Wpisy z tagiem: SSV Jahn Regensburg

poniedziałek, 04 listopada 2013
O przygodzie Smudy z Jahn Regensburg

Krakowska Wisła w obecnym sezonie, mimo niemrawego początku spisuje się nadspodziewanie dobrze, a Franz Smuda ma szansę na poprawienie swojego wizerunku mocno nadszarpniętego poprzednią pracą. Warto jednak wrócić do wydarzeń z boisk 2. Bundesligi.

Na początku bieżącego roku Franz Smuda został trenerem ostatniej drużyny 2. Bundesligi, czyli SSV Jahn Regensburg. Drużyna miała minimalne szanse na utrzymanie się w lidze. Zajmowała ostatnie miejsce z dorobkiem 13 punktów w 19 meczach (3 zwycięstwa, 4 remisy, 12 porażek, bramki: 22-34). Smuda poprowadził Regensburg w 15 meczach, w których zdobył zaledwie 6 punktów!!! Portal weszlo.com twierdzi, że gorszy wynik w 2. Bundeslidze zanotował tylko jeden trener. W sezonie 2001/2002 Horst Franz prowadził Babelsberg i wiosną zdobył tylko trzy punkty. Drużyna Smudy osiągnęła fatalny bilans: 1 zwycięstwo, 3 remisy, 11 porażek, przy bilansie bramkowym 22-34. Do miejsca gwarantującego pozostanie w 2. Bundeslidze straciła aż 16 punktów, ale gry przychodził Smuda, to strata wynosiła „tylko” 7 punktów. Co więcej drużyna Smudy nie wygrała 13 kolejnych spotkań, a 5 ostatnich przegrała.

Smuda po klęsce na UEFA Euro 2012 był przymierzany do kilku klubów, m.in. do krakowskiej Wisły i Ferencvarosu Budapeszt, ale tą ostatnią propozycję odrzucił. Sam opowiadał, że miał ofertę z TSV 1860 Monachium, ale nie skorzystał z niej. Zresztą praca w Bundeslidze od zawsze była największym marzeniem Smudy, chyba nawet większym niż prowadzenie polskiej reprezentacji. Franz był już kiedyś łączony z występującymi wówczas w Bundeslidze – Norymbergą i Hansą Rostok, ale ostatecznie tych klubów nie prowadził. Smudę mocno promował jego przyjaciel Andrzej Grajewski, a dodatkowo Franz chętnie opowiadał bajeczki, kto i za ile go chciał, a gdy chodziło o Niemcy, to dodatkowo pojawiał się błysk w jego oczach. Oczywiście, gdy ustalał szczegóły kontraktu z Wisłą, Niemcy też przypomnieli sobie os Smudzie i rzekomo zgłosiło się do niego Dynamo Drezno. Gdy prowadził Legię, to w wywiadzie dla „Naszej Legii” stwierdził, że bardzo chciał zostać w Legii i dlatego odrzucił lukratywną ofertę Arisu Saloniki, a gdyby podał kwotę, to rozwaliłoby dyktafon, na który był nagrywany wywiad. Ot, cały Franio mówiący o szukaniu piłkarzy w kiblu, o farbowanych lisach, czy o piłkarskiej reprezentacji Angoli, która biega gdzieś tam po buszu… Zresztą nieudaną przygodę z Ratyzboną, Smuda wyjaśnił w specyficzny dla siebie sposób, bo uznał, że nie spadł z ligi! Skoro, gdy przejmował klub, który zajmował ostatnie miejsce w lidze i on zostawił ten klub na ostatnim miejscu, to ani z nim nie awansował, ani nie spadł! Logika, którą mógł wymyślić tylko i wyłącznie Franz!

Smuda_w_SSV_Jahn_Regensburg_(1)

Źródło: polandsoccerblog.com.

