Wpisy z tagiem: ACF Fiorentina

sobota, 13 maja 2017
Sezon 2015/2016 doskonały w wykonaniu Polaków występujących w Serie „A”

Polscy piłkarze występujący we włoskiej Serie „A” mogą zaliczyć sezon 2015/2016 do niezwykle udanych. Nie chodzi o sukcesy ich klubów, tylko indywidualne osiągnięcia. Pięciu z nich było podstawowymi piłkarzami swoich klubów i stanowili o ich sile.

W sezonie 2015/2016 w lidze włoskiej wystąpiło aż dziewięciu polskich piłkarzy, który spędzili na boisku aż 15.046 minut. Liczba Polaków nieznacznie wzrosła, ale liczba minut była prawie czterokrotnie (!) większa niż w poprzednich sezonach, co oznacza, że częściej pojawiali się na boisku. Można z tego wywnioskować, że grali częściej, bo grali po prostu lepiej. W sezonie 2014/2015 wystąpiło czterech Polaków (4.325 minut), a w sezonie 2013/2014 aż ośmiu (4.577 minut). Polacy wystąpili łącznie w 185 meczach i strzelili 7 goli. Pod względem liczby meczów to prawie trzykrotny wzrost, ale liczba bramek pozostaje na tym samym poziomie. W sezonie 2014/2015 – 69 meczy, 7 goli, a w sezonie 2013/2014 - 83 mecze, 5 goli

W.Szczesny_AS_Roma_2015-2016

Wojciech Szczęsny jest Polakiem, który w sezonie 2015/2016 spędził na boiskach Serie „A” najwięcej minut (3.060). Akurat na tym zdjęciu podczas meczu Ligi Mistrzów.

Źródło: sportowefakty.wp.pl.

Kamil Glik stracił miano polskiego piłkarza, który spędzał najwięcej czasu na boiskach Serie „A”. Więcej od Glika meczy i minut na boisku zaliczyli Wojciech Szczęsny i Piotr Zieliński. Szczęsny został wypożyczony z Arsenalu i szybko stał się kluczową postacią AS Roma, choć zdarzały mu się błędy w poszczególnych meczach. Cały sezon może jednak zaliczyć na plus, a z klubem zajął najniższe miejsce na podium włoskich rozgrywek. Zieliński po przeprowadzce (wypożyczeniu) z Udinese też odnalazł się w nowym miejscu. Empoli zajęło 10. miejsce, a młody pomocnik należał do piłkarzy regularnie występujących w pierwszej „jedenastce”. Glik zagrał mniej niż do tej pory i nie strzelił żadnego gola, a przecież w poprzednim sezonie z siedmioma trafieniami należał do grona najskuteczniejszych obrońców Europy. Niewiele mniej od Glika (180 minut) występował Łukasz Skorupski. Bramkarz wypożyczony z AS Roma trafił do tego samego klubu, co Zieliński, czyli do Empoli. I podobnie jak Zieliński stał się podstawowym piłkarzem „Azzurich”. Szczęsny, Zieliński, Glik i Skorupski to wielka „czwórka”, bo wszyscy spędzili na boisku ponad 80% możliwego czasu.

P.Zieliński_Empoli_2015-2016

Piotr Zieliński – polski piłkarz z największą liczbą meczów (35) w sezonie 2015/2016 w Serie „A”.

Źródło: iosonomilanista.altavista.org.

W ponad połowie ligowych meczy wystąpił Paweł Wszołek, który do sierpnia 2015 r. rozegrał dwa mecze dla Sampdorii Genua, a następnie został wypożyczony do Hellas Verona, gdzie rozegrał 26 meczy. Jego nowy klub spadł jednak do Serie „B”. Pozostali Polacy grali dużo mniej. Jakub Błaszczykowski trochę przez kontuzje, trochę przez późne dołączenie do nowej drużyny rozegrał dla Fiorentiny tylko 15 meczy, ale strzelił dwa gole. „Viola” ukończyła sezon na 5. miejscu. Trzej kolejni reprezentowali barwy spadkowiczów, a ich występy były epizodyczne. Thiago Cionek rozegrał dla Palermo pięć czy, Kamil Wilczek dla Carpi FC – trzy mecze i Dominik Furman (Hellas Verona) – jeden mecz. W składach klubów serie „A” było jeszcze dwóch Polaków. Do sierpnia 2015 r. barwy Sampdorii Genua (na ławce rezerwowych i treningach) reprezentował Bartosz Salamon, a od września 2015 r. Łukasz Borecki był natomiast w składzie SS Lazio.

