Wpisy z tagiem: borussia dortmund

sobota, 20 kwietnia 2019
Niesamowity wyczyn Borussii Dortmund

W środę 26 kwietnia 2017 r. Borussia Dortmund chyba trochę niespodziewanie wygrała na Allianz Arena z Bayernem Monachium 3:2 (1:2) i po raz CZWARTY z rzędu awansowała do finału Pucharu Niemiec.

W sezonie 2013/2014 Borussia przegrała w finale z Bayernem Monachium 0:2 po dogrywce. W sezonie 2014/2015 przegrała z Wolfsburgiem 1:3, a w sezonie 2015/2016 ponownie przegrała z Bayernem po rzutach karnych 3:4. W regulaminowym czasie gry padł bezbramkowy remis. Wreszcie w tym sezonie Borussia spotka się w finale z Eintrachtem Frankfurt i bez dwóch zdań jest faworytem tego meczu. Łącznie Borussia wystąpiła w ośmiu finałach Pucharu Niemiec (jeszcze w sezonach 1962/1963, 1964/1865, 1988/1989, 2007/2008) i wygrała tylko w trzech (1965, 1989, 2012).

Komentatorzy i dziennikarze zwrócili uwagę na kolejny awans Borussii do finału, ale mecz z Bayernem był wyjątkowy jeszcze z innego względu. Po raz szósty z rzędu oba zespoły spotkały się w Pucharze Niemiec (w tym trzy w finale).

W sezonie 2011/2012 Borussia rozgromiła Bayern w finale 5:2. W sezonie 2012/2013 Bayern wygrał z Borussią 1:0 w ćwierćfinale. W sezonie 2013/2014 Bayern wygrał w finale 2:0 po dogrywce. W sezonie 2014/2015 Bayern przegrał w półfinale po rzutach karnych 0:2 (po dogrywce było 1:1). To były rzadko spotykany konkurs rzutów karnych, w którym z siedmiu oddanych strzałów, tylko… dwa wpadły do bramki! W Bayernie „jedenastek” nie wykorzystali Lahm, Alonso, Goetze i Neuer, a w Borussii – Hummels, ale trafili Gundogan i Kehl. W sezonie 2015/2016, o czym była już mowa wcześniej, Bayern wygrał w finale (0:0 karne 4:3), a w sezonie 2016/2017 przegrał w półfinale 2:3.

2017.04.26_Radość_piłkarzy_BVB

Radość piłkarzy i sztabu szkoleniowego Borussii Dortmund z awansu do finału Pucharu Niemiec 2016/2017.

Źródło: eurosport.onet.pl.

Analizując te sześć meczy są jeszcze dwie ciekawostki. Po pierwsze, spośród sześciu meczów, tylko polowa zakończyła się w regulaminowym czasie gry, a w pozostałych do wyłonienia zwycięzcy potrzebna była co najmniej dogrywka. Po drugie, przez sześć sezonów oba kluby rywalizowały albo w Berlinie, jeśli awansowały do finału, albo na Allianz Arenie w Monachium, jeśli trafiały na siebie we wcześniejszych rundach rozgrywek.

Wracając do wyczynu Borussii, to do tej pory w finale Pucharu Niemiec cztery drużyny zagrały trzykrotnie z rzędu – Bayern Monachium (aż trzykrotnie – 1984-1986, 1998-2000, 2012-2014), Werder Brema (1989-1991), Fortuna Dusseldorf (1978-1980) i Schalke Gelsenkirchen (1935-1937). Co ciekawe, żaden z klubów nie wygrał DFB Pokal trzykrotnie, ale Borussia jako jedyna trzykrotnie przegrała finał.

W Polsce na dobrej drodze do wyrównania wyniku Borussii jest Lech, który w sezonie 2016/2017 awansował do finału po raz trzeci z rzędu. Rekordzistą jest jednak Górnik Zabrze, który w finale grał pięć razy z rzędu (1968-1972) i wszystkie finały wygrał! Cztery razy z rzędu w finale wystąpiła Legia (1988-1991). Trzy razy z rzędu w meczu finałowym (oprócz Lecha) wystąpiły – GKS Katowice (1985-1987), Amica Wronki (1998-2000) i także Legia (2011-2013).

Pozostaje tylko zadań pytanie czy w kolejnym sezonie oba kluby znowu trafią na siebie i czy Borussia ponownie zagra w finale? A warto dodać, że kilka dni przed meczami półfinałowymi w wywiadzie dla „Suddeutsche Zeitung” szef firmy Adidas, Kasper Rorsted proponował, aby kolejny finał rozegrać w Chinach, aby zwiększyć zainteresowanie rozgrywkami. A więc za rok w Chinach finał Borussia – Bayern?

 

Źródła: własne, eurosport.onet.pl, polsatsport.pl, pl.wikipedia.org. „Przegląd Sportowy” z dnia 2-3 maja 2016 r., s. 20.

niedziela, 07 kwietnia 2019
Rekordy Legii w Lidze Mistrzów

Udział Legii w Lidze Mistrzów rozpoczął się od kompromitacji, ale później przyniósł widowiskową i ultra ofensywną grę, która przyniosła awans do fazy pucharowej Ligi Europy. Po kompromitującej porażce 0:6 z Borussią Dortmund Legia zmierzała po miano najgorszej drużyny fazy grupowej Ligi Mistrzów, a dzięki kolejnym meczom, a zwłaszcza porażce w hokejowym wyniku 4:8 z Borussią Dortmund skończyło się pobiciem kilku rekordów tych rozgrywek. 

 

Dwie porażki z Borussią Dortmund (0:6 i 4:8) Przegrany wyjazdowy mecz z Borussią Dortmund 4:8 (22 listopada 2016 r.) przyczynił się do pobicia lub wyrównania przez Legię kilku klubowych rekordów Ligi Mistrzów:

 

  1. Najwięcej bramek w jednym meczu 12 (poprzedni rekord: 11 w meczu AS Monaco – Deportivo La Coruna 8:3, 5 listopada 2003 r.).

 

Poza tym to ten był pierwszym w historii Ligi Mistrzów, w którym:

- Borussia straciła u siebie aż cztery gole,

- jedna drużyna strzeliła cztery bramki i przegrała mecz; w Pucharze UEFA taki przypadek wydarzył się cztery razy (w tym Wuppertaler SV - Ruch Chorzów 5:4 w sezonie 1973/74), a w Pucharze Zdobywców Pucharów – jeden,

- jeden zespół strzelił pięć goli w 15 minut,

- do 32. minuty strzelono aż siedem goli,

- bramki dla obu zespołów zdobyło ośmiu różnych zawodników.

Ponadto Felix Passlack został najmłodszym Niemcem, który strzelił gola w Lidze Mistrzów (18 lat i 177 dni).

 

Warto dodać, że taki wynik nie padł nigdy wcześniej w europejskich pucharach i „jeszcze nigdy polski zespół w dwumeczu europejskich pucharów nie stracił tylu bramek. Do tej pory to niechlubne osiągnięcie należało do Zagłębia Lubin. W sezonie 1991/92 w Pucharze Intertoto 11 bramek strzeliła im ekipa Lausanne Sports (1:3 i 1:8)” (cyt. za: eurosport.onet.pl).

 Tablica_wyniku_BVB__Legia_84

Wynik, który na długo przejdzie do historii Ligi Mistrzów.

Źródło: bbc.co.uk.

 

  1. Najwięcej bramek w meczach jednej drużyny w fazie grupowej – 33 (bilans Legii 9:24; poprzedni rekord: 31 Manchester United 20:11, 1998/1999).

 

  1. Najwięcej bramek straconych w fazie grupowej – 24 / wyrównany rekord (Bate Borysow 2014/2015).

 

  1. Najwięcej bramek w jednej kolejce grupowej – 15 / wyrównany rekord (Borussia – Legia 8:4 i Sporting – Real 1:2; wcześniej 2002/2003: Manchester United – Maccabi Haifa 5:2 i Olympiakos Piresu – Bayer Leverkusen 6:2).

 

  1. Grupa z największą liczbą bramek: 51

Do tej pory najbardziej obfitująca w gole były mecze grupy z udziałem Manchesteru City, Bayernu Monachium, Viktorii Pilzno i CSKA Moskwa w sezonie 2013/2014 - padło w nich 49 bramek.

 

  1. Najszybciej stracone trzy gole w meczu przed własną publicznością: 17 minut (Legia – Borussia 0:6).

Poprzedni rekord pod tym względem został ustanowiony w 2008 roku przez FC Basel, który przegrywał z Barceloną 0:3 po 22 minutach gry, by ostatecznie ulec Dumie Katalonii 0:5.

Zwycięstwo 6:0 przy Łazienkowskiej 3 to z kolei najwyższe wyjazdowe zwycięstwo Borussii w historii jej występów w rozgrywkach UEFA i najwyższa domowa porażka polskiego klubu w rozgrywkach UEFA.

 

  1. Najwięcej bramek straconych w dwumeczu: 14 (Legia – Borussia 0:6 i Borussia – Legia 8:4).

 

  1. Najszybciej strzelony przez Real Madryt gol: 57 sekund (Gareth Bale w meczu Legia – Real Madryt 3:3, 2 listopada 2016).

 

Statystyki Legii w sezonie 2016/2017

Legia zdobyła w fazie grupowej 4 punkty z bilansem bramkowym 9:24 i był to wynik lepszy od ośmiu innych klubów występujących w tej edycji Ligi Mistrzów (24. miejsce). Spośród drużyn, które zajęły w swoich grupach 3. miejsce, Legia była lepsza tylko od jednego klubu – Łudogorca Razgrad. Wynik Legii był gorszy od osiągniętego przez dwóch poprzednich (i jedynych) występów polskich klubów w Lidze Mistrzów, czyli Legii w sezonie 1995/1996 (7 punktów, bramki 5:8) i Widzewa Łódź w następnym sezonie (4 punkty, bramki 6:10).

Z Ligą Mistrzów nieodłącznie wiążą się pieniądze, a według oficjalnych danych UEFA Legia zarobiła 17,94 mln euro (w tym 2,74 mln euro) i zajęła pod tym względem 19. Miejsce wyprzedzając m.in. Olympique Lyon, Celtic, Tottenham czy PSV.

Szczegółowe zestawienia statystyczne, zarówno drużynowe, jak i indywidualne opracował WhoScored.com. W klasyfikacji posiadania piłki, Legia z wynikiem 39,9% okazała się lepsza tylko od dwóch klubów – FK Rostów (37,2%) i Dinamo Zagrzeb (37,2%). „Najgorzej pod tym względem wypadły spotkania z Borussią Dortmund – u siebie na poziomie 32%, na wyjeździe 30%. O blisko dziesięć punktów procentowych lepiej wypadają te statystyki z Realem Madryt (kolejno: 42% i 39%).” (cyt. za: weszlo.com). Nic więc dziwnego, że w klasyfikacji wykonanych podań wynik 2235 dał Legii przedostatnie miejsce. Gorszy był tylko klub z Zagrzebia (1940). „Najgorzej w tym elemencie wypadł mecz w Warszawie z Borussią, gdzie gospodarze ledwo przekroczyli granicę 300 podań. Z Realem u siebie – w imię zapowiedzi Jacka Magiery, by piłkarze czuli zabawę – ponad 500. Z dokładnością zagrywanych piłek było już nieco lepiej, bo Legia była w tym elemencie lepsza od pięciu drużyn.” (cyt. za: weszlo.com).

Legia straciła najwięcej bramek spośród wszystkich klubów uczestniczących w fazie grupowej (24), co znajduje odzwierciedlenie w liczbie przyjętych strzałów na bramkę (23,3). „Najwięcej Realowi w Madrycie – 32.” (cyt. za: weszlo.com). W tej klasyfikacji Legia była najlepsza i wyprzedziła Dinamo Zagrzeb (19,8) i FK Rostów (18,5). Ofensywny styl gry, zwłaszcza w ostatnich czterech meczach sprawił, że Legia znacznie poprawiła swoją średnią strzałów oddanych na bramkę rywala (9,8), co dało jej 22. miejsce. Dwa najgorsze kluby pod tym względem to oczywiście Dinamo Zagrzeb (6) i FK Rostów (5,5). Najczęściej Legia strzelała na Santiago Bernabeu – 13-krotnie.

W statystykach indywidualnych legioniści mogli wykazać się tylko w defensywie. W klasyfikacji zablokowanych strzałów Jakub Czerwiński zajął 1. miejsce wraz z Jewhenem Chaczeridim (Dynamo Kijów*) i Gordonem Schildenfeldem (Dinamo Zabrzeg) notując średnią na mecz 1,8. Arkadiusz Malarz ze średnią 6,2 interwencji na mecz zajął 2. miejsce za Dominikiem Livakoviciem (Dinamo Zagrzeb) – 6,3. Michał Pazdan ze średnią 8,3 wybicia na mecz zajął 5. miejsce m.in. za Mathiasem „Zanką” Jorgensenem (FC Kopenhaga) – 10,3 i Siergiejem Ignaszewiczem (CSKA Moskwa) – 9,8. W statystykach ofensywnych Michał Kucharczyk zajął 7. miejsce w mało chlubnej klasyfikacji niedanych dryblingów (2,8 na 3,5 podjętych), a liderem był Neymar (Barcelona).

