem do ćwierćfinału.

MKB Veszprem – początek sukcesów

Decydującym momentem w jego karierze był 2004 r. i podpisanie kontraktu z absolutnym węgierskim dominatorem i europejskim potentatem, czyli MKB Veszprem. Eklemović występował w tym klubie przez siedem lat i wywalczył pięć tytułów mistrza Węgier (2005, 2006, 2008, 2009, 2010), cztery Puchary Węgier (2005, 2007, 2009, 2010). Do tego doszły sukcesy w europejskich pucharach w postaci zdobycia Pucharu Zdobywców Pucharów (2008) oraz półfinału (2006) i trzech ćwierćfinałów Ligi Mistrzów (2007, 2009, 2010). Chyba jedyne przykre zdarzenie podczas jego pobytu w Veszprem to śmierć kolegi z klubu – rumuńskiego obrotowego Mariana Cozmy na początku lutego 2009.

Orlen Wisła Płock – odcinanie kuponów od dawnej świetności

Pod koniec 2010 r. podpisał z Orlen Wisłą kontrakt obowiązujący od 1 lipca 2011 r. Przez połowę 2011 r., a więc do końca obowiązywania kontraktu na Węgrzech, grał niewiele i tłumaczył: „Działacze dali mi jasno do zrozumienia, że skoro podpisałem kontrakt w Wisłą, to nie jestem już potrzebny” (cyt. za sportowefakty.pl). Swoją decyzję o odejściu wyjaśniał następująco: „Grałem w Veszprem 7 lat i przyszedł czas na zmiany. Zmiana zawsze wymusza w człowieku impuls do rozwoju by być jeszcze lepszym (…) Po 12 latach spędzonych na Węgrzech szukałem nowej motywacji do gry. Znalazłem ją w Polsce, w drużynie z Płocka.” (cyt. za: sprwislaplock.pl).

W maju 2011 roku Eklemović wystąpił w Klubowych Mistrzostwa Świata (IHF Super Globe) w barwach klubu Al Sadd, będącego gospodarzem turnieju. Katarska drużyna zaprasza do swojego składu największe europejskie gwiazdy. Sezon przed Eklemovicem byli to Ivano Balić i Kiril Lazarov, co tylko świadczy jak wysoko ceniono jego umiejętności, mimo że przez kilka miesięcy grał niewiele.

W zespole mistrza Polski Eklemović zastąpił na środku rozegrania Vegarda Samdahla, z którym nie przedłużono kontraktu. Do Wisły przyszedł, jak sam podkreślał, by odnosić sukcesy, ale przez trzy kolejne sezony z Wisłą wywalczył po trzy wicemistrzostwa Polski i finały Pucharu Polski (2011, 2012, 2014) i dwa awanse do 1/8 finału Ligi Mistrzów (2012, 2014). W Polsce pojawił się jako znany, ceniony i doświadczony gracz mający za sobą dziesięć sezonów w Lidze Mistrzów, ale szybko okazało się, że trochę mu brakuje do dawnej świetności. Eklemowić zapowiadał, że chciałby grać najlepiej i chciałby „dać z siebie wszystko”, ale na zapowiedziach się skończyło.

Pierwszy sezon w Płocku 2011/2012 był sezonem rozpoznawczym. Eklemović wyróżniał się tylko trochę. Grał raczej przeciętnie, ale można to było tłumaczyć aklimatyzacją i nowymi warunkami. W sezonie 2012/2013 Eklemović nie grał na miarę oczekiwań, ale klub nie mógł się go pozbyć z uwagi na podpisany kontrakt. W. Osiński, dziennikarz „Przeglądu Sportowego” napisał o nim na początku maja 2013 r., że podobnie jak będący w jego wieku Bostjan Kavas i Michał Kubisztal, raczej nie będzie lepszy niż dotychczas. Nowy trener „Nafciarzy” Manolo Cadenas wyraźnie dał do zrozumienia Węgrowi, że będzie co najwyżej zmiennikiem Nenadicia. To jednak Eklemovicia nie zraziło i mimo, że nie grał wiele, to został w Polsce. Trudno mu się dziwić, skoro miesięcznie inkasował 15 tys. euro miesięcznie!

Nikola_Eklemović_w_barwach_Wisły_Płock

Nikola Eklemović podczas przegranego z Vive Kielce finału Pucharu Polski w 2013 r. w Legionowie.

W sezonie 2013/2014 Węgier z reguły wchodził z ławki. Wystąpił w 24 meczach PGNiG Superligi i zdobył 26 bramek. W Lidze Mistrzów dołożył tylko 13 goli, ale portal sportowefakty.pl nie pozostawiał żadnych złudzeń co do przyszłości tego gracza wskazując, że: Piętą achillesową Wisły był brak playmakera z prawdziwego zdarzenia. Nikola Eklemović to już historia piłki ręcznej, Węgier rywali straszy głównie nazwiskiem, a mecze obserwuje najczęściej z perspektywy ławki rezerwowych..

Sentymentalna rywalizacja Wisły z Veszprem

Co ciekawe, w 1/8 finału Ligi Mistrzów Wisła spotkała się z byłym klubem Eklemovicia – MKB Veszprem. Eklemović dogorywając w Płocku otrzymał niepowtarzalną szansę, aby odwiedzić niezwykle ważne dla siebie miejsce. Przed rywalizacją obu klubów powiedział dla  plock.sport.pl: „Z tym klubem wiążą mnie miłe wspomnienia, osiągnąłem z nim wiele sukcesów. Tego się nie zapomina (…) Ten mecz będzie dla mnie wyjątkowym wydarzeniem. Fani Veszprem, podobnie jak nasi kibice potrafią stworzyć na trybunach fantastyczną atmosferę. Już nie mogę się doczekać.”. W pierwszym meczu Wisła wygrała u siebie 34:33 (16:16), a Eklemović rzucił trzy bramki. W rewanżu Węgrzy nie pozostawili jednak wątpliwości kto jest lepszy i wygrali 31:26 (16:11) awansując do ćwierćfinału. W rewanżu Eklemović rzucił dwa gole, a po spotkaniu powiedział m.in. „To było trochę dziwne grać w tej hali w zespole gości. Cieszę się, że zostałem bardzo ciepło przyjęty przez kibiców. Fani nie zapomnieli o wielu sukcesach, które odnosiłem w barwach Veszprem. Cieszę się i bardzo szanuję lokalnych kibiców.” (cyt. za eurosport.onet.pl).

Warto jeszcze dodać, że po podpisaniu kontraktu z „Nafciarzami” Eklemović powiedział m.in.: „Mogę powiedzieć, że Orlen Wisła jest w pełni profesjonalnym klubem, który można porównać z MKB Veszprem.” (cyt. za sprwislaplock.pl). Może ten profesjonalizm dostrzeżony już wtedy przez Eklemovicia zdecydował, że Płocczanie dostali od EHF „dziką kartę” uprawniającą do startu w Lidze Mistrzów i rozstawili ją w czwartym koszyku?

HC Minaur Baia Mare – rumuńskie zakończenie

Na początku sezonu 2013/2014 mówiło się, że Eklemović może zasilić szeregi Gaz-System Pogoni Szczecin, ale wydawało się mało prawdopodobne, że ten klub sprosta jego wymaganiom finansowym. Później pojawiły się spekulacje o podpisaniu kontraktu z jednym z macedońskich klubów grających w Lidze Mistrzów (HC Metalurg Skopje, HC Vardar Skopje), choć portal sportowe fakty.pl informował, że Eklemović dostał ofertę występów w Katarze.

Następnie głośno było o zainteresowaniu Eklemovicem ze strony duńskiego trenera Larsa Walthera, który latem przejął siódmą drużynę rumuńskiej ligi – HCM Minaur Baia Mare. Walther szukał wzmocnień przede wszystkim w Polsce i nawet namówił Eklemovicia na rekonesans. Wizyta i rozmowy na miejscu początkowo nie przekonały go do podpisania kontraktu. Eklemović liczył chyba na lepszą ofertę, ale taka nie przyszła i w końcu zdecydował się na Rumunię.