W udzielonym niedawno wywiadzie dla „Przeglądu Sportowego” Smuda przekonuje, że przyjął pracę w Regensburgu dla frajdy, dla wyzwania i dodaje „Z całym szacunkiem, ale i do Okocimskiego bym poszedł”. Tyle tylko, że w Regensburgu Smuda zarabiał 25 tys. euro miesięcznie, które wykładał prywatny inwestor. Wprawdzie niektóre media podawały kwotę 40 tys. euro miesięcznie, ale była ona zdecydowanie przesadzona.

Początkowo Smuda zaangażował się w pracę w Regensburgu i próbował ściągnąć Polaków. Do transferów Grzegorza Sandomierskiego, Krzysztofa Kotorowskiego, czy Marcina Kikuta nie doszło. Chyba też dlatego, że Franz zrozumiał, że dotknął go swoisty ostracyzm w futbolowym towarzystwie. Zwłaszcza, gdy chciał zorganizować sparing z Wisłą Kraków przebywającą w tym samym ośrodku w Belek, co drużyna z Ratyzbony. Wisła zasłaniając się brakiem wolnych terminów, odmówiła.

Smuda tłumaczył, że nie dysponował odpowiednią kadrą. „- Miałem w drużynie tylko dwóch zawodowców - mówił w wywiadzie dla Rzeczpospolitej, mając na myśli Michaela Hofmanna (41 l.) i Juliana de Guzmana (32 l.). - Pozostali to młodzi chłopcy, wyciągani z czwartej ligi. Wśród nich był (..) Markus Smarzoch. Grał na lewej obronie za 800 euro miesięcznie. Takie to było zawodowstwo.” (cyt. za sport.fakt.pl). Jednak portal weszlo.com przeanalizował kadrę Regensburga z wiosny 2013 r. i stwierdził, że naprawdę niezłym doświadczeniem wpisanym do piłkarskiego CV mogą pochwalić się także inni piłkarze z Regensburga: Christian Rahn – (55 meczów dla HSV, 27 dla 1.FC Koeln, 69 dla Hansy, 82 dla Sankt Pauli, były reprezentant Niemiec do lat 21), Julian Wiessmeier (10 meczów w 1. Bundeslidze dla Norymbergi, reprezentant Niemiec niższych kategorii wiekowych), Carlinhos (wypożyczony z Leverkusen, zagrał 3 mecze dla Bayeru w Lidze Europejskiej), Marco Djuricin (były piłkarz Herthy Berlin na poziomie 1. Bundesligi i 2. Bundesligi), Koke (były piłkarz Olympique Marsylia, Malagi i Arisu Saloniki – 43 mecze w lidze francuskiej, 130 w greckiej, 6 w hiszpańskiej) i Wilson Kamavuaka (5 meczów w 1. Bundeslidze dla Norymbergi).

Smuda dysponował tak słabymi piłkarzami, że do Wisły Kraków chciał ściągnąć z Regensburga de Guzmana, a na testy zaprosił Brazylijczyka Ramona Machado! Skoro byli tacy słabi to, po co chciał ich w Wiśle? Może miało być, jak w przypadku Filipa Burdenskiego, czyli jaki interesik po znajomości ;-) Warto zauważyć, że Smuda nie próbował sprowadzić pod Wawel najlepszego strzelca Regensburga, czyli Francky Sembolo, który zdobył 8 goli i po sezonie zamiast do Wisły trafił do Armini Bielefeld. Z drugiej strony nie ma się czemu dziwić, skoro czołowy strzelec 2. Bundesligi jesienią (7 goli), po przyjściu „fachowca” Smudy w 13 meczach pod jego wodzą zdobył tylko jednego gola, a Smuda szukał mu na boisku innego miejsca niż środek napadu. Co ciekawe Smuda zimą chciał sprowadzić do Ratyzbony Macedończyka Ostoję Stiepanovicia. Wtedy nie udało się, ale w letnim okienku transferowym Smuda dopiął swego i Stiepanović przywdziewa barwy „Białej Gwiazdy”.

