Wpisy z tagiem: Atlas Arena

czwartek, 05 kwietnia 2012
Zenit Kazań wygrał Ligę Mistrzów siatkarzy!

W niedzielę, 18 marca 2012 r. Zenit Kazań po niezwykle zaciętym spotkaniu zwyciężył Skrę Bełchatów w finale siatkarskiej Ligi Mistrzów 3:2. – To był finał marzeń. Gra stała na niesamowitym wręcz poziomie – powiedział dla „Gazety Wyborczej” Władymir Kastornow, były siatkarz Skry (cyt. za onet.pl).

2012.03.18_Skra_-_Zenit_2:3_(1)

Siatkarze Zenita Kazań na podium z głównym trofeum.

Pierwszego seta Rosjanie wygrali niezwykle łatwo 25:15. Zenit rozpoczął od prowadzenia 3:0, które ku zdumieniu miejscowej publiczności wzrosło aż do ośmiu punktów (11:3). Skra zniwelowała tą stratę do pięciu punktów (15:10), ale cztery kolejne piłki wygrali goście. Później przewaga wzrosła do dziesięciu punktów (24:14) i właśnie z taką przewagą wygrali Rosjanie. Trudno wskazać w ich szeregach zdecydowanego lidera, bo wychodziło im dosłownie wszystko, zaś Bełchatowianie sprawiali wrażenie, jakby zostali jeszcze w szatni.

2012.03.18_Skra_-_Zenit_2:3_(2)

2012.03.18_Skra_-_Zenit_2:3_(3)

Kibice Skry wierzyli w zwycięstwo swoich ulubieńców.

W drugim secie role się odwróciły. Skra rozpoczęła od prowadzenia 3:0 i wygrała seta 25:16. W porównaniu jednak do pierwszego rywalizacja była bardziej zacięta (8:4, 8:6). Przy stanie 10:6 w spornej sytuacji Skra poprosiła o powtórkę (challenge), która przyniosła jej punkt na 11:6, co podbudowało morale drużyny i doprowadziło do zwiększenia prowadzenia (13:7, 16:9). Kiedy jednak Rosjanie zdobyli trzy punkty z rzędu zrobiło się trochę nerwowo, bo zniwelowali przewagę do czterech (16:12), a po chwili do trzech punktów (17:14, 18:15). Wtedy jednak Skra zdobyła sześć punktów z rzędu i stało się jasne, że przy wyniku 24:15 przegrać nie może. Skra zagrała przede wszystkim dobrze w ataku kończąc aż 17 z 26 prób (65% skuteczności). Dla porównania, w pierwszym secie Bełchatowianie skończyli zaledwie 9 z 23 prób.

2012.03.18_Skra_-_Zenit_2:3_(4)

Trzeci set był niezwykle wyrównany ze wskazaniem na Skrę, dlatego Bełchatowianie wygrali go 25:22. Walka punkt za punkt trwała do pierwszej przerwy technicznej (7:8). Wtedy Skra zdobyła cztery punkty z rzędu (11:8), ale Rosjanie i tak doprowadzili do remisu (12:12). Dwa punkty zdobyła Skra (14:12), na co goście odpowiedzieli trzema (14:15). Skra zdobyła kolejne dwa punkty (16:15) i od tego momentu była to walka „punkt za punkt”. Po asie serwisowym Michała Winiarskiego Bełchatowianie objęli prowadzenie 21:19, a po chwili 22:19. Goście nie poddawali się, ale przy stanie 24:22 stało się jasne, że Skra jest blisko wygrania seta. I tak też się stało. Duża w tym zasługa Pawła Zatorskiego, libero Bełchatowian, który w tym secie zaliczył niewyobrażalną statystykę – 90% pozytywnego przyjęcia.

