Wpisy z tagiem: Orlen Arena

niedziela, 02 sierpnia 2015
Uskrzydlona Wisła Płock zwyciężyła Górnika Zabrze

W sobotę 28 lutego 2015 r. w meczu XVII kolejki PGNiG Superligi wicelider – Orlen Wisła Płock pokonał trzecią drużynę – Górnika Zabrze 34:29 (18:16). Uwagę zwracają aż 23 bramki (!) zdobyte przez skrzydłowych z Płocka – Ivana Nikcevicia i Michała Daszka. 

2015.02.28_Wisła_Płock_-_Górnik_Zabrze_(1)

Spotkanie rozpoczęło się wspaniale dla gospodarzy, którzy po stratach Zabrzan i szybkich atakach w 2 min. 28 sek. prowadzili aż 4:0 po trzech bramkach Michała Daszka i jednej Kamila Syprzaka. Nic więc dziwnego, że trener gości Patrik Liljestrand wziął czas. Poskutkowało, bo goście stopniowo odrabiali straty. W 8. minucie było 6:4, a w 12 min. po bramce Michała Kubisztala już tylko 9:8. Rozgrywający Górnika po strzeleniu bramki doznał urazu i leżał poza boiskiem. Sędziowie nie przerwali gry, a Wisła wykorzystała przewagę i objęła prowadzenie 10:8. Kolejne dwie bramki także zdobyli gospodarze i objęli czterobramkowe prowadzenie (12:8). Dopiero wtedy na boisku pojawił się najbardziej znany i utytułowany piłkarz gości, czyli Mariusz Jurasik. Na niewiele to jednak pomogło, ponieważ wynik 12:8 utrzymywał się utrzymywał się przez dłuższy czas aż wreszcie „nafciarze” trafili i objęli największe w meczu – pięciobramkowe prowadzenie (13:8).

2015.02.28_Wisła_Płock_-_Górnik_Zabrze_(2)

Górnik dziewiątą bramkę (13:9) zdobył po prawie ośmiu minutach gry bez gola. Później było jednak lepiej i goście zniwelowali stratę do dwóch goli (15:13), ale dwie kolejne bramki po szybkich atakach zdobyli Ivan Nikcević i Michał Daszek (17:13). Na 19. sekund przed zakończeniem pierwszej połowy meczu przy wyniku 18:15 po faulu na Bartłomieju Tomczaku dwuminutową karą ukarany został Tiago Rocha. Co ciekawe, to była pierwsza kara w tym meczu. Goście wykorzystali rzut karny, a po chwili przejęli piłkę. Wymianę piłki między Kubisztalem a Adamem Twardo zakończył nieudaną próbą lobowania strzałem ten ostatni, ale na tyle słabym, że Rodrigo Corrales z łatwością odbił piłkę. Pierwsza połowa zakończyła się prowadzeniem Wisły 18:16, ale Górnik nie wykorzystał szansy na zniwelowanie straty do jednego gola.

2015.02.28_Wisła_Płock_-_Górnik_Zabrze_(3)

Drugą połowę Górnicy rozpoczęli tak samo jak pierwszą, tzn. nie wykorzystali szansy na zmniejszenie straty do gospodarzy. Rzut Tomczaka ze skrzydła świetnie odbił Corrales. Wisła kontrolowała przebieg spotkania utrzymując 2-3 gole przewagi, a goście tradycyjnie nie wykorzystywali szansy na zmniejszenie straty. Przy stanie 21:19 spudłował Paweł Niewrzawa, a przy stanie 22:19 rzut karny wykonywał Michał Kubisztal. Na boisko po raz pierwszy wszedł Michał Wichary i… obronił karnego! A po hali niosło się gromkie: „Ura, ura, ura, Wi-chu-ra!”.

2015.02.28_Wisła_Płock_-_Górnik_Zabrze_(4)

Jeśli goście liczyli na korzystny rezultat, to chyba wszelkie nadzieje stracili w 40. minucie, gdy Kubisztal sfaulował Mariusza Jurkiewicza i otrzymał czerwoną kartkę. Przez dwie minuty siły były jednak wyrównane, bo Jurkiewicz także został ukarany, tyle, że za niesportowe zachowanie. Po faulu rzucił piłką o parkiet, co musiało spotkać się z karą. Ciężar rozgrywania akcji gości spoczął na barkach Jurasika.

2015.02.28_Wisła_Płock_-_Górnik_Zabrze_(5)

Górnicy próbowali trzymać dystans i w 45. minucie po golu Jurasika przegrywali trzema bramkami (26:23). Po chwili dwuminutową karę otrzymał Adrian Niedośpiał, co spotkało się z bardzo dużymi protestami siedzącego już na ławce rezerwowych Jurasika i trenera gości  Liljestranda, który został za to ukarany żółtą kartką. Z Jurasikiem i Liljestrandem dyskutował Mirosław Baum, szef Kolegium Sędziów ZPRP, co było zupełnie niepotrzebne, bo tylko prowokowało obu panów. Zresztą każda kolejna sporna sytuacja wywoływała reakcje Bauma. Niepotrzebnie.

2015.02.28_Wisła_Płock_-_Górnik_Zabrze_(6)

Grając w osłabieniu Zabrzanie spisywali się bardzo dobrze, bo najpierw gola strzelił Aleksander Tatarincew, a następnie po strzale Tiago Rochy w poprzeczkę mieli kolejną szansę na zmniejszenie straty do jednej bramki. Stracili jednak piłkę, a szybki Nikcević strzelił gola i zwiększył przewagę do trzech goli (27:24). Co ciekawe, w jednej z późniejszych akcji, gdy Kamil Syprzak leżał poza boiskiem Mariusz Jurkiewicz wstrzymywał grę pokazując sędziemu na Syprzaka. Gdy w pierwszej połowie sytuacja była odwrotna i leżał Kubisztal, „Nafciarzom” to nie przeszkadzało.