 

*-przynależność klubowa w fazie grupowej Ligi Mistrzów 2016/2017.

 

Źródła: własne, uefa.com, weszlo.com, sportowefakty.wp.pl, eurosport.onet.pl, bbc.co.uk. „Skarb Kibica. Liga Mistrzów 2016/2017” – bezpłatny dodatek do „Przeglądu Sportowego” z dnia 9 września 2016 r.

piątek, 05 października 2018
Po takim meczu trudno coś powiedzieć

Historyczny powrót polskiego klubu do Ligi Mistrzów był historyczną porażką. W środę 14 września 2016 r. Legia Warszawa przegrała z Borussią Dortmund 0:6 (0:3). Była to najwyższa domowa porażka polskiego klubu w historii występów w europejskich pucharach.

Przed meczem, czyli obawy Borussi i chaos w Legii

Piłkarze Borussi nie przylecieli do Warszawy w dobrych nastrojach, bowiem w ostatnim meczu ligowym niespodziewanie przegrali w wyjazdowym meczu z RB Lipsk 0:1, choć trzeba zauważyć, że gola stracili w przedostatniej minucie spotkania. Podopieczni Tuchela oddali tylko jeden strzał na bramkę gospodarzy. Lipsk był doskonale przygotowany do meczu – do intensywnego bieganie przez cały mecz i konsekwentnego, wysokiego pressingu. To była wskazówka dla Legii, która też zawiodła. W Niecieczy przegrała 1:2, ale Miroslav Radović mówił: „Będziemy szukać swoich szans.” (cyt. za: „Przegląd Sportowy”). W tabeli ekstraklasy zajmowała dopiero 13. Miejsce z dorobkiem dziewięciu punktów w ośmiu meczach.

Skład Legii zaskakiwał. Z uwagi na czerwoną kartkę Adama Hlouska i kontuzję Michała Pazdana na środku obrony zagrali (po raz pierwszy w takim ustawieniu) Maciej Dąbrowski i Jakub Czerwiński, którzy do Legii przyszli ledwie przed sezonem. Czerwiński w barwach Legii rozgrywał dopiero drugi mecz, a Dąbrowski trzeci. Obaj jeszcze piętnaście meczy wcześniej grali na zapleczu ekstraklasy. Mecz z Borussią był debiutem Czerwińskiego w europejskich pucharach. Guillherme, choć jest nominalnym lewym pomocnikiem, został cofnięty do obrony. W pierwszym składzie pojawił się Gruzin Vako Kazaiszwili, który debiutował, a z drużyną trenował zaledwie dwukrotnie. Bramkostrzelnego Nemanję Nikolicia zastąpił Aleksandar Prijović. Besnik Hasi „od tygodni bezlitośnie wyszydzany zachował się, jakby chciał zostać oskarżony o niepoczytalność.” (cyt. za: sport.pl). Trudno było nie zauważyć, że w pierwszej „jedenastce” pojawili się także inni gracze sprowadzeni latem. Thibault Moulin w Legii rozegrał do tej pory 14 meczy, Steeven Langil 9, a Vadis Odidja-Ofoe 7. Portal weszlo.com trochę ironicznie podkreślał, że w Legii na skrzydle zagrał piłkarz, który w 2016 r. (do meczu z BVB) rozegrał 24 mecze w klubie i nie zaliczył ani gola ani asysty (Langil) i piłkarz, który od 2014 r. w 85 meczach klubowych zdobył 2 gole i wywalczył 4 asysty (Aleksandrow).

2016.09.14_Legia_-_Borussia_Dortmund_(5)

Mecz

Niecelny strzał Steevena Langila oznaczał miłe złego początki. Pierwsza groźna akcja Borussi przyniosła gościom bramkę. Ousmane Dembele dośrodkował z lewego skrzydła na głowę Mario Goetze, który z kilku metrów skierował piłkę do bramki i Borussia objęła prowadzenie 1:0. Guilherme i Vadis Odidja-Ofoe nie upilnowali strzelca zwycięskiej bramki finału mundialu 2014, ale przyznać trzeba, że piłka praktycznie spadła na jego głowę. Rozkojarzeni Legioniści po chwili dopuścili Pierre-Emericka Aubameyanga do sytuacji „sam na sam” z Arkadiuszem Malarzem, ale bramkarz Legii dwukrotnie odbił strzały reprezentanta Gabonu.

Borussia dalej atakowała i praktycznie każde podanie w okolice pola karnego gospodarzy siało popłoch wśród legionistów. W 15. minucie Raphael Guerreiro wrzucił piłkę z rzutu wolnego do Sokratisa Papastathopoulosa, który celną główką pokonał Malarza. Borussia objęła prowadzenie 2:0, ale „koszmar trwał i w 16. minucie błąd popełnił Arkadiusz Malarz, który próbował łapać piłkę za polem karnym” (cyt. za: eurosport.onet.pl). Po dośrodkowaniu z rzutu wolnego „(…) Raphaëla Guerreiro golkiper Legii odbił piłkę przed siebie, potem sparował ją jeszcze na słupek po strzale Aubameyanga oraz obronił uderzenie Marcela Schmelzera, ale wobec dobitki Marca Bartry z najbliższej odległości był już bezradny” (cyt. za: 90minut.pl). Borussia prowadziła już 3:0!W tym momencie Legia przeszła do historii Ligi Mistrzów, bowiem żadna drużyna nie straciła nigdy trzech goli w pierwszych siedemnastu minutach.

W 20. minucie Goetze został zablokowany w polu karnym. Dwie minuty później bez przyjęcia tuż obok słupka strzelił Dembele. W 27. minucie lekko główkował Łukasz Piszczek, a trzy minuty później po dośrodkowaniu Goetze z rzutu wolnego, Papastathopoulos główkował wprost w Malarza. Następnie po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Tomasz Jodłowiec uderzył piłkę głową, co wyglądało „prawie” jak strzał. „Drużyna Thomasa Tuchela bez przerwy skoncentrowana była na piłce i szansach jej odbioru. Ofensywni piłkarze - Pierre-Emerick Aubameyang, Christian Pulisić, Ousmane Dembele czy Mario Goetze byli pierwszymi obrońcami Borussii. Ich szybki, niezwykle agresywny atak kompletnie dezorganizował jakikolwiek pomysł Legii na rozegranie piłki. Zawodnicy Hasiego zmuszani byli do szybkiej wymiany podań, do której są kompletnie nieprzyzwyczajeni. Praktycznie zawsze kończyło się to błędem lub stratą (…) Sytuację na boisku dobrze oddają statystyki meczu z 29. minuty. Posiadanie piłki 79 proc. do 21 proc. na korzyść Borussii. Strzały? 10 (osiem celnych) gości, jeden (zero celnych) Legii.” (cyt. za: legia.sport.pl).

2016.09.14_Legia_-_Borussia_Dortmund_(9)

Następnie „Waleri Kazaiszwili kopnął mocno wprost w jednego z rywali. Lewoskrzydłowy Legii próbował pokonać Romana Bürkiego również w 35. minucie, ale z tym samym rezultatem - piłka odbita od przeciwnika wyleciała na korner.”. (cyt. za: 90minut.pl). W odpowiedzi Aubameyang, po fatalnym zagraniu zagubionego i ociężałego Macieja Dąbrowskiego (chyba pokazywał Gabończykowi, gdzie ma biec), próbował  przelobować Malarza, ale piłka trafiła tylko w boczną siatkę. W 39. minucie upadający w polu karnym Moulin oddał strzał, który był próbą lobu, ale strzelił zbyt lekko i cofający się bramkarz Borussi zdołał bez trudu złapał piłkę. Do końca pierwszej połowy spotkania zagrożenie stwarzali tylko goście. W 39. i 41. minucie strzał zza pola karnego oddał Dembele, ale piłka przeleciała nad bramką Malarza. W 45. minucie Christian Pulišić zagrał piłkę wzdłuż bramki Legii, ale zabrakło jego kolegów, aby zamknąć akcje i cieszyć się z czwartek bramki. Gwizdek sędziego kończący pierwszą połowę mieszał smutek i niedowierzanie z obawami o drugą część meczu.

Początek drugiej połowy to dwa zablokowane strzały Borussii. Najpierw piłka nie dotarła do celu po próbie Christiana Pulišicia, a potem Piszczka. W 51. minucie wpadła już jednak do siatki. Aubameyang podał do Dembélé, piłka po uderzeniu Francuza trafiła w Jakuba Czerwińskiego [według legia.com – Bartosza Bereszyńskiego] i spadła pod nogi Raphaëla Guerreiro, który mierzonym strzałem tuż przy słupku pokonał Malarza.” (cyt. za: 90minut.pl). Borussia prowadziła 4:0! Dwie minuty później w polu karnym Legii zamieszał Goetze, a w 55. minucie nad bramką Malarza strzelił Guerreiro. W 57. minucie po akcji Prijovicia z Moulinem niegroźny strzał w środek bramki oddał Langil. Dwie minuty później Malarz piąstkował po strzale Goetze. „(…) mistrz Polski nie był w stanie rozegrać piłki na przyzwoitym poziomie. Rywale cały czas byli zbyt blisko, reagowali zbyt szybko” (cyt. za: sportowefakty.wp.pl).

2016.09.14_Legia_-_Borussia_Dortmund_(13)

Po godzinie gry skrzydłem ruszył niesamowicie szybki Aubameyang, zostawiając w tyle całą defensywę Legii. Dogranie napastnika do partnera z drużyny było jednak niedokładne. Legia odpowiedziała za kilka chwil, gdy po świetnej centrze z lewej strony bliski szczęścia był wprowadzony Michaił Aleksandrow.” (cyt. za: legionisci.com). W 76. Minucie wprowadzony zaledwie kilkadziesiąt sekund wcześniej Gonzalo Castro „zamknął akcję po podaniu wzdłuż bramki od Pulišicia i trafił do siatki bez przyjęcia” (cyt. za: 90minut.pl). 5:0 dla Borussi! Castro „świetnym podaniem obsłużył Aubameyanga, który uciekł Czerwińskiemu i kopnął nad interweniującym Malarzem. Po drugiej stronie boiska Nemanja Nikolić główkował obok słupka.” (cyt. za: 90minut.pl). 6:0 dla Borussi. Uff, dobrze, że to już był koniec tej strzelaniny…

Statystyki nie pozostawiają żadnych złudzeń. Borussia była częściej w posiadaniu piłki (64%:36%), oddała więcej strzałów (30:2), więcej celnych strzałów (15:2) i miała zdecydowanie większy odsetek celnych podań (93%!!!:78%).

Chuligani też dali „popis”

Jakby sportowego wstydu było mało, to fatalną grę Legii dopełniło fatalne zachowanie kibiców. W trakcie drugiej połowy chuligani Legii próbowali włamać się do sektora zajmowanego przez kibiców gości. Interweniowała ochrona, doszło do bójki. Oliver Mueller, dziennikarz „Die Welt” podkreślał, że w Niemczech spodziewano się takiego zachowania kibiców Legii, dlatego nikt nie jest zaskoczony, choć temat był ważnym newsem.

Zdjęcie z ukrytą w dłoniach twarzą współwłaściciela Legii Dariusza Mioduskiego szybko obeszło media. Ten poważny biznesmen nie mógł uwierzyć w to, co się stało. Mówił po meczu: „Nie rozumiem, o co chodzi ludziom zaczynającym awantury na stadionie. Co chcą osiągnąć. Jak chcą pomóc temu klubowi. Co robią na tym stadionie. Po prostu nie rozumiem.” (cyt. za: sport.pl).

Legia po meczu wydała oświadczenie, w którym przeprosiła kibiców i zapowiedziała wyciągniecie konsekwencji wobec uczestników zamieszek.

Podsumowanie

Porażka Legii jest wypadkową kondycji polskiego futbolu, stosunkowo niskiego budżetu, mizernego poziomu polskiej ligi i braku doświadczenia w grze o wysoką stawkę. Do tego doszły problemy klubu – chaos organizacyjny, rewolucja kadrowa i błędy trenera. Bardziej przykre, że po raz kolejny okazało się, że polskie kluby przy Lidze Mistrzów są tylko ubogim krewnym. Dumę trzeba schować do kieszeni, bo na boisku mistrz Polski nie pokazał niczego godnego uwagi, nawet walki i zaangażowania zabrakło. Sam Mioduski powiedział, że „różnica poziomów była dramatyczna” (cyt. za: sport.pl). Oliver Kahn, ekspert stacji ZDF stwierdził, że Legia to „grupa ogórków” (cyt. za: sportowefakty.wp.pl), a „Bild” uznał, że dla takich klubów, jak Legia nie ma miejsca w Lidze Mistrzów.