Eklemović grał w HCM przed dwa sezony. W tym czasie jego klub wywalczył mistrzostwo (2014) i wicemistrzostwo Rumunii (2015), dwa Puchary Rumunii (2014, 2015) i Superpuchar Rumunii (2014). Węgier powiększył listę swoich sukcesów i zakończył karierę, która wiodła go przez Serbię, Węgry, Polskę i Rumunię. Na pewno zabrakło występu w zachodnioeuropejskiej lidze, a zwłaszcza w Bundeslidze, ale przez pewien okres czasu Eklemović należał do czołowych graczy pozostałej części Europy.

Podsumowanie

Gdy Eklemović przychodził do Płocka w 2011 r. „Przegląd Sportowy” zauważał, że jeśli nie przyjechał odcinać kupony, jak Mirza Dżomba w Kielcach, to Wisła będzie miała z niego dużo pożytku. Niestety pożytku nie było, a Eklemović podpisał lukratywny kontrakt korzystając ze swojego bogatego CV i uznanego nazwiska. Eklemović jest dobrym przykładem nietrafionej polityki transferowej klubu z Płocka, któremu zdarzało się kontraktować na kilka sezonów uznanych zawodników, którzy już po kilku miesiącach byli do „odstrzału”.

 

Źródła: własne, eurohandball.com, sportowefakty.pl, sprwislaplock.pl, plock.sport.pl, mkb-mvmveszprem.hu, eurosport.onet.pl, handball-polska.pl, olympic.org, zprp.pl, pl.wikipedia.org, en.wikipedia.org, de.wikipedia.org, hu.wikipedia.org. „Skarb kibica. Piłka ręczna. PGNiG Superliga mężczyzn i kobiet. Sezon 2011/2012” – bezpłatny dodatek do „Przeglądu Sportowego” z dnia 3 września 2011 r., s. 7. W. Osiński, Akcja zakupowa, „Przegląd Sportowy” z dnia 9 maja 2013 r., s. 20. „Skarb kibica. Piłka ręczna. PGNiG Superliga mężczyzn i kobiet. Sezon 2013/2014” – bezpłatny dodatek do „Przeglądu Sportowego” z dnia 6 września 2013 r., s. 13.

piątek, 12 maja 2017
Sukcesy polskich klubów piłki ręcznej w europejskich pucharach

Zwycięstwo Vive Tauron Kielce w Lidze Mistrzów EHF przywołało wspomnienia z sukcesami innych polskich klubów piłki ręcznej.

W Pucharze Europy i Lidze Mistrzów przewagę mają męskie kluby, które sześciokrotnie docierały do półfinałów (w tym Vive Tauron Kielce, które wygrało całe rozgrywki), zaś żeńskie kluby tylko raz. W przypadku pozostałych rozgrywek klubowych organizowanych pod egidą Europejskiej Federacji Piłki Ręcznej (EHF) jest zupełnie odwrotnie. Przewagę mają panie, które aż dziewięć razy docierały do półfinałów (w tym Montex Lublin zdobył Puchar EHF 2001), przy pięciu takich osiągnięciach panów. Łącznie polskie kluby ponad dwadzieścia razy osiągały co najmniej półfinał europejskich pucharów.

 

Mężczyźni

Puchar Europy/Liga Mistrzyń

Vive Tauron Kielce – 1. miejsce w Lidze Mistrzów 2015/2016

Kielczanie zajęli drugie miejsce w fazie grupowej za Barceloną z bilansem 9 zwycięstw, 3 remisów i 2 porażek. Przeciwnikami Vive w grupie oprócz FC Barcelony (30:30, 33:31), były Vardar Skopje (23:20, 24:34), Rhein-Neckar Loewen (28:27, 32:32), Pick Szeged (27:26, 30:31), Montpellier (30:23, 32:27), IFK Kristianstad (35:27, 35:35) i KIF Kolding (33:31, 33:25). W fazie pucharowej Mistrzowie wyeliminowali Mieszkow Brześć (32:28, 33:30), triumfatora Ligi Mistrzów 2014 – SG Flensburg-Handewitt (28:28, 29:28), Paris Saint Germain 28:26 i w finale MVM Veszprem (35:35 k. 4:3).

Vive_zwycięzcą_LM_(3)

Radość szczypiornistów VTK po wygraniu Ligi Mistrzów 2015/2016.

Źródło: eurosport.onet.pl.

Śląsk Wrocław – finał Pucharu Europy Mistrzów Krajowych/Klubowych 1977/1978

Drużyna z Dolnego Śląska w pierwszej rundzie miała wolny los, a następnie pokonała holenderski HV Sittardia (32:17, 31:21), duński KFUM Fredericia (20:26, 26:18) i hiszpańską Calipsę Alicante (20:18, 32:21). Dopiero w finale znaleźli pogromcę w postaci SG Magdeburg (22:28).

Wybrzeże Gdańsk – finał  Pucharu Europy Mistrzów Krajowych/Klubowych 1985/1986

Mistrzowie Polski z Bogdanem Wentą i Danielem Waszkiewiczem w składzie wyeliminowali w drodze do finału holenderski TV Aalsmeer (27:25, 33:23), szwajcarskie BSV Berno (26:20, 21:26), duński Helsingor (28:20, 25:21) i Atletico Madryt (21:21, 25:21). W finale przegrali jednak z jugosłowiańską potęgą – Metaloplastiką Split (29:24, 23:30).

Wybrzeże Gdańsk – finał  Pucharu Europy Mistrzów Krajowych/Klubowych 1986/1987

Klub znad Bałtyku drugi rok z rzędu awansował do finału. Najpierw otrzymał walkower od Włochów z Triestu, a następnie w ćwierćfinale pokonał Vikingur Reyekjavik (25:25, 23:17). W półfinale Wybrzeże zrewanżowało się Jugosłowianom ze Splitu (33:26, 24:26), jednak w finale poza ich zasięgiem był mistrz ZSRR – SKA Mińsk (24:32, 25:30).

Vive Targi Kielce – 3. miejsce w Lidze Mistrzów 2012/2013

Klub z Kielc jako pierwszy w historii awansował do Final Four Ligi Mistrzów, która powstała w sezonie 1993/1994. W fazie grupowej Kielce odniosły komplet zwycięstw (!) w rywalizacji z następującymi klubami – Metalurg Skopje (21:20, 23:21), Gorenje Velenje (30:24, 29:25) Bjerringbro-Silkeborg (35:26, 34:25), Chambery Savoie (36:32, 36:26) i St. Petersburg HC (30:29, 31:21). W fazie pucharowej wyeliminowali Pick Szeged (25:26, 32:27) i Metalurg Skopje (27:25, 26:15). W półfinale nie sprostali jednak wielkiej Barcelonie (23:28), ale w meczu o 3. miejsce drużyna prowadzona przez Bogdana Wentę pokonała wielkie THW Kiel (31:30).

Vive Tauron Kielce - 3. miejsce w Lidze Mistrzów 2014/2015

Po dwóch latach przerwy Kielce ponownie awansowały do Final Four i ponownie odniosły komplet zwycięstw w fazie grupowej, ale tym razem pod wodzą nowego trenera – Talanta Dujszebajewa. W grupie VTK pokonało Pick Szeged (37:32, 27:26), Dunkerque (36:32, 28:25), Aalborg (33:26, 27:25), Motor Zaporoże (30:27, 28:27) i Kadetten Schaffhausen (33:24, 33:28). Następnie w fazie pucharowej Kielce okazały się lepsze od Montpellier (29:25, 31:33) i Vardaru Skopje (22:20, 33:31), który w poprzedniej rundzie zdemolował w meczu rewanżowym Orlen Wisłę Płock (31:20). Final Four wyglądał podobnie jak dwa lata wcześniej, czyli pięciobramkowa porażka z Barceloną w półfinale (28:33) i minimalne zwycięstw w meczu o 3. miejsce z THW Kiel (28:26). Czwarte miejsce w klasyfikacji strzelców zajął Michał Jurecki (77 bramek).