W 50. minucie Wisła znowu zwiększyła przewagę do pięciu bramek (29:24), ale Górnik strzelił dwie kolejne bramki (29:26). Wtedy karę dwóch minut otrzymał Adam Twardo, ale goście strzelili w osłabieniu (!) bramkę. Tatarincew pokonał Corralesa a strata Górnika wynosiła już tylko dwie bramki (29:27). Trener Manolo Cadenas wziął czas, a niedługo potem Marek Daćko otrzymał karę dwóch minut, a dwa rzuty karne z rzędu wykorzystał Michał Daszek, choć drugiego dosyć szczęśliwie (31:27). Trener Liljestrand wziął czas i zdecydował się na wycofanie bramkarza. Górnik stracił piłkę w ataku, a Jurkiewicz rzucił piłkę z własnej połowy i praktycznie rozstrzygnął wynik meczu (32:27). Górników stać było tylko na zniwelowanie straty do czterech goli. Na dziesięć sekund przed końcem meczu gola z rzutu karnego zdobył Nikcević i ustalił wynik meczu na 34:29, bo Tatarincew w ostatnich sekundach uderzył nad płocką bramką.

2015.02.28_Wisła_Płock_-_Górnik_Zabrze_(7)

Analizując przebieg spotkania zwraca uwagę niesamowita skuteczność skrzydłowych z Płocka. Ivan Nikcević i Michał Daszek zdobyli aż 23 bramki, czyli 68% bramek strzelonych przez gospodarzy. Warto zauważyć, że z rzutów karnych zdobyli tylko 3 bramki, a aż 20 z gry! Przyznać jednak trzeba, że wynik strzelecki mógł być jeszcze bardziej okazały, ale obaj niewykorzystani po jednym karnym. Skrzydłowi Płocczan byli doskonale dysponowani, a Daszek świetnie wykorzystał nieobecność Ghionei. Nie dość, że grał dużo, to bardzo skutecznie.

Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że to goście wykreowali skrzydłowych gospodarzy na bohaterów meczu. Rozgrywali piłkę długo, bardzo długo i często ją tracili, co dawało Wiśle szanse na szybkie uskrzydlone kontry. Górnicy opierali swoją grę opierali głównie na współpracy z kołem, która po fatalnym początku dużo lepiej wyglądała po dobrej zmianie Marka Daćko za Jurija Gromykę.

Trener płocczan i zawodnicy byli zadowoleni z gry i wyniku podkreślając, że Górnik postawił trudne warunki gry. Rozgrywający gości Adam Twardo stwierdził, że Wisła zasłużyła na zwycięstwo. Inaczej mecz oceniał inny Mariusz Jurasik, który w wypowiedzi dla telewizji Polsat Sport uważał, że „sędziowie trzymali wynik” i za każdym razem, gdy Górnik zbliżał się do Wisły na 2-3 gole, to był karany dwoma minutami. Jurasik zwrócił uwagę, że spotkanie sędziowali Hiszpanie, a w klubie z Płocka jest kilku zawodników, którzy porozumiewają się w tym języku. Trudno jednak zgodzić się z popularnym „Józkiem”, bo sędziowie nie wypaczyli wyniku, a Górnik miał swoje szanse na korzystny wynik. Z drugiej jednak strony, były piłkarz reprezentacji Polski, Artur Siódmiak, stwierdził w wypowiedzi dla serwisu sportowefakty.pl, że niby wynik był na styku, ale „Wisła kontrolowała wynik”. A wracając do Jurasika, to takie bezpodstawne insynuacje takiemu doświadczonemu i zasłużonemu piłkarzowi, po prostu nie przystoją.

 

28 lutego 2015 r., godz. 17:30 – Płock, Orlen Arena

XVII kolejka PGNiG Superligi 2014/2015

Orlen Wisła Płock - Górnik Zabrze 34:29 (18:16)

Orlen Wisła: 36. Rodrigo Corrales (39% 17/42, 0/2 k), 12. Marcin Wichary (50% 0/0, 1/2 k) – 77. Ivan Nikčević (11, 1/2k), 3. Michał Daszek (12, 2/3k), 21. Kamil Syprzak (2), 2. Zbigniew Kwiatkowski, 17. Tiago Rocha, 19. Mariusz Jurkiewicz (4), 9. Alexander Tioumentsev (1), 24. Nikola Zelenović (2), 25. Angel Montoro (2), 7. Dan Racotea, 18. Mateusz Piechowski.

Trener: Manolo Cadenas (Hiszpania).

Karne: 3/4.

Kary: 6 min. (Racotea, Rocha i Jurkiewicz – po 2 min)

Upomnienia: Kwiatkowski, Jurkiewicz.

Górnik: 1. Mateusz Kornecki (29% 4/17, 2/4 k), 16. Sebastian Suchowicz (21% 3/14, 0/0 k), 83. Sebastian Kicki (20% 2/9, 0/1 k), 4. Adrian Niedośpiał (1), 20. Paweł Niewrzawa (2), 10. Patryk Kuchczyński(3, 1/1k), 19. Bartłomiej Tomczak, 9. Yurij Gromyko (1), 5. Marek Daćko (5), 24. Adam Twardo, 18. Aleksander Tatarincew (4), 7. Robert Orzechowski (2), 11. Michał Kubisztal (5, 2/3k), 13. Mariusz Jurasik (6).

Trener: Patrik Liljestrand (Szwecja).

Karne: 3/5.

Kary: 8 min. (Niedośpiał – 4 min., M. Daćko i A. Twardo – po 2 min.).

Upomnienia: Niedośpiał, Kubisztal, Twardo.

Czerwona kartka: Kubisztal (40 min.).

Widzów: 3.500 (według sportowefakty.pl)

 

Źródła: własne, sprwislaplock.pl, sportowefakty.pl, hanballzabrze.pl, polsatsport.pl. W. Osiński, Mańkuci strzelali jak natchnieni, „Przegląd Sportowy” z dnia 2 marca 2015 r., s. 26.

sobota, 01 sierpnia 2015
Przed meczem Wisły Płock z Górnikiem Zabrze

Spotkanie Wisły Płock i Górnika Zabrze było zapowiadane jako hit 17. Kolejki PGNiG Superligi 2014/2015, ponieważ spotykał się wicemistrz Polski z brązowym medalistą zeszłego sezonu, a dodatkowo oba kluby zajmowały takie same miejsca w tabeli obecnego sezonu.

Co ciekawe emocje mogła wzbudzać godzina rozpoczęcia spotkania. Wisła Płock na swojej oficjalnej stronie internetowej (sprwislaplock.pl) informowała (w dwóch miejscach) o godz. 18:00, natomiast mecz był rozgrywany pół godziny wcześniej, o czym informowały m.in.: zprp.pl, polsatsport.pl, ebilet.pl, a nawet wydruki na biletach na mecz.