Trener Hasi potwierdził, że nie ma pomysłu, jak poradzić sobie z problemami Legii. Od zremisowanego meczu z Dundalk, który dał Legii historyczny awans do LM nie zmieniło się nic. Red. M. Zachodny (legia.sport.pl) zwrócił uwagę, że „pierwszy mecz w Lidze Mistrzów zaczęło tylko trzech piłkarzy, którzy kończyli sezon mistrzostwem w spotkaniu z Pogonią Szczecin.”. Podkreślił, że niczego dobrego nie można spodziewać się po drużynie „której brakuje lidera, chemii i jednoznacznej myśli taktycznej”. Nic dziwnego, że Sylwester Czereszewski, były piłkarz Legii w wywiadzie dla „Przeglądu Sportowego” nie pozostawiał żadnych wątpliwości i mówił: „Na ławce trenerskiej potrzebna jest zmiana.”. Zresztą Czereszewski nie był odosobniony.

Portal weszlo.com jeden z artykułow dotyczących meczu zatytułował – „Zero. Sześć. Łomot. Kompromitacja. Blamaż. Żenada. Upokorzenie. Wstyd, a grę Legii ocenił dosadnie i boleśnie – „nigdy nie widzieliśmy chyba słabszej drużyny, która tak jawnie odpuściłaby jakąkolwiek walkę. Zero zaangażowania. Zero determinacji. Zero waleczności”.

 

14 września 2016 r., godz. 20:45 – Warszawa, Stadion Legii / Stadion Wojska Polskiego

I kolejka fazy grupowej Ligi Mistrzów 2016/2017, Grupa „F”

Legia Warszawa 0-6 Borussia Dortmund

Bramki: Mario Götze (7 min.), Sokrátis Papastathópoulos (15 min.), Marc Bartra (17 min.), Raphaël Guerreiro (51 min.), Gonzalo Castro (76 min.), Pierre-Emerick Aubameyang (87 min.).

Legia: 1. Arkadiusz Malarz – 19. Bartosz Bereszyński, 4. Jakub Czerwiński, 5. Maciej Dąbrowski, 6. Guilherme – 7. Steeven Langil, 3. Tomasz Jodłowiec, 8. Vadis Odjidja-Ofoe, 75. Thibault Moulin (75 min., 32. Miroslav Radović), 9. Waleri Kazaiszwili (66 min., 77. Michaił Aleksandrow) – 99. Aleksandar Prijović (63 min., 11. Nemanja Nikolić).

Rezerwowi, którzy nie zagrali: 33. Radosław Cierzniak – 15. Michał Kopczyński, 22. Kasper Hamalainen, 28. Łukasz Broź.

Trener: Besnik Hasi (Albania).

Borussia: 38. Roman Bürki – 26. Łukasz Piszczek, 25. Sokrátis Papastathópoulos, 5. Marc Bartra, 29. Marcel Schmelzer – 22. Christian Pulišić, 33. Julian Weigl (79 min., 28. Matthias Ginter), 13. Raphaël Guerreiro, 10. Mario Götze (75 min., 27. Gonzalo Castro), 7. Ousmane Dembélé (75 min., 9. Emre Mor) – 17. Pierre-Emerick Aubameyang.

Rezerwowi, którzy nie zagrali: 1. Roman Weidenfeller – 18. Sebastian Rode, 20. Adrian Ramos, 23. Shinji Kagawa.

Trener: Thomas Tuchel.

żółte kartki: Malarz (19 min.), Guilherme (30 min.), Bereszyński (61 min.) – Götze (74 min.).

sędziowali: Siergiej Karasiow jako sędzia główny, Anton Awerianow i Tichon Kalugin jako sędziowie liniowi, Siergiej Lapoczkin i Siergiej Iwanow jako dodatkowi sędziowie asystenci oraz Igor Demeszko jako sędzia techniczny (wszyscy Rosja),

temperatura: 19C,

widzów: 27 304 (według 90minut.pl i legionisci.com), 28 000 (według Eurosport.onet.pl, sportowefakty.wp.pl).

 

Źródła: własne, 90minut.pl, uefa.com, legionisci.com, sportowefakty.wp.pl, legia.sport.pl, sport.pl, weszlo.com, przegladsportowy.com, transfermarkt.pl. Ekstraklasa jest priorytetem – wywiad red. M. Treli z Miroslavem Radoviciem, „Przegląd Sportowy” z dnia 12 września 2016 r., s. 3. M. Trela, Bolesna wpadka przed Legią, „Przegląd Sportowy” z dnia 12 września 2016 r., s. 10. R. Błoński, Czas tego człowieka się skończył, „Fakt” z dnia 16 września 2016 r., s. 18.

sobota, 22 września 2018
Borussia Dortmund – rywal Legii Warszawa

Pierwszym rywalem mistrza Polski w elitarnej Lidze Mistrzów UEFA po prawie dwudziestoletniej przerwie była Borussia Dortmund, klub o jeden z największych frekwencji na domowych meczach na świecie, kojarzony w Polsce głownie z powodu występów trzech Polaków.

 

Historia

Za założeniem Borussi stali członkowie katolickiej organizacji wspierającej emigrantów z polskich terenów, którzy mieli problemy z ułożeniem sobie życia w protestanckim Dortmundzie – „Dreifaltigkeit” (niem. Trójca Święta), według innych źródeł „Junglingssodalitat” (niem. Bractwo młodzieńcze). Wsparcie polegało też na organizowaniu czasu wolnego, a w tym gry w piłkę nożną. Przewodniczący organizacji – kapelan Hubert Dewald nie był zadowolony z takiej formy spędzania czasu w niedzielę, bo widział w niej grzeszną działalność, dlatego wprowadził dodatkowe msze święte w niedzielę w pobliżu Borsigplatz, gdzie grali młodzi Polacy. 19 grudnia 1909 r. buntownicy spotkali się w knajpie „Zum Wildschutz” przy Oesterholz Strasse 19 i powołali klub piłkarski – Ballspiel Verein Borussia, czyli w skrócie BVB.

Herb_Borussi_Dortmund

Źródło: nk.pl.

Prawie rok później (3 grudnia 1910 r.) Borussia została przyjęta do Zachodniopruskiego Związku Piłki Nożnej, a pierwszy oficjalny mecz rozegrała 15 stycznia 1911, pokonując VfB Dortmund 9:3. 14 lutego 1913 r. doszło do fuzji Borussi z dwoma innymi klubami z Dortmundu (Britannia i Rhenania; według innych źródeł – VfB i Dortmunder FC 95). Wtedy też ustalono barwy BVB na żółto-czarne. 3 maja 1925 r. Borussia rozegrała pierwszy mecz z największym lokalnym rywalem, czyli Schalke 04 Gelsenkirchen (2:4). Cztery lata później (1929) ma miejsce pierwszy poważny kryzys finansowy Borussi.

W 1937 r. Borussia przeniosła się ze stadionu Weisse Wiese na Rote Erde. Sześć lat później miał miejsce drugi poważny kryzys finansowy Borussi. „Za czasów rządów Adolfa Hitlera klub nie chciał współpracować z nazistami i odmawiał wysyłania piłkarzy na front. Jednak rządząca wówczas w Niemczech NSDAP siłą zaciągała coraz młodszych zawodników do wojska. Klubowi działacze protestowali, a w związku z tym nie mogli liczyć na państwowe dofinansowanie. Wówczas kibice złożyli się na działalność Borussii, znowu ratując klub przed upadkiem.” (cyt. za: „Wielkie kluby Europy: Borussia Dortmund”). Prezydent klubu August Busse już wcześniej odmówił wstąpienia do partii przez co został usunięty z klubu, ale roku banicji wrócił i zaraził swoim myśleniem inne osoby związane z BVB. 8 maja 1945 r. zakończyła się II Wojna Światowa, a Anglicy kontrolujący Zachodnie Niemcy nakazali likwidację wszystkich klubów sportowych, ale 15 lipca tego samego roku wycofali się ze swojej decyzji.

18 maja 1947 r. Borussia odniosła pierwszy sukces, bowiem pokonała Schalke 3:2 w finale mistrzostw Północnej Nadrenii-Westfalii. 9 maja 1951 r. Borussia rozegrała pierwszy mecz poza granicami Niemiec. W ramach tournée po Wielkiej Brytanii zremisowała 1:1 z Derby County. Pięć lat później BVB wywalczyła pierwsze mistrzostwo Niemiec pokonując w decydującym meczu Karlsruher SC 4:2. Rok później Borussia obroniła tytuł. W 1963 r. wywalczyła trzecie mistrzostwo Niemiec, po którym klub popadł w kolejny kryzys finansowy, bowiem działacze składali piłkarzom obietnice bez pokrycia. Warto zauważyć, że Borussię tworzyły także inne sekcje, m.in. lekkoatletyki, tenisa stołowego, boksu, piłki ręcznej, ale od samego początku istnienia klubu największe znaczenie miała sekcja piłkarska.

W 1965 r. Borussia wywalczyła pierwszy w historii Puchar Niemiec (2:0 z Alemanią Aachen), a w następnym sezonie sięgnęła po Puchar Zdobywców Pucharów Niespodziewanie wygrywając w Glasgow z Liverpool FC 2:1 po dogrywce. W 1972 r. Borussia spadła z Bundesligi, a dwa lata później popadła w poważne problemy finansowe, mimo że kibice zgodzili się, aby po spadku nie obniżać cen biletów. Po kolejnych dwóch latach Borussia wróciła do najwyższej klasy rozgrywkowej. 29 kwietnia 1978 r. Borussia poniosła najwyższą porażkę w Bundeslidze – 0:12 z Borussią Moenchengladbach. Cztery i pół roku później, dokładnie 6 listopada 1982 r. BVB odniosła najwyższe ligowe zwycięstwo pokonując Arminię Bielefeld 11:1, choć do przerwy był remis 1:1. W 1984 r. Borussia tonie w długach, ale ratuje ją miasto, które powołuje zarząd kryzysowy mający uratować klub przed bankructwem.

W 1989 r. BVB wywalczyła pierwsze od 23 latach trofeum. W finale Pucharu Niemiec pokonała Werder Brema 4:1. Był to drugi w historii Puchar dla BVB. Dwa lata później Borussia wystąpiła w finale Pucharu UEFA, w którym zdecydowanie lepszym był Juventus Turyn (1:3, 0:3). „Sukcesy w Pucharze UEFA pozwoliły im zainwestować miliony marek w niemieckich piłkarzy, którym we Włoszech wiodło się średnio, ale którzy byli bardzo wysoko wyceniani.” (cyt. za: „Przegląd Sportowy”). Borussia była pierwszym niemieckim klubem, który zaczął odkupować znaczących niemieckich piłkarzy z ligi włoskiej. Od lata 1992 r. z Włoch pozyskano Matthiasa Sammera (Inter Mediolan), Karla-Heinza Riedle (Lazio Rzym), Stefana Reutera, Andreasa Moellera i Julio Cesara (wszyscy trzej – Juventus Turyn) i Leonardo Rodrigueza (Atalanta Bergamo).

Skład Borussi w grudniu 1994 r. „Przeglad Sportowy” wyceniał na 54 miliony marek (Klos – Sammer, Julio Cesar, Schmidt – Reuter, Zorc, Freund, Reinhardt, Moeller – Riedle, Chapuisat). Transfer Sammera z Interu do BVB był najdroższym w historii Bundesligi (8,5 mln marek), poprawionym rok później przez Andreasa Moellera i Julio Cesara z Juventusu, za których BVB zapłaciła 12 mln marek. Pieniądze i jakość piłkarzy przełożyły się w 1995 r. na pierwsze od 32 lat mistrzostwo Niemiec.

Rok później Borussia obroniła tytuł, a zapowiedzią do największego sukcesu w historii klubu było Euro’96 rozegrane w Anglii. Reprezentacja Niemiec sięgnęła po Mistrzostwo Europy, a w jej składzie wystąpiło pięciu piłkarzy BVB – Matthias Sammer (2 gole, wybrany najlepszym piłkarzem mistrzostw), Andreas Moeller (1), Steffen Freund, Stefan Reuter i Jurgen Kohler. W reprezentacji Czechy – wicemistrzów Europy zagrał Patrik Berger (1 gol – w finale z karnego), w reprezentacji Szwajcarii – Stephane Chapuisat, a w reprezentacji Portugalii – Paulo Sousa, który po Euro został piłkarzem BVB.

28 maja 1997 r. BVB jako trzeci niemiecki klub (po Bayernie i Hamburgerze SV) sięgnęła po Puchar Europy pokonując w finale Ligi Mistrzów Juventus Turyn 3:1. Co ciekawe, był to jubileuszowy – setny mecz Borussi w europejskich pucharach, a na dodatek rozegrany na stadionie znienawidzonego rywala, czyli Bayernu Monachium. Pod koniec 1997 r. Borussia do Pucharu Europy dołożyła Puchar Interkontynentalny pokonując Belo Horizonte 2:0.

