Wpisy z tagiem: Skra Bełchatów

sobota, 02 lutego 2013
VII Memoriał im. Z. Ambroziaka dla Skry Bełchatów

Rozegrany w dniach 21-23 września 2012 r. VII Memoriał im. Z. Ambroziaka zakończył się zwycięstwem Skry Bełchatów. Drugie miejsce przypadło Arkasowi Izmir a trzecie drużynie ZAKSY Kędzierzyn-Koźlu. W tej edycji dane mi było obejrzenie meczów podczas drugiego dnia turnieju.

Siódma edycja memoriału została rozegrana w nowej, dosyć ciekawej formule z udziałem (po raz pierwszy w historii) zagranicznego gościa, jakim był uczestnik Final Four Ligi Mistrzów 2012 – Arkas Spor Izmir z Turcji.

Pierwszego dnia turnieju (21 września 2012 r.) rozegrano mecze eliminacyjne, których stawką był awans do półfinału. Przegrani mieli szansę na rozegranie jeszcze jednego meczu – o 5. miejsce. W meczach eliminacyjnych Indykpol AZS Olsztyn pokonał Wkręt-Met AZS Częstochowa 3:2 (24:26, 25:18, 25:27, 25:21, 15:7), a gospodarz turnieju AZS Politechnika Warszawska przegrała z Arkas Spor Izmir 1:3 (25:18, 14:25, 22:25, 15:25).

W pierwszym sobotnim spotkaniu zmierzyły się drużyny gospodarzy – AZS Politechniki Warszawskiej i Wkręt-Met AZS Częstochowy. Akademickie derby były nie tylko meczem o 5. miejsce, ale także rewanżem za finał Pucharu Challenge w zeszłym sezonie, w którym lepszy był AZS Częstochowa (3:1, 2:3 i złoty set 18:16). Analizując składy było pewne, że to Politechnika jest faworytem. Wprawdzie drużyna z Warszawy straciła przed sezonem kilku istotnych siatkarzy, to jednak prezentuje mniej więcej ten sam poziom, co w zeszłym sezonie. Tymczasem w Częstochowie postawiono na budowę młodej i niedoświadczonej drużyny. Jasną Górę opuścili m.in. Krzysztof Gierczyński (Jastrzębski Węgiel), Łukasz Wiśniewski (ZAKSA Kędzierzyn-Koźle), Bartosz Janeczek (Asseco Resovia), Jakub Oczko (Cuprum Lubin), Wojciech Sobala (AZS Olsztyn) i przede wszystkim rozgrywający – Fabian Drzyzga, który przeniósł się do Warszawy. Przed meczem powiedział: „W Częstochowie grałem przez cztery lata. Do sobotniego meczu podchodzę jednak jak do każdego innego, przecież to tylko sparing. Myślę, że zdecydowanie większe emocje będą towarzyszyć mi podczas potyczek ligowych z moim byłym klubem. Nie zmienia to jednak faktu, że i teraz wyjdę na boisko po to, aby wygrać.” (cyt. za azspw.com). Jeśli chodzi o drużynę z Częstochowy, to tworzy ją grupa albo anonimowych albo niedoświadczonych graczy. Ze znanych zawodników na parkiecie pojawili się byli gracze Skry Bełchatów – Miłosz Hebda, Marcin Janusz i Grzegorz Bociek. Największe gwiazdy drużyny spod Jasnej Góry – Dawid Murek i Andrzej Stelmach prawie cały mecz spędzili na ławce, bo Murek pojawił się na parkiecie tylko na kilka chwil.

VII_Memoriał_im._Z._Ambroziaka_2012_(1)

W pierwszych dwóch setach częstochowianie na początku obu partii prowadzili i schodzili z przewagą na pierwszą przerwę techniczną, ale na drugiej przerwie to Politechnika miała przewagę. Wyrównana walka trwała tylko do drugiej przerwy technicznej, bo później gospodarze zwiększali przewagę. Trzeci set różnił się od pierwszego tylko tym, że Politechnika rozpoczęła od prowadzenia 5:0 a następnie straciła sześć kolejnych punktów. Później było już zgodnie z regułą, czyli prowadzenie gości na pierwszej przerwie technicznej, prowadzenia gospodarzy na drugiej przerwie i zwiększanie przewagi. Najlepszymi zawodnikami spotkania w obu drużynach zostali wybrani: Marcin Janusz oraz Grzegorz Szymański.

W pierwszym meczu półfinałowym faworyt turnieju – Skra Bełchatów zmierzyła się z AZS Olsztyn. W drużynie z Bełchatowa zaszły przed sezonem spore zmiany. Zespół opuścili dwaj kluczowi zawodnicy – Bartosz Kurek (Dynamo Moskwa) i Miguel Angel Falasca (Ural Ufa), a także Marcin Możdżonek (ZAKSA Kędzierzyn-Koźle) i grający rzadko Robert Milczarek (Effector Kielce). W ich miejsce sprowadzeni zostali przeciętny Kubańczyk Yosleyder Cala (Tours VB) i Słoweniec Dejan Vinčić (ACH Volley Bled/Lublana), co oznaczało, że do drużyny z Bełchatowa po raz pierwszy od wielu lat nie przyszła żadna gwiazda przed rozpoczęciem sezonu, a wcześniej byli to m.in. Falasca i Antiga. Dodatkowo, w meczu z Olsztynem nie zagrali Daniel Pliński i Paweł Woicki. Nie może więc dziwić, że trener Jacek Nawrocki eksperymentował z ustawieniem drużyny i na przyjęciu obok Kubańczyka Yosleidera Cali pojawił się Mariusz Wlazły, a na ataku przez pierwsze dwa sety grał Konstantin Cupković, zmieniony później przez Aleksandara Atanasijevicia. Największe zdziwienie wzbudziło jednak wystawienie na pozycji drugiego (oprócz Pawła Zatorskiego) libero Michała Winiarskiego! Z reguły tą pozycję okupował Michał Bąkiewicz marnując talent przyjmującego. Tym razem na libero pogrywał jednak „Winiar”. W konsekwencji olsztynianie, w barwach których szaleli Hiszpan Guillermo Hernan, Metodi Ananiev i Piotr Hain, wygrali pierwszego seta 25:19.

VII_Memoriał_im._Z._Ambroziaka_2012_(2)

Drugi set, choć bardziej wyrównany, ponownie wygrali akademicy z Olsztyna i ponownie 25:19, głównie dzięki powiększaniu przewagi w końcówce, gdy Skra nadzwyczajnie przestała grać. W trzecim secie Skra przeorganizowała szyki i uzyskała niewielką przewagę, ale drużyna z Olsztyna cały czas nie odpuszczała doprowadzając do remisu po 18. Od tej pory grali już tylko wicemistrzowie Polski i wygrali 25:21.Czwarty set był wyrównany do stanu 12:11 dla Skry, gdy kontuzji zerwania ścięgna Achillesa doznał Metodi Ananiev z Bułgarii. Kontuzja praktycznie wykluczyła go z gry w tym sezonie. Podobnie było w poprzednim, gdy na początku sezonu w meczu z Treflem Gdańsk doznał zerwania wiązadeł krzyżowych, co spowodowało wielomiesięczną rehabilitację. Wrócił… i znowu sezon ma z głowy. Widać, że dla Bułgara klub z Olsztynu oznacza same kłopoty. W jego miejsce na parkiecie pojawił się 19-letni i niedoświadczony Jakub Urbanowicz. Syn byłego reprezentanta Polski, Leszka Urbanowicza (m.in. AZS Olsztyn, Olympiakos Pireus i Legia Warszawa), choć starał się i zaliczył kilka udanych zagrań, nie mógł zastąpić bardzo dobrze grającego Ananieva. Bełchatowianie szybko wykorzystali szansę, zdobyli kilka punktów przewagi i wygrali 25:20 doprowadzając do tie-breaka.

VII_Memoriał_im._Z._Ambroziaka_2012_(3)

W ostatnim secie Olsztynianie nie podjęli walki. Niewątpliwie byli osłabieni po zejściu Ananieva, a w głowach musiała pozostać świadomość, że prowadzili z faworytem 2:0, ale mimo to Skra była do ogrania. Bełchatowianie rozpoczęli od prowadzania 6:1, którego nie mogli nie oddać i ostatecznie wygrali tie-breaka 15:8. Trener Nawrocki i kibice z Bełchatowa, mimo awansu do finału muszą mieć potworny ból głowy, bo gołym okiem widać, że to nie jest ta sama Skra, co nawet w zeszłym sezonie. Vincić, Cupković i Cala zagrali słabo. W tym kontekście trudno oprzeć się wrażeniu, że kilku zawodników pozbyto się zbyt pochopnie… Najlepszymi zawodnikami spotkania zostali wybrani Wojciech Sobala i Michał Bąkiewicz.

Drugi mecz półfinałowy także zakończył się po tie-braku, a Arkas Spor Izmir okazał się lepszy od ZAKSY Kędzierzyn Koźle, która wygrała jednak w małych punktach 115:102. Stało się tak dlatego, że Kędzierzynianie wysoko wygrywali w parzystych setach. W pozostałych przegrywali na przewagi.

Arkas Izmir przystąpił do meczu bez większych zmian w porównaniu z zeszłym sezonem, mając w składzie wszystkie największe gwiazdy (Liberman Agamez, Kevin Hansen, Joao Paulo Bravo, John Gordon Perrin, Justin William Duff, Burutay Subaşi) i niesamowitego trenera Glenna Hoaga z Kanady. Natomiast brązowi medaliści mistrzostw Polski przystąpili do meczu jeszcze silniejsi niż w zeszłym sezonie, a warto przypomnieć, że obie drużyny spotkały się w I rundzie play-off Ligi Mistrzów. Arkas wykorzystał wtedy fakt, że ZAKSA była zdziesiątkowana kontuzjami i wygrał 3:1 na wyjeździe i 3:0 awansując do kolejnej rundy, a w końcu do Final Four.

VII_Memoriał_im._Z._Ambroziaka_2012_(4)

Mecz w Warszawie był pierwszym, w którym Daniel Castellani poprowadził ZAKSĘ. Wcześniej argentyński szkoleniowej walczył, zresztą skutecznie, o awans do mistrzostw Europy z reprezentacją Finlandii, zaś drużynę ZAKSY prowadził jego asystent – Sebastian Świderski.

VII_Memoriał_im._Z._Ambroziaka_2012_(5)

Pierwszy set był wyrównany, a Arkas Izmir wygrał go 29:27, choć przegrywał 17:19. Drugie set od pierwszej przerwy technicznej, na którą ZAKSA schodziła z prowadzeniem 8:6, przebiegał pod dyktando drużyny Castellaniego, która wygrała 25:16. Trzecia partia była wyrównana, ale od remisu po 21, to Arkas grał lepiej i wygrał 26:24. Czwarta partia od samego początku należała dla ZAKSY, która tylko zwiększała przewagę – 4:2, 11:4, 21:12 aż wygrała 25:15. Tie-break toczył się wmyśl zasady punkt za punkt i zakończył się (jak każdy wyrównany set w tym meczu) zwycięstwem gości z Turcji 16:14. ZAKSA nie wykorzystała szansy na zrewanżowanie się Arkasowi za porażkę w Lidze Mistrzów, za to Arkas w finale Memoriału zagrał ze Skrą, ale nie wykorzystał szansy na rewanż za półfinał Ligi Mistrzów.