Porównanie sukcesów obu klubów nie ma żadnego sensu. Wisła przez dwadzieścia pięć lat nie schodzi z podium ligi i w tym czasie (od 1990 r.) wywalczyła siedem tytułów mistrzowskich, 13 srebrnych i pięć brązowych medali, a także dziesięć Pucharów Polski. W ostatnim czasie Wisła pozostaje jednak w cieniu klubu z Kielc. Ostatnie mistrzostwo zdobyła w 2011 r., a Puchar Polski w 2008 r. Jeśli chodzi o rozgrywki europejskie, to Wisła awansowała do 1/8 finału Ligi Mistrzów trzykrotnie (2011/2012, 2013/2014, 2014/2015), a także dwukrotnie do ćwierćfinału Pucharu EHF (1991/1992, 1993/1994) i raz do ćwierćfinału Pucharu Zdobywców Pucharów (1996/1997). Górnik natomiast w zeszłym sezonie wywalczył brązowym medal, a wcześniej jako Pogoń Zabrze zdobył dwa tytuły mistrza Polski (1989, 1990), dwa srebrne (1976, 1979, 1988) i trzy brązowe medale (1967, 1985, 1987), a także trzy Puchary Polski (1984, 1988, 1990). W grudniu 2014 r. klub przeprowadził konkurs „Ćwierć wieku na podium – wybieramy Siódemkę 25-lecia”. Głosowanie kibiców sprawiło, że do historycznej siódemki wybrani zostali: Andrzej Marszałek – Adam Wiśniewski, Michał Zołoteńko, Krzysztof Kisiel, Marcin Lijewski, Krzysztof Wróblewski i Michał Dębski.

Siódemka_25-lecia_Wisły_Płock

Źródło: sprwislaplock.pl.

W obecnym sezonie, przed meczem z Górnikiem gospodarze rozegrali 28 meczów, z których 22 wygrali, 2 zremisowali i 4 przegrali, co oznacza 78,57% zwycięstw. W lidze Wisła wygrała 14 meczów, 1 zremisowała i 1 przegrała (Vive Tauron Kielce), w Pucharze Polski odniosła 2 zwycięstwa, a w Lidze Mistrzów awansowała do 1/8 finału, ponieważ w swojej grupie zajęła 3. miejsce z bilansem 6 zwycięstw, 1 remis, 3 porażki. Górnik rozegrał 21 meczów, z których 14 wygrał, 3 zremisował i 4 przegrał, co daje 66,67% zwycięstw. W lidze Górnik wygrał 10 meczów, a po 3 zremisował i przegrał. W Pucharze Polski odniósł jedno zwycięstwo, a w Pucharze EHF odpadł w II rundzie eliminacyjnej po 3 zwycięstwach i 1 porażce. Warto zauważyć, że w czołówce ligowych strzelców znajdują się Valentin Ghionea i Michał Kubisztal.

Przed meczem z Górnikiem, Wisła wygrała w Lidze Mistrzów ze zwycięzcą poprzedniej edycji, czyli SG Flensburg (31:29), a w tygodniu pokonała SPR Tarnów 43:18 w pierwszym meczu ćwierćfinału Pucharu Polski. Co więcej, Wisła przystępowała do meczu z Zabrzanami będąc w trakcie serii 12 zwycięstw z rzędu we wszystkich rozgrywkach. Ostatnia strata punktów przez „Nafciarzy” miała miejsce 23 listopada zeszłego roku, gdy Wisła odniosła wyjazdowy remis z KIF Kolding (30:30) w Lidze Mistrzów. Po meczu z Górnikiem, Wisła opuściła Płock na dwa tygodnie, udając się na wyjazdowe mecze z SPR Tarnów w lidze oraz Wybrzeżem i Vive w lidze. Górnik natomiast w ostatnim ligowym meczu niespodziewanie zremisował na wyjeździe, po słabej grze, z Wybrzeżem Gdańsk (28:28).

W zeszłym sezonie oba kluby spotkały się pięciokrotnie i wszystkie pięć meczów wygrała Wisła. Dwa sezonie zasadniczym, a trzy w półfinale ligi. Zabrzanom pozostaje tylko pocieszyć się faktem, że w dwóch z tych pięciu meczów przegrali różnicą tylko trzech goli. W tym sezonie, w pierwszej rundzie Wisła wygrała w Zabrzu 34:30 (16:16).

Oba zespołu prowadzą zagraniczni trenerzy, ale porównanie ich sukcesów zdecydowanie wypada na korzyść trenera Wisły – Hiszpana Manolo Cadenasa. Jako trener wywalczył w lidze hiszpańskiej – mistrzostwo, cztery wicemistrzostwa i siedem brązowych medali. Poza tym, prowadzone przez niego drużyny wywalczyły Puchar Hiszpanii, dwa Puchary Ligi, Superpuchar Hiszpanii i trzy Puchary Zdobywców Pucharu. Trzy razy został wybrany trenerem roku w lidze. Cadenas łączy pracę w Polsce z funkcją trenera reprezentacji Hiszpanii. W zeszłym roku wywalczył brązowy medal mistrzostw Europy, a w tym roku na mistrzostwach świata w Katarze wywalczył 4. miejsce po porażce z… Polską. Natomiast trener Górnika – Szwed Patrik Liljestrand może pochwalić się sukcesem jako zawodnik – srebrnym medalem Igrzysk Olimpijskich w Barcelonie (1992).

Zostawiając w historię w tle, a wracając do bieżącej rywalizacji, to z powodu kontuzji wśród gospodarzy zabrakło serbskiego rozgrywającego – Miljana Pusicy oraz skrzydłowych – Adama Wiśniewskiego i Rumuna Valentina Ghionei. W Górniku zabrakło poważniejszych absencji.

Nie bez znaczenia dla kibiców pozostaje fakt, że w składzie Górników jest trzech piłkarzy, którzy mają za sobą grę w Płocku – Mariusz Jurasik, znienawidzony za grę w Kielcach, a także Adam Twardo i Michał Kubisztal. Ten ostatni w przedmeczowych wypowiedziach głośno mówił, że liczy na nawiązanie walki z Wisłą.