2012.03.18_Skra_-_Zenit_2:3_(5)

Czwarty set podobnie jak trzeci był wyrównany z tą tylko różnicą, że w kluczowym momencie dwukrotnie pomylił się Mariusz Wlazły i zamiast triumfu w Lidze Mistrzów, Skra musiała przygotowywać się do tie-breaka. Dla obu drużyn ten set miał kolosalne znaczenie, bo Skra grała o zwycięstwo, a Zenit o przetrwanie. O zaciętości świadczy wynik – 7:8, 9:10, 12:11, 15:16. Cały czas trwała walka punkt za punkt, aż wreszcie Wlazły przekroczył linię trzech metrów i Skra przegrywała 17:19. Gospodarze doprowadzili jednak do remisów po 20 i po 21. W końcu udało się doprowadzić do prowadzenia 24:23. W polu zagrywki stanął Wlazły i przywalił w siatkę. W następnej akcji Miguel Falasca zagrał do Wlazłego, który nie przebił się przez blok (24:25). Wreszcie Nikołaj Apalikow zaserwował w siatkę, a piłka szczęśliwie spadła na polską stronę boiska, co oznaczało remis w setach 2:2.

2012.03.18_Skra_-_Zenit_2:3_(6)

Początek tie-breaka należał do Skry, która (głownie za sprawą Wlazłego) objęła prowadzenie 5:1. Rosjanie dzięki zagrywce Maksima Michajłowa doprowadzili do remisu po 5. Następnie obie drużyny walczyły „punkt za punkt” aż wreszcie Skra uciekła na dwa punkty (9:7, 10:8), by Zenit znowu doprowadził do remisu (10:10). Skrze udało się wyjść na prowadzenie, ale dwie piłki meczowe zostały zmarnowane. Goście mieli jedną piłkę meczową i ją wykorzystali. Wprawdzie Winiarski twierdzi, że zaatakował po rękach Jurija Biereżki, to jednak sędziowie nie zauważyli tego i przyznali punkt Zenitowi, który wygrał seta 17:15 i cały mecz 3:2, co oznaczało, że po raz drugi w historii wygrał Ligę Mistrzów i po raz drugi zrobił to w Łodzi.

2012.03.18_Skra_-_Zenit_2:3_(7)

Radość Rosjan.

Siatkarze Skry i polskie media podkreślały, że Skra przegrała przez sędziów, ale to nieprawda. Bełchatowianie mieli w całym meczu trzy piłki setowe i żadnej nie wykorzystali. Goście wiedzieli co zrobić z jedną jedyną piłką. Poza tym, takie błędy sędziów są wkalkulowane w siatkarski spektakl i Skra powinna o tym wiedzieć. Przypomniał o tym w wywiadzie dla Polsatu trener gości – Władimir Alekno.

2012.03.18_Skra_-_Zenit_2:3_(8)

Władimir Alekno tradycyjnie w majestatyczny sposób przechadzał się wzdłuż linii bocznej boiska.

Skra niewykorzystała niebywałej wręcz okazji na wygranie Ligi Mistrzów. Bełchatowianie byli zwolnieni z dwóch rund play-off, w półfinale zagrali z najsłabszym uczestnikiem turnieju finałowego, a w samym finale mieli trzy piłki setowe. Jeśli takiej okazji nie wykorzystali, to chyba już nigdy nie wygrają w Lidze Mistrzów.

 2012.03.18_Skra_-_Zenit_2:3_(Atlas_Arena_-_panorama)

 

18 marca 2012 r., godz. 17:30, Łódź, Atlas Arena

Finał Ligi Mistrzów siatkarzy CEV 2011/2012

Skra Bełchatów – Zenit Kazań 2:3 (15:25, 25:16, 25:22, 24:26, 15:17)

Skra: Miguel Falasca 4, Marcin Możdżonek 6, Mariusz Wlazły 25, Bartosz Kurek 16, Daniel Pliński 9, Michał Winiarski 16, Paweł Zatorski (libero) – Karol Kłos, Paweł Woicki, Michał Bąkiewicz.

Trener: Jacek Nawrocki.

Zenit: Valerio Vermiglio 3, Jurij Biereżko 11, Nikołaj Apalikow 15, Maksim Michajłow 20, Jewgienij Siwożelież 5, Aleksander Wołkow 17, Aleksiej Obmoczajew (libero) – William Priddy 3, Aleksiej Czeremiszin, Aleksander Gucaljuk.

Trener: Władimir Alekno.