 

I dzień, 21 września 2012 r., Warszawa, Arena Ursynów

mecze eliminacyjne (o ćwierćfinał)

Indykpol AZS Olsztyn – Wkręt-Met AZS Częstochowa 3:2 (24:26, 25:18, 25:27, 25:21, 15:7)

AZS Politechnika Warszawska – Arkas Spor Izmir 1:3 (25:18, 14:25, 22:25, 15:25)

 

II dzień, 22 września 2012 r., Warszawa, Arena Ursynów

Mecz o 5. miejsce:

AZS Politechnika Warszawska – Wkręt-Met AZS Częstochowa 3:0 (25:19, 25:18, 25:20)

AZS Politechnika Warszawskiej: Fabian Drzyzga, Grzegorz Szymański, Paweł Siezieniewski, Krzysztof Wierzbowski, Marcin Nowak, Maciej Zajder, Michał Potera (libero) oraz Paweł Adamajtis, Dawid Dryja, Maksymilian Szuleka, Nemanja Stefanović, Maciej Olenderek (libero).

Trener: Jakub Bednaruk.

Wkręt-Met AZS Częstochowa: Marcin Janusz, Grzegorz Bociek, Michał Kaczyński, Miłosz Hebda, Adrian Hunek, Mariusz Marcyniak, Jakub Bik (libero) oraz Srecko Lisinac.

Trener: Marek Kardos (Słowacja).

Półfinały:

PGE Skra Bełchatów – Indykpol AZS Olsztyn 3:2 (19:25, 19:25, 25:21, 25:20, 15:8)

Skra Bełchatów: Mariusz Wlazły, Vincić, Wytze Kooistra, Karol Kłos, Konstantin Cupković, Yosleider Cala, Paweł Zatorski (libero) oraz Michał Bąkiewicz, Aleksandar Atanasijević i Michał Winiarski (libero).

Trener: Jacek Nawrocki.

Indykpol AZS Olsztyn: Guillermo Hernán, Wojciech Ferens, Metodi Ananiev, Wojciech Sobala, Piotr Hain, Bartosz Krzysiek, Michał Żurek (libero) oraz Jakub Urbanowicz, Jonas Kvalen i Łukasz Szarek.

Trener: Radosław Panas.

 

Arkas Spor Izmir – Zaksa Kędzierzyn-Koźle 3:2 (29:27, 16:25, 26:24, 15:25, 16:14)

Arkas Spor Izmir: John Gordon Perrin, Ahmet Pezük, Justin William Duff, Liberman Agamez, Burutay Subaşı, Kevin Hansen, Hasan Yeşilbudak (libero) oraz Mustafa Ramazanoglu, Mustafa Koç, Emin Gök, Bulent Kandemir i Ufuk Minici.

Nie grali: Hakkı Çapkınoğlu i Joao Paulo Bravo.

Trener: Glenn Hoag (Kanada).

Zaksa Kędzierzyn-Koźle: Antonin Rouzier, Paweł Zagumny, Łukasz Wiśniewski, Felipe Fonteles, Michał Ruciak, Marcin Możdżonek, Piotr Gacek (libero) oraz Serhij Kapelus, Dominik Witczak, Krzysztof Zapłacki i Grzegorz Pilarz.

Trener: Daniel Castellani (Argentyna).

 

III dzień, 23 września 2012 r., Warszawa, Arena Ursynów

Mecz o 3. miejsce:

Indykpol AZS Olsztyn – ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 0:3 (21:25, 21:25, 23:25)

Finał:

PGE Skra Bełchatów – Arkas Spor Izmir 3:2 (22:25, 25:17, 23:25, 25:13, 15:13)

 

Klasyfikacja generalna w VII Memoriale im. Z. Ambroziaka:

1. PGE Skra Bełchatów,

2. Arkas Spor Izmir,

3. ZAKSA Kędzierzyn-Koźle,

4. Indykpol AZS Olsztyn,

5. AZS Politechnika Warszawska,

6. Wkręt-Met AZS Częstochowa.

 

Wyróżnienia indywidualne w VII Memoriale im. Z. Ambroziaka:

Najlepiej atakujący: Liberman Agamez (Arkas Spor Izmir)

Najlepiej rozgrywający: Guillermo Hernán (Indykpol AZS Olsztyn)

Najlepiej blokujący: Daniel Pliński (PGE Skra Bełchatów)

Najlepszy libero: Hasan Yeşılbudak (Arkas Spor Izmir)

Najlepiej zagrywający: Mariusz Wlazły (PGE Skra Bełchatów)

Najlepiej przyjmujący: Krzysztof Wierzbowski (AZS Politechnika Warszawska)

MVP: Michał Winiarski (PGE Skra Bełchatów).

 

Źródła internetowe: własne, azspw.com, sport.pl, siatka.org i nicesport.pl.

Źródła pisane: (1) Przegląd Sportowy z dnia 24 września 2012 r., s. 32-33. (2) Skarb Kibica. PlusLiga mężczyzn. Sezon 2012/2012 (w:) „Magazyn” nr 39 (59) – dodatek do „Przeglądu Sportowego” z dnia 9 października 2012 r., s. 17-28.

czwartek, 05 kwietnia 2012
Zenit Kazań wygrał Ligę Mistrzów siatkarzy!

W niedzielę, 18 marca 2012 r. Zenit Kazań po niezwykle zaciętym spotkaniu zwyciężył Skrę Bełchatów w finale siatkarskiej Ligi Mistrzów 3:2. – To był finał marzeń. Gra stała na niesamowitym wręcz poziomie – powiedział dla „Gazety Wyborczej” Władymir Kastornow, były siatkarz Skry (cyt. za onet.pl).

2012.03.18_Skra_-_Zenit_2:3_(1)

Siatkarze Zenita Kazań na podium z głównym trofeum.

Pierwszego seta Rosjanie wygrali niezwykle łatwo 25:15. Zenit rozpoczął od prowadzenia 3:0, które ku zdumieniu miejscowej publiczności wzrosło aż do ośmiu punktów (11:3). Skra zniwelowała tą stratę do pięciu punktów (15:10), ale cztery kolejne piłki wygrali goście. Później przewaga wzrosła do dziesięciu punktów (24:14) i właśnie z taką przewagą wygrali Rosjanie. Trudno wskazać w ich szeregach zdecydowanego lidera, bo wychodziło im dosłownie wszystko, zaś Bełchatowianie sprawiali wrażenie, jakby zostali jeszcze w szatni.

2012.03.18_Skra_-_Zenit_2:3_(2)

2012.03.18_Skra_-_Zenit_2:3_(3)

Kibice Skry wierzyli w zwycięstwo swoich ulubieńców.

W drugim secie role się odwróciły. Skra rozpoczęła od prowadzenia 3:0 i wygrała seta 25:16. W porównaniu jednak do pierwszego rywalizacja była bardziej zacięta (8:4, 8:6). Przy stanie 10:6 w spornej sytuacji Skra poprosiła o powtórkę (challenge), która przyniosła jej punkt na 11:6, co podbudowało morale drużyny i doprowadziło do zwiększenia prowadzenia (13:7, 16:9). Kiedy jednak Rosjanie zdobyli trzy punkty z rzędu zrobiło się trochę nerwowo, bo zniwelowali przewagę do czterech (16:12), a po chwili do trzech punktów (17:14, 18:15). Wtedy jednak Skra zdobyła sześć punktów z rzędu i stało się jasne, że przy wyniku 24:15 przegrać nie może. Skra zagrała przede wszystkim dobrze w ataku kończąc aż 17 z 26 prób (65% skuteczności). Dla porównania, w pierwszym secie Bełchatowianie skończyli zaledwie 9 z 23 prób.

2012.03.18_Skra_-_Zenit_2:3_(4)

Trzeci set był niezwykle wyrównany ze wskazaniem na Skrę, dlatego Bełchatowianie wygrali go 25:22. Walka punkt za punkt trwała do pierwszej przerwy technicznej (7:8). Wtedy Skra zdobyła cztery punkty z rzędu (11:8), ale Rosjanie i tak doprowadzili do remisu (12:12). Dwa punkty zdobyła Skra (14:12), na co goście odpowiedzieli trzema (14:15). Skra zdobyła kolejne dwa punkty (16:15) i od tego momentu była to walka „punkt za punkt”. Po asie serwisowym Michała Winiarskiego Bełchatowianie objęli prowadzenie 21:19, a po chwili 22:19. Goście nie poddawali się, ale przy stanie 24:22 stało się jasne, że Skra jest blisko wygrania seta. I tak też się stało. Duża w tym zasługa Pawła Zatorskiego, libero Bełchatowian, który w tym secie zaliczył niewyobrażalną statystykę – 90% pozytywnego przyjęcia.

2012.03.18_Skra_-_Zenit_2:3_(5)

Czwarty set podobnie jak trzeci był wyrównany z tą tylko różnicą, że w kluczowym momencie dwukrotnie pomylił się Mariusz Wlazły i zamiast triumfu w Lidze Mistrzów, Skra musiała przygotowywać się do tie-breaka. Dla obu drużyn ten set miał kolosalne znaczenie, bo Skra grała o zwycięstwo, a Zenit o przetrwanie. O zaciętości świadczy wynik – 7:8, 9:10, 12:11, 15:16. Cały czas trwała walka punkt za punkt, aż wreszcie Wlazły przekroczył linię trzech metrów i Skra przegrywała 17:19. Gospodarze doprowadzili jednak do remisów po 20 i po 21. W końcu udało się doprowadzić do prowadzenia 24:23. W polu zagrywki stanął Wlazły i przywalił w siatkę. W następnej akcji Miguel Falasca zagrał do Wlazłego, który nie przebił się przez blok (24:25). Wreszcie Nikołaj Apalikow zaserwował w siatkę, a piłka szczęśliwie spadła na polską stronę boiska, co oznaczało remis w setach 2:2.

2012.03.18_Skra_-_Zenit_2:3_(6)

Początek tie-breaka należał do Skry, która (głownie za sprawą Wlazłego) objęła prowadzenie 5:1. Rosjanie dzięki zagrywce Maksima Michajłowa doprowadzili do remisu po 5. Następnie obie drużyny walczyły „punkt za punkt” aż wreszcie Skra uciekła na dwa punkty (9:7, 10:8), by Zenit znowu doprowadził do remisu (10:10). Skrze udało się wyjść na prowadzenie, ale dwie piłki meczowe zostały zmarnowane. Goście mieli jedną piłkę meczową i ją wykorzystali. Wprawdzie Winiarski twierdzi, że zaatakował po rękach Jurija Biereżki, to jednak sędziowie nie zauważyli tego i przyznali punkt Zenitowi, który wygrał seta 17:15 i cały mecz 3:2, co oznaczało, że po raz drugi w historii wygrał Ligę Mistrzów i po raz drugi zrobił to w Łodzi.

2012.03.18_Skra_-_Zenit_2:3_(7)

Radość Rosjan.

Siatkarze Skry i polskie media podkreślały, że Skra przegrała przez sędziów, ale to nieprawda. Bełchatowianie mieli w całym meczu trzy piłki setowe i żadnej nie wykorzystali. Goście wiedzieli co zrobić z jedną jedyną piłką. Poza tym, takie błędy sędziów są wkalkulowane w siatkarski spektakl i Skra powinna o tym wiedzieć. Przypomniał o tym w wywiadzie dla Polsatu trener gości – Władimir Alekno.