W Serie „B” wystąpiło trzech Polaków – Kupisz, Salamon i Cionek, z których dwaj pierwsi byli podstawowymi piłkarzami swoich klubów. Poza tym, dwóch kolejnych piłkarzy było w składach drużyn występujących na tym poziomie rozgrywek, ale nie wystąpili w żadnym meczu. W poprzednim sezonie w Serie „B” wystąpiło sześciu Polaków. W przypadku Bartosza Salamona powtórzyła się sytuacja jak rok wcześniej. Dosyć szybko, na początku jesieni okazało się, że nie przebił się do składu Sampdorii i został wypożyczony do klubu Serie „B”, który bił się o awans do włoskiej elity. Wtedy była to Pescara, a teraz Cagliari z tą tylko różnicą, że Pescara przegrała baraże, a Cagliari awansowało z pierwszego miejsca. Salamon w obu sezonach był kluczowym piłkarzem odpowiednio Pescary i Cagliari.

Wreszcie w Serie „C” dziesięć meczy w dwóch różnych klubach rozegrał (wypożyczony z Napoli) Igor Łasicki. Michał Chrapek był tylko w składzie Catanii. W poprzednim sezonie w Serie „C” wystąpiło trzech Polaków. W tym gronie była też Łasicki, i co ciekawe, reprezentował barwy jezcze innego klubu.

 

Serie „A”

Wojciech Szczęsny (AS Roma, 3. miejsce) – 34 mecze, 3.060 minut (89,47%).

Piotr Zieliński (Empoli FC, 10. miejsce) – 35 meczy, 5 goli, 3.036 minut (88,77%).

Kamil Glik (Torino FC, 12. miejsce) – 33 mecze, 0 goli, 2.970 minut (8684%).

Łukasz Skorupski (Empoli FC, 10. miejsce) – 31 meczy, 2.790 minut (81,58%).

Paweł Wszołek (UC Sampdoria Genua, 15. miejsce – 2 mecze do sierpnia 2015 r. i Hellas Verona FC, 20. miejsce, spadek – 26 meczy) – 28 meczy, 0 goli, 1.848 minut (54,04%).

Jakub Błaszczykowski (ACF Fiorentina, 5. miejsce) – 15 meczy, 2 gole, 758 minut (22,16%).

Thiago Cionek (US Citta di Palermo, 16. miejsce) – 5 meczy (tylko wiosną), 0 goli, 450 minut (13,16%).

Kamil Wilczek (Carpi FC 1909, 18. miejsce, spadek) – 3 mecze, 0 goli, 115 minut (3,36%).

Dominik Furman (Hellas Verona FC, 20. miejsce, spadek) – 1 mecz, 0 goli, 19 minut (0,56%).

Łukasz Borecki (SS Lazio, 8. Miejsce) – wiosna 2016 r. – 0 meczy. 

Bartosz Salamon (UC Sampdoria Genua, 15. miejsce) – do sierpnia 2015 r. – 0 meczów.

 

Serie „B”

Tomasz Kupisz (Brescia Calcio, 11. miejsce) – 40 meczy, 6 goli.

Bartosz Salamon (Cagliari Calcio, 1. miejsce, awans) – 33 mecze, 2 gole.

Thiago Cionek (Modena FC 1912, 18. miejsce) – 15 meczy, 1 gol.

Mateusz Lewandowski (FC Crotone, 2. miejsce – awans) – 0 meczy.

Mateusz Góra (Vicenza Calcio, 13. Miejsce) – jesień 2015 r. – 0 meczy.

 

Serie „C”

Igor Łasicki (SS Maceratese 1922, 3. Miejsce – 4 mecze do stycznia 2016 r. i AC Rimini 1912 – 6 meczy, 15. miejsce) – 10 meczy, 0 goli.

Michał Chrapek (Calcio Catania, 13. miejsce) – 0 meczy.

 

Trzeba przyznać, że sezon 2015/2016 był dla Polaków grających w Serie „A” wyjątkowy, ponieważ pięciu z nich odegrało kluczowe role w swoich zespołach, a o niektórych mówiono jako wyróżniających się w całej lidze. O ile, Szczęsny i Glik są piłkarzami europejskiego formatu i poziom ich gry nie stanowi zaskoczenia, o tyle postawa Zielińskiego, Skorupskiego i Wszołka mogły być zaskoczeniem. Z punktu widzenie polskiej piłki i gry w reprezentacji cieszy fakt, że zmniejsza się liczba Polaków statystujących, terminujących na ławkach i zaliczających na boiskach tylko epizody.

 

Źródła: własne, 90minut.pl, transfermarkt.pl, sportowefakty.wp.pl, iosonomilanista.altavista.org.

niedziela, 14 sierpnia 2016
Polskie transfery last minute

Ostatni dzień okienka transferowego przynosił gorączkowe godziny w wielu klubach, jak również redakcjach sportowych gazet i serwisów internetowych. W ostatnich dniach, a nawet w ostatnich godzinach każdego sierpnia było i ciekawie i nerwowo, ale w Polsce jakoś spokojnie. W tym roku to się zmieniło. Przeprowadzonych zostało wiele transferów między polskimi klubami, jak również z udziałem polskich piłkarzy za granicą.