Jesienią 2000 r. Borussia weszła na giełdę jako pierwszy niemiecki klub. Na sprzedaży 13,5 miliona akcji klub zarobił 120 milionów euro, z których większość przeznaczyła na (głównie nietrafione) transfery i zwiększenie wynagrodzenia piłkarzy. Sukces giełdowego debiutu zapoczątkował poważne problemy finansowe. Jeszcze w 2002 r. Borussia wywalczyła szóste w historii mistrzostwo Niemiec i wystąpiła w finale Pucharu UEFA, choć w Rotterdamie przegrała 2:3 z Feyenoordem. Dwa lata później długi klubu szacowane były na 184 mln euro! Nowi szefowie – prezes Reinhard Rauball i Hans-Joachim Watzke podjęli, jak się później okazało, skutecznej misji ratowania klubu. W ciągu trzech lat klub spłacił aż 90% zobowiązań. Kilkadziesiąt milionów euro udało się zyskać dzięki sprzedaży nazwy stadionu, ale znaczenie miała zmiana organizacji klubu, odstąpienie od przepłacania piłkarzy i postawienie na młodych i utalentowanych graczy, głownie spośród pochodzących z regionu. Rauball i Watzke powtarzali, że chodzi przede wszystkim o stabilizację i rozwój akademii klubu. Sukces finansowy oznaczał problemy sportowe, bo redukcja długu wymagała wielu ustępstw, a w tym osłabienie pionu sportowego. W efekcie w sezonie 2006/2007 Borussia zajęła w Bundeslidze dopiero 13. miejsce – najgorsze od dwudziestu lat.

W sezonach 2010/2011 i 2011/2012 Borussia wywalczył dwa (siódme i ósme) mistrzostwa Niemiec i Puchar Niemiec po fantastycznym zwycięstwie 5:2 nad Bayernem (hat-trick Lewandowskiego!). W kolejnych dwóch sezonach Borussia zdobyła dwa wicemistrzostwa Niemiec i w 2013 r. zagrała w finale Ligi Mistrzów na Wembley, gdzie przegrała 1:2 z Bayernem. W sezonie 2014/2015 Borussia zaliczyła regres i zajęła dopiero 7. miejsce w lidze. W trakcie trwania sezonu Jurgen Klopp ogłosił, że odejdzie z klubu (później okazało się, że został szkoleniowcem Liverpool FC). Jego następcą został Thomas Tuchel, który podobnie, jak Klopp pracę w BVB poprzedził pracą w FSV Mainz.

Sezon 2015/2016 Borussia zakończyła na drugim miejscu w Bundeslidze z dorobkiem 78 punktów (bramki 80:17), co jest rekordem jeśli chodzi o wicemistrzów Niemiec. BVB jako jedyny klub nie przegrał żadnego meczu na własnym stadionie, co przydarzyło się nawet Bayernowi. Najlepszymi strzelcami klubu byli – Pierre-Emerick Aubameyang (25 goli), Marco Reus (12), Henrich Mchitarjan (11), Adrian Ramos (9) i Shinji Kagawa (9). Aubameyang nie został jednak królem strzelców, bo o pięć bramek więcej zdobył Robert Lewandowski (Bayern Monachium). Najwięcej asyst mieli – Mchitarjan (20!), Kagawa (9), Gonzalo Castro (7), Aubameyang i Matthias Ginter (po 6). Najwięcej żółtych kartek (po 5) otrzymali Mchitarjan i Julian Weigl.

 

Nazwa, barwy i przydomki

Nazwa klubu „Borussia” pochodziła od piwa podawanego w knajpie „Zum Wildschutz”. Po łacinie oznacza „Prusy”, ale założyciele nie wiedzieli o tym. Nazwę Borussia nosi także popularny klub z Moenchengladbach, a także kilkanaście innych, mniej utytułowanych, jak np. Tennis Borussia Berlin, czy SV Borussia Wuppertal.

Jeśli chodzi o herb klubu, to „Do 1919 na koszulkach Borussii widniało czarne B, symbolizujące nazwę Borussii. W tymże roku klub oficjalnie zarejestrowano w sądzie i lokalny grafik Eduard Birk wykonał logo Borussii, które z nieznacznymi zmianami przetrwało do dziś. Było to koło, z czarną obwolutą, w które wpisane były litery „B, V, B” („V” na górze, „B” równolegle do siebie poniżej) oraz cyfry „09” ustawione poniżej „V”. Taki też herb widnieje na koszulkach piłkarzy BVB po dziś dzień (…). W sezonie 1976/77 logo BVB zastąpiono wizerunkiem głowy lwa, którego otaczał napis „BV Borussia 09 e.V. Dortmund”. Był to symbol ówczesnego sponsora Borussii firmy Samson, która za tę operację zapłaciła klubowi z Westfalii 100 tysięcy marek niemieckich.” (cyt. za: pl.wikipedia.org).

Początkowo Borussia grała w niebiesko-białych strojach z czerwoną szarfą (pasem poprzecznym) symbolizującą powiązanie z ludem pracującym. Zrezygnowano z nich, ponieważ barwy niebiesko-białe miał największy rywal, czyli Schalke Gelsenkirchen. W 1913 r. po fuzji z innymi dortmundzkimi klubami ustalono barwy BVB na czarno-żółte, dlatego klub potocznie jest nazywany „czarno-żółci”. W połowie lat dziewięćdziesiątych XX w. rezerwowy kolor koszulek był biały, a w sezonie 2007/2008 BVB grało z czerwonymi koszulkami rezerwowymi, krytykowanymi za podobieństwo do barw Bayernu Monachium. W międzyczasie był też koszulki ciemnoszare.

 

Stadion

Początkowo piłkarze BVB zbierali się na Borsigplatz, co przeszkadzało kapelanowi Hubertowi Dewaldowi, dlatego piłkarze przenieśli się na miejsce nazywane później Weisse Wiese, czyli „Biała Łąka”. „Dziś w tym miejscu znajduje się basen, a dookoła roztacza się park Hoescha (Hoeschpark). 14 sierpnia 1924 utworzono w okolicach polany trybuny dla widzów, jednakże przed wybuchem wojny klub został zmuszony do opuszczenia stadionu – spowodowane było to pracami fortyfikacyjnymi wykonywanymi w parku Hoescha.” (cyt. pl.wikipedia.org).

W 1937 r. Borussia przeniosła się na wybudowany jedenaście lat wcześniej przez Hansa Strobela – Rote Erde, czyli „Czerwona Ziemia”. Obiekt mógł pomieścić ponad 30 tys. widzów i korzystało z niego wiele drużyn. Borussia grała tym do 1974 r., gdy wybudowano Westfalenstadion, czyli największy obiekt piłkarskich Mistrzostw Świata 1974 (42 tys.), które w tym samym roku odbyły się w Niemczech.  „(…) w trakcie II wojny światowej obiekt został poważnie uszkodzony, przeszedł remont i rozbudowę, w latach 50. i 60. mieszcząc maksymalnie nawet 42 tysiące widzów. Dziś stadion ma status zabytku, nadany w 2008. Dotyczy to nie tylko trybun, ale też kamiennych murów otaczających je, na czele z bramą maratońską na południu. Główna trybuna na zachodzie jest dziś bardzo bliska wejściom na Westfalenstadion, który po rozbudowach przyćmił Rote Erde. Dziś ze stadionu korzystają głównie rezerwy Borussii (…) Nominalnie pojemność do dziś jest wysoka – wynosi 25 tys. osób. Jednak w praktyce dopuszczalna liczba to 10 tys. osób, w tym 3 tys. na ławkach trybuny głównej.” (cyt. za: stadiony.net). Na Rote Erde reprezentacja Niemiec rozegrała dwa mecze. W 1935 r. pokonała Irlandię 3:1 w meczu towarzyskim, a w 1967 r. pokonała Albanię 6:0 w meczu eliminacji Mistrzostw Europy 1968.

Westfalenstadion został zaplanowany już 1965 r., a jego budowę sfinansowało miasto Dortmund (32,7 mln marek). Obiekt kilkukrotnie przebudowywano – 1992 r., 1999 r. (zwiększono pojemność do 69 tys.), 2006 (83 tys. kosztem 200 mln euro). „Dzięki całkowitemu zadaszeniu, zwartej bryle i świetnej widoczności stadion bywa uznawany za jeden z najlepszych na świecie do oglądania meczów piłkarskich.” (cyt. za: stadiony.net). W 2005 r. prawa do nazwy stadionu (do 2011 r.) sprzedano firmie Signal Iduna przyniosła klubowi 120 mln euro. Obecnie jest to największy stadion w Niemczech (81 359 miejsc) i jeden z największych w Europie. Większe są tylko Camp Nou, Wembley, Estadio Santiago Bernabeu, Croke Park i  Twickenham Stadium. Największe wrażenie robi trybuna południowa o dużym kącie nachylenia, która zawiera 25 tys,. miejsc stojących albo 10,5 tys. miejsc siedzących i jest nazywana „Die Gelbe Wand”, czyli „żółta ściana”.

Signal_Iduna_Park_(1)

Signal Iduna Park (1)

Źródło: robertharding.com.

Westfalenstadion był pierwszym piłkarskim obiektem w kraju pozbawionym bieżni piłkarskiej. 2 kwietnia 1974 r. w inauguracyjnym meczu na Westfalenstadion Borussia poniosła bolesną porażkę 0:3 z największym rywalem, czyli Schalke. W 1974 na stadionie rozegrano cztery mecze Mistrzostw Świata: Zair – Szkocja 0:2, Holandia – Szwecja 0:0, Holandia – Bułgaria 4:1 i Holandia – Brazylia 2:0. W 2001 r. na obiekcie rozegrany został niesamowity finał Pucharu UEFA, w którym Liverpool FC pokonał Departivo Alaves 5:4 po dogrywce. Pięć lat później podczas Mistrzostw Świata rozegrano sześć meczów – cztery w fazie grupowej (Niemcy – Polska 1:0, Trynidad i Tobago – Szwecja 0:0, Japonia – Brazylia 1:4, Togo – Szwajcaria 0:2), jeden w 1/8 finału (Brazylia – Ghana 3:0) i jeden w półfinale (Niemcy – Włochy 0:2).

Signal_Iduna_Park_(2)

Signal Iduna Park (2)

Źródło: tripadvisor.co.uk.

W maju 2006 r. na terenie starego lotniska Dortmund-Brackel otworzono centrum szkoleniowe klubu składające się z jedenastu boisk, w tym dziewięciu trawiastych i dwóch ze sztuczną trawą.

 

Sukcesy

Największymi sukcesami klubu są zwycięstwo w 1997 r. w Lidze Mistrzów (Pucharze Europy Mistrzów Krajowych) i Pucharze Interkontynentalnym, a także w Pucharze Zdobywców Pucharów w 1966 r. Poza tym, Borussia wystąpiła w finale Ligi Mistrzów (2013) i dwukrotnie w finale Pucharu UEFA (1993, 2002).

Jeśli chodzi o sukcesy w rywalizacji krajowej, to Borussia wywalczyła 8 tytułów mistrza Niemiec (1956, 1957, 1963, 1995, 1996, 2002, 2011, 2012), 4 Puchary Niemiec (1965, 1989, 2012, 2017) i 5 Superpucharów Niemiec (1989, 1995, 1996, 2013, 2014). Więcej tytułów mistrza Niemiec zdobył tylko Bayern (26 przed sezonem 2016/2017) i 1. FC Nuernberg (9).

Poza tym, Borussia zdobyła 7 wicemistrzostw Niemiec (1949, 1961, 1966, 1992, 2013, 2014, 2016), 6 trzecich miejsc w lidze niemieckiej (1965, 1967, 1997, 2001, 2003, 2017). W tabeli wszechczasów Bundesligi przed sezonem 2016/2017 Borussia zajmowała miejsce tuż za podium z dorobkiem 2611 punktów (50 sezonów, 728 zwycięstw, 427 remisów, 507 porażek, bramki 2915:2355). Czołowe trzy miejsca zajmowały: Bayern Monachium (3443 punkty), Werder Brema (2684) i Hamburger SV (2664).

 

Europejskie puchary

W sezonie 1965/1966 Borussia wywalczyła Puchar Zdobywców Pucharów. BVB jako trzeci niemiecki klub (po Eintrachcie Frankfurt i TSV 1980 Monachium) wystąpiła w finale europejskiego pucharu, a następnie jako pierwszy zdobyła trofeum. W finale rozegranym 5 maja 1966 r. na stadionie Hampden Park w Glasgow pokonała po dogrywce Liverpool FC 2:1. Wcześniej Borussia wyeliminowała Florianę La Valetta (5:1, 8:0), CSKA Sofia (3:0, 2:4), Atletico Madryt (1:1, 1:0) i West Ham United (2:1, 3:1).