 

Puchar EHF

Brak sukcesów.

 

Puchar Zdobywców Pucharów

Półfinał 1977/1978 – Anilana Łódź.

 

Puchar Challenge

Finał 2009/2010 – MMTS Kwidzyn.

Półfinał 2000/2001 – Śląsk Wrocław.

Półfinał 2006/2007 – Zagłębie Lubin.

Półfinał 2013/2014 – Azoty Puławy.

 MMTS_Kwidzyn_-_Sporting_Lizbona

MMTS Kwidzyn przegrał w finale Pucharu Challenge z portugalskim Sporting Club de Portugal (25:27, 26:27).

Źródło: eurosport.onet.pl.

Kobiety

Puchar Europy/Liga Mistrzyń

Półfinał 1967/1968 – Cracovia.

W Lidze Mistrzyń największym sukcesem pozostają dwa ćwierćfinały Montexu Lublin (2000, 2002) przedzielone zdobyciem przez klub z Lubelszczyzny Pucharu EHF 2001.

 

Puchar EHF

Zwycięstwo 2000/2001 Montex Lublin.

Półfinał 1998/1999 – Piotrcovia Piotrków Trybunalski.

Półfinał 2000/2001 – Zagłębie Lubin.

Montex_z_kibicami_i_Pucharem_EHF_(2001)

Szczypiornistki Montexu Lublin świętują w chorwackiej Koprivnicy zdobycie Pucharu EHF.

Źródło: movis.pl.

Puchar Zdobywczyń Pucharów

Półfinał 2001/2002 – Zagłębie Lubin.

 

Puchar Challenge

Finał 2014/2015 – Pogoń Baltica Szczecin.

Półfinał 2002/2003 – Nata AZS AWFiS Gdańsk.

Półfinał 2003/2004 – Vitaral Jelfa Jelenia Góra.

Półfinał 2009/2010 – Vistal Łączpol Gdynia.

Półfinał 2015/2016 – Start Elbląg.

Pogoń_-_Mios_Biganos

Pogoń Baltica Szczecin przegrała w finale Pucharu Challenge z francuskim Mios Biaganos (20:21, 24:28).

Źródło: radioszczecin.pl.

Tylko dwa polskie kluby piłki ręcznej sięgnęły po europuchary – Vive Tauron Kielce i Montex Lublin. Analizując szczegółowo sukcesy, jakimi były awansu do czołowej „czwórki”, kluby męskie są nieznacznie lepsze od żeńskich (11:10). Zwraca uwagę fakt, że mężczyźni odnosili sukcesy przede wszystkim w Pucharze Europy / Lidze Mistrzów, a kobiety w Pucharze Challenge. Awans do fazy półfinałów najczęściej osiągało Vive (3 razy), Wybrzeże Gdańsk, Śląsk Wrocław i żeńskie Zagłębie Lubin (po 2 razy). Pozostałych dwanaście klubów może pochwalić się tylko jednym awansem do półfinałów (w tym męska sekcja Zagłębia Lubin). Jedynym klubem, który osiągnął awans zarówno w rywalizacji mężczyzn, jak i kobiet jest Zagłębie Lubin. Zagłębie Lubin osiągnęło półfinał zarówno w rozgrywkach kobiet, jak i mężczyzn. Co do rywalizacji kobiet, to zwracają uwagę sukcesy czterech klubów z miast (prawie)nadmorskich (Gdańsk, Gdynia, Szczecin i Elbląg).

 

Źródła: własne, europeancup.eurohandball.com, pl.wikipedia.org, en.wikipedia.org, eurosport.onet.pl, radioszczecin.pl, movis.pl. W. Osiński, Ranking. Największe sukcesy polskich drużyn w Pucharze i Lidze Mistrzów, „Przegląd Sportowy” z dnia 30 maja 2016 r., s. 19.

środa, 10 maja 2017
Vive Tauron Kielce zwycięzcą Ligi Mistrzów 2015/2016!!!

W niedzielę 29 maja 2016 r. miał miejsce historyczny sukces polskiej piłki ręcznej. Vive Tauron Kielce wygrało Ligę Mistrzów.

W Lanxess Arena w Kolonii, VTK pokonali w półfinale faworyzowane Paris Saint Germain 28:26, a w finale węgierski Veszprem po rzutach karnych 4:3. Po dogrywce był wynik remisowy, a warto zauważyć, że w drugiej połowie meczu Vive popisało się odrobieniem… dziewięciobramkowej straty! Karol Bielecki podkreślał, że wreszcie udało się odczarować halę w Kolonii, w której przegrał finał Mistrzostw Świata w 2007 r. przeciwko Niemcom i dwa półfinały Ligi Mistrzów (2013, 2015).

Vive_zwycięzcą_LM_(2)

Piłkarze Vive świętują największy sukces w historii klubu.

Źródło: przegladsportowy.pl.

Co ciekawe, do siódemki sezonu Ligi Mistrzów został wybrany obecny piłkarz Vive – Manuel Strlek, przyszły piłkarz Vive – Dean Bombac (Pick Seged) i były piłkarz Vive – Rastko Stojković (Mieszkow Brześć). Najlepszym zawodnikiem młodego pokolenia wybrano przyszłego piłkarza Vive – Darko Djukicia (Besiktas).

Za wielkim sukcesem Kielczan niewątpliwie stał Talant Dujszebajew, który dosyć niespodziewanie, zastąpił Bogdana Wentę i rozpoczął pracę z klubem Bertusa Servaasa 8 stycznia 2014 r. Co odmienił Dujszebajew? Wprowadził pięć zasadniczych zmian – wpoił piłkarzom mentalność zwycięzców, zapewnił uniwersalność zawodników, promuje młodzież (Krzysztof Bernacki, Bartomiej Bis, Jakub Bulski, Filip Fąfara, Krzysztof Markowski), decyduje się na odważne zmiany w trakcie meczu i wypracował otwartość w relacji z mediami.

Warto dodać, że Kirgiz nie jest przypadkowym trenerem. Przede wszystkim na doświadczenie wyniesione bezpośrednio z parkietów. Wywalczył bowiem jako piłkarz medale igrzysk olimpijskich (1996, 2000), mistrzostw świata (2005) i mistrzostw Europy (1996, 1998, 2000), a także dwa triumfy w Lidze Mistrzów (1994, 2006). Jako trener trzykrotnie zwyciężał w Lidze Mistrzów z BM Ciudad Real (2006, 2008 i 2009). Z Vive zdobył trzykrotnie puchar i mistrzostwo Polski. Jako pierwszy trener w historii triumfował w Lidze Mistrzów, zarówno w starej formule (mecz i rewanż), rozgrywanej do sezonu 2008/2009 włącznie, jak i w nowej z turniejem Final Four i jednym meczem finałowym.

Dla Vive to był szczególny sezon, w którym sięgnęło po potrójną koronę. Najpierw po raz ósmy z rzędu, a trzynasty w historii klubu wywalczyło Puchar Polski. Turniej finałowy był rozgrywany (po raz trzeci z rzędu) w warszawskiej hali „Torwar”. Kielczanie pokonali w półfinale PGE Stal Mielec 31:25 a w finale Orlen Wisłę Płock 33:26. Następnie po raz piąty z rzędu, a trzynasty w historii klubu wywalczyło Mistrzostwo Polski pokonując w finałowej rywalizacji Orlen Wisłę Płock 3-0 (35:29 i 33:26 u siebie oraz 27:25 na wyjeździe).