Na pierwszy plan wysuwają się transfery polskich piłkarzy z udziałem włoskich klubów. Przede wszystkim Jakub Błaszczykowski zamienił Borussię Dortmund na Fiorentinę. Dwaj Polacy z Sampdorii Genua zmienili kluby. Bartosz Salamon na zasadzie transferu definitywnego przeszedł do występującego w Serie „B” Cagliari, a Paweł Wszołek został wypożyczony z opcją pierwokupu do Hellas Verona. Poza włoskim kierunkiem dwa transfery były związane z klubami niemieckimi. Bramkarz Łukasz Załuska, z którym Celtic Glasgow nie przedłużył kontraktu związał się z beniaminkiem Bundesligi, czyli Darmstadt. Dodatkowo, jeden z polskich piłkarzy wrócił do kraju. Sławomir Peszko przeszedł z FC Koeln do Lechii Gdańsk.

Jakub_Błaszczykowski_z_koszulką_Fiorentiny

Jakub Błaszczykowski z koszulką Fiorentiny.

Źródło: gazzettaworld.gazzetta.it.

Skoro o Lechii Gdańsk mowa, to jeśli chodzi o transfery w Polsce, to „Lechiści” byli najbardziej aktywni spośród polskich klubów. Wypożyczyli serbskiego obrońcę Nikolę Lekovicia do Partizana Belgrad, Bartłomieja Pawłowskiego do Korony Kielce, a Adama Dźwigałę do Górnika Zabrze. Lechia sprowadził dwóch pomocników – Aleksandra Kovacevicia z Crveny Zvezdy Belgrad i Michała Chrapka (ostatnio Calcio Catania). Niewiele brakowało, żeby Damian Łukasik został wypożyczony do portugalskiej Vitorii de Setubal. Dwa bardzo ciekawe transfery przeprowadziła Jagiellonia Białystok, bo z jednej strony sprzedała Macieja Gajosa, co było kwestią czasu, zwłaszcza, że poważne zainteresowanie wykazywały dwa najlepsze polskie kluby. Ostatecznie za kwotę 400 tys. euro Gajos trafił do Lecha Poznań. W jego miejsce „Jaga” sprowadziła z Górnika Łęczna reprezentanta Litwy – Fedora Cernycha. Polską ekstraklasę opuścił natomiast wyróżniający się Słowak – Robert Pich, który za 350 tys. euro (według sport.pl) trafił do 2. Bundesligi do 1. FC Kaiserslautern, gdzie dołączył do Mateusza Klicha, Kacpra Przybyłko, znanego z Lechii Gdańsk Antonio Colaka i zakontraktowanego ledwie kilka godzin wcześniej Marcusa Piosska (SC Preussen Munster 06).

Maciej_Gajos_z_koszulką_Lecha_Poznań

Maciej Gajos prezentuje koszulkę Lecha Poznań.

Źródło: esktraklasa.net.

Ciekawie było też w I lidze. Sylwester Patejuk zamienił ekstraklasowe Podbeskidzie Bielsko-Biała na Zawiszę Bydgoszcz, a dwaj piłkarze, którzy rozwiązali kontrakty z klubami ekstraklasy dołączyli do I ligi. Bartosz Iwan (wcześniej Górnik Zabrze) został piłkarzem GKS Katowice, a Adrian Paluchowski (wcześniej Termalika Bruk-Bet Nieciecza) Zagłębia Sosnowiec.

Wspomnieć należy o kilku interesujących transferach, które miały miejsce w ciągu kilku ostatnich dni sierpnia, ale nie były transferami ostatniego dnia. Absolutnym hitem było zakontraktowanie przez Lechię Gdańsk chorwackiego pomocnika – Milosa Krasicia, który w ostatnich latach notuje spadek po równi pochyłej. Ludovic Obraniak po powrocie do Werderu Brema z wypożyczenia do Rizesporu, znalazł nowego pracodawcę w postaci Maccabi Hajfa. Legia ściągnęła z Lechii bośniackiego pomocnika – Stojana Vranjesa i rozwiązała kontrakt z niechcianym Henrikiem Ojamaą. Były piłkarzy klubu z Warszawy – Wladimir Dwaliszwili, po rozwiązaniu kontraktu z duńskim Odense BK, zakotwiczył w Pogoni Szczecin. Portowców opuścił natomiast utalentowany Dominik Kun i przeniósł się do pierwszoligowej Wisły Płock. Poza tym, Górnik Zabrze zasilił bułgarski obrońca Paweł Widenow, który kiedyś grał w Zagłębiu Lubin, a ostatnio w Serie „B” w Trapani Calcio.

