Wpisy z tagiem: Resovia Rzeszów

czwartek, 11 maja 2017
Vive z Pucharem Ligi Mistrzów i inne sukcesy polskich klubów w europejskich pucharach 2015-2016

W sezonie 2015/2016 Vive Tauron Kielce i Panthers Wrocław sięgnęły po puchary za zwycięstwo w europejskich rozgrywkach klubowych, ale sukcesy w postaci awansu co najmniej do fazy półfinałów osiągnęło kilka innych klubów.

Vive_zwycięzcą_LM_(4)

Radość szczypiornistów VTK ze zwycięstwa w Lidze Mistrzów.

Źródło: ukropnews24.com.

Vive wygrało Ligę Mistrzów piłkarzy ręcznych, zaś Panthers Wrocław Ligę Mistrzów Futbolu Amerykańskiego (IFAF Europe Champions League). Turniej finałowy rozegrano we Wrocławiu.

Panthers_Wrocław_LM_2016

Panthers Wrocław świętują wygranie Ligi Mistrzów.

Źródło: polskieradio.pl.

Pingpongistki SPAR Zamek Tarnobrzeg przegrały finał Ligi Mistrzyń z niemieckim Berlin Eastside (2:3, 0:3), a w Polsce zdobyły 25 tytułów mistrzowskich w ostatnich 26 latach! Piłkarki ręczne Startu Elbląg odpadły w półfinale Pucharu Challenge z hiszpańskim Rocasa Gran Canaria (24:25, 22:22). Siatkarze Asseco Resovii Rzeszów całkowicie zawiedli i zajęli ostatnie miejsce w turnieju Final Four Ligi Mistrzów w Krakowie. Mistrzowie Polski nie musieli walczyć o awans do turnieju finałowego, bo byli gospodarzem. Niestety w półfinale przegrali 1:3 z Zenitem Kazań, a w meczu o 3. miejsce przegrali 2:3 z Cucine Lube Civitanova. Duży sukces, choć liczyli na więcej, osiągnęli hokeiści GKS Tychy, którzy zajęli 3. miejsce w Pucharze Kontynentalnym.

Łącznie sześć polskich klubów awansowało do finałowej „czwórki”, ale poprzedni sezon, czyli 2014/2015 był jeszcze lepszy, bowiem fazę półfinałów osiągnęło aż dziewięć polskich klubów, a jeden z nich wywalczył europejski puchar.

Siarka_z_Pucharem_ETTU_(1)

Tenisistki stołowe SPAR Zamek Tarnobrzeg zdobyły Puchar ETTU 2014/2015.

Źródło: modest.com.pl.

Tenisistki stołowe SPAR Zamek Tarnobrzeg zdobyły Puchar ETTU. Udało się to przy piątym podejściu, bowiem pingpongistki z Tarnobrzega aż cztery razy przegrały w finale tych rozgrywek (2008, 2009, 2010, 2013). Pingpongiści Olimpii Grudziądz także osiągnęli największy sukces w historii klubu w Pucharze ETTU, ale przegrali w finale. W ten sposób wyrównali osiągniecie Dartomu Bogorii Grodzisk z sezonu 2012/2013.

W turnieju finałowym Ligi Mistrzów siatkarzy wystąpiły dwa polskie kluby. Resovia Rzeszów zajęła 2. miejsce zaś PGE Skra Bełchatów 4. miejsce. W Final Four Ligi Mistrzyń wystąpił Chemik Police, ale był gospodarzem turnieju rozgrywanego w Szczecinie i zajął 4. miejsce. Ostatni raz polski klub wystąpił na tym poziomie… piętnaście lat wcześniej (Nafta-Gaz Piła zajęła 4. miejsce w 2000 r.). W finale Pucharu CEV siatkarki Atomu Trefl Sopot przegrały z Dynamem Krasnodar dopiero w złotym secie 10:15 (wcześniej 0:3 i 3:1). Natomiast w Pucharze CEV siatkarzy, ZAKSA Kędzierzyn-Koźle przegrała w półfinale z Trentino (2:3, 1:3).

Piłkarze ręczni Vive Tauron Kielce zajęli 3. miejsce w Lidze Mistrzów po zwycięstwie nad THW Kiel, natomiast piłkarki ręczne Pogoni Baltiki Szczecin przegrały dopiero w finale Pucharu Challenge z francuskim Mios Bioganos (20:21, 24:28).

Pozostaje mieć nadzieję, że kolejne lata też przyniosą sukcesy i zwycięstwa w europejskich pucharach.

 

Źródła: własne, ettu.org, ukropnews24.com, polskieradio.pl, modest.com.pl, en.wikipedia.org, pl.wikipedia.org. PIOWES, Jedynaczki bliżej półfinału, „Przegląd Sportowy” z dnia 22 lutego 2016 r., s. 20. PIOWES, Start w półfinale!, „Przegląd Sportowy” z dnia 29 lutego 2016 r., s. 24. Porażka Startu, „Przegląd Sportowy” z dnia 4 kwietnia 2016 r., s. 30. PIOWES, Start był bardzo blisko finału Challenge Cup, „Przegląd Sportowy” z dnia 11 kwietnia 2016 r., s. 5. K. Drąg, Katastrofa! Co zrobiłaś, Resovio?, „Przegląd Sportowy” z dnia 18 kwietnia 2016 r., s. 22. OSA, Zamek drugi w Europie, „Przegląd Sportowy” z dnia 30 maja 2016 r., s. 28.

sobota, 15 marca 2014
Politechnika wygrała z Resovią po ponad trzech latach!

AZS Politechnika Warszawska niespodziewanie pokonała Resovię Rzeszów (27:25, 23:25, 25:21, 27:25) w hali stołecznego „Torwaru” w meczu 17. kolejki PlusLigi sezonu 2013/2014. Mecz został rozegrany w niedzielę 26 stycznia 2014 r.

Przed meczem

Obie drużyny przystępowały do meczu w zupełnie innych nastrojach. Resovia dosyć łatwo pokonała u siebie Skrę Bełchatów 3:0, a na wyjeździe 3:1 z belgijskim Knack Roeselare w Lidze Mistrzów. Politechnika miała za sobą wstydliwą porażkę 1:3 z KPS Siedlce w Pucharze Polski i porażkę 1:3 u siebie z Czarnymi Radom. W derbach Mazowsza „Polibuda” miała walczyć o zwycięstwo, a tak naprawdę nie podjęła walki. Zupełnie inaczej niż w meczu z Resovią.

Warto jeszcze dodać, że oba klubu znajdują się w zupełnie innej kondycji i finansowej i sportowej. Politechnika to drużyna, której celem jest awans do fazy plaf-off, czyli zajęcie ósmego miejsca. Marcin Nowak opisuje sytuację klubu w następujący sposób: „Mamy średnią drużynę, z przeciętnym budżetem i zaległościami,  nie mamy żadnej presji na wynik” (cyt. za warszawa.sport.pl). Na wypłaty zawodnicy czekają do października, choć prezes Jolanta Dolecka jak zwykle mówi, że sponsorzy pojawią się już za chwilę. Politechnika kolejny już sezon jest drużyną budowaną za niewielkie pieniądze, wsparte tylko obietnicami. Skład tworzą zawodnicy albo niechciani w innych klubach albo wchodzący do seniorskiej siatkówki. Natomiast Resovia to główny kandydat do tytułu mistrzowskiego, który w tym sezonie mierzył również w sukces w Lidze Mistrzów. Resovia zdobyła mistrzostwo Polski w dwóch poprzednich sezonach, a z podium nie schodzi od pięciu sezonów! W tym czasie zagrała w finale i półfinale Pucharu CEV, a także ćwierćfinale Ligi Mistrzów. Politechnika osiągnęła tylko 5. i 6. miejsce w PlusLidze, a także finał Pucharu Challenge.

2013.01.26_Politechnika_-_Resovia_(1)

Mecz

W pierwszej partii walka „punkt za punkt” trwała do wyniku 7:7. Później gospodarzom wychodziło absolutnie wszystko i stopniowo zwiększali prowadzenie, które w kulminacyjnym momencie osiągnęło aż osiem punktów (18:10, 19:11). Resovia nieznacznie zmniejszyła przewagę, a od stanu 24:18 dla miejscowych wygrała aż sześć piłek z rządu i doprowadziła do remisu po 24. Po chwili był remis po 25 i dwa błędy popełnili goście. Najpierw Paul Lotman zepsuł zagrywkę, a po chwili Dawid Gunia zablokował Piotra Nowakowskiego. Politechnika niespodziewanie wygrała pierwszego seta 27:25. Gospodarze zaskoczyli przede wszystkim blokiem. W ten sposób zdobyli aż dziesięć punktów w pierwszym secie. Resovia sprawiała wrażenie zagubionej. Problemy rozpoczynały się od słabego przyjęcia, które prowadziło do nieskutecznego ataku. Poza tym, trener Andrzej Kowal nie reagował na wydarzenia na boisku. Nie wiedzieć czemu trzymał na boisku Paula Lotmana, chyba na tzw. „przełamanie”. Amerykanin zdobył tylko dwa punkty, atakował ze strachem w oczach i aż pięciokrotnie był blokowany. Do tego popełnił dosyć istotny błąd na zagrywce w końcówce seta. Warto jeszcze dodać, że kibice Resovii obawiali się, że po serii dobrych meczów z silnymi rywalami załamanie może przyjść w meczu ze słabszą drużyną. Pierwszy set meczu z Politechniką potwierdził te obawy.

2013.01.26_Politechnika_-_Resovia_(2)

W drugim secie na dłużej w barwach gości pojawili się Peter Veres i Dawid Konarski. Politechnika prowadził 3:1, ale gdy wydawało się, że „Sovia” przejmuje inicjatywę, to gospodarze potrafili „wyciągnąć” wynik z 7:9 na 10:9. Później lepszy okres gry zanotowała Resovia i objęła prowadzenie 16:12, ale na krótko, bo cztery punkty z rzędu zdobyli gospodarze (16:16), którzy po chwili objęli prowadzenie 19:17. W tym czasie punktowymi atakami popisywał się Dawid Gunia. Politechnika prowadziła jeszcze 21:19, ale ostatecznie przegrała 23:25 po ataku Dawida Konarskiego. Duży wkład w sukces gości miała zagrywka Łukasza Perłowskiego. Wydawało się, że wszystko wróciło do normy…

2013.01.26_Politechnika_-_Resovia_(3)

…jednak trzecia partia niespodziewanie padła łupem gospodarzy. Wyrównana walka trwała w początkowej fazie seta do stanu 10:8. Politechnicy zwiększyli prowadzenie do wyniku 13:9, ale dzięki mocnym serwisom Konarskiego goście zniwelowali stratę do zaledwie dwóch punktów (13:11). Gospodarze wygrali sześć z pięciu kolejnych piłek i objęli prowadzenie różnicą sześciu punktów (18:12). Resovia zbliżyła się jeszcze dwukrotnie na trzy punkty (21:18, 23:20), ale to było wszystko na co było stać gości. Po skutecznym ataku Macieja Pawlińskiego Politechnika wygrała trzecią partię 25:21. Wśród gospodarzy punktowali przede wszystkim wspomniany Pawliński, a także Gontariu, Gunia i Szalpuk. Wśród gości aż 9 punktów w tej partii zdobył Konarski, ale zawodził Veres.