Sukces wymusił jednak poważne zmiany w składzie Kielczan. Wcześniej wiadomo było, że z zespołem pożegna się trzech Chorwatów – Denis Buntić, Marin Sego (obaj MOL-Pick Szeged) i Ivan Cupić (Vardar Skopje, za 80 tys. euro), a także Grzegorz Tkaczyk. „Młody” zapowiedział zakończenie kariery, ale pozostanie w klubie na innym stanowisku. W trakcie sezonu 2016/2017 odejście zapowiedzieli Manuel Strlek i Tobias Reichmann. Prezes Servaas na uroczystej fecie ogłosił, że Mistrza Polski wzmocnią Dean Bombac (MOL-Pick Szeged), Filip Ivić (Croatia PPD Zagrzeb), Darko Djukić (Besiktas Stambuł) i Patryk Walczak (Pogoń Szczecin). Później ogłoszono, że od sezonu 2017/18 w Hali Legionów będą występowali chorwacki rozgrywający Marko Mamić, który obecnie gra w Dunkierce, a także Alex Dujshebaev, syn trenera Tałanta. Od sezonu 2018/19 Vive zostanie wzmocnione przez serbskiego golkipera Wladimira Cuparę.

Zmiany wyglądają na swoistą rewolucję kadrową, choć odłożoną na najbliższe dwa sezony. Czy rewolucja nie odbije się na wynikach Kielczan?

 

Źródła: własne, eurosport.onet.pl, przegladsportowy.pl, pl.wikipedia.org. MAC, Vive poznało rywali, „Przegląd Sportowy” z dnia 2-3 maja 2016 r., s. 25. M. Cender, Najtrudniejszy rywal dla Vive, „Przegląd Sportowy” z dnia 4 maja 2016 r., s. 15. M. Cender, Jurecki to prawdziwy generał, „Przegląd Sportowy” z dnia 9 maja 2016 r., s. 21. M. Cender, Vive wciąż najpotężniejsze w kraju, „Przegląd Sportowy” z dnia 16 maja 2016 r., s. 22-23. W. Osiński, Dominacja Vive bez dyskusji, „Przegląd Sportowy” z dnia 23 maja 2016 r., s. 24. M. Cender, Cudowny pościg i wielki triumf Vive!, „Przegląd Sportowy” z dnia 30 maja 2016 r., s. 16-17. Wyszliśmy z piekła – wywiad red. M. Cendera z Karolem Bieleckim, „Przegląd Sportowy” z dnia 30 maja 2016 r., s. 17. MAC, Urodzony by zwyciężać!, „Przegląd Sportowy” z dnia 30 maja 2016 r., s. 18. M. Cender, Vive według Dujszebajewa, „Przegląd Sportowy” z dnia 30 maja 2016 r., s. 18.

piątek, 21 kwietnia 2017
Kraków – miasto gospodarz Mistrzostw Europy w piłce ręcznej mężczyzn Men’s EHF Euro 2016

Dawna stolica Polski była jedną z czterech aren Mistrzostw Europy w piłce ręcznej mężczyzn rozgrywanych w Polsce w 2016 r., ale najważniejszą, bo rozegrano w niej najwięcej meczów, a w tym wszystkie decydujące o medalach.

W Krakowie rozegrano mecze pierwszej i drugiej fazy grupowej, a także fazy finałowej. Łącznie 19 meczów. We Wrocławiu rozegrano 17 meczów, a w Gdańsku i Katowicach po 6 meczów fazy grupowej. W Krakowie wszystkie swoje mecze rozgrywali Polacy. Tutaj także rozegrano mecz otwarcia i mecze fazy medalowej. Miejscem rozgrywania meczów była Tauron Arena nazwana na czas mistrzostw Areną Kraków. Została oddana do użytku w 2014 r., a na czas mistrzostw może pomieścić 15 tys. widzów. Zastosowanie nowoczesnych rozwiązań technologicznych sprawiło, że można rozgrywać w niej 15 różnych dyscyplin sportu, a liczba widzów może sięgnąć nawet 18 tys. Obecnie to najpojemniejsza hala w Polsce, która zdystansowała hale w Łodzi i Gdańsku.

Kraków_EHF_Euro_2016_(1)

Arena Kraków przed meczem Polska – Chorwacja.

Miasto Kraków od początku postanowiło wykorzystywać halę do organizacji dużych i popularnych imprez sportowych prowadząc wręcz agresywną politykę przejmowania najważniejszych meczów siatkarskiej reprezentacji mężczyzn. W Arenie Kraków rozegrano mecze siatkarskiej Ligi Światowej (2014, 2015), Memoriału Huberta Jerzego Wagnera (2014) i siatkarskich mistrzostw świata (2014), a w perspektywie były turnieje finałowej Ligi Mistrzów (2016) i Ligi Światowej (2016) oraz kolejna edycja Memoriału Wagnera (2016). Jeśli chodzi o piłkę ręczną to krakowska arena gościła w 2015 r. mecze towarzyskie (Polska – Dania, Vive – PSG) i turniej międzynarodowy z udziałem reprezentacji Polski, Brazylii, Egiptu i Rumunii. Poza tym, rozegrano tutaj m.in. Mistrzostwa Świata I Dywizji w hokeju na lodzie (2015), mecze koszykówki (Gortat Team – Wojsko Polskie i Wisła Kraków – Galatasaray w Eurolidze kobiet) i mecz tenisa ziemnego Polska – Rosja w Pucharze Federacji (2015).  

Hala jest położona około 4 km od centrum miasta i jest dobrze umiejscowiona pod względem komunikacji. W pobliżu obiektu kursują zarówno autobusy, jak i tramwaje. Na czas mistrzostw dokonano pewnych zmian, aby kibicom jeszcze łatwiej było dotrzeć do obiektu. Nie bez znaczenia było również bezpłatne udostępnienie komunikacji posiadaczom biletów na mecze rozgrywane danego dnia. Dużym ułatwienie dla kibiców było (odpłatne) udostępnienie podziemnego parkingu, choć szkoda, że parking nie jest bezpośrednio połączony z halą.

Kraków_EHF_Euro_2016_(2)

Wieża Ratuszowa z flagami uczestników turnieju.

Kraków_EHF_Euro_2016_(3)

Kraków, jak również region Małopolski wykorzystały mistrzostwa Europy do promocji. Nie może więc dziwić, że na rynku najważniejszego polskiego miasta mistrzostw Europy umieszczono flagi wszystkich uczestników turnieju i flagi z logo mistrzostw. Miasto Kraków podkreśliło w ten sposób znaczenie turnieju i jego powiązanie z turystyką. Kraków zachęcał kibiców do odwiedzenia najbardziej znanych zabytków takich, jak Wawelskie Wzgórze z Zamkiem Królewskim, Rynek Główny (największy plac miejski średniowiecznej Europy, zachowany w niezmienionym kształcie od XIII wieku), Sukiennice, Kościół Mariacki, Brama Floriańska, Ulica Kanoniczna. Wartym zobaczenia na pewno była także wystawa szopek noworocznych w Muzeum Historycznym Miasta Krakowa, a także (trochę przereklamowane) Podziemia Rynku Głównego, Kopiec Kościuszki i Muzeum AK. Z reguły zwiedzanie Krakowa łączone jest z innymi turystycznymi wizytówkami Małopolski, jak kopalnie soli w Bochni i Wieliczce oraz obóz w Auschwitz.

Miasto świetnie wywiązało się z roli gospodarza i czekać należy na kolejne duże imprezy rozgrywane w Tauron Arenie.

 

Źródła: własne, mhk.pl, pl.wikipedia.org. Przewodnik kibica. Men’s EHF Euro 2016 Poland. Kraków, pol2016.ehf-euro.com. Handball nr 12 (104) 2015, s. 15 i 23. Skarb Kibica. Mistrzostwa Europy w piłce ręcznej mężczyzn Polska 2016 – dodatek do „Przeglądu Sportowego” z dnia 15 stycznia 2016 r, s. 10.

wtorek, 18 kwietnia 2017
Obcokrajowcy z polskich klubów w EHF Euro 2016

Mistrzostwa Europy w piłce ręcznej 2016 były wyjątkowe podobnie, jak mistrzostwa świata w siatkówce 2014. Podczas obu imprez rozgrywanych w Polsce wystąpiło wielu obcokrajowców, którzy reprezentowali polski kluby.