Największy sukces Borussia odniosła jednak w sezonie 1996/1997, gdy wygrała Ligę Mistrzów pokonując w finale Juventus Turyn 3:1. W fazie grupowej BVB rywalizowała z Atletico Madryt (1:0, 1:2), Widzewem Łódź (2:1, 2:2) i Steauą Bukareszt (3:0, 5:3). W drodze do finału wyeliminowała AJ Auxerre (3:1, 1:0) i Manchester United. (1:0, 1:0).

BVB_-_zwycięstwo_LM_1997

Piłkarze Borussi świętują zwycięstwo w Lidze Mistrzów w 1997 r.

Źródło: rfbl.pl.

Sezon 2016/2017 był jedenastym sezonem Borussi w Lidze Mistrzów. Najdłużej brakowało jej w elitarnych rozgrywkach od 2003 do 2011 roku. Klubowym rekordzistą pod względem występów w Lidze Mistrzów był Roman Weidenfeller (35 meczów). Spośród zawodników znajdujących się w kadrze w sezonie 2016/2017 najwięcej goli w LM miał Marco Reus (12). Najmłodszym graczem Borussi w tych rozgrywkach jest Ibrahim Tanco, który debiutował w 1995 r. w wieku osiemnastu lat. Najwięcej meczy w europejskich pucharach rozegrał Stefan Reuter (86), zaś najwięcej goli strzelił Robert Lewandowski (18).

Najwyższą wygraną Borussia odniosła w 1965 r., gdy wygrała z maltańską Florianą La Valettą w Pucharze Zdobywców Pucharów 8:0. Najwyższą porażkę Borussia poniosła w 1987 r., gdy przegrała z Club Brugge w Pucharze UEFA 0:5.

 

Mecze z polskimi klubami

Borussia tylko raz (przed rywalizacją z Legią) rywalizowała z polskim klubem w europejskich pucharach. W sezonie 1996/1997 Borussia spotkała się w fazie grupowej Ligi Mistrzów z Widzewem Łódź. Na własnym stadionie wygrała 2:1, a na wyjeździe zremisowała 2:2. Dodatkowo, latem 1971 r. dwukrotnie przegrała 1:2 z ROW-em Rybnik w ramach Pucharu Intertoto.

Znacznie częściej Borussia rozgrywała w Polsce mecze sparingowe. W maju 2006 r. przegrała (w mocno rezerwowym składzie) z Koroną Kielce 1:4. W październiku 2007 r. zremisowała z Legią 2:2, choć przegrywała 0:2. W maju 2011 r. bezbrakowo zremisowała w Poznaniu z Lechem, a w lipcu 2012 r. wygrała przy Łazienkowskiej z Legią 1:0. Wreszcie w sierpniu 2014 r. pokonała we Wrocławiu Śląsk 3:0. Rezerwy Borussi, będące wówczas beniaminkiem 3. ligi niemieckiej, rozegrały na przełomie czerwca i lipca 2012 r. trzy sparingi, w których rozgromiły Sokoła Ostródę 9:1, wygrały ze Stomilem Olsztyn 4:0 i przegrały z Olimpią Grudziądz 1:2.

Przed sezonem 2016/2017 niemieckie i polskie kluby rozegrały w europejskich pucharach 64 mecze, z których niemieckie kluby wygrały 38, polskie kluby wygrały tylko 9, a 17 pojedynków zakończyło się remisem. Bilans bramkowy w tych meczach jest korzystny dla klubów niemieckich (141:68).

Legia spotkała się z niemieckimi klubami czterokrotnie w europejskich pucharach. W sezonie 1964/1965 Legia odpadła z TSV 1860 Monachium w ćwierćfinale Pucharu Zdobywców Pucharów (0:4, 0:0). W sezonie 1968/1969 Legia zrewanżowała się „Lwom”, które wyeliminowała w I rundzie Pucharu Miast Targowych (6:0, 3:2). W sezonie 1988/1989 „Legioniści” musieli uznać wyższość Bayernu Monachium w I rundzie Pucharu UEFA (1:3, 3:7), a w sezonie 2002/2003 Schalke w II rundzie tych rozgrywek (2:3, 0:0). Legia rozegrała z niemieckimi klubami 8 meczy, z których po 2 wygrała i zremisowała, a 4 przegrała (bilans bramkowy 15:19).

 

Polacy w Borussii

W ponad stuletniej „historii BVB zawodników z polskimi nazwiskami przewinęło się kilkudziesięciu. W zdecydowanej większości byli potomkami emigrantów, którzy opuścili nasz kraj lub też zostali z Polski wywiezieni (…) Olbrzymia liczba polskich nazwisk w statystykach klubu z Dortmundu to oczywiście efekt masowej emigracji pod koniec XIX wieku. Wówczas do Zagłębie Ruhry wyjechało kilkadziesiąt tysięcy Polaków, głownie ze wschodu kraju, czyli zaboru rosyjskiego. To właśnie ich potomkowie grali później z różnym powodzeniem w Borussii, ale zdecydowana większość uważała się już za Niemców, próbując zniemcza swoje nazwiska. Również i dziś w drużynie rezerw Borussi pojawia się wiele swojsko brzmiących nazwisk. To z kolei dzieci emigrantów z okresu stanu wojennego.” (cyt. za: „Wielkie kluby Europy: Borussia Dortmund”). Wśród nazwisk z polskobrzmiącymi nazwiskami, którzy jednak nie byli Polakami można wymienić  takich zawodników jak np. Gunter Kutowski, Hans Tilkowski, Friedhelm „Timo” Konietzka, Heinrich Kwiatkowski, Alwin Schlebrowski, Max Michallek, Helmuth Kapitulski.

W barwach Borussii występowało kilku Polaków. Najbardziej znany jest „tercet” – Jakub Błaszczykowski (8 sezonów, od 2007/2008 do 2014/2015 – 253 mecze / 32 bramki, w tym 197 meczy ligowych / 27 bramek), Robert Lewandowski (4 sezony od 2010/2011 do 2013/2014 – 187/103, w tym w lidze 131/73) i występujący do dnia dzisiejszego Łukasz Piszczek (od 2010/2011 do dnia dzisiejszego, w lidze 204/14). Poza tym, w barwach BVB wystąpili – Euzebiusz Smolarek (od wiosny 2005 do jesieni 2007, w lidze: 81/25), Sebastian Tyrała (2006-2007, w lidze: 7/0), Tadeusz Krafft (w ligowym sezonie 1985/1986: 3/0) i Joachim Siwek (1977/1978 w Pucharze Niemiec: 1/2). Poza tym w drużynie juniorów BVB występowali David Blacha, Patrick Dytko, Michał Janicki, David Kopacz, Mateusz Ostaszewski i Marcus Piossek. Niektórzy z nich występowali także w drugiej drużynie Borussi.

 

Znani piłkarze w historii Borussii

Najwięcej oficjalnych meczy w barwach Borussi rozegrali: Michael Zorc 561 (1981-1998), Stefan Reuter 410 (1992-2004), Lars Ricken – 403 (1994-2009), Dieter Kurrat – 368 (1956-1974) i Lothar Huber – 365 (1974-1986). Najwięcej bramek zdobyli: Alfred Preissler – 174 (1946-1949 i 1951-1959), Manfred Burgsmuller – 158 (1976-1983), Michael Zorc – 155 (1981-1998), Lothar Emmerich – 146 (1960-1969) i Friedhelm Konietzka – 145 (1958-1965).

Wśród legend i ikon klubu „Przegląd Sportowy” wymienia przed wszystkim – trzech Alfredów, czyli Kelbassa, Niepieklo i Preissler; tercet napastników, którzy w latach pięćdziesiątych robili w Niemczech prawdziwą furorę. Dwóch pierwszych to „potomkowie polskich emigrantów, którzy pod koniec XIX wieku przenieśli się do zachodniej części Prus” (cyt. za: „Wielkie kluby Europy: Borussia Dortmund”). Pozostałymi są Matthias Sammer, Michael Zorc, Lars Rocken, Stephane Chapuisat, Jurgen Kohler, Karl-Heinz Riedle, Norbert Dickel (zagrał na własne ryzyko w finale Pucharu Niemiec 1989 i po meczu musiał zakończyć karierę), Lothar Emmerich (w zwycięskiej edycji Pucharu Zdobywców Pucharów 1965/1966 zdobył rekordowe 14 goli), Jurgen Wegmann (grał w Borussi, Schalke i Bayernie), Andreas Moller, Wolfgand de Beer (bramkarz, który deklarował miłość do BVB i przez dekadę zagrał tylko w 20 meczach). Warto dodać, że Michael Zorc rozegrał 463 ligowe mecze dla Borussi, co jest klubowym rekordem. Strzelił w nich 131 goli. „Uważany był za jednego z najlepszych wykonawców rzutów karnych w historii niemieckiej ekstraklasy, z 57 prób wykorzystał 49.” (cyt. za: „Program meczowy”).

Indywidualne statystyki są istotne, ale „Piłkarze, którzy sumiennie wykonują swoje obowiązki, są w Dortmundzie wyjątkowo cenienie, bowiem zdecydowana większość kibiców wie, co to ciężka praca. Niemal trzy czwarte fanów BVB to byli pracownicy zlikwidowanych hut i kopalni, którzy wciąż zarabiają na życie fizyczną pracą.” (cyt. za: „Wielkie kluby Europy: Borussia Dortmund”).

Jeśli chodzi o trenerów to zdecydowanie na pierwszy plan wybija się Ottmar Hitzfeld – autor sukcesów z drugiej połowy lat dziewięćdziesiątych XX wieku. Trenerami o znanych nazwiskach byli (z różnym powodzeniem) Otto Rehhagel, Udo Lattek, Karlheinz Feldkamp i Erich Ribbeck.

 

Budżet i finanse

Borussia to tak naprawdę spółka akcyjna, która pod nazwą Borussia Dortmund GmbH & Co. Kommanditgesellschaft auf Aktien jest notowana na giełdzie papierów wartościowych. Posiadaczami akcji spółki jest około 27 tys. osób. „Głównymi udziałowcami spółki są BlueBay Asset Management Ltd. (17,09%) i Morgan Stanley (16,25%). Florian Homm, jeden z regionalnych biznesmenów posiada ponad 13% akcji. Sporą część posiadają także Albrecht Knauf (5,0%) i Bernd Geske (7,66%). Udziałowcami BVB są także goool.de czy BVB Stadion GmbH” (cyt. za: pl.wikipedia.org).

 

Obecna drużyna

Przed rozpoczęciem sezonu 2016/2017 z Dortmundu odeszło trzech najlepszych piłkarzy (Mchitarjan, Manchester United, 42 mln euro; Mats Hummels, Bayern Monachium, 35 mln euro; Ilkay Gundogan, Manchester City, 27 mln euro), mimo że na początku 2016 r. Hans-Joerg Watzke, prezes klubu deklarował, że pozostaną w Dortmundzie. Poza tym, klub opuścił Leitner (Lazio Rzym, 2 mln euro) i Błaszczykowski (VfL Wolfsburg, 5 mln euro).

Klub zarobił na transferach 111 mln euro i prawie wszystko wydał. Sprowadzeni zostali mistrzowie świata – Andre Schurrle (VfL Wolfsburg, 30 mln euro) i Mario Goetze (Bayern Monachium, 22 mln euro), a także Ousmane Dembele (Stade Rennais, 15 mln euro), Sebastian Rode (Bayern Monachium, 12 mln euro), Raphael Guerreiro (FC Lorient, 12 mln euro), Marc Barta (Barcelona, 8 mln euro) i Emre Mor (FC Nordsjaelland, 7 mln euro). Mikel Merino (Osasuna Pampeluna, 2 mln euro).

Przed sezonem 2016/2017 Borussia zarobiła najwięcej spośród klubów Bundesligi, a drugi pod tym względem Bayern zarobił „tylko” 70 mln euro. Borussia wydała najwięcej spośród klubów Bundesligi, prawie dwa razy więcej niż drugie pod tym względem Schalke Gelsenkirchen (stan na dzień 19 sierpnia 2018 r.).

Pierwszą jedenastkę klubu (Burki – Schmelzer, Bartra, Sokratis, Piszczek – Reus, Castro, Goetze, Weigl, Schurrle – Aubameyang) transfermarkt.de wycenił na 222 mln euro, ale czwórka najbardziej ofensywnych piłkarzy była wyceniona na ponad połowę tej kwoty, dokładnie 138 mln euro. „Przegląd Sportowy” wyceniał całą kadrę Borussi na 339,4 mln euro.

Radosław Gilewicz opisywał grę Borussii przed meczem z Legią następująco: „(…) piłkarze Thomasa Tuchela nie dają za bardzo dojść rywalowi do piłki, pod tym względem przypominają drużyny prowadzone przez Pepa Guardiolę. Ale zespół Thomasa Tuchela gra też rewelacyjnie z kontry i czasami chyba aż za bardzo marnuje ten element na rzecz ataku pozycyjnego” (cyt. za: „Skarb Kibica. Liga Mistrzów 2016/2017”).