2013.01.26_Politechnika_-_Resovia_(4)

Gdy wydawało się, że w ostatniej partii wreszcie Resovia zagra jak na mistrza Polski przystało, to Politechnika pokazała, że w tym meczu jest niezwykle mocna. Gospodarze rozpoczęli od prowadzenia 5:0 (!), które zwiększyli do sześciu punktów (10:4). Goście zniwelowali stratę nawet do jednego punktu (11:10, 12:11), ale Politechnika co chwila uciekała na dystans kilku punktów (16:12, 20:16). Politechnika prowadziła jeszcze 21:19 i 22:20, ale Konarski dobył trzy punkty z rzędu, a Perłowski dołożył blokiem kolejny. Resovia prowadziła więc 24:22 i miała tie-breaka na wyciągnięcie ręki. Dwa ataki Gontariu doprowadziły jednak do remisu. Resovia odpowiedziała punktem Lotmana (25:24), ale później dwa punkty atakiem zdobył Artur Szalpuk, a następnie Nikolay Penczev zaatakował w aut i niespodzianka stała się faktem.

2013.01.26_Politechnika_-_Resovia_(5)

Krzysztof Ignaczak – patrzył i nie wierzył w to, co się stało.

Przyczyny porażki Resovii

O zwycięstwie Politechniki zdecydowała duża liczba bloków (23) i skuteczność w ataku. Politechnika była lepsza w tym elemencie gry aż o 10% (51% – 41%). W związku z tym przewaga Resovii w przyjęciu (61% – 47%) nie miała większego znaczenia. Błędów w przyjęciu i asów obie ekipy zanotowały tyle samo (po sześć). Kluczowe znaczenie dla wyniku meczu miała też różnica w grze najlepszych zawodników w obu drużynach. Najlepszy z „Politechników”, a jednocześnie MVP meczu – Adrian Gontariu zdobył 31 punktów przy 57-procentowej skuteczności. Najlepszy z gości – Dawid Konarski zdobył dziesięć punktów mniej przy gorszej skuteczności (40%), a dodatkowo aż dziewięć razy dał się zablokować. A warto przypomnieć, że Adrian Gontariu, choć mocno zaprzeczał, to jednak podświadomie był zmotywowany do dobrego występu akurat w tym meczu. W sezonie 2011/2012 zdobył z Resovią mistrzostwo Polski, ale był przede wszystkim rezerwowym. Z drugiej strony nie ma się czemu dziwić, skoro jego rywalem do miejsca w składzie był niesamowity Gyory Grozer.

2013.01.26_Politechnika_-_Resovia_(6)

Adrian Gontariu – MVP meczu.

Szukając przyczyn porażki mistrzów Polski z 2012 i 2013 r. można wskazać na brak Oliega Achrema i Grzegorza Kosoka, ale to żadne wytłumaczenia, ponieważ Resovia dysponuje szeroką, wyrównaną i chyba najlepszą kadrą wśród drużyn PlusLigi. Jakub Bednaruk stwierdził, że jego drużyna dobrze „czytała” grę rywali, a Dawid Gunia przyznał, że na rozgrzewce odniósł wrażenie, że „Resovia nie przyłożyła się do niej” (cyt. za warszawa.sport.pl). Trzeba jednak przyznać, że Politechnika rozegrała najlepszy mecz w sezonie, a wynik zeskoczył samych zawodników, co przyznał Juraj Zatko, słowacki rozgrywający gospodarzy.

2013.01.26_Politechnika_-_Resovia_(7)

Trener Politechniki – Jakub Bednaruk.

Trochę historii…

Po takich meczach mówi się, że to był mecz, w którym jedna drużyna wygrała z drugą, ale dziesięć kolejnych przegrałaby. I co ciekawe takie porównanie  idealnie pasuje do rywalizacji Politechniki z Resovią. „Inżynierowie” ostatni raz wygrali z Resovią 27 października 2010 r. (3:2 na „Torwarze”), a następnie przegrali osiem kolejnych meczów ligowych, a gdyby policzyć Puchar Polski to będzie dziewięć kolejnych porażek. 

Porażka z Politechniką była dla Resovii dopiero trzecią w tym sezonie. Wcześniej przegrała w lidze tylko z Jastrzębskim Węglem i PGE Skrą Bełchatów. Kibice stołecznego klubu liczyli, że ten mecz dowiódł, że ich faworyci mogą powalczyć z każdym. Rzeczywistość szybko sprowadziła ich na ziemię. Politechnika praktycznie bez walki przegrała dwa kolejne mecze po 0:3 z ZAKSĄ na wyjeździe i Jastrzębskim u siebie. Resovia natomiast wygrała z Effectorem Kielce i Lotosem Gdańsk.

Ostatecznie Resovia z bilansem 18 – 4 (przegrała jeszcze tylko z ZAKSĄ) zajęła 1. miejsce w rundzie zasadniczej, zaś Politechnika z bilansem 9 – 13 zajęła 7. miejsce. W ćwierćfinałach Resovia gra z Effectorem Kielce, a Politechnika ze Skrą Bełchatów.

 

26 stycznia 2014 r., godz. 20:00, Warszawa, Hala Widowiskowo-Sportowa „Torwar”

17. kolejka PlusLigi siatkarzy sezon 2013/2014

AZS Politechnika Warszawska – Asseco Resovia Rzeszów 3:1 (27:25, 23:25, 25:21, 27:25)

AZS Politechnika:  Maciej Pawliński 11, Marcin Nowak 7, Juraj Zatko 9, Artur Szalpuk 14, Dawid Gunia 13, Adrian Radu Gontariu 31, Michał Potera (Libero) – Maciej Olendarek, Przemysław Smoliński.

Trener: Jakub Bednaruk.

Asseco Resovia Rzeszów: Paul Lotman 7, Piotr Nowakowski 11, Jochen Schops 4, Fabian Drzyzga, Łukasz Perłowski 9, Peter Veres 6, Krzysztof Ignaczak (Libero) – Dawid Konarski 21, Lukas Tichacek, Nikolay Penczev 8.

Trener: Andrzej Kowal.

Sędzia pierwszy: Tomasz Flis (Kraków).

Sędzia drugi: Paweł Burkiewicz (Kraków).

Komisarz ligi: Andrzej Skorupa.

MVP meczu: Adrian Radu Gontariu.

Widzów: 4.000.

 

Źródła: własne, warszawa.sport.pl, rzeszow.sport.pl, azspw.com, assecoresovia.pl, siatka.org, plusliga.pl. „Siatkówka. PlusLiga Sezon 2013/2014” – bezpłatny dodatek do „Przeglądu Sportowego” z dnia 11 października 2013 r., s. 6 i 11. Kamil Składowski, EKO, AJ, Zemstra Gontariu na byłym klubie była słodka, „Przegląd Sportowy” z dnia 27 stycznia 2014 r., s. 20.

czwartek, 21 marca 2013
Dokąd zmierza Puchar Polski w siatkówce mężczyzn?

Od kilku lat wiele się robi, aby Puchar Polski siatkarzy zyskał na randze i wartości. Patrząc jednak na widownię i medialne zainteresowanie częstochowskim finałem można odnieść inne wrażenie.

W tym sezonie po raz pierwszy od kilku lat zdobywca Pucharu Polski nie otrzymywał promocji do Ligi Mistrzów, bo tak zdecydowała CEV. Wprawdzie federacje trzech najsilniejszych lig (włoskiej, polskiej i rosyjskiej) protestowały, to jednak CEV była nieugięta. Władze PlusLigi zapowiedziały jednak, że zdobywca Pucharu Polski będzie mógł liczyć na „dziką kartę” Ligi Mistrzów, o ile polska liga taką kartę otrzyma.

Dla trenerów i zawodników nie miało to jednak większego znaczenia. Andrzej Kowal, trener Asseco Resovii Rzeszów stwierdził dla serwisu plusliga.pl, że „Puchar Polski to trofeum same w sobie. Każdy będzie grał na 100 procent i nie myślał, że nie otrzyma prawa gry w LM”. Zbigniew Bartman, atakujący Asseco Resovii także dla serwisu plus liga.pl powiedział, że: „LM zawsze była dodatkowym bonusem, ale samo zdobycie PP jako trofeum jest nadal bardzo cenne”.

Po_częstochowskim_finale_siatkarzy_(1)

Frekwencja

Hala na Zawodziu nie była wypełniona w całości. Oficjalna jest pojemność wynosi 7.100 miejsc (w tym 5.843 stałe) a liczba widzów na obu dniach turnieju sięgnęła (według „Przeglądu Sportowego”) po 3.500. Wprawdzie jakaś część widowni była wyłączona z powodów bezpieczeństwa, to jednak do wypełnienia hali jeszcze dużo brakowało. Z całą pewnością wpływ na taką frekwencję miał brak drużyny gospodarzy, czyli AZS Częstochowa. Zresztą to jest problem każdego miasta gospodarza, gdy na turnieju brakuje miejscowej drużyny. Dodatkowym ciosem w organizację turnieju było odpadnięcie Skry Bełchatów. Po pierwsze, Skra jako najbardziej utytułowana polska drużyna przyciąga tłumy kibiców. Dobrym przykładem jest Warszawa i mecze Politechniki ze Skrą, które powodują histeryczną wręcz reakcję wśród nastolatek i okolicznych miasteczek. W konsekwencji na Torwarze na większe wsparcie niż gospodarz może liczyć Skra. Po drugie, w niedalekiej odległości od Częstochowy leżą miasta, w których rekrutują się kibice Skry jak np. Piotrków Trybunalski, Tomaszów Mazowiecki, Sieradz, Zduńska Wola, Radomsko czy Opoczno. Zresztą sam Bełchatów leży bagatela75 kilometrówod Częstochowy. Niestety dla organizatorów zabrakło obu drużyn, które mogły przyciągnąć kibiców, czyli miejscowego AZS i Skry Bełchatów. Co ciekawe, obie drużyny wyeliminowała ta sama drużyna, czyli Jastrzębski Węgiel, który w tym kontekście można nazwać katem organizatora.

Trochę dziwnie wyglądały trybuny w połączeniu z zapewnieniami Krzysztofa Matyjaszczyka, Prezydenta Częstochowy dla oficjalnego programu turnieju zgodnie, z którymi „My, Częstochowianie, wiemy, że nasze miasto odgrywa ważną rolę na siatkarskiej mapie kraju, i że popularność tej dyscypliny w naszym mieście stale rośnie”.

Podobne problemy jak Częstochowa miał organizator turnieju finałowego dwa lata temu, czyli Warszawa, ale wtedy grała Skra, która przyciągała kibiców. Skra doszła aż do finału, co miało wymierne przełożenie na frekwencję. Zresztą, przygnębiające wrażenie robiły wtedy trybuny Torwaru podczas drugiego meczu półfinałowego (ZAKSA – AZS Częstochowa), zwłaszcza na tle widoku trybun sprzed kilku godzin, gdy grała Skra z Resovią. Trybuny zostały mocno przerzedzone, bo swój mecz zakończyła już Skra.