Najwięcej zawodników związanych z polską Superlligą było w reprezentacjach Serbii i Białorusi – po pięciu. Dwóch reprezentuje Orlen Wisłę Płock – Milijan Pusica i Ivan Nikcević. Dwóch kolejnych występowało w Płocku wcześniej Petar Nenadić (Fuchse Berlin) i Nemanja Zelenović (SC Magdeburg), przy czym Nenadić odszedł przed sezonem 2015/2016, a Zelenović w listopadzie 2015 r. Dodatkowo, w szerokiej kadrze znalazł się były piłkarz Vive Tauron Kielce – Rastko Stojković (Mieszkow Brześć), ale do turniejowej „szesnastki” już się nie załapał.

W reprezentacji Białorusi jedyny szczypiornista, który reprezentował polski klub podczas mistrzostw – Kirył Kniaziew (Pogoń Szczecin), podobnie jak Stojković był w szerokiej kadrze, ale nie w „16”. Takiego zaszczytu dostąpiło czterech byłych piłkarzy polskich klubów – Dmitrij Nikulenkow (Mieszkow Brześć, kiedyś Kielce), Anton Prakapenia (Schwaz (Austria), kiedyś Chrobry Głogów), Aleksander Titow (Maszeka Mogilew, kiedyś Azoty Puławy) i Siergiej Szyłowicz (Mieszkow Brześć, kiedyś Pogoń Szczecin).

W reprezentacji Chorwacji na skrzydłach występuje dwóch świetnych zawodników Vive Tauron Kielce – Manuel Strlek i Ivan Cupić. Także dwóch zawodników aktualne reprezentujących kluby Superligi znalazło się kadrze Rosji – Wadim Bogdanow (Azoty Puławy) i Dmitrij Żytnikow (Orlen Wisła Płock).

W reprezentacji Hiszpanii podstawowym obrotowym jest Julen Aguinagalde (Vive Tauron Kielce). W szerokiej kadrze znalazł się bramkarz Rodrigo Rodal Corrales (Orlen Wisła Płock), ale ostatecznie nie trafił do kadry na turniej. Trenerem kadry jest Manolo Cadenas jednocześnie prowadzący Orlen Wisłę Płock. W drużynie brązowych medalistów z poprzedniego sezonu znalazł się także Alex Dujszebajew, który później podpisał kontrakt z Kielcami.

Logo_EHF_Euro_2016_(2)

Źródło: sportowefakty.wp.pl.

W reprezentacji Niemiec znalazł się tylko jeden zawodnik występujący poza granicami kraju i jest nim Tobias Reichmann z Kielc. Słowenię reprezentował Uros Zorman, a dobrze poinformowani wskazywali, że inny słoweński rozgrywający – Dean Bombac negocjuje kontrakt z Kielcami. Nieco później takie informacje potwierdziły się.

Trenerem reprezentacji Węgier podczas turnieju był Talant Dujszebajew, jednocześnie Vive Tauron Kielce, a jak się później okazało pracę z węgierską kadrą zastąpił pracą z polską kadrą. W szerokiej kadrze Węgier był Ferenc Ilyes, który swego czasu występował w Płocku, a na turnieju nie zagrał. W podobnej sytuacji znalazł się Branko Vujović (Vive Tauron Kielce).

Nie uwzględniając reprezentacji Polski, to w turnieju łącznie wystąpiło 9 graczy i 2 trenerów reprezentujących polskie kluby. Dodatkowo, trzech było w szerokich kadrach, ale nie zostało zgłoszonych do turnieju. Wystąpiło w nim także 6 graczy, którzy wcześniej grali w polskich klubach, a dwóch było w szerokich kadrach. Najwięcej swoich przedstawicieli byłych i obecnych miało Vive Tauron Kielce, a tylko nieco mniej Orlen Wisła Płock. Kolejne w tej klasyfikacji Azoty Puławy traciły więcej.

O czym to świadczy? Na pewno o dominacji Kielc i Płocka w Polsce, ale też wskazuje, że obcokrajowcy, którzy są sprowadzani do polskiej ligi (w przeciwieństwie do piłkarskiej ekstraklasy) nie są przypadkowi. Symptomatyczne, że jedyny reprezentant Niemiec nie gra w swoim kraju, tylko w Polsce. Niewątpliwie polska Superliga staje się silniejsza i trafiają do niej coraz lepsi szczypiorniści, a obecność Bogdanowa z Azotów Puławy świadczy o tym, że dobrzy obcokrajowcy zasilają także inne kluby niż tylko Kielce i Płock.

 

Liczba obcokrajowców w polskich klubach podczas EHF Euro 2016

Miejsce

Klub

Liczba zawodników

Liczba trenerów

Liczba byłych zawodników

Liczba byłych trenerów

podczas turnieju

w szerokiej kadrze

podczas turnieju

w szerokiej kadrze

1.

Vive Tauron Kielce

5

1

1

1

1

-

2.

Orlen Wisła Płock

3

1

1

2

1

-

3.

Azoty Puławy

1

-

-

1

-

-

4.

Pogoń Szczecin

-

1

-

1

-

-

5.

Chrobry Głogów

-

-

-

1

-

-

Suma

9

3

2

6

2

-

 

Źródła: własne, pol2016.ehf-euro.com sportowefakty.wp.pl, pl.wikipedia.org, en.wikipedia.org. Handball nr 12 (104) 2015. Skarb Kibica. Mistrzostwa Europy w piłce ręcznej mężczyzn Polska 2016 – dodatek do „Przeglądu Sportowego” z dnia 15 stycznia 2016.

poniedziałek, 17 kwietnia 2017
Indywidulane statystyki EHF Euro 2016

Najlepszym zawodnikiem Mistrzostw Europy w piłce ręcznej rozegranych w Polsce w 2016 r. został Hiszpan, Raul Entrerrios. Do „siódemki” turnieju wybrano Michała Jureckiego, który w kilku klasyfikacjach zajął wysokie miejsca.

Do najlepszej drużyny turnieju wybrano następujących zawodników:

Andres Wolff (Niemcy) – najlepszy bramkarz,

Henrik Mollgaard (Dania) – najlepszy obrońca,

Michał Jurecki (Polska) – najlepszy lewy rozgrywający,

Sander Sagosen (Norwegia) – najlepszy środkowy rozgrywający,

Johan Jakobsson (Szwecja) – najlepszy prawy rozgrywający,

Manuel Strlek (Chorwacja) – najlepszy lewoskrzydłowy,

Julen Aguinagalde (Hiszpania) – najlepszy obrotowy,

Tobias Reichmann (Niemcy) – najlepszy prawoskrzydłowy.

Raul Entrerrios (Hiszpania) – MVP (najlepszy zawodnik turnieju).

All_Star_Team_EHF_Euro_2016

Najlepsi zawodnicy turnieju.

Źródło: handball-planet.com.

Oprócz wyboru polskiego piłkarza – Michała Jureckiego, szczególną uwagę należy zwrócić na fakt, że wśród najlepszych dziewięciu zawodników starego kontynentu znalazło się aż czterech piłkarzy Vive Tauron Kielce (Jurecki, Strlek, Aguinagalde i Reichmann).

Statystyki formacji ofensywnej

Najlepszym strzelcem Mistrzostw Europy w Polsce był Valero Rivera (Hiszpania) z 48 golami przed piłkarzem Vive Tauron Kielce – Tobiasem Reichmannem (Niemcy) – 46 goli i Kristianem Bjornsenem (Norwegia) – 43 gole. Miejsca tuż za podium zajęli: inny piłkarz z Kielce – Manuel Strlek (Chorwacja) – 43 gole i superstrzelec z Macedonii, czyli Kirył Lazarov – 42 gole. Najlepsi z Polaków – Karol Bielecki i Michał Jurecki zajęli 7. miejsce z dorobkiem 34 goli.