2012.03.18_Skra_-_Zenit_2:3_(8)

Władimir Alekno tradycyjnie w majestatyczny sposób przechadzał się wzdłuż linii bocznej boiska.

Skra niewykorzystała niebywałej wręcz okazji na wygranie Ligi Mistrzów. Bełchatowianie byli zwolnieni z dwóch rund play-off, w półfinale zagrali z najsłabszym uczestnikiem turnieju finałowego, a w samym finale mieli trzy piłki setowe. Jeśli takiej okazji nie wykorzystali, to chyba już nigdy nie wygrają w Lidze Mistrzów.

 2012.03.18_Skra_-_Zenit_2:3_(Atlas_Arena_-_panorama)

 

18 marca 2012 r., godz. 17:30, Łódź, Atlas Arena

Finał Ligi Mistrzów siatkarzy CEV 2011/2012

Skra Bełchatów – Zenit Kazań 2:3 (15:25, 25:16, 25:22, 24:26, 15:17)

Skra: Miguel Falasca 4, Marcin Możdżonek 6, Mariusz Wlazły 25, Bartosz Kurek 16, Daniel Pliński 9, Michał Winiarski 16, Paweł Zatorski (libero) – Karol Kłos, Paweł Woicki, Michał Bąkiewicz.

Trener: Jacek Nawrocki.

Zenit: Valerio Vermiglio 3, Jurij Biereżko 11, Nikołaj Apalikow 15, Maksim Michajłow 20, Jewgienij Siwożelież 5, Aleksander Wołkow 17, Aleksiej Obmoczajew (libero) – William Priddy 3, Aleksiej Czeremiszin, Aleksander Gucaljuk.

Trener: Władimir Alekno.

Sędziowali: Dejan Jovanović (Serbia) i Milan Labasta (Czechy).

Widzów: 13.000.

 

Nagrody indywidualne:

Najlepszy atakujący – Bartosz Kurek (Skra),

Najlepszy blokujący – Nikołaj Apalikow (Zenit),

Najlepszy serwujący – Maksim Michajłow (Zenit),

Najlepszy libero – Aleksiej Obmoczajew (zenit),

Najlepszy przyjmujący – Michał Winiarski (Skra),

Najlepszy rozgrywający - Valerio Vermiglio (Zenit),

Najlepszy punktujący – Maksim Michajłow (Zenit) – 46 punktów,

MVP turnieju – Mariusz Wlazły (Skra).

2012.03.18_Skra_-_Zenit_2:3_(9)

W powietrzu Maciej Wlazły – MVP turnieju!

 

Źródła: własne, cev.lu, sport.pl, onet.pl i „Przegląd Sportowy” z dnia 19 marca 2012 r., s. 2-3.

poniedziałek, 02 kwietnia 2012
Uczestnicy Final Four Ligi Mistrzów siatkarzy 2012 – cz. 2 (Trentino Volley i Zenit Kazań)

Drugi półfinał Ligi Mistrzów między włoskim Trentino Volley a Zenitem Kazań to zdecydowanie przedwczesny półfinał, bowiem oba tylko te dwa kluby zwyciężały Ligę Mistrzów od 2008 r. Najpierw Zenit, a następnie Trentino trzy razy.

Wszystkie dotychczasowe mecze między obydwoma klubami kończyły się zwycięstwem Trentino. W zeszłym roku w finale Ligi Mistrzów rozegranym w Bolzano Włosi wygrali 3:1. Podobnie było w Klubowych Mistrzostwach Świata. Trentino wygrało z Zenitem w fazie grupowej w 2009 r. (3:2) i półfinale w 2011 r. (3:1). Przyszła pora na rewanż…

Języczkiem uwagi mediów będzie gwiazdor Trentino – Osmany Juantorena, który zapowiedział, że od jesieni będzie grał w Rosji. Kubańczyk w latach 2004-2006 grał już w Rosji, a dokładniej w Uralu Ufa Nieoficjalnie mówi się, że będzie pierwszym siatkarzem zarabiającym milion euro za sezon. Kto mu tyle zapłaci? Wydaje się, że obecnie stać tylko jeden klub (Zenit Kazań), a dokładniej potężnego sponsora tego klubu (Gazprom).

Trentino Volley

Historia

Spółka sportowa Trentino Volley została założona 23 maja 2000 r. Drużyna z Trentino przejęła „spadek” po klubie z Ravenny i od sezonu 2000/2001 przystąpiła do rywalizacji w Serie A1 ligi włoskiej. Dodać trzeba, że klub z Ravenny musiał wycofać się z rozgrywanej ligowych z powodu kłopotów finansowych, mimo że należy do najbardziej zasłużonych klubów włoskiej siatkówki. Pod różnymi nazwami (Robur, Il Messaggero, Edilcoughi i Porto) zdobył: 5 tytułów mistrza Włoch (1946, 1947, 1948, 1949, 1952), 3 wicemistrzostwa Włoch (1950, 1951, 1992), 3 Puchary Europy (1992, 1993, 1994), finał Pucharu Europy (1995), Puchar CEV (1997), finał Pucharu CEV (1996), Klubowe Mistrzostwo Świata (1991) i dwa 4. miejsce na tej imprezie (1990, 1992). Trentino nie przejęło historii i zaplecza klubu z Rawenny, a jedynie zajęło jego miejsce we włoskiej elicie. Klub od początku był wspierany przez stabilnych i możnych sponsorów (m.in. firmy ubezpieczeniowe), do których dołączyła także firma reprezentująca branżę bukmacherską. Z tego powodu, a także z faktu, że od listopada 2009 r. w Polsce obowiązuje zakaz reklamy firm bukmacherskich, Trentino nie mogło wystąpić w Final Four Ligi Mistrzów w Łodzi z reklamą swojego sponsora PlanetWin365. W związku z tym w miejscu reklamy pozostawiono puste miejsca ze znakiem zapytania. Przed rozpoczęciem obecnego sezonu Trentino rozegrało 416 oficjalnych meczów, z których wygrało 269 a przegrało 147, co oznacza zwycięstwa w 64,7% meczów. Z drużynami z włoskiej czołówki Trentino ma niekorzystny bilans tylko z Cuneo (18 zwycięstw – 20 porażek) i Sisleyem Treviso (9 zwycięstw – 21 porażek).

  Trentino_Volley_-_logo

Źródło: siatka.sport24.pl.

Miasto i hala

Siedzibą drużyny jest Trydent – miasto położone w Alpach Wschodnich, zamieszkałe przez 112 tys. osób. Trentino Volley swoje mecze rozgrywa w hali Pala Trento, wybudowanej w 2000 r., mogącej pomieścić 4.200 widzów.

Pala_Trento_(1)

Pala Trento

Źródło: it.wikipedia.org.

Pala_Trento_(2)

Pala Trento

Źródło: legavolley.it.

W 2011 r. Trentino było organizatorem turnieju finałowego Ligi Mistrzów, ale zorganizowało go nie w Trydencie, tylko oddalonym o 60 km  na północ Bolzano (105 tys. mieszkańców). Turniej został rozegrany w hali PalaOnda, zwanej także Eiswelle. Hala została wybudowana w 1993 r. specjalnie na Mistrzostwa Świata w hokeju na lodzie (1994). Może pomieścić 7.200 osób.

Sukcesy

Zespół z Trentino w pełni zastąpił drużynę z Rawenny we włoskiej elicie. Przede wszystkim okazał się bezkonkurencyjny poza Italią wykrywając po trzy razy Ligę Mistrzów (2009, 2010, 2011) i Klubowe Mistrzostwa Świata (2009, 2010, 2011). Na krajowym podwórku Trentino dwukrotnie wygrywało ligę włoską (2008, 2011), dwukrotnie musiało zadowolić się wicemistrzostwem (2009, 2010), dwukrotnie sięgało po Puchar Włoch (2010, 2012) i raz po Superpuchar Włoch (2012). Do tego dochodzą, zdobywane w różnych latach, mistrzostwa Włoch w czterech kategoriach wiekowych – do lat 14, 16, 18 i 20.

Liga Mistrzów 2012

W tegorocznej Lidze Mistrzów, Trentino zdecydowanie wygrało swoją grupę będąc lepszym od ZAKSY Kędzierzyn-Koźle (2:3, 3:0), Caji Teurel (3:0, 3:0) i Partizana Belgrad (3:0, 3:0). Następnie w pierwszej rundzie pucharowej wyeliminował zdziesiątkowany Noliko Maaseik (3:0, 3:1). W drugiej rundzie Trentino wygrało rywalizację z Lube Bancą Marche Maceratą (2:3, 3:0 i złoty set 15:9). Przed łódzkim turniejem finałowym bilans Trentino wygląda następująco: 8 zwycięstw, 2 porażki i sety (w tym złoty) 29:7.

Od sezonu 2008/2009 Trentino nieprzerwanie uczestniczy w rozgrywkach Ligi Mistrzów. Do łódzkiego finału rozegrało 40 meczy, z których wygrało aż 34 (85%). Co ciekawe w każdym sezonie spotykało się z polskimi klubami (Częstochowa, Resovia, Bełchatów, Jastrzębie i Kędzierzyn-Koźle) wygrywając 7 spotkań i przegrywając zaledwie 2 przy bardzo korzystnym bilansie setów 23:9. W pierwszym sezonie w Lidze Mistrzów Trentino wygrało 11 meczów i w praskim finale spotkało się z niepokonanym Iraklisem Saloniki, którego zwyciężyło 3:1 odnosząc komplet 12 zwycięstw w Lidze Mistrzów 2008/2009.

W Klubowych Mistrzostwach Świata bilans Trentino jest imponujący – 15 meczów bez porażki. Włosi przez trzy kolejne edycje w finale zwyciężali polski klub – Skrę Bełchatów dwukrotnie (3:0 w 2009 r. i 3:1 w 2010 r.) i Jastrzębie (3:1 w 2011 r.)

Zawodnicy

Trzy największe gwiazdy Trentino to dwaj przyjmujący – Bułgar Matej Kazijski (od sezonu 2007/2008) i Kubańczyk Osmany Juantorena (od 2009/2010) oraz charyzmatyczny bułgarski trener Radostin Stojczew (od sezonu 2007/2008), z którym związane są wszystkie sukcesy Trentino. Do kluczowych zawodników należy zaliczyć także Włochów – środkowego Emanuele Birarelliego (2007/2008) oraz grającego na pozycji libero Andreę Bariego (od 2005/2006).

Przed rozpoczęciem obecnego sezonu najwięcej meczy w barwach Trentino w całej historii (we wszystkich oficjalnych rozgrywkach) rozegrali Bari (242), Kazijski (181) i Birarelli (165). Natomiast najwięcej punktów zdobyli Kazijski (2821), Juantorena (1372) i Visotto Neves Leandro (1362).

W Trentino grali także tak znani zawodnicy jak Włosi – Lorenzo Bernardi i Andrea Sartoretti, Serbowie – Nikola Grbić i Goran Vujević, Bułgarzy – Hristo Cwetanow i Władimir Nikołow, a także Brazylijczycy – Andre Heller, Raphael i Visotto. Poza tym w Trentino grali znani z polskich parkietów Wytze Kooistra (Holandia), Ryan Millar (USA) i Smilen Myliakow (Bułgaria).