Sędziowali: Dejan Jovanović (Serbia) i Milan Labasta (Czechy).

Widzów: 13.000.

 

Nagrody indywidualne:

Najlepszy atakujący – Bartosz Kurek (Skra),

Najlepszy blokujący – Nikołaj Apalikow (Zenit),

Najlepszy serwujący – Maksim Michajłow (Zenit),

Najlepszy libero – Aleksiej Obmoczajew (zenit),

Najlepszy przyjmujący – Michał Winiarski (Skra),

Najlepszy rozgrywający - Valerio Vermiglio (Zenit),

Najlepszy punktujący – Maksim Michajłow (Zenit) – 46 punktów,

MVP turnieju – Mariusz Wlazły (Skra).

2012.03.18_Skra_-_Zenit_2:3_(9)

W powietrzu Maciej Wlazły – MVP turnieju!

 

Źródła: własne, cev.lu, sport.pl, onet.pl i „Przegląd Sportowy” z dnia 19 marca 2012 r., s. 2-3.

środa, 04 kwietnia 2012
Trentino Volley na 3. miejscu w Lidze Mistrzów siatkarzy

W pierwszym meczu drugiego dnia Final Four, czyli w meczu o 3. miejsce Trentino Volley pewnie pokonało Arkas Izmir 3:0 (25:20, 25:19, 25:19).

Do meczu obie drużyny podchodziły w innych nastrojach. Trentino zawiedzione pierwszą od czterech lat półfinałową porażką w Lidze Mistrzów grało o honor, zaś Arkas grał właściwie o nic, bo dla Turków największym sukcesem był już awans do Final Four.

2012.03.18_Trentino_-_Arkas_-_Atlas_Arena

Pierwszy set był wyrównany tylko do stanu 11:8 dla Trentino, bo później Włosi po prostu odjechali Turkom zwyciężając 25:20. W tym secie z dobrej strony starał się pokazać przede wszystkim Osmany Juantorena krytykowany za postawę w półfinałowym meczu z Zenitem.

2012.03.18_Trentino_-_Arkas_-_Atakuje_Matej_Kazijski

Atakuje Matej Kazijski.

Drugi set pokazał różnicę klas między obydwoma drużynami. Trentino rozpoczęło od wysokiego prowadzenia 12:4, który utrzymało do końca meczu. Włosi prowadzili 16:8 i po wygrali dwóch kolejnych piłek prowadzili już różnicą 10 punktów (18:8, 22:12)! W końcówce mistrzowie Włoch trochę odpuścili, Radostin Stojczew trochę mieszał w składzie a Turcy, głownie za sprawą niesamowitego Libermana Agameza, niwelowali przewagę rywali. Skończyło się na zwycięstwie Trentino 25:19.

2012.03.18_Trentino_-_Arkas_-_Serwuje_Osmany_Juantorena

W powietrzu Osmany Juantorena.

Trzecią partię Arkas rozpoczął całkiem nieźle prowadząc 3:1, a po kilku minutach było już 6:11 i 10:14. Trentino zagrało dokładniej i gdy objęło prowadzenia 19:12 stało się jasne, że Turkom trudno będzie wygrać choćby seta. I tak też się stało. Trentino wygrało ostatnią partię 25:19 i cały mecz 3:0.

2012.03.18_Trentino_-_Arkas_-_Radostin_Stojczew

Radostin Stojczew podczas przerwy w grze.

Włoska ekipa wyglądała na rozluźnioną, ale trener Stojczew desygnował na pakiet najsilniejszy skład, bo zależało mu na zwycięstwie. Właśnie dlatego główną rolę w tym meczu odgrywały największe gwiazdy drużyny z Trento, czyli Juantorena i Kazijski. Największe owacje za każdym razem, gdy pojawiał się na parkiecie otrzymywał jednak Łukasz Żygadło. Włosi zagrali na miarę swoich umiejętności, jakby zapomnieli o półfinałowej porażce z Zenitem Kazań, a może po prostu zagrali o zwycięstwo bez żadnej presji. Czwarty z rzędu triumf w Lidze Mistrzów nie był możliwy, więc siatkarzom Trentino pozostało cieszyć się z gry w siatkówkę, co pokazali w dwóch pierwszych setach, a zwłaszcza w tym drugim, gdy wychodziło im niemalże wszystko.