Spotkanie prowadzili dwaj hiszpańscy sędziowie – Ernesto Ruiz Vergara i Alberto Macias de Paz, którzy wraz z dwoma innymi (prowadzili w tej samej kolejce mecz Vive Tauron Kielce – Stal Mielec) przybyli do Polski w ramach umowy o współpracy pomiędzy Związkiem Piłki Ręcznej w Polsce (ZPRP) a Królewską Federacją Piłki Ręcznej w Hiszpanii (RFEBM).

 

Źródła: własne, europeancup.eurohandball.com, ehrcl.com, handballzabrze.pl, sprwislaplock.pl, zprp.pl, polsatsport.pl, plock.sport.pl, przegladsportowy.pl, pl.wikipedia.org.

środa, 28 grudnia 2011
Milorad Krivokapić – kat „Nafciarzy”

W meczu Wisły Płock z RK Cimosem Koper najwięcej bramek dla Słoweńców zdobyli Milorad Krivokapić i Matjaz Brumen (po 7 bramek). Krivokapić strzelił tylko dwie bramki z gry a pozostałych pięć z rzutów karnych. Tylko raz zdarzyło się, że jego rzut wybronił Marcin Wichary, a działo się to na początku drugiej połowy przy wyniku 16:15 dla gospodarzy. W pierwszym meczu obu drużyn zakończonym zwycięstwem Cimosu 27:24 Krivokapić był najskuteczniejszym zawodnikiem, zdobywając dziesięć goli. Równie skuteczny był w meczu z Sankt Petersburgiem (30:23), gdy zdobył 9 goli.

Milorad_Krivokapić

Źródło: rk-koper.si.

Krivokapić (31 lat) występuje na pozycji prawego rozgrywającego. Posiada obywatelstwo serbskie i węgierskie, ale występował tylko w reprezentacji Serbii i Czarnogóry. Karierę rozpoczął w serbskim RK Jugović Kac, a następnie przeniósł się do Dunaferru SE, z którym całkiem udanie występował w Pucharze Federacji EHF – półfinał i dwa ćwierćfinały. Dobre występy w tym klubie sprawiły, że przeniósł się do SC Pick Szeged, z którym przez pięć sezonów występował w Lidze Mistrzów EHF. Największym sukcesem w tych rozgrywkach był ćwierćfinał. Od zeszłego sezonu Krivokapić występuje w RK Cimos Koper, z którym sięgnął po mistrzostwo i Puchar Słowenii, a także po Puchar Challenge.

W tym sezonie Milorad wyrasta na czołowego strzelca Ligi Mistrzów. Obecnie z 43 golami zajmuje siódmą pozycję. Prowadzi Macedończyk Naumce Mojsovski (HC Metalurg Skopje) – 52 gole przed swoim rodakiem Kiriłem Lazarovem (Atletico Madryt) i Chorwatem Zlatko Horvathem (Croatkia Osiguranje Zagrzeb) – obaj po 49 goli. Najlepszy piłkarz z polskiego klubu zajmuje 20. miejsce i jest nim zdobywca 34 goli – Rastko Stojković z Vive Targi Kielce.

Wracając do Krivokapicia to jest on bliski wyrównania swojego rekordu z sezonów 2005/2006 i 2007/2008, gdy zdobywał po 54 bramki w Lidze Mistrzów. Ostatnia bramka jaką zdobył w Płocku była jego dwusetnym golem w Lidze Mistrzów.

Poniżej zdjęcia z wykonywanych przez niego sześciu rzutów karnych wykonywanych przeciwko Marcinowi Wicharemu:

Rzut_karny_wykonywany_przez_Krivokapicia_1

Rzut_karny_wykonywany_przez_Krivokapicia_2

Rzut_karny_wykonywany_przez_Krivokapicia_3

Rzut_karny_wykonywany_przez_Krivokapicia_4

 Rzut_karny_wykonywany_przez_Krivokapicia_5

 Rzut_karny_wykonywany_przez_Krivokapicia_6

Źródła i dane statystyczne: własne, ehfcl.com, europeancup.eurohandball.com i rk-koper.si.

wtorek, 27 grudnia 2011
„Nafciarze” tylko zremisowali

W rozegranym w sobotę 3 grudnia meczu 7. kolejki grupy „C” Ligi Mistrzów piłkarzy ręcznych mistrz Polski – Orlen Wisła Płock zremisowała z mistrzem Słowenii – RK Cimosem Koper 25:25 (14:12).

Orlen_Arena_przed_meczem_z_Cimosem_Koper

Orlen Arena przed meczem z Cimosem Koper

Gdy obie drużyny wyszły na boisko można było odnieść wrażenia, że za chwilę odbędzie się mecz na szczycie polskiej ligi, bowiem piłkarze Cimosa wyszli na boisko w żółtych koszulkach i niebieskich spodenkach, niczym Vive-Targi Kielce. Liczba widzów w Orlen arenie nie odpowiadała jednak temu meczowi, bowiem trybuny wypełniły się w niewiele ponad połowie…

 Orlen_Arena_-_mecz_z_Cimosem_Koper_1

Na trybunach było sporo pustych miejsc...

Orlen_Arena_-_mecz_z_Cimosem_Koper_2

Początek meczu należał do Wisły, która po bramce Słoweńca Bostjana Kavasa objęła prowadzenia. „Nafciarze” prowadzili później 2:1 i 3:2, ale dwie szybkie kontry dały gościom prowadzenie. Walka gol za gol skończyła się przy wyniku 6:8, ale gole Kamila Syprzaka i Adama Wiśniewskiego ponownie doprowadziły do remisu. Od kolejnego remisu 9:9, Wiśle grało się trochę łatwiej. Zresztą duża w tym zasługa Marcina Wicharego, który po jakiś 10-15 minutach tej części meczu bronił kapitalnie. Początkowo Wichary nie mógł wejść w mecz i popisać się udaną interwencją, ale już jak przyszła pierwsza udana interwencja, to każda następna jeszcze bardziej „nakręcała” płockiego bramkarza. Nic więc dziwnego, że co jakiś czas hala trzęsła się od okrzyku „Ura, ura, ura. Wi-chu-ra!!!!!”.

 Adam_Wiśniewski_i_Kamil_Syprzak

Adam Wiśniewski i Kamil Syprzak.

Najwyższe, trzybramkowe prowadzenie gospodarze objęli w 27 min., gdy gola zdobył Michał Zołoteńko. Słoweńcy zmniejszyli jednak dystans po karnym skutecznie wykonanym przez Serba Milorada Krivokapica.