 

Podsumowanie

„(…) Borussia to kult. W regionie, gdzie panuje największe w Niemczech bezrobocie, to jakby wentyl, który pozwala oderwać się od codziennych problemów. Dortmund to nieciekawe miasto, pozbawione zabytków czy atrakcji. Miasto, które ma jedynie Borussię. Fenomen, który ściąga na każde spotkanie blisko 80 tysięcy kibiców, bez względu na to, na którym miejscu tabeli się znajduje.” (cyt. za: „Wielkie kluby Europy: Borussia Dortmund”).

 

Źródła: własne, 90minut.pl, hppn.pl, zczuba.pl, stadiony.net, pl.wikipedia.org, en.wikipedia.org, ostroda.wm.pl, nk.pl, robertharding.com, tripadvisor.co.uk, rfbl.pl. H. Biliński (red.), Encyklopedia piłkarska Fuji. Tom 6. Puchar Zdobywców. Historia PEZP, Wydawnictwo GiA, Katowice 1993. „PS” z wizytą w wielkich klubach (1) – Borussia Dortmund, „Przegląd Sportowy” z 1994 r., Nr 245 (11 281), s. 8-9.  UEFA Champions League Statistics Handbook Sesaon 1995/1996.  UEFA Champions League Statistics Handbook Sesaon 1996/1997. M. Heatley, Stadiony piłkarskie Europy, Dom Wydawniczy Bellona, Warszawa 2006, s. 16-21. „Wielkie kluby Europy: Borussia Dortmund” – dodatek do „Przeglądu Sportowego” z dnia 31 lipca 2007 r.  M. Szuba, Kibicowska potęga. Wielkie Kluby Świata: Borussia Dortmund, „Nasza Legia” nr 05(08)/2009, s. 37-39. „Przegląd Sportowy” z dnia 2-3 maja 2011 r., s. 4-5. „Legia Warszawa” nr 10(19)/2012, s. 11. „Nasza Legia” nr 08(47)/2012, s. 58. T. Ćwiąkała, Giganci futbolu: Borussia Dortmund, Grupa Wydawnicza Foksal, Warszawa 2013. A.Dawidziuk, Rywale mocni, nie mamy nic do stracenia, „Przegląd Sportowy” z dnia 26 sierpnia 2016 r., s. 2-3. „Skarb kibica. Liga Niemiecka 2016/2017” – dodatek do „Przeglądu Sportowego” z dnia 26 sierpnia 2016 r., s. 8-9 i 26-27. „Skarb kibica. Liga Mistrzów 2016/2017” – dodatek do „Przeglądu Sportowego” z dnia 9 września 2016 r., s. 22-23 i 79. „Legia Warszawa. Program meczowy. Legia Warszawa – Borussia Dortmund” z dnia 14 września 2016 r. E. Różycka (red.), Kluby piłkarskie wszechczasów, Warszawa 2017, s. 16.

czwartek, 23 listopada 2017
Najlepsi polscy strzelcy bramek w Bundeslidze

Poprzednie dwa wpisy dotyczyły Roberta Lewandowskiego i Jana Furtoka, czyli dwóch najlepszych Polaków pod względem liczby bramek strzelonych w Bundeslidze. Dzisiaj przyjrzymy się czołowej „dziesiątce” polskich strzelców.

Zdecydowanym liderem, który wyprzedza kolejnego piłkarza o ponad… 100 goli (słownie: STO GOLI!!!!!) jest oczywiście Robert Lewandowski. Nie może więc dziwić, że nie tylko przewodzi w klasyfikacji polskich strzelców, ale pnie się coraz wyżej w klasyfikacji strzelców wszechczasów Bundesligi, pukając już do czołowej „dziesiątki”. Lewandowski jest natomiast drugim strzelcem wśród obcokrajowców. W efekcie „Lewy” jest często przedstawiany w memach i grafikach przygotowanych przez kibiców w stroju superbohatera. Regularność z jaką strzela powoduje, że jego umiejętności można przyrównywać do nadludzkich supermocy, będących atrybutami fikcyjnych postaci.

Lewandowski_-_Superbohater

Bohater Lewandowski.

Źródło: pinterest.com.

Drugim strzelcem z 60 golami jest Jan Furtok. Warto zauważyć, że Furtok jako pierwszy Polak w historii Bundesligi strzelił minimum 20 goli. Później jego osiągnięcie zostało poprawione tylko przez Lewandowskiego.

Jan_Furtok_(Eintracht_Frankfurt)_11freundede

Jan Furtok (Eintracht Frankfurt) w meczu z Werderem Brema.

Źródło: 11freunde.de.

Trzecim polskim strzelcem w Bundeslidze jest Andrzej Juskowiak. Król strzelców turnieju olimpijskiego w Barcelonie w 1992 r. po całkiem niezłych występach w Sportingu Lizbona i Olympiakosie Pireus, w których rozegrał łącznie 99 meczów ligowych i strzelił 37 bramek, przeniósł się do Niemiec. W Borussi M’Gladbach był zapowiadany jako napastnik, który gwarantuje minimum 10 ligowych goli. Tymczasem zawiódł. Rozczarował. Przez dwa sezony w 52 meczach zdobył tylko 12 goli. Następnie przeniósł się do Wolfsburga, gdzie było zdecydowanie lepiej. Najwięcej bramek (13) zdobył w pierwszym sezonie w drużynie „Wilkow” (1998/1999), co dało mu 5. miejsce w klasyfikacji strzelców. Mogło być wyższe, bo po rundzie jesiennej „Jusko” był liderem z jedenastoma golami, ale wiosną strzelił tylko dwa gole.

Andrzej_Juskowiak_(VFL_Wolfsburg)t-onlinede

Andrzej Juskowiak w barwach VfL Wolfsburg.

Źródło: t-online.de.

Ciekawym przypadkiem jest Artur Wichniarek, który fenomenalnie czuł się w Arminii Bielefeld. W 2. Bundeslidze dwukrotnie został królem strzelców, a w najwyższej klasie rozgrywkowej, mimo że jego klub z reguły bronił się przed spadkiem aż czterokrotnie strzelił minimum 10 goli w sezonie (10 i 12 goli po dwa razy). Znacznie gorzej szło mu w Hercie Berlin, gdzie zupełnie nie mógł się odnaleźć. Dla „Starej Damy” strzelił zaledwie 4 gole w 63 występach. Dla porównania w Arminii było to 44 gole w 152 występach.

Wichniarek czterokrotnie strzelił minimum 10 goli w sezonie i pod tym względem jest lepszy od Furtoka, który uczynił to dwukrotnie, ale jeden z tych sezonów ukończył z dwudziestoma golami. Juskowiak trzykrotnie zakończył sezon z minimalną liczbą dziesięciu goli, a Leśniak, Smolarek i Błaszczykowski raz. Regularność Wichniarka nie przełożyła się na miejsca w czołowej „dziesiątce” strzelców, bo udało mu się to tylko raz (2008/2009, 10. miejsce, 12 goli). Juskowiak jest pod tym względem rekordzistą (nie licząc Lewandowskiego), bo trzykrotnie był w „dziesiątce” w sezonach – 1998/1999 (5. miejsce, 13 goli), 2000/2001 (9. miejsce, 10 goli) i 1999/2000 (10. miejsce, 11 goli). Furtok oprócz drugiego miejsca w sezonie 1990/1991 (20 goli) był jeszcze na 6. miejscu w sezonie 1989/1990 (10 goli). Leśniak był siódmy (1993/1994, 11 goli), a Smolarek ósmy (2005/2006, 13 goli).

Lewandowski to zupełnie inna liga, bo poza pierwszym (debiutanckim) sezonem w każdym kolejnym, a w tym w obecnie trwającym 2017/2018, strzelił ponad 10 goli. Oznacza to, że siedem sezonów z rzędu strzelił minimum 10 bramek. Co więcej, aż dwukrotnie strzelił 30, a trzykrotnie miedzy 20 a 30 (20, 23, 22) i dwukrotnie kilkanaście (17 i 13), przy czym wynik w obecnym sezonie (2017/2018, 13 goli) jest wynikiem po zaledwie 12 kolejkach. Miejsca w „dziesiątce” Lewandowski nie zajął tylko w debiutanckim sezonem. Dwukrotnie był królem strzelców, trzykrotnie wicekrólem i raz był trzeci. Obecny sezon trwa, a „Lewy” póki co jest liderem klasyfikacji strzelców.  

Aktualnie warunkiem dostania się na listę dziesięciu najlepszych polskich strzelców w Bundeslidze jest zdobycie 21 goli. Najbliżej przełamania tej bariery spośród grających polskich piłkarzy, nie licząc Lewandowskiego i Błaszczykowskiego, jest Łukasz Piszczek. Na swoim koncie ma obecnie 17 goli i zajmuje 13. miejsce. Wyprzedzają go jeszcze Tomasz Wałdoch – 19 (Bochum 6, Schalke 13) i Artur Sobiech – 18 (Hannower). Trzymamy kciuki.

 

Polscy piłkarze – klasyfikacja najlepszych strzelców (stan na dzień 23.11.2017 r.):

1.Robert Lewandowski – 163* (Borussia Dortmund 73, Bayern Monachium 90).

2.Jan Furtok – 60 (HSV Hamburg 51, Eintracht Frankfurt 9).

3.Andrzej Juskowiak – 56 (Borussia M'gladbach 12, VfL Wolfsburg 39, Energie Cottbus 5).

4.Artur Wichniarek – 48**(Arminia Bielefeld 44, Hertha Berlin 4).

5.Marek Leśniak – 42 (Bayer Leverkusen 19, SG Wattenscheid 18, TSV 1860 Monachium 2, Bayer Uerdingen 3)

6.Jakub Błaszczykowski – 28 (Borussia Dortmund 27, VfL Wolfsburg 1).

6.Janusz Turowski – 28 (Eintracht Frankfurt 28).

8.Euzebiusz Smolarek - 25 (Borussia Dortmund 25).

9.Jacek Krzynówek – 24 (FC Norymberga 6, Bayer Leverkusen 9, VfL Wolfsburg 7, Hannower 2).

10.Andrzej Buncol – 21 (FC Homburg 5, Bayer Leverkusen 14, Fortuna Düsseldorf 2).

Statystyki na podstawie 90minut.pl i uzupełniająco – bundesblog.blogspot.com i transfermarkt.pl.

*-liczba goli według transfermarkt.pl wynosi 164. Różnica wynika z faktu, że 90minut.pl podaje, że w sezonie 2012/2013 „Lewy” strzelił 23 gole, a pozostałe źródła mówią o 24 (w tym także blog, czy na pewno wiarygodny – kicker.de). Dla zachowania spójności podaję dane za 90minut.pl.

**-liczba goli według bundesblog i transfermarkt.pl wynosi 49, ponieważ oba źródła podają o jedną bramkę więcej strzeloną w barwach Arminii, czyli 45, a nie 44.

 

Źródła: własne, bundesblog.blogspot.com, 90minut.pl, transfermarkt.pl, kicker.de, pl.wikipedia.org, pinterest.com, 11freunde.de, t-online.de.

środa, 22 listopada 2017
„Eksperci” część 9 – Brak wiary autora bloga w udaną karierę Lewandowskiego w Bayernie

Przyszła pora, żeby posypać głowę popiołem. W tym dziale z reguły wyrywam z kontekstu wypowiedzi (niekiedy mocno archiwalne) piłkarzy, trenerów, czy dziennikarzy, odnoszę je do faktów i chętnie pokazuję jak bardzo się mylili. Teraz trzeba pośmiać się z samego siebie.

Wprawdzie nie dałem temu wyrazu na blogu, ale byłem przeciwnikiem transferu Roberta Lewandowskiego do Bayernu Monachium. Wydawało mi się, że Borussia Dortmund jest szczytem możliwości dla „Lewego”, zwłaszcza, że ugruntował swoją pozycję jako kluczowego piłkarza klubu. Jak mantrę powtarzałem, że „nie takim napastnikom Bayern łamał kariery” mają na myśli ostatnie przykłady Miroslava Klose i Lukasa Podolskiego, których potencjał nie został w pełni wykorzystany przez Bawarczyków.

Byłem przekonany, że transfer „Lewego” to element strategii klubu, która polega na systematycznym osłabianiu największych rywali poprzez podkupywanie im najlepszych piłkarzy. Akurat w przypadku Lewandowskiego Bayern nie musiał nic płacić, więc z góry było wiadomo, że transfer będzie sukcesem. Bo jak inaczej nazwać bezgotówkowe wyciągnięcie Lewandowskiego z Borussi? Bayern już na starcie był wygrany, ale miałem poważne obawy, a wręcz byłem przekonany, że „Lewemu” przypadnie rola rezerwowego, zwłaszcza, że w klubie błyszczeli Thomas Mueller, Arjen Robben i Franck Ribery.