Spośród piłkarzy, którzy zdobyli ponad 20 goli zdecydowanie najczęściej rzucał Lazarov – 79 razy, co było do przewidzenia, bo to najlepszy i najbardziej doświadczony piłkarz Macedonii. Kolejny w tej klasyfikacji – Bielecki oddał trzynaście rzutów mniej, mimo że zagrał w dwóch spotkaniach więcej. Pierwszą „trójkę” uzupełniają Rivera i Sander Sagosen (Norwegia), którzy oddali 62 strzały.

Najlepszą skutecznością może pochwalić się Zlatko Horvath (Chorwacja) – 82% przed Andersem Eggertem Magnussenem (Norwegia) – 81% i Strlekiem – 80%. Najwyższą średnią bramek na mecz miał Lazarov – 7,0 przed Borysem Puchowskim (Białoruś) – 6,2 oraz Petarem Nenadicem (Serbia), Valero Riverą (Hiszpania) i Zarko Sesumem (Serbia) po 6,0. Tobias Reichmann zajął 6. miejsce (5,8), Strlek 10. (5,4), a najlepsi z Polaków – Bielecki i Jurecki 17. (4,9).

Najwięcej asyst zanotował Domagoj Duvnjak (Chorwacja) – 46 przed Sagosenem – 40 i Mikkelem Hansenem (Dania) – 38. Najlepszy z Polaków Michał Jurecki zajął 11. miejsce, mając na koncie 27 asyst. Tylko dwie asysty mniej i dwa miejsca niżej to dorobek rozgrywającego Orlen Wisły Płock – Dmitrija Żytnikowa.

Klasyfikacja „kanadyjska”, w której o kolejności decyduje suma bramek i asyst wygląda niemal identycznie, jak klasyfikacja asystentów. Najwięcej punktów (po 71) zdobyli Duvnjak (25 bramek + 46 asyst) i Hansen (33 bramki + 38 ayst). Trzecie miejsce zajął Sagosen – 69 punktów (29 bramek + 40 asyst), a tuż za podium znalazł się Michał Jurecki! Bilans Polaka to 61 punktów (34 bramki + 27 asyst). Najlepsi strzelcy, czyli Rivera i Reichmann zanotowali tylko po dwie asysty i w klasyfikacji zajęli odpowiednio 11. i 14. miejsce. Strlek miał 3 asysty i zajął 18. miejsce wspólnie ze swoim klubowym kolegą Bieleckim – 46 punktów (34 bramki + 12 asyst).

Raul_Enterrios_MVP_2016

Raul Entrerrios (Hiszpania) – MVP Men’s EHF Euro 2016.

Źródło: pol2016.ehf-euro.com.

Statystyki formacji defensywnej

W klasyfikacji obrońców zwyciężył Finn Lemke (Niemcy) – 18 punktów (12 bloków + 6 przechwytów) przed Jakovem Gojunem (Chorwacja) – 15 (10 bramek + 5 przechwytów) oraz Duvnjakiem – 12 (2 + 10) i Tobiasem Karlssonem (Szwecja) – 12 (10 +2). Piotr Grabarczyk zajął 5. miejsce z 11 punktami (6 + 5). Klasyfikacja średniej punktów w obronie kształtuje się następująco: Lemke – 2,3 pkt, Gojun – 1,9 i Aleksander Czernoiwanow (Rosja) – 1,8. Grabarczyk zajął 8. miejsce (1,6 pkt).

Najlepszą skuteczność wśród bramkarzy wykazał się Vincent Gerard (Francja) – 37% przed Wiktorem Kiriejew (Rosja) i Andreasem Wolffem (Niemcy) – po 36%. Sławomir Szmal z 32% zajął dopiero 11. miejsce. Najwięcej strzałów oddano na bramkę strzeżoną przez Wiaczesława Sałdacenkę (Białoruś) – 232, Wolffa – 224 i Szmala – 209. Najwięcej strzałów obronił Wolff – 81 przed Sałdacenką – 79 i Kiriejew – 74.

Najlepszą skutecznością obronionych rzutów karnych (37%) popisało się jednocześnie trzech bramkarzy – Szmal, Sałdacenka i Niklas Landin Jacobsen (Szwecja). Najwięcej karnych obronił Szmal – 10, a trzech innych bramkarzy – 7 (Landin, Sałdacenka i Iban Stevanović z Chorwacji). Należy jednak zauważyć, że to Szmal najczęściej miał okazję do obrony rzutu karnego – aż 27, a poza tym Mattias Andersson (Szwecja) – 25 i Ole Erevik (Norwegia) – 21.

Domagoj_Duvnjak_2016

Domagoj Duvnjak (Chorwacja) – statystycznie najbardziej wszechstronny piłkarz turnieju.

Źródło: zprp.pl.

Statystyki kar

Największą średnią kar na mecz miał Mijajlo Marsenić (Serbia) – 5,7 min. Kolejne miejsca w tej mało chlubnej klasyfikacji zajęli Vid Poteko (Słowenia) – 4,3 min. i Ilija Brozović (Chorwacja) – 4,0 min. Najwyższe miejsce z Polaków w tej klasyfikacji – 11. zajął Piotr Grabarczyk – 2,9 min. Najwięcej kar dwuminutowych – 11 otrzymał Hendrik Pekeler (Niemcy). Trzy kary mniej otrzymał Piotr Grabarczyk, a siedem kar pięciu innych zawodników.

Podsumowanie

Raul Entrerrios został wybrany najlepszym zawodnikiem turnieju, choć w żadnej z klasyfikacji indywidualnych nie znalazł się na wysokim miejscu. Taki wybór kibiców i ekspertów panelu EHF tylko potwierdza, że statystyki, choć są ważne, to nie najważniejsze i nie decydują o wszystkim. Na uwagę zasługuje także wszechstronność Domagoja Duvnjaka. Jeśli chodzi o Polaków, to Sławomir Szmal należał do najlepszych bramkarzy, ale tylko w bronieniu rzutów karnych. Michał Jurecki należał do czołowych zawodników w klasyfikacji kanadyjskiej, ale jako strzelec też był wysoko.

 

Źródła: własne, pol2016.ehf-euro.com, handball-planet.com, zprp.pl, pl.wikipedia.org.

niedziela, 16 kwietnia 2017
Kompromitacja w meczu z Chorwacją na drodze do medalu

Ostatni dzień fazy zasadniczej Mistrzostw Europy w piłce ręcznej rozgrywany 27 stycznia 2016 r. w Krakowie przyniósł kompromitującą porażkę Polaków z Chorwacją i niespodziewany awans Norwegii do półfinału.

Zanim rozpoczęły się mecze, których stawką był awans do półfinałów na boisku pojawiły się najsłabsze w grupie I reprezentacje Macedonii i Białorusi. Faworytem byli Macedończycy, którzy mieli na swoim koncie jeden punkt. Pierwszą bramkę zdobyli jednak Białorusini (Andriej Jurynok), a w 7. minucie prowadzili 3:1. Wynik oscylował wokół remisu, a żadna z drużyn nie mogła osiągnąć większej przewagi niż dwie bramki. Na przerwę nasi wschodni sąsiedzi schodzili z prowadzeniem 14:13.