 Problemy_z_płockim_parkietem

Problemy z płockim parkietem...

Wisła dobrze rozpoczęła drugą połówkę meczu i prowadziła 16:14. Wtedy gospodarze nie skończyli kilku ataków. Przy wyniku 16:15 Wichary obronił karnego wykonywanego przez Krivokapicia, ale Wisła znowu tego nie wykorzystała. Goście doprowadzili do remisu po 16 po golu ze skrzydła Jure Dobelseka, ale niedługo później Wisła znowu wyszła na dwubramkowe prowadzenie po bramce Zołoteńki (18:16). Cimos odpowiedział bramką, a następnie nie wykorzystał okazji do remisu, bo świetnie w sytuacji „sam na sam” spisał się Wichary. To było jednak niewystarczające do utrzymania przewagi, bo piłkarze Wisły mieli duże problemy ze stworzeniem sobie korzystnych okazji do oddania strzału, a dodatkowo byli nieskuteczni. Słoweńcy doprowadzili do remisu po 18.

 Rozgrywa_Nikola_Eklemović

Rozgrywa Nikola Eklemović

Po rozegraniu rzutu wolnego Piotr Chrapkowski zdobył gola dającego Wiśle prowadzenie 19:18 i od tej pory Wisła utrzymywała 1-2 bramki przewagi a upływający czas działał na jej korzyść. Na pięć minut przed końcem meczu Wisła prowadziła 25:23, ale goście z Kopru utrzymywali kontakt bramkowy i nie rezygnowali z walki o zwycięstwo. Gdy zegar wskazywał na 57 min. 12 sek. Krivokapić wykorzystał rzut karny po faulu Adama Twardo na Deanie Bombacu i był remis po 25. „Nafciarze” długo rozgrywali piłkę, aż wreszcie, gdy sędziowie sygnalizowali grę pasywną jeden z gospodarzy został sfaulowany. Przed wykonaniem rzutu wolnego trener Lars Walther. Wziął czas, ale niewiele to pomogło. Chrapkowski tym razem trafił tylko w słupek! Wprawdzie piłkę przejął Wiśniewski, ale jego wejście „na siłę” i rzut z nieprzygotowanej pozycji nie sprawiły większych kłopotów Dusanowi Podpecanowi (zastąpił w bramce Gorazda Skofa). Goście także wzięli czas, ale ostatnie osiem sekund przerwał faul gospodarzy, a rzut wolny wykonywany już po regulaminowym czasie przez Matjaza Brumena nie przyniósł Słoweńcom gola. Niezależnie jednak od tego Słoweńcy bardzo się cieszyli, bo remis znacznie przybliżył ich do awansu do 1/8 finału Ligi Mistrzów.

 Wisła_Płock_-_Cimos_Koper_25:25

Po meczu stwierdziłem, że tak grająca drużyna (Wisła) nie zasługuje na awans do fazy pucharowej Ligi Mistrzów, bo nie wykorzystała przewagi i nie wykorzystała świetnej dyspozycji swojego bramkarza do tego, żeby wygrać. Niemalże całą drugą połowę Cimos grał przede wszystkim z kontry, zaś Wisła mozolnie budowała swoje akcje i bardzo często kończyło się na rzutach z nieprzygotowanych pozycji. Słoweńcy lepiej i dokładniej bronili, zaś obrona Wisły często była niedozwoloną obroną w kole. Nic więc dziwnego, że gospodarze mili tylko dwa rzutu karne, zaś goście aż siedem. Słoweńcy grali skrzydłami i w ten sposób zdobyli aż dziesięć goli (Brumen 7 i Dobelsek 3). Poza tym dużo do zastanowienia daje fakt, że dla płocczan gole zdobywało aż dziesięciu piłkarzy. Najwięcej bramek (po 4) zdobyli Kavas, Spanne i wiśniewski. Dla Cimosu bramki zdobywało siedmiu piłkarzy, a najwięcej (po 7) zdobyli wspomniany już Brumen i Krivokapić. Wisła ma wyrównany skład pozbawiony gwiazd i liderów, a jej atutem jest drużyna, tymczasem Cimos, o których przed meczem można było powiedzieć to samo okazał się drużyną, dla której czterech piłkarzy (Brumen, Krivokapić, Skube i Dobelsek) zdobyło aż 21 z 25 goli mistrzów Słowenii.

 Orlen_Arena_po_meczu_z_Cimosem_Koper

Orlen Arena po meczu z Cimosem Koper...

Warto jeszcze wspomnieć, że mecz w Płocku przyniósł indywidualne wyróżnienia. Skrzydłowy Cimosu – Matjaz Brumen trafił do siódemki tej kolejki Ligi Mistrzów, zaś jedna z interwencji Marcina Wicharego znalazła się w piątce najlepszych interwencji („Top5”). Zawodnikiem, który zasłużył jeszcze na wyróżnienie był charyzmatyczny prawy rozgrywający gości – Milorad Krivokapić, ale do siódemki trafił jednak Kim Andresson z THW Kiel.

Dla „Nafciarzy” kluczowy do awansu będą dwa wyjazdowe mecze do Sankt Petersburga i Konstancy, ale niewykorzystanej szansy na zwycięstwo z Cimosem Koper po prostu żal...

 

3 grudnia 2011 r., godz. 15:00 Płock (Orlen Arena)

7. kolejka grupy „C” Ligi Mistrzów EHF 2011/2012

Orlen Wisła Plock – RK Cimos Koper 25:25 (14:12)

Orlen Wisła Płock: Marcin Wichary – Zbigniew Kwiatkowski 1, Piotr Chrapkowski 2, Nikola Eklemović 1, Christian Spanne 4, Adam Wiśniewski 4, Michał Kubisztal 1, Bostjan Kavas 4, Michał Zołoteńko 3, Adam Twardo, Kamil Syprzak 3, Paweł Paczkowski 2.

Trener: Lars Walther (Dania).

RK Cimos Koper: Gorazd Skof, Dusan Podpecan – Bojan Skoko 1, Jure Dobelsek 3, Matjaz Brumen 7, Matevz Cemas, Dean Bombac 1, Milorad Krivokapić 7, Sebastian Skube 4, Robert Konecnik, Uros Rapotec, Goran Bogunović 2, Uros Bundalo, Vladimir Osmajić.

Trener: Fredi Radojković.