Polacy

W barwach Trentino występuje Łukasz Żygadło, który zapowiedział, że po sezonie odchodzi. Polski rozgrywający Trentino gra w tym klubie od sezonu 2008/2009 i do rozpoczęcia obecnego sezonu rozegrał 104 mecze zdobywając 95 punktów. Znacznie okazalej prezentują się statystyki Michała Winiarskiego (2006/2007 – 2008/2009), który w 106 meczach zdobył 1191 punktów. Warto pamiętać, że w sezonie 2007/2008 zmiennikiem Nikoli Grbica na rozegraniu był Jakub Bednaruk (10 meczy, bez punktów).

 

Zenit Kazań

Historia

Zespół powstał w 1995 roku pod nazwą „UVD Kazań”. W międzyczasie zmienił nazwę na „Dynamo” i jeszcze na początku wieku zespół Dynama grał w II lidze. Wszystko zmieniło się po pozyskaniu bogatego sponsora, jakim jest Tattransgaz. W sezonie 2003/2004 awansował do rosyjskiej Superligi a przed sezonem 2006/2007 sprowadzono wielu doświadczonych zawodników. W latach 2004-2008 klub nazywał się „Dinamo Tat Transgaz Kazań”, a od sezonu 2008/2009 przyjął obecną nazwę. Wcześniej klub był silnie powiązany z ministerstwem spraw wewnętrznych Tatarstanu, a obecnie to powiązanie jest już tylko iluzoryczne.

Zenit_Kazań_-_Logo

Źródło: zenit-kazan.com.

Miasto i hala

Zenit ma swoją siedzibę w Kazaniu ósmym pod względem liczby mieszkańców (1,14 mln) mieście Rosji. W Kazaniu oprócz Zenita działają jeszcze dwa silne kluby. Rubin (wcześniej Iskra) to założony w 1957 r. dwukrotny piłkarski mistrz Rosji (2008, 2009) wspierany przez republikę Tatarstanu. Znacznie bardziej utytułowana jest koszykarska drużyna UNIKS Kazań, założona w 1991 r. Od 1998 r. klub ten wywalczył 2 Puchary Rosji (2003, 2009), a w mistrzostwach Rosji 4 srebrne medale i 6 brązowych medali. Poza tym wygrywał w europejskich rozgrywkach – FIBA Europe League (2004), ULEB Eurocup (2011) i Liga Północna NEBL (2003). Kazań może pochwalić się także silną drużyną hokejową. AK Bars Kazań został założony w 1956 r., ale największe sukcesy przyszły w ostatnich latach. Należą do nich 4 tytuły Mistrza Rosji (1998, 2006, 2009, 2010), 3 tytuły wicemistrzowskie (2000, 2002, 2007) i 2 brązowe medale (1999, 2004). Drużyna z Kazania wygrała także Puchar Europy (2007) i Puchar Kontynentalny (2008).

Zenit rozgrywa swoje mecze w stosunkowo nowej Kazan Volleyball Centre „Saint Petersburg”, która może pomieścić 4.570 widzów. Obiekt został otwart w maju 2010 r., a jego budowa kosztowała 26 mln euro. Wcześniej Zenit rozgrywał swoje mecze w wybudowanej kosztem 14 mln dolarów Basket Hall Arena. Hala została otwarta w sierpniu 2003 r. i może pomieścić 7.500 widzów.

Kazan_Volleyball_Centre

Kazan Volleyball Centre „Saint Petersburg”

Źródło: profimedia.pl.

Basket_Hall_Arena

Basket Hall Arena w Kazaniu.

Źródło: en.wikipedia.org.

Sukcesy

Zenit zdobył 4 tytuły Mistrza Rosji (2007, 2009, 2010, 2011), 3 Puchary Rosji (2004, 2007, 2009), 2 Superpuchary Rosji (2010, 2011), dwa brązowe medale rosyjskiej Superligi (2004, 2005, 2008). Zenit wygrał Ligę Mistrzów w 2008 r., a w 2011 r. zagrał w finale. W klubowych Mistrzostwach Świata dwukrotnie zajmował 3. miejsce (2009, 2011).

Liga Mistrzów 2012

W tegorocznej edycji Ligi Mistrzów Zenit był najlepszy w swojej grupie pozostawiając w pokonanym polu - VfB Friedrichshafen (3:0, 2:3), Remat Zalău (3:0, 3:0), VC Euphony Asse-Lennik (3:0, 3:2). W fazie pucharowej Zenit wyeliminował Stade Poitevin Poitiers (3:2, 3:0) i VfB Friedrichshafen (3:0, 3:0). Bilans meczów Zenita przed łódzkim turniejem finałowym to 9 zwycięstw, 1 porażka i sety 29:7.

Od sezonu 2007/2008 Zenit nieprzerwanie uczestniczy w rozgrywkach Ligi Mistrzów. Do łódzkiego finału rozegrał 52 mecze, z których wygrał 40 (77%). Z polskimi klubami rozegrał pięć meczy, z których wygrał trzy (bilans setów 12:10 i wygrany złoty set). Zenit toczył zacięte boje z bełchatowską Skrą. W sezonie 2007/2008 w półfinale łódzkiego Final Four pokonał Skrę 3:2, a trzy sezony później walczył ze Skrą o półfinał. W Łodzi wygrał 3:2, ale u siebie przegrał 1:3 i w decydującym złotym secie okazał się lepszy (15:11).

W Klubowych Mistrzostwach Świata bilans Zenitu jest znacznie mniej korzystny, bo wynosi 6 zwycięstw i 4 porażki. Zenit dwa razy przegrał z Trentino i dwa razy przegrał z polskimi klubami – Skrą Bełchatów (1:3 w półfinale w 2009 r.) i Jastrzębskim (2:3 w fazie grupowej w 2011 r.).

Zawodnicy

Obecnie największą gwiazdą Zenita jest jego trener – majestatyczny i charyzmatyczny Władimir Alekno. Kluczowymi graczami są: środkowy Aleksander Wołkow, przyjmujący Jurij Bierieżko, atakujący Maksim Michajłow. Dwaj obcokrajowcy to włoski rozgrywający Valerio Vermiglio i amerykański środkowy William Priddy.

Znanymi zawodnikami, którzy w przeszłości grali dla Zenita są m.in. Rosjanie – Aleksander Kosariew, Siergiej Tietiuchin i Wadim Chamuckich oraz Amerykanie – Lloyd Ball i Clayton Stanley.

W Zenicie nigdy nie grał Polak, ale w innych drużynach z Kazania grali. W latach 2009-2011 w barwach Rubina Kazań występował Rafał Murawski (30 meczy, 1 gol), zaś w barwach UNIKSU – Maciej Lampe (96 meczy, średnia punktów 15,9).

-------------------------

Zenit przełamał swoisty kompleks Trentino i wygrał całkowicie zasłużenie 3:1 (31:33, 25:20, 25:23, 25:17).

 

Źródła: własne, trentinovolley.it, zenit-kazan.com, cev.lu, wikipedia.pl, en.wikipedia.org, it.wikipedia.org, legavolley.it, sks365.com, profimedia.pl, siatka.org, skra.pl i sport.pl. Finał Ligi Mistrzów Indesit – dodatek do łódzkiego wydania „Gazety Wyborczej” z dnia 28 marca 2008 r., s.3. Siatkówka. Liga Mistrzów 2010. Final Four – dodatek do „Przeglądu Sportowego” z dnia 7 kwietnia 2010 r., s. 12-13. Cartella Stampa di presentazione Della stagione 2011-2012 dostępne na stronie internetowej trentinovolley.it.

niedziela, 01 kwietnia 2012
Uczestnicy Final Four Ligi Mistrzów siatkarzy 2012 – cz. 1 (Arkas i Skra)

W tegorocznej edycji Ligi Mistrzów do Final Four awansowali faworyci rozgrywek – Trentino Volley i Zienit Kazań, największa rewelacja – Arkas Izmir i gospodarz – Skra Bełchatów. W pierwszym meczu półfinałowym spotkają się Arkas, który niespodziewanie dotarł do turnieju finałowego i Skra Bełchatów, która już po raz trzeci w ciągu ostatnich pięciu lat została gospodarzem finałowego turnieju.

Arkas Izmir

Historia

Klub został założony stosunkowo niedawno, bo w 1999 r. Rozgrywki rozpoczął w 2. lidze tureckiej jako Korfez Sport Club. W 2001 r. przyjął nazwę Saint Joseph Sports Club, a w 2003 r. Arkas Saint Joseph, co było związane ze wsparciem finansowym firmy Arkas. Wreszcie w maju 2005 r. przyjął obecną nazwę, czyli Arkas Sports Club. Klub oprócz siatkówki ma sekcje żeglarstwa i pływania. Zresztą misją klubu jest zwiększanie sekcji i popularyzacja sportu wśród młodzieży. Z tego też powody Arkas osiąga liczne sukcesy w młodzieżowej i juniorskiej siatkówce.

Jak podaje oficjalna strona internetowa Skry Bełchatów: „Arkas Group, który finansuje klub, jest olbrzymim holdingiem działającym w różnych branżach. Został założony w 1902 roku i zajmuje się m.in. systemami logistycznymi obejmującymi transport morski, kolejowy i lotniczy. Zarządza statkami handlowymi i turystycznymi, ale działa także w branży motoryzacyjnej, paliwowej, informatycznej i ubezpieczeniowej. Firmą od połowy lat 60 ubiegłego wieku zarządza Lucien Arkas. Jest także prezydentem klubu sportowego, a jego zastępcą jest jego syn, Bernard.” (cyt. za skra.pl).

Arkas_Izmir_-_Logo

Źródło: kibicezaksy.pl.

Miasto i hala

Siedzibą Arkasa jest Izmir – miasto portowe w zachodniej Turcji, położone nad Zatoką Izmirską. Izmir jest trzecim miastem pod względem wielkości w Turcji. Zamieszkuje go 2,3 mln mieszkańców, a cały zespół miejski 2,7 mln. Izmir jest też siedzibą trzecioligowego klubu piłkarskiego Göztepe A.Ş., które najlepsze lata ma już za sobą. Wśród sukcesów tego klubu należy wymienić: mistrzostwo Turcji (1950), dwa Puchary Turcji (1969, 1970) i Superpuchar Turcji (1970). Arkas swoje mecze rozgrywa w Ground Karsiyaka Spor Salonu o pojemności 5 tys. widzów.

Sukcesy

Arkas dwukrotnie zdobywał mistrzostwo Turcji (2006, 2007), wicemistrzostwo (2011) i dwukrotnie brązowy medal (2005, 2008). Do tego dołożył na krajowym podwórku dwa Puchary Turcji (2009, 2011). Natomiast w Europie z dobrej strony pokazał się w 2009 r., gdy wygrał Puchar Challange. Wtedy Final Four był rozgrywany właśnie w Izmirze. Turcy pokonali w półfinale grecki EA Patras 3:0, a w finale Jastrzębski Węgiel 3:2. Dwa lata później byli bliscy powtórzenia tego sukcesu, ale w finale lepsza okazała się włoska Lube Banca Marche Macerata (0:3, 2:3).

Turecka siatkówka

Jeśli chodzi o kluby tureckiej to stopniowo rosną w siłę, czego przykładem jest tegoroczna gra Arkasu. Turecka siatkówka w wykonaniu mężczyzn, w przeciwieństwie do kobiet, nie stoi na wysokim poziomie. Turcja (Türkiye Voleybol Federasyonu) w rankingu FIVB zajmuje 38. miejsce, zaś największe sukcesy reprezentacja osiąga w Lidze Europejskiej – 3. miejsce (2010), 4. miejsce (2005, 2006) i 5. miejsce (2004, 2007).