Koniec tegorocznego okienka transferowego w Polsce był niezwykle ciekawy, ale wydaje się, że polskie kluby dopiero uczą się przeprowadzania transferów „last minute”. Inna sprawa, że wiele klubów czeka na piłkarzy, którzy nigdzie nie znajdą zatrudnienia i są do wzięcia bez kwoty odstępnego. Ciekawe które kluby skorzystają na takiej promocji?

 

Źródła: własne, 90minut.pl, sport.pl, weszlo.com, transfermarkt.pl, polskapilka24.pl, gazzettaworld.gazzetta.it, esktraklasa.net.

niedziela, 02 listopada 2014
Po drugiej edycji Super Meczu…

Organizację drugiej edycji Super Meczu można nazwać sukcesem biorąc pod uwagę liczbę widzów i sam fakt, że mecz sparingowy rozegrały w Polsce dwa silne europejskie kluby, a w tym tegoroczny zwycięzca Ligi Mistrzów. Oczywiście żaden z nich nie zagrał za darmo i mecz w Polsce oprócz rywalizacji sportowej przyniósł każdemu z nich zysk. Według eurosport.onet.pl, Real otrzymał za przylot do warszawy półtora miliona euro, a Fiorentina kilkukrotnie mniej.

Zmiana jednego z uczestników?

Na niecały tydzień przed meczem portal weszlo.com podawał, że z uwagi na słabą sprzedaż biletów Fiorentinę miałaby zastąpić Legia. Tak się jednak nie stało z powodu odszkodowania (dwa miliony euro), które organizator miałby zapłacić włoskiej drużynie. Inną sprawą był brak możliwości przeniesienia rozgrywanego dzień wcześniej ligowego meczu Legii w Białymstoku. Trudno jednak uwierzyć, że taki scenariusz był w ogóle rozważany, skoro mecz obejrzało ponad czterdzieści tysięcy widzów.

Dla kibiców…

No właśnie, Super Mecz to przede wszystkim impreza dla widzów, choć przyznać trzeba, że płacą za nią słono, bo najtańsze bilety kosztowały 190 zł. Organizator i kluby zarabiają na tym przedsięwzięciu, ale dla wielu (zwłaszcza młodych fanów) równie cennym jest możliwość obejrzenia swoich idoli, których do tej pory mogli oglądać tylko za pośrednictwem telewizji, czy Internetu. Niewątpliwie idea Super Meczu ma w sobie coś z popularyzacji piłki nożnej. Oczywiście, jest biznesem, ale innych wartości nie można nie dostrzegać.

Niektórzy podśmiewali się z kibiców, że nie dopingowali swoich drużyn i zachowywali się, jakby przyszli do teatru i gdyby nie grupa kibiców Realu (Aguila Blanca), to na stadionie byłoby cicho. To prawda, ale trudno oczekiwać od polskich kibiców, aby dopingowali jeden, czy drugi klub, skoro – nie bójmy się tego powiedzieć – nie znają piosenek uczestników meczu.

Super_Mecz_2014_-_zapowiedź_(1)

Źródło: lipie.futbolowo.pl.

Spuścizna UEFA Euro 2012

Nie da się ukryć, że organizacji takich meczów sparingowych, mimo że opłacanych przez organizatorów, sprzyjają nowe stadiony i organizacja UEFA Eiro 2012. Te dwa ściśle powiązane ze sobą czynniki spowodowały, że znacznie łatwiej namówić na przyjazd do Polski zagraniczne kluby. Trochę jednak Jerzy Dudek przesadzał mówiąc, że Real decydując się na udział w Super Meczu przedstawił „kolejny dowód zaufania do naszego kraju” (cyt. za eurosport.onet.pl). Prasa hiszpańska krytykowała ten mecz w Warszawie wskazując, że to strata czasu i energii dla najważniejszych piłkarzy przed rozpoczęciem sezonu, zwłaszcza między rywalizacją o Superpuchar Europy i Superpuchar Hiszpanii. Po meczu prasa dostrzegła jednak, że ten mecz był wartościowy dla zmienników i nowych piłkarzy szukających zgrania z dotychczasowym składem, czyli dla Navasa, Rodrigueza i Kroosa. Rację ma jednak Dudek w tym, że krytykował stan murawy na Stadionie Narodowym, choć akurat to można trochę tłumaczyć warunkami pogodowymi.  

Warto też zauważyć, że do meczu z udziałem Realu właściwie nie powinno dojść. Organizator  meczy, czyli PSP (Polish Sport Promotion) ujawnił, że władze Realu zastrzegły, iż w przypadku zwycięstwa w Lidze Mistrzów nie przyjadą do Polski. Na szczęscie dla polskich kibiców stało się jednak inaczej – „Królewscy zmienili zdanie”.

Towarzysko, czyli niezadowalająco?