Ćwierćfinały (?) i bilety

Może wzorem warszawskiego finału warto wrócić do rozgrywania turnieju finałowego od ćwierćfinałów? Finał i półfinał Pucharu Polski 2011 r. rozegrane zostały na Torwarze, ale poprzedziły je ćwierćfinały rozegrane w dwóch podwarszawskich miastach – w Legionowie i Nowym Dworze Mazowieckim. Mecze w tych dwóch miastach były sporym wydarzeniem, dlatego hale były wypełnione a działacze siatkarscy i dziennikarze śmiało mogli mówić o promocji siatkówki.

Wracając jeszcze, do częstochowskiego finału, to zagrały w nim kluby, które zajmowały cztery pierwsze miejsca w tabeli PlusLigi. To jednak nie wystarczyło do wypełnienia hali na Zawodziu. Nie wystarczyło także to, że cena biletu na najlepsze miejsca na jeden dzień turnieju (pierwszy dzień – dwa półfinału, drugi dzień – finał) była stosunkowo niska, czyli 35 zł. Dla porównania dwa lata temu bilet na najlepsze miejsce na dwa mecze ćwierćfinałowe rozgrywane w Legionowie kosztował 30 zł. Bilet na oba półfinały, jak również bilet na finał kosztowały po 60 zł, ale wcale nie były to najdroższe bilety i najlepsze miejsca.

Po_częstochowskim_finale_siatkarzy_(2)

Media

W „Sporcie” po „Wiadomościach” TVP poinformowano tylko, że ZAKSA Kędzierzyn-Koźle pokonała Resovię Rzeszów 3:1 i sięgnęła po czwarty w historii Puchar Polski. Tylko tyle, że nie pokazano żadnej „migawki” telewizyjnej! Właściwie to nie powinno dziwić, bo finał Pucharu Polski, podobnie jak rozgrywki Plus Ligi są transmitowane przez konkurencyjny Polsat, ale który też się nie popisał transmitując mecz w Polsacie Sport, a nie w paśmie otwartym. W radio RMF FM po półfinałach poinformowano kto z kim wygrał, ale bez wskazania wyniku w setach!

Artur Prokop, Prezes Zarządu PLPS stwierdził w oficjalnych programie turnieju finałowego, że „Niezawodnym partnerem medialnym Polskiej Siatkówki jest Telewizja Polsat, która relacjonować będzie również przebieg turnieju finałowego. Dzięki temu rywalizacja w Enea Cup 2013 dotrze do widzów w całej Polsce.”. Prezes zapomniał jednak dodać, że transmisja być może dotrze do każdego miasta i miasteczka w Polsce, o ile widzowie będą korzystali z pasma zamkniętego Polsatu.

Na swoich stronach internetowych AZS Częstochowa (podobno organizator) i AZS Politechnika Warszawska nie poinformowały o wyniku turnieju finałowego. Częstochowianie podali tylko informację o dojeździe na dwudniowy finał. Więcej można było znaleźć na stronie urzędu miasta Częstochowa! Zresztą miasto zaangażowało się w organizację. Na jednym z telebimów podczas półfinałów ciągle wyświetlano spoty reklamowe Częstochowy.

Organizacyjnie

AZS Częstochowa otrzymał od miasta 650 tys. złotych na promocję miasta poprzez sport, „ale 50 tys. zł otrzyma na organizację finału Pucharu Polski w hali widowiskowo-sportowej na Zawodziu. Częstochowski klub siatkarski będzie musiał zapewnić zakwaterowanie i wyżywienie dla czterech drużyn oraz ochronę podczas imprezy” (cyt. za „Tydzień w Częstochowie.pl”). Jak można się domyśleć taka kwota nie pozwoliła na pokrycie wymienionych kosztów. Z drugiej jednak strony AZS jako organizator mógł otrzymać wpływy za reklamy, bilety i być może za transmisję telewizyjną. Diabeł tkwi w szczegółach i pojawia się pytanie jak organizator imprezy miał podpisaną umowę z PlusLigą organizującą turniej. Kolejne pytanie dotyczy, czy AZS otrzymał środki od sponsora tytularnego, czyli Enei. Artur Prokop, Prezes Zarządu PLPS stwierdził w oficjalnych programie turnieju finałowego, że „Stabilność finansową, a w związku z tym odpowiedni prestiż, gwarantuje rozgrywkom od roku 2010 sponsor Pucharu Polski, Grupa Enea (…)”. Inna sprawa, że na biletach można było zarobić więcej, gdyby w turnieju finałowym zagrały inne kluby.

Po_częstochowskim_finale_siatkarzy_(3)

Dzień przed półfinałami J. Bińczyk pisząc o meczach polskich klubów w Lidze Mistrzów stwierdził: Jedyne, czego mogą siatkarzom z Polski zazdrościć we Włoszech czy Rosji, to zainteresowanie kibiców. Nie wiadomo, jak długo (cyt. za „Gazeta Wyborcza”). I choć wydawało mi się, że jest to przesadzone, to po finałowym turnieju Pucharu Polski to stwierdzenie nabrało innego znaczenia.

 

Źródła: własne, plusliga.pl, wikipedia.pl, azspw.com i azsczestochowa.pl. Enea Cup 2013. Finał Pucharu Polski w piłce siatkowej mężczyzn, Częstochowa, 26-27 stycznia – Oficjalny Program. J. Bińczyk, Liga Mistrzów nie dla polskich mistrzów, Gazeta Wyborcza z dnia 25 stycznia 2013 r., s. 40. RaK, Wkręt-met AZS i Włókniarz podzielą się pieniędzmi na promocję miasta, Tydzień w Częstochowie.pl Nr 1 z dnia 25 stycznia 2013 r., s. 13.

środa, 20 marca 2013
ZAKSA Kędzierzyn-Koźle po raz czwarty z Pucharem Polski

Puchar Polski 2012/2013 w siatkówce mężczyzn (po raz czwarty w historii, po dziesięciu latach przerwy) zdobyła ZAKSA Kędzierzyn-Koźle, która zwyciężyła Asseco Resovię Rzeszów. W półfinałach rozegranych w sobotę 26 stycznia 2013 r. ZAKSA pokonała Jastrzębski Węgiel 3:1 (25:21, 25:19, 20:25, 25:20), zaś Resovia pokonała Delectę Bydgoszcz 3:2 (25:19, 23:25, 25:21, 23:25, 16:14) i relację z tych meczów przedstawiam poniżej.

W pierwszym pojedynku zmierzyli się dobrzy znajomi z ostatnich kilku edycji Pucharu Polski, czyli ZAKSA i Jastrzębski Węgiel. Pierwszy set był wyrównany. ZAKSA przegrywała 6:7, ale gdy wygrała dwie kolejne piłki i zeszła na pierwszą przerwę techniczną z prowadzeniem, to nie oddała go już do końca seta (8:7, 12:8, 20:18, 22:18, 23:21, 25:21).

2013.01.26_Półfinały_Pucharu_Polski_siatkarzy_(1)

Efektownie atakuje Michał Kubiak, ale w tym meczu zawiódł.

Druga partia także należała dla ZAKSY, która dla odmiany rozpoczęła od kilkupunktowego prowadzenia, które co najwyżej topniało, ale od pierwszej przerwy technicznej nie było żadnych wątpliwości, że lepszą drużyną są podopieczni Daniela Castellaniego (6:3, 8:6, 8:7, 14:8, 14:11, 16:11, 21:19, 25:19). Skutecznie atakował przede wszystkim Antonin Rouzier.

Trzecia partia była dla Jastrzębskiego Węgla ostatnią szansą na pozostanie w grze i przedłużenie szansy na grę w finale Pucharu Polski. I tą szansę Jastrzębianie wykorzystali, ale początek seta wcale tego nie zapowiadał. ZAKSA rozpoczęła od prowadzenia 4:1 i utrzymywała je (6:3, 8:5, 10:8). Jastrzębianie wyrównali stan seta na 11:11 po spornej piłce z Pawłem Zagumnym. Poczucie skrzywdzenia i rozkojarzenia spowodowało, że Kędzierzynianie przegrywali 12:16 i gdy wydawało się, że Jastrzębski jest na dobrej drodze do wygrania seta to… ZAKSA wygrała pięć kolejnych piłek (!), w tym dwie ostatnie po atakach Felipe Fontelesa. Przy stanie 18:17 ZAKSA wygrała challenge, Fonteles zaliczył asa serwisowego, ale później jego serwis trafił w siatkę a atak Rouziera w aut. Od remisu 20:20 w grze ZAKSY pojawiło się zdenerwowanie i zniecierpliwienie. W konsekwencji trzykrotni zdobywcy Pucharu Polski nie skończyli żadnej piłki, a Jastrzębianie grali bezbłędnie i wygrali tego seta 25:20. Warto zauważyć, że dopiero w tym secie dobrze zaczął grać Michał Kubiak, który wcześniej zawodził.

2013.01.26_Półfinały_Pucharu_Polski_siatkarzy_(2)

Serwuje Michał Łasko – najlepszy siatkarz Jastrzębskiego Węgla.

Czwarta partia mogła i jak się później okazało zdecydowała o awansie ZAKSY do finału. Nic nie przyszło jednak łatwo. Wprawdzie Kędzierzynianie prowadzili 6:3, a później 8:5, to po chwili przegrywali 9:10, by prowadzić 11:10. ZAKSA uciekła na drugą przerwę techniczną z dwupunktową przewagą (16:14), ale wtedy Jastrzębianie wygrali trzy kolejne piłki, w tym dwie po atakach Michała Łasko (16:17). Walka punkt za punkt nie trwała za długo (19:19), bo w końcówce grała już tylko ZAKSA. Wygrała seta 25:20 i cały mecz 3:1.

O zwycięstwie ZAKSY zdecydowała drużyna i indywidualności, które tworzyły tę drużynę. Świetnie rozgrywał Paweł Zagumny, ale punktowali Antonin Rouzier, Felipe Fonteles, Łukasz Wiśniewski i Michał Ruciak. Wśród gości rozegranie Simona Tischera było gorsze i z punktowaniem było gorzej. Opieranie gry tylko na Michałach – Łasko i Kubiaku to trochę za mało, bo z jednej strony rozegranie było czytelne a z drugiej obaj mieli niewystarczającego wsparcie ze strony Russella Holmesa i Matteo Martimo.

2013.01.26_Półfinały_Pucharu_Polski_siatkarzy_(3)

Radość siatkarzy ZAKSY z awansu do finału Pucharu Polski.

ZAKSA awansowała zasłużenie i zrobiła duży krok do historycznego sezonu, w którym Castellani ma nawiązać do niezapomnianej drużyny Waldemara Wspaniałego.

 

W drugim półfinale rewelacja PlusLigi obecnego sezonu (Delecta Bydgoszcz) spotkała się z mistrzem Polski (Asseco Resovią Rzeszów), która cały czas szczyci się historycznym przerwaniem hegemonii bełchatowskiej Skry. Pierwszy set był wyrównany, ale od stanu 16:19 Bydgoszczanie nie mieli za bardzo szans na nawiązanie walki z Resovią. Gdy przy wyniku 17:21 „Pasy” wygrały challenge stało się jasne, że Delecta jest w trudnej sytuacji, dlatego liderzy PlusLigi przestali grać – przegrali trzy kolejne piłki i pierwszego seta 19:25.