Jeśli chodzi o ligę turecką, to z dotychczasowych 41 edycji, aż 12 (w tym 10 z rzędu w latach 1977-1986) wygrało Eczacibasi Stambuł. Pięć zwycięstw zaliczył Halkbank Ankara, a cztery Galatasaray Stambuł. W zeszłym roku mistrzostwo (trzecie w historii, wcześniej w 2008 i 2010) zdobyło Fenerbahce Stambuł prowadzone przez Daniela Castellaniego i gwiazdora z Serbii – Ivana Milijkovica. W rundzie challenge Pucharu CEV Fenerbahce odpadło z Resovią Rzeszów (3:2, 1:3 i złoty set 12:15). W tegorocznych rozgrywkach ligi tureckiej trudno wskazać faworyta. Wydaje się, że szansa na mistrzostwo mają: Arkas, Galata, Fenerbahce, Halkbank i Maliye Milli Piyango. Zdecydowanie poniżej oczekiwań gra mistrz Turcji z 2009 r. – Buyuksehir Belediyesi Stambuł.

Liga Mistrzów 2012

W tegorocznej Lidze Mistrzów, Arkas zdecydowanie wygrał swoją grupę będąc lepszym od CSKA Sofia (3:1, 3:0), Noliko Maaseik (1:3, 3:1) i Iraklisu Saloniki (3:0, 3:1). Następnie w pierwszej rundzie pucharowej wyeliminował zdziesiątkowany kontuzjami ZAKSĘ Kędzierzyn-Koźle (3:1, 3:0). W drugiej rundzie Arkas przegrał w Nowosybirsku z Lokomotiwem 0:3, a w rewanżu przegrywał u siebie 0:2, po czym wygrał mecz 3:2 a następnie złotego seta. W tym sezonie bilans Arkasu wygląda następująco: 8 zwycięstw, 2 porażki i sety (w tym złoty) 26:12.

Zawodnicy

Najważniejszymi zawodnikami Arkasu są skuteczny atakujący z Kolumbii – Liberman Agamez, Brazylijczyk Joao Paulo Bravo i amerykański rozgrywający Kevin Hansen.

Największą gwiazdą drużyny jest jednak jej trener – doświadczony Kanadyjczyk Glenn Hoag, który wygrał w 2001 roku pierwsze rozgrywki po zmianie szyldu Pucharu Europy na Ligę Mistrzów, prowadząc do triumfu Paris Volley. Poza tym, dwa lata temu awans do Final Four Ligi Mistrzów osiągnął z przeciętnym ACH Bled eliminując po drodze turecki Büyükşehir Belediyesi Stambuł i francuski Paris Volley, a w fazie pucharowej Lube Bancę Marche Maceratę i austriacki Hypo Tirol Innsbruck.

Polacy

W barwach Arkasu w latach 2009-2010 występował Piotr Gruszka, który sięgnął z tym klubem po Puchar Challenge i Puchar Turcji. W lidze tureckiej występowało kilku polskich siatkarzy. Oprócz wspomnianego Gruszki także Zbigniew Bartman (Halkbank Ankara) i Andrzej Szewiński. W Polskiej Lidze Siatkówki do tej pory wystąpiło dwóch Turków – Ali Alp Cayir (Jastrzębski Węgiel, 2009-2010) i Sinan Cem Tanik (Olsztyn, 2006-2008).

 

PGE Skra Bełchatów

Historia

Klub został założony w 1930 r., ale sekcja siatkarska dopiero w 1957 r. Od 1991 r. właścicielem klubu była Elektrownia Bełchatów. Od 10 września 2004 r. Skra jest Sportową Spółką Akcyjną (Klub Piłki Siatkowej Skra Bełchatów SSA). Obecnie jest to drużyna jednosekcyjna, bowiem po sezonie 2007/2008 rozwiązano seniorską drużynę kobiet - Skra KPS Bełchatów.

Skra_Bełchatów_-_Logo

Źródło: skra.pl.

Miasto i hala

Siedziba Skry mieści się w Bełchatowie, mieście, które liczy niewiele ponad 60 tys. mieszkańców. Swoje mecze Skra rozgrywa w hali „Energia” im. Edwarda Najgebauera. Hala została zainaugurowana 14 sierpnia 2006 r. i ma 2.700 miejsc siedzących.

Hala_Energia_w_Bełchatowie

Hala „Energia” w Bełchatowie.

Źródło: wikipedia.pl.

Mecze w Lidze Mistrzów Skra rozgrywa także w dwóch łódzkich halach. Pierwszą jest Hala MOSiR, nazywana również „Pałacem Sportu”, wybudowana w 1957 r. mogąca pomieścić ok. 9 tys. widzów. Właśnie w tej hali siatkarze Skry pełnili rolę gospodarza podczas Final Four Ligi Mistrzów w 2010 r. Drugą jest wybudowana w 2009 r. Atlas Arena o pojemności 13,5 tys. W tym obiekcie rozegrano już męski EuroBasket 2009, Final Four Ligi Mistrzów siatkarzy w 2010 r. i Mistrzostwa Europy siatkarek w 2010 r. W Bełchatowie swoją siedzibę ma jeszcze klub piłkarski PGE Bełchatów, który podobnie jak Skra jest wspierany przez koncern energetyczny PGE.

Sukcesy

Skra siedem razy z rzędu zdobyła mistrzostwo Polski (2004/2005, 2005/2006, 2006/2007, 2007/2008, 2008/2009, 2009/2010, 2010/2011). Po Puchar Polski sięgnęła sześciokrotnie (2005, 2006, 2007, 2009, 2011, 2012). Poza tym Bełchatowianie zdobyli brązowy medal Mistrzostw Polski w sezonie 2001/2002, co było pierwszym sukcesem klubu, a jednocześnie sporą niespodzianką. Skra jest także finalistą Pucharu Polski w sezonie 2003/2004.

Seryjne sukcesy Skry sprawiły, że polska liga zaczęła uchodzić za najnudniejszą w Europie, ponieważ niezależnie od wzmocnień innych drużyn i tak wiadomo, że wygra Skra. Z tego powodu powrotem do polskiej ligi nie był zainteresowany bułgarski gwiazdor Plamen Konstandinow.

Jeśli chodzi o europejskie rozgrywki, to Skra grała w Final Four Ligi Mistrzów tylko wtedy, gdy go organizowała, tzn. w 2008 i 2010 r. W obu imprezach zajmowała 3. miejsce. W 2008 r. w półfinale przegrała z Zenitem Kazań 2:3, ale w meczu o 3. miejsce pokonała Sisley Treviso 3:2. Dwa lata później przegrała w półfinale z Dynamo Moskwa 1:3, a w meczu o 3. miejsce pokonała ACH Bled 3:1. Poza tym Bełchatowianie dwukrotnie wystąpili w Klubowych Mistrzostwach Świata i dwukrotnie przegrywali w finale z Trentino Volley (2009, 2010).

Liga Mistrzów 2012

W tegorocznej edycji Ligi Mistrzów Skra zagrała tylko w fazie grupowej. Po tym jak zajęła tylko drugie miejsce w swojej grupie okazało się, że CEV ma problem z organizacją turnieju finałowego i podjęła rozmowy z władzami Skry. Jak łatwo można było się spodziewać finał rozegrany zostanie w Łodzi. Wracając natomiast do fazy grupowej, to Skra rywalizowała z francuskim Tours VB (3:1, 0:3), słoweńską ACH Volley Lublana (3:2, 3:0) i czarnogórską Budvanska Rivijera Budva (3:0, 3:0). W tym sezonie bilans Skry wygląda następująco: 5 zwycięstw, 1 porażka i sety 15:6.

Podobnie jak dwa lata temu, Skra przygotowując się do Final Four rozegrała sparingowe mecze z wartościowymi rywalami. Pod koniec lutego w czasie, gdy trwała rywalizacja w drugiej rundzie play off Ligi Mistrzów, Bełchatowianie korzystając z wolnego terminu udali się do Włoch. Tam przegrali w sparingowym meczu z Sisleyem Treviso (2:3) i pokonali Casę Modena (3:2).

Zawodnicy

W zespole Skry od kilku lat grają reprezentanci Polski, a prezes Konrad Piechocki może pozwolić sobie na ściągniecie do Bełchatowa niemalże każdego polskiego siatkarza. Symbolem i synonimem Skry jest zdecydowanie Mariusz Wlazły, zaś najlepszym zagranicznym siatkarzem w historii (niegrający już w Bełchatowie) Francuz Stephane Antiga.

-------------------------

Zgodnie z przewidywaniami Skra pewnie pokonała Arkas Izmir 3:0 (25:21, 25:23, 28:26).

 

Źródła: własne, arkasspor.com, skra.pl, wikipedia.pl, en.wikipedia.org, kibicezaksy.pl. Janusz Pindera, Skra Bełchatów: czas wygrać, Rzeczpospolita z dnia 16 marca 2012 r., s. 24.

środa, 20 kwietnia 2011
Skra poległa w Warszawie!!!

W rozegranym w dniu 30 marca meczu ostatniej kolejki drugiej fazy rozgrywek Polskiej Ligi Siatkówki AZS Politechnika Warszawska pokonała Skrę Bełchatów 3:2 (18:25, 26:24, 25:22, 20:25, 15:11).

Choć mecz nie miał większego znaczenia dla układu tabeli, to jednak okazał się historycznym. Przede wszystkim dlatego, że Politechnika po raz pierwszy w historii ligowych pojedynków ze Skrą wygrała w Warszawie. Spośród 23 dotychczasowych meczów, Politechnika wygrała tylko dwa i to na wyjeździe. Bilans meczów dla Politechniki był fatalny (w Warszawie 10 porażek z bilansem setów 6:30, a w Bełchatowie 2 zwycięstwa i 11 porażek przy setach 14:36). Tylko w trzech meczach dochodziło do tie-breaków. Politechnika przełamała więc niemoc w meczach w Warszawie.

Wystawia_Maikel_Salas_Moreno

Zbyszkowi Bartmanowi piłkę wystawia Maikel Salas Moreno.

Poza tym „Inżynierowie” dołączyli do Resovii, Trentina, Knack Roeselare i Zanitu Kazań, czyli jedynych zespołów, które pokonały w tym sezonie Skrę. Przed meczem w stolicy bilans meczów gości wynosił 40 zwycięstw w 45 meczach w tym sezonie (88,9% zwycięstw), podczas gdy Politechniki 12 zwycięstw w 27 meczach (44,4% zwycięstw). Co więcej Politechnika okazała się drugą polską drużyną w tym sezonie, a pierwszą w tym roku kalendarzowym, która pokonała bełchatowian.

Pierwszy set nie zapowiadał takiego rozstrzygnięcia, bowiem Skra kontrolowała jego przebieg. Goście spokojnie budowali przewagę, ale od stanu 9:5 popełnili kilka błędów i gospodarze doprowadzili do remisu po 11. Wprawdzie Skra uciekła na kilka punktów (16:12), ale dla uspokojenia gry przy stanie 18:15 dla Skry, trener Jacek Nawrocki zastapił Pawła Woickiego pierwszym rozgrywającym, czyli Miguelem Falascą. Skra grała już tylko lepiej i wygrała zasłużenie 25:18.