2012.03.18_Trentino_-_Arkas_-_Łukasz_Żygadło

Łukasz Żygadło przygląda się grze kolegów – stały obrazek podczas meczów Trentino.

Trener gości tłumacząc przyczyny porażki powiedział: „Włosi odrzucili nas od siatki i nawet przez chwilę im nie zagroziliśmy. Będziemy budować przyszłość na bazie tegorocznego sukcesu, jakim był awans do finałów” (cyt. za „Przegląd Sportowy”).

 

18 marca 2012 r., godz. 14:00, Łódź, Atlas Arena

Mecz o 3. miejsce w Lidze Mistrzów siatkarzy CEV 2011/2012

Trentino Volley – Arkas Izmir 3:0 (25:20, 25:19, 25:19)

Trentino: Viera de Oliveira Raphael 4, Osmany Juantorena 9, Emmanuele Birarelli 7, Jan Stokr 10, Matej Kazijski 12, Mitar Tzourits 7, Andrea Bari (libero) – Dore Della Lunga, Łukasz Żygadło 1, Cwetan Sokołow 2, Matteo Burgsthaller.

Trener: Radostin Stojczew (Bułgaria)

Arkas: Kevin Hansen 6, Joao Paulo Bravo 2, Emin Gök 4, Liberman Agamez 18, Burutay Subasi 11, Justin Duff 2, Nuri Sahin (libero) – John Perrin 2, Ahmet Tocoglu 1, Burak Hascan.

Trener: Glenn Hoag (Kanada)

Sędziowali: Béla Hobor (Węgry) i Philippe Vereecke (Francja).

Widzów: 9.500 (według „Przeglądu Sportowego” – 10.000).

 

Źródła: własne, cev.lu i "Przegląd Sportowy" z dnia 19 marca 2012 r., s. 5. 

niedziela, 11 kwietnia 2010
Odwołany Final Four Ligi Mistrzów siatkarzy

Dzisiaj miałem oglądać cztery najlepsze kluby Europy walczące w Łodzi w drugim dniu Final Four Ligi Mistrzów siatkarzy. Nie oglądałem, bo turniej został odwołany. I choć jeszcze wczoraj byłem dosłownie rozżalony odwołaniem turnieju, to z każdą chwilą, gdy co raz bardziej docierała do mnie świadomość o wielkiej tragedii, która dotknęła Polskę, upewniałem się, że podjęto słuszną decyzję.

Dzisiaj nie wiadomo, czy w ogóle i kiedy odbędzie się turniej a w konsekwencji, czy będę oglądał go „na żywo”. Przyznam jednak, że w ogóle o to nie dbam. W ogóle mnie to nie martwi. Drugi dzień przekonuję się, że są ważniejsze sprawy niż sport, niż rywalizacja czy widowisko. Oczywiście, trzeba dalej żyć z bólem, ze łzami i bezsilnością a jutro każdy z nas wróci do swoich obowiązków i codziennych zajęć, choć nic nie będzie jak dawniej.

 

Atlas_Arena

Atlas Arena w Łodzi.

Zdjęcie pochodzi z oficjalnego serwisu Skry Bełchatów - www.skra.pl.

Nieugięta postawa działaczy Skry, którzy w porozumieniu ze sponsorem postanowili, że w turnieju nie wezmą udziału, niezależnie od ewentualnych konsekwencji, budzi we mnie wielki podziw i szacunek. W takiej chwili nie tyle, że nie można, ale nie wolno grać a działacze i siatkarze jasno powiedzieli, że oni nie zagrają, nawet gdyby turniej miał odbyć się zgodnie z planem. Nikt nie może mieć i nie ma żadnych pretensji do decydentów, którzy postanowili tak, a nie inaczej, czyli postanowili mądrze i dojrzale kierując się przede wszystkim szacunkiem dla naszych rodaków.