Druga partia była dużo bardziej wyrównana. Przewaga jednej bądź drugiej drużyny sięgała co najwyżej trzy punkty. Resovia prowadziła 12:8, ale od remisu 12:12, to jednak Delecta była na prowadzeniu, którego nie oddała już do końca seta (15:14, 18:15, 25:23). W tym secie świetnie zagrał Dawid Konarski, który zdobył aż 9 punktów.

2013.01.26_Półfinały_Pucharu_Polski_siatkarzy_(4)

Atakuje Zbigniew Bartman.

Trzecia partia, podobnie zresztą jak pierwsza była wyrównana. Delecta przegrywała 7:8, by po chwili prowadzić 9:8. Od stanu 15:14 drużyna z nad Brdy przestała grać. Resovia wygrała cztery punkty z rzędu i to było kluczowe dla losów tego seta, bowiem Delecta nie mogła nawiązać kontaktu punktowego z Rzeszowianami (15:18, 16:20, 21:25). Kluczowa dla zwycięstwa w tym secie była gra blokiem i współpraca Grzegorza Kosoka z Piotrem Nowakowskim. Obaj zdobyli w trzeciej partii 11 punktów.

Czwarty set był przysłowiowym „być albo nie być” dla liderów PlusLigi, tymczasem podobnie jak w poprzednich setach trwała wyrównana walka. Wprawdzie Delecta przegrywała 3:6, to następnie wygrała pięć kolejnych piłek. Następne trzy piłki padły łupem „Sovii”(8:9). Gra jednej i drugiej drużyny była bardzo nierówna. W niezwykle emocjonującej końcówce Delecta objęła prowadzenie 22:20, ale Resovia doprowadziła do remisu 23:23 i wydawało się, że jest na dobrej drodze do wygrania tego seta i całego meczu, tymczasem kolejne dwie piłki wygrała Delecta i doprowadziła do tie-breaka.

2013.01.26_Półfinały_Pucharu_Polski_siatkarzy_(5)

Wystawia Lukas Tichacek.

Piąty set nie przebiegał po myśli Bydgoszczan, którzy przegrywali 2:4, 5:8 (po ataku Wiki w aut), 6:10 i 10:13. Resovia miała finał na wyciągnięcie ręki… i przegrała trzy kolejne piłki (13:13) w nerwowej końcówce Resovia wygrała jednak na przewagi (16:14) i awansowała do finału Pucharu Polski.

W drugim meczu półfinałowym Resovia sprawiała lepsze wrażenie, ale Delecta nie pozostawiała jej pola. Statystyki pokazywały przewagę Resovii pod względem liczby zdobytych punktów (112:104), skuteczności ataku (48%:40%), bloku (14:10) i zagrywce asowej (4:3), jak również liczbie błędów (33:23), co tłumaczyło wyrównany przebieg meczu. Poza tym, Resovia miała bardziej wyrównany zespół, w którym punktowali na podobnym poziomie Zbigniew Bartman, Piotr Nowakowski i Paul Lotman, wspierani przez Grzegorza Kosoka i Aleka Akhrema. Gra Delecty opierała się przede wszystkim na dwóch zawodnikach, którymi byli Dawid Konarski i Stephane Antiga. Różnicę robił też Michal Masny, który fantastycznie rozgrywał i pozostawiał atakującym wolne miejsce na siatce. Lukas Tichacek rzadko kiedy zapewniał swoim kolegom takie „wystawy”. Z drugiej jednak strony Resovia nadrabiała tym, co zawsze, czyli siłowym atakiem Akhrema i Bartmana. Poza tym, na ławce Resovii było dużo spokojnie niż na ławce Delecty, gdzie histerycznie reagował Piotr Makowski. Sędziowie mylili się i to fakt, ale kwestionowanie (zwłaszcza w tie-breaku) niemalże każdej decyzji sędziów, domaganie się challengu, machanie rękoma, obrażanie się i krzyczenie, po prostu nie przystoi trenerowi. I wcale nie chodzi o to, że Makowski jest trenerem rewelacji i lidera PlusLigi, tylko o sam fakt bycia trenerem. Makowski – młody, zdolny trener, który w zastępstwie Jerzego Matlaka doprowadził reprezentację Polski kobiet do brązowego medalu Mistrzostw Europy w 2009 r., nie wytrzymuje presji albo przerasta go możliwość osiągnięcia sukcesu z męską drużyną. Inna sprawa, że takie zachowanie oznacza brak szacunku dla rywala…

2013.01.26_Półfinały_Pucharu_Polski_siatkarzy_(6)

Michal Masny uspokaja Piotra Makowskiego.

 

Półfinały, 26 stycznia 2013 r., Częstochowa, Hala Sportowa Wielofunkcyjna

I półfinał (godz. 14:30):

ZAKSA Kędzierzyn-Koźle – Jastrzębski Węgiel 3:1 (25:21, 25:19, 20:25, 25:20).

ZAKSA: Paweł Zagumny 2, Antonin Rouzier 25, Jurij Gladyr 4, Łukasz Wiśniewski 12, Felipe Fonteles 16, Michał Ruciak 10, Piotr Gacek (libero) oraz Elvi Contreras Nogueira, Marcin Możdżonek 4, Grzegorz Pilarz, Serhij Kapelus.

Trener: Daniel Castellani (Argentyna).

Jastrzębski Węgiel: Simon Tischer 2, Michał Łasko 18, Matteo Martino 8, Patryk Czarnowski 2, Russell Holmes 9, Michał Kubiak 16, Damian Wojtaszek (libero) oraz Mateusz Malinowski, Rob Bontje, Łukasz Polański 3, Krzysztof Gierczyński, Tiago Violas.

Trener: Lorenzo Bernardi (Włochy).

Sędziowali: Cezary Matusiak jako główny oraz Robert Dworak i Mariusz Gadzina.

MVP meczu: Paweł Zagumny.

Widzów: 3.500 (według „Przeglądu Sportowego”).


II półfinał (godz. 18:00):

Delecta Bydgoszcz – Asseco Resovia Rzeszów (19:25, 25:23, 21:25, 25:23, 14:16)

Delecta: Michal Masny 3, Dawid Konarski 25, Wojciech Jurkiewicz 2, Andrzej Wrona 5, Marcin Wika 7, Stephane Antiga 16, Michał Dębiec (libero) oraz Piotr Lipiński, Tomasz Wieczorek 7 i Marcin Waliński 6.

Trener: Piotr Makowski.

Asseco Resovia: Lukas Tichacek 1, Zbigniew Bartman 22, Piotr Nowakowski 19, Grzegorz Kosok 14, Paul Lotman 19, Alek Akhrem 13, Krzysztof Ignaczak (libero) oraz Maciej Dobrowolski i Jochen Schoeps 1.

Trener: Andrzej Kowal.

Sędziowali: Cezary Matusiak jako główny oraz Marek Lagierski i Andrzej Kuchna.

MVP meczu: Paul Lotman.

Widzów: 3.500 (według „Przeglądu Sportowego”).

 

Finał, 27 stycznia 2013 r., Częstochowa, Hala Sportowa Wielofunkcyjna

Asseco Resovia Rzeszów – ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 1:3 (25:19, 18:25, 21:25, 23:25)

 

Wyróżnienia indywidualne w Pucharze Polski 2012/2013:

Najlepszy zagrywający: Michał Ruciak (ZAKSA Kędzierzyn-Koźle).

Najlepszy przyjmujący: Piotr Gacek (ZAKSA Kędzierzyn-Koźle).

Najlepszy broniący: Krzysztof Ignaczak (Asseco Resovia Rzeszów).

Najlepszy blokujący: Łukasz Wiśniewski (ZAKSA Kędzierzyn-Koźle).

Najlepszy atakujący: Felipe Fonteles (ZAKSA Kędzierzyn-Koźle).

Najlepszy rozgrywający: Paweł Zagumny (ZAKSA Kędzierzyn-Koźle).

Najlepszy zawodnik turnieju: Felipe Fonteles (ZAKSA Kędzierzyn-Koźle).

 

Źródła: własne, plusliga.pl, sport.czest.pl i sport.pl. „Przegląd Sportowy” z dnia 28 stycznia 2013 r., s. 14-15. Skarb Kibica. PlusLiga mężczyzn. Sezon 2012/2013 (w:) „Magazyn” nr 39 (59) – dodatek do „Przeglądu Sportowego” z dnia 9 października 2012 r., s. 17-28. Enea Cup 2013. Finał Pucharu Polski w piłce siatkowej mężczyzn, Częstochowa, 26-27 stycznia – Oficjalny Program.

wtorek, 19 marca 2013
Przed Final Four Pucharu Polski siatkarzy 2012/2013

W częstochowskim Final Four Pucharu Polski (26-27 stycznia 2013 r.) zmierzyły się drużyny, które w chwili rozgrywania turnieju zajmowały pierwsze cztery miejsca w tabeli. Ryszard Bosek dla serwisu plusliga.pl powiedział: „W Częstochowie zagrają cztery zespoły, które prezentują podobne umiejętności (…) każda z czterech drużyn ma takie same szanse na zdobycie Pucharu Polski” (cyt. za plusliga.pl).

Statystyki przed turniejem finałowym wyglądały następująco:

Delecta Bydgoszcz to sensacyjny lider tabeli (bilans meczów 12-4), który odpadł z Pucharu CEV, ale awansował do 1/4 Pucharu Challenge [ostatecznie Delecta odpadła w półfinale po złotym secie z Uralem Ufa]. W drodze do turnieju finałowego Delecta wyeliminowała AZS Olsztyn 3:2 (w) i Politechnikę Warszawską 1:3 (d), 3:0 (w). Drużyna Delecty jest ewenementem tegorocznego sezonu, bo nie zasilił jej żaden siatkarz, a nawet kilku opuściło. Okazało się jednak, że utrzymanie młodej drużyny wspartej kilkoma doświadczonymi siatkarzami (Antiga, Masny, Jurkiewicz, Wika i Lipiński) było strzałem w dziesiątkę. „Siłę Delecty stanowi zespołowość oraz, co mocno podkreśla Piotr Makowski, inteligencja zawodników.” (cyt. za plusliga.pl). Warto dodać, że niemalże ta sama drużyna w zeszłym sezonie osiągnęła największy sukces w historii klubu, czyli 5. miejsce i awans do europejskich pucharów. W tym sezonie Delecta jest murowanym kandydatem do co najmniej piątego miejsca w Plus Lidze. Pierwsze miejsce w tabeli (po 16. kolejkach) to jedno, ale pokonanie w tym sezonie Skry Bełchatów po serii osiemnastu porażek z tym klubem nabrało wyjątkowego znaczenia. Bilans oficjalnych meczów w tym sezonie: 19-6 (76% zwycięstw).