Lewandowski_na_tle_herbu_Bayernu

Źródło: futbolfejs.pl.

Nie wiem, czy ktokolwiek spodziewał się, że talent Lewandowskiego tak eksploduje, że stanie się maszynką do strzelania goli, która zasługuje na wymienienie obok Messiego, Ronaldo, Neymara, czy Suareza. Wprawdzie jego osiągnięcia i strzeleckie rekordy są mniej medialne niż osiągnięcia wymienionych napastników, to jednak „Lewy” stał się piłkarzem kompletnym. Wiem natomiast, że potwornie pomyliłem się w ocenie tego transferu, ale paradoksalnie, im bardziej „Lewy” zaskakuje swoją skutecznością i śrubuje swoje rekordy tym bardziej… mnie to cieszy! :-)

Co ciekawe, podobne zdanie jak moje wypowiedział Jan Furtok. W kwietniu 2013 r. w wywiadzie dla portalu 11freudne.de stwierdził, że doradzałby Lewandowskiemu pozostanie w Dortmundzie.

 

Źródła: własne, 11freunde.de, futbolfejs.pl.

sobota, 20 sierpnia 2016
„Eksperci” część 4 – „Przegląd Sportowy” liczył na komplet

29 lipca 2012 r. w towarzyskim meczu piłkarskim L:egia Warszawa przegrała z Borussią Dortmund 0:1 (0:1) po golu strzelonym przez Roberta Lewandowskiego już w drugiej minucie spotkania. Prawie półtora miesiąca wcześniej „Przegląd Sportowy” informował, że odbędzie się taki mecz. Red. Adam Dawidziuk przypominał, że rok wcześniej na podobnym sparingu, gdy Lech Poznań zremisował bezbramkowo z BVB, na stadionie w Poznaniu zjawiło się ponad 40 tysięcy widzów. Dlatego redaktor prognozował: Przy Łazienkowskiej też pewnie będzie komplet, bo do stolicy przyjedzie najlepszy niemiecki zespół z trzema Polakami w składzie, Jakubem Błaszczykowskim, Łukaszem Piszczkiem i Robertem Lewandowskim.. Tymczasem obiekt przy Łazienkowskiej zapełnił się w jednej trzeciej.

A.Dawidziuk_o_frekwencji_na_meczu_Legia_-_Borussia

Red. A. Dawidziuk.

Źródło: przegladsportowy.pl.

Niepełnego stadionu można było spodziewać się z kilku powodów. Po pierwsze, mecz odbywał się w okresie wakacyjnym, a takowy nigdy nie służy wysokiej frekwencji. Po drugie, to był tylko mecz sparingowy i nie zawsze udaje się zapełnić pełen stadion. Po trzecie, czego w chwili publikacji artykułu przez „PS” nie było wiadomo, ceny biletów były stosunkowo wysokie. Po czwarte, jak to zwykle w Warszawie, mecz piłkarski musi rywalizować z licznymi atrakcjami i imprezami, aby przyciągnąć kibiców. Po piąte, niecały miesiąc wcześniej zakończyło się UEFA Euro 2012. Cześć kibiców oglądała mecze tylko w TV, ale część na pewno oglądała je na stadionach, zwłaszcza, że Stadion Narodowy w Warszawie był jedną z aren turnieju. Rozegrano na nim pięć meczów. Niezależnie jednak od tego część fanów chciała odpocząć od piłki. Po szóste, liczba meczów, które Legia rozgrywa w okresie wakacyjnym jest na tyle duża, że odbija się na frekwencji, więc w naturalny sposób obniża frekwencję na meczu towarzyskim. Po siódme, Legia w fatalnym stylu przegrała (oddała) mistrzostwo Polski w 2012 r. i pewnie jakaś grupa kibiców „obraziła” się na klub.

Rywal niewątpliwie była atrakcyjny – mistrz Niemiec z trzema reprezentantami Polski w składzie i pewnie w innym terminie przyciągnąłby więcej widzów, ale splot wymienionych okoliczności, utrudnił osiągnięcie przyzwoitej frekwencji, jak na taki mecz przystało. Może innym razem?

 

Źródło: A. Dawidziuk, Borussia w stolicy, „Przegląd Sportowy” z dnia 19 czerwca 2012 r., s. 15.

niedziela, 14 sierpnia 2016
Polskie transfery last minute

Ostatni dzień okienka transferowego przynosił gorączkowe godziny w wielu klubach, jak również redakcjach sportowych gazet i serwisów internetowych. W ostatnich dniach, a nawet w ostatnich godzinach każdego sierpnia było i ciekawie i nerwowo, ale w Polsce jakoś spokojnie. W tym roku to się zmieniło. Przeprowadzonych zostało wiele transferów między polskimi klubami, jak również z udziałem polskich piłkarzy za granicą.

Na pierwszy plan wysuwają się transfery polskich piłkarzy z udziałem włoskich klubów. Przede wszystkim Jakub Błaszczykowski zamienił Borussię Dortmund na Fiorentinę. Dwaj Polacy z Sampdorii Genua zmienili kluby. Bartosz Salamon na zasadzie transferu definitywnego przeszedł do występującego w Serie „B” Cagliari, a Paweł Wszołek został wypożyczony z opcją pierwokupu do Hellas Verona. Poza włoskim kierunkiem dwa transfery były związane z klubami niemieckimi. Bramkarz Łukasz Załuska, z którym Celtic Glasgow nie przedłużył kontraktu związał się z beniaminkiem Bundesligi, czyli Darmstadt. Dodatkowo, jeden z polskich piłkarzy wrócił do kraju. Sławomir Peszko przeszedł z FC Koeln do Lechii Gdańsk.

Jakub_Błaszczykowski_z_koszulką_Fiorentiny

Jakub Błaszczykowski z koszulką Fiorentiny.

Źródło: gazzettaworld.gazzetta.it.

Skoro o Lechii Gdańsk mowa, to jeśli chodzi o transfery w Polsce, to „Lechiści” byli najbardziej aktywni spośród polskich klubów. Wypożyczyli serbskiego obrońcę Nikolę Lekovicia do Partizana Belgrad, Bartłomieja Pawłowskiego do Korony Kielce, a Adama Dźwigałę do Górnika Zabrze. Lechia sprowadził dwóch pomocników – Aleksandra Kovacevicia z Crveny Zvezdy Belgrad i Michała Chrapka (ostatnio Calcio Catania). Niewiele brakowało, żeby Damian Łukasik został wypożyczony do portugalskiej Vitorii de Setubal. Dwa bardzo ciekawe transfery przeprowadziła Jagiellonia Białystok, bo z jednej strony sprzedała Macieja Gajosa, co było kwestią czasu, zwłaszcza, że poważne zainteresowanie wykazywały dwa najlepsze polskie kluby. Ostatecznie za kwotę 400 tys. euro Gajos trafił do Lecha Poznań. W jego miejsce „Jaga” sprowadziła z Górnika Łęczna reprezentanta Litwy – Fedora Cernycha. Polską ekstraklasę opuścił natomiast wyróżniający się Słowak – Robert Pich, który za 350 tys. euro (według sport.pl) trafił do 2. Bundesligi do 1. FC Kaiserslautern, gdzie dołączył do Mateusza Klicha, Kacpra Przybyłko, znanego z Lechii Gdańsk Antonio Colaka i zakontraktowanego ledwie kilka godzin wcześniej Marcusa Piosska (SC Preussen Munster 06).

Maciej_Gajos_z_koszulką_Lecha_Poznań

Maciej Gajos prezentuje koszulkę Lecha Poznań.

Źródło: esktraklasa.net.

Ciekawie było też w I lidze. Sylwester Patejuk zamienił ekstraklasowe Podbeskidzie Bielsko-Biała na Zawiszę Bydgoszcz, a dwaj piłkarze, którzy rozwiązali kontrakty z klubami ekstraklasy dołączyli do I ligi. Bartosz Iwan (wcześniej Górnik Zabrze) został piłkarzem GKS Katowice, a Adrian Paluchowski (wcześniej Termalika Bruk-Bet Nieciecza) Zagłębia Sosnowiec.

Wspomnieć należy o kilku interesujących transferach, które miały miejsce w ciągu kilku ostatnich dni sierpnia, ale nie były transferami ostatniego dnia. Absolutnym hitem było zakontraktowanie przez Lechię Gdańsk chorwackiego pomocnika – Milosa Krasicia, który w ostatnich latach notuje spadek po równi pochyłej. Ludovic Obraniak po powrocie do Werderu Brema z wypożyczenia do Rizesporu, znalazł nowego pracodawcę w postaci Maccabi Hajfa. Legia ściągnęła z Lechii bośniackiego pomocnika – Stojana Vranjesa i rozwiązała kontrakt z niechcianym Henrikiem Ojamaą. Były piłkarzy klubu z Warszawy – Wladimir Dwaliszwili, po rozwiązaniu kontraktu z duńskim Odense BK, zakotwiczył w Pogoni Szczecin. Portowców opuścił natomiast utalentowany Dominik Kun i przeniósł się do pierwszoligowej Wisły Płock. Poza tym, Górnik Zabrze zasilił bułgarski obrońca Paweł Widenow, który kiedyś grał w Zagłębiu Lubin, a ostatnio w Serie „B” w Trapani Calcio.

Koniec tegorocznego okienka transferowego w Polsce był niezwykle ciekawy, ale wydaje się, że polskie kluby dopiero uczą się przeprowadzania transferów „last minute”. Inna sprawa, że wiele klubów czeka na piłkarzy, którzy nigdzie nie znajdą zatrudnienia i są do wzięcia bez kwoty odstępnego. Ciekawe które kluby skorzystają na takiej promocji?

 

Źródła: własne, 90minut.pl, sport.pl, weszlo.com, transfermarkt.pl, polskapilka24.pl, gazzettaworld.gazzetta.it, esktraklasa.net.

wtorek, 16 czerwca 2015
Nagrody Bloga za 2014 r.

Rok 2014 r. przyniósł polskiemu futbolowi pozycję lidera w grupie eliminacji UEFA Euro 2016 i zwycięstwo nad mistrzami świata, czyli Niemcami. Legia awansowała do 1/16 finału Ligi Europy, a Robert Lewandowski wywalczył koronę króla strzelców Bundesligi, a następnie przeniósł się z Borussi Dortmund do Bayernu Monachium. To była całkiem udany rok.

 

Piłkarz roku – ROBERT LEWANDOWSKI

Tradycyjnie najlepszym polskim piłkarzem (po raz czwarty z rzędu!) był Robert Lewandowski. Wiosną wywalczył koronę króla strzelców Bundesligi, a po przeprowadzce do Bayernu Monachium stał się silnym ogniwem drużyny, choć początkowo był mocno krytykowany. Dodatkowo, Lewandowski znacznie poprawił grę w reprezentacji i choć nie zachwycał skutecznością, to w kluczowych meczach z Niemcami, Szkocją i Gruzją poświęcał się dla drużyny. W sześciu meczach zdobył cztery gole, ale z najsłabszymi rywalami, czyli z Gibraltarem (hat-trick) i z Litwą (z karnego).  

Robert_Lewandowski_w_barwach_Bayernu_Monachium

Źródło: man-news.com.

Kontrkandydatem dla „Lewego” do nagrody roku mógł być Arkadiusz Milik, ale po prawdzie, to Milik zaprzepaścił szanse słabą wiosną w barwach Augsburga. Jesienią może nawet lepiej prezentował się niż Lewandowski, ale nagroda jest przyznawana za cały rok, a nie tylko jedną rundę. Poza tym, w czasie, gdy Milik próbował przekonać do siebie trenera Ajaxu bramkami w Pucharze Holandii, to Lewandowski strzelał w Lidze Mistrzów. „Lewy” wybił się na poziom światowy i nie schodzi z niego, strzelając kolejne gole. Przyznać jednak trzeba, że spore postępy zrobił Milik, ale także Grzegorz Krychowiak (Sevilla) i Fabiański (Swansea City).

 

Obcokrajowiec roku – MIROSLAV RADOVIĆ

Serbski pomocnik był absolutnym liderem Mistrza Polski 2013 i 2014, piłkarzem, który zapewniał spokój i pewność w grze warszawskiej drużyny. Poza tym, Radović zdecydowanie wyróżniał się na tle innych obcokrajowców i piłkarzy występujących w polskiej lidze. Nie może więc dziwić, że został nagrodzony przez samych piłkarzy i po zakończeniu sezonu 2013/2014 odebrał nagrodę dla najlepszego piłkarza i najlepszego pomocnika T-Mobile Ekstraklasy.

Miroslav_Radović_w_2014_r.

Źródło: legionisci.com.