Im dłużej myślę o rozgrywaniu Final Four w Łodzi, tym coraz bardziej nie wyobrażam sobie możliwości rozegrania tego turnieju w tym miejscu i w tym terminie. To była słuszna decyzja. Właśnie w ten sposób, my kibice, mogliśmy uczcić śmierć prawie stu obywateli naszego państwa, mniej lub bardziej znanych, wybitnych. Tych, którzy zapłacili ogromną cenę za to, żeby świat dowiedział się prawdy o zbrodni katyńskiej.

 

Cześć pamięci tragicznie zmarłych!

 

niedziela, 28 czerwca 2009
Wyraźna porażka siatkarzy w Arenie Łódź

Dzisiejszy mecz Polski z Brazylią w ramach Ligi Światowej można nazwać typowym meczem bez historii. Brazylia zwyciężyła 3:0 (25:19, 25:21, 25:20) a jej sukces nie był zagrożony nawet przez chwilę. Wprawdzie Polacy walczyli, ale z reguły do drugiej przerwy technicznej a prowadzenie 4:0 w trzecim secie stanowiło łabędzi śpiew.

Polski zespół gra w tegorocznej Lidze Światowej w mocno przemeblowanym składzie, bo w kadrze  brakuje Winiarskiego, Wlazłego, Plińskiego, Zagumnego, Gacka i Świderskiego. Daniel Castellani wyszedł ze słusznego założenia, że w natłoku imprez rangi mistrzowskiej w tym sezonie o wiele ważniejsze są eliminacje do Mistrzostw Świata i wrześniowe Mistrzostwa Europy, dlatego właśnie dał odpocząć największym gwiazdom reprezentacji. Następcy zostali rzuceni na głęboką wodę. Cztery mecze z Brazylią (także nieco przemeblowaną) wykazały, że dublerom brakuje jeszcze sporo, aby zastąpić podstawowych graczy. Na pewno brakuje mi trochę umiejętności, ale przede wszystkim brakuje doświadczenia, ogrania i pewności siebie. Brazylia bezlitośnie obnażyła wszystkie błędy naszej reprezentacji, ale jest nadzieja, że nasz młodzież wyciągnie wnioski z tej surowej lekcji.

Mecz Polska Brazylia w Lidze Światowej w Łodzi

Arena Łódź prezentuje się imponująco

Oba mecze z Brazylią zostały rozegrane w nowej łódzkiej hali nazywanej zamiennie „Nową Halą” albo (częściej) „Areną Łódź”. Bez wątpienia jest to największa (13,5 tys. pojemności) i najbardziej nowoczesna polska hala. Pod względem pojemności pobiła katowicki „Spodek” (11,5 tys.)  i halę sportową MOSiR w Łodzi (9,5 tys.), nazywaną również „Pałacem Sportowym”. Dodatkowo, instalacja klimatyzacji podniosła standard tej hali w porównaniu z obiema wymienionymi. Biorąc pod uwagę przestronność hali, wyjścia ewakuacyjne i architekturę można ją potraktować jako dwukrotnie rozbudowaną wersją hali „Łuczniczka” w Bydgoszczy (6,1 tys.). Mankamentem jest położenie hali tuż obok stadionu ŁKS Łódź, co znacznie ogranicza liczbę miejsc parkingowych. O ile hala została już wybudowana o tyle infrastruktura wokół hali nie została jeszcze ukończona, a przynajmniej na taką wygląda. To jednak nie zmienia faktu, że nowa hala już w tym roku przejdzie prawdziwy najazd kibiców. Po meczach z Brazylią odbędą się w niej: Memoriał im. Huberta Wagnera, dwa mecze sparingowe reprezentacji Polski koszykarzy (z Chorwacją), Eurobasket i Mistrzostwa Europy w siatkówce kobiet.

I jeszcze jedna ciekawostka. Nowa hala znajduje się tuż obok stadionu ŁKS, a pod jedną z trybun mieści się stara hala sportowa, w której mecze rozgrywają koszykarki tego klubu. W odległości ok. 2 km od obu hal znajduje się „Pałac Sportowy”. Trzy hale w bliskim sąsiedztwie, to coś, czego prawie wszystkie polskie miasta mogą pozazdrościć.

| < Sierpień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      
Tagi