ZAKSA Kędzierzyn-Koźle przed częstochowskim turniejem była wiceliderem PlusLigi (bilans meczów 11-5), który awansował do II rundy play-off Ligi Mistrzów [ostatecznie ZAKSA zajęła 4. miejsce]. W meczu o Final Four ZAKSA zagra z dobrym znajomym – Arkasem Izmir. Jeśli natomiast chodzi o turniej finałowy Pucharu Polski, to ZAKSA awansowała do niego po pokonaniu Czarnych Radom 3:0 i 3:1 (oba mecze na wyjeździe). Największym sukcesem transferowym ZAKSY przed rozpoczęciem obecnego sezonu było utrzymanie Zagumnego, Ruciaka i Rouziera. Wprawdzie z klubu odszedł Samica, ale klub pozyskał utalentowanego Wiśniewskiego i doświadczonych Możdżonka i Fontelesa a na ławce trenerskiej Stelmacha zastąpił duet Castellani-Świderski. Nic więc dziwnego, że „nikt w Kędzierzynie nie ukrywa, że drużyna zbudowana jest, by walczyć o złoto mistrzostw Polski i nieźle zaprezentować się w Lidze Mistrzów” (cyt. za „Magazyn”). Bilans oficjalnych meczów w tym sezonie: 19-7 (73% zwycięstw).

Trzecie miejsce w tabeli PlusLigi zajmuje Jastrzębski Węgiel (bilans meczów 12-4). Przygodę z Pucharem CEV zakończył na 1/8 zaś w Pucharze Polski wyeliminował AZS Częstochowę 3:2 (d) i Skrę Bełchatów 3:2 (w), 3:0 (d). Jastrzębianie przystąpili do tego sezonu w odmienionym składzie, ale najważniejszym było utrzymanie w drużynie gwiazd światowego formatu na boisku (Łasko) i na ławce trenerskiej (Bernardi). Wydaje się, że drużyna jest silniejsza niż w poprzednich dwóch sezonach i tym razem powinna powalczyć o medal mistrzostw Polski. Bilans oficjalnych meczów w tym sezonie: 18-5 (78% zwycięstw).

Czwartym do brydża jest Resovia Rzeszów, która w PlusLidze zajmowała dopiero 4. miejsce (bilans meczów: 10-6). „Pasy” dokonały w zeszłym sezonie historycznego wyczynu, bo zakończyły siedmioletnią hegemonię Skry Bełchatów i po 37 latach sięgnęły po Mistrzostwo Polski. Zresztą Resovia nie opuszcza podium PlusLigi od czterech lat. W tym sezonie Resovia jednak zawodzi. Najpierw gładko przegrała ze Skrą Bełchatów 0:3 w meczu o Superpuchar Polski, rozegranym w… Częstochowie. Później chimerycznie grała w PlusLidze a w Lidze Mistrzów gładko przegrała w play-off z Lube Banca Macerata 0:3 (d) i 1:3 (w). Natomiast w ćwierćfinale Pucharu Polski Resovia dwukrotnie pokonała Effectora Kielce po 3:0. Resovia gra poniżej oczekiwań, co może dziwić, bo z kluczowych graczy z klubu odszedł tylko Grozer, ale w jego miejsce przyszedł Bartman i Schops. Z drugiej jednak strony to tylko pokazuje jakie znaczenie dla klubu miał Niemiec. Przed sezonem Jan Such powiedział: „W Rzeszowie trudno będzie zastąpić Grozera. To przede wszystkim jemu zawdzięczamy złoty medal.” (cyt. za „Magazyn”). Bilans oficjalnych meczów w tym sezonie: 16-11 (59% zwycięstw).

Tylko raz w historii zdarzyło się, że wszystkie wymienione kluby spotkały się w półfinale mistrzostw Polski. Działo się to w 2010 r. w Bydgoszczy. Co ciekawe wtedy były dokładnie takie same pary półfinałowe. Resovia pokonała Delectę 3:1 a Jastrzębski Wegiel – ZAKSĘ 3:0. W finale Jastrzębski prowadzony przez Pawła Abramowa pokonał Resovię 3:2 i sięgnął po jedyny jak dotąd Puchar Polski. Resovia i ZAKSA sięgały po Puchar Polski trzykrotnie, zaś największym sukcesem Delecty pozostaje wspomniany półfinał.

Resovia jest najbardziej utytułowanym (jeśli chodzi o Puchar Polski) uczestnikiem tego turnieju finałowego, bo oprócz trzech Pucharów (1975, 1983, 1987), trzykrotnie przegrywała w półfinale i jeden raz w półfinale. ZAKSA oprócz trzech Pucharów (2000, 2001, 2002) dwukrotnie przegrała w finale, zaś Jastrzębski oprócz wspomnianego już zwycięstwa w 2010 r., dwukrotnie przegrywał w finale. W nowym stuleciu (od sezonu 2000/2001) w 13 edycjach Pucharu Polski ZAKSA awansowała do fazy półfinałów aż ośmiokrotnie, Jastrzębski Węgiel – 6 razy, Resovia – 4 a Delecta – 1. Najbardziej utytułowanym klubem w historii Pucharu Polski pozostaje AZS Olsztyn (7 zwycięstw), przed AZS AWF Warszawa i Skrą Bełchatów (po 6) i Legią Warszawa (5).

Analizując szanse poszczególnych drużyn w półfinałach, to pierwszy mecz o finał wydaje się bardziej wyrównany, choć ZAKSA w tym sezonie dwukrotnie wygrała w PlusLidze z Jastrzębskim 3:0. Jeśli natomiast chodzi o Puchar Polski, to oba klubu w ostatnich latach spotykały się dosyć często. W 2010 r. Jastrzębski wygrał 3:0 w półfinale w Bydgoszczy, w 2011 r. ZAKSA wygrała 3:1 w ćwierćfinale w Legionowie, a w zeszłym roku Jastrzębski wygrał 3:2 w półfinale w Rzeszowie.

Trudno było wskazać zdecydowanego faworyta…

 

Źródła: własne, plusliga.pl, siatka.org, wikipedia.pl, „Magazyn” nr 39 (59) – bezpłatny dodatek do „Przeglądu Sportowego” z dnia 9 października 2012 r. (Skarb Kibica PlusLiga mężczyzn 2012/2013).

wtorek, 07 lutego 2012
Co to jest Puchar Challenge siatkarzy?

Jutro siatkarze AZS Częstochowa powalczą z hiszpańską Unicają Almerią, a pojutrze AZS Politechnika Warszawska z rosyjskim Dynamem Krasnodar o awans do ćwierćfinału Pucharu Challenge. Warto przybliżyć te stosunkowo młode rozgrywki i wskazać sukcesy, jakie osiągały w nich polskie kluby.

Puchar Challenge to trzecie pod względem ważności europejskie rozgrywki klubowe organizowane przez CEV, czyli Europejską Konfederację Piłki Siatkowej. W 2006 r. władze CEV podjęły decyzję o gruntownej reformie europejskich pucharów począwszy od sezonu 2007/2008. Liga Mistrzów pozostała bez zmian. Top Teams Cup (dawniej Puchar Zdobywców Pucharów) został zastąpiony „nowym” Pucharem CEV, a dotychczasowy Puchar CEV, który był najmniej prestiżowy został zastąpiony właśnie Pucharem Challenge.

Rozgrywki są przeznaczone przede wszystkim dla słabszych federacji. Liczba drużyn, które poszczególne federacje mogą wystawić w Pucharze Challenge jest uzależniona od miejsca, które dana federacja zajmuje w rankingu CEV. W zeszłym sezonie podział miejsc był następujący:

miejsca od 1 do 7 – 1 drużyna,

miejsca od 8 do 20 – 2 drużyny,

miejsca od 21 do 24 – 3 drużyny,

miejsca od 25 do 32 – 2 drużyny,

miejsca od 33 do 35 – 1 drużyna.

Dodatkowo do rozgrywek dołączają zespoły, które odpadły w I rundzie Pucharu CEV.

W pierwszej edycji Pucharu Challenge rozegranej w sezonie 2007/2008 do Final Four awansowała Resovia, która zresztą była organizatorem turnieju finałowego. W meczu półfinałowym przegrała z faworytem i późniejszym zwycięzcą imprezy – włoskim Pallavolo Modeną 2:3, choć prowadziła 2:0. W meczu o 3 miejsce zrezygnowani rzeszowianie przegrali z francuskim Stade Poitevin Poitiers 0:3. Na pocieszenie pozostała gospodarzom nagroda indywidualna dla najlepszego atakującego przyznana Pawłowi Papke. Co ciekawe Pallavolo Modena w ćwierćfinale wyeliminowała AZS Olsztyn (3:1, 3:2).

W drugiej edycji jeszcze lepiej niż Resovia zaprezentował się Jastrzębski Węgiel, który był bliski zwycięstwa w wielkim finale. Najpierw jednak sprawił ogromną sensację eliminując w ćwierćfinale faworyta rozgrywek jakim był Sisley Treviso. Jastrzębianie po porażce 2:3 u siebie byli skazywani na porażkę, a tymczasem w rewanżu rozegrali chyba jeden z najlepszych meczów w historii startów polskich klubów w pucharach i wygrali 3:1. Final Four był rozgrywany w Izmirze. W półfinale Jastrzębianie zwyciężyli rewelacyjny rumuński Tomis Konstancę 3:1, ale już w finale przegrali 2:3 z gospodarzami - Arkasem Spor Izmir, w barwach którego występował Piotr Gruszka. Jastrzębie prowadziło 2:1, a czwarty set przegrało po zaciętej walce 24:26, co ważne Jastrzębianie podkreślali, że byli po prostu gorsi, a sędziowie nie mieli wpływu na wyniki. To nawiązanie do sędziów było o tyle istotne, że czasami w Grecji i Turcji sędziowie wyczyniają cuda. Podobnie jak rok wcześniej polskiemu klubowi pozostała nagroda pocieszenia w postaci nagrody indywidualnej dla najlepszego przyjmującego. Został nim Paweł Rusek.

W trzeciej edycji Pucharu Challenge nie grał żaden polski klub, ponieważ PLS miała trzech reprezentantów w Lidze Mistrzów. Oprócz Skry Bełchatów i Jastrzębskiego Węgla w tych rozgrywkach startowała Resovia, która otrzymała „dziką kartę” i w ten sposób uniemożliwała start polskiego klubu w Pucharze Challenge. Puchar wpadł w ręce włoskiej Perugii.

W zeszłym sezonie w rozgrywkach startował AZS Częstochowa, który trochę pokpił sprawę i przegrał z… izraelskim Maccabi Tel Awiw (0:3, 3:1, złoty set 8:15). Po raz pierwszy w historii Pucharu nie rozgrywano Final Four, a finał stanowił dwumecz rozgrywany systemem „mecz i rewanż”. Po raz trzeci w historii zwyciężyła włoska drużyna i po raz trzeci była to inna drużyna. Lube Banca Marche Macerata pokonała Arkas Spor Izmir (3:0, 3:2).