W 2014 r. rozegrał w barwach Legii 33 oficjalne mecze, w których zdobył aż 21 bramek. W meczach w europejskich pucharach rozegrał 8 meczy, w których zdobył 6 goli. Z dorobkiem 15 goli został najlepszym strzelcem w historii występów Legii w europejskich pucharach (nie licząc Pucharu Intertoto). Radović jest drugim w historii obcokrajowcem, który otrzymuje nagrodę „Obcokrajowca roku” od bloga nofootballnofun.blox.pl. W 2012 r. nagrodę otrzymał inny Serb grający w Legii – Danijel Ljuboja.

 

Odkrycie roku – DAWID KOWNACKI

Osiemnastoletni pomocnik Lecha zadebiutował w pierwszej drużynie 6 grudnia 2013 r. w ligowym meczu z Wisłą Kraków (2:0). W całym 2014 r. rozegrał 26 ligowych meczów, w których zdobył 4 bramki. Kownacki błyszczał w młodzieżowych reprezentacjach Polski, a w najwyższej klasie rozgrywkowej potwierdził swoje atuty. Oprócz szybkości i niezłej techniki zaprezentował bardzo inteligentną grę z przemyślanymi i niekonwencjonalnymi zagraniami. Jeśli jego kariera potoczy się tak, jak do tej pory, to powołanie do debiut w pierwszej reprezentacji jest tylko kwestią czasu.

Dawid_Kownacki_w_2014_r.

Źródło: ekstraklasa.org.

 

Trener roku – HENNING BERG

Norweski szkoleniowiec doprowadził Legię do Mistrzostwa Polski 2014, choć przyznać trzeba, że część wkładu w ten sukces miał poprzedni trener, czyli Jan Urban. Berg awansował z Legią do 1/16 finału Ligi Europy. Gra Legii, zwłaszcza w meczach z Celtikiem mogła się podobać. Siła ofensywna drużyny i łatwość z jaką stwarzała sytuacje bramkowe utwierdzała wszystkich w rosnącej przewadze nad polskimi konkurentami, a także efektach pracy Berga. Trenerowi można, a nawet trzeba zarzucić zbyt częste, chwilami nielogiczne rotowanie składem i zlekceważenie Superpucharu Polski. Niezależnie jednak od tego żaden trener w Polsce nie osiągnął w 2014 r., co Legia pod wodzą Berga. Co więcej, żaden klub nie grał tak pewnie i regularnie, jak Legia.

Henning_Berg_w_2014_r.

Źródło: natemat.pl.

Berg poprowadził Legią w 50 meczach, w których zanotował 35 zwycięstw, 5 remisów, 10 porażek i blians bramkowy 101:42. Mecze z Jagiellonią i rewanż z Celtikiem zostały potraktowane jako porażki (walkower), zaś pucharowe zwycięstwo nad Pogonią (po dogrywce) jako zwycięstwo. Henning Berg jest trzecim trenerem Legii z nagrodą „Trener roku”. Wcześniej taką nagrodą zostali wyróżnienie Maciej Skorża (2011) i Jan Urban (2013).

 

Drużyna roku – LEGIA WARSZAWA

Zespół z Warszawy z dziesięciopunktową przewagą zdobył w 2014 r. Mistrzostwo Polski, które poparł naprawdę niezłą grą, a jesień zakończył na fotelu lidera. Jesienna gra Legii i przede wszystkim wyjazdowe zwycięstwa musiały robić wrażenie. Dodatkowo, Legia wyciągnęła wnioski z zeszłego sezonu i zaprezentowała się z bardzo dobrej strony w europejskich pucharach awansując do 1/16 finału Ligi Europy, notując niespotykaną serię sześciu kolejnych zwycięstw.

Legia_Warszawa_-_jesień_sezonu_2014/2015

Legia Warszawa – kadra na jesień sezonu 2014/2015.

Źródło: legionisci.com.

Cieniem na zespół z Warszawy kładą się: chuligańskie wybryki podczas meczu z Jagiellonią, zlekceważenie Superpucharu, remis z Saint Patrick’s Athletic, walkower z Celtikiem, rasistowskie zachowanie kibiców w Lokeren i jesienne wpadki w lidze z niżej notowanymi drużynami. Niezależnie jednak od tych okoliczności, to przez cały 2014 rok Legia była najlepsza w Polsce, a do tego dołożyła znakomite występy w Europie, których wyznacznikiem jest zwycięstwo 4:1 nad Celtikiem w naprawdę fantastycznym stylu.

Nie sposób nie wspomnieć o występach reprezentacji Polski, która wydaje się powracać na właściwe tory. Polacy są liderami grupy eliminacyjnej UEFA Euro 2016, co zawdzięczają przede wszystkim zwycięstwu nad Mistrzami Świata, czyli Niemcami. Wprawdzie pozostał niedosyt po remisie ze Szkocją, ale z drugiej strony kadra odniosła pewne zwycięstwo na zawsze trudnym terenie w Gruzji. Prawdziwa weryfikacja gry polskiej kadry nastąpi dopiero w 2015 r., a zwłaszcza jesienią. Kadra, mimo zwycięstwa nad Niemcami jeszcze niczego nie osiągnęła, ponieważ eliminacje nie zakończyły się. Legia zdobyła kolejne trofeum, jest na dobrej drodze po kolejne sukcesy, a w Europie pokazała się z bardzo dobrej strony, dlatego to ten klub, a nie reprezentacja zasłużył na nagrodę. Nagrodę dla najlepszego klubu Legia otrzymała także w 2011 i 2013 roku.

Polscy piłkarze zapewnili w 2014 r. sporo sukcesów i emocji. Czekamy na więcej!

 

Źródła: własne, 90minut.pl, man-news.com, legionisci.com, ekstraklasa.org, natemat.pl.

wtorek, 04 listopada 2014
Nie tylko Real i Fiorentina

Super Mecz nie był jedynym meczem towarzyskim rozegranym w Polsce latem 2014 r., w którym uczestniczył klub zagraniczny. Przegląd sparingów wskazuje, że w Polsce grały kluby z Niemiec, Cypru, Grecji, Izraela i co zrozumiałe – z Czech, Słowacji, Litwy, Rosji i Ukrainy.

Przede wszystkim na pojedyncze mecze zawitały do Polski dwa kluby z Bundesligi – Borussia Dortmund (3:0 ze Śląskiem Wrocław) i Werder Brema (1:1 z Pogonią Szczecin).

Śląsk_-_Borussia_-_zapowiedź_meczu_2014

Zapowiedź meczu Śląsk Wrocław – Borussia Dortmund.

Źródło: nk.pl.

Pogoń_-_Werder_2014

Pogoń Szczecin – Werder Brema (1:1).

Źródło: 24kurier.pl.

Poza tym, w Polsce trenował mistrz Cypru i zdobywca Pucharu Cypru, który niebawem będzie etatowym uczestnikiem Ligi Mistrzów, czyli APOEL Nikozja. Były klub Helio Pinto wygrał po 2:1 z Arką Gdynia (w Gnieźnie) i Lechią Gdańsk (w Chojnicach).

Arka_-_APOEL_2014

Arka Gdynia – APOEL Nikozja (1:2).

Źródło: ekstraklasa.net.

Lechia_-_APOEL_2014

Lechia Gdańsk – APOEL Nikozja (1:2)

Źródło: czas.tygodnik.pl.

Co ciekawe, z tymi samymi rywalami zmierzył się wielki Panathinaikos Ateny, choć w zeszłym sezonie ukończył rozgrywki Superleague Ellada dopiero na czwartej pozycji. „Wszechateńscy” wygrali z Arką 1:0, ale przegrali z Lechią 0:4! Zresztą Lechia miała gościć Benfikę Lizbona w dniu 21 lipca w ramach rozliczenia za transfer Pawła Dawidowicza, ale mecz nie doszedł do skutku. Podobnie, jak planowane na początek września starcie z HSV Hamburg.

Lechia_-_Panathinaikos_2014

Przed meczem Lechia Gdańsk – Panathinaikos Ateny. Trochę szkoda, że mecz nie odbył się na PGE Arenie, ale przy Traugutta kompletu nie było…

Źródło: trojmiasto.tv.

Arka_-_Panathinaikos_2014

Arka Gdynia – Panathinaikos Ateny (0:1).

Źródło: arkowcy.pl.

Mecze sparingowe w Polsce oprócz APOELu Nikozja rozegrały także dwa inne cypryjskie kluby – Omonia Lefkossias (w Grodzisku Wlkp.: 0:2 z Zawiszą Bydgoszcz, 0:2 z Podbeskidziem Bielsko-Biała i 0:3 z Jagiellonią Białystok) i AEK Larnaka (1:2 z Zagłębiem Lubin w Opalenicy).

Najliczniejszą grupę stanowiły jednak klubu z Izraela i Słowacji. Cztery izraelskie kluby wybrały Polskę jako miejsce przygotowań do nowego sezony – wicemistrz Hapoel Beer Szewa (1:0 z Zawiszą w Lipnie, 0:1 z Legią), Ashdod SC (2:1 z Zagłębiem Lubin w Opalenicy), Hapoel Ra’anana (4:0 z Pogonią Siedlce) i Ihud Bnei Sakhnin (2:0 z Miedzią Legnica w Szamotułach).

Tradycyjnie mecze w Polsce rozegrało kilka klubów, które często gości w Polsce, jak np. słowackie MFK Rużomberok (0:5 z Wisłą Kraków w Myślenicach) i MSK Żilina (0:2 z Piasem Gliwice i 1:1 z Wisłą Kraków w Kalwarii Zebrzydowskiej), a także drugoligowcy – MFK Zemplin Michalovce (1:1 z Sandecją Nowy Sącz) i Partizan Bardejov (4:2 z Sandecją). Czeską piłkę reprezentowali tylko piłkarze drugoligowej MFK Karwiny (1:1 z Wisłą Kraków w Myślenicach i 0:0 z Termaliką Bruk-bet Nieciecza w Rybniku-Kamieniu).

Nie mogło też zabraknąć klubów litewskich – Atlantas Kłajpeda (w Gniewinie: 2:1 z Pogonią Szczecin i 0:2 z Legią Warszawa), Traku FK (0:1 z Wigrami Suwałki) i Suduva Marijampole (1:3 z Wisłą Płock w Grodzisku Wlkp.). Ukrainę tym razem reprezentowała tylko drużyna Karpat Lwów występująca w rozgrywkach tamtejszej młodej ekstraklasy (1:2 z Górnikiem Zabrze i 1:0 z Cracovią w Wodzisławiu Śląskim) i juniorzy tego klubu (2:2 z Rakowem Częstochowa w Wodzisławiu Śląskim). Wspomnieć też można, że na dłuższym zgrupowaniu były rezerwy Rubina Kazań, które spadły z III ligi rosyjskiej – Rubin-2 Kazań. Klub ten rozegrał w Polsce aż cztery sparingi – ze Zniczem Pruszków (0:0), Widzewem Łódź (2:1), Wigrami Suwałki (0:0 w Legionowie) i Koroną Kielce (0:2).

Ciekawostką było jeszcze zgrupowanie Reprezentacji AFE, czyli związku hiszpańskich piłkarzy, którą tworzyli zawodnicy bezrobotni. Taka przypadkowa drużyna wygrała z Lechią 1:0, Arką 2:0 i przegrała z 1:2 z Bytovią Bytów (w Gniewinie).

Nowe stadiony, boiska treningowe, ośrodki sportowe i bazy sportowe, częściowo po sukcesie UEFA Euro 2012, sprawiły, że do Polski coraz częściej i chętniej przyjeżdżają ekipy zagraniczne. Oczywiście, wcześniej do Polski też przyjeżdżali goście z zagranicy, ale raczej z krajów sąsiadujących z Polską, a mecze z klubami z Europy Zachodniej były raczej wyjątkami. Teraz to się zmienia, ale wśród stałych bywalców można wymienić takie kluby, jak np. Rużomberok, Żilina, Karvina, Partizan Bardejov, Karpaty Lwów, czy Żalgiris Wilno. Z drugiej strony Polska staje się coraz częstszym miejscem rozgrywania sparingów przez kluby z Bundesligi (przede wszystkim Borussia Dortmund), co powinno cieszyć. Podobnie, jak fakt, że coraz częściej na letnie zgrupowania przed rozpoczęciem sezonu przybywają kluby z Cypru i Izraela. Zresztą, polskie kluby (w tym także czołowe) rezygnują z letnich zgrupowań poza granicami kraju, co dodatkowo może sprzyjać przyjazdom silnym klubom zagranicznym.

Super Mecz wpisuje się w ten trend, ale z uwagi na komercyjny charakter funkcjonuje na trochę innych zasadach. Nie mniej lista klubów, które rozegrały sparingi w Polsce z roku na rok wygląda coraz lepiej.

 

Źródła: własne, 90minut.pl, sport.pl, sport.wp.pl, weszlo.com, eurofutbol.pl, pl.wikipedia.org, nk.pl, 24kurier.pl, ekstraklasa.net, czas.tygodnik.pl, trojmiasto.tv, arkowcy.pl.

 
1 , 2
| < Kwiecień 2019 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30          
Tagi