2016.01.27_EHF_Euro_(1)

Wydawało się, że kwestią czasu jest odrobienie przez Macedończyków tej minimalnej straty. Tymczasem przez pierwsze pięć minut drugiej połowy Białorusini zdobyli cztery bramki i prowadzili już 18:13. Wprawdzie Kirył Lazarov zmniejszył stratę do czterech bramek, ale w odpowiedzi Białorusini zdobyli dwie kolejne (20:14) osiągając największą, bo sześciobramkową przewagę. Piłkarze z Bałkanów stopniowo zmniejszali jednak przewagę, ale ostatecznie przegrali 29:30. Trudno było oprzeć się wrażeniu, że Macedończykom trochę brakowało motywacji, zaś Białorusini grali bez presji, bez obciążeń i pewnie dlatego swobodnie zwiększali przewagę. Ze swoich obowiązków wśród Macedończyków świetnie wywiązał się największy gwiazdor, czyli Lazarov, który zdobył dziesięć bramek. Lepszy od niego był jednak Białorusin Borys Puchowski zdobywca jedenastu bramek.

2016.01.27_EHF_Euro_(2)_Kirył_Lazarov

Kirył Lazarov wykonuje rzut karny.

27 stycznia 2016 r., godz. 16:00, Kraków Arena (Tauron Arena)

Macedonia – Białoruś 29:30 (13:14)

XII Mistrzostwa Europy w piłce ręcznej mężczyzn, III kolejka fazy głównej, Grupa I,

Macedonia: 16. Borko Ristovski, 10. Daniel Dupjachanec – 3. Dejan Manaskov 4, 5. Stojance Stoilov 2, 7. Kirił Lazarov 10, 8. Vlatko Mitkov, 9. Ace Jonovski, 14. Velko Markoski 1, 18. Naumche Mojsovski 2, 21. Nemanja Pribak 3, 22. Goce Georgievski 3, 23. Filip Lazarov, 26. Goce Ojleski 2, 27. Filip Kuzmanovski, 33. Zharko Peshevski 2.

Nie grał: 13. Filip Mirkulovski.

Trener: Ivica Obrvan.

Białoruś: 16. Wiaczesław Sałdacenka – 3. Władysław Kulesz 5, 5. Aleksiej Chadkewicz 4, 6. Wiktor Zajcew, 10. Borys Puchowski 11, 17. Dmitrij Nikulenkow, 23. Andriej Jurynok 5, 24. Maksym Baranow 3, 25. Anton Prakapenia, 50. Artiom Karalek 2, 55. Aleksander Titow.

Nie grali: 1. Aleksiej Kiszow – 19. Aleksander Pacykailik.

Trener: Jurij Szewcow.

Rzuty karne: Macedonia 1/2, Białoruś 4/4.

Kary: Macedonia – 4 min., Białoruś – 10 min.

Sędziowali: Z. Stolarovs i R. Licis (Łotwa)

Widzów: 3.100.

 

Drugie spotkanie rozgrywane tego dnia w krakowskiej arenie rozpoczęło się zgodnie z przewidywaniami, bowiem faworyzowana Francja prowadziła w dziesiątej minucie z Norwegią 5:2. Siedem minut później po golu Michaela Guigou „Trójkolorowi” prowadzili 7:4, ale później Norwegowie grali zdecydowanie lepiej. Zdobyli cztery kolejne gole i objęli prowadzenie 8:7. Do końca pierwszej połowy trwała wyrównana walka, z której zwycięsko wyszli Skandynawowie (12:11).

2016.01.27_EHF_Euro_(3)_Nikola_Karabatić

Nikola Karabatić w natarciu.

Druga „połówka” była wyrównana, ale tylko do 41. minuty, gdy Norwegia prowadziła 18:17. Od tego momentu Norwegowie mieli co najmniej dwa gole przewagi, a najwyższą sześciobramkową przewagę osiągnęli w 55. minucie, gdy prowadzili 28:22. Ostatecznie wygrali różnicą pięciu bramek (29:24).

2016.01.27_EHF_Euro_(4)_Luc_Abalo

Luc Abalo przygotowuje się do wykonania rzutu wolnego.

Norwegowie zagrali szczelniej i agresywniej w obronie niż Francuzi, a poza tym byli skuteczniejsi (66% przy 56% „Trójkolorowych”) i w tym należy upatrywać ich sukcesu. Francuzi nie mogą zasłaniać się nieobecnością w polskim turnieju Williama Accambraya i Mathieu Grebille, ponieważ największe gwiazdy wystąpiły w Krakowie (Omeyer, Karabatić, Sorhaindo, Abalo, Narcisse i Guigou).

Porażka z Norwegią z połączeniu w wynikiem ostatniego meczu tej grupy (Polska – Chorwacja) przerwały złotą serię „Tricolores”, którzy wygrali dwie ostatnie duże imprezy, czyli mistrzostwa Europy (2014) i mistrzostwa świata (2015), a warto wspomnieć, że ostatnie Igrzyska Olimpijskie w Londynie (2012) także padły łupem Francuzów. Norwegia natomiast osiągnęła historyczny sukces awansując do półfinału. Do tej pory najbliżej medalu w wielkiej imprezie byli w 2008 r., gdy w Mistrzostwach Europy rozgrywanych w ojczyźnie zajęli szóste miejsce.

2016.01.27_EHF_Euro_(5)

Radość Norwegów.

27 stycznia 2016 r., godz. 18:15, Kraków Arena (Tauron Arena)

Francja – Norwegia 24:29 (11:12)

XII Mistrzostwa Europy w piłce ręcznej mężczyzn, III kolejka fazy głównej, Grupa I,

Francja: 16. Thierry Omeyer, 12. Vincent Gerard – 6. Guy Olivier Nyokas 1, 8. Daniel Narcisse 7, 13. Nikola Karabatić 3, 14. Kentin Mahe 1, 19. Luc Abalo 4, 20. Cedric Sorhaindo, 21. Michael Guigou 5, 22. Luka Karabatić, 28. Valentin Porte 3, 29. Benoit Kounkoud.

Nie grali: 5. Nedim Remili, 11. Samuel Honrubia, 23. Ludovic Frabregas, 25. Theo Derot.

Trener: Claude Onesta.

Norwegia: 12. Ole Erevik – 5. Sander Sagosen 4, 7. Joakim Hykkerud 2, 8. Bjarte Myrhol 4, 9. Petter Overby, 11. Erlend Mamelund, 15. Kent Robin Tonnesen 6, 17. Magnus Jondal 4, 19. Kristian Bjornsen 5, 24. Christian O’Sullivan, 27. Harald Reinkind, 89. Espen Lie Hansen 4.

Nie grali: 16. Espen Christensen – 6. Thomas Kristensen, 20. Andre Lindboe, 21. Magnus Gullerud.

Trener: Christian Berge.

Rzuty karne: Francja 3/4, Norwegia 3/4.

Kary: Francja – 6 min., Norwegia – 14 min.

Sędziowali: L. Geipel i M. Helbig (Niemcy).

Widzów: 10.200

 

Wynik spotkania Francja – Norwegia sprawił, że Polakom do awansu do półfinału wystarczała nawet czterobramkowa porażka, ale nie niższa niż 27:31. Chorwaci potrzebowali przynajmniej dziesięciu goli przewagi przy wyniku nie niższym niż 34:24, dlatego Manuel Strlek mówił przed meczem: „Taki wynik to science fiction” (cyt. za: sportowefakty.wp.pl). Wydawało się więc, że „Biało-czerwoni” są w komfortowej sytuacji, skoro mogą nieznacznie przegrać, ale w to, co się stało później po prostu trudno uwierzyć. Może Chorwatów zmobilizowała obecność na meczy Prezydent Chorwacji Kolindy Grabar-Kitarović?

2016.01.27_EHF_Euro_(6)

Polacy źle zaczęli mecz, ale czy ktoś mógł przypuszczać, że może być jeszcze gorzej? Pierwsza bramkę gospodarze zdobyli dopiero w… dziesiątej minucie (!) przy stanie 0:3. Po kwadransie wynik brzmiał 1:5. Wprawdzie w 19. minucie było 4:6, ale od tej pory strata Polaków wynosiła co najmniej trzy gole. Pierwszą część spotkania zakończyliśmy ze stratą pięciu goli (10:15).