W obecnym sezonie, oprócz AZS Politechniki Warszawskiej w rozgrywkach uczestniczy AZS Częstochowa. Akademicy z Warszawy wyeliminowali białoruski Metalurg Żłobin (3:1, 3:2) i chorwacki Mladost Marina Kastela (3:0, 3:0). W pierwszym meczu 1/8 finału Politechnika przegrała z Dynamem Krasnodar 0:3, a w przypadku awansu spotka się w kolejnej rundzie ze zwycięzcą z pary Lokomotyw Charków – Galatasaray Stambuł. Pierwszy mecz Ukraińcy wygrali 3:1. Akademicy z Częstochowy dołączyli do Challenge po gładkim odpadnięciu w I rundzie Pucharu CEV z tureckim Halkbankiem Ankara (0:3, 0:3). W nowych rozgrywkach wygrali z portugalskim AJF Bastardo (3:1, 3:2), a w pierwszym meczu kolejnej rundy wygrali u siebie z Unicają Almerią 3:1. W przypadku zwycięstwa w 1/4 finału spotkają się ze zwycięzcą pary Rennes Volley 35 – Stroitel Mińsk. W pierwszy meczu było 3:1 dla Francuzów. Jeśli chodzi o faworyta tegorocznych rozgrywek, to Casa Modena sensacyjnie odpadła z luksemburskim VC Strassen (3:0, 0:3, złoty set: 5:15).

W historii Pucharu Challenge, oprócz drużyn włoskich występowało kilka znanych drużyn z Rosji (Nakieł Nowy Urengoj, Gazprom Surgut i Lokomitiw Jekaterynburg), Hiszpanii (CAI Tereul, Palma Majorka), Francji (Tourcoing Lille) czy Turcji (Halkbank Ankara), ale rozgrywki przeznaczone są przede wszystkim dla słabszych federacji. Z tego właśnie powodu w Pucharze Challenge gra dużo zespołów znanych przede wszystkim jako sparingpartnerzy polskich klubów, jak np. Selver Tallinn, VK DHL Ostrawa, SCC Berlin, VK Opava, VKP Bratysława, Remat Zalau, czy VK Chemes Humenne.

Źródła: własne, cev.lu, wikipedia.

niedziela, 20 marca 2011
Skra – ZAKSA w finale Pucharu Polski

W finale Pucharu Polski siatkarzy zmierzą się PGE Skra Bełchatów i ZAKSA Kędzierzyn Koźle. Bełchatowianie pokonali Resovię Rzeszów 3:1 (25:15, 25:22, 30:32, 25:16), natomiast ZAKSA wygrała z Tytanem AZS Częstochowa także 3:1 (21:25, 25:23, 25:23, 25:18).

Przed spotkaniem Skry z Resovią można było spodziewać się wielkich emocji. W końcu rzeszowianie byli jedyną drużyną, która pokonała Skrę w lidze. Bilans obu drużyn licząc wszystkie rozgrywki musiał wzbudzać szacunek (Skra 26-3, Resovia 20-4). Spotkanie okrzyknięte jako przedwczesny finał rozczarowało, bowiem Skra wygrała stosunkowo łatwo obnażając wszystkie słabości rywala.

O pierwszym secie półfinałowego pojedynku ze Skrą, siatkarze z Rzeszowa powinni i zapewne chcieliby zapomnieć. Wprawdzie wygrali dwie pierwsze piłki, ale były to miłe złego początki, bowiem rywale upokorzyli ich maksymalnie. Skra szybko odrobiła stratę i na pierwszą przerwę techniczną schodziła z prowadzeniem 8:3, które powiększyła do dziesięciu punktów (20:10). Resovia popełniała liczne błędy, natomiast Skra wykorzystywała każdą nadarzająca się okazję, to zdobycia punktu. W efekcie pierwszy set mistrzowie Polski wygrali 25:15.

Atakuje_Resovia

Atakuje Resovia.

W drugim secie zdeterminowana Resovia prowadziła na drugiej przerwie technicznej 16:11 i… przestała grać. Skra prowadziła 22:18, ale pozwoliła Resovii na zdobycie kilku punktów i przy stanie 23:22 zrobiło się nerwowo. Jednak tą partię także wygrali bełchatowianie (25:22).

Trzeci set mógł okazać się przełomowym dla losów meczu, bowiem „Pasy” wygrały go 32:30. Niemalże cały czas trwała walka punkt za punkt. Resovia prowadziła 21:19, by przegrać cztery kolejne piłki. Wtedy wydawało się, że Skra wygra łatwo i szybko 3:0, ale zamiast tego Resovia doprowadziła do remisu (23:23). Jednopunktowa przewaga zmieniała się co chwilę aż wreszcie pomylił się Mariusz Wlazły i Resovia pozostawała w grze…

…ale nie długo, bo w czwartym secie, podobnie zresztą jak w pierwszym, została dosłownie zmiażdżona przez Skrę. Od początku seta mistrzowie Polski budowali bezpieczną przewagę – 8:4, 16:8 i 24:16. W szeregach Resovii nieskutecznymi atakami „popisywali się” Grozer i Achrem, natomiast Baranowicz nie miał pomysłu na zmianę tej sytuacji. Zawodził też Ignaczak, który miał pretensje do sędziów, do kolegów, tylko nie do siebie. Skra wygrała tego seta 25:16 i cały mecz absolutnie zasłużenie.

Skra_Bełchatów

Skra Bełchatów - zdecydowanie lepsza drużyna pierwszego półfinału.

Zwycięstwo smakowało o tyle wyjątkowo, że w poprzedniej edycji Pucharu Polski Skra została wyeliminowana już w ćwierćfinale właśnie przez Resovię. Z tego powodu można mówić o skutecznym rewanżu.

Mariusz_Wlazły

Gracz meczu - Mariusz Wlazły.

 

22 stycznia 2011 r., godz. 14:45, Warszawa, Hala „Torwar”

PGE Skra Bełchatów – Resovia Rzeszów 3:1 (25:15, 25:22, 30:32, 25:16)

PGE Skra Bełchatów: Miguel Angel Falasca, Mariusz Wlazły, Marcin Możdżonek, Daniel Pliński, Michał Winiarski, Bartosz Kurek, Paweł Zatorski (L) – Radosław Wnuk, Paweł Woicki, Michał Bąkiewicz.

Asseco Resovia Rzeszów: Michal Baranowicz, Gyorgy Grozer, Aleh Akhrem, Matej Cernić, Ryan Millar, Łukasz Perłowski, Krzysztof Ignaczak (L) – Grzegorz Kosok, Rafał Buszek, Mateusz Mika, Tomasz Kowalski i Tomasz Józefacki.

MVP meczu: Mariusz Wlazły (Skra)

 

Drugi mecz półfinałowy w porównaniu z pierwszym wyglądał jak ubogi krewny. Klasa drużyn nie ta, co kilkadziesiąt minut wcześniej. Dodatkowo halę opuściła prawie połowa widzów, a zwłaszcza ci najgłośniejsi, czyli sympatycy Skry i Bełchatowa. Nic więc dziwnego, że mecz i jego oglądanie było trochę tak, jak robienie czegoś za karę.

Wystawa_Fabiana_Drzyzgi

Wystawia Fabian Drzyzga.

Obie drużyny, wbrew temu, co sugeruje wynik stworzyły bardzo wyrównane widowisko, które przy odrobinie szczęścia mogło zakończyć się sukcesem akademików z Częstochowy. Pierwszy set był bardzo wyrównany. Dopiero od remisu 19:19 częstochowianie zaczęli skutecznie uciekać rywalom. Druga partia była jeszcze bardziej wyrównana. Przy wyniku 22:22 trzy kolejne piłki wygrali kędzierzynianie. W trzeciej, także wyrównanej, partii akademicy zeszli na drugą przerwę techniczną z dwupunktową przewagą (16:14), którą utrzymywali do stanu 20:18. Wtedy ZAKSA zdobyła trzy punkty z rzędu, ale jeszcze przy wyniku 23:23 wydawało się, że akademicy mają jeszcze szanse na wygranie tego seta. ZAKSA wygrała jednak kolejne dwie piłki. W czwartym i ostatnim secie ostatni remis widniał na tablicy wyników 10:10, a później ZAKSA zdobyła przewagę, której nie oddała już do końca meczu.

Buty_Ryszarda_Boska_1

Ciekawostka ze świata mody... buty Ryszarda Boska, dyrektora ds. sportowych AZS Częstochowa.

Buty_Ryszarda_Boska_2

...i buty z bliska.

 

22 stycznia 2011 r., godz. 17:30, Warszawa, Hala „Torwar”

ZAKSA Kędzierzyn-Koźle – Tytan AZS Częstochowa 3:1 (21:25, 25:23, 25:23, 25:18).

ZAKSA Kędzierzyn-Koźle: Paweł Zagumny, Jakub Jarosz, Jurij Gładyr, Patryk Czarnowski, Michał Ruciak, Tine Urnaut, Piotr Gacek (L) – Wojciech Kaźmierczak, Grzegorz Pilarz, Idi.

Tytan AZS Częstochowa: Fabian Drzyzga, Bartosz Janeczek, Łukasz Wiśniewski, Piotr Nowakowski, Krzysztof Gierczyński, Dawid Murek, Michał Dębiec (L) – Jakub Oczko.

MVP meczu: Jakub Jarosz (ZAKSA).

Półfinaliści w komplecie. Obrońca Pucharu Polski wyeliminowany.

Zgodnie z oczekiwaniami w półfinałowych meczach Pucharu Polski siatkarzy zagrają Skra Bełchatów z Resovią Rzeszów i ten mecz może uchodzić za przedwczesny finał. W drugim meczu Tytan AZS Częstochowa zmierzy się z ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle.

W pierwszym meczu rozgrywanym w Arenie Legionowo ZAKSA Kędzierzyn pokonała Jastrzębski Wegiel 3:1 (26:24, 25:22, 19:25, 25:22).

Przed spotkaniem było jasne, że faworytem jest ZAKSA zajmująca w tabeli PLS wysokie 4. miejsce, natomiast Jastrzębski Węgiel przystępował do meczu z piętnem najgorszego sezonu od 10 lat. Niecały tydzień przed meczem ćwierćfinałowym siatkarze JW ulegli u siebie Delekcie Bydgoszcz 1:3 i stało się jasne, że po raz pierwszy od sezonu 2000/2001 (!!!) nie zagrają w półfinałach PLS. Zadaniem trenera Bernardiego i siatkarzy żółto-zielonych było obronienie Pucharu Polski i zapewnienie sobie startu w przyszłorocznej Lidze Mistrzów, bo chyba nikt nie spodziewał się, że ten awans zostanie wywalczony przez dobry start w tej edycji LM. Jastrzębie przystępowało do meczu osłabione brakiem Adama Nowika i Igora Yudina, choć przyznać trzeba, że reprezentant Australii w tym sezonie gra po prostu słabo. W ZAKSIE brakowało Sebastiana Świderskiego, ale do jego nieobecności można było się przyzwyczaić, bo kontuzji doznał na początku sezonu.

Atakuje_Benjamin_Hardy

Atakuje Banjamin Hardy.

Pierwszy set był najbardziej wyrównany spośród wszystkich rozegranych w tym meczu. ZAKSA utrzymywała kilkupunktową przewagę (8:6, 16:13), ale po drugiej przerwie technicznej straciła prowadzenie (16:17). Później prowadziła 22:20, ale jastrzębianie doprowadzili do remisu po 22. W końcówce kędzierzynianie zachowali jednak więcej zimnej krwi i zwyciężyli 26:24. Wśród kędzierzynian wyróżniał się Jakub Jarosz, a wśród rywali Mitja Gasparini.