Wracając do Smudy i jego metod treningowych w Niemczech, to obnażył je Marcus Smarzoch, który powiedział m.in.: „Niektóre odprawy wyglądały tak, że wchodził, mówił: „grasz ty, ty i ty” i chwilę potem wychodził. Czasami, jeszcze na początku wprowadzał taktykę, ale… jakby to powiedzić. Ma o niej jakieś pojęcie, ale nasz były trener, który wprowadzał nas do 2 Bundesligi był w tej kwestii większym ekspertem. Pamiętam, że po porażkach Smuda często był wściekły - podchodził do gościa i publicznie wygarniał mu jego błędy.” (cyt. za sport.fakt.pl).

Smudę trochę usprawiedliwiał Franz Gerber dyrektor sportowy SSV Jahn Regensburg, który po zakończeniu współpracy stwierdził: „Sądziliśmy, że tak renomowany i doświadczony trener szybko dostrzeże, na czym polega problem naszego zespołu i gdzie pojawiają się niedociągnięcia. Oczekiwaliśmy od trenera więcej, ale także on spodziewał się znacznie więcej po pracy w Regensburgu. Gdyby od początku wiedział, jak sprawy się potoczą, na pewno by do nas nie trafił. Sądził, że uda mu się wpoić piłkarzom swój system gry i filozofię, co jednak nie zafunkcjonowało”. To potwierdzał też Smuda mówiąc, że było gorzej niż sądził. Cytowany przez serwis pilkanozna.pl powiedział m.in.: „Kiedy przyjechałem do Regensburga w styczniu, chciałem jeszcze tego samego dnia uciekać (…) Stadion wygląda dokładnie tak samo, jak wówczas kiedy byłem na nim pierwszy raz - przed 30 laty.”. Ale żeby nie było tak, że Smuda był tłumaczony i głaskany, to dodać trzeba, że lokalni dziennikarze krytykowali Smudę na potęgę. Juergen Scharf, dziennikarz gazety Mitttelbayerische twierdził nawet, że polski szkoleniowiec wszystkich oszukał i przypominał, że Smuda obiecywał walkę o utrzymanie a dyrektor Gerber mówił m.in. „Franciszek Smuda to znany na arenie międzynarodowej fachowiec. Mamy do niego pełne zaufanie i zdajemy sobie sprawę, że powierzamy mu trudne zadanie, gdyż nasza sytuacja w tabeli nie jest dobra. Wierzymy jednak, że jego praca. może odmienić grę naszego zespołu.” (cyt. za sport.pl).

Smuda_w_SSV_Jahn_Regensburg_(2)

Źródło: facebook.com.

Co Smuda pozostawił po sobie w Regensburgu? Szatnię! „(…) kiedy zobaczyłem szatnię, naprawdę chciałem wyjechać. To było pomieszczenie 10 na 10 metrów, w którym zawodnicy się dusili. Wiem, że Jahn Regensburg to najbiedniejszy klub 2.Bundesligi, dysponujący rocznym budżetem na poziomie 3,5 miliona euro, ale postawiłem warunek - albo będzie szatnia z prawdziwego zdarzenia, albo niech szukają innego szkoleniowca. Główny sponsor klubu wywodzi się z branży budowlanej, więc - gdy zespół poleciał na zgrupowanie do Turcji - bez trudu wykonał projekt i zrealizował po dwóch tygodniach. - Teraz komfort w szatni Jahn Regensburg jest już na poziomie 1. Bundesligi, z salą do analizy wideo z prawdziwego zdarzenia i wszystkimi niezbędnymi akcesoriami do codziennej pracy - opisuje Smuda.” (cyt. za pilkanozna.pl).

 

Źródła: własne, futbol1.pl, dziennik.pl, sport.fakt.pl, pilkanozna.pl, weszlo.com, pilka-nozna.przegladsportowy.pl, transfery.info, wisla.krakow.pl, transfermarkt.pl, sportfan.pl, gwizdek24.se.pl, sport.pl, euro sport.yahoo.com, tabelepilkarskie.com, 90minut.pl, pl.wikipedia.org, de.wikipedia.org, facebook.com, polandsoccerblog.com. „Smuda: nie róbcie ze mnie największego dziada” – „Przegląd Sportowy” z dnia 13 września 2013 r., s. 2-3.

| < Październik 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31          
Tagi