Początek drugiej połowy był dla Polaków jeszcze gorszy, co brutalnie rozwiało szanse na awans do półfinału. Pierwsza bramkę w tej części gry Polacy zdobyli w… jedenastej minucie (!), podczas gdy Chorwaci od gwiazdka wznawiającego drugą „połówkę” trafili aż osiem razy! Wynik brzmiał wówczas 10:23. Demolka trwała w najlepsze, a w 47. minucie Chorwaci osiągnęli najwyższe, bo siedemnastobramkowe (13:30) prowadzenie w meczu. Polacy przebudzili się na chwilę i zdobyli pięć kolejnych goli, ale to był tylko przebłysk w fatalnej grze. Ostatecznie Polacy przegrali 23:37, co dało Chorwatom siódmy z rzędu awans do półfinału Mistrzostw Europy. Przed meczem wydawało się, że wysokie zwycięstwo Chorwatów jest praktycznie niemożliwe.

2016.01.27_EHF_Euro_(7)

Radość Chorwatów...

Analizując mecz trzeba powiedzieć, że wśród „Biało-czerwonych” zawiedli kompletnie wszyscy. Polacy w tym meczu przegrali chyba przede wszystkimi z samymi sobą. Nie wytrzymali presji i okazało się, że najsłabszym elementem polskiego zespołu jest słaba psychika. Polakom nie wychodziło dosłownie wszystko. Marnowali dogodne sytuacje strzeleckie (swoją drogą nie było ich zbyt wiele), a nawet rzuty karne. Chorwaci postawili bardzo szczelną obronę, której gospodarze nie potrafili sforsować. Dodatkowo, skutecznie zaprezentowali się chorwaccy bramkarze, a właściwie Ivan Stevanović, który obronił 37% rzutów podczas, gdy Sławomir Szmal i Piotr Wyszomirski zaledwie 18%. Skuteczność Polaków w ataku wyniosła 53% przy 74% Chorwatów. Poza tym, przejęcia piłki i zabójczo szybkie kontrataki spowodowały, że aż dwadzieścia bramek dla gości zdobyli skrzydłowi – Strlek 11 (przy 100% skuteczności!), Horvath 5 i Cupić 4. Chorwaci zagrali najlepszy mecz w turnieju, zaś Polacy absolutnie najgorszy.  

2016.01.27_EHF_Euro_(8)

…i smutek Polaków.

Kamil Syprzak mówił po meczu, że Polacy zostali odcięci od rzutów, zaś Michael Biegler wziął porażkę na siebie. Najdalej poszedł jednak Marek Panas, były reprezentant Polski, brązowy medalista mistrzostw świata w 1982 r. – Gorzej już grać w piłkę ręczną nie można! To spotkanie obnażyło aktualny stan polskiego szczypiorniaka. Miałem wrażenie, że nam nie zależało na awansie do fazy finałowej.”. Polacy rozegrali najgorszy mecz przed własną publicznością w historii polskiego handballa.

2016.01.27_EHF_Euro_(9)

Niespodziewany, koszmarny i kompromitujący wynik, który przejdzie do historii polskiej, ale także europejskiej piłki ręcznej.

2016.01.27_EHF_Euro_(10)

Okładka „Przeglądu Sportowego” dzień po meczu.

 

27 stycznia 2016 r., godz. 20:30, Kraków Arena (Tauron Arena)

Polska – Chorwacja 23:37 (10:15)

XII Mistrzostwa Europy w piłce ręcznej mężczyzn, III kolejka fazy głównej, Grupa I,

Polska: 1. Sławomir Szmal, 16. Piotr Wyszomirski – 6. Przemysław Krajewski 3, 8. Karol Bielecki 4, 11. Adam Wiśniewski 3, 15. Michał Jurecki 1, 17. Bartosz Konitz 1, 18. Piotr Grabarczyk, 19. Rafał Gliński 2, 23. Kamil Syprzak 1, 26. Michał Daszek 4, 28. Maciej Gębala, 45. Michał Szyba 3, 49. Piotr Chrapkowski 1.

Nie grał: 29. Jakub Łucak.

Trener: Michael Biegler (Niemcy)

Chorwacja: 1. Ivan Stevanović, 25. Mirko Alilović – 3. Marino Marić 7, 5. Domagoj Duvnjak 1, 8. Marko Kopljar 3, 10. Jakov Gojun, 13. Zlatko Horvath 5, 18. Igor Karacić, 21. Kresimir Kozina, 26. Manuel Strlek 11, 27. Ivan Cupić 4, 29. Antonijo Kovacević, 31. Luka Sebetić 2, 32. Ivan Slisković 4.

Nie grali: 30. Marko Mamić, 33. Luka Cindrić.

Trener: Zeljko Babić.

Rzuty karne: Polska 3/5, Chorwacja 3/5.

Kary: Polska – 12 min., Chorwacja – 10 min.

Sędziowali: M. Gjeding i M. Hansen (Dania)

Widzów: 15.000

-----------------------------

Mistrzostwo Europy 2016 niespodziewanie wywalczył reprezentacja Niemiec, która w meczu finałowym pokonała faworyzowaną Hiszpanię 24:17. Brązowy medal przypadł Chorwacji, która zwyciężyła rewelacyjną Norwegię 31:24. Polacy zakończyli turniej na rozczarowującej 7. pozycji.

 

Źródła: własne, pol2016.ehf-euro.com, eurosport.onet.pl, sport.pl, sportowefakty.wp.pl. „Przegląd Sportowy” z dnia 28 stycznia 2016 r., s. 1-5.

niedziela, 02 kwietnia 2017
Geograficzne spojrzenie na EHF Euro 2016

W Mistrzostwach Europy w piłce ręcznej mężczyzn wystąpiło szesnaście reprezentacji, ale analiza mapy Europy dostarcza ciekawych wniosków.

Wszystkie reprezentacje grupują się w trzech regionach. Po pierwsze, północ Europy, czyli państwa nordyckie (Islandia, Norwegia, Szwecja i Dania). Zabrakło tylko Finlandii, która robi postępy. We wstępnej fazie grupowej zdecydowanie wygrała grupę z Luksemburgiem i Cyprem, a następnie sensacyjnie odprawiła Rumunię w fazie play-off. W głównej fazie grupowej poniosła jednak osiem porażek w meczach z Hiszpanią, Niemcami i Austrią.

Mapa_Europy

Źródło: swiatmap.pl.

Po drugie, uczestnicy mistrzostw Europy reprezentowali Bałkany (Węgry, Chorwacja, Słowenia, Serbia, Czarnogóra i Macedonia). Z państw byłej Jugosławii zabrakło tylko Bośni i Hercegowiny i Kosowa, które nie występowało w eliminacjach. Bośnia i Hercegowina czeka na debiut w Euro, ale ma za sobą debiut w mistrzostwach świata i wielu świetnych zawodników, więc awans do Euro może być tylko kwestią czasu. Z drugiej strony Bośniacy zawiedli w eliminacjach (wygrali i przegrali (!) z Litwą, dwa razy zremisowali z Białorusią i dwukrotnie przegrali z Danią).

Logo_EHF_2016_(4)

Źródło: wroclaw.pl.

Po trzecie, w Euro uczestniczyły reprezentacje państw, które leżą obok siebie wzdłuż całej Europy – Hiszpania, Francja, Niemcy, Polska, Białoruś i Rosja.

Ciekawe, czy ta tendencja i w jakich proporcjach zostanie powtórzona podczas kolejnych mistrzostw Europy w piłce ręcznej mężczyzn?

 

Źródła: własne, swiatmap.pl, wroclaw.pl. Skarb Kibica. Mistrzostwa Europy w piłce ręcznej mężczyzn Polska 2016 – dodatek do „Przeglądu Sportowego” z dnia 15 stycznia 2016, s. 14-19.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5
| < Grudzień 2018 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
          1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
31            
Tagi