Kłótnia_Bartmana

Kapitan gospodarzy (Z. Bartman) nie byłby sobą, gdyby nie kłócił się z sędziami.

Druga partaia była bardziej wyrównana, a wynik prawie cały czas oscylował wokół remisu – 5:5, 6:8, 9:9, 11:10 (pierwsze prowadzenie Politechniki w meczu), 14:16, 16:16. Gdy jednak Skra objęła prowadzenie 22:19 wydawało się, że najlepsza polska drużyna wygra seta bez trudu doskonały strateg, jakim jest Radosław Panas wziął czas, aby wybić gości z uderzenia…i to mu się udało. Gospodarze doprowadzili do remisu po 22 i choć po chwili Skra prowadziła 23:22, to jednak przegrała tego seta, bo popełniła trzy kardynalne błędy. Najpierw Bartosz Kurek zaserwował w siatkę. Następnie Paweł Zatorski przyjął tak, że wystawił piłką na zbicie przez gospodarzy. Wreszcie przy próbie ataku gości, Marcin Możdżonek nie trafił w piłkę. W ten oto sposób Skra przegrała drugiego seta na własne życzenie – 24:26.

Siatkarze_Skry_Bełchatów

Siatkarze Skry Bełchatów.

Trzecia miała pokazać jak bardzo goście są zmotywowani do pewnego zwycięstwa, ale to gospodarze wykazali większą wole walki. Podobnie jak w poprzedniej partii, także w tym secie było bardzo wyrównanie – 4:4, 7:5, 7:9 i 9:9 po najdłuższej akcji meczu. Gospodarze objęli prowadzenie 12:10 a następnie przegrali trzy piłki. Panas wziął czas a serwujący po przerwie Marcin Możdzonek trafił w siatkę. Następnie znowu trwała zażarta i wyrównana walka – 15:16, 17:16, 19:17, 22:20 i 22:22. Przy wyniku 23:22 Panas posłał na zagrywkę Wierzbowskiego, który zaliczył dwa asy serwisowe (!!!). W takim momencie meczu!

Czwartą partię goście rozpoczęli od prowadzenia 5:1, ale niedługo później prowadzili zaledwie 7:6. Później było trochę nerwowo dla gości (16:12, 16:14, 18:17), ale od stanu 21:18 Skra kontrolowała już wynik seta i wygrała 25:20, doprowadzając do ostatniej partii.

Obrona_Stasenki

Obrona MVP Meczu - Oleksandra Statsenki.

W tie-braku wynik oscylował wokół remisu, choć na początku to goście przeważali (3:1). Później trwała wyrównana walka, ale od stanu 7:6 gospodarze poczuli wiatr w żagle. Wygrali dwie kolejne piłki i przewagi trzech punktów nie oddali już do końca wygrywając sensacyjnie 15:11.

Wprawdzie Skra grała w eksperymentalnym składzie z trzema atakującymi, Mariusz Wlazły w ogóle nie grał, a Michał Winiarski i Daniel Pliński niewiele, to jednak zwycięstwo Politechniki było zasłużone. Przyznać jednak trzeba, że gospodarze też byli osłabieni brakiem odkrycia PlusLigi, czyli Michała Kubiaka.

Przegrana_Skra

Zasępione miny siatkarzy Skry po zakończeniu meczu.

Meczem ze Skrą, gospodarze pożegnali się z halą Torwar, w której spisywali się nadwyraz dobrze. Pokonując wyżej notowanych przeciwników (Resovia 3:2, ZAKSA 3:1, Skra 3:2), Delectę (3:0) i przegrywając ze Skrą (0:3). Jest wielce prawdopodobne, że przy takim zainteresowaniu kibiców meczami Politechniki, jak w tym sezonie, „Inżynierowi” częściej będą gościli na Torwarze.

 

30 marca 2011 r., godz. 20:00, Hala „Torwar”

AZS Politechnika Warszawska – PGE Skra Bełchatów 3:2 (18:25, 26:24, 25:22, 20:25, 15:11).

AZS Politechnika: Marcin Nowak 5, Maikel Salas Moreno 5, Zbigniew Bartman 20, Ardo Kreek 12, Oleksandr Statsenko 24, Wojciech Żaliński 20, Damian Wojtaszek (L) – Krzysztof Wierzbowski 2, Bartłomiej Neroj.

PGE Skra Bełchatów: Karol Kłos 4, Paweł Woicki, Michał Winiarski 9, Marcin Możdżonek 6, Stephane Antiga 15, Bartosz Kurek 21, Paweł Zatorski (L) – Daniel Pliński 3, Jakub Novotny 13, Miguel Angel Falasca 3, Radosław Wnuk

Sędziowali: Mariusz Gadzina, Piotr Dudek.

Komisarz ligi: Józef Sałek.

MVP meczu: Oleksandr Statsenko.

Widzów: 4.000 (podczas meczu spiker podał liczbę widzów – 4.200).

Statystyki pochodzą z oficjalnego portalu PlusLigi – www.plusliga.pl.

niedziela, 20 marca 2011
Finał bez historii, czyli Puchar Polski dla Skry Bełchatów

W meczu bez historii Skra Bełchatów pokonała ZAKSĘ Kędzierzyn-Koźle 3:0 i po raz piąty w historii zdobyła Puchar Polski w siatkówce mężczyzn.

W pierwszym secie Skra stopniowo budowała swoją przewagę, prowadząc 8:5, 11:6 i 16:12. Wprawdzie kędzierzynianie doszli mistrzów Polski tylko na dwa punkty 17:19, ale kolejne trzy piłki wygrali bełchatowianie, co zdecydowanie przybliżyło ich do wygrania seta. Skra wygrała 25:19 po efektownym ataku Mariusza Wlazłego, choć równie skuteczny w ataku był Bartosz Kurek. W rozegraniu imponował Miguel Angel Falasca, w przyjęciu Paweł Zatorski, a w bloku Marcin Możdżonek.

Drugi set miał zupełnie inny przebieg. Skra przegrywała 1:3, 2:4, 12:13, ale później wyszła na czteropunktowe prowadzenie (18:14). Ambitni kędzierzynianie, podobnie jak w pierwszym secie, doszli Skrę na dwa punkty (17:19), ale Skra zdobyła kolejne dwa punkty i wynik seta przy stanie 21:17 czy 23:20 wydawał się przesądzony. Zawodnicy Skry chyba poczuli się zbyt pewnie, bo ZAKSA doprowadziła do remisu 23:23. W tym okresie znakomicie na zagrywce grał Tine Urnat wprowadzony za Michała Ruciaka i libero kędzierzynian, czyli Piotr Gacek. Po skutecznym ataku Michała Winiarskiego Skra wygrała 26:24, choć na własne życzenie zafundowała sobie trochę nerwów w końcówce seta.

Do trzeciego seta siatkarze Skry przystąpili zmotywowani, pewni siebie i pomni doświadczeń z poprzedniej partii, dlatego od początku chcieli udowodnić, że są zdecydowanie lepsi od rywala. Przewaga bełchatowian rosła w oczach – 8:6, 15:12, 19:13, 23:16, 25:18.

Skra wygrała, bo była lepsza, zdecydowanie lepsza. W turnieju finałowym nie było drużyny, która mogła nawiązać z bełchatowianami równorzędną walkę. Skra była klasą samą dla siebie. Sprawiała wrażenie jakby grała w innej lidze, na zupełnie innym poziomie. Wprawdzie Resovia wygrała ze Skrą jednego seta w półfinale, a ZAKSA była blisko powtórzenia tego wyczynu, to jednak potwierdziło się, że ze Skrą można wygrać seta, ale już cały mecz tylko wtedy, gdy rywal natrafi na wyjątkową niedyspozycję mistrzów Polski. Co więcej, gra Skry wygląda jak praca skomplikowanej maszynerii, w której każdy element jest doskonale dopasowany do pozostałych, a gdy zawodzi, to pozostałe uzupełniają go. W grze bełchatowian nie ma miejsca na przypadek, czy nieporozumienie. Dlatego cechuje ich precyzja, gracja i skuteczność. Na Skrę warto było popatrzeć nawet nie dlatego, żeby zobaczyć efektowne bloki, czy silne ataki, ale dlatego, że Skra łączy piekielną siłę właśnie z gracją, która ujawnia piękno siatkówki.

 

23 stycznia 2011 r., godz. 14:45, Warszawa, Hala „Torwar”

PGE Skra Bełchatów – ZAKSA Kędzierzyn-Kożle (25:19, 26:24, 25:18)

PGE Skra Bełchatów: Miguel Angel Falasca, Mariusz Wlazły, Marcin Możdżonek, Daniel Pliński, Michał Winiarski, Bartosz Kurek, Paweł Zatorski (L) – Stephane Antiga, Paweł Woicki.

ZAKSA Kędzierzyn-Koźle: Paweł Zagumny, Jakub Jarosz, Jurij Gładyr, Patryk Czarnowski, Michał Ruciak, Idi, Piotr Gacek (L) – Wojciech Kaźmierczak, Tine Urnaut, Dominik Witczak, Grzegorz Pilarz.

MVP meczu: Miguel Angel Falasca (Skra).

 

Największym wygranym była drużyna Skry, która oprócz Pucharu Polski zapewniła sobie start w przyszłorocznej Lidze Mistrzów i premię w wysokości 300 tys. złotych. Przyznane zostały także nagrody indywidualne:

MVP - Mariusz Wlazły (PGE Skra Bełchatów)

najlepszy zagrywający - Mariusz Wlazły (PGE Skra Bełchatów)

najlepszy przyjmujący - Michał Winiarski (PGE Skra Bełchatów)

najlepszy broniący - Paweł Zatorski (PGE Skra Bełchatów)

najlepszy blokujący - Jurij Gładyr (ZAKSA Kędzierzyn-Koźle)

najlepszy atakujący - Bartosz Kurek (PGE Skra Bełchatów)

najlepszy rozgrywający - Paweł Zagumny (ZAKSA Kędzierzyn-Koźle).

Wydaje się, ze Paweł Zagumny zdobywa nagrody dla najlepszego rozgrywającego siłą rozpędu, bo w turnieju finałowym lepiej zaprezentował się Falasca. Sporo wątpliwości, a nawet kontrowersji wzbudziła nagroda dla Jurija Gładyra, bo zdecydowanie lepsze wrażenie w bloku robił Marcin Możdżonek i być może Daniel Pliński. Prawdopodobnie organizatorzy nie chcieli wręczyć wszystkich nagród Skrze, co mogłoby sugerować brak obiektywizmu. Osiągnęli jednak skutek wręcz odwrotny, bo siatkarze Skry zasłużyli na absolutnie wszystkie nagrody.

Skra – ZAKSA w finale Pucharu Polski

W finale Pucharu Polski siatkarzy zmierzą się PGE Skra Bełchatów i ZAKSA Kędzierzyn Koźle. Bełchatowianie pokonali Resovię Rzeszów 3:1 (25:15, 25:22, 30:32, 25:16), natomiast ZAKSA wygrała z Tytanem AZS Częstochowa także 3:1 (21:25, 25:23, 25:23, 25:18).

Przed spotkaniem Skry z Resovią można było spodziewać się wielkich emocji. W końcu rzeszowianie byli jedyną drużyną, która pokonała Skrę w lidze. Bilans obu drużyn licząc wszystkie rozgrywki musiał wzbudzać szacunek (Skra 26-3, Resovia 20-4). Spotkanie okrzyknięte jako przedwczesny finał rozczarowało, bowiem Skra wygrała stosunkowo łatwo obnażając wszystkie słabości rywala.