Kary: 8 min. – 4 min.

Rzuty karne: 2 (1 wykorzystany) – 6 (5 wykorzystanych).

Sędziowali: Olivier Buy i Stevann Pichon (Francja).

Delegat EHF: Bjarne Munk Jensen (Dania).

Widzów: 3.500 (pojemność hali: 5.467).

Dane statystyczne: ehfcl.com, handball.pl.

 

Źródła: własne, sport.pl, sprwislaplock.pl, „Skarb Kibica. Piłka ręczna. PGNIG Superliga Mężczyzn i Kobiet” – dodatek do Przeglądu Sportowego z dnia 3 września 2011 r., s. 21.

poniedziałek, 19 grudnia 2011
RK Cimos Koper – rywal Wisły Płock

W meczu siódmej kolejki grupy „C” Ligi Mistrzów piłkarzy ręcznych Wisła Płock spotka się z mistrzem Słowenii RK Cimosem Koper, czyli drużyną, która wyrasta na najsilniejszy słoweński klub.

Historia

Początki piłki ręcznej w mieście leżącym nad Adriatykiem o wdzięcznej nazwie Koper (24 tys. mieszkańców) datuje się na lata pięćdziesiąte XX wieku. Wtedy w tym słoweńskim mieście istniał TVD Partizan, a później RK (Rokometni Klub) Koper. Kluby połączyły się, a później RK Koper kilkukrotnie zawieszał działalność, by później ją reaktywować. Od 1992 r. niezmiennie istnieje na mapie handbalowej Słowenii. W 2000 r. otrzymał wsparcie od firmy Cimos, która działa na rynku motoryzacji, energetyki, mechanizacji rolnictwa i maszyn budowlanych oraz narzędzi. W 2002 r. RK Cimos Koper uzyskał awans do słoweńskiej elity a od 2007 r. nie schodzi z podium tych rozgrywek.

Nowy_herb_RK_Cimos_Koper

Herb RK Cimos Koper.

Źródło: ehfcl.com.

Stary_herb_RK_Cimos_Koper

Poprzedni, historyczny herb RK Cimos Koper.

Źródło: europeancup.eurohandball.com.

Sukcesy

RK Cimos Koper pozostaje w cieniu osiągnięć Pivovarny Celje Lasko i Gorenje Veleje, ale w ostatnich latach wyrasta na siłę numer jeden w słoweńskiej piłce ręcznej. Cimos w zeszłym sezonie wygrał jedyne w historii klubu mistrzostwo Słowenii. Poza tym dwukrotnie był wicemistrzem (2007/2008 i 2008/2009) i dwukrotnie zajmował trzecie miejsce (2006/2007 i 2009/2010), trzykrotnie sięgał po Puchar Słowenii (2007/2008, 2008/2009 i 2010/2011) i jeden raz po Superpuchar Słowenii (2008). Słoweńcy pokazali się z dobrej strony na arenie europejskiej wygrywając w zeszłym sezonie Challenge Cup, a w sezonie 2007/2008 dochodząc do półfinału Pucharu Federacji EHF. Jak widać zeszły sezon był absolutnie najlepszych w historii Cimosu, który wygrał w Słowenii ligę i puchar a w Europie wspomniany już Challenge Cup.

Cimosowi daleko jednak do osiągnięć innych klubów słoweńskich. Pivovarna Lasko może pochwalić się zdobyciem 17 tytułów mistrza Słowenii, w tym dziesięciu kolejnych z rzędu (1992-2001), wicemistrzostwem i jednym 3. miejscem, 14 Pucharami Słowenii i 3 finałami, 2 Superpucharami Słowenii, zwycięstwem w Lidze Mistrzów (2003/2004) i sześcioma półfinałami Ligi Mistrzów, Superpucharem Europy i półfinałem Pucharu Zdobywców Pucharów. Gorenje Velenje zdobyło mistrzostwo Słowenii (2008/2009), sześć wicemistrzostw i dwa 3. miejsca, Puchar Słowenii i 6 finałów, finał i półfinał Pucharu Federacji EHF, półfinał Pucharu Zdobywców Pucharów i 1/8 finału Ligi Mistrzów. W tabeli wszechczasów ligi słoweńskiej za okres 1991-2008 zdecydowanie prowadziła Pivovarna Lasko z fantastycznym bilansem meczów 409 zwycięstw, 15 remisów i 23 porażki. Drugie miejsce zajmowało Gorenje Velenje a trzecie RK Prevent. Cimos był na odległym 10. miejscu (169 meczów, 89 zwycięstw, 15 remisó i 65 porazek). Wspomniany RK Prevent to czterokrotny wicemistrz Słowenii, trzykrotny zdobywca brązowego medalu, finalista Pucharu Słowenii, półfinalista Pucharu Federacji EHF i ćwierćfinalista Pucharu Zdobywców Pucharów. Warto jeszcze dodać, że drużyną, która zdetronizowała Pivovarnę był klub RD Prule’67 – mistrz w 2002 r. Z dotychczasowych dwudziestu edycji ligi słoweńskiej Pivovarna wygrała 17 razy, a Prule, Velenje i Cimos po jednym razie.

W uzupełnieniu warto jeszcze dodać, że jedyny sukces, którym może pochwalić się reprezentacja Słowenii w piłce ręcznej to wicemistrzostwo Europy wywalczone w 2004 r., gdy Słowenia była gospodarzem turnieju. Poza tym wywalczyli jeszcze 5. miejsce na Euro 2000.

Hala

Cimos rozgrywa swoje mecze w hali Dvoranna Bonifika mogącej pomieścić 3.164 widzów, z których 1.000 zajmuje miejsca stojące. Co jakiś czas pojawiają się dyskusje nt. zwiększenia pojemności hali. Przybrały one na sile, gdy Słowenia starała się o organizację mistrzostw Europy. Kandydatura miała obejmować hale w Koprze, Ljubjanie, Mariborze i Celje, ale mała pojemność hali w Koprze skutecznie umożliwiła te starania. Do imprez rangi mistrzowskiej hala powinna mieć pojemność 5 tys. miejsc.

Dvoranna_Bonihika_-_hala_RK_Cimos_Koper_1

Dvoranna_Bonihika_-_hala_RK_Cimos_Koper_2

Zdjęcia hali Dvoranna Bonifika.

Źródło:  siol.net.