Poziom sportowy meczu, jak przystało na sparing, nie był wysoki. Brakowało wślizgów, fauli, spektakularnych i szybkich akcji. Widać było, że piłkarze oszczędzali siebie i swoich rywali, grając zachowawczo i raczej w spokojnym tempie. Portal weszlo.com pokusił się o bardzo racjonalną oceną meczu pisząc o nim: „Mecz jak mecz, coś pomiędzy spotkaniem gwiazd TVN z politykami, a normalną rywalizacją piłkarską (…) konfrontowanie czegoś takiego z prawdziwym futbolem to mieszkanie różnych systemów walutowych”. Zresztą w pomeczowych wypowiedziach piłkarze i trenerzy podkreślali towarzyski charakter meczu.

„Fałszywy” Ronaldo i inni „kibice”

Niewątpliwie cieniem na organizację meczu kładzie się zachowanie kibica z Elbląga, który wbiegł na murawę w stroju Cristiano Ronaldo. Plus za pomysłowość, ale tylko za pomysłowość, bo jego zachowanie było sprzeczne z prawem i słusznie spotkało się z karą w postaci. W tym miejscu warto dodać, że po raz kolejny nie spisały się służby porządkowe na Stadionie Narodowym, a takie zachowanie jak wbiegnięcie na murawę powinno wywoływać natychmiastową reakcję. Tymczasem stewardzi i ochroniarze chyba myśleli, że z trybun wbiegł prawdziwy piłkarz „Królewskich”. Warto jeszcze dodać, że za wejście na murawę zatrzymano jeszcze sześć osób, w tym m.in. byłego reprezentanta Polski – Marcina Adamskiego, ale żaden z zatrzymanych nie wykonał tego w tak spektakularny sposób jak „fałszywy” Ronaldo.

Niezależnie jednak od pomysłowości, takie zachowania niestety powtarzają się na Stadionie Narodowym i nie wystawiają najlepszej chluby polskim kibicom. Choć z drugiej strony, jeśli stadion jest narodowy, to widocznie takie zachowania mają narodowy charakter!

Moim zdaniem każdy przypadek wbiegnięcia na boisko podczas imprezy masowej powinien być karany z pełną stanowczością niezależnie od tego, czy chodzi o mecz sparingowy, czy też mecz o jakąkolwiek stawkę. Prawo powinno być równe dla wszystkich i powinno wyznaczać pewne minimalne standardy przyzwoitego zachowania, ale skoro Pan Premier sugerował minimalizację kary dla „płetwonurków” z „Basenu Narodowego”, to takie zachowania powtarzają się. 

Operator stadionu, czyli spółka PL.2012+, zapowiedziała poważne konsekwencje wobec formy ochroniarskiej. Nie ma się czemu dziwić skoro po raz kolejny został nadszarpnięty wizerunek Stadionu Narodowego, jako miejsca rozgrywania poważnych imprez sportowych.

Super_Mecz_2014_-_zapowiedź_(2)

Źródło: wroclaw.pl.

Co dalej?

Ciekawe kto zagra w kolejnej edycji Super Meczu w Polsce? Kluby z Bundesligi są częstymi gośćmi w Polsce, a dodatkowo do najlepszego z nich dołączył najlepszy obecnie Polak, więc może Bayern Monachium? Z drugiej strony kluby włoskie, hiszpańskie, francuskie czy angielskie, bardzo rzadko pojawiają się w Polsce. Może tym razem organizator sprowadzi do Polski – Juventus, Milan, czy Manchester United? Inna sprawa, że ściągając na pierwszą edycję Barcelonę, a na drugą Real, organizator zawiesił sobie poprzeczkę oczekiwań i ambicji, bardzo, bardzo wysoko. Dodatkowo, pieniądze i pomysłowość to jeszcze nie wszystko, ponieważ kluby mają swoje plany przygotowań do sezonu, a mecze sparingowe niejednokrotnie wpisują się w politykę i strategię klubu, w tym także otwierania się na nowe państwa. Niemniej zaryzykuję i spróbuję przewidzieć, że w przyszłym roku w Super Meczu zagrają Bayern i Manchester United. Czy słusznie?  

 

Źródła: własne, eurosport.onet.pl, wiadomosci.onet.pl, weszlo.com, sport.pl, gwizdek24.se.pl, lipie.futbolowo.pl, wroclaw.pl. B. Baradyn, Sparingi zmorą Realu, „Przegląd Sportowy” z dnia 18 sierpnia 2014 r., s. 17. Jerzy Dudek „Galaktyczny wykop” – Wielki mecz, tylko czemu na kartoflisku?, „Przegląd Sportowy” z dnia 18 sierpnia 2014 r., s. 20.

sobota, 11 października 2014
Fiorentina pokonała Real Madryt w Super Meczu!