W drugim secie Jastrzębie rozpoczęło od prowadzenia 4:0, które szybko roztrwoniło. ZAKSA wyrównała na 7:7 a pierwsze prowadzenie objęła przy wyniku 14:13 i nie oddała go już do końca seta wygrywając po dosyć wyrównanej walce 25:22.

Czarnowski_za_Kazimierczaka

Zmiana w ZAKSIE - Patryk Czarnowski wchodzi za Wojciecha Kaźmierczaka.

Jastrzębski_Węgiel_w_przyjęciu

Siatkarze Jastrzębskiego Węgla przygotowują się do przyjęcia.

Trzecia partia była dla obrońców Pucharu być, albo nie być w Pucharze, dlatego wspięli się na wyżyny swoich możliwości i wygrali ją 25:19. Wyrównana walka trwała tylko do stanu 13:12 dla ZAKSY, bo później inicjatywę przejęło Jastrzębie prowadząc 18:14, 23:18 aż w końcu 25:19. W tym secie ożywienie do gry żółto-zielonych zdecydowanie wprowadzili rezerwowi, dla których była to (jak się później okazało) jedna z ostatnich szans do pokazania się w tegorocznej edycji Pucharu Polski.

ZAKSA_Kędzierzyn-Koźle

ZAKSA Kędzierzyn-Koźle - zwycięzcy pierwszego ćwierćfinału rozgrywanego w Legionowie.

Czwarty i ostatni set, podobnie jak poprzednie, był wyrównany tylko w początkowej fazie. Po pierwszej przerwie technicznej ZAKSA powiększała przewagę, która z wyniku 8:6 zwiększyła się do 16:10, co wydawało się, że przekreśliło jakiekolwiek szanse jastrzębian. Tymczasem żółto-zieloni pokazali charakter i doszli ZAKSĘ na dwa punkty (18:20), wtedy jednak zabrakło i siły i szczęścia a set zakończył się zwycięstwem kędzierzynian wynikiem 25:22.

Obrońca Pucharu Polski odpadł już w ćwierćfinale…

 

20 stycznia 2011 r., godz. 18:00, Arena Legionowo

ZAKSA Kędzierzyn Koźle – Jastrzębski Węgiel 3:1(26:24, 25:22, 19:25, 25:22)

ZAKSA Kędzierzyn-Koźle: Paweł Zagumny, Michał Ruciak, Tine Urnaut, Jurij Gladyr, Patryk Czarnowski, Jakub Jarosz, Piotr Gacek (L) – Idi, Grzegorz Pilarz, Wojciech Kaźmierczak.

Jastrzębski Węgiel: Grzegorz Łomacz, Benjamin Hardy, Lukas Divis, Łukasz Polański, Bartosz Gawryszewski, Mitja Gasparini, Łukasz Rusek (L) – Maciej Pawliński, Grzegorz Pająk, Marcin Wika.

 

W drugim meczu AZS Politechnika Warszawska, wspierana przez miejscową publiczność, przegrał na własne życzenie z Resovią Rzeszów 1:3 (21:25, 25:22, 22:25, 23:25).

W pierwszej partii Politechnika dzielnie walczyła do stanu 10:8 i… przestała grać. Od tego momentu punkty zdobywali tylko przyjezdni, którzy wyszli na prowadzenie 19:11. Stało się tak głównie za sprawą atomowego serwisu Gyorgy Grozera, który sprawiał niezwykle dużo kłopotów w przyjęciu gospodarzy. Politechnicy podjęli jednak walkę i stopniowo niwelowali straty do pięciu (16:21), a następnie tylko do trzech punktów (20:23). „Pasy” nie oddały jednak prowadzenia i wygrały 25:21.

Politechnika-Resovia

Drugi set padł łupem warszawiaków, którzy schodzi na pierwszą przerwe techniczną z prowadzeniem 8:7, by po chwili przegrywać 8:9 i 9:12. Czas wzięty przez Radosława Panasa wybił gości z uderzenia i po doskonałej grze w obronie „inżynierowie” prowadzili 16:14. Po chwili był jednak wynik remisowy (17:17), a przyczynił się do tego Damian Wojtaszek, który za niesportowe zachowanie został ukarany żółtą kartką. Przyznać jednak trzeba, że na żółtą, a nawet na czerwoną kartkę zasłużył Zbigniew Bartman, który uderzył ze złości w stanowisko sędziego głównego. Wprawdzie AZS przegrywał 18:19, ale wszystkie negatywne emocje i całą złość „politechnicy” przenieśli na doskonałą grę, dlatego wygrali tego seta 25:22.

Zawodnicy Politechniki

Trzeci set był dosyć wyrównany. Oba zespoły doskonale prezentowały się w ataku, natomiast trochę gorzej w przyjęciu. Gospodarze przegrywali 7:8 i 9:12. Wtedy, podobnie jak w poprzednim secie, o czas poprosił opiekun Politechniki a jego zawodnicy objęli prowadzenie 14:13 a następnie 16:15. Gdy „inżynierowie” objęli prowadzenie 21:19 o czas poprosił Ljubo Travica i rzeszowianie zdobyli pięć (!) kolejnych punktów, czy praktycznie zapewnili sobie zwycięstwo tego seta. Resovia wygrała trzecią partię 25:22.

Przyjęcie_Damiana_Wojtaszka

Przyjęcie Damiana Wojtaszka.

Jak Politechnika przegrała czwartego seta, to wiedzą chyba tylko zawodnicy. Gospodarze prowadzili 8:7 a pomimo walki „punkt za punkt” prowadzili nawet 16:13. Po nieskutecznym ataku Cernica, AZS prowadził 22:19 i wydawało się, że wyciągnął wnioski z poprzedniego seta. Okazało się, że podopieczni trenera Panasa nie nauczyli się niczego, bo przegrali trzy kolejne piłki. Przy remisie 23:23 Oleg Stasenko zaatakował w aut, grzebiąc ostatecznie jakiekolwiek szanse Politechniki, bo za chwilę skutecznym atakiem popisał się świetny w tym meczu Grozer.

Gwiazdy_Resovii

Gwiazdy Resovii (od lewej) - Grozer, Baranowicz, Millar, Ignaczak, Cernić i Akhrem.

Politechnika, jak zwykle w tym sezonie zagrała z Resovią dobry mecz, ale tym razem go przegrała. Zastanawiające, że w trzeciej i czwartej partii „Politechnicy” przegrali, mimo że prowadzili odpowiednio 21:19 i 22:19. Dwukrotne niewykorzystanie takiej przewagi oznacza, że nie chodzi o umiejętności tylko psychikę i zawodnicy Politechniki, chyba nie udźwignęli presji, która na nich ciążyła. Za karę odpadli z Pucharu Polski, choć pozostawili po sobie dobre wrażenia.

Gyorgy_Grozer

Gracz meczu - Gyorgy Grozer.

 

20 stycznia 2011 r., godz. 20:00, Arena Legionowo

AZS Politechnika Warszawska – Asseco Resovia Rzeszów 1:3 (21:25, 25:22, 22:25, 23:25)

AZS Politechnika Warszawska: Maikel Salas Moreno, Robert Prygiel, Zbigniew Bartman, Michał Kubiak, Ardo Kreek, Marcin Nowak, Damian Wojtaszek (L) – Oleksandr Statsenko, Krzysztof Wierzbowski.

Asseco Resovia Rzeszów: Michal Baranowicz, Gyorgy Grozer, Aleh Akhrem, Matej Cernić, Ryan Millar, Łukasz Perłowski, Krzysztof Ignaczak (L) – Grzegorz Kosok, Rafał Buszek.

Kibice_Resovii

Kibice Resovii dzielnie wspierali swój klub.

-------------------------------------------------------------

W meczach rozegranych w hali MOSiR w Nowym Dworze Mazowieckim, zgodnie z przewidywaniami Tytan AZS Częstochowa pokonał Delectę Bydgoszcz 3:0 (25:20, 25:15 i 25:19), natomiast Skra Bełchatów wygrała z Rajbudem GTPS Gorzów Wielkopolski także 3:0 (25:16, 25:18, 25:21).

niedziela, 21 listopada 2010
Częstochowa rozbiła Resovię

W niedzielnym meczu 7. kolejki, rozegranym 14 listopada 2010 r., Tytan AZS Częstochowa pokonał Asseco Resovię Rzeszów 3:1 (25:22, 25:16, 23:25, 25:23).

Oba zespoły przystępowały do meczu w bardzo dobrych nastrojach. W poprzedniej kolejce rozegranej w środę 10 listopada częstochowianie niespodziewanie wygrali z Jastrzębiem 3:1, a rzeszowianie po morderczej walce zwyciężyli ZAKSĘ Kędzierzyn-Koźle dopiero w tie-breaku, choć prowadzili już 2:0.

Wydawało się jednak, że Resovia podniesie się po porażce i nie pozwoli sobie na kolejne straty punktowe. Z drugiej jednak strony, częstochowianie po zwycięstwie w poprzedniej kolejce jeszcze bardziej uwierzyli w swoje siły.

Hala_Polonia_w_Częstochowie

Częstochowska Hala "Polonia" nie prezentuje się zbyt okazale, ale to właśnie tutaj miały miejsce historyczne wydarzenia dla polskiej siatkówki.

Pierwszy set był wyrównany, ale cały czas przewagę mieli gospodarze, którzy prowadzili 8:5, 16:14, 21:19 aż w końcu wygrali tą partię z wynikiem 25:22. Drugi set był także zwycięski dla gospodarzy, którzy dosyć niespodziewani osiągnęli dużą przewagę już na początku seta i nie oddali jej do końca. AZS prowadził różnicą maksymalnie pięciu punktów (8:3, 11:6, 14:9, 16:11), ale gdy zwiększył ją do sześciu (20:14) nie mogło już być wątpliwości, kto zapisze tę partię po swojej stronie. Resovia przestała grać w końcówce, dlatego akademicy zwyciężyli 25:16. Znamienna była sytuacja podczas przerwy technicznej, gdy siatkarze Resovii mieli do siebie wzajemne pretensje. W tym momencie było jasne, że z tej mąki chleba nie będzie. Ignaczak podczas calego meczu miał coś do powiedzenia – albo sędziom albo swoim kolegom z boiska. Wprawdzie jest charyzmatycznym zawodnikiem i potrafi mobilizować kolegów, ale w tym meczu pojawiło się to, co w Bełchatowie nazwano trudnym charakterem. Gyorgy Grozer był wściekły, ale nie tylko na siebie. Ataki psuł niemiłosiernie. Z 39 ataków skończył tylko 13 (!). Tajemnicą poliszynela było, że podczas przerw nie odzywał się tylko Michele Baranowicz.

Matej_Cernić

Matej Cernić chyba nie tak wyobrażał sobie mecze Resovii.