Europejskie puchary

W zeszłym sezonie Cimos Koper wygrał w Pucharze Challenge. Wprawdzie są to najmniej prestiżowe rozgrywki, ale sukces zawsze cieszy. Warto przypomnieć, że w sezonie 2009/2010 MMTS Kwidzyn w finale tych rozgrywek dwukrotnie przegrał ze Sportingiem Lizbona. Wracając natomiast do Cimosu, to w zeszłym sezonie wyeliminował kolejno bułgarski HK Spartak Warna (46:19, 48:20), szewdzki Eskilstuna Guif (33:32, 32:24), KS Azoty Puławy (33:26 i 25:25), rumuński Stiinta Municipal Dedeman Bacau (34:27 i 25:30), a w finale zwyciężył SL Benficę Lizbona (27:27 i 31:27).

Cimos debiutował w europejskich pucharach w sezonie 2004/2005. Wprawdzie wygrał z holenderskim Emmen en Omstreken (25:23 i 31:22), to jednak w kolejnej (III) rundzie uległ węgierskiemu Dunafferowi SE. W sezonie 2005/2006 Cimos ponownie zakończył swój udział na III rundzie. Wyeliminował estońską Pölva Serviti, ale nie sprostał niemieckiemu VfL Gummersbach. Po roku przerwy, w kolejnym sezonie (2007/2008) Cimos odpadł dopiero w półfinale. Najpierw wyeliminował portugalski ABC de Braga-Andebol SAD, a następnie w 1/8 sprawił sensację dwukrotnie pokonując faworyzowane niemieckie TBV Lemgo (34:29 i 28:24). W ćwierćfinale odprawił macedoński HC Metalurg Skopje, ale w półfinale dwukrotnie przegrał z duńskim FCK Handbold A/S Kopenhagen.

W sezonie 2008/2009 Cimos debiutował w Lidze Mistrzów, ale tego startu nie będzie zaliczał do udanych. Wygrał tylko jeden mecz i to sensacyjnie z faworyzowanym hiszpańskim Portland San Antonio. Oprócz porażki z Portland zanotował jeszcze po dwie porażki z rosyjskimi Czechowskimi Niedźwiedziami i rumuńską Steauą MFA Bukareszt. W sezonie 2009/2010 Cimos debiutował w Pucharze Zdobywców Pucharów, a swój udział zakończył na IV rundzie po odpadnięciu z rywalizacji po meczach z francuskim Fraikin BM. Grandlers. Wcześniej wyeliminował węgierski Ferencvarosi Torna Club.

W obecnym sezonie Cimos ma ogromne szanse na wyjście z grupy. Dwukrotnie wygrał z Sankt Petersburgiem (35:26 i 30:23), a poza tym pokonał Wisłę Płock (27:24) i rumuńską HCM Constancę (27:25) porażki przyszły w meczach z macedońskim Metalurgiem Skopje (23:28) i HSV Hamburg (23:24).

Łącznie Cimos rozegrał w europejskich pucharach 46 meczy, z których 24 wygrał, 3 zremisował i 15 przegrał. Drużyna z Kopru grała we wszystkich możliwych rozgrywkach – Lidze Mistrzów, Pucharze Federacji EHF, Pucharze Zdobywców Pucharów i Pucharze Challenge.

Co ciekawe Cimos i Wisła spotkały się w styczniu bieżącego roku w dwóch sparingowych meczach w chorwackim Porecu i oba mecze zakończyły się remisem 34:34.

Obecna drużyna

Przed sezonem drużynę z Kopru opuścili: Jure Jeraj (Crvena Zvezda Belgrad), Milan Mirković (RK Branik Maribor), Uroš Elezović i Darko Stanić (HC Metalurg Skopje). W ich miejsce przybyli: obrotowy Uros Bundalo (RD Loka), lewy rozgrywający Matevez Cemas (Slovan Lublana) i niezwykle doświadczony bramkarz Gorazd Skof (RK Croatia Osinguranje Zagrzeb). Zespół Cimosu pozbawiony jest wielkich gwiazd a jego siłą jest drużyna i jej zgranie. Najbardziej znanym zawodnikiem jest wspomniany już Skof – reprezentant Słowenii, w przeszłości piłkarz takich klubów jak Krsko, Gorenje Velenje, Celje Pivovarna Lasko i Croatia Zagrzeb, z którą wywalczył cztery tytuły mistrza Chorwacji. Drugim zawodnikiem, o którym warto wspomnieć jest posiadający obywatelstwo serbskie i węgierskie Milorad Krivokapić, który przez wiele lat grał w SC Pick Szeged.

Podsumowanie

Cimos Koper to ciekawe zjawisko w słoweńskiej piłce ręcznej – drużyna, która przebojem wdarła się do elity zostawiając w pobitym polu Celje Pivovarnę Lasko i Gorenje Veleje. Dla Wisły to ważny mecz, który może przybliżyć ją do awansu, ale rywal też ma się o co być, bo każdy punkt zdobyty na wyjeździe cieszy wyjątkowo. Wisła i Cimos prezentują podobny poziom, ale ze wskazaniem na gości, którzy powalczą w Płocku o pełną pulę.

 

Źródła: rk-koper.si, nafciarze.pl, ehfcl.com, europeancup.eurohandball.com, wikipedia.pl, en.wikipedia, siol.net, cimos.eu.

piątek, 29 lipca 2011
Zwycięstwo nie przyszło łatwo

W piątek 24 czerwca 2011 r. w Płocku w meczu piątej serii Ligi Światowej, Polska pokonała Portoryko 3:1 (24:26, 28:26, 25:22, 25:17).

Polacy przystępowali do meczu jako zdecydowani faworyci. W dotychczasowych ośmiu meczach odnieśli 4 zwycięstwa (bilans setów 14:12), natomiast goście przegrali wszystkie mecze, zwyciężając w zaledwie dwóch setach ugranych z USA. Za Polakami przemawiał również fakt, że na wyjeździe dwukrotnie zwyciężyli po 3:0. W tym sezonie Polacy występowali w Lidze Światowej bez kilku kluczowych siatkarzy (Zagumny, Pliński, Winiarski, Wlazły, Świderski), a jak się później okazało nie było to przeszkodą w zajęciu pierwszego w historii tych rozgrywek miejsca na podium. Do tej pory Polacy mogli pochwalić się miejscem 4. (2005, 2007) i 5. (2002, 2008).