W rozegranej w sobotę 16 sierpnia 2014 r. drugiej edycji Super Meczu ACF Fiorentina niespodziewanie pokonała zwycięzcę tegorocznej Ligi Mistrzów – Real Madryt 2:1. Spotkanie na Stadionie Narodowym obejrzało ponad 40 tys. widzów.

Real po triumfie w Cardiff, gdzie pokonał Sevillę 2:0 w meczu o Superpuchar Europy, przyleciał do Warszawy w prawie najsilniejszym składzie. Zabrakło tylko Luki Modricia i Isco, a jedynymi znanymi, którzy w ogóle nie pojawili się na boisku byli Iker Casillas, Pepe i Gareth Bale. W drużynie Fiorentiny zabrakło tylko reprezentanta Hiszpanii – Joaquina.

2014.08.16_Super_Mecz_(047)

Od pierwszych minut spotkania bardzo aktywny był argentyński skrzydłowy Realu – Angel di Maria. Od kilku dni trwały medialne spekulacje na temat klubu, do którego miałby przenieść się di Maria, a piłkarz na Stadionie Narodowym zachowywał się tak, jakby chciał przekonać władze „Los Blancos” do pozostawienia go w klubie. Już w 3. minucie di Maria zdecydował się na uderzenie sprzed pola karnego, ale było ono niecelne. W 4. minucie po rzucie rożnym wykonywanym przez Fiorentinę piłkę przed własnym polem karym przejął Ronaldo i przebiegł z nią kilkadziesiąt metrów i podał do di Marii. Argentyńczyk zagrał płaską, przekątną piłkę do Cristiano Ronaldo, który zamykał akcję i spokojnym strzałem z pięciu metrów zapewnił „Królewskim” prowadzenie 1:0! Co ciekawe, Ronaldo już po raz trzeci grał na Stadionie Narodowym, ale po raz pierwszy publiczność witała go oklaskami. Zupełnie inaczej niż w sparingu Polska – Portugalia (0:0) i ćwierćfinale UEFA Euro 2012 Portugalia – Czechy (1:0), gdy jedyne na co mógł liczyć ze strony widzów to potężna porcja gwizdów.

2014.08.16_Super_Mecz_(020)

Gratulacje dla Ronaldo.

Dwie minuty później di Maria znowu strzelał sprzed pola karnego, ale tym razem Neto musiał się trochę postarać i odbił jego uderzenie, a po chwili złapał piłkę po słabej dobitce Ronaldo. W 8. minucie groźnie atakowała „Viola”. Borja Valero przerzucił piłkę do linii bocznej, skąd jeden z piłkarzy włoskiej drużyny dośrodkował do Khouma Babacara, ale jego uderzenie nie trafiło w światło bramki. W 13. minucie Marcelo został sfaulowany przy linii bocznej przez Nenada Tomovicia. Obrońcy Fiorentiny wybili piłkę po dośrodkowaniu z rzutu wolnego, ale po raz trzeci sprzed pola karnego strzelił di Maria. Tym razem piłka przeleciała nad poprzeczką. Fiorentina odpowiedziała w 19. minucie strzałem Mario Gomeza, który otrzymał piłkę przed linią szesnastu metrów, obrócił się i strzelił obok słupka. Pięć minut później David Pizzaro z szesnastu metrów strzelił bardzo niecelnie. W 26. minucie z groźnie zapowiadającej się akcji nic nie wyszło, bo James Rodriguez zdecydował się na strzał z ponad trzydziestu metrów, ale nie mógł zagrozić bramce strzeżonej przez Neto. Po chwili Fiorentina przeprowadziła akcję zakończoną zdobyciem gola. Alberto Aquilani przejął piłkę po zgraniu jej przez Xabiego Alonso (co za błąd!) i dośrodkował z prawej strony boiska, a Gomez szczupakiem pokonał debiutującego w bramce Realu – Keylora Navasa. W 26. minucie Fiorentina doprowadziła więc do remisu 1:1. Dwie minuty później „Viola” mogła wyjść na prowadzenie! Marcelo popełnił błąd we własnej szesnastce, piłkę odebrał mu Aquilani i zagrał do Pizzaro. Chilijczyk podciął piłkę w pole karne do Aquilaniego, który uderzył z woleja w poprzeczkę!

2014.08.16_Super_Mecz_(013)

Kilka minut przewagi Fiorentiny próbował przerwać Ronaldo, ale jego strzał zza pola karnego był niecelny i piłka przeleciała kilka metrów obok słupka. W 33. minucie James Rodriguez dośrodkował w pole karne. Ronaldo nie sięgnął piłki, ale obrońcy tak niefortunnie ją wybili, że Sami Khedira przyjął piłkę przed szesnastką, ale jego strzał był bardzo niecelny. Dwie minuty później niecelnie z dystansu uderzał Ronaldo. W 37. minucie Khedira składał się do strzału przed polem karnym, ale zagrał do wychodzącego na czystą pozycję di Marii, który trafił do siatki, ale był na pozycji spalonej.