O pierwszym secie półfinałowego pojedynku ze Skrą, siatkarze z Rzeszowa powinni i zapewne chcieliby zapomnieć. Wprawdzie wygrali dwie pierwsze piłki, ale były to miłe złego początki, bowiem rywale upokorzyli ich maksymalnie. Skra szybko odrobiła stratę i na pierwszą przerwę techniczną schodziła z prowadzeniem 8:3, które powiększyła do dziesięciu punktów (20:10). Resovia popełniała liczne błędy, natomiast Skra wykorzystywała każdą nadarzająca się okazję, to zdobycia punktu. W efekcie pierwszy set mistrzowie Polski wygrali 25:15.

Atakuje_Resovia

Atakuje Resovia.

W drugim secie zdeterminowana Resovia prowadziła na drugiej przerwie technicznej 16:11 i… przestała grać. Skra prowadziła 22:18, ale pozwoliła Resovii na zdobycie kilku punktów i przy stanie 23:22 zrobiło się nerwowo. Jednak tą partię także wygrali bełchatowianie (25:22).

Trzeci set mógł okazać się przełomowym dla losów meczu, bowiem „Pasy” wygrały go 32:30. Niemalże cały czas trwała walka punkt za punkt. Resovia prowadziła 21:19, by przegrać cztery kolejne piłki. Wtedy wydawało się, że Skra wygra łatwo i szybko 3:0, ale zamiast tego Resovia doprowadziła do remisu (23:23). Jednopunktowa przewaga zmieniała się co chwilę aż wreszcie pomylił się Mariusz Wlazły i Resovia pozostawała w grze…

…ale nie długo, bo w czwartym secie, podobnie zresztą jak w pierwszym, została dosłownie zmiażdżona przez Skrę. Od początku seta mistrzowie Polski budowali bezpieczną przewagę – 8:4, 16:8 i 24:16. W szeregach Resovii nieskutecznymi atakami „popisywali się” Grozer i Achrem, natomiast Baranowicz nie miał pomysłu na zmianę tej sytuacji. Zawodził też Ignaczak, który miał pretensje do sędziów, do kolegów, tylko nie do siebie. Skra wygrała tego seta 25:16 i cały mecz absolutnie zasłużenie.

Skra_Bełchatów

Skra Bełchatów - zdecydowanie lepsza drużyna pierwszego półfinału.

Zwycięstwo smakowało o tyle wyjątkowo, że w poprzedniej edycji Pucharu Polski Skra została wyeliminowana już w ćwierćfinale właśnie przez Resovię. Z tego powodu można mówić o skutecznym rewanżu.

Mariusz_Wlazły

Gracz meczu - Mariusz Wlazły.

 

22 stycznia 2011 r., godz. 14:45, Warszawa, Hala „Torwar”

PGE Skra Bełchatów – Resovia Rzeszów 3:1 (25:15, 25:22, 30:32, 25:16)

PGE Skra Bełchatów: Miguel Angel Falasca, Mariusz Wlazły, Marcin Możdżonek, Daniel Pliński, Michał Winiarski, Bartosz Kurek, Paweł Zatorski (L) – Radosław Wnuk, Paweł Woicki, Michał Bąkiewicz.

Asseco Resovia Rzeszów: Michal Baranowicz, Gyorgy Grozer, Aleh Akhrem, Matej Cernić, Ryan Millar, Łukasz Perłowski, Krzysztof Ignaczak (L) – Grzegorz Kosok, Rafał Buszek, Mateusz Mika, Tomasz Kowalski i Tomasz Józefacki.

MVP meczu: Mariusz Wlazły (Skra)

 

Drugi mecz półfinałowy w porównaniu z pierwszym wyglądał jak ubogi krewny. Klasa drużyn nie ta, co kilkadziesiąt minut wcześniej. Dodatkowo halę opuściła prawie połowa widzów, a zwłaszcza ci najgłośniejsi, czyli sympatycy Skry i Bełchatowa. Nic więc dziwnego, że mecz i jego oglądanie było trochę tak, jak robienie czegoś za karę.

Wystawa_Fabiana_Drzyzgi

Wystawia Fabian Drzyzga.

Obie drużyny, wbrew temu, co sugeruje wynik stworzyły bardzo wyrównane widowisko, które przy odrobinie szczęścia mogło zakończyć się sukcesem akademików z Częstochowy. Pierwszy set był bardzo wyrównany. Dopiero od remisu 19:19 częstochowianie zaczęli skutecznie uciekać rywalom. Druga partia była jeszcze bardziej wyrównana. Przy wyniku 22:22 trzy kolejne piłki wygrali kędzierzynianie. W trzeciej, także wyrównanej, partii akademicy zeszli na drugą przerwę techniczną z dwupunktową przewagą (16:14), którą utrzymywali do stanu 20:18. Wtedy ZAKSA zdobyła trzy punkty z rzędu, ale jeszcze przy wyniku 23:23 wydawało się, że akademicy mają jeszcze szanse na wygranie tego seta. ZAKSA wygrała jednak kolejne dwie piłki. W czwartym i ostatnim secie ostatni remis widniał na tablicy wyników 10:10, a później ZAKSA zdobyła przewagę, której nie oddała już do końca meczu.

Buty_Ryszarda_Boska_1

Ciekawostka ze świata mody... buty Ryszarda Boska, dyrektora ds. sportowych AZS Częstochowa.

Buty_Ryszarda_Boska_2

...i buty z bliska.

 

22 stycznia 2011 r., godz. 17:30, Warszawa, Hala „Torwar”

ZAKSA Kędzierzyn-Koźle – Tytan AZS Częstochowa 3:1 (21:25, 25:23, 25:23, 25:18).

ZAKSA Kędzierzyn-Koźle: Paweł Zagumny, Jakub Jarosz, Jurij Gładyr, Patryk Czarnowski, Michał Ruciak, Tine Urnaut, Piotr Gacek (L) – Wojciech Kaźmierczak, Grzegorz Pilarz, Idi.

Tytan AZS Częstochowa: Fabian Drzyzga, Bartosz Janeczek, Łukasz Wiśniewski, Piotr Nowakowski, Krzysztof Gierczyński, Dawid Murek, Michał Dębiec (L) – Jakub Oczko.

MVP meczu: Jakub Jarosz (ZAKSA).

wtorek, 26 października 2010
Politechnika najlepsza w V. Memoriale im. Zdzisława Ambroziaka

Rozgrywany w Warszawie V. Memoriał im. Zdzisława Ambroziaka zakończył się sporą niespodzianką, ponieważ zwyciężyła w nim warszawska Politechnika uchodząca za najsłabszy zespół turnieju. „Inżynierowie” w pobitym polu zostawili wszystkie pozostałe, wyżej notowane i bardziej utytułowane kluby.

Ostatniego dnia turnieju w pierwszym meczu Politechnika zmierzyła się z AZS Częstochowa. Wiadomym było, że zwycięstwo Politechniki będzie oznaczało ich historyczny sukces w całym memoriale, co po ograniu Resovii i Skry wydawało się bardzo prawdopodobne. Tak też się stało. Warszawianie wygrali 3:1, choć przyznać trzeba, że mecz był bardzo nierówny. Obie drużyny popełniały sporo błędów, ale mniej błędów, więcej indywidualności i większa wola zwycięstwa były po stronie Politechniki. Częstochowianie mogą mieć do siebie sporo pretensji o to, że nie doprowadzili do tie-breaku. W czwartym secie przy prowadzeniu 22:21 przegrali piłkę a następnie w polu zagrywki stanął Zbigniew Bartman i zaserował trzy kolejne asy serwisowe. Najlepszymi zawodnikami w obu drużynach wybrani zostali: Damian Wojtaszek w Politechnice i Michał Dębiec w Częstochowie. Co ważne oba zespoły zagrały w najsilniejszych składach, co może stanowić zapowiedź lepszego sezonu dla warszawskiej Politechniki. Jeśli natomiast chodzi o częstochowian, to chyba zgodnie z przewidywaniami, przy ich obecnym składzie, szczytem możliwości będą miejsca 5-6. Dobre wrażenie pozostawił po sobie Libero – Michał Dębiec. Martwi, że największa gwiazda zespołu, powracający po koszmarnej kontuzji Dawid Murek potrzebuje jeszcze czasu, żeby dojść do swojej normalnej dyspozycji.

Mecz Politechnika - AZS Częstochowa

Mecz Politechnika - AZS Częstochowa.

Drugi niedzielny pojedynek był meczem, który w zamierzeniu organizatorów miał być finałem, a tymczasem jego stawką było co najwyżej drugie miejsce. Mistrz Polski – Skra Bełchatów pokonała trzecią drużynę minionego sezonu, czyli Resovię Rzeszów 3:1 a najlepszymi graczami w obu drużynach wybrani zostali: Miguel Angel Falasca (Skra) i Mateusz Mika (Resovia). Tradycji stało się zadość bowiem Skra wygrała w Memoriale piaty kolejny pojedynek z drużyną z Rzeszowa. Pierwszy set rozgrzał widzów do czerwoności, bo żaden z zespołów nie chciał odpuścić i walczył do końca, stąd też zakończył się wynikiem 35:33. Wprawdzie w drugim secie Resovia wygrała zdecydowanie 25:18, to jednak w kolejnych dwóch partiach to zespól Skry prezentował równą i bardziej dokładną grę. Dlatego wygrał, jak najbardziej zasłużenie, choć Resovia nie oddała zwycięstwa bez walki przegrywając w ostatniej partii 27:29.

Mecz Skra Bełchatów - Resovia Rzeszów

Mecz Skra Bełchatów - Resovia Rzeszów.

Zauważyć należy, że trener Jacek Nawrocki w tym meczu nie skorzystał z powracającego po kontuzji Daniela Plińskiego, a także Mariusza Wlazłego, Michała Winiarskiego i Stephane’a Antigi. Z kolei trener Ljubomir Travica nie mógł skorzystać z niedawno zakontraktowanych i odpoczywających po mistrzostwach świata – Gyorga Grozera i Mateja Cernica a także charyzmatycznego lidera zespołu, czyli Krzysztofa Ignaczaka. Trzeci z gwiazdorów pozyskanych przed tym sezonem – mistrz olimpijski Ryan Millar wchodził na boisko tylko na zagrywki. W Resovii wyróżniał się nowy rozgrywający, reprezentant Włoch – Michał Baranowicz, a także Mateusz Mika i Wojciech Grzyb. Zdecydowanie poniżej oczekiwań zagrał Alek Achrem. Największym problemem Resovii będzie jednak w nadchodzącym sezonie, a zwłaszcza w jego początkowej fazie zgranie. Trzy największe gwiazdy z uwagi na mistrzostwa globu, praktycznie nie trenowały z zespołem.

Ryan Millar

Do zagrywki przygotowuje się mistrz olimpijski - Ryan Millar.