Orlen_Arena

Orlen Arena.

Mecz z Portoryko miał historyczne znaczenie, ponieważ po raz pierwszy Liga Światowa zawitała do Płocka – siedziby jednego ze sponsorów polskiej kadry PKN Orlen. Mecz odbył się w Orlen Arenie, której budowę zakończono w zeszłym roku. Hala została wybudowana przede wszystkim z myślą o piłkarzach ręcznych miejscowej Wisły. Przyznać trzeba, że obiekt nie robi wielkiego wrażenia od wewnątrz. Trybuny, jak to w halach dla klubów piłki ręcznej są usytuowane blisko boiska, a dodatkowo są nachylone pod dosyć dużym kątem. Niebieskie kolory siedzisk nawiązują do barw płockiej Wisły. Z zewnątrz zadziwia nieregularny i nietypowy kształt hali, który robi wrażenie zwłaszcza nocą. Podczas meczu z Portoryko hala nie wypełniła się do ostatniego miejsca i widać było puste siedzenia, ale nie ma się, czemu dziwić. Na przedmeczowej konferencji dobrze zorientowany w polskich realiach – Andrea Anastasi mówił, że Płock jest mekką piłki ręcznej. I słusznie! To w tej hali w maju br. Wisła Płock świętowała mistrzostwo Polski po niespodziewanych zwycięstwach nad Vive-Targi Kielce.

Pierwszą piłkę wygrali gospodarze, ale na przerwę techniczną schodzili z wynikiem 6:8. Wprawdzie goście wygrali kolejną piłkę, ale po asie serwisowym Kurka było po 12. Następnie Polacy prowadzili 14:13 i 16:15. Po chwili na tablicy widniał wynik 17:18 i gdy Polacy wygrali kolejne dwie piłki wydawało się, że wszystko wróci do normy. Przy wyniku 20:20, punkt blokiem zdobył Michał Kubiak, a po chwili goście zaatakowali w aut. Czy można przegrać seta przy stanie 22:20 w meczu z debiutantem Ligi Światowej? Można. Kolejne trzy piłki padły łupem Portorykańczyków. Wprawdzie Polacy doprowadzali do remisu po 23 i po 24, to jednak nieskuteczny atak Zbigniewa Bartmana, a następnie punktowy blok gości załatwiły sprawę. Polacy niespodziewanie przegrali pierwszego seta. Zamiast szybkiego i pewnego 3:0, było 0:1 po secie, który trwał 28 minut.

Niespodziewany_wynik

Niespodziewany wynik...

Zafrasowany_Andrea_Anastasi

...i zafrasowany Andrea Anastasi.

Drugi set był podobnie wyrównany jak pierwszy. Polacy prowadzili 3:2, by przegrywać 5:6, 6:8 i 7:10 po ataku Kubiaka w aut. Przy remisie po 13 as Kurka i błąd rywali dają gospodarzom dwupunktowe prowadzenie, ale przy wyniku 18:16, to goście zdobywają trzy kolejne punkty. Utrzymują jeden punkt przewagi aż do wyniku 25:26, marnując przy tym aż trzy piłki setowe. Polacy wygrywają dwie piłki. Seta kończy potężnym atakiem najlepszy z Polaków – Kurek.

 

Kolejny set miał dać odpowiedź na pytanie, czy Polacy przełamali się i wygrają za 3 punkty. Rozpoczęli seta od prowadzenia 1:0, a następnie 4:1 i utrzymywali 2-3 punkty przewagi. Na przerwę techniczną zeszli prowadząc 8:5, ale rozkojarzenie sprawiło, że goście doprowadzili do remisu. Później nastąpił dobry okres w grze Polaków, którzy zwiększali przewagę – 13:10, 15:11, 17:12, 18:15, 20:15. W tym momencie wydawało się, że losy tego seta zostały już przesądzone. Portorykańczycy nie składali broni i doszli gospodarzy na jeden (!) punkt – 20:19, ale to było wszystko na co było ich stać w tym secie. Biało-czerwoni szybko uzyskali przewagę 23:20 i wygrali seta w stosunku 25:22.

 

Ostatnia, jak się okazało po 17 minutach, partia wyglądała tak, jak wszyscy kibice zgromadzeni w hali oczekiwali od naszych siatkarzy. Wyrównana walka trwała tylko do wyniku 8:8, a potem Polacy zagrali koncertowo. Przewaga rosła w oczach – 11:8, 15:10, 20:11. Wprawdzie w końcówce Polacy się rozluźnili, ale i tak pewnie wygrali 25:17.

Na pomeczowej konferencji prasowej kapitan gości – Hector Soto podkreślił, że mimo zwycięstwa w pierwszym secie, serwis Polaków sprawił gościom dużo problemów. Trener gości, Carlos Cardona upatrywał przede wszystkim w nieskutecznym bloku. Polacy komplementowali gości, ale zagrali poniżej swojego poziomu. Najlepszy był Kurek, ale bardzo dobre zawody rozegrał także Bartman, który jak zwykle, najbardziej raził, gdy się „podpalał”. Polacy wygrali zasłużenie, choć dopiero w ostatnim secie spełnili oczekiwania kibiców, co do jakości gry.

 

24 czerwca 2011 r., godz. 20:30, Płock, „Orlen” Arena

Polska – Portoryko 3:1 (24:26, 28:26, 25:22, 25:17)

Polska: Piotr Nowakowski 1, Bartosz Kurek 30, Zbigniew Bartman 23, Michał Kubiak 5, Łukasz Żygadło 1, Marcin Możdżonek 9, Krzysztof Ignaczak (libero) – Grzegorz Kosok 4, Jakub Jarosz, Paweł Woicki, Michał Ruciak 2, Michał Bąkiewicz.

Portoryko: Jose Rivera 9, Juan Figueroa 17, Roberto Muniz 9, Angel Perez, Enrique Escalante 3, Hector Soto 28, Gregorry Berrios (libero) – Jean Carlos Ortiz, Fernando Morales, Daniel Erazo, Sequiel Sanchez.

Sędziowali: Z. Bjelić (Serbia) i P. Deregnaucourt (Francja).

Widzów: 5.500.

MVP meczu: Bartosz Kurek.

Dane statystyczne na podstawie serwisów: fivb.org, sport.pl i onet.pl.

| < Październik 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31          
Tagi