Do końca pierwszej połowy obie drużyny grały tak, jakby oczekiwały na gwizdek sędziego. Najbardziej aktywnym piłkarzem był di Maria, a z dobrej strony pokazał się też Ronaldo, wspierany przy kreowaniu ofensywnych akcji przez Marcelo. Inna sprawa, że Brazylijczykowi zdarzały się błędy. James Rodriguez próbował się pokazać, szukał gry, ale widać, że mimo umiejętności, jeszcze nie do końca rozumie się z partnerami. Rodriguez szukał gry z di Marią i Ronaldo, ale nie wychodziło mu to najlepiej. Fiorentina z kolei zaprezentowała się całkiem nieźle na tle utytułowanego rywala, choć piłkarze Realu, gdy tylko przyspieszyli z łatwością dostawali się przed pole karne „Violi”.

2014.08.16_Super_Mecz_(017)

W przerwie nastąpiły cztery zmiany w Realu. Za Ronaldo, Marcelo, Jamesa Rodrigueza i Xabiego Alonso weszli na boisko Karim Benzema, Fabio Coentrao, Daniel Carvajal i Toni Kroos. W Fiorentinie nie było zmian. Początek drugiej połowy, podobnie jak i pierwszej, należał do Realu. W 50. minucie di Maria zagrał w pole karne do Karima Benzemy, który strzelił tuż przy słupku, ale był na pozycji spalonej. Sędzia Stefański nie uznał już drugiej bramki strzelonej przez „Królewskich”! Choć przyznać trzeba, że obie decyzje były słuszne. Nie mniej jednak kibice w uwielbieniu dla „Królewskich" gwizdali na decyzję sędziego ile się tylko dało!

Po chwili świetny przechwyt zaliczył Pizzaro i „Viola” wyszła z akcją „dwóch na dwóch”, ale Babacar stracił piłkę w prosty sposób. Real próbował szarpać akcjami di Marii, który starał się, jak tylko mógł. W 54 minucie obrońcy Fiorentiny wybili piłkę po dośrodkowaniu z rzutu rożnego. Kroos zagrał w pole karne do di Marii, ale piłka po jego strzale znalazła drogę do rąk Neto.

2014.08.16_Super_Mecz_(027)

Tempo meczu spadało, a coraz śmielej poczynała sobie Fiorentina, choć też nie szarżowała ze swoimi akcjami ofensywnymi. W 58. minucie Khedira zagrał piłkę w pole karne do Benzemy, który ją przyjął, ale oddał niecelny strzał. Po chwili di Maria spod linii bocznej wbiegł między dwóch rywali, ale gdy był przed polem karnym nieczysto trafił w piłkę i właściwie oddał piłkę brazylijskiemu bramkarzowi Fiorentiny.

Na boisku działo się coraz mniej, a tymczasem w 69. minucie Fiorentina objęła prowadzenie 2:1! Marcos Alonso ograł Khedirę i Alvaro Arbeloę, wbiegł w pole karne i oddał techniczne uderzenie w długi róg. Navas nie miał szans na skuteczną interwencję, a wbiegający Nacho próbował jeszcze ratować sytuację wybiciem piłki, ale nie udało się.

2014.08.16_Super_Mecz_(030)

Za chwilę Marcos Alonso ogra Khedirę i Arbeloę i zdobędzie drugą bramkę do Fiorentiny.

2014.08.16_Super_Mecz_(033)

Piłkarze Fiorentiny gratulują strzelcowi gola.

Real wcale nie rzucił się do odrabiania strat. Wprawdzie w 71. minucie strzelał Carvajal, ale niecelnie. W odpowiedzi „Viola” mogła zdobyć gola na 3:1! Ale potężne uderzenie Juana Manuela Vargasa odbił Navas! Przez kilka następnych minut, gdyby nie zmiany (m.in. w 76 min. wszedł Rafał Wolski) można by uznać, że wiało nudą, gdyby nie „fałszywy” Ronaldo. W 76. minucie na boisko wbiegł „kibic” z Elbląga przebrany za Ronaldo. Przy biernej postawie służb porządkowych przygotowywał się w polu karnym do gry. Uciął sobie pogawędkę z Benzemą, a ochrona nie reagowała! Sędzia Stefański pokazał niesfornemu kibicowi czerwoną kartkę, a niemrawo reagujące służby porządkowe wyręczył jeden ze stewardów. Wstyd dla organizatorów!

2014.08.16_Super_Mecz_(040)

„Fałszywy” Ronaldo na boisku.