Warto dodać, że od kilku sezonów Memoriał im. Zdzisława Ambroziak pozostaje jednym z najsilniej obsadzonych turniejów w Polsce. Organizatorzy robią znaczne postępy przy jego organizacji i podobnie jak w zeszłym roku, tak i w tym pojawia się pytanie, czy w przyszłym roku zdecydują się przenieść turniej do prawie dwa razy większego „Torwaru” i czy wreszcie zaproszą zagraniczne ekipy. W tym roku w turniejach sparingowych w Polsce zagrało kilka zagranicznych drużyn. W Częstochowie w Memoriale im. Arkadiusza Gołasia zagrał czeski VK DHL Ostrawa i austriacki Hypo Tirol Innsbruck, który zasłynął tym, że w minionym sezonie wyeliminował z Ligi Mistrzów VfB Friedrichshafen. W bardzo silnie obsadzonym I Międzynarodowym Turnieju im. Jana Strzelczyka, oprócz Resovii zagrała włoska Copra Morpho Piacenza, turecki Fenerbahce Stambuł i niemiecki Netzhoppers KW. W olsztyńskim Memoriale im. prof. Wiktora Wawrzyczka zwyciężył francuski Tours VB, a trzecie miejsce zajęło rosyjskie Dynamo Jantar Kaliningrad. Jastrzębski Węgiel zagrał u siebie sparingi z niemieckim SCC Berlin a w III Pucharze Prezydenta Krosna zagrał słowacki Chemes Humennew. Czy w przyszłym roku do Warszawy zawita Trentino Volley, Sisley Treviso albo Dynamo Moskwa i Iskra Odincowo?

 

I dzień Memoriału, piątek 15 października 2010 r.

AZS Politechnika Warszawska - Asseco Resovia Rzeszów 3:2 (23:25, 25:16, 24:26, 25:18, 15:13)

PGE Skra Bełchatów - Tytan AZS Częstochowa 3:1 (25:19, 25:17, 26:28, 25:20)

II dzień Memoriału, sobota 16 października 2010 r.

AZS Politechnika Warszawska - PGE Skra Bełchatów 3:1 (11:25, 25:19, 25:20, 25:23)

Tytan AZS Częstochowa - Asseco Resovia 3:1 (27:25, 23:25, 25:22, 25:20)

III dzień Memoriału, niedziela 17 października 2010 r.

AZS Politechnika Warszawska - Tytan AZS Częstochowa 3:1 (25:23, 20:25, 25:20, 25:22)

Politechnika: Maikel Salas Moreno, Robert Prygiel, Zbigniew Bartman, Michał Kubiak, Marcin Nowak, Dariusz Szulik, Damian Wojtaszek (libero) oraz Bartłomiej Neroj, Oleksandr Statsenko, Wojciech Żaliński, Krzysztof Wierzbowski, Ardo Kreek;

Tytan AZS Częstochowa: Jakub Oczko, Miłosz Hebda, Michal Hrazdira, Wojciech Gradowski, Wojciech Sobala, Piotr Nowakowski, Michał Dębiec (libero) oraz Fabian Drzyzga, Dawid Murek, Krzysztof Gierczyński.

PGE SKra Bełchatów - Asseco Resovia 3:1 (35:33, 18:25, 25:22, 29:27)

PGE Skra Bełchatów: Jakub Novotny, Bartosz Kurek, Michał Mysera, Miguel Angel Falasca, Michał Bąkiewicz, Marcin Możdżonek, Paweł Zatorski (L), Grzegorz Bociek, Karol Kłos, Radosław Wnuk

Asseco Resovia: Wojciech Grzyb, Rafał Buszek, Aleh Achrem, Michał Baranowicz, Grzegorz Kosok, Mateusz Mika, Piotr Świst (L), Łukasz Perłowski, Ryan Millar.

 

Nagrody indywidualne otrzymali:

MVP – Zbigniew Bartman (Politechnika),

Najlepszy atakujący – Alek Achrem (Resovia),

Najlepszy rozgrywający – Michał Baranowicz (Resovia),

Najlepszy przyjmujący – Michał Kubiak (Politechnika),

Najlepszy blokujący – Karol Kłos (Skra),

Najlepszy libero – Paweł Zatorski (Skra).

niedziela, 11 kwietnia 2010
Odwołany Final Four Ligi Mistrzów siatkarzy

Dzisiaj miałem oglądać cztery najlepsze kluby Europy walczące w Łodzi w drugim dniu Final Four Ligi Mistrzów siatkarzy. Nie oglądałem, bo turniej został odwołany. I choć jeszcze wczoraj byłem dosłownie rozżalony odwołaniem turnieju, to z każdą chwilą, gdy co raz bardziej docierała do mnie świadomość o wielkiej tragedii, która dotknęła Polskę, upewniałem się, że podjęto słuszną decyzję.

Dzisiaj nie wiadomo, czy w ogóle i kiedy odbędzie się turniej a w konsekwencji, czy będę oglądał go „na żywo”. Przyznam jednak, że w ogóle o to nie dbam. W ogóle mnie to nie martwi. Drugi dzień przekonuję się, że są ważniejsze sprawy niż sport, niż rywalizacja czy widowisko. Oczywiście, trzeba dalej żyć z bólem, ze łzami i bezsilnością a jutro każdy z nas wróci do swoich obowiązków i codziennych zajęć, choć nic nie będzie jak dawniej.

 

Atlas_Arena

Atlas Arena w Łodzi.

Zdjęcie pochodzi z oficjalnego serwisu Skry Bełchatów - www.skra.pl.

Nieugięta postawa działaczy Skry, którzy w porozumieniu ze sponsorem postanowili, że w turnieju nie wezmą udziału, niezależnie od ewentualnych konsekwencji, budzi we mnie wielki podziw i szacunek. W takiej chwili nie tyle, że nie można, ale nie wolno grać a działacze i siatkarze jasno powiedzieli, że oni nie zagrają, nawet gdyby turniej miał odbyć się zgodnie z planem. Nikt nie może mieć i nie ma żadnych pretensji do decydentów, którzy postanowili tak, a nie inaczej, czyli postanowili mądrze i dojrzale kierując się przede wszystkim szacunkiem dla naszych rodaków.

Im dłużej myślę o rozgrywaniu Final Four w Łodzi, tym coraz bardziej nie wyobrażam sobie możliwości rozegrania tego turnieju w tym miejscu i w tym terminie. To była słuszna decyzja. Właśnie w ten sposób, my kibice, mogliśmy uczcić śmierć prawie stu obywateli naszego państwa, mniej lub bardziej znanych, wybitnych. Tych, którzy zapłacili ogromną cenę za to, żeby świat dowiedział się prawdy o zbrodni katyńskiej.

 

Cześć pamięci tragicznie zmarłych!

 

niedziela, 27 września 2009
Skra wygrała w Memoriale Ambroziaka

W zakończonej dzisiaj IV edycji Memoriału Zdzisława Ambroziaka, tradycyjnie już zwyciężyła PGE Skra Bełchatów. Mistrzowie Polski wystąpili w Memoriale po raz trzeci i po raz trzeci wygrali. Co więcej, podczas tych trzech turniejów rozegrali 11 meczy i wszystkie wygrali.

Przedsezonowy turniej dedykowany pamięci znakomitego siatkarza i dziennikarza rozpoczął się w piątek od dwóch niespodzianek. AZS Politechnika Warszawa postawiła trudne warunki Mistrzowi Polski, czyli Skrze i przegrała dopiero po emocjonującym tie-braku 2:3 (-17, -22, 20, 23, -17). W drugim spotkaniu AZS Częstochowa niespodziewanie wygrał z Resovią 3:2 (-21, 18, 16, -19, 10).

W sobotę obyło się bez niespodzianek. Skra rozgromiła AZS Częstochowa 3:0 (20, 21, 21), natomiast Resovia zgodnie z planem wygrała z Politechniką 3:1 (24, -22, 22, 25).

Częstochowianie w ataku

Częstochowianie w ataku.

Dzisiaj Częstochowa wygrała w meczu bez historii z Politechniką 3:0 (20, 21, 23). W pierwszych dwóch setach częstochowianie wypracowywali kilkupunktową przewagę, którą trwonili a następnie odzyskiwali ją. W trzecim secie trwała wyrównana walka „punkt za punkt”, z której obronną ręką wyszli akademicy z Częstochowy. Widać, że w zespole z Jasnej Góry dominującą rolę w nadchodzącym sezonie będzie odgrywał Dawid Murek i aktualny Mistrz Europy – Piotr Nowakowski. Nagrodę dla najlepszego zawodnika meczu otrzymał jednak Łukasz Wiśniewski.

Mecz Skra - Resovia 3:0

Mecz Skra - Resovia 3:0.

W drugim meczu, który miał być traktowany jako finał zmierzył się mistrz (Skra) z wicemistrzem (Resovia) Polski. To byłby finał, gdyby nie fakt, że Resovia już w pierwszym dniu turnieju uległa Częstochowie. Niezależnie jednak od tego rzeszowianie mieli jeszcze szanse na zwycięstwo w całym turnieju, ale warunkiem było wygranie ze Skrą 3:0 albo 3:1. Boisko zweryfikowało jednak marzenia i nadzieje Resovii wyjątkowo brutalnie. Skra zwyciężyła 3:0 (22, 24, 18). Pierwszy set przebiegał pod dyktando bełchatowian. W drugim Skra wyszła na prowadzenie dopiero w końcówce seta (19:18) i mimo przegranych kolejnych dwóch piłek, wygrała tę partię. Trzeci set był popisem Skry, ale wydaje się, że Resovia przy wysokim prowadzeniu bełchatowian straciła ochotę do gry. Najlepszym graczem tego meczu wygrany został Miłosz Hebda ze Skry. Warto dodać, że Skra zagrała wyjątkowo równo jako drużyna, ale dominującą rolę odgrywali Marcin Możdżonek i Bartosz Kurek. Trener Nawrocki dał pograć także pozostałym trzem mistrzom Europy, reprezentującym barwy Skry, czyli Piotrowi Gackowi, Michałowi Bąkiewiczowi i Danielowi Plińskiemu. Dużo mniej zagrali natomiast obcokrajowcy Skry, czyli Stephene Antiga i Jose Miguel Falasca. Wprawdzie z powodu kontuzji zagrakło trzech graczy (Mariusz Wlazły, Michał Winiarski i Jakub Novotny), ale Skra, co potwierdziła w Warszawie, w nowym sezonie znowu będzie mocna. Jeśli natomiast chodzi o zespół Resovii to pozytywne wrażenie zostawili po sobie właśnie obcokrajowcy – rozgrywający Rafael Redewitz (Brazylia) i Aleh Akrem (Białoruś).

W zeszłym sezonie w pięciu ligowych meczach Skra straciła z Resovią tylko jednego seta, więc dzisiejszy wynik stanowi kontynuację tej fatalnej passy. Co więcej w warszawskim Memoriale Skra po raz pierwszy wygrała z rzeszowianami bez straty seta. Dotychczas wygrywała 2:1, 3:2 i 3:2. Pięciokrotny mistrz Polski (2005-2009) dominuje w sezonie 2009/2010 jeszcze przed jego rozpoczęciem!

Nagrody indywidualne otrzymali:

MVP – Bartosz Kurek (Skra),

Najlepszy zagrywający – Paweł Mikołajczak (Częstochowa),

Najlepszy atakujący – Mikko Oivanen (Resovia),

Najlepszy rozgrywający – Maciej Dobrowolski (Skra),

Najlepszy przyjmujący – Michał Bąkiewicz (Skra),

Najlepszy blokujący – Marcin Możdżonek (Skra),

Najlepszy libero – Piotr Gacek (Skra), Pawel Zatorski (Częstochowa), Krzysztof Ignaczak (Resovia), Robert Milczarek (Politechnika).

 

| < Październik 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31          
Tagi