Trzecia partia była ostatnią szansą na odwrócenie przez gości losów meczu i to się udało, ale tylko na chwilę. Resovia objęła prowadzenie 8:4. Gospodarze doprowadzili do remisu 10:10 a następnie wyszli na prowadzenie 12:11. Następne dwie piłki wygrali goście, którzy na drugiej przerwie technicznej prowadzili 16:15 a później nawet 21:18. Jednak od tego momentu częstochowianie wygrali pięć piłek przy jednej wygranej przez Resovię. Przy stanie 23:22 przegrali trzy kolejne piłki, w tym dwie po atomowych serwisach Ryana Millara.

W czwartej i jak się okazało piątej partii – Resovia schodziła na przerwy techniczne z minimalnym prowadzeniem (8:6, 16:14), jednak gospodarze wyszli na prowadzenie, którego nie oddali i zwyciężyli czwartego seta 25:23 i cały mecz 3:1. Przyznać jednak trzeba, że przy odrobienie szczęścia a zwłaszcza, przy nieco lepszej dyspozycji Grozera, Resovia mogła doprowadzić do tie-breaka. Z drugiej strony, gdyby częstochowianie zachowali więcej czujności w przyjęciu w końcówce trzeciego seta, to zapewne mecz skończyłby się w trzech setach.

Dawid_Murek

Dawid Murek - ikona AZS Częstochowa.

MVP meczu został wybrany Fabian Drzyzga, ale przyznać trzeba, że w częstochowskim zespole nie było słabego ogniwa. Każdy z zawodników wywiązywał się ze swojego zadania najlepiej jak potrafił. Wyróżniał się Bartosz Janeczek, który zdobył 22 punkty. W zespole gości na normalnym poziomie zagrał jedynie Aleh Akhrem, któremu do pewnego momentu dorównywał Matej Cernić, ale wydaje się, że po kontuzji jeszcze nie doszedł do pełnej dyspozycji, dlatego trener Travica ostrożnie wprowadza go do drużyny. Zresztą późne kontraktowanie zawodników, a zwłaszcza uczestników mistrzostwa świata jeszcze długo będzie odbijało się Resovii bolesną czkawką.

Resovia Rzeszów

Spuszczone głowy siatkarzy z Rzeszowa mówią wszystko...

Jeśli zaś chodzi o AZS, to wydaje się, że częstochowianie jak zwykle grają ponad stan, tzn. osiągają wyniki, do których biorąc pod uwagę siłę drużyny „na papierze” nie są uprawnieni. Zanosi się jednak na to, że drużyna budowana jako połączenie rutyny, młodości, niezbyt wysokiego budżetu i przywiązania do barw klubowych może namieszać w tym sezonie wyjątkowo sporo.

AZS_Częstochowa

Siatkarze AZS Częstochowa - przykład drużyny.

Zastanawia jeszcze rola jaką w AZS pełni w zespole Ryszard Bosek. Siedział za ławką rezerwowych i co jakiś czas podpowiadał siatkarzom i trenerowi gospodarzy. W przerwach między setami Marek Kardos i Ryszard Bosek wymieniali się uwagami, natomiast podczas setów były momenty, w których Kardos, aby przekazać uwagi wybranemu siatkarzowi musiał czekać aż ten wysłucha Boska. Zabawny moment miał miejsce w czwartym secie, gdy Kardos chciał wpuścić na boisko celem podwyższenia bloku Wojciecha Sobalę, a rezerwowi poinformowali trenera, że kolega poszedł za potrzebą…

Marek_Kardos

Marek Kardos dyskutuje z Ryszardem Boskiem.

 

Ryszard_Bosek

Ryszard Bosek udziela wskazówek Łukaszowi Wiśniewskiemu.

 

14 listopada 2010 r., godz. 14:45, Hala „Polonia”

7. kolejka PlusLigi sezonu 2010/2011

Tytan AZS Częstochowa – Asseco Resovia Rzeszów 3:1 (25:22, 25:16, 23:25, 25:23)

AZS Częstochowa: Krzysztof Gierczyński 14, Piotr Nowakowski 8, Dawid Murek 10, Fabian Drzyzga 4, Bartosz Janeczek 22, Łukasz Wiśniewski 11, Michał Dębiec (libero) – Wojciech Gradowski, Wojciech Sobala, Miłosz Hebda, Jakub Oczko.

Resovia Rzeszów: Wojciech Grzyb 5, Matej Cernić 9, Aleh Akhrem 23, Michele Baranowicz 1, Gyorgy Grozer 17, Łukasz Perłowski 7, Krzysztof Ignaczak (libero) – Ryan Millar 6, Rafał Buszek 5, Grzegorz Kosok 2, Tomasz Józefacki,

Sędziowali: Andrzej Lemek, Sylwester Strzylak.

Komisarz ligi: Bogusław Kawiak.

Widzów: 1.800.

Statystyki pochodzą z oficjalnego portalu PlusLigi – www.plusliga.pl.

czwartek, 28 października 2010
Politechnika znowu ograła faworyta!

Przed spotkaniem AZS Politechniki Warszawskiej z Resovią faworyt mógł być tylko jeden, bo Resovia po wielu latał posuchy w ostatnich dwóch latach sięgając po srebrny i brązowy medal PlusLigi nawiązała do osiągnięć z najlepszego okresu w historii klubu, czyli lat siedemdziesiątych. Resovia była faworytem, ale… no właśnie pozostawało to „ale”. Politechnicy pokonali na inaugurację rozgrywek wicemistrza Polski – Jastrzębski Węgiel 3:1. Nie przypadkiem trener Resovii Ljubomir Travica mówił przed meczem, że jego ekipę czeka ciężkie spotkanie. Wprawdzie Sovia poczyniła spore wzmocnienia przed sezonem, to jednak największym problemem jeszcze przez jakiś czas pozostanie brak zgrania.

Wystawia Alek Achrem

Wystawia Aleh Achrem.

Obawy trenera Travicy potwierdziły się, ale chyba nawet serbski trener nie spodziewał się porażki, tym bardziej, że pierwszego seta rzeszowianie wygrali przekonywująco 25:17. Wyrównana walka toczyła się jedynie w początkowej fazie tego spotkania a schodząc na drugą przerwę techniczną z prowadzeniem 16:9 sukces przyjezdnych był tylko kwestią czasu.

W drugim secie role odwróciły się i przewagę zaczęła zdobywać Politechnika, która wygrała seta 25:20. Na uwagę zasługuje fakt, że wśród rzeszowian znakomicie grał Gyorgy Grozer, z kolei Alek Achrem i przede wszystkim Mateusz Mika zawodzili. Dziwne tylko, że trener Travica do końcowych piłek czekał ze zmianą Achrema na Pawła Buszka. Wprawdzie Białorusin był skuteczny, ale aż prosiło się, żeby dąć mu odpocząć.

Matej_Cernić_i_Dragan_Ilić

Największa gwiazda Resovii - Matej Cernić (w czerwonych spodniach) i Ivan Ilić tylko obserwowali porażkę swoich kolegów z druzyny.

W kolejnym secie trwała dosyć wyrównana walka, ale z ciągłą, minimalną przewagą Resovii, w której dużo lepiej grał Achrem. W Politechnice zadebiutował Mikel Salas Moreno, którego dwa pierwsze odbicia nie były najlepsze, ale później było już tylko lepiej.

Czwartą partię Politechnika rozpoczęła od prowadzenia 5:2. Trener Travica poprosił o zmianę, która zmobilizowała jego zawodników tak, że na pierwszą przerwę techniczną schodzili z prowadzeniem 8:7, ale później było już tylko gorzej. Trzy nieskończone ataki Grozera sprawiły, że gospodarze wyszli na prowadzenie, które zwiększali. Przy stanie 16:11 stało się pewne, że Politechnika jest blisko tie-breaka, a przy stanie 23:17 chyba już nikt nie miał wątpliwości, że dojdzie do piątek partii. AZS wygrał tego seta 25:18.

Gyorg_Grozer

Gyorgy Grozer już po dwóch kolejkach przekonał się, że w polskiej lidze nie będzie łatwo.

W tie-breaku „Inżynierowie” rozpoczęli od mocnego uderzenia i prowadzili 3:0, a następnie 5:2 i 8:5. Resovia ambitnie goniła gospodarzy i dwukrotnie doprowadziła do remisu – 10:10 i 12:12. Ostatnie trzy piłki wygrali jednak gospodarze i cały mecz 3:2. MVP meczu został wybrany, podobnie jak w spotkaniu z Jastrzębskim Węglem, Michał Kubiak.

Politechnika wygrała, bo wczoraj do zwycięstwa wystarczyła solidna drużyna i mocna zagrywka. Dość powiedzieć, że z tego fragmentu gry gospodarze zdobyli aż 11 punktów, przy zaledwie dwóch punktach gości. Politechnika ma w tym sezonie dosyć wyrównaną drużynę a miniony sezon poszedł już dawno w zapomnienie.

Radość_Politechniki

Radość Politechniki.

Gdyby ktoś powiedział przed sezonem, że warszawianie ograją drugą i trzecią drużynę minionego sezonu, to pozostałoby jedynie pokukać się w czoło. Politechnika zgłosiła aspiracje do pierwszej „szóstki”. Wprawdzie sezon jest długi i wiele może się wydarzyć, to kibice gospodarzy mogą patrzeć w przyszłość ze spokojem. Podobnie jak trener Radosław Panas, którego ambicja i doświadczenie wreszcie trafiły w Politechnice na podatny grunt jakim jest ciekawa drużyna. Właśnie w tym sezonie Panas ma niepowtarzalną szansę, aby przypomnieć sobie początki swojej kariery na ławce trenera, gdy do sukcesów prowadził częstochowski AZS. Dla równowagi – pozytywnie w przyszłość może patrzeć także Resovia, bo każda piłka i każdy rozegrany set będą działały na jej korzyść. Drużyna będzie zgrana a pierwsze mecze de facto zastępują jej okres przygotowawczy.

W niedzielę Politechnika zmierzy się z poważnym kandydatem do tytułu mistrzowskiego i wtedy dowiemy się ile tak naprawdę warta jest warszawska drużyna.

 

27 października 2010 r., godz. 20:30, Hala „Towar”

AZS Politechnika Warszawska - Asseco Resovia Rzeszów 3:2 (17:25, 25:20, 22:25, 25:18, 15:12)

AZS Politechnika: Marcin Nowak 9, Oleksandr Statsenko 9, Zbigniew Barman 12, Robert Prygiel 8, Michał Kubiak 24, Bartłomiej Neroj 2, Damian Wojtaszek (L) – Krzysztof Wierzbowski, Wojciech Żaliński, Dariusz Szulik, Maikel Salas Moreno 3, Ardo Kreek 6.

Resovia: Wojciech Grzyb 1, Aleh Achrem 22, Michele Baranowicz, Gyorgy Grozer 23, Grzegorz Kosok 7, Mateusz Mika 4, Krzysztof Ignaczak (L) - Ryan Millar 1, Rafał Buszek 3, Łukasz Perłowski 5, Ivan Ilić (-), Matej Cernić (-).

Sędziowali: Waldemar Niemczura, Wojciech Kasprzyk.

Komisarz ligi: Andrzej Wołkowycki.

Widzów: 4.000.

Statystyki pochodzą z oficjalnego portalu PlusLigi – www.plusliga.pl.

 
1 , 2
| < Październik 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31          
Tagi