W 79. minucie di Maria zagrał pod linię końcową do Coentrao, który z trudem utrzymał się przy piłce i dośrodkował, ale na tyle słabo, że Neto spokojnie złapał piłkę. Trzy minuty później w doskonałej sytuacji znalazł się di Maria, ale będąc sam na sam z Neto postanowił go lobować i szesnastu metrów fatalnie spudłował. Nawet nie trafił w światło bramki! W 86. minucie po podaniu z głębi pola do Josipa Ilicia wyjściem przed pole karne musiał się ratować Navas, który wybił piłkę na aut. Fiorentina grała spokojnie starając się utrzymać korzystny wynik, a Real wcale nie kwapił się do ataków.

W ostatniej minucie meczu po dośrodkowaniu Andrei Lazzariego, Ilicić przyjął piłkę i uderzył z powietrza tuż obok słupka. Niewiele zabrakło, aby piłka wpadła do bramki Navasa. W pierwszej minucie doliczonego czasu gry żółtą kartkę za faul na di Marii otrzymał Stefan Savić. Minutę później niewidoczny w meczu Sergio Ramos uderzył piłkę głową po dośrodkowaniu w pole karne, ale trafił w jednego z obrońców i na strachu się skończyło.

Czwarta drużyna włoskiej Serie „A” pokonała zwycięzców Ligi Mistrzów i zdobywców Pucharu Europy. Real wcale nie zagrał źle, ale trochę niefrasobliwie zwłaszcza w obronie i nieskutecznie w ataku. Piłkarze „Królewskich” potwierdzili, że mecze towarzyskie im nie służą. A amerykańskim turnieju International Champions Cup zremisowali z Interem Mediolan (1:1) i przegrali z AS Romą (0:1) i Manchesterem United (1:3).

W meczu oczywiście brakowało walki, zawziętości a nawet agresji charakterystycznej dla meczów o stawkę, ale w sumie nie ma się czemu dziwić. W końcu to był tylko mecz sparingowy, ale obaj trenerzy powinni być zadowoleni z tego sprawdzianu. W Realu mogli zagrać nowi zawodnicy – Navas, James Rodriguez i Kroos. Fiorentina uzyskała możliwość gry z najlepszym obecnie klubem w Europie, a taka gra jest zawsze wartościowym sprawdzianem. Kibice też powinni być zadowoleni, bo w obu drużynach zagrały prawie wszystkie gwiazdy dodatkowo pokazując (szkoda, że tylko chwilami) szybkość i sztuczki techniczne. Szkoda, że Rafał Wolski w swoim ostatnim (póki co) występie w „Violi” wszedł na boisko dopiero w 76. Minucie, ale niejako na osłodę otrzymał opaskę kapitana. Przed meczem mówiono o wypożyczeniu „Wolaka” do Empoli, a skończyło się na występującym w Serie „B” – Bari.

2014.08.16_Super_Mecz_(045)

Rafał Wolski.

Druga edycja Super Meczu przeszła do historii. Ciekawe, kto zagra w trzeciej, o ile dojdzie do skutku…

 

16 sierpnia 2014 r. godz. 20:45 – Warszawa, Stadion Narodowy

Mecz towarzyski – Super Mecz (II. edycja)

Real Madryt - ACF Fiorentina 1:2 (1:1)

Bramki: Cristiano Ronaldo (4 min.) – Mario Gomez (29 min.) i Marcos Alonso (69 min.).

Real Madryt: Keylor Navas, Alvaro Arbeloa (76 min. Lucas Vazquez), Nacho, Raphael Varane (76 min. Sergio Ramos), Marcelo (46 min. Fabio Coentrao), Sami Khedira (76 min. Alvaro Medran), Xabi Alonso (46 min. Toni Kroos), Asier Illarramendi (76 min. Burgui), Angel di Maria, James Rodriguez (46 min. Daniel Carvajal), Cristiano Ronaldo (46 min. Karim Benzema).

Trener: Carlo Ancelotti (Włochy).

ACF Fiorentina: Norberto Murara Neto, Gonzalo Rodriguez (85 min. Ahmed Hegazy), Nenad Tomović (85 min. Cristiano Piccini), Stefan Savić, Alberto Aquilani (68 min. Joshua Brillante), David Pizarro (76 min. Rafał Wolski), Borja Valero, Marcos Alonso (85 min. Manuel Pasqual), Juan Manuel Vargas (85 min. Andrea Lazzari), Khouma Babacar (76 min. Federico Bernardeschi), Mario Gomez (68 min. Josip Ilicić).

Trener: Vincenzo Montella.

Żółta kartka: Savić (90 min. + 1 za faul).

Sędzia: Daniel Stefański (Bydgoszcz).

Widzów: ponad 40 tys. (eurosport.onet.pl), ok. 45 tys. (sport.pl i gwizdek24.se.pl).

 

Źródła: własne, sportowefakty.pl, eurosport.onet.pl, sport.tvp.pl, gwizdek24.se.pl, pl.wikipedia.org.

| < Sierpień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      
Tagi